Piszę do Was, bo jestem trochę w kropce.
Za 6 miesięcy będę brał ślub z moją narzeczoną z którą jestem 6 lat. Ja mam 33 lata, narzeczona 32. Jest ona bardzo atrakcyjną i kochaną kobietą. Jest nam bardzo dobrze w łóżku i mamy wiele wspólnych zainteresowań i pasji.
Od 3 lat spotykam się z 10 młodszą dziewczyną. Można to nazwać równoległym związkiem, jednak nie chcemy się wiązać ze sobą na stałe, interesuje nas tylko seks i miłe spędzanie czasu.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kocham obie kobiety i ciężko mi zrezygnować z każdej z nich.
Nie szukam akceptacji, ale chciałem się Was zapytać, czy to jest normalne, że utrzymuje dwa związki i nie mam wyrzutów sumienia?
edit
Dodam, że nie jestem żadnym trollem. Słyszalem o poliamorii, ale nie wiem, czy to może być to