Hej.
Od ok roku nie mam pracy,szukam bez przerwy...jednak bez większych rezultatów.
W zeszlym roku przeprowadzilam się do Essen do chłopaka,On pracuje w firmmie budowlanej a ja siedzę całymi dniami w domu.
Przeglądam gazety,internet,piszę do znajomych...non stop szukam pracy.
Czasem od rana do wieczora nic innego nie robię.
Bardzo bym chciałam zacząć odkladać pieniądze na ślub i wesele,wiadomo,że jak dwie osoby pracują to jest o wiele łatwiej.
Czuję się jak pasożyt...głupio mi pytać mojego chłopaka o pięniądze,chociaż On mówi,że mam się nie stersować,że przyjdzie czas na pracę i dla mnie...że pieniędzy Nam nie brakuje i,że da mi na wszystko.
Od pewnego czasu na samą myśl o braku pracy zaczynam płakać,czuję się okropnie,ze stresu pobolewa mnie brzuch i głowa.
W nocy spać nie mogę tylko leże,patrzę sie w sufit i myślę jaka niudacznica ze mnie.