Dużo by pisać,najlepiej od początku.Nie radzę sobie,pogubiłam się i nie wiem co zrobić dalej ze swoim życiem.Mam różne myśli.
Wychowałam się w domu,gdzie pił i pije do dnia dzisiejszego ojciec.Cuda się dzieją.Kiedyś się dużo awanturował,a od kilku lat choruję przy czym ostro pije.Do tego stopnia,że sika stojąc na dywan.W domu patologia,matka zawsze za nim była.Mam rodzeństwo,starsze.Mają swoje rodziny.Bracia też mają problemy alkoholowe.Jestem sama dla siebie,wróciłam do domu.Po dwóch nie udanych związkach.Pierwszy,miałam 17 lat wieka miłość,po dwóch latach kłótnie,wyzwiska.Zaszłam w ciąże.Kazał usunąć,miałam 19 lat.Nie wiele myśląc się zgodziłam,przecież podał tyle argumentów,w domu patologia,posłuchałam jego.Zresztą wcześniej wszystko załatwił.Do końca życia sobie nie wybaczę.Po 4 latach męki inny chłopak.Dwa lata niby ok,ale...Właśnie to ale.Wyjechaliśmy do UK.On pracował,ja miałam depresję po poprzednim związku.Po 1,5 roku zaczęłam "funkcjonować".Można to tak nazwać.Zaszłam w ciąże,tak strasznie się bałam.Nie układało nam się.Kłótnie...Straciłam dziecko w 3 miesiącu.Tak strasznie boli mnie serduszko.Dwa lata temu zabrała go policja,siedzi w więzieniu za pobicie,wyrok 2,6 roku.Czekałam całe dwa lata.Ale nie mam już sił.Jestem jeszcze młoda mam 25 lat w maju.Nie umawiam się z nikim,nie wychodzę.Problemy z cerą się pogorszyły.Na całym ciele mam krosty.Dostałam zapalania.Okazało się,że mam chory jajnik.Nie leczę się,zostawiłam wszystko.Nie mam sił.Nie mogę na siebie patrzeć.Przepraszam za chaos jaki panuję w moim wątku,ale tego wszystkiego jest tyle...Pracę mam ok,ale mam dość udawania,chciała bym się zwolnić.Nie daję rady.Zastanawiam się czy spakować walizkę,wyjechać za granicę.Zostawić wszystko,zacząć od nowa.Mam dość chodzenia do więzienia,ten człowiek nie zmieni się,wiem to.Mój czas tracę.Nie mogę poznać nikogo.Tak bardzo bym chciała żeby ktoś mnie kochał.Zabrał z tego domu.Tak bardzo chciała bym mieć rodzinę.Straciłam nadzieję,na lepsze życie.Nie wiem co robić,nie chce żyć ![]()
Dużo by pisać,najlepiej od początku.Nie radzę sobie,pogubiłam się i nie wiem co zrobić dalej ze swoim życiem.Mam różne myśli.
Wychowałam się w domu,gdzie pił i pije do dnia dzisiejszego ojciec.Cuda się dzieją.Kiedyś się dużo awanturował,a od kilku lat choruję przy czym ostro pije.Do tego stopnia,że sika stojąc na dywan.W domu patologia,matka zawsze za nim była.Mam rodzeństwo,starsze.Mają swoje rodziny.Bracia też mają problemy alkoholowe.Jestem sama dla siebie,wróciłam do domu.Po dwóch nie udanych związkach.Pierwszy,miałam 17 lat wieka miłość,po dwóch latach kłótnie,wyzwiska.Zaszłam w ciąże.Kazał usunąć,miałam 19 lat.Nie wiele myśląc się zgodziłam,przecież podał tyle argumentów,w domu patologia,posłuchałam jego.Zresztą wcześniej wszystko załatwił.Do końca życia sobie nie wybaczę.Po 4 latach męki inny chłopak.Dwa lata niby ok,ale...Właśnie to ale.Wyjechaliśmy do UK.On pracował,ja miałam depresję po poprzednim związku.Po 1,5 roku zaczęłam "funkcjonować".Można to tak nazwać.Zaszłam w ciąże,tak strasznie się bałam.Nie układało nam się.Kłótnie...Straciłam dziecko w 3 miesiącu.Tak strasznie boli mnie serduszko.Dwa lata temu zabrała go policja,siedzi w więzieniu za pobicie,wyrok 2,6 roku.Czekałam całe dwa lata.Ale nie mam już sił.Jestem jeszcze młoda mam 25 lat w maju.Nie umawiam się z nikim,nie wychodzę.Problemy z cerą się pogorszyły.Na całym ciele mam krosty.Dostałam zapalania.Okazało się,że mam chory jajnik.Nie leczę się,zostawiłam wszystko.Nie mam sił.Nie mogę na siebie patrzeć.Przepraszam za chaos jaki panuję w moim wątku,ale tego wszystkiego jest tyle...Pracę mam ok,ale mam dość udawania,chciała bym się zwolnić.Nie daję rady.Zastanawiam się czy spakować walizkę,wyjechać za granicę.Zostawić wszystko,zacząć od nowa.Mam dość chodzenia do więzienia,ten człowiek nie zmieni się,wiem to.Mój czas tracę.Nie mogę poznać nikogo.Tak bardzo bym chciała żeby ktoś mnie kochał.Zabrał z tego domu.Tak bardzo chciała bym mieć rodzinę.Straciłam nadzieję,na lepsze życie.Nie wiem co robić,nie chce żyć
Twoja sytuacja jest faktycznie nieciekawa, ale przede wszystkim jeśli chcesz się wyrwać z domu pełnego alkoholu to nie wiąż tego koniecznie z facetem, jeszcze z takim,który siedzi w więzieniu, piszesz,że on się już nie zmieni,czyli zdajesz sobie sprawę jaki jest. Takiego chcesz partnera u swojego boku? Swoją drogą jak siedzi w więzieniu to już jakieś zapiski w kartotece miał... Zadbaj dziewczyno o SIEBIE i pomyśl co będzie dobre ale dla CIEBIE.
Witaj syl_wiak!w takich sytuacjach rzeczywiście mozna sie zagubic, miec chaos .Moze sprobuj skupic sie na sobie, swoim zdrowiu fizycznym i psychicznym-to bardzo wazne naprawde!Nie koncentruj sie na facecie choc pewnie jest to trudne ale moze taki odwrot w zyciu jest wazny do tego aby zobaczyc co tak naprawde jest do zmiany w twoim zyciu.Daj sobie tez przyzwolenie na smutek i frustracje ,czasami zlosc ale nie zapominaj o swoim zdrowiu kochana.Pozdrowienia i daj znac:)
Dzięki dziewczyny.Cały czas myślę co mam ze sobą zrobić,co dla mnie dobre,a co nie.Nie wiem co robić ze swoim życiem.Jest tu cała masa osób,które mają problemy.Przeczytałam kilkanaście postów.Najgorsze jet to,że nikt za mnie nie zadecyduje co dla mnie będzie dobre,a ja sama boję się podjąć jakąkolwiek decyzję.
Co do partnera to nie chce mieć takiego u swego boku,ale trudne to jest.Ten okres jest dla mnie bardzo ciężki.Kolejny zresztą...Powinnam się skupić na sobie,mam masę pomysłów ,ale za każdym razem rezygnuję nim zacznę...Od razu daje sobie argumenty,że się nie nadaję,że mi się nie uda... ![]()
Dużo złego przeszłaś i masz prawo czuć się fatalnie. Piszesz, że masz prace ok. Może stać cię by było na wynajem jakiegoś pokoju, by się wyprowadzić z domu i zacząć myśleć tylko o sobie, wieść spokojne, radosne życie, by zapomnieć o tym wszystkim.