Mam dość jasną cerę, ogólnie szczerze mówiąc jestem blada jak ściana i mam problem, dotyczy on oczywiście odpowiedniego doboru kosmetyków tj. podkład i puder, nie używam ich jakoś często ,ale czasem po prostu MUSZĘ. W grę wchodzi także cena:) Proszę o recenzję Kosmetyków które Panie stosują, i o dokładne dane na ich temat tzn. Odcień,numer itp. Sprawdzę czy są w ogóle dostępne w tutejszych drogeriach. Dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam:)
Jeśli masz jasną cerę, nie powinnaś jej jakoś mocno przyciemniać, bo jeśli nałożysz ciemniejszy puder, czy podkład, będzie to widoczne poprzez inny, w tym wypadku jaśniejszy odcień szyi. Z natury jestem bialutka jak córka młynarza, ale lapię słonko na brąz, a zimą chodzę na solarium, mi to akurat służy, do tego kosmetyki przyspieszające opaleniznę i nie mam żadnych kłopotów. Jednak jak jeszcze nie chodziłam na solarium, to używałam różu na skronie, który ładnie modeluje rysy twarzy. Teraz też używam, ale nie codziennie, jak mam ochotę. W zależności od tego, jakie kolory lubisz, jest bardzo wiele kolorów różu, bo róż nie musi tak naprawdę być różowy.
Na Twoim miejscu użyłabym morelowego odcienia albo właśnie różowego, aby rozpromienić cerę.
W moim przypadku blada cera to atut:] Ale ze względu na wiek,mam jeszcze masę niedoskonałości które chciałabym przykryć.
Wiem właśnie,strasznie widać za ciemny podkład czy puder...
Wejdź do Rossmana albo innej drogerii gdzie są sprzedawcy-doradcy. Szukaj bardzo jasnych musów w słoiczkach- dobrze kryja. Zależy od firmy 20-30zł w tych cenach są już nawet dobre. I zapytaj o mineralne pudry. Mineralne produkty są dobre do cery z wypryskami itp. Powiedz grzecznie, że chcesz zobaczyć na skórze to Ci mazną. Tak stwierdzić nie można jaki byłby dla Ciebie dobry odcień, bo nikt nie może Cie zobaczyć a to trzeba nawet przetestować. No i jak posmarujesz się tym musem to strefę T możesz upudrować tym mineralnym pudrem to dłużej zachowa świeżość.
Pamiętaj, że mus najpierw rozmazujesz na palcach a potem lekko nie przyciskając smarujesz po twarzy lub lekko wklepujesz.
Jeżeli chodzi o kolory np. róże jak koleżanka wyżej proponuje to nie słuchaj rad w takich sieciowych drogeriach z doborem
Najlepiej wejść do kosmetyczki albo poczytaj w necie popatrz na koleżanki:) i próbuj.
Tak też myślałam żeby zrobić;) Nie chcę wyglądać jak morela:/
sama mam jasną cerę i chwaliłam sobie puder z AVONU color trend? ( mozliwe że przekręciłam nazwę) w najjasniejszym odcieniu. WG mnie był rewelacyjny. Ale jesli masz jeszcze problem z cerą ( ja tez czasem mam) to radzę wypróbowac Rimmel STAY MATT 100 Ivory jest bezłtuszczowy i bezzapachowy i fajnie matuje
drogi tez nie jest:)
Ja tam najlepiej się czuję delikatnie opalona- jak nie na naturalnym słoneczku, to chociaż kremem brązującym- wtedy nie musze używac podkładu. Ważne tylko, żeby nie przesadzić z kolorem;)
Boże, jak dobrze, że chociaż raz nie znajduję w postach o białej cerze komentarzy typu "Jesteś blada jak trup, więc umrzesz starą panną".
Pozwolę sobie zacząć od wygłoszenia opinii, za którą już parokrotnie próbowano mnie na forach rozdrapać wykrzyknikami. Mianowicie: nic mi się tak nie podoba jak zadbana, jasna cera sennego widziadła rodem z Młodej Polski. Jeśli do tego jeszcze dodamy dość ciemne włosy i lekko zaróżowione policzki, jestem w stanie wybaczyć nawet brak talii. ![]()
Podstawowe zasady są bardzo proste. Codzienna rutyna to bardzo staranne oczyszczanie i nawilżanie cery (osobiście do mycia twarzy używam żelu Tea Tree z Oriflame, polecam dla cery z problemami, natomiast do demakijażu - płynu micelarnego Sopot Spa z Ziaji; młodsze Forumowiczki - nie przestraszcie się, że jest zalecany dla osób powyżej 30tki, nos od niego nie odpadnie, cera nie pokryje się łuską, a po makijażu nie zostanie śladu ni popiołu.) Przechodząc do kremów: NIE używałam nigdy tych cudeniek z Japonii, które działając na zasadzie - powiedzmy - "negatywnego" samoopalacza nadają cerze dość makabryczny, lecz jakże pożądany (przeze mnie) odcień świeżo pobielonej ściany. Mogę natomiast polecić wszystkie kremy do cery naczynkowej: o ile dobrze zrozumiałam panią magister, ściągają naczynka, przez co cera staje się mniej różowa, co z kolei jest dość częstą przypadłością u bladych dziewczyn (zrozumiałe, że na cynamonowym nosku Dżesiki de Solare odmrożeniowe zaczerwienienie nie będzie tak widoczne).
Unikam opalania jak tylko mogę, niestety, słońce łapie mnie szybciej niż ja subtelniejsze aluzje. Wystarczy chwila i jestem opalona na złoto, wszędzie, poza twarzą - ta niezmiennie pozostaje czerwona jak młody pomidorek. Wówczas ratuję się peelingami, których nie używam, lecz NADużywam, byle tylko pozbyć się znienawidzonej opalenizny. Dobrze robi także przemywanie twarzy sokiem z cytryny (uwaga, alergiczki!), a także maseczki na bazie mleka (to jedyne zastosowanie dla pełnotłustego mleka, jakie uznaję
).
Kończę najprzyjemniejszym, mianowicie makijażem. Ostatnio zdobył moje serce utleniający podkład z Oriflame, kupiony na promocji za dwadzieścia parę złotych. Mam najjaśniejszy odcień - Porcelain - i z zadowoleniem stwierdzam, że to pierwszy podkład, który na mojej trupiej twarzy nie wygląda jak pomarańczowawa gładź gipsowa. Od razu muszę jednak zaznaczyć, że nie do końca nadaje się dla cery z problemami, nie maskuje bowiem zbyt dokładnie niedoskonałości, chociaż cera średnio kłopotliwa - czyli moja - wygląda po nim świeżo i promiennie. Podoba mi się w nim też to, że nałożony na skórę, chłodzi ją. Teraz już się do tego przyzwyczaiłam i nie ma takiego halo jak na początku, ale i tak to jak dotąd mój numer jeden.
...Wiem, że tak nie wolno. Wiem, że to szkodzi. Ale to nic, i tak będę tego używała.
Nic nie sprawdza się lepiej jako puder niż odrobina - odrobina! - talku. Używanie go do wykańczania makijażu na codzień wymaga większej troski o kondycję cery, ale nie mogę sobie bez niego poradzić: papierosy rzuciłam, cukier rzuciłam, ale talku i kawy rzucić nie mogę. Nie tylko dlatego, że trzyma się cały dzień i nie szkodzi - przynajmniej mnie - bardziej od przeciętnego pudru. Dla mnie wielkim atutem jest cena: za opakowanie kosmetycznego talku wielkości buteleczki toniku zapłaciłam może z dziesięć złotych, podczas gdy profesjonalny biały puder nie kosztuje mniej niż 30 - 40, a do tego jest o wiele mniej wydajny (mam ten swój talk ponad rok i używając go codziennie nie doszłam nawet do połowy, ale, jak mówiłam, nie gipsuję się na biało, lecz tylko na słowo honoru).
Byłabym zapomniała.
Królowa jest tylko jedna i nazywa się Morticia. ![]()