cały czas mam dziwne mysli brak ochoty do życia i wiele innych obiawów znóżenia życiem i problemami związanymi z tym wszystkim??? czemu tak jest ze tak cierpimy bez powodu........
Nie mam juz sił na to całe życie........ smutne ale prawdziwe
Ewalina przeżyłaś ogromną tragedię ale nie możesz myśleć w ten sposób.Myślę że potrzebujesz fachowej pomocy psychologa,terapia pomoże Ci odnaleźć się i przejść przez ten ból jaki czujesz po stracie tak bliskiej Twemu sercu osoby.Czy masz w swoim otoczeniu osobę z którą możesz porozmawiać?-nie zamykaj się w sobie,mów o tym co czujesz....Twoje załamanie jest normalnym stanem w takiej sytuacji a samobójstwo nie jest wyjściem,Ty musisz żyć!!!!
jezeli 17 w Twoim nicku to Twoj wiek, to powiem prosto-ten wiek tak ma. Tez mialam czesto takie mysli, kiedy bylam w Twoim wieku..Mojde kolezanki rozwiez.Mysle, ze to samo przejdzie w swoim czasie
W tym wypadku myślę, że wiek nie ma nic do tego , myśli takie nasuwają się również w starszym wieku , to zależy od naszego stanu emocjonalnego przeżyć które przeszliśmy więc Ewelinko głowa do góry i ciesz się tym co jest piękne .
cały czas mam dziwne mysli brak ochoty do życia i wiele innych obiawów znóżenia życiem i problemami związanymi z tym wszystkim??? czemu tak jest ze tak cierpimy bez powodu........
Spróbuj wziąć kartkę papieru i napisać co jest dobrego w Twoim życiu i nie pozwól na to by została pusta. Niech to będą największe drobiazgi, ale niech będą. Masz dwa kierunki, w które możesz patrzeć. Jeden to magazyn dobrych rzeczy w życiu, a drugi to magazyn złych. To od Ciebie zależy na którym będziesz się skupiać. Może się okazać, że ten z początku mały magazyn dobrych rzeczy zacznie się powiększać jeśli nie będziesz go porównywać z magazynem złych. Spróbuj, warto
Masz jeszcze dużo czasu by ułożyć życie tak jak chcesz.
Dziękuje wam ze jestescie i ze piszecie wiele tak podnoszacych na dduchu rzeczy
Pomóżcie mi!!!!!!!!!!! Co mam zrobić????? Nie mam już siły na walkę o spokój w mojej rodzinie. Mój mąż oszalał!!!!!! Jesteśmy małżeństwem 33 lata. Mamy dwie dorosłe córki, obie mężatki. Cudownego wnuczka prawie 3 letniego i drugiego w drodze i dorosłego syna jeszcze kawalera. Ja zajmuje się wszystkim. Domem, dziećmi i ich problemami, wnuczkiem jak tylko mogę, bo pracuję jeszcze zawodowo, starymi, schorowanymi teściami mieszkającymi na wsi i gospodarką na nas przepisaną (pomagam we wszystkim, dosłownie we wszystkim mężowi). Skończyłam nie tak dawno studia , zaocznie. Ale dla mojego męża to wszystko nic mnie znaczy. Ciągle wymyśla mi nowych kochanków. Nic do niego nie dociera. Prośbym, groźby, moje, dzieci, zięciów, rodziców jego, bo moi już nieżyją. Nie mam już siły, nie wiem jak żyć, słuchając ciągle wyzwisk, obelg i zarzutów o czyny których nigdy nie popełniłam. Wmawiania że kogoś znam, a ja nie mam pojęcia kto to. I tak co dzień, już prawie rok. Wcześniej też wymyślał ,ale teraz to już przechodzi moje i nie tylko moje wyobrażenie. Już dłużej tak nie mogę. Kocham go, ale on mnie zabija posądzając mnie o zdradę, której nie popełniłam, o znajomości których niemam, o smsy których nigdy nie dostałam ani nie wysłałam. Zaczynam myśleć o samobójstwie, coraz częściej dopada mnie załamanie, co nigdy mi się do tej pory mnie zdarzało. Teraz już nie widzę wyjścia z tej matni. Chcę z nim żyć, ale nie tak! Chcę prawdziwej miłości nie chorej z zazdrości, bezpodstawnej zazdrości. Mam ciągle tyle pracy, że doba jest dla mnie za krótka, a on twierdzi że ja mam czas na romanse. Doprowadził do tego że nie wierzę w jego całusy na dowidzenia przed wyjściem do pracy, w słowo kocham, bo odbieram to jak fałsz, obludny fałsz, po wyzwiskach. Ja już nic nie czuję, tylko rozpacz, żal za takie traktowanie, i niechęć do niego i do życia. Chcę umrzeć, tylko tak chyba mogę ten koszmar skończyć. Bo żyjąc ciągle będę myślała za co mnie to spotkało. Szkoda mi dzieci i wnuków bo wiem że mnie bardzo kochają i jak mnie zabraknie będzie im ciężko. Wiem też że znienawidzą za to ojca, bo jeśli to zrobię to tylko przez niego, przez jego wiarę w to co zrodziło się od początki do końca w jego głowie a nigdy nie miało miejsca w moich czynach. Co robić, może ktoś da mi jakąś radę, jak mu udowodnić że nigdy go nie zdradziłam. Ale jak można udowodnić coś czego się nie zrobiło?????????????? Jak????????????
Dlaczego Cię oskarża? Ma powody? Kiedy miałabyś go zdradzać, gdy zajmujesz się tyloma sprawami?
Samobójstwo nie jest wyjściem, jest tylko ucieczką. Zawsze pozostaje ból i cierpienie bliskich osób. A Ty masz dla kogo żyć. Poświęcasz się dzieciom, pomagasz rodzinie, prowadzisz dom. Ale pomyśl przez chwilę o sobie. Nie możesz się dawać codziennie niszczyć przez bezpodstawne oskarżenia. Spróbuj na spokojnie porozmawiać z mężem dlaczego tak myśli i czego mu brakuje. Bo może jest jakiś konkretny powód, a nie wiesz o tym.
Pomyśl też o wizycie u psychologa, bo myśli samobójcze są złym sygnałem i człowiek nie może być z tym pozostawiony sam sobie.
W tym wypadku myślę, że wiek nie ma nic do tego , myśli takie nasuwają się również w starszym wieku , to zależy od naszego stanu emocjonalnego przeżyć które przeszliśmy więc Ewelinko głowa do góry i ciesz się tym co jest piękne .
podpisuję się pod tym....... głowa do góry!!!!!!!
Zoja- jak udowodnić,że nie jest się wielbłądem?????? Będzie to trudne.To Twój mąż ma problem i to nie mały.Jeżeli Wasze rozmowy nie pomagają- może wizyta w poradni małżeńskiej coś pomoże? A może dzieci przetłumaczą mężowi,że Jego urojenia są totalną bzdurą???????Nie myśl o odebraniu sobie życia- to nie jest wyjscie z sytuacji.Pomyśl o swoich bliskich ..... jesli nie tylko o sobie.
Myślę że powinnaś zacząć w życiu doszukiwać się dobrych stron. Wiem że to nie bywa łatwe, ale mimo wszystko warto próbowac :*
Nie wiem, czy to pomoże, ale znam przypadek, kiedy takie zachowanie było spowodowane chorobą Alzheimera. Mąż wymyślał kobiecie, że ukrywa kochanka w łazience. Nie chciał słyszeć jej protestów, a nie mogła mu udowodnić, że jest inaczej, bo od urodzenia był niewidomy. Ta choroba powoli zmienia członków rodziny w potworów. W stosunku do obcych potrafią być do rany przyłóż, a wcześniej kochaną żonę od k... wyzywać. Inny pan, mąż przyjaciółki mojej babci właśnie tak traktował żonę przy przychodzących do niego pielęgniarkach. Je zaś łapał za tyłek. Pozwalały, bo kobieta z obawy przed tym, że odejdą płaciła znacznie więcej niż się zwykle daje. Objawy psychiczne pojawiają się przed niesprawnością. Jeśli nie jesteście już młodzi (a macie przecież długi staż) to chyba dobrze byłoby to sprawdzić u lekarza.
Tez znam taki przypadek.maz zazucal zonie ze ta w kazdym facecie ma kochanka..listonosz to kochanek,jak szla do pracy to wyczyniala cuda z kochankami,dzwonil ktos do niej to juz kochanek..itd.itp.w efekcie koncowym skonczylo sie to diagnoza lekarska maz owej znajomej mial jakis ucisk na mozg..od dwuch lat jest leczony farmakologicznie..kochankowie wyimaginowani znikneli