Mój przyjaciel cierpi na depresje. Zdiagnozowano ok 3 lat temu. Bał leki. Coraz częściej ma zmiany nastroju i twierdzi że tak się dzieje bo ma problem nie do rozwiązania. Pytałam wiele razy o co chodzi ale On skrzętnie sie wykręca przed odpowiedzią. Ma prace, dziewczyne (wiem że nie jest z Nią szczęliwy bo mówił o tym) a twierdzi że to nie to powoduje u NIego zmainy nastrojów. Chciałam mu pomóc, pytałam o co chodzi, oferowałam pomoc. Odmawia twierdząc że nic mu nie jest. Jak mogę pomóc? Barzo mi na tym zależy. Martiw się o Niego.
mysle,ze Twoje dobre intencje sa na miare przyjaciela roku:) ale dopoki on sobie nie uswiadomi problemu,to uwazam,ze moglabys przez megafon do niego przemawiac a on i tak nie pojmie,albo nie bedzie chcial tego zrobic.To jego decyzja
mhm, zgadzam się, nic nie zrobisz tylko sobie język wystrzępisz.
więc pozostaje to zostawić własnemu biegowi..
mając nadzieję że sam zrozumie czego w życiu potrzebuje i jak chce żyć.
mój syn ma depresję, był u lekarza. leki bierze nie regularnie,stracił pracę,kobietę,zmusza się ( często bez powodzenia) żeby wstać z łóżka,mówi że wszystko nie ma sensu,boi się przyszłości,twierdzi że jest nieudacznikiem,że same porażki( rzeczywiście tak jest).Krzyczy,awanturuje się,zupełnie nie panyje nad sobą.Jak mu pomóc? Całe życie przed nim,pewnie ja też wpadnę w depresję-patrząć na to i będąć tak bezsilna
miałam depresję. leki mi nie pomagały a otępiały. idź z synem do dobrego psychologa. niech rozmawia. mnie na psychologa nie było stać... postanowiłam radzić sobie sama drinkami wieczorem. Dziś borykam się z innym problemem ale depresji nie mam. i najwazniejsze.. depresantów denerwują tylko hasła zamij się czymś, znajdź sobie hobby. my depresanci nie chcemy żyć ani wstać z łóżka..teraz są wakacje. jeżeli może niech leży do południa, mi mama pozwalała zasypiać przed tv a o 4 go gasić i wycierała łzy. pomogło.
czy to też depresja siedze w domu boje sie wychodzic a gdy juz wyjde to z kims bo boje sie ze umre na ulicy i nikt mi nie pomoże...