anoreksja mojej przyjacióki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » anoreksja mojej przyjacióki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: anoreksja mojej przyjacióki

Bardzo przepraszam jeśli był już taki wątek, ale jest iuch tu tak dużo, że nie mam siły wszystkiego przetrsząsać. Przepaszam.
Moja przyjacióółka około 3-4 lat temu chorowała na anoreksję, z jej opowiadań wnioskuję, że było już naprawdę źle. Przy wzroście 164 cm, ważyła ok. 41 kg. Teraz od jakiegoś czasu to znowu wraca. Nie je nic, albo bardzo mało. Albo przeplatają się takie fazy, że głodzi się albo je ok. 400kcal dziennie przez np 2-3 tygodnie a potem znowu w miarę nromlanie je. CZasem w tej fazie jedzenia je dużo, np czekolady,chipsów, takich śmeici.
Ostatnio znowu schudła bardz dużo, jeszcze jej nie widziałam żeby tak jej wystwały obojczyki, łopatki, kolana, kości przy nadgarstkach, przerwa między jej udami jak chodzi jest już grubości mojej ręki. Zaczyna mnie to przerażać. Bardzo dużo śpi. W weekendy jak ma trochę więcej wolnego, to zasypia po 1, budzi się po 11, a koło 15 i tak usypia na godzinę i potem znowu np, o 19.
Jeżeli ona sama nie zaczyna tematu, to ja nigdy nie staram się naciskać ani niczego z niej wyciągać. Nie chcę żeby się przede mną chowała, zmaykała. Nie chcę stracić jej zaufania.
Proszę, czy mógłby mi ktoś poradzić, jak się przy niej zachowywać? tak, żeby jej pomóc, żeby nie stracić jej zaufania...?
Ona na razie nie zgodzi się na żadną wizytę u psychologa, ani u psychiatry tym bardzije, na razie nie widzi za bardzo tego, że aż tyle schudła.
Proszę o czyjąś pomoc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

witaj ja mam 162 i waze 42 kg ale nie mam czegos takiego robilam wyniki i wszystko jest w normie ale wiem ze przez anoreksje ciezko przejsc

3

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Miałam kiedyś (przelotny) kontakt z dziewczyną, u której zdiagnozowano anoreksję i powiem, że byłam przerażona sposobem jej myślenia, kompletnie innym niż zdrowej osoby.  Widziałam szkielet pięknej dziewczyny, która wmusza w siebie jedzenie, wstydzi się tego, że musi jeść, a w końcu i tak musiała jechać do szpitala, bo było zagrożenie życia. A ona już była w trakcie terapii u psychologa i widziałam, jak musi walczyć, żeby przełknąć choćby kęś, bo bardzo chciała przytyć, bardzo chciała żyć. A twoja przyjaciółkal, jak wynika z pobieżnego opisu, osuwa się w otchłań samozniszczenia, według mnie dzieje się źle. Najgorsze, że ona pewnie wszytkiemu będzie zaprzeczać i bagatelizować, a przecież siłą jej nie zważysz.

Wydaje mi się, że jeśli u twojej przyjaciółki zdiagnozowano anoreksję, to musisz jakoś namówić ją na terapię, no nie wiem, w jakim ona jest wieku? Pracuje, studiuje? Mieszka z rodziną, jaki ma z nimi kontakt? Problem z takimi osobami jest taki, że one zupełnie nie widzą, jak schudły, aż w skrajnych przypadkach umierają z wycieńczenia. Nie docierają do nich logiczne argumenty. To poważne zaburzenie psychiczne i musisz zmobilizować siebie, innych jej znajomych i może rodzinę, żeby z spróbować jakoś wspólnymi siłami jej pomóc, namawiac na terapię. Skoro widzisz, że dzieje się coś złego, działaj, zanim będzie za późno.

Mam nadzieję, że odezwie się ktoś, kto coś wie więcej o anoreksji, bo ja niestety niewiele i nie czuję się ani trochę kompetentna, żeby coś więcej doradzić sad

4

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Tak, ona miała tą anoreksję zdiagnozowaną jakieś 3 lata temu. Ma 18 lat, 2. klasa liceum, z rodzicami ma średni kontakt.
Z przyjaciółmi ni ebardzo mamy jak się za to wziąć z prostej przyczyny, wiem o tym tylko ja i jej chłopak. Więc ewentualnie we dwoje możemy coś działać.
Ale ja nie wiem jak się przy niej zachowywać, żeby jej nie spłoszyć.
Dzisiaj i wczoraj w nocy dużo rozmawiałysmy, to nie powie tego wprost, ale już powowlutku zaczyna widzieć, że coś jest nie tak, od wczorajszego popołudnia bardzo dużo je, ogólnie, nie to, że tylo jakieś śmiecie w siebie wrzuca.
Ją będzie niewiarygodnie trudno namówić na terapiuę, albo chociażby wizytę u psychologa, bo wtedy się bardzo zraziła, trafiła na jakąś dziną psychiatrę i teraz jakakolwiek wzmianka o psychologu albo psychiatrze to jest zło konieczne.
A ja po prostu nie wiem co robić...

5

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Paulinko
Jesteś wspaniała przyjaciółką-mądrą i wrażliwą.
Jestem pełna podziwu dla Twojej uważności, rozsądku i ...wyczucia, którym wykazujesz się w tej trudnej sytuacji.
Chciałabym abyś zdała sobie sprawę, że tak naprawdę sytuacja jest trudna dla Was obu. Piszesz, bo tobie jest trudno.
Twoja Przyjaciółka najpewniej ma problem, jednak to Ty tutaj piszesz...-to Ty widzisz problem i to Ty potrzebujesz ogromnego wsparcia.

Widzisz, jest tak, że ed  w gruncie rzeczy jest wyborem osoby chorującej.
Brzmi absurdalnie? To prawda-ale tak jest...
To prawda, że osoba chora potrzebuje wsparcia bliskich, jednak jest to bardzo, bardzo trudne, bo dopóki chora sama:świadomie i odpowiedzialnie nie zechce rozstać się z chorobą-dotąd będzie jej używać do kontrolowania życia i manipulowania otoczeniem. Używa choroby do uzyskania tego na co ma "głoda"-na emocje...chce czuć się widoczna, ważna, kochana, zaopiekowana...i choroba ma jej to zapewnić.
Dlatego "bycie" przy anorektyczce/bulimiczce (nie ma znaczenia-tak naprawdę granica jest bardzo cienka, a cele takie same) musi być bardzo mądre...
Bo ed, Paulinko to ...hmmm"sposób na życie", sposób na radzenie sobie z trudnymi emocjami i nie jest łatwo zrezygnować z tego co już tyle razy tak wspaniale się sprawdzało.
Może początkowo osoba chora ma poczucie kontroli, ale to tylko pozory-wpada się w uzależnienie równie łatwo jak np przy alkoholizmie/narkomanii: niepostrzeżenie, trochę nieświadomie...a potem trudno rozstać się z nałogiem, którego w tym wypadku (zaburzeń odżywiania) jest uzależnienie od jedzenia/niejedzenia.

I tu należy postępować tak jak z osobą uzależnioną-bo dla niej najważniejsze są chore cele jakie sobie stawia, efekty jakie uzyskuje dzięki "chorowaniu".

Podstawowym kryterium ed jest obsesyjne myślenie o jedzeniu/czyli również o nie-jedzeniu.
Przy czym nie wolno zapominać , ze to  tylko objaw głębszych problemów i to one są do przepracowania-ale tylko jeśli chora sama zdecyduje się z nimi zmierzyć,...jeśli zada sobie trud, jakim jest świadome dotykanie emocji, które się w niej kłębią.

Ed to sposób radzenia sobie z uczuciami. Ten sposób/metoda jest drogą na skróty:wyniszczająca nie tylko fizycznie ale i psychicznie...siejącą spustoszenie w relacjach z ludźmi i w życiu...bo chora przez lata za chiny nie chce zrezygnować z choroby, która daje jej poczucie kontroli i chwilową ulgę.
Sprawa nie jest tak prosta jak by się wydawało: przy anoreksji i bulimii "wyzdrowieniem" nie jest racjonalne spożywanie posiłków...Bliscy anorektyczek wpadają w euforie gdy widzą, ze ta zaczyna jeść...a to tylko zmyła, albo kolejny etap choroby ("czysta"anoreksja przeistacza się w bulimię/anoreksję bulimiczną)

Rozpisałam się ponieważ chcę abyś zdała sobie sprawę, ze mierzysz się z potężnym przeciwnikiem...i że tak naprawdę w tym momencie to TY potrzebujesz pomocy, Paulina.
Możesz ją otrzymać w gabinecie psychologa-wierz mi, bliscy osób chorujących na ed są tam stałymi gośćmi. Tam dowiadują się jak pomagać w mądry sposób-JAK NIE SZKODZIĆ, NIE KARMIĆ POTWORKA, jakim jest ed.
Nie próbuj jej pomagać bez profesjonalnej porady-bo możesz jej tylko zaszkodzić(zupełnie nieświadomie)-dokarmisz jej chorobę, zakorzenisz ją....mając poczucie, ze robisz dla niej coś dobrego skrzywdzisz i ją i siebie.
Pamiętaj-kiedy masz do czynienia z chorą osobą, kierują nią motywy jakich nawet nie jesteś w stanie przewidzieć.
Edki to mistrzynie manipulacji...





Skąd moja wiedza?
Jestem "edką" od ponad 15 lat...i wiem co przeżywa chora, co nią kieruje.
...i niestety też wiem co przezywają jej bliscy i nikomu tego nie życzę.
Po tylu latach śmiało mogę powiedzieć-to koszmar, przed jakim chciałabym przestrzec każdą osobę, która w konfrontacji łapie "syndrom buka"(boga..;)-> dam radę sama....

6

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Bardzo dziękuję za taką rozbudowaną wypowiedź smile

"Nie próbuj jej pomagać bez profesjonalnej porady-bo możesz jej tylko zaszkodzić(zupełnie nieświadomie)-dokarmisz jej chorobę, zakorzenisz ją....mając poczucie, ze robisz dla niej coś dobrego skrzywdzisz i ją i siebie."
Wiem i właśnie dlatego chciałam najpierw poszukać porady na jakimś forum, żeby wypowiedział się ktoś,, kto "zna" ten problem...

Hmm, piszesz, że wpadanie na nowo coraz głębiej w to jest metodą na radzenie sobie ze wszystkim i kontrolę. A ona sama sobie wiąże pewne rzeczy, że np. kolana ją strasznie bolą jak schudnie, że baaardzo dużo śpi, też jak schudnie, że ma bardzo wysuszoną skórę i lodowate ręce i to też własnie jak schudnie, że w szole jej dużo gorzej idzie. I ona jest świadoma, że w momencie kiedy chudnie to się wszytsko sypie i wcale nie jest lepiej. Więc gdzie tu kontrola?
Przepraszam, że może jakoś dziwnie buduję wypowiedzi, jakby to był atak itp, ale po prostu cchcę to trochę zrozumieć...

W sumie jej chłopak też za bardzo nie pomaga, niby wie  o jej anoreksji, więc wg mnie powinien być cokolwiek świadomy czegokolwiek, a czasem wyjedzie przy niej z takim tekstem, ze się po ścianie można osunąć. Nie wiem czy to parwda, ale gdzieś kiedyś wyczytałam, że jeśłi np. anorektyczce smakuje jakieś danie, załóżmy, że ona bardzo lubi jeść mcchickeny i temu podobne cuda z mcdonalda i lubi to od zawsze i potrafi zjeść dwie takie buły na raz i jeśli je faktcyznie je, to chyba nie powinno się jej robić wyrzutów, że je takie smieci? Może mam błędne przekonanie, ale chyba dobrze, że wciągnie jakiś taki kawałek mięsa i jakieś odrobiny sałaty niż gdby miała nie jsć nic... Albo dowali coś o jej brzuchu itp./ Z reguły jak dojrzę, że schudła itp to stram się jej o tym nie mówić, żeby nie odebrała tego jako komplement i cel żeby dalej chudnąć, żeby móc dalej otoczenie zadowolić, no nie wiem, taka moja teoria, nie wiem czy to jest dobre...

Ostatnio też czasem po tym jak coś jemy itp to wypali, że zjadła i teraz jej nieodbrze. A ja zaczynam wpadać w paranoję i już ze dwa razy zdarzyło mi się pod jakimś byle pretekstem isć za ną do łazienki i nasłuchiwać czy np. nie wymiotuje...

7

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Oo, albo ostatnio mi powiedziała, że czasem ma coś takiego, że coś tam sobie robi, siedzi oi czymś się zajmie i nagle odczuwa, nie wiadomo skąd, straszny niepokój, strach, nie wiem jak to opisać.
W sumie nie wiem czy to ma coś wspólnego z chorobą, bo sama miałam coś takiego w zeszłym roku i to dość długo bo przez jakieś 3 miesiące, ale napiszę o tym, może to coś istotnego.

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

a gdybyś Ty Paulinko poszła do psychologa po poradę typu : "co robić?" , "jak z nią postępować?" bez informowania o tym Przyjaciółki? może idźcie razem z Jej Chłopakiem, opowiedzcie o niej?

9

Odp: anoreksja mojej przyjacióki
paulinaj napisał/a:

piszesz, że wpadanie na nowo coraz głębiej w to jest metodą na radzenie sobie ze wszystkim i kontrolę. A ona sama sobie wiąże pewne rzeczy, że np. kolana ją strasznie bolą jak schudnie, że baaardzo dużo śpi, też jak schudnie, że ma bardzo wysuszoną skórę i lodowate ręce i to też własnie jak schudnie, że w szole jej dużo gorzej idzie. I ona jest świadoma, że w momencie kiedy chudnie to się wszytsko sypie i wcale nie jest lepiej. Więc gdzie tu kontrola?

Stojąc z boku wydaje się, ze taka osoba straciła kontrolę nad sob a-ale ona DOSKONALE WIE CO ROBI.
Jedyne czego nie jest w stanie przewidzieć-to konsekwencje....
Osiąga cel-chce być cuda, wyniszczona...ale nie wie, jakie psikusy za chwilę zacznie płatać jej ciało

(jest odwodniona-sucha skóra, ale też spadek ciśnienia-> powoduje ospałość i kłopoty z krążeniem->lodowate ręce).
Ona jest na początku, ale lada moment jej ciało zacznie się buntować-będzie miał problemy z jelitami(wypróżnianiem) z zębami, które zaczną sypać się jedne po drugim, ze skórą, włosami , paznokciami, problemy hormonalne.
Z koncentracją...a o dopiero początek góry lodowej.

O co chodzi z kontrolą? O rozgrywki za pomocą choroby-swojego stanu i wyglądu-wzbudzanie w innych uczuć-troski, niepokoju, współczucia, a niekiedy podziwu..;/
Anorektyczki/bulimiczki mają bardzo niskie pocz. własnej wartości, więc szukają sposobów by je podnieść i dostać od "świata' ciepło, troskę, akceptację...miłość.
Używają do tego "chorowania"- bo tak naprawdę PO CO chcą być chude, hmmm? Co dostają za bycie chudą, wyniszczoną, zmarnowaną...?
Pierwsze co uruchamia się w (zdrowych emocjonalnie) ludziach widząc taką osobę, to współczucie...i na tym "jadą" anorektyczki (w bulimii jest podobnie, ale jest to trochę bardziej skomplikowane-jednak nie dotyczy Twojej przyjaciółki...na razie).
A współczucie może przejawiać się zainteresowaniem, niepokojem, troską, ...to wszystko substytuty ...miłości
Tym "karmią się" anorektyczki
(często też okaleczaj się)

Piszę bardzo, bardzo pobieżnie i chaotycznie(na szybko), ale w 100% zgadzam sie z pomylilamkrokiwtancu:

gdybyś Ty Paulinko poszła do psychologa po poradę typu : "co robić?" , "jak z nią postępować?" bez informowania o tym Przyjaciółki?

O to właśnie chodzi-nie skupiaj się na szukaniu pomocy dla niej-ale dla siebie.:)
Jeśli ja (pomoc dla SIEBIE)  znajdziesz...pomożesz też przyjaciółce.

I przestań analizować jej jadłospis...-nie wiesz co i w jakich ilościach je gdy tego nie widzisz, więc i tak nie jesteś w stanie ocenić czym się odżywia w ciągu dnia (...nie radzę wierzyć jej słowom w tej kwestii...dlatego ...po prostu o tym nie gadajcie .
Jest tyle innych, ważnych tematów do rozmów. Nimi się zajmijcie.)

...Badź przy niej nie dlatego ze ma problem i możesz jej pomóc (przy okazji-co nie bez znaczenia-dowartościować siebie...). Jeśli istotnie zależy Ci na Waszej relacji, zajmij się sobą i skup się na innych aspektach życia-.. nie gadajcie o jedzeniu-bo to "woda na młyn" dla osoby zaburzonej.
Wyciągnij ją do kina na film jaki TY! chciałbyś obejrzeć, na koncert Twojego/Waszego idola, pogadajcie o Twoich problemach...sercowych, rodzinnych, szkolnych, O Twoich zainteresowaniach , fascynacjach -TY TEŻ JESTEŚ WAŻNA. Postaraj się...bardzo Cie proszę, Paulina , postaraj się-nie zapominaj o sobie-bo obie utoniecie.

Z reguły jak dojrzę, że schudła itp to staram się jej o tym nie mówić, żeby nie odebrała tego jako komplement

Barwa dla Ciebie, Paulina. chylę czoła:)
To bardzo rozsądne podejście do tematu. Generalnie, unikaj kometwoania wygladu-czyjegokolwiek(przetrzegam-nie tylko jej wyglądu!)

zdarzyło mi się pod jakimś byle pretekstem isć za ną do łazienki i nasłuchiwać czy np. nie wymiotuje...

ano właśnie...
Mogłabyś pójść..raz...drugi...trzeci...ale przecież nie spędzasz z nią 24h/dobę.
Nie jesteś w stanie jej upilnować.
Zresztą co z tego, ze usłyszysz jak zwraca?
Co zrobisz? Przerwiesz jej?zabronisz jej? zaczniesz robić jej wyrzuty....?
co z tego....?
Ona się wścieknie i na tym skończy się wasz przyjaźń-o -nie miej złudzeń- anorektyczka/bulimiczka wybierze chorowanie a nie realna bliskość z drugą osobą(przyjaźń)

Dlatego -jak pisałam na początku - Na tym etapie, nie ona potrzebuje pomocy(bo nie jest jeszcze na nią gotowa/nie chce jej), ale Ty.

10

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Wiem, bardzo Ci dziękuję, że zawsze się tak obszernie wypowiadasz, to daje mi znacznie szersze spojrzeie na wszystko i chyba rzeczywiście wybiorę się do tego psychologa w końcu.

"Wyciągnij ją do kina na film jaki TY! chciałbyś obejrzeć, na koncert Twojego/Waszego idola"
Ją starsznie ciężko jest osttatnio wyciągnąć gdziekolwiek z domu, bo wiecznie nie ma ochoty, siły, tylko by spała...


"Postaraj się...bardzo Cie proszę, Paulina , postaraj się-nie zapominaj o sobie-bo obie utoniecie."
Staram się, staram się nie popadać w paranoję wink  Ale czasem jak się zazęniają jednocześnie moje problemy z wypadkiem i jej anoreksja to czasem wysiadam...

"To bardzo rozsądne podejście do tematu. Generalnie, unikaj kometwoania wygladu-czyjegokolwiek(przetrzegam-nie tylko jej wyglądu!)"
I to też jest trudne, bo czasem ciężko z nią o czymś innym porozmawiać, jasne, że zmieniam temat ile tylko się da, ale czasem jak inne osoby w niego wejdą, to już jest wtedy klops. ale jeśli same jesteśm,y to zawsze jakoś zmienię temat, urwę i płynnie zacznę o czymś innym

11

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

"Ona się wścieknie i na tym skończy się wasz przyjaźń-o -nie miej złudzeń- anorektyczka/bulimiczka wybierze chorowanie a nie realna bliskość z drugą osobą(przyjaźń)"

Tak. osttanio wgl mam wrażenie jakby się odsuwała...

12

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Niestety ale wiem co czujesz. Ja mam dobrą koleżankę, która przy wzroście 176 ważyła 40 kg. Dziewczyna doprowadziła się do takiego stanu, że szkoda gadać. Kiedy my chodziliśmy w bluzkach na ramiączkach ona ubierała kilka bluzek, bo było jej zimno - brak tkanki tłuszczowej, która ogrzewałaby ciało. Naturalnie jadła przy nas serki i piła bardzo bardzo dużo wody, ale zaraz potem zwracała, a gdy nikogo przy niej nie było mogła nie jeść dniami i nocami. Na I piętro wejść bez pomocy nie mogła.
Szkoda nam jej było, zwłaszcza, że ma 2 letniego synka i kochającego męża. Raz opowiedziała nam, że wie, iż jest chora, ale co może poradzić. Zaszła w nieplanowaną ciążę, przy której utyła ponad 30 kg! chciała to zrzucić i jakoś straciła głowę i nie wiedziała gdzie był koniec. Jak pytamy czy nie szkoda jej, że zostawi małego bez matki uznaję, że ona dziecka nie chciała.
Razem z innymi koleżankami zaczęłyśmy się obawiać, że ona odda się w pełni anoreksji. poszłyśmy o pomoc do uczelnianego psychologa. Z pomocą pani dr, z chęcią męża koleżanki została ona ubezwłasnowolniona za pomocą Sądu i teraz przebywa w ośrodku, leczy się i z tego cieszę się najbardziej.

Musisz pokazać, że jesteś z nią, że chcesz dla niej dobrze. Zdaje sobie sprawę, że mój post mało co pomoże, ale może pokaże, że warto próbować i szukać pomocy mimo wszystko...

13

Odp: anoreksja mojej przyjacióki
paulinaj napisał/a:

Ją starsznie ciężko jest osttatnio wyciągnąć gdziekolwiek z domu, bo wiecznie nie ma ochoty, siły, tylko by spała...

pisałam wyżej dlaczego tak się dzieje :przy odwodnieniu ciśnienie jest bardzo niskie,...to powoduje senność.
Jeśli Twoja przyjaciółka często wymiotuje, to może mieć też spore niedobory potasu-to wpływa na pracę serca.

Staram się, staram się nie popadać w paranoję wink  Ale czasem jak się zazęniają jednocześnie moje problemy z wypadkiem i jej anoreksja to czasem wysiadam...

Paulina, nie pieść się z nią.
Jesteście przyjaciółkami.
Na czym wg Ciebie polega przyjaźń?
Jej podstawą , Paulinko jest wzajemność-obustronne :zaufanie, wsparcie dzielenie się radościami i smutkami...
Nie może być tak, ze Ty dźwigasz wszystko na własnych barkach.
Nie bój się zbuntować , kiedy czujesz się...zwyczajnie zaniedbana-jeśli tego nie będziesz robić, Twoja "przyjaciółka" będzie Cię ...wyciskać jak cytrynę...Czy tak postępuje przyjaciółka?
Zapomnij na chwile o jej problemie-kurcze! każdy ma problemy, ludzie żyją chorujac na setki innych paskudztw...
Pewnie pierwsza reakcją na Twoje oczekiwania, będzie jej...złe samopoczucie, moze powie, ze boli ją głowa, brzuch, że ma doła..cokolwiek-byleby nie "zająć się " Tobą"

Anorektyczki/bulimiczki to skrajne egocentryczki-nie znoszą zajmować się innymi. a z tym zaburzeniem można starać się żyć normalnie-WYSTARCZY TEGO CHCIEĆ. Z czasem objawy schodzą na drugi plan, przestają wyznaczac rytm życia, przestają być jego treścią.
ale trzeba się starać ŻYĆ a nie CHorować
tylko tyle...i az tyle: CHCIEĆ...

Czy mogłabyś napisać co TY "dostajesz" od swojej...hmmm.... przyjaciółki? Czy masz w niej wsparcie? czy możesz na nią liczyć?
...czy wie  o czym marzysz, czego potrzebujesz,...jaka jest Twoja ulubiona książka,? czy pyta Cię jak TY się czujesz? czy -kiedy Ci źle i ciężko-ona jest obok? czy troszczy się o Ciebie? interesuje TOBĄ?



Słowem:...czy naprawdę to jest przyjaźń? Czy nie jest tak, Paulinko, ze jesteś z nią, bo jej chorowanie sprawia, ze czujesz się potrzebna?Odpowiedz sobie szczerze:jaka jest Twoja rola w tej relacji.

CO TY DOSTAJESZ?

Osoby wikłające się w relacje z uzależnionymi (alko/dragi/jedzenie...cokolwiek), najczęściej również mają niskie poczucie wartości i starają się je podnieść, "ratując" partnera, szukając dla niego pomocy...

...ta choroba jest potrzebna również im....
brzmi strasznie, ale tak jest...
I absurdalnie-kiedy nie ma już kogo ratować, kiedy już jest ok- odchodzą, ...przecież już są niepotrzebni...

Szukają kogoś innego
Kogoś kogo mogą "uratować"

ciężko z nią o czymś innym porozmawiać, jasne, że zmieniam temat ile tylko się da, ale czasem jak inne osoby w niego wejdą, to już jest wtedy klops. ale jeśli same jesteśmy to zawsze jakoś zmienię temat, urwę i płynnie zacznę o czymś innym

eee...nie oczekuj od siebie rzeczy niemożliwych , Paulino.
Nie bierz na siebie zbyt wiele-nie musisz "moderować " rozmów w większym gronie jeszcze raz przypominam-> nie jesteś z nią  24/h więc nie możesz kontrolować treści rozmów w jakich ona uczestniczy.
Nie baw się w boga. Jesteś odpowiedzialna tylko za swoje zachowanie-dlatego zwyczajnie nie zaczynaj, nie podejmuj, nie uczestnicz w rozmowach o jedzeniu i o wyglądzie.

Tyle możesz zrobić:)


ps.przepraszam za literówki w swoich postach.

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Tosiu,
Dziękuję Ci za Twoje  słowa. Pomogłaś mi zrozumieć. Jestem matką motylka.

15 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-04-05 21:27:30)

Odp: anoreksja mojej przyjacióki
zwłoki żony napisał/a:

Tosiu,
Dziękuję Ci za Twoje  słowa. Pomogłaś mi zrozumieć. Jestem matką motylka.

Z pewnością masz wspaniała Córkę i daje Ci dużo powodów do dumy:) Życzę Ci dużo, dużo sił do okazywania jej mądrej miłości smile

16

Odp: anoreksja mojej przyjacióki
paulinaj napisał/a:

Wiem, bardzo Ci dziękuję, że zawsze się tak obszernie wypowiadasz, to daje mi znacznie szersze spojrzeie na wszystko i chyba rzeczywiście wybiorę się do tego psychologa w końcu.

"Wyciągnij ją do kina na film jaki TY! chciałbyś obejrzeć, na koncert Twojego/Waszego idola"
Ją starsznie ciężko jest osttatnio wyciągnąć gdziekolwiek z domu, bo wiecznie nie ma ochoty, siły, tylko by spała...


"Postaraj się...bardzo Cie proszę, Paulina , postaraj się-nie zapominaj o sobie-bo obie utoniecie."
Staram się, staram się nie popadać w paranoję wink  Ale czasem jak się zazęniają jednocześnie moje problemy z wypadkiem i jej anoreksja to czasem wysiadam...

"To bardzo rozsądne podejście do tematu. Generalnie, unikaj kometwoania wygladu-czyjegokolwiek(przetrzegam-nie tylko jej wyglądu!)"
I to też jest trudne, bo czasem ciężko z nią o czymś innym porozmawiać, jasne, że zmieniam temat ile tylko się da, ale czasem jak inne osoby w niego wejdą, to już jest wtedy klops. ale jeśli same jesteśm,y to zawsze jakoś zmienię temat, urwę i płynnie zacznę o czymś innym

Może tutaj znajdziesz możliwość rozwiązania, swoich i przyjaciółki, problemów: http://www.anoreksja.net.pl/news.php
Pozdrawiam. smile

17

Odp: anoreksja mojej przyjacióki

Nie wiem co Tobie doradzić. Anorektyczki zazwyczaj nie widza problemu i nie chca sie leczyć. Pare lat temu byłam w podobnej sytuacji - chorowala moja koleżanka/sąsiadka i w najgorszym momencie miała około 37 kg, przy wzroście ponad 170. Nie miala wsparcia ze strony rodziców, którzy nie widzieli problemu, ze strony rodzeństwa też nie. Na nic zdały się moje namowy i innych znajomych zeby zaczęła jeść. Ignorowała to. Trwalo to tak długo, calymi latami, że doprowadziła się do tych 37 kg. Wziełam ją namówiłam, wsiadłam w autobus (nie miałam auta) i zawiozłam do szpitala. Tam dostała kroplówki i zaczał się jej proces wychodzenia z anoreksji. Dzis jest ok. Dodam ze jej rodzina miala gdzies co sie z nia dzieje.

18

Odp: anoreksja mojej przyjacióki
Tosia napisał/a:

Nie bój się zbuntować , kiedy czujesz się...zwyczajnie zaniedbana-jeśli tego nie będziesz robić, Twoja "przyjaciółka" będzie Cię ...wyciskać jak cytrynę...Czy tak postępuje przyjaciółka?
Zapomnij na chwile o jej problemie-kurcze! każdy ma problemy, ludzie żyją chorujac na setki innych paskudztw...
Pewnie pierwsza reakcją na Twoje oczekiwania, będzie jej...złe samopoczucie, moze powie, ze boli ją głowa, brzuch, że ma doła..cokolwiek-byleby nie "zająć się " Tobą" Anorektyczki/bulimiczki to skrajne egocentryczki-nie znoszą zajmować się innymi. a z tym zaburzeniem można starać się żyć normalnie-WYSTARCZY TEGO CHCIEĆ.

Nie, akurat tego, że mnie całkowicie olewa, to na szczęście nie mogę jej zarzucić. Wiadomo, ze czasem nie zauważy, że coś ze mną nie tak itp, ale mnie się wydaje, że to normalne, no bo przecież nie wiemy co takdo końca ta druga czuje i mysli. Zaniedbywana się nie czuję. No i od zawsze jest tak, że jak jedna czuje się jakaś odtrącana czy olewana \ itp itd przez drugą to zaraz mówimy sobie wprost, żeby nie było jakiegoś dzikiego kręcenia i nieporozumień. Także akurat jeśli bym się czuła oidtrącana to bym jej wyjechała ze śpiewką, oczywiście jakoś w miarę deliaktnie, a nie od razu chapanie gębą za przeproszeniem.

Tosia napisał/a:

Czy mogłabyś napisać co TY "dostajesz" od swojej...hmmm.... przyjaciółki? Czy masz w niej wsparcie? czy możesz na nią liczyć?
...czy wie  o czym marzysz, czego potrzebujesz,...jaka jest Twoja ulubiona książka,? czy pyta Cię jak TY się czujesz? czy -kiedy Ci źle i ciężko-ona jest obok? czy troszczy się o Ciebie? interesuje TOBĄ?

Taak, tak. Na szczęście na wsyztskie Twoje pytania mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć TAK. Nawet i teraz, od kilku dni mam znacznie gorszy okres i mogę na nia liczyć, na długą rozmowę czy spacer.


A Ona z kolei ostatnio pożera prawie wsyztsko co jej wpadnie pod rękę i widać albo tak dobrze udaje, ale raczej widać, że jej to sparwia prszyjemność. Przez ostatni tydzień wciągnęła okropną ilość jedzenia. Co parwda mówię to tylko na podstawie tych prawie 10 godzin, które ze sobą spędzamy...

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » anoreksja mojej przyjacióki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024