Ostatnio nie wiem co sie dzieje w moim zuciu, ze mna. Ostatnio stracilam prace, ale nie z mojego powodu, poprostu firma sie rozpadla. Ciagle szukam jakiejs pracy, zaczepic z o cos, to czekanie jest dobijajace.
Mam faceta, ktory ciagle pracuje, nawet do godziny 23. Ja siedze samotnie w domu, nie moge sobie znalezc zajecia, ciagle spie, ogladam telewizor, aby cos zrobic kolo siebie lub w domu musze sie zmusic, ale bardzo ciezko mi to przychodzi. Co mam zrobic zeby nabrac sily do zycia? Cieszyc sie dniem. Ciagle to samo dzien w dzien, spie nawet do godziny 12 aby ten dzien mina szybciej, i aby wytrwac do weekendu, bo wtedy widze sie ze znajomymi oraz z facetem. Nie wiem jak ten stan nazwac, moze mam depresje albo nerwice? Mam czasami ochote sie wyzyc na czyms, czesto odbija sie to na mojej mlodszej siostrze, z czego jest mi strasznie przykro.
Co mam ze soba zrobic, aby czuc sie spelniona, pelna energii i sil ?
Doradzcie, prosze.