Taka sytuacja: facet, o którym z całą pewnością wiem, że jakiś czas temu pod wpływem alkoholu zdradził z prostytutką swoją wieloletnią partnerkę, podczas kameralnego spotkania jakby nigdy nic zniesmaczonym tonem, wypowiadając się na temat innych osób, wygłasza opinie w typie: "no nieźle, nieźle, razem pojechali na wakacje, a ona chciała zabawić się z innym" (notabene był to komentarz do głośnej sprawy Anastazji, która niedawno została zamordowana w Grecji). I być może, nawet pomimo niewątpliwej tragedii, która absolutnie nie powinna się zdarzyć, uznałabym, że ma rację, gdyby nie jego jawna i wyraźna hipokryzja.
W tym miejscu poważnie się zastanawiam, czy faceci naprawdę nie zauważają, że takie podwójne standardy to jakaś zamierzchła epoka, bo mentalnie jednak mocno poszliśmy do przodu? A może u tego pana występuje zupełny brak samokrytycyzmu i refleksji? Co o tym sądzicie, jak oceniacie taką postawę? Mnie prawdę mówiąc trochę zemdliło.