Witam...jestem facetem, mam 32 lata i po prostu chce się wygadać, bo zwyczajnie nie mam komu
Obecnie jestem wrakiem człowieka, który już nie widzi sensu w życiu i go nie znajdzie. Zależy mi tylko na jednej rzeczy, aby moja "żona" miała źle w życiu i karma ją dopadła.
Krótko mówiąc, ja wiem że mnie zdradza, ale ona o tym nie wie.
Ona 28 lat ja 32. Poznaliśmy się za granicą w pracy sezonowej. Mieszkaliśmy tam razem dwa lata, później w Polsce rok. Ogólnie było super, inicjowała seks, bliskość, zwiedzaliśmy świat, mówiła jaka to nie jest szczęśliwa, plany na życie ogromne razem itd.
Przeprowadziłem się do niej w Polsce gdy zjechaliśmy za granicy. Zostawiłem w swoim mieście wszystko, znajomych, całe dotychczasowe życie i pojechałem do niej. Odłożyliśmy pieniądze, więc miała u siebie działke i postawiłem dom, własnymi rękoma w większości bo znam się na tej branży.
Wzięliśmy ślub i żona kilka miesięcy po ślubie stwierdziła że chce iść na studia, wspominała o tym jescze za granicą, wiem że jej zależało, kibicowałem jej w tym. I wtedy się zaczęło....dosłownie dwa tygodnie studiów i zaczęło się przywożenie pod dom przez nowych "kolegów" gdzie wcześniej w związku sama mówiła wielokrotnie, że w związku dla niej nie ma kolegów płci przeciwnej, dla mnie to okej bo i tak nie potrzebuje mieć innych kobiet.
Oczywiście ma swoje auto, ale było mówione że nie ma gdzie zaparkować a oni ją chętnie podrzucają itd trochę mi to nie pasowało, ale okej przymknąłem na to oko i nie wracałem do tematu.
Już nie wspomne o tym, ze idąc na zajęcia rano, potrafi mi nie odpisać przez 7-10 godzin na wiadomość , gdzie wcześniej w życiu nie było takiej sytuacji a gdy ja nie odpisałem bo pracowałem to bylo przesłuchanie.
Dalej, nagle zaczęły się wyjścia z nową "koleżanką" no spoko, co ja mam do tego, dobrej zabawy...i tak się żyło. Jakiś czas temu gdy mi wieczorem powiedziała że idzie znów z koleżanką na miasto i na zakupy, okej normalka...gdzie po godzinie dostaje zdjęcie od znajomego, jak siedzi w aucie z jakimś typem a następnie filmik jak wchodzą razem do restauracji. W tym momencie napisałem do niej, kiedy wraca z koleżanką i czy może po nie wpaść? ( Bo było już koło 21 ) Odpisała " my już u kasii w domu, pomogę jej wybrać stylowke i ona mnie odwiezie później )
Oczywiście pisała to w momencie, gdy siedziała w resteuracji z jakimś typem
Wytrzymałem i nie dałem poznać po sobie że coś jest nie tak.
Proszę was o pomoc...chce ją zniszczyć, chce aby skończyła jak najgorzej, każdego dnia bezczelnie kłamie mi w oczy...płacze pisząc to, całe życie poświęciłem, tyle dla niej robiłem a tu wystarczyło pójść na studia i już znalazła sobie...boże mam dość
Co mam zrobić, jak to udowodnić wszystko aby mieć twarde dowody, proszę was o pomoc bo już nie daje rady ![]()