A jak będę miała 70 lat, to być może będę wspominać pięknych kilkadziesiąt lat spędzonych u boku ukochanego mężczyzny
"Fajne akcje" z wieloma partnerami w mlodosci maja jeszcze jedna, powiedzialbym najpowazniejsza, wade.
Gdy po X latach wspominamy "fajne akcje", ktore dzielilismy z osoba, ktora jest nadal przy nas i nadal czujemy sie przez nia kochani, te wspomnienia, oprocz namiastki ekscytacji, wzbudzaja poczucie wdziecznosci, ciepla i tego, ze nasze zycie jest jedna, spojna historia, ktora miala swoj poczatek, nadal trwa i zyjemy po to aby napisac jej kolejna czesc.
Gdy po X latach wspominamy "fajne akcje", ktore dzielilismy z wieloma osobami - uswiadamiamy sobie, ze tych ludzi juz nie ma - zmienili sie i poszli swoja droga, zyja w innych miejscach i maja swoje rodziny. Nie maja juz w stosunku do nas zadnych uczuc, jestesmy dla nich nikim, a czesto nawet nie chca miec z nami nic wspolnego bo jestesmy zagrozeniem dla stabilizacji, ktora zbudowali.
Te wspomnienia zatem, oprocz namiastki chwilowej ekscytacji, wzbudzaja poczucie zagubienia - nie tworza poczucia jednej, spojnej historii, ktora sie rozwijala przez wszystkie etapy naszego zycia, tylko poczucie rozsypanych puzzli, z ktorych ktos zabral polowe elementow przez co nie da sie ich zlozyc w calosc.
A pytanie, po co chcemy kontynuowac nasze zycie, przestaje byc takie oczywiste.