Wyobraź sobie, że poznajesz faceta po 40-tce. Nic nadzwyczajnego, 4_5/10, radzi sobie w życiu, rozsądny typ, umie słuchać i mówić, nóż i widelec też ogarnia. No i on Ci mówi, że ma takie marzenie, żeby kupić sobie kobietę na noc ale nie prostytutkę tylko taką, która mogłaby mieć podobną fantazję w drugą stronę. Nie żadną boginię ani wyuzdaną nimfomankę, bardziej kobietę co ma normalne życie i dyskretną ochotę na coś naprawdę szalonego. Pieniądze mają być trochę jak fetysz. Wiadomo, jak kobieta ma się czuć upokorzona, to zera się nie liczą no ale facet skąpy nie jest. W grę wchodzi 15 tysięcy, 5* hotel, kolacja, może teatr. Potem decyzja.
No i teraz pytanie, wyobrażasz sobie, że się zgadzasz na taką transakcję?
Żeby było jasne, to nie jest ogłoszenie towarzyskie i nie będzie żadnej oferty tutaj. Po prostu pytam.