Czy da się coś jeszcze naprawić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy da się coś jeszcze naprawić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 14:35:30)

Temat: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Byłam w związku dwa lata, na początku było idealnie, z czasem wiadomo, kłótnie ale z mojej winy, o to że wychodzi do kolegi, że przytulił jakąś dziewczynę, tak dla przykładu ale było tego więcej, sprawdzałam jego telefon żeby upewniać się czy mnie nie zdradza, ograniczałam go, popełniłam wiele błędów ale zrozumiałam je dopiero kiedy powiedział że już nic nie czuje. Nigdy nie rozmawiał ze mną szczerze że to co robię go rani i jak się z tym czuł, zawsze mówił "nic się nie stało". Niedawno powiedział mi że on już nic nie chce ale następnego dnia był inny, sposób w jaki mnie przytulał, głaskał po głowie od czasu do czasu, wyciągał do mnie rękę żeby pomóc mi wstać albo po prostu łapał za ręce i podnosił, wymasował mnie kiedy poprosiłam, spytał co się dzieje kiedy zobaczył że zrobiłam się smutna, nakarmił mnie, czasem widziałam kątem oka jak spogląda na mnie i odwracał wzrok kiedy ja spojrzałam na niego, czasem po prostu patrzył i wpatrywaliśmy się w siebie, kiedy poszliśmy palić to odpalił mi mojego papierosa ale zgasł więc poprosiłam go żeby odpalił jeszcze raz, wyciągnął zapalniczkę po czym ją schował i powiedział że może go odpalić swoim po czym trzymając w ustach swojego papierosa, zbliżył się do mnie i w ten sposób odpalił mojego, wtedy poczułam coś w sobie, jak pocałunek ale nie taki dosłowny. Teraz nie rozumiem czemu się tak zachowywał bo później zmienił mój nick na messengerze a dzisiaj rano powiedział żebym nie myślała że coś z tego będzie i mam się z tym pogodzić, chce się przyjaźnić i zabrać ode mnie swoje niektóre rzeczy. Przez pewien czas myślałam że gdzieś głęboko może jest to uczucie ale teraz nie wiem po co zachowywał się tak jakby naprawdę coś czuł tylko wolał odejść. Teraz potrzebuję opinii kilku osób bo sama nie wiem czy on naprawdę nic nie chce czy może jednak coś czuje ale boi się i woli odejść mówiąc mi że nic z tego nie będzie. Niektórzy potrafią do siebie wracać po czasie nawet jeśli jedna ze stron przestała kochać. Nie wiem co myśleć. Mieliśmy wspólne plany, chcieliśmy się ożenić za jakiś czas i było nam tak dobrze razem (kiedy nie było kłótni) dbałam o niego najlepiej jak się da, nie umiem bez niego żyć, kocham go, byliśmy praktycznie tacy sami, jak odbicie w lustrze, zainteresowania, muzyka itd, wyraźcie swoje opinie na ten temat i pomóżcie proszę. Jeszcze niedawno mówił że jestem jego światem, spędzimy więcej lat razem i mimo kłótni dajemy rade ale od tych słów wystarczyła jedna dodatkowa kłótnia...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

"Pogłaskał mnie" "nakarmił mnie" - czy Ty jesteś piesek ? big_smile

3 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 14:44:01)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Eh, to było po prostu słodkie zachowanie w trakcie związku, klepał mnie po głowie i lubił karmić tak samo jak lubił kiedy ja czasem karmiłam jego, niektórzy tak robią wiesz, bo uważają że to słodkie, jakby ciebie np ktoś przytulił i głaskał po głowie czy dał jedzenie do ust to powiesz że nie jesteś psem? No nie, niektórzy tak robią i tyle

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:

Eh, to było po prostu słodkie zachowanie w trakcie związku, klepał mnie po głowie i lubił karmić tak samo jak lubił kiedy ja czasem karmiłam jego, niektórzy tak robią wiesz, bo uważają że to słodkie, jakby ciebie np ktoś przytulił i głaskał po głowie czy dał jedzenie do ust to powiesz że nie jesteś psem? No nie, niektórzy tak robią i tyle

Wiem o co chodzi smile... ale wiesz tak serio to różnie w związkach bywa,czasem jest inna przyczyną wszystkiego, może o czymś nie wiesz waznym. Masz szansę z nim pogadac?

5 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 15:03:31)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:
xAnya napisał/a:

Eh, to było po prostu słodkie zachowanie w trakcie związku, klepał mnie po głowie i lubił karmić tak samo jak lubił kiedy ja czasem karmiłam jego, niektórzy tak robią wiesz, bo uważają że to słodkie, jakby ciebie np ktoś przytulił i głaskał po głowie czy dał jedzenie do ust to powiesz że nie jesteś psem? No nie, niektórzy tak robią i tyle

Wiem o co chodzi smile... ale wiesz tak serio to różnie w związkach bywa,czasem jest inna przyczyną wszystkiego, może o czymś nie wiesz waznym. Masz szansę z nim pogadac?

Mogę z nim pogadać bo kiedy piszę do niego to odpisuje i za tydzień przyjedzie po swoje rzeczy ale nie wiem czy będzie chciał rozmawiać, nawet nie wiem o czym bym mogła porozmawiać

6

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Najlepsze jest to że my tak bardzo sie kochaliśmy i wierzyliśmy w ten związek że chcielismy dosłownie zrobić wspólny tatuaż, głupota wiem ale obaj byliśmy bardzo pewni że to przetrwa

7 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-26 15:17:36)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:

Byłam w związku dwa lata, na początku było idealnie, z czasem wiadomo, kłótnie ale z mojej winy, o to że wychodzi do kolegi, że przytulił jakąś dziewczynę, tak dla przykładu ale było tego więcej, sprawdzałam jego telefon żeby upewniać się czy mnie nie zdradza, ograniczałam go, popełniłam wiele błędów ale zrozumiałam je dopiero kiedy powiedział że już nic nie czuje. Nigdy nie rozmawiał ze mną szczerze że to co robię go rani i jak się z tym czuł, zawsze mówił "nic się nie stało". Niedawno powiedział mi że on już nic nie chce ale następnego dnia był inny, sposób w jaki mnie przytulał, głaskał po głowie od czasu do czasu, wyciągał do mnie rękę żeby pomóc mi wstać albo po prostu łapał za ręce i podnosił, wymasował mnie kiedy poprosiłam, spytał co się dzieje kiedy zobaczył że zrobiłam się smutna, nakarmił mnie, czasem widziałam kątem oka jak spogląda na mnie i odwracał wzrok kiedy ja spojrzałam na niego, czasem po prostu patrzył i wpatrywaliśmy się w siebie, kiedy poszliśmy palić to odpalił mi mojego papierosa ale zgasł więc poprosiłam go żeby odpalił jeszcze raz, wyciągnął zapalniczkę po czym ją schował i powiedział że może go odpalić swoim po czym trzymając w ustach swojego papierosa, zbliżył się do mnie i w ten sposób odpalił mojego, wtedy poczułam coś w sobie, jak pocałunek ale nie taki dosłowny. Teraz nie rozumiem czemu się tak zachowywał bo później zmienił mój nick na messengerze a dzisiaj rano powiedział żebym nie myślała że coś z tego będzie i mam się z tym pogodzić, chce się przyjaźnić i zabrać ode mnie swoje niektóre rzeczy. Przez pewien czas myślałam że gdzieś głęboko może jest to uczucie ale teraz nie wiem po co zachowywał się tak jakby naprawdę coś czuł tylko wolał odejść. Teraz potrzebuję opinii kilku osób bo sama nie wiem czy on naprawdę nic nie chce czy może jednak coś czuje ale boi się i woli odejść mówiąc mi że nic z tego nie będzie. Niektórzy potrafią do siebie wracać po czasie nawet jeśli jedna ze stron przestała kochać. Nie wiem co myśleć. Mieliśmy wspólne plany, chcieliśmy się ożenić za jakiś czas i było nam tak dobrze razem (kiedy nie było kłótni) dbałam o niego najlepiej jak się da, nie umiem bez niego żyć, kocham go, byliśmy praktycznie tacy sami, jak odbicie w lustrze, zainteresowania, muzyka itd, wyraźcie swoje opinie na ten temat i pomóżcie proszę. Jeszcze niedawno mówił że jestem jego światem, spędzimy więcej lat razem i mimo kłótni dajemy rade ale od tych słów wystarczyła jedna dodatkowa kłótnia...

Nikt Ci nic nie powie bo nikt (łącznie z Toba) nie wie co się dzieje. Moze porozmawiajcie w końcu to cos sie wyjaśni. Jak chcesz cokolwiek robić jak nie wiesz czemu chce odejść? Wydaje sie ze chodzi o chorobliwa zazdrość albo dziwny uklad jak z pieskiem a nie facetem  ale nie wiadomo

8 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 15:19:54)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Bert44 napisał/a:
xAnya napisał/a:

Byłam w związku dwa lata, na początku było idealnie, z czasem wiadomo, kłótnie ale z mojej winy, o to że wychodzi do kolegi, że przytulił jakąś dziewczynę, tak dla przykładu ale było tego więcej, sprawdzałam jego telefon żeby upewniać się czy mnie nie zdradza, ograniczałam go, popełniłam wiele błędów ale zrozumiałam je dopiero kiedy powiedział że już nic nie czuje. Nigdy nie rozmawiał ze mną szczerze że to co robię go rani i jak się z tym czuł, zawsze mówił "nic się nie stało". Niedawno powiedział mi że on już nic nie chce ale następnego dnia był inny, sposób w jaki mnie przytulał, głaskał po głowie od czasu do czasu, wyciągał do mnie rękę żeby pomóc mi wstać albo po prostu łapał za ręce i podnosił, wymasował mnie kiedy poprosiłam, spytał co się dzieje kiedy zobaczył że zrobiłam się smutna, nakarmił mnie, czasem widziałam kątem oka jak spogląda na mnie i odwracał wzrok kiedy ja spojrzałam na niego, czasem po prostu patrzył i wpatrywaliśmy się w siebie, kiedy poszliśmy palić to odpalił mi mojego papierosa ale zgasł więc poprosiłam go żeby odpalił jeszcze raz, wyciągnął zapalniczkę po czym ją schował i powiedział że może go odpalić swoim po czym trzymając w ustach swojego papierosa, zbliżył się do mnie i w ten sposób odpalił mojego, wtedy poczułam coś w sobie, jak pocałunek ale nie taki dosłowny. Teraz nie rozumiem czemu się tak zachowywał bo później zmienił mój nick na messengerze a dzisiaj rano powiedział żebym nie myślała że coś z tego będzie i mam się z tym pogodzić, chce się przyjaźnić i zabrać ode mnie swoje niektóre rzeczy. Przez pewien czas myślałam że gdzieś głęboko może jest to uczucie ale teraz nie wiem po co zachowywał się tak jakby naprawdę coś czuł tylko wolał odejść. Teraz potrzebuję opinii kilku osób bo sama nie wiem czy on naprawdę nic nie chce czy może jednak coś czuje ale boi się i woli odejść mówiąc mi że nic z tego nie będzie. Niektórzy potrafią do siebie wracać po czasie nawet jeśli jedna ze stron przestała kochać. Nie wiem co myśleć. Mieliśmy wspólne plany, chcieliśmy się ożenić za jakiś czas i było nam tak dobrze razem (kiedy nie było kłótni) dbałam o niego najlepiej jak się da, nie umiem bez niego żyć, kocham go, byliśmy praktycznie tacy sami, jak odbicie w lustrze, zainteresowania, muzyka itd, wyraźcie swoje opinie na ten temat i pomóżcie proszę. Jeszcze niedawno mówił że jestem jego światem, spędzimy więcej lat razem i mimo kłótni dajemy rade ale od tych słów wystarczyła jedna dodatkowa kłótnia...

Nikt Ci nic nie powie bo nikt (łącznie z Toba) nie wie co się dzieje. Moze porozmawiajcie w końcu to cos sie wyjaśni. Jak chcesz cokolwiek robić jak nie wiesz czemu chce odejść?

Rozmawialiśmy i wiem czemu chce odejść i wiem że to ja popełniłam tym razem błąd ale po prostu czasem sie zachowywal jakby chciał odejść i faktycznie nic już nie czuł a czasem jakby jednak czuł ale nie mógł się zdecydować lub po prostu bał się i wolał odejść mówiąc że mnie nie kocha. Czasem mi daje mylne znaki i sama się gubię

9 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-10-26 15:21:44)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
xAnya napisał/a:

Eh, to było po prostu słodkie zachowanie w trakcie związku, klepał mnie po głowie i lubił karmić tak samo jak lubił kiedy ja czasem karmiłam jego, niektórzy tak robią wiesz, bo uważają że to słodkie, jakby ciebie np ktoś przytulił i głaskał po głowie czy dał jedzenie do ust to powiesz że nie jesteś psem? No nie, niektórzy tak robią i tyle

Wiem o co chodzi smile... ale wiesz tak serio to różnie w związkach bywa,czasem jest inna przyczyną wszystkiego, może o czymś nie wiesz waznym. Masz szansę z nim pogadac?

Mogę z nim pogadać bo kiedy piszę do niego to odpisuje i za tydzień przyjedzie po swoje rzeczy ale nie wiem czy będzie chciał rozmawiać, nawet nie wiem o czym bym mogła porozmawiać

To spróbuj z nim pogadać. A i napisalas też,że to przez Ciebie sie kłóciliście.  Nie to nie było przez Ciebie,zwłaszcza, gdy on lepił się do innych dziewczyn i je przytulał...mnie osobiście wogole nigdy takie coś nie przeszkadzało , natomiast wiem,że większości kobiet to przeszkadza,  sobie siebie zapytaj sama,czy on by uznał, że to jego wina,gdyby Ci urządził awanturę, że np przytulałaś się z innymi chłopakami. To nie byla Twoja wina te kłótnie

10 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-26 15:29:41)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Bert44 napisał/a:
xAnya napisał/a:

Byłam w związku dwa lata, na początku było idealnie, z czasem wiadomo, kłótnie ale z mojej winy, o to że wychodzi do kolegi, że przytulił jakąś dziewczynę, tak dla przykładu ale było tego więcej, sprawdzałam jego telefon żeby upewniać się czy mnie nie zdradza, ograniczałam go, popełniłam wiele błędów ale zrozumiałam je dopiero kiedy powiedział że już nic nie czuje. Nigdy nie rozmawiał ze mną szczerze że to co robię go rani i jak się z tym czuł, zawsze mówił "nic się nie stało". Niedawno powiedział mi że on już nic nie chce ale następnego dnia był inny, sposób w jaki mnie przytulał, głaskał po głowie od czasu do czasu, wyciągał do mnie rękę żeby pomóc mi wstać albo po prostu łapał za ręce i podnosił, wymasował mnie kiedy poprosiłam, spytał co się dzieje kiedy zobaczył że zrobiłam się smutna, nakarmił mnie, czasem widziałam kątem oka jak spogląda na mnie i odwracał wzrok kiedy ja spojrzałam na niego, czasem po prostu patrzył i wpatrywaliśmy się w siebie, kiedy poszliśmy palić to odpalił mi mojego papierosa ale zgasł więc poprosiłam go żeby odpalił jeszcze raz, wyciągnął zapalniczkę po czym ją schował i powiedział że może go odpalić swoim po czym trzymając w ustach swojego papierosa, zbliżył się do mnie i w ten sposób odpalił mojego, wtedy poczułam coś w sobie, jak pocałunek ale nie taki dosłowny. Teraz nie rozumiem czemu się tak zachowywał bo później zmienił mój nick na messengerze a dzisiaj rano powiedział żebym nie myślała że coś z tego będzie i mam się z tym pogodzić, chce się przyjaźnić i zabrać ode mnie swoje niektóre rzeczy. Przez pewien czas myślałam że gdzieś głęboko może jest to uczucie ale teraz nie wiem po co zachowywał się tak jakby naprawdę coś czuł tylko wolał odejść. Teraz potrzebuję opinii kilku osób bo sama nie wiem czy on naprawdę nic nie chce czy może jednak coś czuje ale boi się i woli odejść mówiąc mi że nic z tego nie będzie. Niektórzy potrafią do siebie wracać po czasie nawet jeśli jedna ze stron przestała kochać. Nie wiem co myśleć. Mieliśmy wspólne plany, chcieliśmy się ożenić za jakiś czas i było nam tak dobrze razem (kiedy nie było kłótni) dbałam o niego najlepiej jak się da, nie umiem bez niego żyć, kocham go, byliśmy praktycznie tacy sami, jak odbicie w lustrze, zainteresowania, muzyka itd, wyraźcie swoje opinie na ten temat i pomóżcie proszę. Jeszcze niedawno mówił że jestem jego światem, spędzimy więcej lat razem i mimo kłótni dajemy rade ale od tych słów wystarczyła jedna dodatkowa kłótnia...

Nikt Ci nic nie powie bo nikt (łącznie z Toba) nie wie co się dzieje. Moze porozmawiajcie w końcu to cos sie wyjaśni. Jak chcesz cokolwiek robić jak nie wiesz czemu chce odejść?

Rozmawialiśmy i wiem czemu chce odejść i wiem że to ja popełniłam tym razem błąd ale po prostu czasem sie zachowywal jakby chciał odejść i faktycznie nic już nie czuł a czasem jakby jednak czuł ale nie mógł się zdecydować lub po prostu bał się i wolał odejść mówiąc że mnie nie kocha. Czasem mi daje mylne znaki i sama się gubię

Pewnie zakochany między młotem a kowadłem. Chciałby bo w pewnych obszarach mu bardzo odpowiadasz ale z drugiej strony wie że będąc z Tobą z jakichś przyczyn będzie nieszczęśliwy. Nie ma ideałów będąc z kims trzeba zawsze zaakceptować pewne rzeczy ktore nam nie odpowiadają. Dobrze zeby to byly rzeczy malo istotne dla nas. On ważył na wadze dlugo za i przeciw i podjął decyzję ze przeciw jest zbyt ciezkie. Z bólem ale wybiera spokój

11 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 15:33:27)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

To spróbuj z nim pogadać. A i napisalas też,że to przez Ciebie sie kłóciliście.  Nie to nie było przez Ciebie,zwłaszcza, gdy on lepił się do innych dziewczyn i je przytulał...mnie osobiście wogole nigdy takie coś nie przeszkadzało , natomiast wiem,że większości kobiet to przeszkadza,  sobie siebie zapytaj sama,czy on by uznał, że to jego wina,gdyby Ci urządził awanturę, że np przytulałaś się z innymi chłopakami. To nie byla Twoja wina te kłótnie

Nie wiem o czym jeszcze mogę z nim pogadac a moja wina że chce odejść, stracił cierpliwość do mnie tylko to co mnie denerwowało to że nie umiał zrozumieć mojej zazdrości i jakoś mnie wesprzeć tylko mówić kto tak robi, jestes przesadnie zazdrosna, przytulenie na pożegnanie to coś normalnego a ja mu mówiłam o mojej przeszłości i dlaczego tak sie boję że mnie zostawi albo denerwuję jak on wychodzi do kolegi np, po prostu się bałam dlatego taka byłam

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

To spróbuj z nim pogadać. A i napisalas też,że to przez Ciebie sie kłóciliście.  Nie to nie było przez Ciebie,zwłaszcza, gdy on lepił się do innych dziewczyn i je przytulał...mnie osobiście wogole nigdy takie coś nie przeszkadzało , natomiast wiem,że większości kobiet to przeszkadza,  sobie siebie zapytaj sama,czy on by uznał, że to jego wina,gdyby Ci urządził awanturę, że np przytulałaś się z innymi chłopakami. To nie byla Twoja wina te kłótnie

Nie wiem o czym jeszcze mogę z nim pogadac a moja wina że chce odejść, stracił cierpliwość do mnie tylko to co mnie denerwowało to że nie umiał zrozumieć mojej zazdrości i jakoś mnie wesprzeć tylko mówić kto tak robi, jestes przesadnie zazdrosna, przytulenie na pożegnanie to coś normalnego a ja mu mówiłam o mojej przeszłości i dlaczego tak sie boję że mnie zostawi albo denerwuję jak on wychodzi do kolegi np, po prostu się bałam dlatego taka byłam

No niestety zazdrość niszczy związki, z drugiej strony to nie wierzę,żeby to przez zazdrość się z Tobą rozstał. Nie dziwiła bym się, gdyby znalazł sobie już dawno inna na boku,a Twoja zazdrość miał za wymówkę do rozstania

13

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No niestety zazdrość niszczy związki, z drugiej strony to nie wierzę,żeby to przez zazdrość się z Tobą rozstał. Nie dziwiła bym się, gdyby znalazł sobie już dawno inna na boku,a Twoja zazdrość miał za wymówkę do rozstania

Nie miał nikogo na boku i tego jestem 100% pewna serio, nie rozstał się TYLKO przez zazdrość tylko przez to co ta zazdrość powodowała czyli tak jak mówiłam, wychodzi do kolegi, nie mam atencji, nie widzę go, boje się, przytula kogoś na pożegnanie, boje się, kontroluje telefon bo się boję, robiłam to wszystko w strachu bo wiele w życiu przeżyłam, straciłam wiele osób, moja matka rozstała się z ojcem po 20 latach małżeństwa, nasłuchałam się jak ludzie sie rozchodzą, przeżyłam gw*łt i po prostu straciłam zaufanie do ludzi, na każdym kroku bałam się że mnie zostawi albo że coś co zrobi sprawia że ta osoba się jemu podoba mimo że tak nie było, ciągle tylko był strach a wszystko kryłam za złością i robiłam kłótnie

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No niestety zazdrość niszczy związki, z drugiej strony to nie wierzę,żeby to przez zazdrość się z Tobą rozstał. Nie dziwiła bym się, gdyby znalazł sobie już dawno inna na boku,a Twoja zazdrość miał za wymówkę do rozstania

Nie miał nikogo na boku i tego jestem 100% pewna serio, nie rozstał się TYLKO przez zazdrość tylko przez to co ta zazdrość powodowała czyli tak jak mówiłam, wychodzi do kolegi, nie mam atencji, nie widzę go, boje się, przytula kogoś na pożegnanie, boje się, kontroluje telefon bo się boję, robiłam to wszystko w strachu bo wiele w życiu przeżyłam, straciłam wiele osób, moja matka rozstała się z ojcem po 20 latach małżeństwa, nasłuchałam się jak ludzie sie rozchodzą, przeżyłam gw*łt i po prostu straciłam zaufanie do ludzi, na każdym kroku bałam się że mnie zostawi albo że coś co zrobi sprawia że ta osoba się jemu podoba mimo że tak nie było, ciągle tylko był strach a wszystko kryłam za złością i robiłam kłótnie

Przykro mi naprawde to co Cie spotkało to wiem,ze to bardzo złe wydarzenie... wiesz to jest wszystko swieze? Daj sobie czas. Juz niedlugo będziesz sie lepiej czuc po tym rozstaniu,a i moze znajdziesz sobie kogos innego.

15 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 17:10:17)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

Przykro mi naprawde to co Cie spotkało to wiem,ze to bardzo złe wydarzenie... wiesz to jest wszystko swieze? Daj sobie czas. Juz niedlugo będziesz sie lepiej czuc po tym rozstaniu,a i moze znajdziesz sobie kogos innego.

I to jest ten problem, nie chce innego, to było dla mnie coś wyjątkowego, czułam się w tym związku duzo lepiej niż w poprzednich, łączyło nas wszystko, humor, zainteresowania, muzyka, no dosłownie wszystko, nie umiem sobie nawet przypomnieć chociaż jednej różnicy między nami. Byłam zła dla niego, wiem, troche za późno to zrozumiałam co prawda ale on też nigdy nie powiedział "przestań, przeszkadza mi to, rani mnie to co robisz czy mówisz, zawsze tylko nic się nie stało, jest dobrze więc ja co? Skoro taki mówi to znaczy że tak jest i nie robię nic złego, dowiedziałam sie że gadał z kolegami, czemu im potrafił powiedzieć że coś mu przeszkadza ale nigdy nie gadał o tym ze mną żeby dać mi do zrozumienia że no kochanie, robisz coś źle, to jest toksyczne, czuję się osaczony, zmień to, pomogę ci, pójdziemy razem do psychologa, nie, nic, zawsze tylko "nic sie nie stało"

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Przykro mi naprawde to co Cie spotkało to wiem,ze to bardzo złe wydarzenie... wiesz to jest wszystko swieze? Daj sobie czas. Juz niedlugo będziesz sie lepiej czuc po tym rozstaniu,a i moze znajdziesz sobie kogos innego.

I to jest ten problem, nie chce innego, to było dla mnie coś wyjątkowego, czułam się w tym związku duzo lepiej niż w poprzednich, łączyło nas wszystko, humor, zainteresowania, muzyka, no dosłownie wszystko, nie umiem sobie nawet przypomnieć chociaż jednej różnicy między nami. Byłam zła dla niego, wiem, troche za późno to zrozumiałam co prawda ale on też nigdy nie powiedział "przestań, przeszkadza mi to, rani mnie to co robisz czy mówisz, zawsze tylko nic się nie stało, jest dobrze więc ja co? Skoro taki mówi to znaczy że tak jest i nie robię nic złego, dowiedziałam sie że gadał z kolegami, czemu im potrafił powiedzieć że coś mu przeszkadza ale nigdy nie gadał o tym ze mną żeby dać mi do zrozumienia że no kochanie, robisz coś źle, to jest toksyczne, czuję się osaczony, zmień to, pomogę ci, pójdziemy razem do psychologa, nie, nic, zawsze tylko "nic sie nie stało"

Myślisz tak,bo do tej pory to byl Twoj najlepszy zwiazek. Moja kumpela też tak rozpaczala przez kilka miesiecy az trafila na faceta i stwierdzila "co ona takiego widziala w poprzednim zwiazku".

Nie ma czegoś takiego "ze to najlepszy zwiazek", bo zawsze moze trafić sie lepszy, a wlasnie może w przyszłości trafisz na takiego który od razu mówi co mu się nie podoba, a nie na takiego,który mówi "ze wszystko dobrze" i nagle z Tobą zrywa

17 Ostatnio edytowany przez xAnya (2025-10-26 17:30:47)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

Myślisz tak,bo do tej pory to byl Twoj najlepszy zwiazek. Moja kumpela też tak rozpaczala przez kilka miesiecy az trafila na faceta i stwierdzila "co ona takiego widziala w poprzednim zwiazku".

Nie ma czegoś takiego "ze to najlepszy zwiazek", bo zawsze moze trafić sie lepszy, a wlasnie może w przyszłości trafisz na takiego który od razu mówi co mu się nie podoba, a nie na takiego,który mówi "ze wszystko dobrze" i nagle z Tobą zrywa

To pokaż mi faceta który ma mroczny styl, też słucha metalu, lubi grać w te same gry co ja, czasem troszke dziecinny w uroczy sposób... Eh... Jak zaczne wymieniać dalej to wyjdzie na to samo jak daj mi tego samego faceta... On po prostu ma cechy które bardzo mi sie w nim podobają i są ideałem mojego faceta a do tego jeszcze ma imie które zawsze chciałam żeby posiadał mój facet bo mi się podoba... On po prostu ma wszystko czego potrzebuje mój ideał faceta...

18

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Myślisz tak,bo do tej pory to byl Twoj najlepszy zwiazek. Moja kumpela też tak rozpaczala przez kilka miesiecy az trafila na faceta i stwierdzila "co ona takiego widziala w poprzednim zwiazku".

Nie ma czegoś takiego "ze to najlepszy zwiazek", bo zawsze moze trafić sie lepszy, a wlasnie może w przyszłości trafisz na takiego który od razu mówi co mu się nie podoba, a nie na takiego,który mówi "ze wszystko dobrze" i nagle z Tobą zrywa

To pokaż mi faceta który ma mroczny styl, też słucha metalu, lubi grać w te same gry co ja, czasem troszke dziecinny w uroczy sposób... Eh... Jak zaczne wymieniać dalej to wyjdzie na to samo jak daj mi tego samego faceta... On po prostu ma cechy które bardzo mi sie w nim podobają i są ideałem mojego faceta a do tego jeszcze ma imie które zawsze chciałam żeby posiadał mój facet bo mi się podoba... On po prostu ma wszystko czego potrzebuje mój ideał faceta...

Znalazłam kogoś kto spełnia moje wszystkie oczekiwania (no moze poza brakiem zrozumienia czasami) i nie umiem tak o zapomniec o nim i liczyć że jest ktoś kto go zastąpi

19 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-10-26 18:04:48)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Myślisz tak,bo do tej pory to byl Twoj najlepszy zwiazek. Moja kumpela też tak rozpaczala przez kilka miesiecy az trafila na faceta i stwierdzila "co ona takiego widziala w poprzednim zwiazku".

Nie ma czegoś takiego "ze to najlepszy zwiazek", bo zawsze moze trafić sie lepszy, a wlasnie może w przyszłości trafisz na takiego który od razu mówi co mu się nie podoba, a nie na takiego,który mówi "ze wszystko dobrze" i nagle z Tobą zrywa

To pokaż mi faceta który ma mroczny styl, też słucha metalu, lubi grać w te same gry co ja, czasem troszke dziecinny w uroczy sposób... Eh... Jak zaczne wymieniać dalej to wyjdzie na to samo jak daj mi tego samego faceta... On po prostu ma cechy które bardzo mi sie w nim podobają i są ideałem mojego faceta a do tego jeszcze ma imie które zawsze chciałam żeby posiadał mój facet bo mi się podoba... On po prostu ma wszystko czego potrzebuje mój ideał faceta...

Znalazłam kogoś kto spełnia moje wszystkie oczekiwania (no moze poza brakiem zrozumienia czasami) i nie umiem tak o zapomniec o nim i liczyć że jest ktoś kto go zastąpi

No i właśnie brak zrozumienia jest tutaj wada. Szczerze to,gdyby mnie ktoś nie rozumiał, ale miał podobne zainteresowania do moich to wlasnie ten brak zrozumienia przycmil by te zainteresowania

20

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No i właśnie brak zrozumienia jest tutaj wada. Szczerze to,gdyby mnie ktoś nie rozumiał, ale miał podobne zainteresowania do moich to wlasnie ten brak zrozumienia przycmil by te zainteresowania

Może i nie było tutaj zrozumienia ale też zabrakło szczerej rozmowy w cztery oczy bo gdyby on mi powiedział jak sie czuje z tym co ja robie czy mówię to bym miała takie wiesz, okej, rozumiem, rani cię coś, czujesz się osaczony i ograniczony, boisz się coś zrobić żeby mnie nie zdenerwować, wtedy po takiej rozmowie powinnismy przegadać co można teraz zrobić, jak można to naprawić, jak to zmienić żeby było lepiej, zaproponowac może wspólną terapie ale to jest to, on nigdy nie mówił że to co robię mu przeszkadza, mówił kolegom ale nie mi a mi za to nikt nie powiedział że popełniam błąd który może doprowadzić do czegoś czego się bałam i chciałam uniknąc

21 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-10-26 18:24:01)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No i właśnie brak zrozumienia jest tutaj wada. Szczerze to,gdyby mnie ktoś nie rozumiał, ale miał podobne zainteresowania do moich to wlasnie ten brak zrozumienia przycmil by te zainteresowania

Może i nie było tutaj zrozumienia ale też zabrakło szczerej rozmowy w cztery oczy bo gdyby on mi powiedział jak sie czuje z tym co ja robie czy mówię to bym miała takie wiesz, okej, rozumiem, rani cię coś, czujesz się osaczony i ograniczony, boisz się coś zrobić żeby mnie nie zdenerwować, wtedy po takiej rozmowie powinnismy przegadać co można teraz zrobić, jak można to naprawić, jak to zmienić żeby było lepiej, zaproponowac może wspólną terapie ale to jest to, on nigdy nie mówił że to co robię mu przeszkadza, mówił kolegom ale nie mi a mi za to nikt nie powiedział że popełniam błąd który może doprowadzić do czegoś czego się bałam i chciałam uniknąc

No i widzisz już zaczęłaś zauważać wady tego związku-brak zrozumienia i brak szczerości z jego strony,  no,bo przecież przyznasz sama, że skoro udawał, że nic mu Twoje zachowanie nie przeszkadza a nagle zerwal to szczery z Toba nie był... zacznij zauwazac jego wady, pomysl co robił źle, kiedy Cie denerwowal, a od razu bedzie Ci lepiej zniesc to rozstanie

22

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:

(...) nie rozstał się TYLKO przez zazdrość tylko przez to co ta zazdrość powodowała czyli tak jak mówiłam, wychodzi do kolegi, nie mam atencji, nie widzę go, boje się, przytula kogoś na pożegnanie, boje się, kontroluje telefon bo się boję, robiłam to wszystko w strachu bo wiele w życiu przeżyłam, straciłam wiele osób, moja matka rozstała się z ojcem po 20 latach małżeństwa, nasłuchałam się jak ludzie sie rozchodzą, przeżyłam gw*łt i po prostu straciłam zaufanie do ludzi, na każdym kroku bałam się że mnie zostawi albo że coś co zrobi sprawia że ta osoba się jemu podoba mimo że tak nie było, ciągle tylko był strach a wszystko kryłam za złością i robiłam kłótnie

Ale zdajesz sobie sprawę, że to jest TWÓJ problem, którym obciążyłaś partnera? To my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje i na dobrą sprawę zanim nie zrobimy porządku we własnej głowie, to nie powinniśmy wchodzić w żaden związek, bo nie tylko krzywdzimy w ten sposób drugą osobę, ale z dużym prawdopodobieństwem taka relacja nie przetrwa.

Odnoszę wrażnie, że on to wszystko cierpliwie znosił, a że u Ciebie nie zadziałały wewnętrzne hamulce, to traktowałaś brak wyraźnego sprzeciwu z jego strony jak przyzwolenie i tak długo pozwalałaś sobie na wszystkie te toksyczne zachowania, aż coś w nim "zabiłaś".

23

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No i widzisz już zaczęłaś zauważać wady tego związku-brak zrozumienia i brak szczerości z jego strony,  no,bo przecież przyznasz sama, że skoro udawał, że nic mu Twoje zachowanie nie przeszkadza a nagle zerwal to szczery z Toba nie był... zacznij zauwazac jego wady, pomysl co robił źle, kiedy Cie denerwowal, a od razu bedzie Ci lepiej zniesc to rozstanie

Przy naszej ostatniej kłótni powiedział mi "zawsze przymykałem na to oko ale ile można" i wtedy ja myśle... Ale po co? Coś ci przeszkadza, denerwuje cię, no to chyba oczywiste że mówisz o tym a nie przymykasz oko. Tak sie po prostu nie robi, jak on zrobił coś źle, co ja zrobiłam? "przyjedź do mnie, musimy pogadac" przyjechal, ja mu wyjaśniłam o co chodzi a potem w ciszy sobie wszystko przemyślałam, porozmawiałam z nim szczerze czyli zrobiłam coś czego nie zrobił on

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No i widzisz już zaczęłaś zauważać wady tego związku-brak zrozumienia i brak szczerości z jego strony,  no,bo przecież przyznasz sama, że skoro udawał, że nic mu Twoje zachowanie nie przeszkadza a nagle zerwal to szczery z Toba nie był... zacznij zauwazac jego wady, pomysl co robił źle, kiedy Cie denerwowal, a od razu bedzie Ci lepiej zniesc to rozstanie

Przy naszej ostatniej kłótni powiedział mi "zawsze przymykałem na to oko ale ile można" i wtedy ja myśle... Ale po co? Coś ci przeszkadza, denerwuje cię, no to chyba oczywiste że mówisz o tym a nie przymykasz oko. Tak sie po prostu nie robi, jak on zrobił coś źle, co ja zrobiłam? "przyjedź do mnie, musimy pogadac" przyjechal, ja mu wyjaśniłam o co chodzi a potem w ciszy sobie wszystko przemyślałam, porozmawiałam z nim szczerze czyli zrobiłam coś czego nie zrobił on

Dokładnie chodzi o szczerośc w związku.  Jak mi cos przeszkadza to mówię od razu,a nie "przymykam oko" lub udaje,ze mnie to nie przeszkadza az pewnego dnia wybucham i nagle ktos sie dowiaduje,że to na co podchodzilam ze spokojem,nagle sie okazuje,ze mnie to od poczatku przeszkadzało

25

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie chodzi o szczerośc w związku.  Jak mi cos przeszkadza to mówię od razu,a nie "przymykam oko" lub udaje,ze mnie to nie przeszkadza az pewnego dnia wybucham i nagle ktos sie dowiaduje,że to na co podchodzilam ze spokojem,nagle sie okazuje,ze mnie to od poczatku przeszkadzało

Najlepsze jest to że zawsze role były odwrócone, to on płakał i nie raz błagał mnie nawet na kolanach żebym mu coś wybaczyła mówiąc "prosze nie zostawiaj mnie, nie chce nikogo innego, chce tylko ciebie, chce być lepszy dla ciebie". Wiele rzeczy mu wybaczałam, sama raz miałam taki moment że pochowałam wszystko co miało zwiazek z nim i powiedziałam sobie "mam dość" ale za jakiś czas zrozumiałam że jednak dalej go kocham i wszystko się naprawiło, miałam tez taki moment w życiu kiedy błagał mnie na kolanach a ja nie wiedziałam co robić bo bałam się że dam szansę a on znowu powtorzy swój błąd. Pamiętam że wtedy siedział jak w depresji, plakał mi na ramieniu i przytulał przez kilka moze kilkanaście minut i nie chciał puścić. Zaufałam mu, dałam szanse, też miałam dosyć i męczyłam sie tak jak on ale z czasem było lepiej i wszystko sie poprawiło. Teraz role są odwrócone i kiedy ja błagałam to po prostu nie, po częsci to rozumiem ale jednak

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dokładnie chodzi o szczerośc w związku.  Jak mi cos przeszkadza to mówię od razu,a nie "przymykam oko" lub udaje,ze mnie to nie przeszkadza az pewnego dnia wybucham i nagle ktos sie dowiaduje,że to na co podchodzilam ze spokojem,nagle sie okazuje,ze mnie to od poczatku przeszkadzało

Najlepsze jest to że zawsze role były odwrócone, to on płakał i nie raz błagał mnie nawet na kolanach żebym mu coś wybaczyła mówiąc "prosze nie zostawiaj mnie, nie chce nikogo innego, chce tylko ciebie, chce być lepszy dla ciebie". Wiele rzeczy mu wybaczałam, sama raz miałam taki moment że pochowałam wszystko co miało zwiazek z nim i powiedziałam sobie "mam dość" ale za jakiś czas zrozumiałam że jednak dalej go kocham i wszystko się naprawiło, miałam tez taki moment w życiu kiedy błagał mnie na kolanach a ja nie wiedziałam co robić bo bałam się że dam szansę a on znowu powtorzy swój błąd. Pamiętam że wtedy siedział jak w depresji, plakał mi na ramieniu i przytulał przez kilka moze kilkanaście minut i nie chciał puścić. Zaufałam mu, dałam szanse, też miałam dosyć i męczyłam sie tak jak on ale z czasem było lepiej i wszystko sie poprawiło. Teraz role są odwrócone i kiedy ja błagałam to po prostu nie, po częsci to rozumiem ale jednak

No pisze Ci powód jest inny,a to jego wymówka. Dowiesz się w swoim czasie  smile

27

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No pisze Ci powód jest inny,a to jego wymówka. Dowiesz się w swoim czasie  smile

W sensie? Wymowka do czego i czego sie dowiem

28

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Trudno powiedzieć, ale do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc;)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No pisze Ci powód jest inny,a to jego wymówka. Dowiesz się w swoim czasie  smile

W sensie? Wymowka do czego i czego sie dowiem

No niewiem, ale tak czuje,że to była tylko przykrywką. No pomysł,skoro on Ciebie błagał, żebyś została tzn,że mu to zachowanie nie przeszkadzało prawda  big_smile

30

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No niewiem, ale tak czuje,że to była tylko przykrywką. No pomysł,skoro on Ciebie błagał, żebyś została tzn,że mu to zachowanie nie przeszkadzało prawda  big_smile

Przeszkadzalo mu to tylko sposob w jaki na to odpowiadal to po prostu "znowu klócisz się o byle co, masz coś z głową, powinnaś iść do psychologa" tak w skrócie ale nigdy nie było "porozmawiajmy na spokojnie, nie denerwuj się bo nie ma o co, to co robisz mnie męczy i mogę pomóc ci to zmienić". I to mnie tylko denerwowało że zamiast miło i na spokojnie to przegadać to on robił pretensje

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No niewiem, ale tak czuje,że to była tylko przykrywką. No pomysł,skoro on Ciebie błagał, żebyś została tzn,że mu to zachowanie nie przeszkadzało prawda  big_smile

Przeszkadzalo mu to tylko sposob w jaki na to odpowiadal to po prostu "znowu klócisz się o byle co, masz coś z głową, powinnaś iść do psychologa" tak w skrócie ale nigdy nie było "porozmawiajmy na spokojnie, nie denerwuj się bo nie ma o co, to co robisz mnie męczy i mogę pomóc ci to zmienić". I to mnie tylko denerwowało że zamiast miło i na spokojnie to przegadać to on robił pretensje

No i widzisz już masz kolejne minusy nazbierane dla niego big_smile ,a mianowicie chamskie odzywki "idz się leczyc"

32

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

No i widzisz już masz kolejne minusy nazbierane dla niego big_smile ,a mianowicie chamskie odzywki "idz się leczyc"

Jak ja mu zwracałam uwagę że mnie obraził to mówił że ja też go nie raz obraziłam ale tak szczerze to nie pamiętam nawet kto pierwszy raz do kogo powiedział coś obraźliwego ale żałuję że kiedykolwiek powiedziałam mu coś przykrego

33

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Wątek zakończony, przemyślałam, pogadałam z kimś, teraz mam spokojniejsze i doroślejsze myślenie, może zauważy że jestem inna, bardziej dorosła emocjonalnie, to co zrobi dalej to tylko przyszłość pokaże, czuję się teraz trochę lepiej i to już wszystko

34 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-26 23:26:21)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:
xAnya napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No niewiem, ale tak czuje,że to była tylko przykrywką. No pomysł,skoro on Ciebie błagał, żebyś została tzn,że mu to zachowanie nie przeszkadzało prawda  big_smile

Przeszkadzalo mu to tylko sposob w jaki na to odpowiadal to po prostu "znowu klócisz się o byle co, masz coś z głową, powinnaś iść do psychologa" tak w skrócie ale nigdy nie było "porozmawiajmy na spokojnie, nie denerwuj się bo nie ma o co, to co robisz mnie męczy i mogę pomóc ci to zmienić". I to mnie tylko denerwowało że zamiast miło i na spokojnie to przegadać to on robił pretensje

No i widzisz już masz kolejne minusy nazbierane dla niego big_smile ,a mianowicie chamskie odzywki "idz się leczyc"

Tak tak. Daj mi człowieka a znajdę na niego paragraf.  Niech zyje racjonalizacja

35

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Bert44 napisał/a:

Niech zyje racjonalizacja

Amen.
Mój post daleki był od usprawiedliwienia zachowania Autorki i pewnie dlatego został wymownie pominięty wink

36

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Autorko, dałaś sobą manipulować, wyobrażając sobie idealny obraz partnera. Kiedy się Toba znudził, jesteś zaskoczona, że wyobrażenia są dalekie od rzeczywistości.
Zastanów się jak niewiele trzeba, żeby ktoś zawładnął twoimi uczuciami i jak maleńkie jest twoje poczucie własnej wartości.
Żyłaś przez cały czas marzeniami o idealnym związku. Musi upłynąć trochę czasu zanim zrozumiesz, bo w końcu tkwiłaś w tym czymś przez dwa lata. Chłopak ma wyraźne cechy przemocowca - odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tego nie widziałaś i pewnie do tej pory nie widzisz.
Tak, idź się leczyć, ale z tej chorej relacji i zrób wszystko, żeby o niej zapomnieć.

37

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:

N bo gdyby on mi powiedział jak sie czuje z tym co ja robie czy mówię to bym miała takie wiesz, okej, rozumiem, rani cię coś, czujesz się osaczony i ograniczony, boisz się coś zrobić żeby mnie nie zdenerwować, wtedy po takiej rozmowie powinnismy przegadać co można teraz zrobić, jak można to naprawić, jak to zmienić żeby było lepiej, zaproponowac może wspólną terapie ale to jest to, on nigdy nie mówił że to co robię mu przeszkadza, mówił kolegom ale nie mi a mi za to nikt nie powiedział że popełniam błąd który może doprowadzić do czegoś czego się bałam i chciałam uniknąc


Czy naprawde jesteś aż tak głupia żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, ze twoje zachowania są co najmniej dla niego męczące a nawet bolesne? Dopiero musiałabyś to usłyszeć, żeby zmienić nastawienie? Facet zachował się właściwie zostawiając cię praktycznie bez słowa. Miał dobre wyczucie.
I o jakich błędach z jego strony piszesz? Przytulenie kogoś na odejście nie jest błędem. Podaj inne przykłady tych "błędów".
Wiesz co, idź se posłuchaj więcej tego metalu, niech ci on jeszcze mocniej to co masz w ryju przetrzebi.

38

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
xAnya napisał/a:

kiedy poszliśmy palić to odpalił mi mojego papierosa ale zgasł więc poprosiłam go żeby odpalił jeszcze raz, wyciągnął zapalniczkę po czym ją schował i powiedział że może go odpalić swoim po czym trzymając w ustach swojego papierosa, zbliżył się do mnie i w ten sposób odpalił mojego, wtedy poczułam coś w sobie, jak pocałunek ale nie taki dosłowny.

Ja pierdolę, szyczyty rozmantyzmu.

Zrób przysługę wszystkim i rzuć palenie.

39 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-10-29 17:49:54)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Julia life in UK napisał/a:

Nie dziwiła bym się, gdyby znalazł sobie już dawno inna na boku,a Twoja zazdrość miał za wymówkę do rozstania

A wiesz że pomyślałam to samo?

Zrozumiałam temat tak, że to było tylko trajkotanie ze poszedł do kolegi, oraz przeglądanie telefonu?
Nie popieram takich zachowań, ale - tak szczerze - tak mniej więcej wyglądają związki tych bardzo młodych ludzi, którzy jeszcze nie nauczyli się kompromisów i odpuszczania.
Jako gówniara to samo robiłam: awantury bo chłopak wypił piwo u kolegi, albo że spotkał koleżankę i się spóźnił. big_smile
I wtedy wszystkie moje koleżanki były takie. A nasi faceci to znosili, albo kłamali żeby uniknąć kłótni, hah.

Teraz prycham śmiechem gdy myślę o tych powodach, bo jestem już starsza i mądrzejsza.

Nigdy nie przeglądam telefonu mojego męża, ale mam koleżanki i kolegów którzy robią to względem drugiej połówki i na serio ta druga połówka nie odchodzi z tego powodu.

Spytałam właśnie męża "gdybym zaczęła przeglądać twój telefon to byś ode mnie odszedł?". powiedział "byłoby to wkurzające, ale oczywiście że bym nie odszedł; odszedłbym gdybym chciał wolności, a ty byś mnie wszędzie szpiegowała".

Słowem: moim zdaniem autorko, Twój facet po prostu poznał kogoś.

Tak, tak, zawsze wszyscy mówią "nie, na 100% nie on!", a po paru miesiącach dowiadują się czegoś innego...

40 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-30 13:53:34)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Jak tylko czytam, że ktoś wykazywał wobec partnera chorobliwą zazdrość, to od razu doradziłbym temu partnerowi odejść. Jeśli oczywiście wcześniej żadne rozmowy nie przyniosły skutku. Ciężka przeszłość nie jest wytłumaczeniem do tego, że drugi człowiek ma cierpliwie znosić takie zachowania. W imię czego? Poświęcenia i "wspólnego dobra"? Związek ma być jakimś, swego rodzaju męczeństwem? To osoba na miejscu Autorki powinna wcześniej przepracować swoje traumy, zanim się z kimś zwiąże. Wygląda to tak, jakby intencjonalnie chciała związek potraktować, jako swego rodzaju narzędzie terapeutyczne. Nie dziwię się, że facet ma dość.
Czy przytulanie czy całus w policzek z przyjacielem/przyjaciółką na powitanie/pożegnanie to już powód do awantury, serio?
Przeglądanie telefonu bez mojej wiedzy? To już temat na poważną rozmowę, zaś jeśli się takie rzeczy powtarzają, bezpośredni powód rozstania.

41 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-30 15:33:24)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
madoja napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie dziwiła bym się, gdyby znalazł sobie już dawno inna na boku,a Twoja zazdrość miał za wymówkę do rozstania

A wiesz że pomyślałam to samo?

Zrozumiałam temat tak, że to było tylko trajkotanie ze poszedł do kolegi, oraz przeglądanie telefonu?
Nie popieram takich zachowań, ale - tak szczerze - tak mniej więcej wyglądają związki tych bardzo młodych ludzi, którzy jeszcze nie nauczyli się kompromisów i odpuszczania.
Jako gówniara to samo robiłam: awantury bo chłopak wypił piwo u kolegi, albo że spotkał koleżankę i się spóźnił. big_smile
I wtedy wszystkie moje koleżanki były takie. A nasi faceci to znosili, albo kłamali żeby uniknąć kłótni, hah.

Teraz prycham śmiechem gdy myślę o tych powodach, bo jestem już starsza i mądrzejsza.

Nigdy nie przeglądam telefonu mojego męża, ale mam koleżanki i kolegów którzy robią to względem drugiej połówki i na serio ta druga połówka nie odchodzi z tego powodu.

Spytałam właśnie męża "gdybym zaczęła przeglądać twój telefon to byś ode mnie odszedł?". powiedział "byłoby to wkurzające, ale oczywiście że bym nie odszedł; odszedłbym gdybym chciał wolności, a ty byś mnie wszędzie szpiegowała".

Słowem: moim zdaniem autorko, Twój facet po prostu poznał kogoś.

Tak, tak, zawsze wszyscy mówią "nie, na 100% nie on!", a po paru miesiącach dowiadują się czegoś innego...

Ja nigdy nie miałam problemu z tym, że mi telefon przegląda i vice versa. Mówił, chcesz to sobie zaglądaj. I paradoksalnie to sprawiało, że nie ciekawiło mnie, gdy leżał na wierzchu i mogłam w każdej chwili zajrzeć, więc nie zaglądałam. Gdyby jednak chował, mówił, że nie, to bym się zainteresowała, co ma do ukrycia;)

Być zazdrosną o wyjścia z kumplami? W życiu. To facetowi potrzebne do życia. To jego męski świat i niech się realizuje;)
Bliskich i zażyłych znajomości z koleżankami nie toleruję, że sobie może idą gdzieś na piwo czy kawę. Bez przesady.

xAnya osaczała zbytnio chłopaka i chyba oczekiwała, że wyrzeknie się dla niej kolegów i najlepiej będzie z nią 24/dobę czas spędzał, co mu nie odpowiadało. I nie dziwię się. Dla większości to jest męczące, ze ktoś oczekuje, aby wypełniali sobą cały jego czas i świat.

42

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Solaris napisał/a:

xAnya osaczała zbytnio chłopaka i chyba oczekiwała, że wyrzeknie się dla niej kolegów i najlepiej będzie z nią 24/dobę czas spędzał, co mu nie odpowiadało. I nie dziwię się. Dla większości to jest męczące, ze ktoś oczekuje, aby wypełniali sobą cały jego czas i świat.

Nic dodać, nic ująć. Udusiłabym się, gdybym nie mogła mieć kawałka własnego świata, bo ktoś próbowałby zawłaszczyć sobie cały mój wolny czas. Nieważne przy tym, jaki podawałby powód.

43

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...

Jak widać, bluszcze bywają nie tak rzadko spotykane..

44 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-02 22:31:35)

Odp: Czy da się coś jeszcze naprawić...
Priscilla napisał/a:
Solaris napisał/a:

xAnya osaczała zbytnio chłopaka i chyba oczekiwała, że wyrzeknie się dla niej kolegów i najlepiej będzie z nią 24/dobę czas spędzał, co mu nie odpowiadało. I nie dziwię się. Dla większości to jest męczące, ze ktoś oczekuje, aby wypełniali sobą cały jego czas i świat.

Nic dodać, nic ująć. Udusiłabym się, gdybym nie mogła mieć kawałka własnego świata, bo ktoś próbowałby zawłaszczyć sobie cały mój wolny czas. Nieważne przy tym, jaki podawałby powód.

Dobrze, ża Anya zdała sobie w końcu z tego sprawę:)
Ona nie robila tego przecież z wyrachowania.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy da się coś jeszcze naprawić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024