Hej! Przedstawię problem najzwięźlej jak się da - mój życiowy partner Kuba jeszcze za czasów szkolnych wyjechał wraz ze swoją matką i bratem do Niemiec - w domu się nie przelewało a to była ich przepustka do lepszego życia. Starszy brat znalazł sobie w Niemczech żonę, ma dwójkę dzieci, kupili dom i nie mają w planach wracać. Do niedawna tak samo twierdziła moja teściowa, która jak twierdzi dopiero po wyjeździe za granicę zaczęła czuć, że żyje, mogła pozwolić sobie na wszystko dzięki w miarę dobrej pensji - coś czego nigdy wcześniej nie miała. Chciała za grosze sprzedać swój dom w Polsce, w którym wychowywali się mój partner z bratem i który to dom generalnie pozostał w ruinie. Mój partner od zawsze chciał wrócić - w Niemczech było mu źle, nie mógł się tam odnaleźć i przyjeżdżał do Polski (do mnie) możliwie jak najczęściej. Poprosił matkę, że skoro chce sprzedać dom za bezcen to niech po prostu mu go podaruje, on sobie to wyremontuje, a jak już skończy remonty i przebudowy, da jej tę symboliczną kwotę za jaką chciała dom sprzedać. Minęło kilka lat, dom cały czas stoi na teściową mimo zapewnień, że lada monet umawiamy notariusza. Ja będąc trochę niepewną nie inwestowałam w tę nieruchomość ogromnych pieniędzy (największy wydatek jaki pokryłam do wylewki betonowe i kable), ale poświęciłam dużo czasu i energii w ogarnianie tej ruiny. Za to mój partner od kilku lat wydaje każdy grosz na remont i odkłada na spłatę matki. Pół roku temu urodziła się nam córeczka i teściowa zmieniła do mnie nastawienie o 180 stopni. Od teraz jestem tą najgorszą, tą która chce odebrać jej syna, zabrać dom i w dodatku nie potrafi zadbać o swoją córkę "bo jak ona miała dzieci to robiło się tak, a nie tak jak ty to robisz...". Teściowa wraca do polskiego domu coraz częściej i nasza wizja spokojnego życia na wsi zaczyna się burzyć. Ona najzwyczajniej chce przyjść "na gotowe" mimo zapewnień, że wszystko będzie nasze i będziemy sobie po swojemu żyć. Ta kobieta coraz śmielej pokazuje, że skoro ta ruina zmieniła się z całkiem przyjemny domek, to przecież musimy pamiętać o tym, że jest to JEJ DOM RODZINNY. Ona nie kiwnęła palcem aby dołożyć się do tego ażeby dom wyglądał jak wygląda. Za chwile mielismy dać jej pierwszą ratę za dom, z czego połowa to odłożone moje pieniądze. Świat mi się wali. Ostatnio partner oznajmił "jak mama będzie chciała wrócić i z nami zamieszkać to po prostu zamieszka, pomoże nam przy Kai". Szczęka mi opadła jak to usłyszałam. Oznajmiłam, że nie ma takiej opcji, że nie będę mieszkać z teściową, zwłaszcza, że nie przepadamy za sobą. Nie mam pojęcia co robić, ale czuję że przez tę kobietę mogę stracić oszczędności, partnera i moje wymarzone życie. Nie oczekuję od Was gotowych rozwiązań tej sytuacji, po prostu musiałam się tym z kimś podzielić. Może ktoś miał podobnie i opowie jak to się potoczyło dalej...
2 2025-05-25 17:37:52 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-25 17:43:16)
Hej! Przedstawię problem najzwięźlej jak się da - mój życiowy partner Kuba jeszcze za czasów szkolnych wyjechał wraz ze swoją matką i bratem do Niemiec - w domu się nie przelewało a to była ich przepustka do lepszego życia. Starszy brat znalazł sobie w Niemczech żonę, ma dwójkę dzieci, kupili dom i nie mają w planach wracać. Do niedawna tak samo twierdziła moja teściowa, która jak twierdzi dopiero po wyjeździe za granicę zaczęła czuć, że żyje, mogła pozwolić sobie na wszystko dzięki w miarę dobrej pensji - coś czego nigdy wcześniej nie miała. Chciała za grosze sprzedać swój dom w Polsce, w którym wychowywali się mój partner z bratem i który to dom generalnie pozostał w ruinie. Mój partner od zawsze chciał wrócić - w Niemczech było mu źle, nie mógł się tam odnaleźć i przyjeżdżał do Polski (do mnie) możliwie jak najczęściej. Poprosił matkę, że skoro chce sprzedać dom za bezcen to niech po prostu mu go podaruje, on sobie to wyremontuje, a jak już skończy remonty i przebudowy, da jej tę symboliczną kwotę za jaką chciała dom sprzedać. Minęło kilka lat, dom cały czas stoi na teściową mimo zapewnień, że lada monet umawiamy notariusza. Ja będąc trochę niepewną nie inwestowałam w tę nieruchomość ogromnych pieniędzy (największy wydatek jaki pokryłam do wylewki betonowe i kable), ale poświęciłam dużo czasu i energii w ogarnianie tej ruiny. Za to mój partner od kilku lat wydaje każdy grosz na remont i odkłada na spłatę matki. Pół roku temu urodziła się nam córeczka i teściowa zmieniła do mnie nastawienie o 180 stopni. Od teraz jestem tą najgorszą, tą która chce odebrać jej syna, zabrać dom i w dodatku nie potrafi zadbać o swoją córkę "bo jak ona miała dzieci to robiło się tak, a nie tak jak ty to robisz...". Teściowa wraca do polskiego domu coraz częściej i nasza wizja spokojnego życia na wsi zaczyna się burzyć. Ona najzwyczajniej chce przyjść "na gotowe" mimo zapewnień, że wszystko będzie nasze i będziemy sobie po swojemu żyć. Ta kobieta coraz śmielej pokazuje, że skoro ta ruina zmieniła się z całkiem przyjemny domek, to przecież musimy pamiętać o tym, że jest to JEJ DOM RODZINNY. Ona nie kiwnęła palcem aby dołożyć się do tego ażeby dom wyglądał jak wygląda. Za chwile mielismy dać jej pierwszą ratę za dom, z czego połowa to odłożone moje pieniądze. Świat mi się wali. Ostatnio partner oznajmił "jak mama będzie chciała wrócić i z nami zamieszkać to po prostu zamieszka, pomoże nam przy Kai". Szczęka mi opadła jak to usłyszałam. Oznajmiłam, że nie ma takiej opcji, że nie będę mieszkać z teściową, zwłaszcza, że nie przepadamy za sobą. Nie mam pojęcia co robić, ale czuję że przez tę kobietę mogę stracić oszczędności, partnera i moje wymarzone życie. Nie oczekuję od Was gotowych rozwiązań tej sytuacji, po prostu musiałam się tym z kimś podzielić. Może ktoś miał podobnie i opowie jak to się potoczyło dalej...
Nieciekawie to wszystko wygląda. Inwestowałaś w nie swoje i wyjdziesz z niczym. Trzeba było wtedy twardo powiedzieć, remontujemy jak mama ci zapisze. Choć też byś nie uniknęła zamieszkania teściowej w tym domu, bo byś do niego nie należała.
Zbieracie pieniądze na ratę dla teściowej, jak to nie jest wasze? Jaki to sens.
Teraz pozostaje ci postawić sprawę na ostrzu noża, jeśli macie wspólnie spłacać teściową, to idziecie od ręki do notariusza i ty będziesz dopisana częściowo do tego domu i nie ma mowy o zamieszkaniu teściowej.
Tu nie ma zmiłuj się, jak facetowi na tobie zależy, to się na to zgodzi, a jak nie to i tak jest po związku.
Jakbyś częściowo była właścicielką tego domu, a teściowa chciała wrócić do kraju to głupio by było, żeby nie mogła zamieszkać w tym domu jak są warunki, ale wtedy miałbyś więcej do powiedzenia i jakoś byś przeżyła.
3 2025-05-25 17:59:49 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-25 18:03:55)
Nieciekawie to wszystko wygląda. Inwestowałaś w nie swoje i wyjdziesz z niczym. Trzeba było wtedy twardo powiedzieć, remontujemy jak mama ci zapisze. Choć też byś nie uniknęła zamieszkania teściowej w tym domu, bo byś do niego nie należała.
Zbieracie pieniądze na ratę dla teściowej, jak to nie jest wasze? Jaki to sens.
Teraz pozostaje ci postawić sprawę na ostrzu noża, jeśli macie wspólnie spłacać teściową, to idziecie od ręki do notariusza i ty będziesz dopisana częściowo do tego domu i nie ma mowy o zamieszkaniu teściowej.
Tu nie ma zmiłuj się, jak facetowi na tobie zależy, to się na to zgodzi, a jak nie to i tak jest po związku.
Jakbyś częściowo była właścicielką tego domu, a teściowa chciała wrócić do kraju to głupio by było, żeby nie mogła zamieszkać w tym domu jak są warunki, ale wtedy miałbyś więcej do powiedzenia i jakoś byś przeżyła.
Tu nie ma mowy o stawianiu jakichkolwiek warunków, bo - jeśli dobrze zrozumiałem - to jest "Mamusia" Partnera, a nie żadna teściowa.
Jedyne, co może chronić ToTylkoJą 1991 to zameldowanie i prawa Kai do majątku po Ojcu.
Raczej można tylko jedno zrobić: zadbać o zameldowanie, zgłosić "niebieską Kartę" na "Mamusię", wprowadzić sądowy zakaz zbliżania się osoby przemocowej do miejsca zamieszkania osób poszkodowanych i ustawka Ziobry na coś przyda (pod warunkiem, że jest zameldowanie). Można umówić się po cichu z Partnerem na wysokie alimenty na Kaję i cała sumę przeznaczoną dla "Mamusi" przeznaczyć na kupno i remont innej posiadłości w tej samej lub sąsiedniej miejscowości (żeby nie trzeba było zmieniać pracy). I tyle.
Albo jak najszybciej iść do Urzędy Stanu Cywilnego i zawiązać spisem przeciwko "Mamusi" pod kryptonimem "małżeństwo".
Ale czy na takie rozwiązanie pójdzie Partner, który przecież także jest poszkodowany. Jest gotów odciąć pępowinę?
Ja dodam, ze nawet jeśli ten brat z żoną nie będą chcieli wrócić do Polski to zawsze może się dopomnieć o spłatę swojej części domu i działki po matce.
Jest jej dzieckiem i mu się należy.
5 2025-05-25 20:22:19 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-25 20:22:54)
Ja dodam, ze nawet jeśli ten brat z żoną nie będą chcieli wrócić do Polski to zawsze może się dopomnieć o spłatę swojej części domu i działki po matce.
Jest jej dzieckiem i mu się należy.
Tak by było przy darowiźnie, ale rozumiem, że tu wchodzi w grę umowa sprzedaży, według umówionej ceny. /Nie wiemy też, czy ten dom jest tylko własnością mamy/
Matka sprzedaje synowi, a on dopisuje ją do części już jego własności, ja widzę takie rozwiązanie, tylko wątpię czy w ogóle ta teściowa pozbędzie się tego domu.
GloriaSoul napisał/a:Ja dodam, ze nawet jeśli ten brat z żoną nie będą chcieli wrócić do Polski to zawsze może się dopomnieć o spłatę swojej części domu i działki po matce.
Jest jej dzieckiem i mu się należy.Tak by było przy darowiźnie, ale rozumiem, że tu wchodzi w grę umowa sprzedaży, według umówionej ceny. /Nie wiemy też, czy ten dom jest tylko własnością mamy/
Matka sprzedaje synowi, a on dopisuje ją do części już jego własności, ja widzę takie rozwiązanie, tylko wątpię czy w ogóle ta teściowa pozbędzie się tego domu.
Autorka napisała o darowiźnie.
Sprzedaż to już wymaga zapłacenia podatku chyba ( przyznam, ze nie wiem jak to jest z podatkiem od sprzedaży w tak bliskiej rodzinie).
Ale darowizna na autorkę to na pewno jest z podatkiem bo bo jest osobą obcą dla matki partnera.
Lecz gdyby nawet matka podarowała dom synowi to autorka nie będzie miała do niego praw i jeśli zainwestuje swoje oszczędności to może je stracić.
Może autorka jeszcze się wypowie czy to ma być darowizna czy sprzedaż i komu, czy tylko partnerowi czy i jej.
Bo ja wiem... Jeśli dom jest duży, zamieszkajcie docelowo na oddzielnych piętrach? (Wy i teściowa).
Ale w sumie dobrze ilustruje problematykę budowania na cudzej działce.
Też warto pamiętać, że skoro teściowa ma 2 synów, a przy tym prawdopodobnie uważa się za nieśmiertelną :] to jeśli (jak rozumiem) jest jedyną właścicielką domu, a potem jej się umrze, to w efekcie 1/2 domu i działki będzie należała do tego brata w Niemczech. I tyle jesli chodzi o mieszkanie na swoim ![]()
Ale na pocieszenie mogę dodać, że i tak macie więcej, niż wielu mieszczuchów ![]()
8 2025-05-26 10:49:11 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-05-26 10:49:34)
A za co chcecie jej dać pierwszą ratę spłaty, skoro ona nie przepisała na syna tego domu?
Czyli będzie miała i pieniądze i dom? A Wy ani pieniędzy ani domu?
PS. Czy tylko dla mnie jest dziwne, że matka sprzedaje swojemu własnemu synowi dom?
Taka transakcja na gębę, więc można wszystko i nic. Zależy jak leży…,zdanie zawsze można zmienić.
Generalnie bardzo ufamy w relacjach rodzice -dzieci, a wiemy jak bywa, dlatego wszystko powinno być najpierw formalnie załatwione.
A za co chcecie jej dać pierwszą ratę spłaty, skoro ona nie przepisała na syna tego domu?
Czyli będzie miała i pieniądze i dom? A Wy ani pieniędzy ani domu?PS. Czy tylko dla mnie jest dziwne, że matka sprzedaje swojemu własnemu synowi dom?
Umowa kupna - sprzedaży jest uzasadniona tylko w wypadku, gdyby jedną z nabywców była ToTylkoJa1991, a nawet wtedy - ze względów podatkowych- lepiej połowę podarować a drugą połowę nabyć do Matki Partnera.
dla mnie dziwne jest nie to, że Matka sprzedaje Synowi, ale że Syn kupuje od Matki, bo tu jest przesłanka braku racjonalnych decyzji (to Syn wtedy nabija fiskusowi konto i wydatkuje pieniądze nieracjonalnie).