Strony typu które podałaś Anusia, to jedne z bardziej bzdurnych pomysłów zrealizowanych w sieci. Rozumiem, że technika cały czas się rozwija, ale komputer nie jest wyrocznią ( i raczej nigdy nią nie zostanie) i nie ułoży mi życia, nie zaznaczy dnia i nie ustali godziny w których umrę, nie mówiąc już o tym czy zginę śmiercią naturalną (ze starości, we śnie), czy też w wypadku, w wyniku choroby... Poza tym wraz z Sadie i Mussuką trzymamy się tematu. W tercecie doszłyśmy do wniosku, że święto zmarłych jest tak naprawdę bardziej "imprezą" dla żywych, niż uroczystością dla zmarłych.
Poza tym juz chyba wolalabym nie wiedziec kiedy mnie trafi. Wole zostac zaskoczona a nie zyc z bzdurna wyrocznia w glowie.
Cos mi sie poza tym przypomnialo...lubie odwiedzac jeden grobik. Na obrzezach cmentarza stoi sobie taki jeden samotny kamien, nawet nie nagrobek a kamien, mlody czlowiek urodzony 1898 i zmarly w 1922. Nie wiem kim byl ale do niego absolutnie nikt nie przychodzi. Czasem lubie tam pojsc, zapalic mu znicz i pomyslec. Dziwi mnie to ze wole isc do obcego na grob niz na grob pradziadkow ktorych nie znalam... Mimo ze to rodzina. Ale mimo wszystko nie wybieram sie tam 1 listopada.