Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

66

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

W ubiegłym roku uczestniczyłam w pogrzebie osoby, którą skremowano. Najpierw, tuż przed kremacją, zmarłą włożono do skromnej trumny, żegnali się z nią wyłącznie najbliżsi. Nie było też żadnej mszy, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Rodzina, przyjaciele i znajomi przybyli dopiero na właściwy pogrzeb. Podczas ceremonii wystawiono urnę i dopiero wówczas ksiądz odprawił pełne nabożeństwo. Niemniej był to pogrzeb ewengelicki, cmentarz również. Z tego co się orientuję koszt takiego pochówku mimo wszystko wyszedł taniej.

W moim mieście na cmentarzu komunalnym jest kolumbarium, do którego można włożyć urnę. Jest to - jak piszesz - ściana w formie półkola, a w niej skrytki na urny, na skrytkach umieszczone są pamiątkowe tablice. Część urn spoczywa jednak w tradycyjnych, choć znacznie mniejszych grobach.
Mało tego, jest u nas także Krąg Pamięci, gdzie prochy można po prostu rozsypać. Na taką formę pochówku pozwala ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Na jego budowę zgodził się także Sanepid, ale po spełnieniu określonych warunków - krąg usytuowano z dala od miejsc tradycyjnego pochówku i w przepisowej odległości od wodociągów.

U nas stosunek do kremacji nieco zmienił się po wielkiej powodzi, jaka miała miejsce w 1997 roku, kiedy to ulewne deszcze podmyły cmentarną skarpę i zniszczyły kilkadziesiąt grobów. Dwa dni później osunęła się dalsza część skarpy, doszczętnie niszcząc kolejne prawie trzy setki grobów. Z mogił wydostały się trumny ze zwłokami, zdarzyło się nawet, że na sąsiadujących z cmentarzem posesjach mieszkańcy znajdowali jakieś ludzkie szczątki.

Od jakiegoś czasu jeden z lokalnych przedsiębiorców usiłuje u nas wybudować (w dzielnicy na obrzeżu miasta) nie tylko wielki, kompleksowy dom pogrzebowy, ale i krematorium, którego w pobliżu wciąż nie ma. Właściwie dostał już niemal wszystkie niezbędne pozwolenia, ale protestujący mieszkańcy wciąż skutecznie mu to uniemożliwiają.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Pracowalam w szwecji w schronisku/lecznicy i mieli tam piec do kremacji. Spalal do dwutlenku wegla i wody - z komina leciala para. Widzialam spalanie ok, 30 psow na raz - nic nie bylo czuc, trwalo ze trzy godziny. sasiedzi ogladali, ale sie nie mieli do czego przyczepic.

68

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

2 lata temu zmarła moja przyjaciółka tak z dnia na dzień, została skremowana
ja nie wiedziałam, że takie życzenie miała (decyzję podjęła jej mama)
dla mnie to był szok, kiedy przyszłam na pogrzeb i nie mogłam znaleźć jej trumny
zachowywałam się wręcz nieracjonalnie, powtarzając gdzie jest moja Ewa, gdzie Ewa ...

to był pierwszy pogrzeb z urną i powiem nie umiem tego zaakceptować, nasze przyzwyczajenia są bardzo silne

69

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Ale sie temat rozkrecil:)

Ja jestem zdecydowanie za kremacja, moze i drozej, ale czysciej. A wkoncu i tak ponoc w proch mamy sie obrocic, co za roznica kiedy. Ponadto slyszalam o kilku przypadkach pochowku zbyt wczesnego. Moze czesc to makabryczne historyjki, ale pewnie i zdarzaja sie naprawde. Obudzi sie taki nieboszczyk dzien pozniej pare metrow pod ziemia i..brrrr. W piecu przynajmniej jest pewnosc, ze dzielo zostalo zakonczone w 100%. Kremacja to bardzo szybki proces, trumna wjezdza, zamykaja sie drzwiczki, puszczana jest jakas stosowna muzyka, potem ksiadz czy pastor odprawia krotka modlitwe i po wszystkim. Przy wyyjsciu najblizsi dowiaduja sie kiedy i gdzie moga odebrac urne, bo zwykle nie dostaja jej od reki. Urne mozna sobie wybrac z dostepnych modeli. Tega samego dnia nastepuje zlozenie urny wlasnie do takiego wynajetego grobu albo do tego zbiorczego.
Mam nadzieje, ze nic nie poplatalam, bralam tu udzial jedynie w jednym pochowku.

Jeszcze cos mi sie z tutejszych zwyczajow pogrzebowych przypomnialo. Po tym jak nieboszczyk zostanie juz zapakowany do trumny i jedzie do kaplicy na ostatnia swoja msze (przed kremacja) zostaje czesto obwieziony po swoich ulubionych miejscach - taka ostatnia wycieczka. Oczywiscie w granicach rozsadku i zwykle tej samej gminy;)

70

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Eeee, kto brał udział w prawdziwie wiejskim pogrzebie, to wie co to pogrzeb. Mała, stara chałupka, nieboszczyk leży w największej izbie, w niej zaduch, nie wiadomo czy to już od nieboszczyka czy od świec big_smile Stare babcie czuwają, wokół biegają dzieci, starsi siedzą i plotkują. Po pogrzebie stypa czyli łojenie gorzały...

71

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Snake napisał/a:

Eeee, kto brał udział w prawdziwie wiejskim pogrzebie, to wie co to pogrzeb. Mała, stara chałupka, nieboszczyk leży w największej izbie, w niej zaduch, nie wiadomo czy to już od nieboszczyka czy od świec big_smile Stare babcie czuwają, wokół biegają dzieci, starsi siedzą i plotkują. Po pogrzebie stypa czyli łojenie gorzały...

Snake bralam udzial w takim pokazie. W roli glownej moj sp. dziadek, a babcia taki cyrk urzadzila, ze wstydzilam sie obok niej w tym orszaku na pol wsi isc pozniej. Pol drogi z domu do kosciola krzyczala, jeczala i doslownie zanosila sie na cala wies, jak te arabskie kobiety, co sie je wynajmuje jako placzki. Im glosniejsza tym wiecej jej zaplaca.
Sorry, do mnie taka forma zalu nie trafia. Placz tak, ale nie publiczne wycie i okrzyki "tesknoty". Zwlaszcza, ze dziadek staropolskim zwyczajem niezle babci dal w kosc za zycia. Doslownie.

Dziadek posmiertnie byl "wystawiony" na ogledziny w glownym (i jedynym) pokoju i przyznam, ze jeszcze dlugo potem nie moglam tam jezdzic na wakacje i spac w miejscu, gdzie stal katafalk z jego trumna.

72

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Bralam udzial w takich wiejskich pogrzebach. Bylo pozegnanie z domem i jakies modly specjalne w momencie wynoszenia z domu.
Ojciec moj byl skremowany, osiem lat temu. Sam tego chcial. Duzo bepieczniejsze dla srodowiska. Czlowiek cale zycie jezdzi po swiecie, je zywnosc z roznych krajow. Np. gdy byl zakaz importu zelatyny wolowej z Anglii to wciaz importowano leki w zelatynowych kapsulkach. Ile takich, oprocz prionow nieodkrytych jeszcze rzeczy moze istniec.

73 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-05 12:21:43)

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Mussuka napisał/a:

Sorry, do mnie taka forma zalu nie trafia.

mocno niesprawiedliwa jesteś...
wychowywani jesteśmy w pewnej kulturze z wzorcami zachowań
tak, było przyjęte wdowa rozpacza - płacz, szloch, jęczenie

pamiętam takie obrazy z dzieciństwa, miałam dziadków na wsi
jako mała dziewczynka chodziłam z babcią na "czuwanie" przy zmarłym, to było normą

pamiętam też pogrzeb mojej babci, jakie ważne było, żeby wszystko związane z jej pogrzebem było
"jak mama chciała"
na głowę włożono babci jej ślubny piękny koronkowy czepek, założono gorsecik również od ślubnego stroju i koniecznie miały być wygodne buty
orszak pogrzebowy szedł 3 km i całą tą drogę ludzie śpiewali i płakali a babcia wystawiona w trumnie przed pogrzebem stała dwie noce i dwa dni, bo tyle wymagała tradycja i przez cały ten czas czuwali przy jej trumnie ludzie

74

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
in_ka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Sorry, do mnie taka forma zalu nie trafia.

mocno niesprawiedliwa jesteś...
wychowywani jesteśmy w pewnej kulturze z wzorcami zachowań

tradycje i wzorce maja to do siebie, ze sie z biegiem czasu zmieniaja. Inaczej chowalibysmy naszych przodkow nadal w jaskiniach albo palili na stosie.

Napisalam, ze nie mamm nic przeciwko zalom i smutkom prawdziwym, nie lubie jedynie pokazowek pod "ludzi". A tak ta nasza tradycja czesto wyglada. Tyle ma wspolnego z faktycznym zalem po zmarlym, co kot naplakal. Oczywiscie wyjatki sa, ale wtedy nikt sie do tego nie szykuje odpowiednio.

Ty jestes tradycjonalistka, ja wybieram postep, tam, gdzie widze tego sens. To nie jest niesprawiedliwosc, tylko inne spojrzenie na swiat.

75

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

A ja wlasnie chce byc "spalona" i juz wielokrotnie to powtarzałam swojej rodzinie i facetowi.
Jeśli tylko będzie taka mozliwosc to mam nadzieje ze moja prosba zostanie spełniona.
Niestety na chwile obecna u mnie gdzie mieszkam jeszcze nie "pala"

Niestety rodzina jest oburzona moja ostatnia wolą, facet ma takie samo zdanie jak ja.
Jasne chce mieć swój kąt na cmentarzu gdzie spocznie moja urna i jak ktoś będzie mial ochotę wpaść do mnie i chwile pogadac a nawet w milczeniu postać, zapraszam.

Dosć czesto odwiedzam bliskich zmarlych na cmentarzu nie tylko w to swieto. Lubie takie chwile, powspominam, pogadam sama do siebie, sama sobie odpowiem.
Ostatnio zainteresowałam sie osobami które nie znałam a odwiedzam z rodzicami na cmentarzu. I wiele ciekawych histori sie dowiedziałam.

76

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Mussuka napisał/a:

Ty jestes tradycjonalistka, ja wybieram postep, tam, gdzie widze tego sens. To nie jest niesprawiedliwosc, tylko inne spojrzenie na swiat.

skąd wiesz jaka ja jestem, czy tradycjonalistka czy wybieram postęp?
kolejny raz Mussuka próbujesz mi coś wmawiać

uważam, że jesteś niesprawiedliwa oceniając innych bez spojrzenia właśnie przez pryzmat INNOŚCI, innych tradycji, innych wzorców

ja napisałam o pewnym procesie, następnie o zwyczajach o tym, że jest to dla ludzi WAŻNE
i zapewniam, że mam świadomości zmienności kultury, tradycji i zwyczajów
a także tego, że zmienia się z biegiem życia ... nasze zdanie

77

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
in_ka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ty jestes tradycjonalistka, ja wybieram postep, tam, gdzie widze tego sens. To nie jest niesprawiedliwosc, tylko inne spojrzenie na swiat.

skąd wiesz jaka ja jestem, czy tradycjonalistka czy wybieram postęp?
kolejny raz Mussuka próbujesz mi coś wmawiać

uważam, że jesteś niesprawiedliwa oceniając innych bez spojrzenia właśnie przez pryzmat INNOŚCI, innych tradycji, innych wzorców

ja napisałam o pewnym procesie, następnie o zwyczajach o tym, że jest to dla ludzi WAŻNE
i zapewniam, że mam świadomości zmienności kultury, tradycji i zwyczajów
a także tego, że zmienia się z biegiem życia ... nasze zdanie

In-ka, ale ja Ciebie nie oceniam, natomiast Ty mnie dosc czesto. Ludzie moga miec skrajnie inne poglady i maja do tego prawo. Jestes za tradycjami, wiec to mi sie z tradycjonalizmem kojarzy. Nie widze w tym okresleniu niczego zlego.

Dla niektorych ludzi pewne zwyczaje, tradycje itp. sa wazne, dla innych nie. Dla mnie wycie godzinami nad zmarlym jest bezsensowne, dla kogos innego moja chlodna na zewnatrz postawa moze wydac sie z kolei okrutna. I co z tego? Ja mam prawo wybrac swoje obrzadki, Ty swoje. Tu sie wymieniamy pogladami.

Chyba jestesmy w podobnym wieku a mam czesto wrazenie, jakbym czytala posty mojej mamy.

78

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Mussuka napisał/a:

In-ka, ale ja Ciebie nie oceniam, natomiast Ty mnie dosc czesto.

nie zgadzam się z Twoja interpretacją
ale przyjmuję, że zwrócę na to uwagę, żeby DOKŁADNIE precyzować swoją wypowiedź
być może moje wypowiedzi kojarzą się Tobie z wypowiedziami mamy, nie wiem nie znałam jej

zauważam natomiast charakterystyczne cechy w Twoich wypowiedziach, które mi nie odpowiadają - trudno muszę z tym żyć

"babcia cyrk urządzała" - tak napisałaś
ja zwróciłam uwagę na to, że kobiety które takie "cyrki" wg ciebie urządzały może było im to potrzebne, może w takiej kulturze dorastały, żyły ... uznawały, to za właściwe
czy to znaczy, że jestem tradycjonalistką, bo chodzę na grób mamy ?
a Ty jesteś postępowa, bo nie masz takiej potrzeby, dziwne wnioski dla mnie

jeżeli jestem za pielęgnowaniem polskich tradycji to dlatego, że jestem patriotką, bo jestem to Prawda, doceniam ich WAŻNOŚĆ ale to zupełnie nie wyklucza, wybierania postępu
może w realu jestem bardziej postępowa ni Ty Mussuko wink

79

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
in_ka napisał/a:

"babcia cyrk urządzała" - tak napisałaś
ja zwróciłam uwagę na to, że kobiety które takie "cyrki" wg ciebie urządzały może było im to potrzebne, może w takiej kulturze dorastały, żyły ... uznawały, to za właściwe
czy to znaczy, że jestem tradycjonalistką, bo chodzę na grób mamy ?
a Ty jesteś postępowa, bo nie masz takiej potrzeby, dziwne wnioski dla mnie

jeżeli jestem za pielęgnowaniem polskich tradycji to dlatego, że jestem patriotką, bo jestem to Prawda, doceniam ich WAŻNOŚĆ ale to zupełnie nie wyklucza, wybierania postępu
może w realu jestem bardziej postępowa ni Ty Mussuko wink

co prawda zaczyna tworzyc sie off-top ale krotko sie do tego odniose.

Tak - w moim pojeciu rzucanie sie ze szlochem na podloge czy na drodze przed domem na 3 DNI po faktycznej smierci, kogos, kogo sie codziennie przeklinalo bo pil i bil, traci dla mnie pokazem czy cyýrkiem urzadzonym pod sasiadki i cala wies. Zdania nie zmienie. Nie tak wyobrazam sobie faktyczny i prawdziewie odczuwalny zal za kims. Takie tradycje to ja sobie wole do lamusa schowac i nigdy ich wiecej nie ogladac.

Na grob mamy nie chodze, bo ona jeszcze zyje. Na groby innych bliskich chodze ALE nie 1-go listopada. Ta data jest dla mnie bez znaczenia. I nigdy tego dnia nie lubilam, juz jako dziecko, a szczegolnie teraz.

Nie widze tez nic zlego w mieszaniu niektorych zwyczajow, nawet jesli sa one dla nas poczatkowo obce. Zadna kultura nie jest trwala skamienielina, ulega wplywom obcym i wplywom czasu. Nie ma to nic wspolnego z patriotyzmem czy jego brakiem, jesli mozna czerpac i ze swojej kultury i z innej.
Pal szesc ten nieszczesny grobowy dzien, ale przykladowo Boze Narodzenie. Ile tak naprawde polskosci jest w polskich swietach? Jak dobrze pomyslisz, to zauwazysz i wplywy niemieckie i kresowe  i teraz coraz czesciej anglosaskie. Taki jest swiat i ja to akurat lubie. W moim obecnym domu mieszamy kultury, mamy i polskosc i skandynawskosc i wplywy czeskie. Co w tym zlego?
Zauwaz, ze swiat sie skurczyl, dzis szybciej dotrzesz do drugiego panstwa niz do sasiedniego wojewodztwa, szczegolnie naszymi drogami i PKS-ami. Ludzie wiecej podrozuja, mieszkaja za granica i wracaja potem, surfuja w Internecie - swiat to jedna globalna wioska i niestety ma to wplyw rowniez na nasze zwyczaje i tradycje, bo jestesmy ciekawi innych kultur i czasem jako souveniry z tych wojazy przywozimy tez nowe obrzadki, style, zwyczaje. Niestety, a moze stety.

80

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Mussuka napisał/a:

Tak - w moim pojeciu rzucanie sie ze szlochem na podloge czy na drodze przed domem na 3 DNI po faktycznej smierci, kogos, kogo sie codziennie przeklinalo bo pil i bil, traci dla mnie pokazem czy cyýrkiem urzadzonym pod sasiadki i cala wies. Zdania nie zmienie. Nie tak wyobrazam sobie faktyczny i prawdziewie odczuwalny zal za kims. Takie tradycje to ja sobie wole do lamusa schowac i nigdy ich wiecej nie ogladac.

Chyba znam ten mechanizm big_smile Jak zmarł mój ojciec, to oglądając jego ciało jeszcze w prosektorium musiałem sam wobec siebie użyć małej sztuczki aby uronić parę łez. Nie takich na pokaz, tylko dla siebie. Po co? Może dlatego żebym sam o sobie nie myślał, że jestem takim nieczułym draniem big_smile, a przecież nie chodziło o to, że śmierć ojca nie zrobiła na mnie wrażenia czy, że nie kochałem ojca. Nie, kochałem i kocham bardzo mimo, że miał wiele wad. Po prostu dla mnie świadomość, że rodzice kiedyś umrą była oczywista więc skoro się tak już stało w przypadku ojca, to po co rozpaczać? Zresztą żeby podtrzymać wątek zabobonów. Wiecie co mówią doświadczeni ludzie o tym jak często umierają właśnie rodzice? Że potrafią tak wybrać moment śmierci aby nie było przy tym bliskich. Ja z ojcem miałem tak, że trafił do szpitala z podejrzeniem infekcji, w szpitalu okazało się, że to rak ale nikt jeszcze nie określił jak groźny. Na pewno śmierć nie była na horyzoncie w perspektywie dni czy tygodni. Ja mieszkam od rodziców ok. 200 km. No i siedzę sobie w domu jak zwykle, coś tam robię i nagle poczułem taki niepokój o ojca. Im dłużej siedziałem tym bardziej to czułem. W końcu nie wytrzymałem, przebrałem się i mówię w domu, że jadę te 200 km do rodziców. Nie dzwoniłem, nie uprzedzałem tylko wsiadłem w samochód. Jak byłem 20 km od celu zadzwonił brat, że ojciec właśnie zmarł... Stało się to właśnie w momencie kiedy mama wyszła ze szpitala. Bycie świadkiem śmierci to ciężkie przeżycie, szczególnie jak to była bliska osoba. Ja będąc nastolatkiem byłem świadkiem jak w domu umierał dziadek. W sumie śmierć miał dobrą, wśród rodziny, dożył sędziwego wieku ale wtedy to mnie ruszyło. Kiedy parę lat później umierał na ciężką chorobę mój brat rodzice świadomi, że koniec jest bardzo blisko tak to zorganizowali, że my bracia przy tym nie byliśmy. Na początku miałem o to do nich żal ale chyba wiedzieli lepiej. Już sama jego choroba była wystarczająco traumatyczna. Do tego stopnia, że ja swoje życie dzielę na dwa okresy - przed jego chorobą i po. To wydarzenie zmieniło wszystko. Zacząłem o śmierci myśleć właściwie codziennie. Jak kończyłem 25 lat, to myślałem - ho, ho, dożyłem 25 lat smile I tak dalej... Teraz mam 40 lat i koncentruję się na tym żeby nie umrzeć przed moją mamą big_smile. Nie mógłbym jej tego zrobić żeby musiała chować drugie dziecko. Co będzie potem, to już traktuję w kategoriach bonusu smile Ponieważ dużo myślę o śmierci, to wiem, że raczej nigdy nie bałem się śmierci samej w sobie. Główny strach odczuwam przed chorobą, czy będę musiał długo cierpieć, czy dam radę trzymać fason? Kiedy tak o tym myślę, to zawsze przychodzi taka smutna konstatacji - kurczę, ja naprawdę kiedyś umrę! Nie będzie mnie... Wtedy sobie tak myślę, że nie będzie tak najgorzej smile, tam na mnie czekają ojciec i brat. Swoją drogą mam od lat takie przeczucia, że umrę w jakimś zimnym, mokrym miejscu, będzie ciemno i będę sam, i wygląda mi to na wypadek samochodowy. To akurat nie byłoby złe, bo nie męczyłbym się długo...

81 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-11-06 19:53:08)

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
in_ka napisał/a:

wychowywani jesteśmy w pewnej kulturze z wzorcami zachowań
tak, było przyjęte wdowa rozpacza - płacz, szloch, jęczenie

pamiętam takie obrazy z dzieciństwa, miałam dziadków na wsi
jako mała dziewczynka chodziłam z babcią na "czuwanie" przy zmarłym, to było normą

U nas (Kaszuby) wciąż się odprawia puste noce. Obyczaj zanika ze względu na zakaz trzymania zwłok w domach, ale najbliższa rodzina wciąż go praktykuje.
Pusta noc, to czuwanie przy zmarłym w przededniu pogrzebu. Ludzie modlą się za zmarłego i śpiewają pogrzebowe pieśni.

Obecnie ostatni różaniec (odmawia się je w dzisiejszych czasach zazwyczaj w kościele, chociaż niektórzy wciąż praktykują obrzęd w domu rodzinnym denata) trwa trochę dłużej, ale już nie tak, jak bywało dawniej, czyli przynajmniej do północy. Najbliżsi zbierają się w domu i razem wspominają zmarłą osobę do późnej nocy. Okoliczności raczej nie sprzyjają snu, dlatego, moim zdaniem, wskazane. Warto się wspierać.

Osobiście uczestniczyłam w żałobie całkowicie odbiegającej od tradycji. Gdy zmarł mój brat, nie było trypowej stypy, ani pustej nocy. Na różaniec za niego przychodzili sąsiedzi i znajomi, ale nikt nie został na czuwanie. Byli tylko najbliżsi i garstka jego przyjaciół. Stypa była spotkaniem w rodzinnym domu i też tylko dla najbliższej rodziny (rodzeństwo i matka) i przyjaciół. Nikt nie rozpaczał, nikt nie uronił nawet łezki. Opowiadaliśmy sobie anegdoty i zdarzenia z jego udziałem. Mówiliśmy jaki wywarł na nas wpływ, kim dla nas był. Wspominaliśmy jego dzieciństwo i młodość. Żartowaliśmy, że łowi z tatą ryby w niebiańskich jeziorach.
Mój brat zmarł młodo. Pożegnaliśmy go na swój sposób, wspominając i przybliżając jego krótkie życie sobie nawzajem. Dzięki temu poznaliśmy go lepiej. Za życia nie dał nam takiej możliwości.

Przyznam się, że było to pożegnanie jakiego bym sobie życzyła. Żadnych łez i rozpaczy, za to dużo wspomnień i tylko ludzie, którzy uczestniczyli w jego życiu i którym był bliski.

82

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Tak - w moim pojeciu rzucanie sie ze szlochem na podloge czy na drodze przed domem na 3 DNI po faktycznej smierci, kogos, kogo sie codziennie przeklinalo bo pil i bil, traci dla mnie pokazem czy cyýrkiem urzadzonym pod sasiadki i cala wies. Zdania nie zmienie. Nie tak wyobrazam sobie faktyczny i prawdziewie odczuwalny zal za kims. Takie tradycje to ja sobie wole do lamusa schowac i nigdy ich wiecej nie ogladac.

Chyba znam ten mechanizm big_smile Jak zmarł mój ojciec, to oglądając jego ciało jeszcze w prosektorium musiałem sam wobec siebie użyć małej sztuczki aby uronić parę łez. Nie takich na pokaz, tylko dla siebie. Po co? Może dlatego żebym sam o sobie nie myślał, że jestem takim nieczułym draniem big_smile, a przecież nie chodziło o to, że śmierć ojca nie zrobiła na mnie wrażenia czy, że nie kochałem ojca. Nie, kochałem i kocham bardzo mimo, że miał wiele wad. Po prostu dla mnie świadomość, że rodzice kiedyś umrą była oczywista więc skoro się tak już stało w przypadku ojca, to po co rozpaczać? Zresztą żeby podtrzymać wątek zabobonów. Wiecie co mówią doświadczeni ludzie o tym jak często umierają właśnie rodzice? Że potrafią tak wybrać moment śmierci aby nie było przy tym bliskich. Ja z ojcem miałem tak, że trafił do szpitala z podejrzeniem infekcji, w szpitalu okazało się, że to rak ale nikt jeszcze nie określił jak groźny. Na pewno śmierć nie była na horyzoncie w perspektywie dni czy tygodni. Ja mieszkam od rodziców ok. 200 km. No i siedzę sobie w domu jak zwykle, coś tam robię i nagle poczułem taki niepokój o ojca. Im dłużej siedziałem tym bardziej to czułem. W końcu nie wytrzymałem, przebrałem się i mówię w domu, że jadę te 200 km do rodziców. Nie dzwoniłem, nie uprzedzałem tylko wsiadłem w samochód. Jak byłem 20 km od celu zadzwonił brat, że ojciec właśnie zmarł... Stało się to właśnie w momencie kiedy mama wyszła ze szpitala. Bycie świadkiem śmierci to ciężkie przeżycie, szczególnie jak to była bliska osoba. Ja będąc nastolatkiem byłem świadkiem jak w domu umierał dziadek. W sumie śmierć miał dobrą, wśród rodziny, dożył sędziwego wieku ale wtedy to mnie ruszyło. Kiedy parę lat później umierał na ciężką chorobę mój brat rodzice świadomi, że koniec jest bardzo blisko tak to zorganizowali, że my bracia przy tym nie byliśmy. Na początku miałem o to do nich żal ale chyba wiedzieli lepiej. Już sama jego choroba była wystarczająco traumatyczna. Do tego stopnia, że ja swoje życie dzielę na dwa okresy - przed jego chorobą i po. To wydarzenie zmieniło wszystko. Zacząłem o śmierci myśleć właściwie codziennie. Jak kończyłem 25 lat, to myślałem - ho, ho, dożyłem 25 lat smile I tak dalej... Teraz mam 40 lat i koncentruję się na tym żeby nie umrzeć przed moją mamą big_smile. Nie mógłbym jej tego zrobić żeby musiała chować drugie dziecko. Co będzie potem, to już traktuję w kategoriach bonusu smile Ponieważ dużo myślę o śmierci, to wiem, że raczej nigdy nie bałem się śmierci samej w sobie. Główny strach odczuwam przed chorobą, czy będę musiał długo cierpieć, czy dam radę trzymać fason? Kiedy tak o tym myślę, to zawsze przychodzi taka smutna konstatacji - kurczę, ja naprawdę kiedyś umrę! Nie będzie mnie... Wtedy sobie tak myślę, że nie będzie tak najgorzej smile, tam na mnie czekają ojciec i brat. Swoją drogą mam od lat takie przeczucia, że umrę w jakimś zimnym, mokrym miejscu, będzie ciemno i będę sam, i wygląda mi to na wypadek samochodowy. To akurat nie byłoby złe, bo nie męczyłbym się długo...

To co napisales bardzo do mnie przemawia i dobrze to rozumiem.
Pomijajac fragment z ojcem i bratem.
Zamiast choroby i smierci brata wstawilabym chorobe i smierc dziadka.
Ja chcialabym zeby moi rodzice umarli razem i przede mna.
Wiem, ze moja matka nie pochowalaby mnie, ale popelnilaby samobojstwo w razie mojej smierci. Jestem tego pewna niestety, jak niczego innego w zyciu.
Nie wiem szczerze mowiac kto mnie pochowie. Nie mam dzieci, maz jest starszy od moich rodzicow, moj jedyny przyjaciel jest w moim wieku.

Jesli chodzi o Twoje przeczucia, ja mam przeczucia od kiedy pamietam, ze umre z wlasnej reki - albo przez eutanazje, albo przez oddanie wiekszosci moich pieniedzy komus zeby mnie zastrzelil.
Ale to kiedy bede juz stara. Widze siebie stara wyraznie. Oczywiscie to takie pierdoly tylko, moze jutro mi ktos leb ukreci, albo autobus mnie przejedzie wink

83

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Snake napisał/a:

Zacząłem o śmierci myśleć właściwie codziennie. Jak kończyłem 25 lat, to myślałem - ho, ho, dożyłem 25 lat smile I tak dalej... Teraz mam 40 lat i koncentruję się na tym żeby nie umrzeć przed moją mamą big_smile. Nie mógłbym jej tego zrobić żeby musiała chować drugie dziecko. Co będzie potem, to już traktuję w kategoriach bonusu smile Ponieważ dużo myślę o śmierci, to wiem, że raczej nigdy nie bałem się śmierci samej w sobie. Główny strach odczuwam przed chorobą, czy będę musiał długo cierpieć, czy dam radę trzymać fason?

Zauważyłam, że starsi ludzie zwykle mówią o śmierci zupełnie naturalnie, jakby się z nią oswoili i traktowali jak coś, co po prostu musi nastąpić. Nie boją się jej. Na przykład moja babcia w dniu swojej śmierci powiedziała tylko do dziadka, który właśnie wybierał się po chleb, żeby tym razem kupił go tyle, ile sam potrzebuje, bo jej nie będzie już potrzebny. Właśnie tego dnia zmarła. Przeczuła to, ale była bardzo spokojna. Niemniej mojej mamie śniła się w noc poprzedzającą to zdarzenie. W śnie nie chciała się z nią pożegnać i istotnie nie pożegnała się, bo mama otrzymała telegram (wtedy nie miała jeszcze w domu telefonu) dwie godziny przed pogrzebem, a biorąc pod uwagę odległość, to choćby w samochód wsiadła natychmiast, to i tak nie dałaby rady dotrzeć na czas.

Ja sama ze śmiercią oswajam się coraz bardziej i chyba coraz mniej się jej boję. Właściwie takim przełomem była moja operacja i narkoza. Dziś śmierć traktuję, jak takie właśnie wyłączenie świadomości, z tą tylko różnicą, że już nigdy się nie obudzę.

Inna rzecz, że w ostatnim czasie coraz więcej śmierci dookoła mnie, odchodzi tak dużo bliskich mi osób, że chyba zaczynam się do tego przyzwyczajać i coraz mniejsze robi to na mnie wrażenie. Jasne, że człowiek na chwilę się zaduma, zatrzyma, pomyśli na temat przemijania i o tym, jak kruche jest nasze życie, ale jeszcze kilka lat temu towarzyszyły mi zupełnie inne emocje niż ma to miejsce dzisiaj.

84

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
ewka3 napisał/a:

Przyznam się, że było to pożegnanie jakiego bym sobie życzyła. Żadnych łez i rozpaczy, za to dużo wspomnień i tylko ludzie, którzy uczestniczyli w jego życiu i którym był bliski.

Ja tez poprosze. I najlepiej na Madagaskarze. Prochy niech poleca do oceanu a bliscy niech pija dobre wino i o mnie sobie opowiadaja. Trudno zeby w ogole lez nie bylo, ale niech beda szczere i wlasne a nie pokazowe.

Wlasciwie, to najchetniej oddalabym sie w rece medykow, na jakies czesci zamienne dla potrzebujacych, ale nie wiem, czy jesli umre w wieku pozno balzakowskim, to komus sie na cokolwiek przydam. A chcialabym, bo wtedy czuje, ze nadal "zylabym" w innym ciele.

85

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
Mussuka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Przyznam się, że było to pożegnanie jakiego bym sobie życzyła. Żadnych łez i rozpaczy, za to dużo wspomnień i tylko ludzie, którzy uczestniczyli w jego życiu i którym był bliski.

Ja tez poprosze. I najlepiej na Madagaskarze. Prochy niech poleca do oceanu a bliscy niech pija dobre wino i o mnie sobie opowiadaja. Trudno zeby w ogole lez nie bylo, ale niech beda szczere i wlasne a nie pokazowe.

Wlasciwie, to najchetniej oddalabym sie w rece medykow, na jakies czesci zamienne dla potrzebujacych, ale nie wiem, czy jesli umre w wieku pozno balzakowskim, to komus sie na cokolwiek przydam. A chcialabym, bo wtedy czuje, ze nadal "zylabym" w innym ciele.

Jest takie powiedzenie.: "Po śmierci dopa nie rządzi.". Jego sensem jest, że pokusy ciała już nie kuszą duszy - dusza uwalnia się od ciała.
Często jednak używa się go w kontekście "pogrzebowych życzeń" żywych, czyli coś w rodzaju "ty sobie chciej, a i tak pochowamy cię, jak będzie nam wygodniej".

Ja wolałabym nie zostawiać po sobie smutku. Jak dla mnie zakrapiana stypa z muzyką i tańcami byłaby okej. Skoro już się spotka ta bliższa i dalsza rodzina, to niech się bawią - nie mam nic na przeciw. I może być na Madagaskarze;)

PS
Czy ktoś mi może powiedzieć, czy w cytatach też nie wolno używać wulgaryzmów?;]

86

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

moja przyjaciółka ostatnio spytała mnie w razie co, no to jakie mam życzenia, co do mojego pochówku
odpowiedziałam - obojętnie
niech będzie tak, jak sobie żywi zdecydują, żeby im było jak najłatwiej poradzić sobie  z moim odejściem

87

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
ewka3 napisał/a:

Jest takie powiedzenie.: "Po śmierci dopa nie rządzi.". Jego sensem jest, że pokusy ciała już nie kuszą duszy - dusza uwalnia się od ciała.
Często jednak używa się go w kontekście "pogrzebowych życzeń" żywych, czyli coś w rodzaju "ty sobie chciej, a i tak pochowamy cię, jak będzie nam wygodniej".

Upierac sie nie bede, ale jesliby mi strasznie zalezalo na takim a nie innym pochowku, to chyba jest mozliwosc spisania urzedowo jakiejs ostatniej woli przyszlego nieboszczyka?


ewka3 napisał/a:

PS
Czy ktoś mi może powiedzieć, czy w cytatach też nie wolno używać wulgaryzmów?;]

Ja bym sie tak bardzo nie przejmowala, bo zeufeminizowany cytat straci na "wartosci" przekazu:) Mozna zawsze wykropkowac to i owo.

88

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
in_ka napisał/a:

moja przyjaciółka ostatnio spytała mnie w razie co, no to jakie mam życzenia, co do mojego pochówku
odpowiedziałam - obojętnie
niech będzie tak, jak sobie żywi zdecydują, żeby im było jak najłatwiej poradzić sobie  z moim odejściem

Mój tata (sytuacja stała się anegdotą rodzinną), swego czasu zwykł powtarzać, żeby się jego pochówkiem zbytnio nie przejmować i pochować go w czymkolwiek (najlepiej foliowym worku) w ogrodzie pod gruszą. Strasznie nas irytowała taka postawa i któregoś dnia spotkał się z moją ripostą: "Tato, za takie praktyki ktoś pójdzie siedzieć, a poza tym trzeba mieć najpierw gruszę w ogrodzie. Posadziłeś jakąś?"
Gdy ja na spotkaniu rodzinnym wyraziłam opinię, że nie chciałabym mieć nagrobka "Poproszę dzieci, żeby mnie nie przykrywały kamieniem. Nie chcę, żeby mnie coś przygniatało. Niech na mnie rosną kwiaty, albo inne rośliny. Mogę służyć za nawóz.", moja siostra krótko, ale stanowczo uświadomiła mi nonsens moich życzeń. "Jak to sobie wyobrażasz? Dzieci będą jeździć nie wiadomo ile kilometrów, bo ty masz fanaberie i lubisz kwiatki? Kto je będzie podlewał? No, ładnie to sobie wymyśliłaś. Zostawić taki obowiązek dzieciom.".

Mussuka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Jest takie powiedzenie.: "Po śmierci dopa nie rządzi.". Jego sensem jest, że pokusy ciała już nie kuszą duszy - dusza uwalnia się od ciała.
Często jednak używa się go w kontekście "pogrzebowych życzeń" żywych, czyli coś w rodzaju "ty sobie chciej, a i tak pochowamy cię, jak będzie nam wygodniej".

Upierac sie nie bede, ale jesliby mi strasznie zalezalo na takim a nie innym pochowku, to chyba jest mozliwosc spisania urzedowo jakiejs ostatniej woli przyszlego nieboszczyka?

Żeby stawiać warunki trzeba mieć argumenty np. spadek.
Poza tym Jan Paweł II, też miał wolę, żeby jego prywatne zapiski spalić. A jak się stało?

Mussuka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

PS
Czy ktoś mi może powiedzieć, czy w cytatach też nie wolno używać wulgaryzmów?;]

Ja bym sie tak bardzo nie przejmowala, bo zeufeminizowany cytat straci na "wartosci" przekazu:) Mozna zawsze wykropkowac to i owo.

To było luźne zapytanie;) Miało bardziej na celu pokazanie, że cytując czyjeś słowa nie jesteśmy ich autorami i nie odpowiadamy za ich sformułowanie, a chcąc być wierni przekazowi, musimy zacytować słowa tak, jak zostały użyte.

89

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Do mnie ogromnie przemawia zamrazanie ciala i rozbijanie go na miliony kawaleczkow i wtedy chowanie gdzies w ziemi.
Ja nie chce pozegnan, ani niczego takiego. Chce byc spalona (lub rozbita na milion kawaleczkow) i wrzucona do Tamizy. Bez pogrzebu. Najlepiej niech mnie wrzuci moj asystant (chyba, ze moj przyjaciel jeszcze bedzie zyc. Wszystkie moje pieniadze przeznaczone na cele wybrane przeze mnie fundacje charytatywne i wszystkie rzeczy drogocenne sprzedane i pieniadze tez na cele charytatywne.

90

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

W kwestii celebracji KULTU zmarłych rację mają tylko kultywatorzy tego pogańskiego święta.Oni nie są narażeni na zbawienie i życie wieczne.Są umarli!
Zdrowi wyznawcy Jezusa Chrystusa [jako jedynego pośrednika do Boga] wiedzą, co powiedział Ów na temat oddawania się obowiązkom grzebania zmarłych, inaczej mówiąc, wywyższania grzebania zmarłych ponad służbę na rzecz Bożego Królestwa.
Mat 8:22  "Ale Jezus mu odpowiedział: Pójdź za mną, a umarli niech grzebią swoich umarłych."
Mat 22:31-33  "A co do zmartwychwstania umarłych, czy nie czytaliście, co wam zostało powiedziane przez Boga:
Ja jestem Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych.
A tłumy, słysząc to, zdumiewały się jego nauką."
Poganie czczą pogańskie święta wymyślane przez diabła aby ich zwieść i doprowadzić do piekła.Standard. Tak się działo już w starożytności. Schematy pozostają te same, zmieniają się tylko "kupujący" te bzdury ludzie.
Dlaczego tak się łatwo dają zwieść? Logicznie ujmując z powodu NIE WIEDZY.
Duch mówi ustami proroka: "Lud mój ginie z braku wiedzy!" Ludzie są tak zbałamuceni przez różne doktryny, że nie pilno im do czytania biblii. Wielu uważa że to księża mają robić. A przecież nie wielu wie, że biblia jest formalnie przez KRK dopuszczona do użytku od 1966.Przez 200 lat było TOP 1 jako zakazana. Niestety bez wiedzy zawartej w tej księdze po prostu żyją pogańskimi kultami a ujmując to w jednym słowie babrają się w okultyzmie - nekromancji.
Zamieszczę tu  krótki materiał który mam w notatkach na fb:
:JEZUS NIGDY NIE UCZYŁ LUDZI, ŻEBY MÓWILI DO UMARŁYCH LUB CZCILI MARIĘ.


Mówienie do umarłych ? jest w Biblii nazwane nekromancją!*

(*NEKROMANCJA - magiczne zabiegi wywoływania duchów zmarłych)


MÓWIENIE DO UMARŁYCH JEST W BIBLII NAZWANE NEKROMANCJĄ i wszyscy, którzy to czynią są przeklęci przez Boga Jahwe. Zobacz: Księga Powtórzonego Prawa 18:11; i Księga Kapłańska 19:31; i 20:6; i 20:27; i 1 Samuela 28:3-9; i 2 Królewska 21:6; i 23:24; i 1 Kronik 10:13; i 2 Kronik 33:6; i Izajasza 8:19; i 19:3; i 29:4.

Wszystkie powyższe wersety objawiają przekleństwo Pana nad wszystkimi, którzy próbują mówić do umarłych osób. Nekromancja to: mówienie do umarłych w jakikolwiek sposób, manipulowanie duchami opiekuńczymi, znachorstwo i CZARY. Każdy, kto umiera, jest natychmiast zabrany albo do nieba, albo do piekła. Nikt z umarłych nie może słyszeć żywych lub porozumiewać się w jakikolwiek sposób z żyjącymi ludźmi. Jeżeli umarła osoba przesłała ci jakąś wiadomość - to usłyszałeś to od demonicznego ducha diabła. Zostałeś nabrany przez szatana, który może wyglądać i mówić jak piękny anioł, lub jak ktoś, kto kiedyś żył. Jeżeli próbujesz mówić do tak zwanego "wewnętrznego ja" ? odpowie ci demon. Każdy "duch-przewodnik" jest demonicznym duchem.

Jeden jedyny prawdziwy i żyjący Bóg powiedział, że czarownica nie pozostanie przy życiu w czasach Starego Testamentu. Wszystkie formy czarów są obrzydliwością dla Pana Jezusa Chrystusa.

? Księga Wyjścia 22:18.

WSZYSCY UMARLI, PRÓCZ JEZUSA CHRYSTUSA, SĄ NIEŚWIADOMI CZEGOKOLWIEK NA ZIEMI. Kiedy próbujesz mówić do jakiejkolwiek umarłej osoby ? mówisz do diabelskich duchów lub demonów.


PRAWDA O DEMONACH I MÓWIENIU DO UMARŁYCH

Kiedy próbujesz mówić do zmarłych przodków, lub do duchów zwierząt, lub duchów natury, lub duchów twoich zmarłych ukochanych lub przyjaciół  ? DEMONY ODPOWIEDZĄ CI, lub pokażą ci się we śnie albo w wizji, i będą mówić głosem, który będzie brzmiał tak jak głos osoby umarłej. (Zobacz powyższe cytaty ze Świętej Bożej Biblii) To stamtąd pochodzi termin "duchów opiekuńczych", który został użyty w Biblii Świętej. Prawda jest taka, że kiedy ludzie umierają, oni idą NATYCHMIAST ALBO DO NIEBA, ALBO DO PIEKŁA. Sam Jezus Chrystus mówi o tym w Ew. Łukasza 16:19-31.


FAKTY O UMARŁYCH, DEMONACH I NEKROMANCJI.

1. Kiedy człowiek umiera, tak jak łotr na krzyżu obok Jezusa, idzie prosto przed oblicze Jezusa w niebie, albo idzie do piekła. Jezus powiedział: DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU! ? Ew. Łukasza 23:43.

a) Jeżeli próbujesz mówić do umarłych, wchodzisz pod przekleństwo Boga Jahwe. Zobacz: 2 Królewska 21:6 i 23:24. Ponieważ król Saul próbował rozmawiać z umarłym poprzez wróżkę (czarownicę), Bóg przeklął go porażką, upadkiem i śmiercią. Ta klątwa wypełniła się w ciągu 24 godzin.

b) Umarli nie wiedzą niczego. ? Eklezjasta 9:5. Umarli nie chwalą Pana. ? Psalm 115:17. I nie ma wiedzy w grobie, do którego zmierzasz. ? Eklezjasta 9:10.

c) Pewnego dnia umarł syn króla Dawida. Dawid powiedział wtedy: "Ja pójdę do niego, ale ono (dziecko) do mnie nie wróci". ? 2 Samuela 12:21-23. Dawid, mówiąc w Duchu Świętym, powiedział, że gdy jego syn umarł, to poszedł natychmiast i prosto do nieba. Dawid powiedział także w Duchu Świętym, że jego syn nie może wrócić do niego, na ziemię. Lecz Dawid wiedział, że pewnego dnia zobaczy go w niebie. ZAUWAŻ: Dawid nigdy nie próbował mówić do swego umarłego syna. Duch jego syna nie unosił się nad ziemią lub w przestworzach.

d) Jezus jasno powiedział, że kiedy pewien bogaty człowiek umarł, "w krainie umarłych cierpiał męki". ? Ew. Łukasza 16:19-31. Bogaty człowiek poszedł NATYCHMIAST Z ZIEMI DO PIEKŁA. Nie ma niczego pomiędzy piekłem i niebem. Jezus powiedział także, że umarł żebrak i natychmiast aniołowie przenieśli go Z ZIEMI DO NIEBA. Nie ma niczego pośrodku. Żadnego unoszenia się w przestworzach lub nad ziemią.


NIE MA TAKIEJ RZECZY JAK CZYŚCIEC LUB JAKIŚ STAN POŚREDNI

JEZUS NIGDY NIE NAUCZAŁ O CZYŚĆCU!

JEZUS NAUCZAŁ PRZECIWKO CZCZENIU MARYI I MÓWIENIU DO UMARŁYCH!


e) Jezus powiedział także, że POMIĘDZY NIEBEM A ZIEMIĄ ROZCIĄGA SIĘ WIELKA PRZEPAŚĆ. Nikt nie może przeprawić się z piekła do nieba, ani też z nieba do piekła, gdyż pomiędzy nimi rozciąga się przepaść. Jedyny prawdziwy Bóg, który stworzył wszystkich ludzi i ich dusze, powiedział, że gdy umrzesz, to idziesz prosto albo do nieba, albo do piekła ? i nie idziesz unosić się gdziekolwiek, ani też nie możesz objawiać się lub mówić do ludzi na ziemi.


DIABEŁ MA MOC PRZEMIENIAĆ SIĘ

1. NIEKTÓRZY LUDZIE MÓWIĄ: KTOŚ KOCHAJĄCY MNIE, KTO UMARŁ, OBJAWIŁ MI SIĘ I MÓWIŁ DO MNIE. Albo też mówią, że rozmawiali z osobą, która umarła już dawno temu.

ODPOWIEDŹ: uprawiałeś czary (nekromancję). Rozmawiałeś z duchem demonicznym. Jezus, który sam stworzył wszystkie ciała i dusze (? 1 Jana 5:20), powiedział, że demony przybierają postać aniołów światłości. ? 2 Koryntian 11:14. Będą więc mówić głosem takim, jakim mówiła umarła osoba, po to, żeby mogły cię ogłupić i doprowadzić do śmierci, i do piekła, i do wiecznego oddzielenia od obecności Jezusa - prawdziwego Pana.

2. Każda próba wołania do duchów umarłych ludzi jest czarami. Każdy, kto czyni takie rzeczy, uprawia czary: jest wiedźmą (czarownikiem) i jest opanowany przez duchy demoniczne i uciśniony przez duchy demoniczne i NIE JEST CHRZEŚCIJANINEM W JAKIMKOLWIEK SENSIE. Nikt, kto mówi do umarłych ludzi nie może być NARODZONY NA NOWO, ani zbawiony, ani pójść do nieba. Ci, którzy to czynią, praktykują czary i są zwiedzeni przez diabła.

3. Wszystkie objawienia dziewicy Maryi są objawieniami demona, który przemienia się w anioła światłości, żeby zwieść ludzi i odciągnąć ich od prawdy Krzyża i Krwi Jezusa Chrystusa. To jest diabelska robota, aby zaślepić umysły ludzi, tak żeby blask Jezusa Chrystusa, jedynego który może zbawić od grzechu, NIE OLŚNIŁ ICH. ? 2 Koryntian 4:4. Mamy być świadomi diabelskich knowań. ? 2 Koryntian 2:11. I wiedzieć jakie są diabelskie zasadzki i podstępy. ? Efezjan 6:11.

4. W duchowej zbroi Pana Jezusa, wymienionej w Efezjan 6:11, możesz stanąć przeciwko wszystkim podstępom i schematom diabła. Jezus powiedział, że "gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego MOC i będziecie MOIMI świadkami". ? Dzieje Apostolskie 1:8. ZAUWAŻ: Nie świadkami Maryi, ani kogokolwiek innego  ? lecz Samego Jezusa.

Upamiętaj się w swoich grzechach i proś Jezusa, żeby odpuścił ci twoje grzechy i obmył cię Swoją Krwią. Potem chwal Imię Jezusa, aż otrzymasz chrzest Duchem Świętym ze świadectwem mówienia innymi językami. Wtedy otrzymasz moc Bożą, żeby walczyć przeciwko wszystkim duchom diabelskim i zdobywać dusze dla Pana Jezusa Chrystusa. ? 1 Koryntian 14:13 i 25. ? Rzymian 8:26-27. Módl się w Duchu (innymi językami) codziennie. To wzmocni cię w nadnaturalnej MOCY do pokonania diabła.
Mówienie do umarłych lub wywoływanie duchów, albo rozmawianie z "wewnętrznym przewodnikiem", to są nauki diabła i formy CZARÓW. Tylko Krew Jezusa Chrystusa i moc Ducha Świętego mogą uwolnić cię od tego zwiedzenia. 

Miłej lektury:)

91

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Odświeżam!
Zbliża się Święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, dla niektórych Dziady, inni wspominają we właściwy dla siebie sposób. Pomyślała, że pomimo iż zostało wiele powiedziane w temacie, być może pojawią się świeże spojrzenia. A może czas zmienił czyjś pogląd na wieczny byt?
W kulturze (naszej), w której stawia się marmurowe pomniki, w ostatnim czasie słyszę głosy znajomych i rodziny, że po śmierci chcieliby, aby ich ciała zostały spalone. Przyznam się, że również taka myśl wędruje od czasu do czasu pod moją kopułą. Czy to nowa moda, tradycja?
Zachęcam do ponownych wypowiedzi.

92

Odp: Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.
ewelinaL napisał/a:

W kulturze (naszej), w której stawia się marmurowe pomniki, w ostatnim czasie słyszę głosy znajomych i rodziny, że po śmierci chcieliby, aby ich ciała zostały spalone. Przyznam się, że również taka myśl wędruje od czasu do czasu pod moją kopułą. Czy to nowa moda, tradycja?

Już nie taka nowa, bo na cmentarzach widać coraz więcej niewielkich tablic nagrobkowych, niemal każdy ma też wydzielone odrębne miejsce, w którym składane są wyłącznie urny. W moim mieście już dawno zostało stworzone kolumbarium i tak zwany krąg pamięci. Ci, którzy nie chcą, aby prochy ich bliskich spoczęły wspólnie z innymi, mogą je złożyć tradycyjnie, ale obok innych urn, bo na nie przeznaczono wyodrębnioną część naszej nekropolii.
Kilka lat temu chowaliśmy moją ciocię, została skremowana, taki pogrzeb jest zdecydowanie mniej traumatycznym przeżyciem dla tych, którzy pozostali. Ja sama jestem za kremacją.

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kult zmarłych. Tradycje, zwyczaje i zabobony.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024