Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-06-04 02:13:10)

Temat: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Ostatnio stwierdziłam że mam już dosyć pewnej cechy w sobie, z którą nie mogę sobie poradzić.

Otóż, mam za długi jęzor, i bynajmniej nie chodzi o obgadywanie!

Sprawa wygląda następująco. Jestem otwarta, lubię zbliżać do siebie ludzi. Nie mam potrzeby bycia w centrum uwagi, jednak gdy widzę, że rozmowy się nie kleją, to czuję się "odpowiedzialna" za dobrą atmosferę. Nie mogę narzekać na brak przyjaciółek. Mam ich cztery! Wydaje się to niemożliwe i fałszywe? Otóż nie, są to wieloletnie przyjaźnie, wspaniałe osoby, moje "żony" wink. Ich tajemnice są dla mnie święte i z czystym sumieniem mogę się pochwalić że nie wykorzystałam nigdy, niczego, przeciwko nim.

W czym tkwi problem? Zaczynam myśleć że ta otwartość i szczerość może być zgubna. Jak wyżej, są osoby które to doceniają ale są i takie, co do których szczerości nie jestem pewna. Przykładowo: spotykam się z grupką znajomych. Żadni wielcy przyjaciele, choć znamy się od lat. Nie są to jednak znajomości gdzie kontakt jest co kilkudniowy, spontaniczny. Spotykamy się raz na jakiś czas, spotkania przebiegają w miłej, poprawnej atmosferze i tu zaczyna się mój dramat! Nagle otwieram się i gadam praktycznie o wszystkim, co dotyczy mnie! Może pomijam sprawy stricte intymne, ale mówię szczegółowo o moich planach, o pozytywnej relacji z moim facetem. Czasami wtrącę jakąś anegdotkę z mojego życia... Wszystko jest fajnie, miło... Ale nagle zdaję sobie sprawę że mają mnie na patelni... Że przecież oni nie zdradzają przede mną wszystkich swoich trosk i problemów. Któregoś dnia, spotkałam mojego kiedyś, bliskiego przyjaciela z tej grupki. Temat potoczył się w ten sposób, że w pewnym momencie dał mi do zrozumienia żebym uważała na to co mówię, bo to naturalne że w grupie wszyscy się obgadujemy... W tamtym momencie powróciła myśl mojego długiego jęzora i zaczęłam żałować że wiedzą tak wiele... Co gorsza, zdarza mi się być zbyt otwartą względem nowo poznanych osób hmm...

I mało tego! Mój facet (z którym jestem od niedawna) też mam wrażenie wie wszystko! A wręcz myślę więcej niż ja o nim (zachowując zasadę "nie pytam o byłe", może o pewne szczegóły z jego życia).

Źle mi z tym, że nie jestem wystarczająco tajemnicza. Że moje życie to zreferowany Big Brother. A jednak nie potrafię nad tym zapanować. Zdarza mi się, że obiecuję sobie, dosyć. Dzisiaj zamiast się zwierzać, skrócę temat do stwierdzenia "wszystko ok"... Tak jakby, chcę się obronić przed długimi (plotkarskimi) jęzorami innych... I... Nie wychodzi... Koniec końców i tak powtarzam ten sam błąd... A może demonizuję siebie?

Boję się że zostanę kiedyś przez to skrzywdzona... sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

mam ten sam problem i wiesz - tak, ludzie mogą Ciebie skrzywdzić. wiem z doświadczenia.Też próbowałam to w sobie zwalczyć, ale nie jest to łatwe. na wiele spotkań szłam z nastawieniem: "więcej będę słuchać, niż gadać", a i tak nic z tego nie wyszło. Jednak pewnego razu ktoś to wykorzystał. może nie w jakiś bardzo ważny sposób, ale obrócił pewną kwestię w stronę kpiących żartów.. było mi tak przykro, że teraz moje postanowienie nareszcie zostaje wypełniane. hmm
Z tego co piszesz, Ciebie jeszcze nikt tym nie zranił i tego Tobie naprawdę nie życzę. Jedyna rada jaka przychodzi mi do głowy to po prostu przed każdym spotkaniem wbijaj sobie do głowy, że miło jest też słuchać. zastanów się także w ciszy, co Ty wiesz o innych, a co oni wiedzą o Tobie. może zrób nawet listę. jak zobaczysz to czarno na białym to może da Ci to do myślenia na tyle, że następnym razem ugryziesz się w język smile
życzę powodzenia, bo czasem ludzkie słowa potrafią naprawdę zranić..

3

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Również nad tym się nie raz zastanawiałam. Nie potrafię oddzielić spraw, o których mogę mówić w pracy, albo niektórym znajomym... Nie umiem ocenić co może być dla kogoś nieznośnym tematem itp. To jest owszem taki rodzaj otwartości... Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz się zastanawiam czy ie warto nad tym popracować... No ale z drugiej strony to jest dziwne tak sztucznie się ograniczać...
W każdym razie ja np. mam tak, że otwarcie potrafię mówić o swoich problemach, albo o sytuacjach rodzinnych itp. I nie weim, to chyba nie jest w porządku. Racja, że to jest niebezpieczne bo zawsze sie znajdzie ktoś, kto może wykorzystać to co mówimy przeciwko nam. Osobiście nigdy tego nie doświadczyłam, ale wiem, że tak może być. Po prostu głupio mi przed samą sobą.;D

4

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Ja dla odmiany długo pracowałam nad swoją otwartością. Teraz w testach osobowości wychodzi mi maksymalny ekstrawertyk i dobrze mi z tym. Nikt nigdy nie wykorzystał tego co mówię przeciwko mnie, za to taka otwartość bardzo ułatwia życie i zjednuje ludzi. Okruszka - Twoje 4 przyjaciółki wcale mnie nie dziwią. Łatwo jest przyjaźnić się z kimś tak otwartym jak Ty - dużo łatwiej niz z kimś, kto zachowuje dystans. Staraj się troszkę zastanawiać nad tym co mówisz (albo raczej - komu), nie czuj się też jedyną odpowiedzialną osoba za przebieg rozmowy smile Próbuj rozmawiać świadomie, ale generalnie pamiętaj, że Twoja gadatliwość to raczej zaleta niż wada! I nie martw się o "tajemniczość" - niekoniecznie ilością wypowiadanych słów jest ona mierzona smile Ja np wiele razy słyszałam, że jestem "tajemnicza", głównie od facetów. Nie mogłam pojąć, jak osoba, która tyle chlapie jęzorem na swój temat może być odbierana jako tajemnicza... okazało się, że jestem jestem tajemnicza, bo...nieprzewidywalna smile Nigdy nie wiadomo co zrobię, co powiem, jak się zachowam...

5

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Oj, to również mój odwieczny problem. Nie dość, że opowiadam wszystkim o wszystkim to jeszcze nie potrafię się zamknąć. Czasem po godzinie gadania orientuję się dopiero, że nikt inny nie odezwał się póki co ani słowem. Na domiar złego potrafię wszystkie opowieści innych i historie odnieść do czegoś, co mnie dotyczy. Okropne. Czasem jak się zatrzymuję w tym paplaniu mam wrażenie, że wszyscy traktują mnie jak kompletną egocentryczkę, która widzi tylko i wyłącznie siebie.
Cóż, od kiedy zdałam sobie z tego sprawę próbuję czasem ugryźć się w język. Więcej się zastanawiam zanim coś powiem. Na spotkaniach z przyjaciółmi staram się jak najczęściej pytać co u nich, wyciągać ich historię, pokazywać, że szczerze jestem zainteresowana jak im się życie wiedzie.
Nikt jednak nigdy nie zwrócił mi uwagi tak więc z drugiej strony nie wiem też czy ktokolwiek zauważył moją poprawę. Chyba jednak najważniejsze, że ja ją zauważam.

Okruszko, co mogę Ci poradzić - kiedy podczas rozmowy orientujesz się, że za dużo mówisz wyjdź do toalety, ochłoń chwilę. Postaraj się przypomnieć sobie wszystko, co nam tu napisałaś. Spróbuj jak najwięcej pytać - wtedy większa szansa, że temat rozmowy się zmieni.
Tak wygląda praca nad sobą - do łatwych nie należy ale ogromną daje satysfakcję smile

6 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-06-05 01:27:46)

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/
ooliska napisał/a:

Jednak pewnego razu ktoś to wykorzystał. może nie w jakiś bardzo ważny sposób, ale obrócił pewną kwestię w stronę kpiących żartów.. było mi tak przykro, że teraz moje postanowienie nareszcie zostaje wypełniane.

Może nie będę pytać o szczegóły, ale czy mogłabyś powiedzieć ogólnikowo czego to dotyczyło?

november, no więc właśnie trafiłaś w sedno. Ja również za Chiny nie mogę znaleźć granicy. Wychodziłam zawsze z założenia "nic co ludzkie nie jest nam obce", ale od jakiegoś czasu, gdy nastolatkowy styl bycia mnie opuścił, zaczynam zmieniać zdanie. No właśnie dla wielu osób "może być obce". I trudno wyczuć jakie intencje kryją się za uśmiechem rozmówcy.

vinnga napisał/a:

(...)Staraj się troszkę zastanawiać nad tym co mówisz (albo raczej - komu)(...)

No właśnie, śmieszna sytuacja. Wybrałam się raz do pewnej koleżanki. Pomyślałam:"dzisiaj nie będę opowiadała o tym, i o tym. Pogadamy o sprawach ogólnych...". Jak coś, ugryzę się w język. Spotkanie jak zwykle przebiegało mile... A w pewnym momencie zrobiło się tak miło że powróciłam do myśli sprzed spotkania, myśląc "eeee, a dobra, co mi tam" i popłynęłam. I ok. Było wciąż miło, ale jak wyszłam, nagle zdałam sobie sprawę, że ta koleżanka opowiadała mi o sprawach prywatnych naszych znajomych. Może nie tyle wrednie obgadywała, co referowała mi fakty, które może powinna była zachować dla siebie. Przez drogę do domu miałam ochotę napisać sobie flamastrem na czole "głupia" hmm... Jaką mam gwarancję co ona rozpuszcza? I nie o to chodzi że dopadnie mnie jakieś "zło" z jej strony. Ale to po prostu jest NIEPOTRZEBNE!

Natomiast, dziękuję vinnga za pocieszenie w kwestii "tajemniczości"...

pennylane, masz rację, po prostu masz rację. tongue

Fajnie że nie jestem sama w moich przemyśleniach. Zastanawiam się czasami czy ta gadatliwość to nie jest również pewne leczenie kompleksów. Miałam rok temu trudny okres (rozstanie z facetem po kilku latach) i niektórzy znajomi, byli "wspólni". Co ciekawe, większość pozaręczana i zgrywająca wielce "dojrzałych". Od rozstania przeszłam całkowitą metamorfozę i zauważyłam, że nie dość że chciałam wyjść za mąż za niewłaściwego faceta (choć do zaręczyn nie doszło), to do tego chciałam spieprzyć sobie swoje marzenia dla naszego, wspólnego "dobra" (czyli iść w stronę spokojnego, ustatkowanego życia, dzieci itp.). Dzisiaj wiem, że to nie mój czas, że chcę się bawić, podróżować itd, ale do czego dążę. Nagle stałam się w ich oczach "singielką" i faktycznie poczułam że traktowali mnie z takim niby współczuciem,  pobłażaniem. Szlag mnie trafił gdy kolega świeżo po swoich zaręczynach, powiedział: "nie martw się, i Ty się zaręczysz któregoś dnia". Wiem że to było dziecinne z jego strony... Może od tamtej pory chyba staram się pokazać jak wiele się u mnie dzieje, jaka to ja jestem "dzielna". Choć to głupie, bo przecież powinnam się cieszyć że jestem panią mojego życia i jeśli już coś udowadniać, to tylko sobie... Ech...

Bez kitu dziewczyny, chyba faktycznie czas zacząć pracę nad sobą tongue...

7

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

chodziło o moją przyszłość. tj. za dwa miesiące wyprowadzam się do Niemiec na studia. Mój chłopak jest Niemcem, a ja mam dość związku na odległość wink jako że jestem paplą powiedziałam to i owo, co zamierzam robić, gdzie mieszkać oczywiście z kilkoma szczegółami, także kilka faktów o moim chłopaku. to potem stało się tematem głupich żartów podszytych złośliwością. Np. kiedy rozmawialiśmy o problemach współczesnej Polski (taka ambitna i w sumie niezobowiązująca dyskusja) to usłyszałam komentarz: "Ty i tak się wyprowadzasz, więc masz to szczęście i Ciebie to dotyczyć nie będzie" albo mój chłopak często robi mi prezenty, co kiedyś też niechcący wygadałam. Przez moich znajomych było to jednak odczytane jako "bogaty Niemiec robi wiele prezentów, aby się pokazać" co w cale nie jest prawdą. to tylko głupi stereotyp! Mój chłopak nie jest super bogaty, a prezenty od niego nie zawsze są drogie. Są po prostu przemyślane, orygininalne wink czasem nawet sam coś zrobi. No ale moi znajomi teraz przy każdej okazji, jak wspomnę, że np. widziałam taką łądną sukienkę, ale była nie na moją kieszeń to mówią: "powiedz swojemu chłopakowi, to dostaniesz od niego".  takie kometarze są krzywdzące i mimo że teraz może przyjść Wam do głowy, że mam do tego podchodzić z dystansem lub zbywać ciszą - to trochę boli, bo ja dzielę się z nimi opowieściami z mojego życia, moim szczęściem, a potem muszę słuchać głupich, stereotypowych komentarzy podszytych złośliwą ironią...
dlatego teraz uważam więcej na to co mówię, a raczej - do KOGO mówię. hmm

8

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

A ja w przeciwieństwie do Was zawsze miałam problemy z otwieraniem się przed innymi i mówieniem o swoich bardzo osobistych problemach. Raczej rzadko mówiłam o sobie (choć z ,,normalną" konwersacją na neutralne tematy nigdy nie miałam problemów), za to inni mieli w mojej osobie świetnego słuchacza i wciąż obarczali mnie swoimi bolączkami. Tak się do tego przyzwyczaili, że zupełnie nie zwracali uwagi na to, że ja może wcale nie mam ochoty być wyłącznie taką poduszką do wypłakiwania się. Ja z kolei musiałam kogoś naprawdę dobrze znać i ufać mu, aby potrafić się zwierzyć. Rzecz w tym, że kiedy to ja miałam poważne załamanie i naprawdę przyszedł taki moment, że było mi potrzebne zwyczajne wygadanie się i wyrzucenie z siebie emocji- nie potrafiłam tego zrobić, a inni wciąż dorzucali mi swoje trzy grosze. I żeby nie zwariować musiałam się od tego odciąć. Tak więc we wszystkim trzeba umieć znaleźć złoty środek, bo żadna skrajność nie jest dobra. A tak na marginesie- bardzo ważna jest umiejętność otwierania się, ale wyłącznie przed właściwą i godną zaufania osobą.

9

Odp: Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedzi... Ooliska, Twoja historia dała mi do myślenia... Sama zaczęłam zastanawiać się czy nie balansuje na zbyt cienkiej linii.

Dzięki!

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mam za długi jęzor... Jak go skrócić? :/

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024