Witam, moze to wydac sie głupie ale jestem bardzo zazdrosna o mojego mężą i poprzez to chyba cierpię na depresje a w tym jeszcze nerwice. Mam różne omamy ze mnie zdradza, choc ostatnio jak mu to powiedzałam dje powody ze kocha mnie, ale ja jestem tak uparta ze mu nie wierze, poniewaz zawiodl mnie kilka razy, co prawda nie zdradzil mnie (nic mi o tym nie wiadomo) ale caly czas o tym mysle, jeszcze od poniedziałku poszedl do pracy, teraz to dopiero szlak mnie trafia. boje sie ze mnie zostawi, ktos mi powiedzal kiedys ze jesli mu bede to wmawiac to wkoncu, pójdzie i tyle go bede widziec...
Strasznie zobiłam sie placzliwa, non stop becze, i wszystko mnie wkurza, nie wiem jak dlugo wytzymamy jak bedziemy sie tak dalej kłocic codziennie...
Pomóżcie bo nie daje rady...
Kobieto..dlaczego szlag Cie trafia,to dobrze ze poszedł do pracy..a jak ma zyc przez twoja zazdrosc ma byc na oku...
Rozumiem ze kochasz i to bardzo,ale miej umiar ,bo zniszczysz wszystko ,chciałabys byc pod taka kontrola,i w kregu podejrzen...ja nie,a byłam i wiem jakie to okropne czuc sie podejrzana o wszystko,kontrolowana...i do tego ciagłe tłumaczenia i uzasadniania ze jest inaczej,tak nie da sie zyc..wiec uspokoj sie bo nie masz powodow do obaw ,a do tego sama sie niszczysz i swoje zdrowie..
Pozdrawiam i trzymam kciuki???
3 2010-05-28 07:50:18 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-05-28 07:59:46)
OoonaaA, wiesz że masz problem , a to dobra droga do uleczenia.Tak do uleczenia , bo zazdrość to choroba ! I to prawda , że jak będziesz komuś wmawiać , że cię zdradza to ta osoba w końcu to zrobi . Musisz zająć się sobą , a nie pilnować męża , bo nigdy jeszcze nikt nikogo nie upilnował . Twoje zachowanie może być spowodowane depresją , a ta mogła wyniknąć się z innej przyczyny , jeśli nie umiesz sobie z tym poradzić , to spróbuj porozmawiać z psychologiem , psychiatrą, bo jak wiesz taka obsesja doprowadza do zguby.
Znam osobiście pewną osobę , która była oskarżana o zdradę , i uwierz mi że o mało tego nie zrobiła , bo myślała że jak już jest oskarżana to niech chociaż będzie winna , ale powstrzymała się a teraz jest w trakcie rozwodu.
4 2010-05-28 19:04:24 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 23:28:46)
Powinnaś troszkę wyluzować, mam wrażenie, że za bardzo się wszystkim przejmujesz ![]()
kochana po tych postach które przeczytałam obawiam się że zupełnie cię nie pocieszyły! nie martw się i na pewno nie oskarżaj samej siebie o to co dzieje się z tobą! bez ogródek powiem ci że jesteś chora i najwyższa pora byś udała się do lekarza tak to brzmi strasznie bo w moim wypadku też tak było gdy z nawału problemów ryczałam po kątach nie wiedząc czy moje życie ma sens.Gdy przyjaciółka prosiła bym poszła do psychiatry to czułam strach i zrezygnowałam ale tylko na tydzień bo po tygodniu sama poprosi lam by umówiła mnie do lekarza.dziś też mam masę problemów ale radzę sobie bo leki mi pomagają żyć. TERAZ NAMÓWIŁAM SAMA ZNAJOMĄ BY POSZŁA DO LEKARZA gdy tak samo się czuła Zle i teraz mi dziękowała!PSYCHIATRA TO NIE MORDERCA -TEN LEKARZ LECZY DUSZE I DAJE NADZIEJE NA LEPSZE JUTRO-sama się
przekonaj pozdrawiam