Witam ludzi dobrej woli jestem matka ,i babcia stracilam prace,wynajmujemy mieszkanie,i tutaj sprawa sie komplikuje zalegamy z oplatami w mieszkaniu jest zimno ,lepiej maja bezdomni bo w schroniskach maja cieplo,szukalam pracy z zakwaterowaniem za pomoc lub za opieke ale bez skutku nie posiadam samochodu,sprzedalam aby oplacic cokolwiek ,maz pracuje w budowlance ale jego wynagrodzenie jest coraz mniejsze sa ludzie ktorzy nie placa a maja pieniadze i to jest wyzysk,moze ktos na tym forum pomoze mi ,czekam na odpowiedz, ps.moze ma ktos mieszkanie ktore nadaje sie do zamieszkania za maly remont ,tz.malowanie polozenie kafelek,itd.
A gdzie mieszkacie? W sensie miejscowości? I ile osób liczy wasza rodzina?
Mieszkamy Warszawa-Radosc moja rodzina to syn 21 lat i syn 15 lat syn starszy wlasnie jutro ma rozmowe o prace a mlodszy uczy sie obecnie na ferie ale uczy sie w szkole z internatem ,jest tylko na wykend
Gosia w Warszawie łatwo znaleźć prace jako opiekunka do dzieci czy osób starszych.
Sama dawaj ogłoszenia, że takiej pracy szukasz, a także są agencje opiekunek pośredniczące w poszukiwaniu pracy gdzie opiekunka nic nie płaci za znalezienie pracy dla niej.
Na początek warto wziąć nawet nisko płatną pracę a potem jak nabędziesz referencje to można i trzeba żądać znacznie więcej.
Są też prywatne domy opieki dla starszych gdzie też często są wolne miejsca pracy nawet z zamieszkaniem.
Ale w Twoim przypadku to chyba lepiej na przychodne i wynajmować aby mieć większy kontakt z synem w te weekendy chociaż.
Idąc do agencji czy na spotkanie z przyszłym pracodawcą trzeba porządnie wyglądać aby wzbudzać zaufanie.
Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne w poszukiwaniu pracy.
W urzędzie pracy też czasem coś można trafić. Warszawa to wielkie miasto, pracy fizycznej nie brakuje.
W restauracjach jako pomoc kuchenna, w hotelach do sprzątania, w sklepach. Możliwości naprawdę jest wiele.
Z mojej wsi kto pojechał to szybko coś znalazł.
Próbuj.
Tak tylko ja pochodze z innego woj. nie mam meldunku w Warszawie i caly czas praca na czarno a jak przychodzi do wyplaty to pracodawca zwalnia i mowi prosze przyjsc za dwa dni ,i sie czeka kilka godzin dni itd bo jak udowodnisz ze pracowalas?
Tak tylko ja pochodze z innego woj. nie mam meldunku w Warszawie i caly czas praca na czarno a jak przychodzi do wyplaty to pracodawca zwalnia i mowi prosze przyjsc za dwa dni ,i sie czeka kilka godzin dni itd bo jak udowodnisz ze pracowalas?
Ale nie ma obowiązku meldunkowego przy zatrudnieniu.
Pewnie więcej jak połowa pracujących w Warszawie ludzi to osoby z całej Polski niezameldowane w stolicy tylko u siebie w innych województwach. I mają pracę na umowy stałe czy zlecenia.
Napisałaś, że szukasz pracy jako opiekunka, w tym zawodzie większość pracy jest na czarno niestety bo to najczęściej u prywatnych osób. Ale w firmach zatrudniających więcej osób można znaleźć pracę na umowę.
A gdzie mieszkacie? W sensie miejscowości? I ile osób liczy wasza rodzina?
Witam odpisala Pani na moj post mieszkamy w Wesolej moja rodzina to 4 osoby ale najmlodszy syn mieszka w internacie wraca tylko na wykendy pozdrawiam Malgorzata
To w Radości czy w Wesołej? Bo wprawdzie nazwa nawiązuje do podobnych emocji, ale na boga, to miejscowości położone na dwóch różnych liniach kolejowych!!
Ojciec budowlaniec, starszy chłopak 21 lat a młodszy w internacie. Skąd więc TAKIE dramatyczne zadłużenie lokalu? TU można pracować w dowolnej konfiguracji... nawet mieszkając bez meldunku, na tzw. stancji.
Jakiej więc pomocy oczekujesz?
Bo że ktoś wyjmie pieniądze i da, to raczej nie ma co liczyć.
Witam ja tez miałam problem z praca ale załatwiłam jako opiekunka za 7zl na godz tez na czarno ale mam umowę zawarta miedzy sobą to nie problem a mam małe dziecko a drugie jest niepełnosprawne wiec w Warszawie na pewno by się coś znalazło tym bardziej ze masz duże dzieci pozdrawiam i życzę powodzenia przepraszam za pisownie ale komputer coś wariuje
Witam ja tez miałam problem z praca ale załatwiłam jako opiekunka za 7zl na godz tez na czarno ale mam umowę zawarta miedzy sobą to nie problem a mam małe dziecko a drugie jest niepełnosprawne wiec w Warszawie na pewno by się coś znalazło tym bardziej ze masz duże dzieci pozdrawiam i życzę powodzenia przepraszam za pisownie ale komputer coś wariuje
7zł w stolicy za bycie opiekunką to trochę za mało.Przeważnie minimalna stawka godzinowa to 9zł.
Ale jak nie ma nic innego to dobre i to.
przepraszam mieszkam w Wesolej co do meza pracy 'budowlaniec'ale pracuje na czarno i to za grosze no ale jesli ktos ma mieszkanie dobra prace to latwo jest komus dawac rady lub kpic
marzena1986 napisał/a:Witam ja tez miałam problem z praca ale załatwiłam jako opiekunka za 7zl na godz tez na czarno ale mam umowę zawarta miedzy sobą to nie problem a mam małe dziecko a drugie jest niepełnosprawne wiec w Warszawie na pewno by się coś znalazło tym bardziej ze masz duże dzieci pozdrawiam i życzę powodzenia przepraszam za pisownie ale komputer coś wariuje
7zł w stolicy za bycie opiekunką to trochę za mało.Przeważnie minimalna stawka godzinowa to 9zł.
Ale jak nie ma nic innego to dobre i to.
Ja niestety nie jestem ze stolicy ale tak jak mówisz dobre i 7zl
przepraszam mieszkam w Wesolej co do meza pracy 'budowlaniec'ale pracuje na czarno i to za grosze no ale jesli ktos ma mieszkanie dobra prace to latwo jest komus dawac rady lub kpic
Kochana tu nikt nie kpi ani nic w tym stylu a dawać rady to nic złego tu większość osób tez ma problemy ja tez nie mam własnego m tez wynajmuje i tez szukałam tu pomocy i naprawdę dostałam parę rad które mi pomogły i jakoś powoli wychodzę na prosta pozdrawiam
przepraszam mieszkam w Wesolej co do meza pracy 'budowlaniec'ale pracuje na czarno i to za grosze no ale jesli ktos ma mieszkanie dobra prace to latwo jest komus dawac rady lub kpic
Ktoś ma mieszkanie, bo zapieprza na czynsz i opłaca w terminie.
Nie tylko Ty masz problemy.
Ty i mąż to dwoje dorosłych ludzi. Oboje do pracy porządniejszej i tyle.
Mieszka z Wami dorosły syn - też powinien zarabiać. I nie wmówisz mi, że w Warszawie nie ma pracy.
Ja nie mam pracy bo ciezko mi znalesc mam dwoje nastolatkow ktorych wychowuje sama .
I nie zalegam z oplatami za mieszkanie , moje dzieci tez w szkołach maja popłacone to co trzeba .
A mam tylko rodzinne i zaliczke alimentacyjna .
I wiele osob jest tu takich ktorzy maja ciezko .
Ja niemam nawet meza ktory mogłby podjac prace . Sama musze o wszystko sie troszczyc . I przypuszczam , ze gdybym mieszkala w duzym miescie to i praca by sie znalazla , ale mieszkam na wsi .
W duzych miastach to i puszki mozna zbierac jak niemozecie znalesc pracy zawsze pare groszy ze zlomu wpadnie .
Pozwoliłam sobie sprawdzić na olx są mieszkania do wynajęcia od 600zl to może warto wynająć coś tańszego a propozycji pracy jest dużo wiec na pewno by się coś znalazło
Dla mnie to jest nienormalne, że 3 dorosłe osoby zdolne do pracy i mieszkające w Warszawie nie potrafią się utrzymać.
Dla mnie to jest nienormalne, że 3 dorosłe osoby zdolne do pracy i mieszkające w Warszawie nie potrafią się utrzymać.
Co prawda to prawda. Nawet gdyby zarobili każde minimalne wynagrodzenie 1200zł /co w Warszawie nie jest trudne/to ta suma pozwala żyć spokojnie.
Ja nie mam pracy bo ciezko mi znalesc mam dwoje nastolatkow ktorych wychowuje sama .
I nie zalegam z oplatami za mieszkanie , moje dzieci tez w szkołach maja popłacone to co trzeba .
A mam tylko rodzinne i zaliczke alimentacyjna .
I wiele osob jest tu takich ktorzy maja ciezko .
Ja niemam nawet meza ktory mogłby podjac prace . Sama musze o wszystko sie troszczyc . I przypuszczam , ze gdybym mieszkala w duzym miescie to i praca by sie znalazla , ale mieszkam na wsi .
W duzych miastach to i puszki mozna zbierac jak niemozecie znalesc pracy zawsze pare groszy ze zlomu wpadnie .
A nie pomyślałaś o tym aby wyjechać ze wsi?
Synowie wkrótce staną się pełnoletni, ukończą szkoły, alimentów nie będzie, z pracą dla nich też nie wiadomo jak będzie.
Może być bardzo ciężko z opłaceniem rachunków.
W mieście mogliby studiować i pracować jednocześnie, Ty też mogłabyś znaleźć pracę.
Bo jak oni założą własne rodziny to trudno od nich wymagać aby utrzymywali niepracującą matkę.
Zdaje sobie z tego sprawe . Ale narazie musza skonczyc szkoly , synowie niebardzo aklimatyzuja sie w duzych aglomeracjach . Kazda zmiana szkoly wiazala sie z szokiem .
I dopoki nie skoncza tych szkól to nie myslalam .
W mojej miejscowości kobieta była w sytuacji gdzie jedynym dochodem były alimenty na 2 dzieci.
Zasiłki jej się nie należały za bardzo bo gmina biedna, jeszcze biedniejszych od niej było znacznie więcej. Albo z chorymi przewlekle, kalekimi dziećmi. Czasem coś dostała z opieki społecznej ale rzadko bo nie było co dzielić.
Miała trochę ponad hektar pola gdzie uprawiała warzywa, ziemniaki, trochę zboża dla kur. Wegetacja. Z głodu nie umrą bo ogród coś daje, alimenty poszły na prąd, śmieci, wodę, butlę z gazem, środki higieniczne i jakieś drobnostki.
Czasem coś zarobiła ona i dzieci na zrywaniu owoców ale to niewielkie pieniądze, poszły na książki i rzeczy do szkoły.
Ciągle brała na krechę w sklepie i oddawała jak alimenty przyszły.
W wakacje zostawiła dzieci -nastolatki z gimnazjum i podstawówki pod kuratelą kuzynów i pojechała do Warszawy. Zaczęła pracę z zamieszkaniem u obłożnie chorej osoby.
Za to co przez 2 miesiące zarobiła wynajęła pokój na przedmieściach stolicy i sprowadziła dzieci, zapisała do szkoły.
Pracuje teraz na umowę w restauracji jako pomoc kuchenna. Dorabia sprzątaniem, prasowaniem po prywatnych domach i czasem dyżurami przy tej chorej obłożnie.
Bierze ze sobą czasem w sobotę starsze dziecko i szybko im idzie sprzątanie.
Dzieci sobie dają radę w szkole, gdy będą pełnoletnie też poszukają sobie pracy i będą uczyć się w szkole dla pracujących.
Pracę znalazła przez internet na stronach ogłoszeniowych o opiece do chorych.
Nie żałuje, że się zdecydowała na taki krok.
Dzieci na początku były wystraszone nową sytuacją, koledzy ze szkoły wyśmiewali się z nich bo nie miały tych wszystkich gadżetów co inni ale przebrnęły przez to i znalazły przyjaciół. Absolutnie nie chcą wracać na wieś.
podziwiam taka odwage .
Niewiem czy ja bym sie odwazyła na taki krok .
Ja narazie na długach nie jade bo dorabiam tam gdzie idzeie .
Nie naleze do tak odwaznych osob aby własnie postawic na jedna karte i wsiasc i pojechac .
podziwiam taka odwage .
Niewiem czy ja bym sie odwazyła na taki krok .
Ja narazie na długach nie jade bo dorabiam tam gdzie idzeie .
Nie naleze do tak odwaznych osob aby własnie postawic na jedna karte i wsiasc i pojechac .
Ja tego nie nazywam odwagą, tylko sytuacją bez wyjścia i wolą przetrwania.
Może wciąż jednak nie masz w życiu tak źle, skoro rozpatrujesz to w kategoriach odwagi?
Już sporo lat temu moi rodzice sprzedali wszystko, co mieli w Polsce (niewiele tego było, bo firma splajtowała) i wyjechaliśmy wszyscy do Francji. Wynajęliśmy domek i rodzice poszli do pracy, najpierw na czarno, potem na umowy. No i dorobili się.
Ale zostawic nastolatkow samych chociaz na kilka miesiecy aby tam znalesc kat czy prace to jest tez ryzyko bo to jednak wiek buntowniczy i bez nadzoru roznie to moze byc .
Wiesz masz dzieci nastoletnie i to dzieci ktore przechodza wiek buntu . Mysle , ze nie wiec latwiej jest ci mowic ze ot tak sobie zostawic wyjechac . Troche tez nieodpowiedzialne
Ale zostawic nastolatkow samych chociaz na kilka miesiecy aby tam znalesc kat czy prace to jest tez ryzyko bo to jednak wiek buntowniczy i bez nadzoru roznie to moze byc .
Wiesz masz dzieci nastoletnie i to dzieci ktore przechodza wiek buntu . Mysle , ze nie wiec latwiej jest ci mowic ze ot tak sobie zostawic wyjechac . Troche tez nieodpowiedzialne
Nie mam nastoletnich dzieci, ale jak moi rodzice musieli wyjechać, to miałam 16 lat ;-)
Tak a jakie to czasy byly . Za moich czasow tez rodzice zostawiali samych i pilnował jeden drugiego . Ale tez niebyło takich niebezpieczenstw jakie sa dzisiaj i czychaja na mlodziez .
Chłopcy jednak maja troche inny temperament i wydaje mi sie , ze sa bardziej narazeni na niebezpeczenstwo niz dziewczynki . Bo dziewczynki sa troszke rozsadniejsze
Dziewczynki są rozsądniejsze? może kiedyś ale nie w obecnych czasach.
Tak a jakie to czasy byly . Za moich czasow tez rodzice zostawiali samych i pilnował jeden drugiego . Ale tez niebyło takich niebezpieczenstw jakie sa dzisiaj i czychaja na mlodziez .
Chłopcy jednak maja troche inny temperament i wydaje mi sie , ze sa bardziej narazeni na niebezpeczenstwo niz dziewczynki . Bo dziewczynki sa troszke rozsadniejsze
Elżbieta, co Ty opowiadasz, proszę Cię.
To było niecałe 10 lat temu, aż tak się świat nie zmienił.
Mnie nie zostawili w Polsce, tylko pojechałam z nimi i musiałam się zaaklimatyzować, bo sytuacja tego wymagała.
Tak samo mogą zrobić Twoi synowie.
A czy dziewczynki są rozsądniejsze? To chyba tylko stereotyp.
Wiesz jednak uwazam , ze to nie jest takie proste . Wziasc torbe i spakowac swoje rzeczy i pojechac do duzego miasta z dwojka dziecikow . stanac na dworcu nap . w Warszawie i co dalej .
Moja mama tez tak zrobiła zapakowala nam torby i wyjechała , ale mniała własny kat i miała nas czworke dzieci gdzie polozyc dach nad głowa i te 40 lat temu prace dostała stała
30 2015-01-28 09:19:18 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-01-28 09:20:07)
...no ale jesli ktos ma mieszkanie dobra prace to latwo jest komus dawac rady lub kpic
No bo pewnie temu "ktosiowi" spadło z nieba... nie obrażaj rozmówców o których losach NIC nie wiesz. To nie kpina - to FAKTY!
Łatwo TO jest się UŻALAĆ nad sobą! Znacznie TRUDNIEJ zakasać rękawy i zapierniczać na to by nie popaść w długi.
elzbieta47 napisał/a:podziwiam taka odwage .
...
Ja narazie na długach nie jade bo dorabiam tam gdzie idzeie .Ja tego nie nazywam odwagą, tylko sytuacją bez wyjścia i wolą przetrwania.
sa rozne sytuacje i rozne perypetie zyciowe
Wiesz jednak uwazam , ze to nie jest takie proste . Wziasc torbe i spakowac swoje rzeczy i pojechac do duzego miasta z dwojka dziecikow . stanac na dworcu nap . w Warszawie i co dalej .
Moja mama tez tak zrobiła zapakowala nam torby i wyjechała , ale mniała własny kat i miała nas czworke dzieci gdzie polozyc dach nad głowa i te 40 lat temu prace dostała stała
W ciemno raczej nikt z dziećmi nie jedzie. Można i trzeba wcześniej wszystko ustalić, pozałatwiać pracę, miejsce do zamieszkania.
Są telefony, jest internet, to ułatwia poszukanie i pojechać można dopiero gdy już znalezione to co chcemy i rozmowy wstępne odbyte.
Jest jeszcze taka możliwość, że dziecko jeśli chodzi do szkoły średniej to może mieszkać w bursie. Koszt razem z wyżywieniem 3 posiłki dziennie to jakieś nie więcej niż 300 zł miesięcznie.
w Warszawie i pewnie kilku innych miastach o pracę nietrudno. A dzieci dadzą radę się zaaklimatyzować.
Jeśli perspektyw na pracę w dotychczasowym miejscu zamieszkania i okolicach nie ma to po co na tej wsi siedzieć?
Można też dojeżdżać do pracy. Ja dojeżdżałam ze wsi ponad 20 lat do miasta do pracy 30 km dzień w dzień/ oprócz weekendów/.
Wstawałam o 4, 30 aby na 7 zdążyć. Powrót na 17, 30.
Miałam 2 miesiące przerwy i od lutego dalej będę dojeżdżać bo nie wyobrażam sobie nie pracować, nie mieć własnych pieniędzy, emerytury.
33 2015-01-28 12:40:47 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-01-28 12:41:14)
Rozumiem, że trudno jest wyruszyć się do pracy samotnej matce z malutkimi dziećmi, których samych w domu jeszcze nie można zostawić bo i prawo na to nie pozwala i nie dałyby sobie rady same o siebie zadbać.
Nawet jak jest przedszkole czy żłobek do dyspozycji. Bo trudno nieraz to zorganizować aby wszystkie dzieci na czas odprawić i zabrać z placówki opiekuńczej gdyż nie pracują one aż tak długo jak matka musi być w pracy. A także na czas choroby dziecka matka nie może w nieskończoność brać zwolnienia.
Ale nastolatki mogą być same w same w domu przez kilka godzin podczas gdy matka w pracy.
ale my tu nie rozmawialismy o kilkunastu godz samych w domu . ale o tym zeby dzieci zostawic same w domu i wyjechac za chlebem .
ale my tu nie rozmawialismy o kilkunastu godz samych w domu . ale o tym zeby dzieci zostawic same w domu i wyjechac za chlebem .
Nieprawda. Chodzi o wyjazd razem z dziećmi.
36 2015-01-28 23:41:14 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-01-28 23:46:32)
Jak się chce "biedę klepać" to każde wytłumaczenie jest dobre aby tak żyć jak się żyje. Jak nastolatkowie będa chcieli coś zrobić to zrobią i żadna matka ich nie upilnuje. Najwyraźniej nie jest tak źle jak się opisuje w postach skoro tkwi się w tym co jest i nie szuka lepszego życia.
Moja koleżanka gdy klepała biedę potrafiła do pracy dojeżdżać codziennie 120km, w domu mając troje dzieci(najmłodsze niecały rok), była sama, bez rodziny i jakoś potrafiła. Ale ona naprawdę miała nieciekawą sytuację.
Drugi przykład. Przyszła do mnie dziewczyna pytać o pracę. Opowiadała jak u nich biedne, ojciec matkę bije, matka nie pracuje a ona grosza dla siebie nie ma. Umówiłyśmy się na pracę w tygodniu i jeden weekend w miesiącu. Po jakimś czasie zapytałam, czy mogłaby w jednym miesiącu popracować dwa weekendy bo jedna z pracownic wylądowała w szpitalu. Usłyszałam, że nie bo umawiałyśmy się na jeden weekend. Najwyraźniej bardzo zależało jej na pracy(ironia). I teraz będzie znów chodzić i opowiadać jak u nich biednie.
Ale zostawic nastolatkow samych chociaz na kilka miesiecy aby tam znalesc kat czy prace to jest tez ryzyko bo to jednak wiek buntowniczy i bez nadzoru roznie to moze byc .
Wiesz masz dzieci nastoletnie i to dzieci ktore przechodza wiek buntu . Mysle , ze nie wiec latwiej jest ci mowic ze ot tak sobie zostawic wyjechac . Troche tez nieodpowiedzialne
Bez obrazy.. Ale ja wyjechałam w wieku 17lat do Holandii, na 3miesiące..
W takim wieku nie powinno się niańczyć dzieci.. Ani nad nimi użalać. Jak się chce to sposób na wszystko się znajdzie.. A jak się nie chce to każdy powód jest dobry.
Serio? W Warszawie nie ma pracy? Ja chyba w innej Warszawie mieszkam. Parę miesięcy temu przeprowadził się tutaj jeden znajomy, znalazł pracę w ciągu paru dni. Taką właśnie "byle jaką", bo ani wykształcenia nie ma jeszcze, ani specjalnego doświadczenia. Jakieś 2 tygodnie temu trochę "ściągnęłam" znajomego nr 2. Miał już 3 rozmowy kwalifikacyjne, ale zna się na tym, co robi, więc sobie może wybrzydzać.
Sorry, ale ja w wieku 19 lat znalazłam pracę w Warszawie na pstryknięcie palcem, więc nie wierzę w ani jedno słowo. Albo nie szukasz/nie szukacie, tylko lamentujecie, że sama nie przychodzi.
Zostawić nastolatków samych w domu i ruszyć na podbój stolicy stolicy ....Bardzo mądre
Ja myślę że skoro elżbieta dała sobie radę przez tyle lat po tym jak odeszła od męża alkoholika to i dalej sobie poradzi i nie musicie się o nią martwić.
Niki, nie wiem, czy to ironia była, ale jeśli tak, to jaki problem do Warszawy dojeżdżać? Nastolatek sobie w domu sam poradzi, to nie noworodek.
Zostawić nastolatków samych w domu i ruszyć na podbój stolicy stolicy ....Bardzo mądre
Ja myślę że skoro elżbieta dała sobie radę przez tyle lat po tym jak odeszła od męża alkoholika to i dalej sobie poradzi i nie musicie się o nią martwić.
W końcu i tak będzie musiała wyjechać gdy skończą się alimenty.A to już niedługo bo dzieci prawie pełnoletnie.
Praca na wieś na pewno sama nie przyjdzie, prace sezonowe u rolników to za mało aby cały rok przeżyć, poplacić rachunki.
Nastolatki w tym wieku mogą już same zostać nawet przez dłuższy czas. Nie muszą być obsługiwane, karmione, same powinny umieć i dom posprzątać i jedzenie sobie wytworzyć i zadbać o swój wygląd.
Poza tym są przecież weekendy na które wraca się do domu.
Wiecie ale ja mam ponad 500 km do Warszawy .
A to tak niejest prosto zostawic dzieci mimo , ze sa nastolatkami .
Bedziecie miały dzieci swoje to inaczej spojzycie na to .
A nawet gdybym wyjechała na tydzien a one zostały by tu to i tak oko mtrzeba miec , a ja niemam tu nikogo z bliskich mieszkam sama .
Wiecie jako mloda dziewczyna tez pracowalam jako 15 latka w kazde wakacje a potem kazda sobote i praca mi niebyła obca .A dzisiaj mam piedziesiatke na karku
43 2015-02-06 08:25:31 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-02-06 08:26:12)
Elżbietko - wyluzuj ![]()
Panie się (może?) zagalopowały
- bo ani to wątek o twoim nieradzeniu sobie - przeciwnie, mam wrażenie, że całkiem dobrze radzisz sobie TAM gdzie jesteś.... ni twoje narzekanie, że "NIE DA SIĘ". Całkiem przyzwoicie sobie poukładałaś swoje sprawy i NIKOMU nic do tego
BYĆ może udałoby się to jakoś lepiej w tym wielkim mieście" - ale jak widać (po autorce) GWARANCJI na to żadnej nie ma. Jak dojdziesz do TEGO, że zechcesz - to zrobisz. Póki co - nie ma sensu takie poganianie
no chyba, by "ukrócić" owo sławetne Einsteinowskie: "Idiotyzmem jest WCIĄŻ robić TO SAMO i OCZEKIWAĆ odmiennych rezultatów" ![]()
DOBREGO DNIA WSZYSTKIM
A nie, nie, o Warszawie, dojazdach i zostawianiu synów to ja pisałam a propos sytuacji autorki wątku. Ona mieszka w Wesołej, więc problemu nie widzę.
45 2015-02-07 08:46:01 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2015-02-07 08:47:03)
Witajcie ...
Dzieki za słowa .
Tak radze sobie , nie jest łatwo to prawda . Nieda sie zapakowac domu w jedna torbe i wyjechac .
Ale tez wiem , ze synow tezbym tak niemogla zostawic i jechac . Bo nietety mimo wszystko musze ich miec na oku . To niejest tak , ze maja juz po te nascie lat i sa amodzielne . Tak poczesci sa bo mi obiad ugotuja zrobia w domu mam z nich juz pomoc . I tym sposobem mam tez lzej . Ale sa tez podatni w takim wieku na roznego rodzajuglupoty . To jest tak jak niema kota to myszy charcuja . Ta kontrol z boku musi byc i okiem obserwowac .