witam... jesli komus, bedzie chcialo sie to czytac, to dziekuje za pomoc.
zaczne moze od tego, ze mam 21 lat. studiuje prawo i jak na arzie bardzo dorbze mi idzie. niestety mieszkam z rodzicami. uzaleznienie finansowe itd. juz jak bylam mala, wyzywali mnie od szmat, wulgaryzm , kretynek, wulgaryzm . Nawet byly i takie typu wulgaryzm , wulgaryzm . Rodzice nie maja nalogow, chdozi mi o palenie czy picie. Samo to stwierdzialm po tylu latach, ze te wszytskie slowa wypowiedziane z ich ust, sprawily, ze mam bardzo niska samo ocene. Zaczelo sie to w podstawowce, wtedy tlumaczylam sobie, ze moze ejstem z domu dziecka i rodzice mnie nie kochaja. cala podstawowke i gimazjum mialam srednia powyzej 5.5. liceum 5.0. teraz nie wiem czy sama tego chcialam czy po prostu uciekalam w nauke od problemow. Z czasem zauwazylam, ze to etz chyba spowodowalo ze czuje sie gorsza od innych, starm sie podporzadkowac zawsze. Czy to chlopakowi czy kolezanka. Mimo, ze chlopak czy inna osoba bardzo mnie rani, ja wybaczam. Obecnie nie mam chlopaka, bo w milosc juz nie wierze. nie wiem juz co mam robic... jachetniej chcialabym sie wyprowadzic, ale niesttac mnie na kupno mieszkania czy nawet wynajem. Dodam moze, ze glownym prowokatorem tego ejst ojciec. Matke tez wyzywa od wulgaryzm szmat itp. Ale jak ja zwyzywa ona potem wyzywa mnie. Nigdy nie uslyszalam slow kocham Cie. czasami chcialabym sie zabic, ale szkoda mi tego co do tej pory osiagnelam...
Zawsze, gdy mialam jakas kolezanke czy chlopaka...i o cos sie poklocilismy rodzice nigdy mnie nie sluchali, nawet nie starali sie. od razu bylo czemu ten czy ta nie przychdozi juz do ciebie? co nikt z toba wytrzymac nie moze ? i znow ty ejstes taka siaka owaka. Mimo, iz nie byla moja wina...