Konsekwencje
Drżącą ręką nacisnęła dzwonek. Tak dawno już jej tu nie było, kilkadziesiąt długich miesięcy. Odchodziła stąd ze łzami w oczach, ale sama tego chciała, to był jej wybór. On jej tylko pomógł takiego dokonać.
Stanął w drzwiach z uśmiechem na ustach. Od razu spostrzegła, że bardzo się zmienił, ale wcale nie wizualnie ? stał przed nią dojrzalszy, pewniejszy siebie. Otworzył drzwi, by mogła wejść do środka. Pomógł zdjąć jej płaszcz i gestem zaprosił ją do swojego pokoju.
Pokój również bardzo się zmienił. Dawniej zagracony czasopismami, częściami komputerowymi i przyrządami do ćwiczeń, lśnił teraz czystością. Poczuła się.. bezpiecznie.
- Zmieniło się tutaj ? szepnęła i spojrzała mu w oczy.
Skinął tylko głową.
- Usiądź ? zaproponował i wysunął nieco krzesło, by mogła swobodnie zająć miejsce przy stoliku.
Mały, kwadratowy stolik zajmował znaczną część pokoju. Nakryty zielonkawym obrusem wyglądał bardzo estetycznie i przyjemnie. Na nim kwiaty w wazonie i dwie ciemnozielone świece. Zapomniała już, że często dawała o sobie znać jego dusza romantyka, wielokrotnie potrafił ją zaskakiwać. Powróciły wspomnienia. Uśmiechnęła się na samą myśl o tym, co razem przeżyli. Zauważył ten subtelny grymas na jej twarzy, bo powiedział cicho:
- Pięknie wyglądasz, jak zawsze.
- Dziękuję ? odparła.
Usiedli naprzeciwko siebie. Adam zapalił świece i nalał wina do kieliszków. Nie spuszczał z niej wzroku. Nie chciał stracić tego bliskiego kontaktu.
Wszystko odżyło, kiedy ujrzał ją w drzwiach. A tak naprawdę to nigdy nie przestało istnieć. Kochał ją od zawsze i choć ich drogi musiały rozejść się na jakiś czas, wiedział, że nigdy żadnej innej kobiety przy nim nie będzie. To ona dawała mu wszystko, czego potrzebował, karmiła jego duszę ciepłem, miłością i zrozumieniem.
- Brakowało mi ciebie ? dało się słyszeć jego zduszony głos.
- Mnie ciebie również ? odpowiedziała i podniosła kieliszek do ust. ? Za co wypijemy? ? spytała.
- Może za spotkanie? ? zaproponował. ? Albo nie, najpierw za twoją obronę. Wiedziałem, że tak wspaniale sobie poradzisz.
- Nie było to łatwe ? przechyliła lekko głowę, ? ale jak widać dokonałam cudów.
Zaśmiała się szczerze. Jej delikatny szczebiot trafił prosto do jego ucha, cały zadrżał.
- Przygotowałem coś specjalnego na kolację ? powiedział, aby napięcie jakie poczuł nieco zelżało.
- Założę się, że są to pyszne maślane bułeczki ? weszła mu w słowo.
- To też, owszem, ale nie jest to danie główne.
- Czekam zatem ? puściła do niego oko.
Wstał od stołu i poszedł do kuchni.
Już od samego wejścia poczuła zapach pieczonego kurczaka, ale nie chciała odbierać mu możliwości zrobienia niespodzianki. Wspomniała przez chwilę ich ostatnie spotkanie?
***
- Rozumiem, że chcesz wyjechać ? łkała, gdy tylko zapoznał ją ze swoją decyzją, ? ale dlaczego nie możesz poczekać jeszcze roku? Niebawem kończę studia, moglibyśmy wyjechać razem.
- Magda, przecież wiesz, że nie mogę przepuścić takiej okazji ? próbował jakoś tłumaczyć. ? A jeśli następnym razem nie zaproponują mi podobnej pracy?
Nie słuchała. Nie chciała słuchać. Wiedziała, że to dla niego szansa, ale dlaczego akurat teraz? Co z nimi? Co z ich związkiem? Przecież nie przetrwa, jeśli on wyjedzie.
- Będę przyjeżdżał, co dwa, może trzy tygodnie. Będziemy się widywać, pisać do siebie, telefonować ? patrzył je głęboko w oczy i wycierał dłońmi płynące po jej policzkach łzy.
- Wiesz ? przerwała mu, ? dla ciebie zawsze wszystko było takie proste.
- Kochanie, to nie była łatwa decyzja.
- Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jej podjęcie nie przyniosło ci żadnego kłopotu ? odsunęła się od niego. ? Wiem, że ten wyjazd jest ważny. Choć bardzo mnie to wszystko boli, nie mogę zabronić ci niczego. Jedź.. Ale..
- Ale? ? przysunął się do niej. ? Ale co? ? dotknął jej policzka i otarł kolejne łzy.
- W takim wypadku powinniśmy się rozstać ? broda jej drgała, gdy wymawiała te słowa.
- Magda, ja cię kocham, czy to nie ma dla ciebie znaczenia?
- Ma, jasne, że ma. Ale nie chcę się łudzić, nie chcę na ciebie czekać. Chyba nie umiem, nie mam tyle sił.
- Proszę ? wyszeptał, ale ona wtuliła się w niego i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach tak, jakby bała się, że nigdy więcej nie będzie miała na to szansy.
Odsunął ją delikatnie od siebie i spojrzał w jej oczy. Wyczytał w nich ból i poczuł się okropnie. Może dokonał niewłaściwego wyboru? Może zbyt pochopnie zareagował? Straci ją, jeśli wyjedzie. Ale co będzie gdy zostanie? Co w tym momencie jest dla niego najważniejsze?
- Chcę, byś wiedziała, że zawsze będę cię kochał.
- Ciii ? ponownie zamknęła mu usta pocałunkiem. ? Pragnę cię. Teraz.
Nie czekała długo na jego reakcję. Błyskawicznie odpiął guziki jej bluzki, w zasadzie zdarł z niej ubranie, to samo zrobił ze swoim. Pieścił jej nagą skórę i zatapiał się w niej coraz głębiej, aż oboje dobrnęli do końca upragnionej wędrówki.
Bała się myśleć o czymkolwiek. Dokonała wyboru. Podjęła równie trudną decyzję. Ale sądziła, że tak będzie lepiej.
Rankiem wymknęła się niepostrzeżenie z jego mieszkania. Nie zadzwonił. Nie zostawił jej żadnej wiadomości. Po prostu wyjechał.
***
- Udało ci się wiele osiągnąć ? powiedziała, gdy konsumowali przyrządzone przez niego mięso. ? Czytałam o tobie w Internecie.
- No, udało mi się, chyba ? wzruszył ramionami.
- Chyba? ? uśmiechnęła się. ? Myślę, że takiego sukcesu się nie spodziewałeś. Własna agencja wydawnicza, no no. Pogratulować tylko.
Nie wiedział, co odpowiedzieć. Siedział po przeciwnej stronie stołu i wpatrywał się w nią. W zasadzie niewiele się zmieniła przez te kilka lat. Te same dołeczki w policzkach, ten sam słodki uśmiech. To samo ciepłe spojrzenie.
- A co u ciebie? ? zapytał w końcu zmieniając temat.
- U mnie? Chyba też mi się udało. Obrona, obroną, wtedy było ciężko, ale później i doktorat udało mi się zrobić. Pracuję na uczelni w każdym razie ? przerwała, bo usłyszała dźwięk jej telefonu komórkowego. ? Przepraszam, muszę odebrać.
Wykorzystał sytuację i posprzątał brudne talerze. Na ich miejsce postawił nowe, specjalnie przygotowane do maślanych bułeczek, jakie zawsze razem jadali.
- Nie skosztuję ich niestety ? odezwała się po skończonej rozmowie telefonicznej. ? Muszę wracać do domu.
- Coś się stało? ? zapytał i zmartwił się.
- Nie ? zaśmiała się. ? Julka nie ma z kim zostać, Witek musi wyjść do pracy ? odpowiedziała i spojrzała na niego, chcąc sprawdzić jego reakcję.
Nie bardzo potrafił poskładać do kupy całą jej wypowiedź. Może nie była zbyt skomplikowana, ale on przecież zaprosił ją tu po to, żeby znowu mogli być razem. Co za Julka? Co za Witek? Chyba wyczuła zadawane przez niego pytania, bo odezwała się:
- Wyszłam za mąż, Adaś. Mam męża, a od kilku miesięcy również wspaniałą córeczkę Julię ? uśmiechnęła się i wyjęła z portfela zdjęcie dziewczynki. ? Spójrz ? dodała i pokazała mu fotografię.
Zaschło mu w gardle, serce chyba na moment całkowicie przestało bić. Jak to, córka? Mąż? Ale przecież, przecież to jego kobieta. Jego. To dla niej wyjechał, zrobił karierę, zarobił mnóstwo pieniędzy. Chcieli dom, ogród, wycieczki dookoła świata. Teraz mógł sobie na to pozwolić. Za późno? Przesunął wzrok znad fotografii i spojrzał Magdzie w oczy.
- Madzia, ale ? zaczął. ? Przecież nie tak miało być, prawda? ? oczy mu się zaszkliły, broda zaczęła delikatnie drżeć. Patrzył na nią wymownie i czekał, aż powie, że żartowała. Że to wszystko blef, takie głupie zachowanie z jej strony, żeby wzbudzić w nim zazdrość.
Ale ona tylko stała nieruchomo i patrzyła na niego. Uśmiech zniknął z jej twarzy, spuściła wzrok. Po chwili podniosła znowu głowę i smutnym głosem powiedziała:
- Masz rację, Adaś, nie tak miało być. Miałeś wrócić po roku. Ożenić się ze mną i mieć ze mną dzieci. Ale ty wolałeś robić karierę za oceanem ? znowu opuściła głowę i wbiła wzrok w leżący na podłodze dywan. ? Nie było mi łatwo. Nie umiałam bez ciebie żyć. Nie spałam, nie jadłam, nie wychodziłam z domu. Rzuciłam studia. I wtedy pojawił się Witek. Zajął się mną, pomógł mi wrócić na zajęcia, wspierał, kiedy się broniłam, pomógł zrobić doktorat. A ciebie cały czas nie było. Zaczęłam się zakochiwać. A może nawet to nie było tak, między mną a Witkiem nigdy nie było tak, jak kiedyś między nami. Nasze uczucie rozwijało się w miarę upływu lat. W końcu mi się oświadczył?
- Nie mów już nic ? przerwał i odwrócił się do niej plecami. ? Idź już. Wracaj do męża i do córki. Tak będzie lepiej.
Pogładziła dłonią jego bark, ale odsunął się pokazując, że nie ma ochoty na taki gest. Nie odprowadził ją do wyjścia, zaczekał aż usłyszy odgłos zamykających się za nią drzwi i gorzko zapłakał.
Obudził się w środku nocy. Czuł, że cały czas kręci mu się w głowie po wypitej dużej ilości alkoholu. Wyszedł do toalety i zwymiotował. Nie był w stanie pogodzić się z całą tą sytuacją. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze i zobaczył w nim zmarnowanego życiem człowieka. Nie wytrzymał i uderzył pięścią rozbijając lustro na drobne kawałeczki. Zranił się w rękę, więc jednocześnie ubrudził krwią kawałek ściany w łazience i podłogę. Oprzytomniał na chwilę, wyjął z szafki kawałek bandaża i owinął poprzecinaną dłoń. Przeszedł do pokoju i wyjął z barku kolejną już whisky. Pociągnął łyk prosto z butelki i odstawił ją z powrotem. Musiał przygotować jakiś plan, plan, dzięki któremu Magda wróci do niego.
Rozpoczął jego realizację następnego dnia wczesnym popołudniem. Zadzwonił do dziewczyny i poprosił o spotkanie. Siedziała w domu sama z córeczką, więc zaproponowała, by ją odwiedził.
Szedł z bijącym sercem i wielkim bukietem kwiatów. Nie wiedział, co jej powie. Nie wiedział, jak zareaguje na widok Julki. Ale wiedział, że chce ponownie mieć Magdę przy sobie.
Otworzyła mu jak zwykle urocza i ładnie ubrana. Uśmiechnęła się na jego widok i gestem zaprosiła go do środka.
- Julcia zasnęła przed chwilą, więc będziemy musieli rozmawiać szeptem ? oznajmiła i zaprosiła go dalej do pokoju. Zwróciła uwagę na zabandażowana dłoń, ale machnął tylko ręką i skwitował, że to nic wielkiego.
Jej mieszkanko niczym nie przypominało jego lokum. Był tu tylko jeden niewielki pokój i mała ?ślepa? kuchnia. Zastanowił się przez chwilę nad tym, czy takie warunki życia jej odpowiadają, ale nie zadał tego pytania. W rogu pokoju stało dziecięce łóżeczko. Podszedł i pochylił się nad leżącą tam dziecinką. Do oczu napłynęły mu łzy. To mogło być ich dziecko. Poczuł, ścisk w sercu i jedną maleńką łzę, która spłynęła po jego policzku. Otarł ją prawie niezauważalnie i odwrócił się do stojącej tuż za nim dziewczyny.
- Jest piękna ? powiedział ledwo dosłyszalnym tonem. ? Jak jej mamusia ? uśmiechnął się ciepło.
Magda odwzajemniła uśmiech i wskazała ręką na stojącą przy oknie sofę. W międzyczasie wstawiła wodę na kawę i kiedy usiadł, przyniosła świeżo zaparzoną w filiżankach.
Przez ten ułamek chwili Adam zrozumiał, jak wiele stracił. Zrozumiał, że kobieta, którą tak mocno kochał, poukładała sobie już życie i jest szczęśliwa. Z jednej strony cieszyła go ta informacja, bo chciał dla niej szczęścia i spełnienia. Z drugiej, żałował, że te parę lat temu podjął taką, a nie inna decyzję.
Magda włożyła kwiaty do wazonu i wyjęła album ze zdjęciami. Z jej twarzy nie znikał uśmiech, kiedy opowiadała o wakacjach, ślubie, narodzinach Julki. Jej oczy lśniły tak wielkim blaskiem, że nie mógł oderwać od nich wzroku.
Po mniej więcej dwóch godzinach udał się do wyjścia. Na klatce minął się z jakimś mężczyzną, który niósł w rękach dziecięcy wózek. Był przekonany, że to jej mąż. Dobrze mu z oczu patrzyło. Ukłonili się sobie nawzajem na chwilę zatrzymując na sobie wzrok. Poczuł ogromną zazdrość.
Wracał do domu z pustym sercem i wielkim żalem do samego siebie. Co by było, gdyby wtedy nie opuścił kraju? Co by było, gdyby poczekał rok i w razie co zabrał Magdę ze sobą? Czy byliby razem szczęśliwi? Czy kochaliby się tak, jak wtedy? Czy w jej oczach byłyby takie same iskierki jak dziś?
Wiedział, że na te pytania nie uzyska już odpowiedzi.