Witam Was wszystkich,
Ostatnio miałam okazję spotkać się z dobrymi koleżankami i rozmowa z nimi zrodziła we mnie liczne wątpliwości. Obie uczęszczają na katechezy neokatechumenalne (nie jestem pewna w 100% poprawności tej nazwy, jeśli się pomyliłam to proszę mnie poprawić), są praktykującymi chrześcijankami i mówiły że uczęszczają na spotkania Wspólnoty -tu też nie wiem czy dobrze tą nazwą operuję, ale nie o to chodzi.
Często w rozmowach poruszamy temat wiary, życia ,wartości, podobnie było tym razem. Otóż koleżanki powiedziały mi,że na tych spotkaniach ludzie pomagają sobie wzajemnie i jest to coś zupełnie naturalnego i normalnego. Opisywały przykład,iż małżenstwo mające 3 dzieci (czwarte w drodze) gnieździ i się w niewielkiej kawalerce , mężczyzna nie ma pracy, kobieta tak samo, i wszelaka pomoc i środki do życia płyną dla nich z Wspólnoty. Byłam szczerze tym zdziwiona, zapytałam się jak to jest,że jak oni mogą się decydować na dzieci w takiej sytuacji,że to dla mnie jest nienormalne, na co one odpowiedziały że te dzieci to są cudem Bożym i tak Bóg chce by one się rodziły.Odpowiedziałam na to,że ok, ale Bóg dał ludziom też rozum i wolną wolę i że tym chyba ludzie powinni się kierować przy płodzeniu potomstwa, poruszyłam też kwestię tego,że nie wyobrażam sobie by moje dzieci w przyszłości musiały by być skazane na życie na 30 metrach kwadratowych bez możliwości zapewnienia im tego,co z mojego punktu widzenia jest najlepsze - bo koleżanki mówiły że te dzieci nie potrzebują zabawek,ładnych ubranek czy innych ulepszaczy bo one mają miłość i im to wystarcza...Nie chodzi mi o wychowywanie małego egoisty co ma wszystko pod nos podstawione i zapewnione, ale nie wyobrażam sobie tego,że nie stać mnie na czekoladę, wysłanie dziecka na wakacje czy kupno komputera do nauki.
Innym przykładem było to,że jakiś mężczyzna (podobno majętny, nienarzekający na brak gotówki) co należy do Wspólnoty bez problemu zapłacił za mandat jakiejś innej kobiecie (nie miała pieniędzy by uiścić go) która sama mówiła że otrzymała go za kłótnie z policjantem w sprawie złego parkowania, bo na siłe się upierała że w miejscu gdzie stoi znak zakazu parkowania ona i tak zaparkowała i uważała że nie ma w tym nic złego.
Słuchając takich przykładów rodzą się we mnie wątpliwości. Sama jestem osobą chętnie pomagającą innym,jednak nie wyobrażam sobie płacić za kogoś mandatu kto dostał go tylko przez swój upór czy zwyczajną bunte - mając do wyboru wydanie 200 zł dla kogoś w potrzebie wolałabym iść do sklepu i kupić dla ubogiego dziecka zabawkę czy 2 reklamówki jedzenia.
Bardzo lubię te dziewczyny, są naprawdę wartościowymi osobami, jednak póki co ich namowy bym sama wstąpiła do wspólnoty spotykają się z odmową z moje strony (właśnie po takich rozmowach).
co o tym sądzicie ?