Ostatnio zaczęłam się zastanawiać jak wygląda budowanie relacji z Bogiem u innych. Niby wydaje się to proste - modlitwa, Pismo Święte, Sakramenty itp. Przychodzi samo z siebie w zasadzie ![]()
Jednak co w chwilach kryzysu? Kiedy się nam jakoś nie chce? Albo nam się chce ale zapominamy? Kiedy ma się mnóstwo różnych spraw na głowie i w pewnym momencie człowiek przypomina sobie, że dziś nawet o Bogu nie pomyślał?
Czy zdarzają się wam takie fazy oddalania od Boga? Czy może wasza relacja jest stała bądź niezmiennie coraz lepsza? ![]()
Niestety ciężko się przyznać, ale często oddalam sie od Boga, mimo tego że jestem osobą wierzaca..najczęściej przez brak czasu albo zwykłą niechęć.. Kiedyś bardzo wierzyłam, codzienna modlitwa, pismo sw. , msza sw. Ale to wszystko sie zmieniło, zobaczyłam że to nic nie daje, nie pomaga..kiedy o coś walczyłam nie udawało sie.. Dalej wierze ale juz nie jestem zaangażowana w to wszystko..tak jak kiedys.. Pozdrawiam ![]()
Relacja z Bogiem jest jak relacja z przyjacielem, albo lepiej: z rodzicem, który nigdy się nie oddali, zawsze będzie czekał.
Nie musi być nakreślona wygniecionymi kolanami ani tym bardziej rytuałami- wręcz nie może być rytualna. Ale codzienna, spontaniczna, nastawiona na wzrost.
Relacje dorosłych ludzi z Bogiem można porównać z relacją dziecka, które wymyśla sobie przyjaciela. Bardzo często dzieci w wieku 4-6 lat wymyślają sobie braciszka, siostrzyczkę czy przyjaciela. Mimo, że istnieje on tylko w ich wyobraźni to dzieci nadają im imiona, bawią się z nimi, chodzą na spacery. Opowiadają o wspólnych przeżyciach rodzicom tak realistycznie jakby to działo się naprawdę. Ciekawe dlaczego dorośli śmieją się z tego dziecięcego fantazjowania a z taką wielką wiarą i powagą podchodzą do swojego?
Ojciecpiotr nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się w wątkach dla ludzi wierzących, skoro jesteś ateistą. Chyba bardzo niespokojny z Ciebie ateista, który fanatycznie próbuje nakłonić ludzi wierzących, by przestali wierzyć.
Nie pachnie mi to życiowym szczęściem i spokojem ![]()
6 2013-07-13 12:32:51 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-07-13 12:42:27)
Ojciecpiotr nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się w wątkach dla ludzi wierzących, skoro jesteś ateistą. Chyba bardzo niespokojny z Ciebie ateista, który fanatycznie próbuje nakłonić ludzi wierzących, by przestali wierzyć.
Nie pachnie mi to życiowym szczęściem i spokojem
Wierz mi, że jestem bardzo szczęśliwy ![]()
Co do moich wypowiedzi to nigdzie nie jest powiedziane, że tylko wierzącym wolno siać, siać i siać.
Na piłce nożnj znają się nie tylko ci co ją kopią.
Catwoman, a to już nie rozmawia się tu z ateistami na temat wiary? Jak to jest? Tak łatwo jest zachwiać tę wiarę? Jedną wypowiedzią, w dodatku bardzo trafną...
Mojej wiary takimi wypowiedziami się nie zachwieje. A wątek jest ściśle do osób wierzących kierowany.
OjciecPiotr, człowiek szczęśliwy, to człowiek spokojny - Ty widzę, spokoju w sercu nie masz .
Czy człowiek spokojny musi się zgadzać ze wszystkim wokoło? Szczerze mówiąc to zauważam większą nerwowość u osób wierzących, którzy przekonują do swojej religii niż u ateistów.
Poza tym mam wrażenie, że dużo trudniej znaleźć osoby szczęśliwe wśród katolików. Stereotyp prawdziwego katolika nie może być (nie powinien) szczęśliwy na ziemi by zaznać szczęście w niebie.
Czy człowiek spokojny musi się zgadzać ze wszystkim wokoło? Szczerze mówiąc to zauważam większą nerwowość u osób wierzących, którzy przekonują do swojej religii niż u ateistów.
Poza tym mam wrażenie, że dużo trudniej znaleźć osoby szczęśliwe wśród katolików. Stereotyp prawdziwego katolika nie może być (nie powinien) szczęśliwy na ziemi by zaznać szczęście w niebie.
Gdyby katolicy bardziej przykładali się do swojej wiary, to wszystko wyglądałoby inaczej. Kościół im tego nie ułatwia, aby przeczytać cokolwiek trzeba mieć łeb jak sklep. Najpowszechniej dostępnym źródłem jest Biblia ale NT bez ST jest jak opowiadanie połowy historii. Prowadzi do niewłaściwych wniosków.
Do pewnego stopnia nasz rację z tym wymyślonym przyjacielem, to zbliżony mechanizm psychologiczny. Taki przyjaciel spełnia swoją rolę ale w przypadku Boga dostaje się wsparcie w postaci zasad i wskazówek, których dziecięcy przyjaciel nie udziela. Ich pochodzenie nie jest tak istotne ale można się czepiać.
Jeśli chodzi o mnie to od jakiegoś czasu nie zapominam o Bogu, po części dzięki temu forum ![]()
Taki przyjaciel spełnia swoją rolę ale w przypadku Boga dostaje się wsparcie w postaci zasad i wskazówek, których dziecięcy przyjaciel nie udziela.
W przypadku Boga dostaje się także strach, brak pewności siebie i bezradność
takijedenfacet820 napisał/a:Taki przyjaciel spełnia swoją rolę ale w przypadku Boga dostaje się wsparcie w postaci zasad i wskazówek, których dziecięcy przyjaciel nie udziela.
W przypadku Boga dostaje się także strach, brak pewności siebie i bezradność
Nie wiem czy miałbyś chęć sprawdzić przypis więc zacytuję:
11 A oto przyszedł Anioł Pana1 i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. 12 I ukazał mu się Anioł Pana. ?Pan jest z tobą - rzekł mu - dzielny wojowniku!? 13 Odpowiedział mu Gedeon: ?Wybacz, panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: "Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?" A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów?. 14 Pan zaś zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: ?Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Czyż nie Ja ciebie posyłam?? 15 ?Wybacz, Panie mój! - odpowiedział Mu - jakże wybawię Izraela? Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca?. 16 Pan mu odpowiedział: ?Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Madianitów jak jednego męża?. [...] Zrozumiał Gedeon, że to był Anioł Pana, i rzekł: ?Ach, Panie, Panie mój! Oto Anioła Pana widziałem twarzą w twarz!?4 23 Rzekł do niego Pan: ?Pokój z tobą! Nie bój się niczego! Nie umrzesz?.
Czy tak wygląda według Ciebie dawanie "braku pewności"? Czy takiego gestu można się spodziewać po okrutnym Bogu? Sama historia jest ciekawa i w całości zaprzecza temu co twierdzisz, szukaj w Sdz6 i następnych. Podobnych, mobilizujących opowieści jest wiele.
Co do strachu to pewnie masz na myśli, że wielokrotnie można przeczytać, że należy bać się Boga. Jedną z cech strachu jest to, że ciągle tkwi w głowie i kieruje postępowaniem. Niech się boi ciemny lud jeśli nie potrafi rozmyślać nad sensem Prawa, zapomina o zasadach Dekalogu gdy tylko wyjdzie z domu. Człowiek światły ma te przykazania w naturze, w charakterze i strach nie jest mu potrzebny, motywuje go coś innego. Może "strach" ma kilka znaczeń zależnych od kontekstu? Tego nie wiem.
Co do bezradności to musiałbyś podać przykład.
Będąc dzieckiem żyłem w pewnym stopniu w wymyślonym świecie. Jednak nigdy nie doświadczyłem jakiegoś przypływu energii aby stawić czoło przeciwnościom, raczej było to miejsce gdzie mogłem się schować i trwać, mój rozwój był ograniczony do tego co znałem i co wydawało mi się realne. Chyba z wymyślonymi kolegami jest tak samo, dają tylko to co ma się w sobie.
Wybacz, że tak długo. Czekam na kontrargumenty ![]()
Po kontrargumenty idź do kościoła.
Usłyszysz o piekle, skromnym życiu i o nadstawianiu drugiego policzka.
takijedenfacet820 napisał/a:Taki przyjaciel spełnia swoją rolę ale w przypadku Boga dostaje się wsparcie w postaci zasad i wskazówek, których dziecięcy przyjaciel nie udziela.
W przypadku Boga dostaje się także strach, brak pewności siebie i bezradność
Ja ani razu nie otrzymałam od Boga czegoś takiego.
A tak swoją drogą, to Catwoman ma sporo racji. Twoje nieustanne obrażanie i niby uprzejme sugerowanie, że człowiek wierzący to zaślepiony idiota, jest nieco irytujące. Chciałabym mieć możliwość podyskutowania w chociaż jednym wątku na tym forum bez konieczności czytania komentarzy w podobnym stylu.
15 2013-07-15 09:19:21 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-07-15 09:25:02)
Myślisz, że dyskusja w jakimkolwiek wątku rozwinęła by się gdyby wszyscy mieli jednakowe zdanie?
Jest mnóstwo wątków, w których udziału nie biorę, a moje podejście do religii i kościoła wcale nie jest odosobnione na forum.
To nie jest forum katolickie więc zaakceptuj to, że opinie mogą być różne a ja jeżeli mam swoje zdanie to piszę.
Ciebie denerwują moje posty a mnie krzyże rozwieszane w miejscach publicznych, dzwony kościołów o 6 rano i zdjęcia abotrowanych płodów wystawiane na widok publiczny.
Myślisz, że dyskusja w jakimkolwiek wątku rozwinęła by się gdyby wszyscy mieli jednakowe zdanie?
Jest mnóstwo wątków, w których udziału nie biorę, a moje podejście do religii i kościoła wcale nie jest odosobnione na forum.
To nie jest forum katolickie więc zaakceptuj to, że opinie mogą być różne a ja jeżeli mam swoje zdanie to piszę.
Ciebie denerwują moje posty a mnie krzyże rozwieszane w miejscach publicznych, dzwony kościołów o 6 rano i zdjęcia abotrowanych płodów wystawiane na widok publiczny.
Szanuję odmienne zdanie innych, ale ty je wypowiedziałeś setki razy jasno i dobitnie. Ciągłe powtarzanie tego samego nic nie wnosi do dyskusji.
Wiem, że to nie jest forum katolickie, na takie bym nie wchodziła, uwierz mi, bo jako luteranka zostałabym pewnie zmieszana z błotem jako heretyczka
. Jeszcze raz powtórzę, szanuję twoje zdanie na temat religii, masz do niego prawo, ale w każdym wątku powtarzasz to samo, i to mnie irytuje. Doskonale wiemy, że uważasz nas wierzących za naiwnych idiotów wierzących w bajki, już wszystkich o tym poinformowałeś nie raz.
Doskonale wiemy, że uważasz nas wierzących za naiwnych idiotów wierzących w bajki, już wszystkich o tym poinformowałeś nie raz.
Gdzieś to napisałem?
Sama nie wyznaje żadnej religii, tylko skupiam się na miłości i Boga uważam za miłość, którą czuje w sercu. Do tego nie potrzebuje żadnych pośredników, nakazów czy innych takich. Wystarczy po prostu czucie miłości i to jest cudowne, bezpośrednie doświadczenie Boga. Nie trzeba w nic wierzyć, można po prostu doświadczać.
Kizia75 napisał/a:Doskonale wiemy, że uważasz nas wierzących za naiwnych idiotów wierzących w bajki, już wszystkich o tym poinformowałeś nie raz.
Gdzieś to napisałem?
Nieustannie w każdym niemal wątku tego działu prezentujesz taki punkt widzenia.
20 2013-07-15 11:59:54 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-07-15 12:00:34)
No cóż. Osoby wierzące z kolei wciąż twierdzą, że ateistom czegoś brakuje. Traktują je ze współczuciem jak by ateiści byli niepełnosprawni
Szkoda, że tego nie zauważasz.
Mnie też to denerwuje.
Ojciecpiotr aaa czyli brakuje Ci po prostu akceptacji - a przecież zapewniamy Cię, że Cię akceptujemy jako ateistę. Co jeszcze mamy zrobić? Napisać list oficjalny, czy zwątpić w Boga, byś poczuł się raźniej?
No cóż. Osoby wierzące z kolei wciąż twierdzą, że ateistom czegoś brakuje. Traktują je ze współczuciem jak by ateiści byli niepełnosprawni
![]()
Szkoda, że tego nie zauważasz.
Mnie też to denerwuje.
Ale ja wielokrotnie powtarzałam (w tym temacie również), że rozumiem i akceptuję to, że ktoś po prostu w Boga nie wierzy. Rozumiem też, że dla ciebie i innych ateistów moja wiara to strata czasu i bajki. Nie trzeba mi tego nieustannie przypominać
. Oczywiście, że uważam, że ateistom brakuje czegoś, (o czym nawet nie wiedzą, że im tego brakuje
), ale zauważ, że nie wspominam o tym w co drugim temacie.
No cóż. Osoby wierzące z kolei wciąż twierdzą, że ateistom czegoś brakuje. Traktują je ze współczuciem jak by ateiści byli niepełnosprawni
![]()
Szkoda, że tego nie zauważasz.
Mnie też to denerwuje.
Wiadomo więc, że najlepszą metodą obrony jest atak
.
Wiadomo więc, że najlepszą metodą obrony jest atak
.
Od lat ponad dwudziestu polskie społeczeństwo jest atalowane przez kościelną władzę. Robią ludziom wodę z mózgu wpierając, że tylko dzięki religii w szkołach można uratować moralność, że invitro jest złem bo zabija się ludzi, że naprotechnologia jest skuteczna tak samo jak kalendarzyk małżeński a aptekarka może nie sprzedawać prezerwatyw powołując się na klauzulę sumienia, że ksiądz pedofil tylko zbłądził i należy mu wybaczyć a komisja majątkowa to sprawiedliwość.
No cóż. Osoby wierzące z kolei wciąż twierdzą, że ateistom czegoś brakuje. Traktują je ze współczuciem jak by ateiści byli niepełnosprawni
![]()
Szkoda, że tego nie zauważasz.
Mnie też to denerwuje.
No to nie idź w ich ślady i nie zachowuj sie podobnie, tylko o przeciwnym kierunku.
I nie wszyscy wierzący tak twierdzą jak mówisz.
Uogólniasz i w ten sposób wypaczasz, wypaczasz i budujesz na tej podstawie złe wnioski.
Sugerujesz żebym siedział cicho i nie reagował na postępującą klerykalizację światopoglądwo neutralnego państwa?
Czy jesteś aż tak śleby by nie widzieć zagrożeń jakie z tego płyną?
Sugerujesz żebym siedział cicho i nie reagował na postępującą klerykalizację światopoglądwo neutralnego państwa?
Czy jesteś aż tak śleby by nie widzieć zagrożeń jakie z tego płyną?
Nie sugeruję, że dałeś się wpuścić w kanał o nazwie wojujący ateizm. To ta sama droga co wojujący Islam. Czy nie dostrzegasz zagrożeń jakie z tego płyną?
Ojciecpiotr napisał/a:Sugerujesz żebym siedział cicho i nie reagował na postępującą klerykalizację światopoglądwo neutralnego państwa?
Czy jesteś aż tak śleby by nie widzieć zagrożeń jakie z tego płyną?Nie sugeruję, że dałeś się wpuścić w kanał o nazwie wojujący ateizm. To ta sama droga co wojujący Islam. Czy nie dostrzegasz zagrożeń jakie z tego płyną?
To jedynie wojujący katolicyzm jest dobry?
Ciekawe, że podawanie faktów oraz samodzielne myślenie, uznawane jest za atak...
To jedynie wojujący katolicyzm jest dobry?
Ojczepiotrze ze wszystkimi fanatykami widzącymi świat czarno-biało jest problem.
Nie chcą rozmawiać, szukają lini frontu i chcą walczyć. Ty ustawiłes sobie tą linie (z resztą jak wielu na różnych forach ostatnio) dobrzy ateiści i źli ich wrogowie wierzący, na czele z asami zła katolikami. Do tego jak widze sądzisz, że Twoi rozmówcy widzą świat podobnie oczami fanatyka i szukasz we mnie wroga żeby się ponaparzać. To przypomina mi babcię moherową bijącą dzinnikarza TVN po głowie parasolką. ![]()
Snake napisał/a:Wiadomo więc, że najlepszą metodą obrony jest atak
.
Od lat ponad dwudziestu polskie społeczeństwo jest atalowane przez kościelną władzę. Robią ludziom wodę z mózgu wpierając, że tylko dzięki religii w szkołach można uratować moralność, że invitro jest złem bo zabija się ludzi, że naprotechnologia jest skuteczna tak samo jak kalendarzyk małżeński a aptekarka może nie sprzedawać prezerwatyw powołując się na klauzulę sumienia, że ksiądz pedofil tylko zbłądził i należy mu wybaczyć a komisja majątkowa to sprawiedliwość.
Ja się z tobą w 100% zgadzam, tyle że nie utożsamiajmy tej chorej sytuacji z Bogiem. To, że niektórzy ludzie Kościoła katolickiego ją utożsamiają, to nie znaczy, że inni nie powinni dostrzegać pewnej różnicy. Jestem tak samo jak ty zbulwersowana klerykalizacją naszego kraju.
32 2013-07-19 15:14:08 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-19 15:17:19)
Szanuję odmienne zdanie innych, ale ty je wypowiedziałeś setki razy jasno i dobitnie.
Nie tak do końca. Po pierwsze tematy nikną, a różni ludzie czytają, niekoniecznie się wypowiadając. OjciecPiotr po prostu utrzymuje argumenty na wierzchu. Poza tym, zakładając że jedna strona ciągle obstaje przy swoim, trudno oczekiwać że OjciecPiotr, nagle zamilknie ze swoim zdaniem na ten temat. Choć faktycznie, jest to dotąd najbardziej wojujący ateista jakiego spotkałem.
Ojciecpiotr nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się w wątkach dla ludzi wierzących, skoro jesteś ateistą.
Pewnie dlatego że wiemy jak działają kółka wzajemnej adoracji, na przykładzie chociażby PZPR. Wszyscy twierdzili że marksizm-leninizm działa doskonale, nikt im nie wytknął błędów no i się zawaliło. Dyskurs ma to do siebie że wzmacnia argumenty każdej ze stron, o ile obydwie strony dążą do tego żeby merytorycznie pokonać przeciwnika, a nie ignorować jego argumenty, co niestety jest częste po obu stronach.
Myślę że zachowanie takich osób jak OjciecPiotr, czy także ja, wynika z sytuacji jaką wytworzyli katolicy. W ludziach siedzi pewien oportunizm, być może to jakiś broniący się przed indoktrynacją mechanizm, który uaktywnia się gdy wpajany światopogląd jest zbyt prosty czy gdy podejrzewamy że informacja jest błędna. Ponieważ szkoła, media, uroczystości państwowe, są opanowane przez światopogląd katolicki, a alternatywna nie znajduje tam ujścia, tacy ludzie zaczynają się sprzeciwiać. Słowem, propagandziści sami sobie wyhodowali wojujących wrogów.
Identyczna sytuacja ma teraz miejsce z Jaruzelskim. W mediach ciągle jedzie się po Jaruzelskim i Stanie Wojennym, propaguje bezsensowne teorie neutralnym zachowaniu ZSRR, mówi się ciągle o ofiarach przemilczając to że Solidarnościowcy też zabijali, IPN od lat publikuje jednostronne materiały na ten temat, stawia się znak równości pomiędzy okresem stalinowskim i każdym innm PRL, mówi się że PRL to samo zło.
I jaki jest skutek? Większość społeczeństwa popiera decyzję generała, zwłaszcza ci którzy byli dorośli w tamtych czasach, wielu widzi też że pomimo istotnych wad, tamten system miał pewne zalety i zmieniał się z upływem czasu. Skoro jednak jedyny przekaz jest piętnujący, to oczywistym jest że część społeczeństwa musiała zareagować. Nic dziwnego więc że lewica feruje już nie tylko Edwarda Gierka, którego już nawet Kaczyński od poprzednich wyborów chwali, ale zabrali się za kultywowanie gen. Jaruzelskiego, którego ulubionym zajęciem jest siedzenie w domu i pisanie książek których nikt nie wydaje (bo to komunista). No to go ferują i nie zdziwię się jeżeli za 10-20 lat bojówki PiSowskie będą staczać bitwy z broniącymi pomnika Jaruzelskiego bojówkami SLD. Jednostronność powoduje tylko wzrost polaryzacji i agresji. Nawet w Rosji opozycja ma swoje legalne radiostacje, bo Putin wie że jak przeciwna opcja nie ma prawa do głoszenia swoich poglądów, to staje się jeszcze groźniejsza.
.... nadal nie wiem jaki związek mają te wypowiedzi z tematem wątku, który niech powtórzę: kierowany jest do osób wierzących. Inaczej być nie może. Jest masa innych wątków w których można się wypowiadać - tu niech wypowiadają się tylko osoby wierzące, bo tylko one mają relację z Bogiem.
...tu niech wypowiadają się tylko osoby wierzące, bo tylko one mają relację z Bogiem.
Bardzo się mylisz bo jeżeli Bóg istnieje (a według Was tak jest) i jest stwórcą wszystkiego to wszyscy i wszystko ma z nim relacje.
Zatem Ojczepiotrze nie czuj się pominięty i opowiedz nam jaka jest Twoja relacja z Bogiem. Słuchamy ![]()
Dla mnie Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni i wytłumaczeniem rzeczy niezrozumiałych. To wszystko.
Dlaczego ateista mówiacy co myśli określany jest wojującym a katolik głoszącym wiarę.
Wracając do tematu, w moim życiu zauważyłem, że o relacje z Bogiem nie wystarczy dbać. Czasem jest tak, że trzeba o nie walczyć, nie tylko z otaczjacym nas światem, ale ze swoim ego. Bóg nię będzie nas szukał, w tłoku róznych wymówek i usprawiedliwień typu bo proboszcz ma w nosie mnie, bo chodzenie do kościoła to oznaka słabości, bo wiara ludzi których znasz taka niby wyuczona i wyklepana, bo w kościele znowu afera pedofilska. To nie ma znaczenia w mojej relacji z Bogiem, nie może być najmniejszą przeszkodą. Bóg o nas nie walczy Bóg na nas czeka, nie chce nam pomóc w dotarciu do siebie, mnoży przeciwności.
Ale gdy te przeciwności zaczniemy pokonywać, gdy sie nie poddamy, nie machniemy ręką, potrafi dać dużo radości, potrafi być ostoją i nagrodą.
Przepraszam, że zabrzmiało to jak niedzielne kazenie. ![]()
adamajkis No
Tak jest, w rzeczy samej. Kwestia priorytetów.
Czasem jest tak, że trzeba o nie walczyć, nie tylko z otaczjacym nas światem, ...
Jak się walczy z otaczającym światem o własne relacje z własnym Bogiem?
Jak się walczy z otaczającym światem o własne relacje z własnym Bogiem?
Np. pokazuje się prawdziwe intencje ludzi, którym niby leży na sercu naprawa Kościoła. Co czynię choćby w rozmowach z Tobą ![]()
41 2013-07-21 17:48:28 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-21 18:02:08)
Ojciecpiotr napisał/a:Jak się walczy z otaczającym światem o własne relacje z własnym Bogiem?
Np. pokazuje się prawdziwe intencje ludzi, którym niby leży na sercu naprawa Kościoła. Co czynię choćby w rozmowach z Tobą
Ale jakie są te intencje, poza chęcią do zwalczania przestępczości zorganizowanej?
.... nadal nie wiem jaki związek mają te wypowiedzi z tematem wątku, który niech powtórzę: kierowany jest do osób wierzących. Inaczej być nie może. Jest masa innych wątków w których można się wypowiadać - tu niech wypowiadają się tylko osoby wierzące, bo tylko one mają relację z Bogiem.
No ja tylko starałem się wyjaśnić genezę sporu w którym sama Pani Redaktor brała udział. Oczywiście w tej sytuacji nie będę już dyskusji kontynuował. Powyższe traktuję jako pytanie retoryczne i kropkę kończącą spór.
Niestety ciężko się przyznać, ale często oddalam sie od Boga, mimo tego że jestem osobą wierzaca..najczęściej przez brak czasu albo zwykłą niechęć.. Kiedyś bardzo wierzyłam, codzienna modlitwa, pismo sw. , msza sw. Ale to wszystko sie zmieniło, zobaczyłam że to nic nie daje, nie pomaga..kiedy o coś walczyłam nie udawało sie.. Dalej wierze ale juz nie jestem zaangażowana w to wszystko..tak jak kiedys.. Pozdrawiam
Jakbyś skończyła teologię to zostałabyś murowaną teistką, sam ksiądz z parafii po interesującej wymianie zdań stwierdził ze większość Bóg jest potrzebny to go wymyślono by jak to ujął :"rozwiązać nie rozwiązywalne problemy" proste...
Sugerujesz żebym siedział cicho i nie reagował na postępującą klerykalizację światopoglądwo neutralnego państwa?
Czy jesteś aż tak śleby by nie widzieć zagrożeń jakie z tego płyną?
Szczególnie że już działa Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
Życzyłabym sobie by w tym wątku nie negować istnienia Boga czy podważać charakteru relacji z Nim osób wierzących.
Na spory teologiczne jest miejsce w innych wątkach.