Witam wszystkich.
Już od pewnego czasu śledze forum i czytałem już setki postów i powiem tylko jedno że dobrze że ktoś coś takiego wymyślił i można na takich forach znależć bratnie dusze i od pewnego już czasu miewam się z zamiarem opisania co mi się przytrafiło w życiu ale jakoś dziś mnie dopiero chandra dopadła na opisanie mojego problemu,mam 37 lat i jestem z kobietą od 8lat i ona ma 44 i nie jesteśmy małżeństwem i nie mamy dzieci ze sobą.Ale ona ma z poprzedniego małżeństwa dwójke chłopaków i mi to nie przeszkadzało.
Od pewnego czasu dochodiły do mnie posłuchy że moja połówka chodzi sobie na boki ale nie dawałem nikomu wiary w plotki i nawet prubowałem z nią porozmawiać na ten temat ale zawsze mnie zbywała słowami że to ploty i mam tego nie słuchać,no dobra tak też zrobiłem ale po pewnym czasie znów i to z większym nasileniem,rozmowa i nadal wpierała że to tylko zbędne moje domysły ale po pewnym czasie okazało się że to prawda bo przypadkowo znalazłem zdjęcia z jakiegoś wypadu co prawda nie było nanich niewiadomo czego ale skąd się wzieły i dlaczego,umni w domu,rozmowa,kłutnia i roztanie,po miesiącu zadzwoniła do mnie niby spytać się jak się czuje i tym podobne i jak to bywa w takich przypadkach człowiek się wygaduje i stało się że zostało niby to wybaczone ale na tym oczywiście ale się nie skończyło bo za jakiś czas znów coś podobnego i wtedy powiedziałem sobie nie no przecież ktoś tu sobie w kulki leci to ja od świtu do nocy zasuwam żeby coś uskładać i może orzenić się i kupić mieszkanie i założyć rodzine a tu takie coś,ale jak zaczynałem rozmowe to zawsze mówiła i stanowczo twierdziła że nie eh ja głupi i naiwny wieżyłem bo myślałem że to Miłość i tak dalej.
ehhhhhh właśnie jesteśmy w trakcie aby się rozstać i już od pewnego czasu mamy porozmawiać ze sobą na ten temat ale ciągle mnie unika idzie spać jak ja już śpie a w ten czwartek przyszła i powiedziała że jedzie do pracy i wróci dopiero w niedziele z koleżanką i w piątek wydze tą niby koleżanke na zakupach z dziećmi ale tylko pokręciłem głową uśmiechnełem się pod nosem i tyle mojego. Zanim pojechała to jej zaznaczyłem że ma sobie przemyśleć pewne żecz co donas że nie będe w niskończoność czekał na niewiadomo co bo niestety ale czas ucieka i coraz trudniej nam jest się zdecydować na roztanie i tylko siebie na wzajem w taki sposób niszczymy ,bo ona idzie sobie do koleżanki i siedz do czwartej nad ranem i mówi mi że to normalne że musi się wyżalić komuś i jeszcze na dodatek zaczeła sobie podpijać winko niby na serce dobre i mówi że lepiej jej się śpi jak sobie coś łyknie a ja to wszystko znosze i nic nie gadam bo poco jak i tak wiem że mi wmówi że to są jakieś moje wymysły i wiem teraz że ta niby koleżanka co ma to jest facet i jemu się zwieża ze wszystkiego co się dzieje i dawno już bym odszedł ale w między czasie kupilśmy mieszkanie na spółke i jak rozmawiałem z Adwokatem to narazie nie moge się wyprowadzić do póki nie porozmawiamy ze sobą i ustalimy co do rozstania ehhh
a co wtym najśmieszniejsze to jest to że jak jej koleżanka się otym dowiedziała to zaczeł puszczać pare na nią i mówi mi takie żeczy że szok ale mówi mi że się jej boi i nie chce mi opowiadać wszystkiego bo niechce z nią żadnych sporów i tylko mi to mówi ze względu że mnie lubi i jestem dobrym człowiekiem ehhhhhhh i stwierdzam że zachwuje się jak małolatka co ma niewiem z 18 lat (bez obrazy dla dziewczyn co mają tyle)i chciała by mieć faceta w domu i na boku ze trzech no niewiem ale ja jakoś bym tak niemógł żyć i oszukiwać jeszcze tam kogoś,a może to i moja wina że może to ja popchnełem ją w tamtą strone że może unas sex tylko był bo był i to od wielkiej niedzieli ,ale jak tu się kochać jak wiesz że miedzy nią a mną jest jeszcz ktoś inny.ehhhhhhh a myślałem zawsze że to co się widzi i słyszało nieraz że ktoś tam się rozszedł to mnie się to nie nie przytrafi i teraz wiem że to całe zajście można było zażegnać o wiele wcześniej a teraz to jeszcze człowiek sobie kłopotu narobił i po jakiś Adwokatach teraz musi łazić i na dodatek rodzina się martwi i jeszcze tu wam zawracam głowe,ale jak to jak mówie człowiek to osoba stadna i potrzebuje towarzystwa i szuka też osób aby się wygadać a i może dobre słowo(lub jakiejś krytyki oczekuje) i tak jak już wcześniej pisałem dobże że ktoś wymyślił ten internet i fora.....i gdzie tu Miłość i zrozumienie i poszanowanie drugiego człowieka sam już niewiem ...Niewiem co będzie jak już się naprawde rozejdziemy i to wkońcu domnie dotrze to zapewno bedie mi żle ale narazie usiłuje nie mysleć o tym i czytam sporo waszych wypowiedzi i podbudowuje się tym ale i tak wiem że przyjdzie taki czas że przyjdą takie myśli żeby a może ,amoże tak i takie tam.....ale myśle że pomożecie mi choć trochę w przetrwaniu tych złych dni...
Ale się rozpisałem ,ale jak sami wiecie to nieraz jest trudo pisać o takich żeczach i opisać wszystko w paru zdaniach.....