Witajcie ![]()
Nie wiedziałam zbytnio gdzie umieścić ten wątek ale tu chyba będzie pasować najlepiej.
Mianowicie próbuję rozgryźć wiersz, który zamieszczę poniżej. Mam pewną interpretacje własną, przemyślenia co do konkretnych fragmentów, jednakże muszę przyznać, że ciężko mi go dogłębnie zrozumieć.
Stąd moja prośba abyście wyraziły/li swoje przemyślenia, pomysły, jak wy go odbieracie, chętnie przeczytam, podyskutuje i może wpadnę na nowy trop. ![]()
PROŚBA - Zbigniew Herbert
Naucz nas także palce zwijać
i drzwi podpierać z tamtej strony
pokojów próżnej już miłości
niech kiedy trzeba będzie pięścią
to co marzyło tak o szczęściu
i osłaniało chudy płomyk
a potem po skończonej walce
pozwól nam rozprostować palce
choćby już była tylko pustka
gdy w dłoń otwartą przyjmiesz klęskę
gdy czaszkę w czułe palce weźmiesz
zacznie się wtedy jeszcze raz
otwartych dłoni wielka sprawa
po strunach podróż po zabawach
ostatnie ziarno ocalenia