Kobieta wg Kościoła :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kobieta wg Kościoła :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Kobieta wg Kościoła :)

Jako iż nie przepadam za Kościołem smile ale nie będe go krytykować smile lecz...czasami lubie sobie czytć jego nauki społeczne...czesto encykliki itp - to pomaga mi wyrobić sobie za bądz przeci wobec konkretnej sprawy smile

Także i tym razem przeczytałam sobie Encyklika Casti connubi- napisanego przez Piusa XI smile

No i tu taki ciekawy fragment (wklejam cały- aby nie było że wyciełam zdanie z kontekstu) na temat kobiety/ zony w małżeństwie smile

"W społeczności domowej, wzmocnionej węzłem miłości, powinien kwitnąć jeden jeszcze czynnik, nazwany przez św. Augustyna porządkiem miłości. Porządek ten obejmuje tak pierwszeństwo męża przed żoną i dziećmi, jak i podporządkowanie się skore, chętne i posłuszne żony, które poleca Apostoł tymi słowami: "Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła" 31. Posłuszeństwo to nie zaprzecza bynajmniej i nie znosi wolności, która słusznie przysługuje kobiecie na podstawie człowieczej jej godności i szczytnych obowiązków małżonki, matki i towarzyszki; nie nakazuje też posłuszeństwa wobec jakichkolwiek zachcianek męża, mniej zgodnych może z rozsądkiem i kobiecą jej godnością; nie stawia jej też w końcu na równi z osobami, nazwanymi w prawie małoletnimi, którym dla braku dojrzałego sądu i doświadczenia życiowego odmawia się wolnego wykonywania praw osobistych. Posłuszeństwo to przeciwstawia się raczej tylko rozwydrzonej wolności, nie dbającej o dobro rodziny, zabrania w ciele rodziny serce odrywać od głowy z szkodą niepowetowaną dla ciała i z niebezpieczeństwem bliskiej jego zagłady. Gdy bowiem mąż jest głową, żona jest sercem i jak mąż posiada pierwszeństwo rządów, tak żona może i powinna kierować się we wszystkim przywilejem miłości. Stopień i sposób podporządkowania się żony wobec męża może być różny, zależnie od okoliczności w stosunku do osób, miejsc i czasu. Jeżeli mąż zaniedbuje obowiązki swoje, jest nawet obowiązkiem żony, zastąpić go w rządzie rodziny. Nigdy jednak i nigdzie nie wolno obalić lub naruszyć budowy zasadniczej rodziny i prawa jej podstawowego, od Boga postanowionego i zatwierdzonego. Z przedziwną mądrością naucza śp. poprzednik Nasz Leon XIII o stosunku i porządku pomiędzy mężem a żoną we wspomnianej już encyklice swej o małżeństwie chrześcijańskim: "Mąż jest panem rodziny i głową niewiasty, która, ponieważ jest ciałem z ciała jego i kością z kości jego, ma być posłuszną mężowi, nie na sposób jednak służebnicy, lecz towarzyszki, tak by posłuszeństwu nie zabrakło ani uczciwości ani godności. W tym jednak, który rozkazuje, oraz w tej, która słucha, ponieważ oboje mają przedstawiać obraz, on Chrystusa, ona Kościoła, niech miłość Boża będzie na zawsze kierowniczką obowiązków"32. To są więc czynniki, które składają się na pojęcie wierności małżeńskiej; jedność, czystość, miłość, uczciwe i szlachetne posłuszeństwo. Ile nazw, tyle źródeł błogosławieństwa dla małżonków i małżeństwa, przez które zapewnia się i pomnaża spokój, godność i szczęśliwość małżeństw. Dlatego dziwić się nie możemy, że wierność małżeńską zaliczano zawsze do największych dóbr, właściwych małżeństwu."


I teraz Drogie Panie proszę o komentarz do treści powyżej smile.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

O EMANCYPACJI KOBIET


Ci sami nauczyciele fałszu, którzy słowem i pismem zaciemniają blask małżeńskiej wierności i czystości, podkopują także wierne i godziwe podporządkowanie się żony wobec męża. Wielu z nich nazywa posłuszeństwo małżonki zuchwale niegodnym niewolnictwem. Obu małżonkom równie rzekomo przysługują prawa, a że wskutek tego niewolnictwa jednej strony prawa są umniejszone, z wielką pewnością siebie obwieszczają emancypację niewiast, po części już dokonaną, po części na dokonanie czekającą. Emancypacja ta jest potrójna i odnosi się do zarządzania domem, zarządzania majątkiem i zapobiegania oraz spędzania płodu; nazywają ją emancypacją społeczną, gospodarczą i fizjologiczną. Emancypacja fizjologiczna polega na tym, że niewiasty, gdy sobie tego życzą, wolne być mają od obowiązków małżonki, a więc małżeńskich i macierzyńskich (a wykazaliśmy już dostatecznie, że tego nie można zwać emancypacją, lecz zbrodnią przewrotną). Gospodarcza zaś emancypacja dąży do tego, by żona bez wiedzy i wbrew woli męża swobodnie mogła swoimi zająć się interesami, prowadzić je i nimi zarządzać, z uszczerbkiem oczywiście dzieci, męża i całej rodziny. Społeczna emancypacja wreszcie na tym się opiera, żeby żona, wolna od zajęć domowych przy dzieciach i rodzinie, swoim własnym mogła żyć życiem i również publicznym urzędom i obowiązkom się poświęcać. Nie w tym wszakże mieści się prawdziwa emancypacja niewiasty iowa rozumna oraz pełna godności wolność, odpowiadająca dostojnemu stanowisku chrześcijańskiej matki i żony, jest to raczej wypaczeniem kobiecego charakteru i macierzyńskiej godności oraz zburzeniem całej rodziny. Przez nią traci mąż żonę, dzieci - matkę, dom i rodzina cała czujnego zawsze stróża. Doprawdy fałszywe to wyzwolenie i nienaturalne zrównanie z mężem jest raczej zgubą niewiasty. Zstąpiwszy bowiem z iście królewskiego tronu w obrębie domu, na który Ewangelia kobietę wyniosła, popadnie owa kobieta rychło z powrotem w dawną niewolę (może mało widoczną, niemniej jednak rzeczywistą) i będzie znowu tym, czym była w pogaństwie: przedmiotem rozkoszy mężczyzny. Równouprawnienia, o którym się z taką przesadą mówi, i o które się tak głośno woła, gdzie indziej szukać należy. Stanowi je uznanie wartości osoby i godności ludzkiej i także prawa, z istoty małżeństwa wynikające. Tu bowiem oboje małżonkowie równym cieszą się prawem, jak też równe mają obowiązki. Poza tym powinna panować nierówność pewna i podporządkowanie się jednej wobec drugiej strony; tego domaga się dobro rodziny oraz konieczna jedność i stałość, jak również ład społeczności rodzinnej. Tam zaś, gdzie wskutek przekształcenia życia gospodarczego także społeczne i gospodarcze warunki zamężnej niewiasty pewnym uległy zmianom, władze publiczne powinny prawa małżonek dostosować do warunków i potrzeb współczesnych, uwzględniając wszakże wrodzoną psychiczną odrębność niewiasty, czystość obyczajów, wspólne interesy całej rodziny. Nie wolno także nadwyrężyć zasadniczego ustroju społeczności rodzinnej. Nie założył jej autorytet ludzki, lecz autorytet nadludzki, Boży, i Boża mądrość. Ani ustawy państwowe, ani widzimisię jednostek ustroju tej społeczności zmienić nie mogą. Nowożytni nieprzyjaciele małżeństwa posuwają się jeszcze dalej. Wzajemną trwałą miłość, podstawę szczęścia małżeńskiego i źródło najgłębszej radości zastępują jakąś przypadkową harmonią usposobienia i równością charakteru. Nazywają to sympatią. Czyż takie związki będą czymś innym, jak wznoszeniem domu na piasku? Kiedy nadejdzie burza nieszczęść, zachwieje się dom i runie według słów Chrystusowych: (...) "zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki"61. Dom natomiast na opoce wzniesiony, tj. na wzajemnej miłości małżonków i na rozważnej i trwałej jednomyślności dusz, nie poruszy się pod nawałnicą, a tym bardziej nie runie.

3

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Kościół zawsze traktował kobietę jako "stworzenie rozpłodowe" i tylko do tego jego zdaniem się ona nadaje. Kobieta ma siedzieć w domu, przewijać kilkanaścioro dzieciaków i kochać się z mężem,kiedy on ma na to ochotę (bo jej zdanie się przecież nie liczy).
Takie stanowisko kościoła jest jednym z czynników, dla których nie wierzę w boga ani te wszystkie "nauki" kościoła.

4

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Super temat, nokia!

No cóż, Pius XI bał się utraty władzy, bał się że mężczyźni stracą panowanie nad kobietami; bardzo niechrześcijańskie podejście z jego strony. Takie były czasy: pojawiło się nowe społeczne zjawisko, emancypacja. Skoro KK przez wieki zdołał zdominować kobietę, ucznić z niej istotę niższą, podległą, służącą i niewolnicę, to starał się usilnie zatrzymać emancypację, m.in. przez encykliki przesączone nadinterpretacją Pisma.

Dziś stosunek KK dokobiet jest nieco inny, lecz trzeba jasno podkreślić, że tego typu poglądy pokutują do dzisiaj. Właśnie czytam książkę Wojciecha Eichelbergera "Kobieta bez winy i wstydu". Wszystko zaczęło się od upadku mariarchatu, potem nastąpiła interpretacja mitu o Adamie i Ewie - Ewa była zła, bo jakoby zmusiła do grzechu biednego Adama. Zinterpretowali to w ten sposób mężczyźni, żeby podtrzymać patriarchat - czyli władzę. Z takiego przekonania z czasem wzięły się kolejne: że kobieta jest źródłem grzechu, jest gorsza, głupsza, ma służyć mężczuźnie, żeby niejako odpokutować swój grzech. Z czasem powstał stereotyp kobiety, który na tyle głęboko wszedł w społeczną świadomość, że stał się przyczyną zniewolenia kobiety, lat poniżeń i dominacji na nią.
Ten stereotyp to nie tylko sprawa religii, ale i cywilizacji jako takiej, obyczajowości, kultury, a także pedagogiki.
Z klasycznych przykładów nienawiści do kobiet i prób dominacji wymienię choćby kilka milionów (tak tak) kobiet spalonych na stosach przez mężczyzn w ciągu 300 lat polowań na "czarownice". Ludobójstwo to zostało w pełni usankcjonowane bullą papieża Innocentego VII w 1484 roku. Za co były moredowane kobiety? Za tzw. stosunki seksualne z diabłem. Wg Eichelbergera palono głównie kobiety wolne, niezależne seksualnie, tzw. wiedźmy (wiedźma, to ta, która "wie", czyli po prostu mądra kobieta). Wielu słabych mężów, którzy podejrzewali żony o zdradę lub takich, których duma została urażona, bo kobieta odrzuciła ich zaloty "skorzystali" na tym ludobójstwie i w okrutny sposób zemścili się, dnosząc na nie jako na "czarownice". Ta wielka niesprawiedliwość jest hańbą dla mężczyzn, hańbą dla Kościoła Katolickiego, który obawiając się utraty dominacji, utraty władzy nad kobietami prawnie usankcjonował ludobójstwo.

Zresztą doznania seksualne kobiet zawsze były traktowane przez KK jako grzeszne, o których mówić nie należy, a jeśli już to stosując retorykę pogardy, grzeszności, lęku i winy. Stąd u współczesnych kobiet strach przed pierwszą menstruacją, niemożność porozumienia z własną matką w temacie seksu, uczucie bycia "brudną", poczucie winy u zgwałconych, a także społeczne usankcjonowanie gwałtu, bo "przecież sama chciała, bo źle się ubrała" itp. itd., każda z nas zna te głupie usprawiedliwenia, wymówki.

Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce wczoraj ostatni numer "Gościa Niedzielnego", konkretnie artykuł o siostrach służebniczkach i ich programie nauczania przedszkolnego. Program ten jest nastawiony na wpajanie dzieciom od najmłodszych lat tradycyjnego podziału ról w rodzinie. Siostry same podają przykłady: dziewczynkom absolutnie nie wolno bawić się samochodami, są im one odbierane i w ich dłoniach lądują lalki. Dziewczynki same sprzątają, chłopcy jedynie ewentualnie pomagają im. Dzięki temu - moim zdaniem - utrwalane są krzywdzące kobiety stereotypy, odmawia się im prawa do wolności wyboru, wmawiając, że kobieta to 3xK - dzieci, kuchnia, kościół (dzieci - kinder z niem.). Do tego masa obowiązków domowych, a mąż pomaga tylko jak mu się chce, bo jego "zadaniem" jest głównie zarabiać na rodzinę. Takie wychowanie propaguje model niewolnicy i pana-władcy, dominatora. Dziwę się, że kuratorium zaakceptowało ten program (ponadto dzieci kilkuletnie, które w założeniu KK nie grzeszą są zmuszane do codziennego odprawiania rachunku sumienia), a rodzice posyłają swoje pociechy do takiej placówki.

5

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

powiem  tak tzw. emancypacja  kobiet -faktycznie  powoduje ze jest  wiecej  rozpadów  małżeństw i  rozwodów -dlaczego? własnie  jak  było  napisane  w tej   encyklice-kochamy sie  wtedy  kiedy  chcemy ,decydujemy  o  ilości  i czy  chcemy  w  ogóle miec  dzieci ,mamy  własna  prace i  zycie  swoje -decydujemy same co chcemy w  swoim  zyciu i z  nim  same  zrobić.
To oznacza ze czasy tu opisane dawno  mineły -i dzieki tzw. uprawnieniu wiemy jakie mamy  prawa  i  co  w  zyciu chcemy i pisanie  ze  jest  to  wbrew  Bogu  i  rodzinie  to przesada .
Niestety niektórzy męzczyzni  nie sa  w  stanie  sobie  poradzic  z  nasza  niezaleznościa a my  juz dłuzej nie  chcemy  byc niewolnicami .
Mimo wszystko kościół  tworzyli męzczyzni -kobieta miałą  byc  ich  podwładna do celów  jak  wiemy -prowadzenia  domu i rodzenia  dzieci dlatego  kiedy  im  sie  wymykamy  to cóz jak sie  traci  tanią  siłe  roboczą  to  zawsze  wielka  niepowetowana  strata ...

6

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

ja jak byłam mała bawiłam się zawsze klockami i samochodami najlepiej w wyścigi i garaż. 3 lata temu chodziłam z podgoloną głową i ze swoim chłopakiem sprzątamy na zmianę. I to wcale nie szkodzi związkowi!!!:D co za szok:D

A w KK to jest różnie. Np kobieta jak się spowiada z sexu to jej dużo trudniej dostać dostać rozgrzeszenie, facetowi dają je od ręki ( wiem z autopsji):D no po prostu żal

7 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2009-07-27 22:08:10)

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Żal to jest to, co kiedyś wyczytałam na którymś portalu, a mianowicie, że całej emancypacji jest winna.... pralka automatyczna. W związku z jej wynalezieniem kobiety miały więcej czasu, więc 'zaczeły' myśleć i zastanawiać się.... a to diabelska maszyna!

8

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

A propos:

"Kobieta jest istota poslednia, która nie zostala stworzona na obraz i podobienstwo Boga. To naturalny porzadek rzeczy, ze kobieta ma sluzyc mezczyznie". 
Sw. Augustyn (354-430 r.), filozof I teolog chrzescijanski 

"Wartosc kobiety polega na jej zdolnosciach rozrodczych i możliwosci wykorzystania do prac domowych". 
Św. Tomasz z Akwinu (1225-1274 r.), Ojciec Kościola

"Kobieta powinna zasłaniac oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga". 
Św. Ambroży (ok. 340-397 r.), Ojciec i doktor Kościola 

"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj: to diabeł! Ona jest swoistym piekłem". 
Kapokrates, założyciel klasztoru 

"Kobiety są błedem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczacą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny...". 
Św. Tomasz z Akwinu (1225-1274 r.), Ojciec Kościola

"Kobiecie przystoi jedynie szata żalobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonic swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej". 
Tertulian (ok. 160-po 220 r.), Ojciec Kościola 

"W miejscu, w którym zatrzyma sie ksiądz, nie powinna przebywać zadna kobieta". 
Ustalenia synodu paryskiego (846 r.) 

"Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościola". 
Ustalenia synodu w Coyaca (1050 r.) 

"Księża, którzy udzielaja noclegu kobietom i doznają przy tym podniety, muszą zostać ukarani. Kobiety natomiast mają zostać sprzedane przez biskupa jako niewolnice". 
Ustalenia synodu w Toledo 

"U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływac wstyd". 
Clemens Alexandrinus (215 r.) 

"Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ani otrzymywać listów". 
Ustalania synodu w Ewirze (IV w.n.e.) 

"Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyslna. Uświęcona zostaje jedynie przez macierzyństwo". 
Św. Jan Chryzostom (349-407 r.), biskup Konstantynopola

Niech nikt nie mówi, że nie mają wpływu na to, jak KK postrzega kobietę dzisiaj. Mają. Takie oto twierdzenia ukształtowały kulturę chrześcijańskiej Europy.

9

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Firma b.o (bez odpowiedzialności) o nazwie kościół katolicki (w skrócie kk) zawsze robiła z kobiety istotę podrzędną, która powinna zajmować się trzema rzeczami - kuchnią, kościołem i dziećmi. Nie miejmy więc do niej pretensji, w końcu jest to przedsiębiorstwo, które stara się wykraść ludziom ostatni grosz - dlaczego więc jej przedstawiciele (notabene przeważnie mężczyźni) mieliby przejmować się losem niewiast? Zawsze chodziło tylko o trzy rzeczy : pieniądze, władze i seks. Chyba nie myślicie, że im rzeczywiście chodziło o zbawienie podległych im duszyczek? Cóż, jeśli tak - widać jesteście naiwni. Proponuję jednak otworzyć oczy i podziękować panom w czarnych sukienkach.

10

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Bóg stworzył nas jako męszczyznę i kobietę na obraz swój. Czyli Bóg ma cechy męskie i żeńskie, nie jest dziadkiem na tronie. A w Jezusie nie ma różnicy między kobietą a męszczyzną. To znaczy, że Jezus złamał przekleństwo dominacji wynikające z grzechu. Do wolności jesteśmy powiłani, radości, spełnienia. Uczmy się kochać i przebaczać. Tak przynajmniej powinno się nauczać i praktykować w kościele.

11

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Tylko że Kościół tworzą mężczyźni a im przez gardło nic takiego nie przejdzie (przynajmniej większości). Zacofany Kościół uznał równość kobiet tylko teoretycznie, bo musiał. Jednak tak naprawdę nie trudno zobaczyć jak sprawy mają się naprawdę.
Przykład - choćby niemożność pełnienia przez kobiety funkcji kapłanek. Samce nie chcą się dzielić władzą - ot cała przyczyna dyskryminacji kobiet. Mężczyźni zwyczajnie boją się, że ów słaba płeć okaże się wcale nie taka słaba. Przykre i zabawne jednocześnie.

12

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Szczurunia, święta racja, niedawno czytałam książkę pewnej pani, katolickiej zakonnicy, pt. "Kapłaństwo kobiet. Miłość, dobroć, pokój". I cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko wrzucić kilka małych fragmentów.

"Nauczanie Kościoła tymczasem pojmuje kapłaństwo szeroko, powszechnie: ?Cała wspólnota wierzących jako taka jest kapłańska. Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze chrztu, przez udział w posłaniu Chrystusa, Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem?. (KKK 1546). W tym też kontekście należy osadzać rozważania o kapłaństwie kobiet. W Jezusie Chrystusie, Panu naszym,  wszyscy jesteśmy kapłanami".

"Klimat wewnątrzkościelnej debaty też nie jest bez znaczenia. Skutkiem naszego tak instytucjonalnego ? przyziemnego rzec można ? postrzegania kapłaństwa jest też wyraźniejsze niż w innych krajach, niejednokrotnie wręcz szowinistyczne i pogardliwe mówienie o roli kobiet. Nie dalej jak kilka tygodni temu przy okazji pewnej nagłośnionej w mediach sprawy, prominentny przedstawiciel  jednego z zakonów męskich stwierdził, że kobiety nie powinny robić doktoratów, bo nie są od tego. To właśnie przykład zupełnie prymitywnego myślenia o miejscu i posłudze mężczyzny i kobiet w Kościele jako swoistej konkurencji, w której jedna strona jest
wrogiem drugiej. Tymczasem obie płcie cechuje charyzmatyczna komplementarność (określenie Paula Evdokimova)".

Generalnie cała ta książeczka (ma raptem kilkanaście stron) traktuje o kapłaństwie kobiet, naszych możliwościach, o tym co jesteśmy w stanie zdziałać w Kościele, o tym, o czym Szczuruniu napisałaś, że faceci - księża panicznie boją się utraty władzy i dlatego zrobią wszystko, by kobiety zepchnąć na margines.

I jeszcze jeden fragment, bardzo istotny w tej dyskusji:
"Kapłan to w każdej religii ktoś kogo podstawowym zadaniem jest prowadzenie wiernych, opiekowanie się nimi, nauczanie i wspieranie. Kobieta z racji swojej macierzyńskiej funkcji jest z natury nauczycielką. (...) Kapłani nie są powołani do nauczania rozumianego jako praca naukowa czy twórczość literacka czy publicystyczna. Tymczasem wraz z posoborowym odwróceniem ołtarzy w mentalności kapłanów pojawiło się przekonanie, że są oni powołani do nauczania w każdym wymiarze. Nie są. Słudzy Słowa to
ich właściwe miano. Mają być przezroczyści, dlatego ich kapłaństwo jest nazywane (i powinno być!) służebnym. Nauczanie i prorokowanie nie były (nawet w starożytnym Izraelu) tożsame z działalnością ludzi sprawujących funkcje kapłańskie ?z urzędu?. Pan obdarza zdolnościami intelektualnymi predestynującymi do takich posług różne osoby, niezależnie od ich stanu.
Zresztą ? gdyby było inaczej wśród doktorów Kościoła nie byłoby na przykład św. Teresy od Dzieciątka Jezus".

13 Ostatnio edytowany przez Tunek (2010-02-06 11:16:05)

Odp: Kobieta wg Kościoła :)
Szczurunia napisał/a:

Tylko że Kościół tworzą mężczyźni a im przez gardło nic takiego nie przejdzie (przynajmniej większości). Zacofany Kościół uznał równość kobiet tylko teoretycznie, bo musiał. Jednak tak naprawdę nie trudno zobaczyć jak sprawy mają się naprawdę.
Przykład - choćby niemożność pełnienia przez kobiety funkcji kapłanek. Samce nie chcą się dzielić władzą - ot cała przyczyna dyskryminacji kobiet. Mężczyźni zwyczajnie boją się, że ów słaba płeć okaże się wcale nie taka słaba. Przykre i zabawne jednocześnie.

Szczuruniu, domyślam się że piszesz o tym kościele, który akurat dominuje wielkością. Kościół Jezusa nie niesie  założeń o dominacji kobiet. Zauważ że w kościołach reformacyjnych kobiety pełnią bardzo poważne funkcje i jest to często spotykane. Tyle, że są to kościoły  oparte o autorytet Pisma Świętego a nie o zgromadzenie z nieomylnym autorytetem ludzi. Jeśli wiec możesz, wyrażaj swoje myśli precyzyjnie, określając o którym kościele myślisz- bo jeśli o Kościele Chrystusa, to nie masz racji.

Wojtek - samiec z dowodem osobistym

14

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Jeśli chodzi o kapłaństwo to wszyscy chrześcianie (prawdziwi mam na mysli) są kapłanami dla nie wierzących w Jezusa. Kapłaństwo istniejące dzisiaj w kościołach jest to wzór starego testamętu. Kapaństwo to tak naprawdę służba i odpowiedzialność. System religijny jaki przyniósł Mojżesz wymogli ludzie na Bogu. Króla i kapłana od zawsze chcieli ludzie(przynajmniej większość). No kto z was nie chce mieć dobrego króla i kapłana albo kapłankę, wszystko jedo. Ludzie albo chcą zwalic odpowiedzialność za swoje życie na innych albo pragną władzy  i zaszczytów. Czasami jedno z drugim się miesza. No i są też postawy egoistyczne nie chcemy żyć spotykac się z innymi bo boimy się zranień itp. Nie chcemy być zależni od innych.
Jezus miał olbrzymią władzę i moc a poszedł na krzyż. Pamiętacie jak diabeł kusił Go na pustyni i czym? A jak modlił się przed śmiercią "nie moja wola ale twoja". Dla Jezusa to nie były łatwe chwile. I to jest wzór kapłaństwa. Każdy człowiek ma grzeszną naturę której nie może ulegać. Ta grzeszna natura to chęć życia bez zalerzności od Boga. To chęć poznania dobra i zła na własny użytek, według własnego uznania. Nawet, daj nam Boże przykazania a my je po swojemu zastosujemy. No i nie podchodz Panie za blisko bo my po swjemu chcemy żyć. Wyślemy do Ciebie kapłana niech on z Tobą rozmawia, my mu zapłacimy a może nawet posłuchamy co mówi, ale nie koniecznie zastosujemy. A Bóg chce z nami rozmawiać. No i nie chce się bawić w głuchy telefon. Wyzwanie dla ciebie zostań kapłanką nie dla zaszczytów i służ innym jak Jezus.Wiem, że to trudne a nawet nie jest możliwe bez Ducha św. Każdego dnia trzeba na nowo tą decyzję podejmować. Ja nie raz rezygnuję i zawodzę.
Nie chciałem żeby ta wypowiedz brzmiała górnolotnie ale to taki poważny temat.

15

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Oczywiście, że moja odpowiedź odnosiła się do Kościoła Katolickiego, jak większość postów tutaj, wnioskując z ich treści.

A co znaczy że: 'Króla i kapłana od zawsze chcieli ludzie(przynajmniej większość).' Nie rozumiem? Możesz rozwinąć tę myśl?

16 Ostatnio edytowany przez mtmtc (2010-02-08 11:03:52)

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Dosyć długi temat ale postaram się możliwie krótko. Król-władza świecka, kapłan-duchowa. Izrael chciał króla(daj nam króla, tak jak mają narody pogańskie) Bóg powiedział, dobrze ale zapłacicie za to cenę(trochę innymi słowami) 1 Samuela 8/5-22. No i dostali Saula, stał się dyktatorem,mordercą itp. Po nim był Dawid który był zapowiedzią Jezusa, zupełnie inny człowiek.
Potrzebujemy Boga w swoim życiu, bo On nas stworzył i do Niego należymy. Ale Boga nie szukamy, no to substytem jest Król albo kapłan albo polityk, guru, idol, partner życiowy itp. Oczywiście chodzi mi o zbyt wielki autorytet i podziw którym obdarzamy tych ludzi a nie sam fakt ich istnienia w naszym życiu. Najgłębsze nasze potrzeby może zaspokoić tylko Bóg. Bóg używa ludzi ale jest cienka granica bałwochwalstwa(bałwochwalstwo oddawanie czci jakiemuś idolowi). Za bałwochwalstwo zawsze płacimy gorzką cenę. Są ludzie żądni władzy, oni lubią jak się im cześć oddaje(każdy z nas trochę tak ma). System kapłaństwa opiera się na władzy i pewnej wyłączności, przywilejach. To jest większy problem niż to że kobiety w KK nie mogą być kapłankami. Oczywiscie jesli ksiądz uniża się przed Bogiem i ludzmi i jest też nawrócony to jest używany przez Boga. Autorytet w KK i nie tylko, opiera się na zasadach świeckiej władzy, jest piramida z hierarchią. Kościół powinien pokazywać jak wygląda autorytet a nie powielać to co jest na świecie. Jeśli jest napisane, że mąż jest głową żony to oznzcza nie władzę ale przynoszenie życia do drugiej osoby. Czyli radości, pokoju,wolności,bezpieczeństwa itp. Ale nie tak to wygląda zazwyczaj w życiu. Oboje próbują dominować. Feministki mówią o tym jak to faceci źle traktują kobiety i odpłacają tym samym. Jezus złamał to przeklaństwo pokazując jak być autorytetem. Czyli chodzi o to żeby współpracować i szukać tego co dobre dla innych. Do tego jest potrzebna moc Ducha św. Samemu to człowiek się szybko zniechęci, już po pierwszym policzku.Oczywiście Bogu nie chodzi o to żeby być ofiarą losu, ani nie chceżebynaswykorzystywano.                                                                                                                                                                                                                                                       Mam nadzieję, że to jest wystarczające rozwinięcie.

17

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Ok, czyli króla-kapłana nie chcieli ogólnie ludzie od zawsze, tylko żydzi wg ST (ale zostawiam ten wątek bo jest nie na temat).

Interesuje mnie natomiast to zdanie: "Feministki mówią o tym jak to faceci źle traktują kobiety i odpłacają tym samym." Co tak podłego robią mężczyznom feministki?

18 Ostatnio edytowany przez mtmtc (2010-02-08 11:06:45)

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Żydzi byli tylko przykładem który podałem, inne narody już miały wcześniej ten system. Zaczynało się od wodza czy czegos na ten wzór. Wątek uparcie rozwijałem bo bez niego (czyli jak powinno wyglądać sprawowanie autorytetu) nie ma sensu rozmowa na temat czy kobieta też może być księdzem. Jak rozumiemy mechanizmy władzy to możemy iść dalej.
Nie miałem na myśli, że wszystkie feministki. Słyszałem poniżające wypowiedzi o rodzaju męskim, o tym gdzie jest nasze miejsce itp. Myślę, że też takie opinie słyszałaś.Jak czytam''co tak podłego''to tak jakbym na odcisk trafił. Przepraszam, nie chciałem jeśli trafiłem. W tym zdaniu nie porównuję skali zła ale wskazuję na to samo źródło. Jezus mówił ,że jak ninawidzisz to jest to bliskie morderstwu.
Mam nadzieję ,że inne wypowiedzi też Cię zainteresowały.

19 Ostatnio edytowany przez Tunek (2010-02-08 10:46:11)

Odp: Kobieta wg Kościoła :)
Szczurunia napisał/a:

Co tak podłego robią mężczyznom feministki?

Szczuruniu, zbyt radykalnie pewnie zareagowałaś. A jednak musisz przyznać że dobry dowcip o mężczyznach jest po prostu śmieszny, a równie dobry, którego ostrze satyry jest wycelowany w kobiety- z reguły jest traktowany jako męski szowinizm.  Wiem też na doświadczeń mojego życia, że grzeszków jako płcie mamy mniej więcej po równo i bezsensowne jest krzyczenie kto - co. Ja z kolei nerwowo reaguję na powszechnie kreowaną tezę o przemocy w rodzinie. Medialnie uważa się mężczyznę jako agresora i kobietę jako ofiarę, natomiast agresorów w domu jest mniej więcej po połowie. Nie jest to jednak temat tego forum. Miłego tygodnia wszystkim Paniom- Wojtek.

20

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Zapewniam, że to nie było naciśnięcie na odcisk ani radykalna reakcja (chyba radykalnej reakcji nie widzieliście). Zadałam tylko pytanie (swoją drogą to ciekawe, że zostało potraktowane jak atak - które słowo wskazuje na niego?), bo zaciekawiło mnie jak je wyjaśni pan, który wrzuca wszystkie narody do jednego wora i wszystkie feministki. Wytłumaczył się i ok. Nie rozumiem skąd wnioski, że to mój czuły punkt. Nie jestem feministką.
Moje drążenie tematu bierze się stąd, że uważam, że pozycja kobiety w kościele jest równa roli chodzącej macicy i tyle w tym temacie. I nie trzeba szukać usprawiedliwień w historii czy piśmie. Mężczyźni w Kościele Katolickim nie chcą oddać władzy, bo się boją. I już. Trochę prymitywne, ale cóż, taki Kościół...

21

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Cieszę się, że nie trafiłem na odcisk, bo też nie miałem zamiaru. Jak napisałem wcześniej "jeśli trafiłem" bo nie miałem pewności. Nie poczułem się zaatakowany. Raczej zastanawiałem się co będzie dalej. Szukam wytłumaczeń wielu sytuacji żeby nie powielać błędów. Szukam co jast prawdą bo nie chcę żyć jakimiś pozorami życia. Mężczyżni czasem chętnie oddają władzę bo sobie nie radzą, może nie w KK ale wielu tak robi. Ja oczywiście jestem zwolennikiem partnerstwa a nie oddawania władzy. Człowiek nie powinien samotnie sprawować władzy. 
Proszę nie zwracać się do mnie pan, może być Tomek albo mtmtc.

22

Odp: Kobieta wg Kościoła :)
nokia napisał/a:

Jako iż nie przepadam za Kościołem smile ale nie będe go krytykować smile lecz...czasami lubie sobie czytć jego nauki społeczne...czesto encykliki itp - to pomaga mi wyrobić sobie za bądz przeci wobec konkretnej sprawy smile

Także i tym razem przeczytałam sobie Encyklika Casti connubi- napisanego przez Piusa XI smile

No i tu taki ciekawy fragment (wklejam cały- aby nie było że wyciełam zdanie z kontekstu) na temat kobiety/ zony w małżeństwie smile

"W społeczności domowej, wzmocnionej węzłem miłości, powinien kwitnąć jeden jeszcze czynnik, nazwany przez św. Augustyna porządkiem miłości. Porządek ten obejmuje tak pierwszeństwo męża przed żoną i dziećmi, jak i podporządkowanie się skore, chętne i posłuszne żony, które poleca Apostoł tymi słowami: "Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła" 31. Posłuszeństwo to nie zaprzecza bynajmniej i nie znosi wolności, która słusznie przysługuje kobiecie na podstawie człowieczej jej godności i szczytnych obowiązków małżonki, matki i towarzyszki; nie nakazuje też posłuszeństwa wobec jakichkolwiek zachcianek męża, mniej zgodnych może z rozsądkiem i kobiecą jej godnością; nie stawia jej też w końcu na równi z osobami, nazwanymi w prawie małoletnimi, którym dla braku dojrzałego sądu i doświadczenia życiowego odmawia się wolnego wykonywania praw osobistych. Posłuszeństwo to przeciwstawia się raczej tylko rozwydrzonej wolności, nie dbającej o dobro rodziny, zabrania w ciele rodziny serce odrywać od głowy z szkodą niepowetowaną dla ciała i z niebezpieczeństwem bliskiej jego zagłady. Gdy bowiem mąż jest głową, żona jest sercem i jak mąż posiada pierwszeństwo rządów, tak żona może i powinna kierować się we wszystkim przywilejem miłości. Stopień i sposób podporządkowania się żony wobec męża może być różny, zależnie od okoliczności w stosunku do osób, miejsc i czasu. Jeżeli mąż zaniedbuje obowiązki swoje, jest nawet obowiązkiem żony, zastąpić go w rządzie rodziny. Nigdy jednak i nigdzie nie wolno obalić lub naruszyć budowy zasadniczej rodziny i prawa jej podstawowego, od Boga postanowionego i zatwierdzonego. Z przedziwną mądrością naucza śp. poprzednik Nasz Leon XIII o stosunku i porządku pomiędzy mężem a żoną we wspomnianej już encyklice swej o małżeństwie chrześcijańskim: "Mąż jest panem rodziny i głową niewiasty, która, ponieważ jest ciałem z ciała jego i kością z kości jego, ma być posłuszną mężowi, nie na sposób jednak służebnicy, lecz towarzyszki, tak by posłuszeństwu nie zabrakło ani uczciwości ani godności. W tym jednak, który rozkazuje, oraz w tej, która słucha, ponieważ oboje mają przedstawiać obraz, on Chrystusa, ona Kościoła, niech miłość Boża będzie na zawsze kierowniczką obowiązków"32. To są więc czynniki, które składają się na pojęcie wierności małżeńskiej; jedność, czystość, miłość, uczciwe i szlachetne posłuszeństwo. Ile nazw, tyle źródeł błogosławieństwa dla małżonków i małżeństwa, przez które zapewnia się i pomnaża spokój, godność i szczęśliwość małżeństw. Dlatego dziwić się nie możemy, że wierność małżeńską zaliczano zawsze do największych dóbr, właściwych małżeństwu."


I teraz Drogie Panie proszę o komentarz do treści powyżej smile.

Proponuję zapoznać sie z nieco świeższą nauką Kościoła:) A Augustyna poczytajcie sobie najpierw w Wyznaniach jego, aby sie ustosunkowac. Ja tam mam do tego gościa dystans. Wszak przez prawie całe życie żył w cudzoustwie... ale sie nawrócił. No, ale nie lubie patrzeć na kobiety przez wizję Augustyna... 

Interesuję sie religiami i róznymi kulturami. I powiem tak, cieszę sie że żyję w takim a nie innym świecie, w takiej a nie innej kulturze, i wierzę w Boga chrześcijańskiego. Bo dopiero kiedy ja jako kobieta patrze na siebie poprzez pryzmat wielu religii widzę moja wolnosc i godnosc jako kobiety. 

Ważnymi tekstami biblijnymi  mającymi wpływ na historię kobiet są dwa opisy stworzenia człowieka zawarte w Księdze Rodzaju. Pierwszy z nich, jahwistyczny, pochodzi z X w. p. n. e. Drugi, elohistyczny, pochodzący z V- VI wieku. Tekst J to ludowe wydanie opowiadania o stworzeniu Adama z gliny i Ewy z jego żebra. Natomiast tekst E mówi o stworzeniu mężczyzny i kobiety na obraz Boga." I stworzył Bóg człowieka na swój, na obraz Boga stworzył go, mężczyznę i niewiastę stworzył ich."  Opis elohistyczny jasno informuje nas, że nie ma idei podporządkowania jednej płci drugiej. Niemniej pokolenia kobiet, obciążone legendą stworzenia ich z żebra Adama, czyli z mężczyzny, przez stulecia będą pokutować za grzech popełniony przez matkę Ewę.

Anna Świderkówna w Rozmowach o Biblii także omawia problem ZŁA INTERPRETACJA Rdz 2,21- 23. Jak sama pisze "chyba żadne inne wersy Biblii nie stały się źródłem tylu żartów, mniej lub bardziej wybrednych dowcipów, rysuneczków, karykatur, itp.   ( ? ) Bóg?z jednego żebra buduje kobietę. ? Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Jest to stwierdzenie najbliższego pokrewieństwa, a nawet równości. ? Mężczyzna wita kobietę nie tylko jako ? odpowiednią dla siebie pomoc?, tę która pozwala mu w pełni zrealizować siebie, lecz także jako takiego samego jak on człowieka. ? Jahwista żył w świecie, w którym kobieta nie była uważana za człowieka równego mężczyźnie, lecz bardzo często po prostu za jego niewolnicę. Autor biblijny będzie zatem szukał wyjaśnienia tego stanu w opowieści o błędnym wyborze i grzechu pierwszych ludzi. Na początku wszakże pragnie podkreślić, że w zamyśle Boga Stwórcy kobieta i mężczyzna są sobie równi.  Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem."

Świderkówna tłumaczy ponadto , że HEBRAJSKIE. słowo BASAR oznaczające CIAŁO ma szersze znaczenie niż polski odpowiednik i nie zawiera w sobie przeciwstawienia duszy/ ducha. W słowach i stają się JEDNĄ ISTOTĄ LUDZKĄ, zdaniem Świderkówny znajduje się pełna afirmacja mężczyzny i kobiety we wszystkich jego wymiarach, zarówno fizycznym jak i duchowym.

23

Odp: Kobieta wg Kościoła :)

Ciekawie piszecie, fajnie, że wątek się rozwinął.
A to, że kobieta jest równa w oczach Boga...można się przekonać, mając z Nim osobisty kontakt, po prostu. Gdy czujesz się córką Boga, widzisz, że nie ma żadnych granic, a na pewno nie tak banalnych jak płeć smile

24

Odp: Kobieta wg Kościoła :)
Catwoman napisał/a:

Ciekawie piszecie, fajnie, że wątek się rozwinął.
A to, że kobieta jest równa w oczach Boga...można się przekonać, mając z Nim osobisty kontakt, po prostu. Gdy czujesz się córką Boga, widzisz, że nie ma żadnych granic, a na pewno nie tak banalnych jak płeć smile

a jednak... Jezus wybrał na apostołów samych tylko facetów

i nie mów że takie czasy były, w wielu innych sprawach nie obawiał się przeciwstawić ustalonym schematom

zresztą,wszyscy prorocy starego testamentu to też wyłącznie faceci

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kobieta wg Kościoła :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024