Witam. Nie wiem od czego zacząć. Siedzę cały tydzień sama w domu, nikt do mnie nie napisze, nie zadzwoni nie spyta co ze mną, tak jakby każdy miał mnie gdzieś. Myślę, że gdyby mnie nie było to nikt by nie zauważył i każdy by dalej zajmował się swoimi sprawami i tak by było chyba lepiej. Nie mam wsparcia w rodzicach, dzisiaj mama powiedziała z rana, że mnie p*****o także miły poranek. W sobotę ma urodziny i nie chce mi się kupywać dla niej prezentu. Nie mam nikogo, przyjaciół, znajomych, siedzę w domu jak emerytka. Owszem miałam kogoś z kim się przyjazniłam a przynajmniej tak mi się wydawało, ale rozeszłyśmy się udąc na studia a 9 lat razem w tej samej ławce ;( Ja dzwoniłam na święta, była mowa spotkaniu, ale brak inicjatywy z 2 strony. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, czasami tak sobię myślę, że to wszystko co mnie spotyka dzieje się, bo ja jestem zła i to zło do mnie wraca. Jestem nieśmiała mam niską samoocenę. Oglądam szczęśliwych ludzi, uśmiechniętych tu i tam i coś mnie w środku boli. Mieszkam z rodzicami, ale nie rozmawiamy tak na prawdę, codziennie widzę tylko cienie ludzi chodzących po domu, także z ich strony nic. Może ja też nie wyciągam ręki, ale inaczej nie umiem. Myślę, że na nich nie robi wrażenia moja osoba, nie interesuje ich mój stan psychiczny, gdy płaczę itp i to nie jest tak, że się użalam nad sobą, chcę być silna, ale to zderzenie z rzeczywistością jest tak brutalne, że nie daję rady. Czuję się zablokowana na innych, jestem miła ale co z tego, koro nikt mnie nie zauważa? Z facetami tak samo, czuję,że sie patrzą, obejrzą, ale co mi z patrzenia? Już mam dosyć, jedynie oparcie mam w siostrze, która ma tak samo. Może ja mam zbyt wrażliwą psychikę albo ze mną jest coś nie tak? Wypaczone dzieciństwo robi swoje, nie potrafię się z tego podnieść, zostało mi w pamięci i ten ból, pełno we mnie żalu, dlaczego ja inni są normalni i żyją normalnie, cieszą się życiem. Nie chce mi się nawet myć, chodzę z kąta w kąt i jem, i tak jestem chuda jak szkapa 44 kg i mam kompleksy z tego powodu. Mam jutro iść na zakupy mama się mnie pytała czy z nią idę ,powiedziałam, że nie...już mi się wszystkiego odechciało. Czuję się taka samotna gdy rano wstaję, kładę sie spać, nikogo to nie obchodzi.Czuję się nic nie warta i niedoceniona. Co jest ze mną nie tak?
Myślę, ze winni są rodzice, popełnili pewnie błędy wychowawvcze, przyczynili się do Twojej niskiej samooceny. Na początek powinnaś polubić siebie moja Droga
spróbuj.
witaj, Twoja sytuacja domowa brak znajomych zajeciA i temu podobne rzeczy doprowadzily Ciebie do takiej sytuacji-SAMOPOCZUCIA.. pomysl-gdybys byla otoczona ludzmi optymistycznymi takimi ktorzy by sie bezinteresownie zapytali co u Ciebie jak sie czujesz lub zwykle POMOGE tOBIE CZULABYS SIE INACZEJ. MUSISZ POWOLI WYRWAC SIE Z TEGO STANU. INACZEJ MOZESZ POPASC W CALKOWITA APATIE DO ZYCIA I WSZYSTKIEGO CO ROBISZ. tym trudniej Tobie ze musisz niestety sama na siebie liczyc i generlanie tylko od Ciebie bedzie zalezalo czy wplyw na Twoje samopoczucie bedzie miala sytuacja w domu czy Ty sama.
zacznij wychodzic. rano wstaniesz usmiechnij sie do siebie i powiedz dzis moj dzien bezie wygladal inaczej.wyszykuj sie i wyjdz gdzies wez siostre idzcie do kina do pubu do ludzi, lub wyjdz nawet do biblioteki poczytac tam spotkasz na pewno kogos z kim sobie poromawiac. grunt to zaczac dzialac i wychodzic z domu ktory niestety Ciebie doluje. siezisz sama ze swoimi problemami myslami nie ma to ujascia nikt ci nic nie doradza nie rozmawia wiec dlatego masz taki stan.moim zdaniem pierwsza rzecz ktora powinnas zrobic to wychodzic z domu. wez siostre i tak jak pisalam idzcie na spacer o biblioteki do kina. musisz sie rozerwac .dwa zima tez nienastraja nas optymistycznie.krotkie dni ciemno brak slonca i sie czujemy jak sie czujemy.
skoro nie mozesz liczyc na zainteresowanie rodzicow musisz sama powoli zaczac nie liczyc na nich ani na kogos tylko na siebie. masz silna potrzebe czucia bliskosci , zainteresowania Twoja osobą. to normalna reakcja gdyz nie masz zaspokojonych tych o to potrzeb. zycie nie jest złe czasami przebywanie z ludzmi depresyjnymi obojetnymi na wszytsko wprowadza nas w taki stan. ale pamietaj: mozesz to zmienic sama. wiec glowa do gory wyjdz jutro na spacer. posiedz sobie w parku zmien otoczenie na chwile bo cztery sciany nie zawsze sa dobre na apatie.i nie smuć się. pogoz sie z w domu nie mozesz liczyc na rodzicow niestety i tak bywa nie jestes jedyna z tym problemem. niewiem czy pracujesz czy szukasz pracy czy sie uczysz. zaangazuj sie sama w siebie. pomału.bez pospiechu. mozesz na mnie liczyc jesli chodzi o porozmawianie sobie:) wiec spokojnie juz sama nie jestes:) pozdrawiam
Hej Marynko, podejdz do lustra, nosek w gore, usmiechnij sie i powiedz tej smutnej zdolowanej dziewczynie zeby sie czesciej usmiechnela, to tak na poczatek ! Skoro wczesniej bylo nieciekawie, sprobuj to zmienic. Mama na pewno ucieszy sie z kwiatow i ciasta albo salatki , ktora zrobisz dla niej na urodziny ! Na zakupach tez mozesz miec okazje pogadac, powiedziec co cie dreczy. Dlaczego piszesz o sobie ze jestes zla, moze ty jestes smuteczek i inni przebywajacy w Twoim otoczeniu tez zaczynaja byc smutni a woleli by sie posmiac? Ujelas mnie slowami z piosenki Ryska, to byla moja mlodosc , moglabym byc twoja mama, hehe. Melancholia jest jak roslina, pielegnowana i karmiona rosnie w potege ! Napisz na kartce jaka chcesz siebie widziec za 3 miesiace i od zaraz zacznij pracowac nad sprawami ktore mozna najszybciej zmienic . Bo wiesz ,z doswiadczenia mowie, ze na wiekszosc tego co dzieje sie w naszym zyciu trzeba zapracowac.
Trzymam za Ciebie kciuki !
maryna24O
o ironio, czuję się w tej chwili tak samo jak Ty, wchodzę do netkobiety i natrafiam na Twój post. Mogłabyś byś być moją córką, ale zrób coś z tym. W Twoim wieku ważyłam tyle samo co Ty. Jeśli chcesz to pisz możesz nawet na mojego mejla.
witaj,
to takie bledne kolo. Nie wychodzisz nigdzie, nie dzownisz do nikogo a czekasz, ze wszystko spadnie samo z nieba. Wyjdz z inicjatywa, zadzown, usmiechnij sie do rodzicow, siostry, chlopaka na ulicy. Jezeli nie mozesz, to choc pomysl o tym, ze gdy wszyscy widza twoja niezadowolona mine to im sie po prostu nie che do ciebie gadc, dzownic, usmiechac, pytac jak sie czujesz itd. To taka normalna reakcjia ludzka.
Zycze ci duzo sily abys szybko wyszla z tego dolka.