Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

66

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Animus napisał/a:

Matt87, otóż, w Starym Testamencie i Nowym także są teksty, świadczące o zupełnie innych podejściu do spraw ostatecznych.

Nie ma mowy o osobistej duszy, ale o tchnieniu życia, które jest własnością Stwórcy a On podzielił się nim z wszystkimi istotami żyjącymi. Dech oddany jest w chwili śmierci i do Niego wraca.

Jest to bardzo bliskie dzisiejszym koncepcjom naukowym, które posługują się pojęciem energii.

Nie uważasz, że jest to tylko metaforyczne ujęcie tematu na jakie mogli się zdobyć opisujący je ludzie przed wiekami? Nawet jeśli jest to opis właśnie tego procesu związanego z przepływem energii, pozostanie jedynie jego uproszczeniem.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Nasz stan wiedzy to też tylko uproszczenie. W filozofii greckiej jest dużo genialnych intuicji. Podział na duszę i ciało pochodzi od Pitagorasa, matematyka, a nie od Chrystusa Jezusa.

Przez 30 wieków Homera traktowano jako poetyckie fantazje, a Schliemann wziął do ręki Odyseję i odkrył Troję.

Granica pomiędzy językiem naukowym i poetyckim jest bardzo płynna. Język jest nośnikiem znaczeń, a nie zbiorem słów.

Niektóre problemy są źle postawione, na przykład: czy istnieje Bóg? Nie czy istnieje, ale czym/kim jest?

68

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Można tak to ująć, z tym że to uproszczenie oparte jest na doświadczeniu, czymś weryfikowalnym co pozwala zbudować stabilny światopogląd. Uproszczenia religijne są dużo mniej prezycyjne, w dodatku jak pokazuje czas są rozwiewane, wyjaśniane przez naukę. To Nauka jest motorem postępu i rozwoju. Bóg jest pojęciem na dobrą sprawę niepraktycznym, jeden bogiem nazywać będzie staruszka który siedzi na niebie i spogląda na Ziemię, drugi bogiem nazwie siłę, energię która dała początek wszechświatu. A big bang to big bang wink

69

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

Można tak to ująć, z tym że to uproszczenie oparte jest na doświadczeniu, czymś weryfikowalnym co pozwala zbudować stabilny światopogląd. Uproszczenia religijne są dużo mniej prezycyjne, w dodatku jak pokazuje czas są rozwiewane, wyjaśniane przez naukę. To Nauka jest motorem postępu i rozwoju. Bóg jest pojęciem na dobrą sprawę niepraktycznym, jeden bogiem nazywać będzie staruszka który siedzi na niebie i spogląda na Ziemię, drugi bogiem nazwie siłę, energię która dała początek wszechświatu. A big bang to big bang wink

Wiara w naukę to już jest bardzo przestarzała religia, swoje apogeum miała w pozytywizmie. Stabilny światopogląd musi być fałszywy. Próbował się z tym uporać Carnap i dokonał swoistego dowodu nie wprost: doszedł do metafizycznych podstaw nauki.

Nauka niewiele wyjaśnia i niewiele rozwiewa, tworzy wciąż nowe pytania. Dobrze postawione pytania rozwijają naukę, a źle sformułowane odpowiedzi tworzą przekonania, które utrzymują się jako stabilne przesądy pseudonaukowe (na przykład teoria względności została strywializowana w twierdzenie, że "wszystko jest względne", podczas gdy Einstein dowiódł względności czasu wobec prędkości).

70 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-11-16 09:09:11)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

Jak na razie w typowy dla katolika sposób unikasz odpowiedzi na trudne pytania

To dość dziwne, bo nie jestem katoliczką, ani "duchowo" ani oficjalnie na papierze. A ty?

71 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-16 10:21:20)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Animus napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Można tak to ująć, z tym że to uproszczenie oparte jest na doświadczeniu, czymś weryfikowalnym co pozwala zbudować stabilny światopogląd. Uproszczenia religijne są dużo mniej prezycyjne, w dodatku jak pokazuje czas są rozwiewane, wyjaśniane przez naukę. To Nauka jest motorem postępu i rozwoju. Bóg jest pojęciem na dobrą sprawę niepraktycznym, jeden bogiem nazywać będzie staruszka który siedzi na niebie i spogląda na Ziemię, drugi bogiem nazwie siłę, energię która dała początek wszechświatu. A big bang to big bang wink

Wiara w naukę to już jest bardzo przestarzała religia, swoje apogeum miała w pozytywizmie. Stabilny światopogląd musi być fałszywy. Próbował się z tym uporać Carnap i dokonał swoistego dowodu nie wprost: doszedł do metafizycznych podstaw nauki.

Nauka niewiele wyjaśnia i niewiele rozwiewa, tworzy wciąż nowe pytania. Dobrze postawione pytania rozwijają naukę, a źle sformułowane odpowiedzi tworzą przekonania, które utrzymują się jako stabilne przesądy pseudonaukowe (na przykład teoria względności została strywializowana w twierdzenie, że "wszystko jest względne", podczas gdy Einstein dowiódł względności czasu wobec prędkości).

Nie zmienia to faktu, że nauka stanowi filary dzisiejszego świata, a religia jest tylko dodatkiem, dość archaicznym ale jeszcze nieźle się trzyma i pewnie wielu ludzi w przyszłości nadal będzie wierzyć. Tego nie zmienimy.
Wchodzisz w granice pola które nazywam ignorancją. Nauka bardzo wiele wyjaśnia i równie wiele rozwiewa. Są teorie trafne i nietrafne, ale to w niczym tej nauce nie szkodzi, wręcz ją wzbogaca, napędza jej rozwój.
Oczywiście że tworzy nowe pytania, jednocześnie szukając na nie odpowiedzi. To jest motorem postępu. W przeciwnym wypadku dalej mieszkalibyśmy w jaskiniach i wierzyli, że ta wielka kula gazu którą zwiemy słońcem to nasz bóg. Religia by nam tego nie wyjaśniła. Na chwilę obecną nie ma bardziej wiarygodnej opcji.

72

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:
Animus napisał/a:
Matt87 napisał/a:

[...])

Wiara w naukę to już jest bardzo przestarzała religia, swoje apogeum miała w pozytywizmie. Stabilny światopogląd musi być fałszywy. Próbował się z tym uporać Carnap i dokonał swoistego dowodu nie wprost: doszedł do metafizycznych podstaw nauki.

Nauka niewiele wyjaśnia i niewiele rozwiewa, tworzy wciąż nowe pytania. Dobrze postawione pytania rozwijają naukę, a źle sformułowane odpowiedzi tworzą przekonania, które utrzymują się jako stabilne przesądy pseudonaukowe (na przykład teoria względności została strywializowana w twierdzenie, że "wszystko jest względne", podczas gdy Einstein dowiódł względności czasu wobec prędkości).

Nie zmienia to faktu, że nauka stanowi filary dzisiejszego świata, a religia jest tylko dodatkiem, dość archaicznym ale jeszcze nieźle się trzyma i pewnie wielu ludzi w przyszłości nadal będzie wierzyć. Tego nie zmienimy.
Wchodzisz w granice pola które nazywam ignorancją. Nauka bardzo wiele wyjaśnia i równie wiele rozwiewa. Są teorie trafne i nietrafne, ale to w niczym tej nauce nie szkodzi, wręcz ją wzbogaca, napędza jej rozwój.
Oczywiście że tworzy nowe pytania, jednocześnie szukając na nie odpowiedzi. To jest motorem postępu. W przeciwnym wypadku dalej mieszkalibyśmy w jaskiniach i wierzyli, że ta wielka kula gazu którą zwiemy słońcem to nasz bóg. Religia by nam tego nie wyjaśniła. Na chwilę obecną nie ma bardziej wiarygodnej opcji.

Dodatkiem na tyle istotnym jest religia dla nauki, że wszystkie fundamenty nauk, zwane aksjomatami są metafizyczne, czyli przyjęte na wiarę. Teologia także spełnia metodologiczne trzy warunki naukowości. Nie ma nic archaicznego w religii i religijności z tej prostej przyczyny, że zagospodarowuje ona tereny pozostawione bez odpowiedzi, więc nauka czyni religię prawomocną, uzasadnioną.

Ignorancja to poletko osobiste, może być bardzo urodzajne, nie wszystkie plony są jednakowo przydatne do spożycia. Naukowo można zdefiniować rozwój (to zmiana ilościowa lub jakościowa), ale POSTĘP nie jest potwierdzony przez żadną naukową teorię dlatego należy to pojęcie umieścić w lamusie fałszywych idei (w doborowym towarzystwie na przykład z eterem ).

Wierzenia bywają lepiej i gorzej uzasadnione. Niby Słońce to kula gazowa, a nie bóg, ale spróbujmy żyć bez tego boga, a zaraz się okaże, jaki była istotna prawda w tym wierzeniu. Pomijam kwestię kwantową, czyli obecności tej samej energii w każdym ciele niebieskim.

Dziś już nauka nie ustawia się w opozycji do teologii, bo okazało się to postawą naiwną i pełną przesądu. Nie zmienia to faktu, że w niektórych środowiskach (wierzących w to, że Boga nie ma) nadal ten pogląd się utrzymuje, niczym redukcjonistyczne formy materializmu realnego i wulgarnego.

73 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-22 14:15:26)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Animus napisał/a:
Matt87 napisał/a:
Animus napisał/a:

Wiara w naukę to już jest bardzo przestarzała religia, swoje apogeum miała w pozytywizmie. Stabilny światopogląd musi być fałszywy. Próbował się z tym uporać Carnap i dokonał swoistego dowodu nie wprost: doszedł do metafizycznych podstaw nauki.

Nauka niewiele wyjaśnia i niewiele rozwiewa, tworzy wciąż nowe pytania. Dobrze postawione pytania rozwijają naukę, a źle sformułowane odpowiedzi tworzą przekonania, które utrzymują się jako stabilne przesądy pseudonaukowe (na przykład teoria względności została strywializowana w twierdzenie, że "wszystko jest względne", podczas gdy Einstein dowiódł względności czasu wobec prędkości).

Nie zmienia to faktu, że nauka stanowi filary dzisiejszego świata, a religia jest tylko dodatkiem, dość archaicznym ale jeszcze nieźle się trzyma i pewnie wielu ludzi w przyszłości nadal będzie wierzyć. Tego nie zmienimy.
Wchodzisz w granice pola które nazywam ignorancją. Nauka bardzo wiele wyjaśnia i równie wiele rozwiewa. Są teorie trafne i nietrafne, ale to w niczym tej nauce nie szkodzi, wręcz ją wzbogaca, napędza jej rozwój.
Oczywiście że tworzy nowe pytania, jednocześnie szukając na nie odpowiedzi. To jest motorem postępu. W przeciwnym wypadku dalej mieszkalibyśmy w jaskiniach i wierzyli, że ta wielka kula gazu którą zwiemy słońcem to nasz bóg. Religia by nam tego nie wyjaśniła. Na chwilę obecną nie ma bardziej wiarygodnej opcji.

Dodatkiem na tyle istotnym jest religia dla nauki, że wszystkie fundamenty nauk, zwane aksjomatami są metafizyczne, czyli przyjęte na wiarę. Teologia także spełnia metodologiczne trzy warunki naukowości. Nie ma nic archaicznego w religii i religijności z tej prostej przyczyny, że zagospodarowuje ona tereny pozostawione bez odpowiedzi, więc nauka czyni religię prawomocną, uzasadnioną.

Ignorancja to poletko osobiste, może być bardzo urodzajne, nie wszystkie plony są jednakowo przydatne do spożycia. Naukowo można zdefiniować rozwój (to zmiana ilościowa lub jakościowa), ale POSTĘP nie jest potwierdzony przez żadną naukową teorię dlatego należy to pojęcie umieścić w lamusie fałszywych idei (w doborowym towarzystwie na przykład z eterem ).

Wierzenia bywają lepiej i gorzej uzasadnione. Niby Słońce to kula gazowa, a nie bóg, ale spróbujmy żyć bez tego boga, a zaraz się okaże, jaki była istotna prawda w tym wierzeniu. Pomijam kwestię kwantową, czyli obecności tej samej energii w każdym ciele niebieskim.

Dziś już nauka nie ustawia się w opozycji do teologii, bo okazało się to postawą naiwną i pełną przesądu. Nie zmienia to faktu, że w niektórych środowiskach (wierzących w to, że Boga nie ma) nadal ten pogląd się utrzymuje, niczym redukcjonistyczne formy materializmu realnego i wulgarnego.

Dalej chcesz się wykłocać w obronie materii, która ma że tak to ujmę, wątłe podwaliny? Niebywałe niewiarygodności piszesz, nacechowane niestety religijną indoktrynacją, co wnioskuje po tym że logiczne argumenty ubierasz w religijną otoczkę lub tłumaczysz wierzeniami. Przypomina mi to sianie ignorancji z kościelnej ambony- choć pewnie mniejsza część nie przyjmie tych głupot, to większość i tak w to uwierzy.
Także do tego uzasadnienia nie będe się w ogóle odnosił, bo co miałbym pisać, to jak "rzucać grochem o ścianę". Starasz się bronić nawet rzeczy, które są już irracjonalne, nie chce mi się nawet odpowiadać na te pozbawione merytorycznego przekazu ogólniki. Jesteś księdzem?

74 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-23 00:57:23)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

W kłótni są emocje i brak argumentacji.

O wątłych podwalinach materii nic mi nie wiadomo.

Indoktrynacje bywają nie tylko religijne. To, ci piszę, opieram na materiałach źródłowych. W razie potrzeby mogę podać tytuły.

To, co uważasz za logiczne argumenty, nie ma nic wspólnego z logiką i tyleż samo z argumentacją.

Słuchałem z zachwytem, jak prowadząca pewną dyskusję Kobieta przedstawiła ateizm jako pogląd naukowy, została bardzo szybko przez religioznawców z UJ wyprowadzona z błędu i speszona musiała przyjąć do wiadomości, że "ateizm to wiara w to, że Boga nie ma".

Ateiści nie są wcale w swoim irracjonalizmie lepsi od słuchaczy znanego radia z Torunia.

Niewiarygodne są poglądy człowieka, który bierze udział w wymianie argumentów, po czym wypisuje zarzuty bez podania argumentów, bo - jak pisze - nie chce mu się "odpowiadać na te pozbawione merytorycznego przekazu ogólniki".

A cóż to jest ten merytoryczny przekaz? Czymkolwiek by ten przekaz nie był, dla jego usprawnienia proponuję poczytać więcej dzieł naukowych, a mniej propagandowych czasopism i biuletynów.

75

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Niewatpliwie   trzeba przyznać że nauka jest  motorem postepu  ale  nie wiąze się  to   z  wiekszym  zrozumieniem  Co prawda   udało nam się odpowiedziec na  pewne pytania  ale  z  każdą odpowiedzią na  konkretne pytanie automatycznie  pojawiają sie  kolejne  pytania  i niewiadome Byc może  kjiedyś  jaskiniowiec wierzył że  ta kula  na niebie  która swieci to życiodajny bóg   ale dziś wiedząc że jest  to  kula gazowa  zastanawiamy się jaką ma temperature, czy kiedyś zgasnie,  jaki jest  jej  wpływ na  ziemie,  jaki  wpływ na  nasze zdrowie.....Tak wiec  ta nauka   wcale nie uspokaja naszych obaw
   Trudno porównywac  nauke  do wiary  , to są  dwa  całkiem  odmienne  nurty naszego poznania

76

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Jak na razie w typowy dla katolika sposób unikasz odpowiedzi na trudne pytania

To dość dziwne, bo nie jestem katoliczką, ani "duchowo" ani oficjalnie na papierze. A ty?

Matt87 nie ustosunkował się do mojego pytania smile. Coś mi się widzi, że nasz wojujący z religią Matt jest oficjalnie katolikiem, a mnie zarzuca, że jestem  "typowym katolikiem" smile. Niezła farsa.  Czyżby jak jak typowy polski ateista widniał w statystykach Kościoła katolickiego, jako jedna z jego owieczek smile ?.

77

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

A ja się zastanawiam czy  jest  własciwie możliwe  odpowiedzieć  dla  ateisty  na pytania  wiary  tak  aby on to zrozumiał Jak  dac odpowiedź   w kategoriach  naukowych ?

78 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-23 15:16:51)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Irytuje mnie gdy ktoś pierdoły  po prostu uważa za argumenty, ale ustosunkuje się do tego, o czym ostatnio nie chciało mi się pisać. Wiem też nie nie jest możliwe porozumienie osoby wierzącej z osobą o światopoglądzie kształtowanym przez typowo racjonalne przesłanki, bo to rzeczywiście odmienne zagadnienia, ale ten czas bynajmniej nie był czasem straconym.

Zawiedliby się wszyscy wielcy matematycy, fizycy gdyby przeczytali, że ich wyliczenia równane są z bajkami prostych pasterzy nie mających za bardzo pojęcia o naturze zjawisk ich otaczających. Teologia mistrzu logiki jest niczym innym tylko bajkopisarstwem bazującym na fizoloficznych motywach. Nie wiem jak wielkich trzeba być ignorantem, aby równać to z naukami ścisłymi.

Tylko ignorant może również stwierdzać, że religia zagospodarowuje tereny pozostawione bez odpowiedzi przez naukę. O jakim zagospodarowywaniu tu mowa? Ja tu widzę jedynie szerzenie ignorancji opartej na niemożliwych do zweryfikowania przesłankach, bo opartych na wierze. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że obecne religie monoteistyczne to tylko kolejny poziom, twór tego, co przez wieki wyewoluowało z prostych wierzeń animistycznych związanych z niepojętymi przez proste intelekty problemami otaczającej ich rzeczywistości.
Tak samo, jak budynek powstaje od fundamentów, tak współczesne religie mają swoje źródła w prymitywnych wierzeniach ludzi pierwotnych. Nie byłoby wierzeń chrześcijańskich w jednego boga, gdyby tysiące lat temu ktoś nie zaczął wierzyć w ponadnaturalne właściwości sił natury. To by było na tyle..

Ignorancja to domena ludzi wieżących, choć w środowisku naukowym ignorancja również występuje, ma jednak inny i nie tak szkodliwy wymiar, jak ta religijna.

Apropo wiary w boga-słońce itp. problematykę potrzeby wiary w siły nadprzyrodzone już wcześniej poruszałem w tych tematach, nie będe się znowu o tym rozpisywał.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..
W dzisiejszym czasach nauka w niespotykany dotychczas sposób rozwija się i pokonuje kolejne bariery. Wiara i religia stała się domeną ludzi biednych i słabiej wykształconych. Bogate i zlaicyzowane, lepiej wykształcone społeczeństwa odrzuciły religijne uproszczenia w imię tego, co niesie postęp i rozwój.





Tango, tworzy pytania ale to jest plus bo prowadzi do jeszcze głębszego poznania, poza tym kształtuje racjonalny światopogląd który jest najbardziej wiarygodnym oddaniem otaczającej nasz rzeczywistości. Wiara w siły nadprzyrodzone to bujanie w obłokach, tak to można kolokwialnie ująć.

Mogę śmiało stwierdzić, że ktoś jest durniem BO UPIERA SIĘ że bóg istnieje. Mogę jednocześnie bez narażania się na ośmieszenie głosić poglądy, że boga nie ma bo pozostaje on w kwestiach wiary, tj. kwestiach nieweryfikowalnych, nie wymagających zbadania. To pogranicze bajek i niedoinformowania.

Kizia, Pani już podziękujemy..jestem ateistą, i wracaj już do swoich bajeczek.

79

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

A  czym  jest  nauka ?? taka  idealna i nieomylna ??  Na poczatku rozwoju koleji naukowcy stwierdzili że przekroczenie predkości  40km/h  spowoduje zmiażdzenie ciała   przez pęd powietrza , na poczataku XX  wieku naukowcy  stwierdzili że już nie ma nic  do odkrycia, jeszcze neidawno twierdzono ze  atom  to  najmnjiejsza niepodzielna czasteczka  ,

  Nie  zaprzeczam osiągnieć nauki  ale  zdaje sobie sprawe że jest ona  zawodna i niepewna  a  pokonywane rpzez nią bariery są czesto  złudne

80

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

Kizia, Pani już podziękujemy..jestem ateistą, i wracaj już do swoich bajeczek.

Kto mi podziękuje? Ty? Jakoś na tym forum to z twoimi poglądami nikt się nie zgadza, a nie z moimi. Wlazłeś na forum kobiece do działu religia i piszesz w kółko to samo szydząc z wszystkich wierzących ludzi i wymądrzając się niemiłosiernie. Na prawdę są ludzie mądrzejsi od ciebie i nie wszyscy oni są ateistami.
Napisałeś, że jesteś ateistą, to wiem, ale jestem coraz bardziej przekonana, że byłeś ochrzczony w Kościele katolickim i wcale nie dokonałeś apostazji co oznacza, że NADAL JESTEŚ OFICJALNIE KATOLIKIEM smile. To oczywiście nie ma większego znaczenia, ale jest to dość zabawne  smile. No chyba że dokonałeś apostazji, ale pewnie byś się już tym pochwalił.

81 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-25 01:55:03)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

Irytuje mnie gdy ktoś pierdoły  po prostu uważa za argumenty, ale ustosunkuje się do tego, o czym ostatnio nie chciało mi się pisać. Wiem też nie nie jest możliwe porozumienie osoby wierzącej z osobą o światopoglądzie kształtowanym przez typowo racjonalne przesłanki, bo to rzeczywiście odmienne zagadnienia, ale ten czas bynajmniej nie był czasem straconym.

Zawiedliby się wszyscy wielcy matematycy, fizycy gdyby przeczytali, że ich wyliczenia równane są z bajkami prostych pasterzy nie mających za bardzo pojęcia o naturze zjawisk ich otaczających. Teologia mistrzu logiki jest niczym innym tylko bajkopisarstwem bazującym na fizoloficznych motywach. Nie wiem jak wielkich trzeba być ignorantem, aby równać to z naukami ścisłymi.

Tylko ignorant może również stwierdzać, że religia zagospodarowuje tereny pozostawione bez odpowiedzi przez naukę. O jakim zagospodarowywaniu tu mowa? Ja tu widzę jedynie szerzenie ignorancji opartej na niemożliwych do zweryfikowania przesłankach, bo opartych na wierze. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że obecne religie monoteistyczne to tylko kolejny poziom, twór tego, co przez wieki wyewoluowało z prostych wierzeń animistycznych związanych z niepojętymi przez proste intelekty problemami otaczającej ich rzeczywistości.
Tak samo, jak budynek powstaje od fundamentów, tak współczesne religie mają swoje źródła w prymitywnych wierzeniach ludzi pierwotnych. Nie byłoby wierzeń chrześcijańskich w jednego boga, gdyby tysiące lat temu ktoś nie zaczął wierzyć w ponadnaturalne właściwości sił natury. To by było na tyle..

Ignorancja to domena ludzi wieżących, choć w środowisku naukowym ignorancja również występuje, ma jednak inny i nie tak szkodliwy wymiar, jak ta religijna.[...]

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..
W dzisiejszym czasach nauka w niespotykany dotychczas sposób rozwija się i pokonuje kolejne bariery. Wiara i religia stała się domeną ludzi biednych i słabiej wykształconych. Bogate i zlaicyzowane, lepiej wykształcone społeczeństwa odrzuciły religijne uproszczenia w imię tego, co niesie postęp i rozwój.
[...]
Kizia, Pani już podziękujemy..jestem ateistą, i wracaj już do swoich bajeczek.

Ignorant przynosi tyleż samo szkód w szeregach ateistów, co w szeregach teistów. Fanatyczny ateista jest tak samo zaślepiony swoją wiarą jak fanatyk religijny.

Właśnie poddałeś w wątpliwość i uznałeś za bzdury:

Maxa Webera "Szkice z socjologii religii"

Leszka Kołakowskiego "Obecność mitu"

Alberta Einsteina ogólną teorię względności

Isaaka Newtona fizykę

Murray,a Rothbard,a dociekania nad wolnością

Zdzisława Krasnodębskiego "Upadek idei postępu"

i tak dalej i tak dalej.

Ślepota nie może być usprawiedliwieniem wypowiadania poglądów na temat tego, czego się nie widzi.

Z punktu widzenia praw logiki: dowód na nieistnienie nie jest możliwy do przeprowadzenia. Dlatego takie samo prawo ma Tomasz z Akwinu do formułowania pięciu dowodów na istnienie Boga, co Richard Dawkins do "Boga urojonego".

Urojeniem jest osiągnięcie naukowości w kwestiach nierozstrzygalnych. Badać można jedynie fakty, a faktem jest istnienie Boga jako rzeczywistości... socjologicznej.

Trzeba być ignorantem, żeby nie wiedzieć, że bajka i mit są gatunkami literackimi i jako takie poddają się dyskursywnym metodom badania. Wiedział już o tym Orygenes, wiedział też Erazm z Rotterdamu, gdy chwalił ignorancję kleru w "Pochwale głupoty".  Bajki i mity to gatunki literackie, wyrażające prawdy w języku niedyskursywnym.

Fizycy i matematycy wiedzą, gdzie są granice poznania. Newton napisał 600 dzieł z fizyki i 400 z teologii. Einstein wierzył w istnienie Boga panteistycznego.

Fanatyzm religijny zbiera żniwo wśród proletariatu, ale fanatyzm antyreligijny plenii się jak chwast w środowiskach ateistów.

Pytanie "Czy Bóg istnieje?" jest przykładem błędnie sformułowanej hipotezy. W nauce bardzo dużo zależy od pytania. Należy raczej zapytać "Kim/czym jest?".

Przywołałem w tym poście takich ludzi nauki, którzy na pewno nie byli bezkrytycznymi wyznawcami Kk. Na koniec cytat z Rolanda Barthesa "Mitologie" Warszawa 2008 (s. 282): "Pytano mnie, czy istnieją mity "na lewicy". Oczywiście, o tyle jednak, o ile lewica nie jest rewolucją. Mit lewicy wyłania się dokładnie w chwili, gdy rewolucja przekształca się w "lewicę", to znaczy zgadza się na zamaskowanie, zasłonięcie swojego imienia, na wytworzenie niewinnego matajęzyka i przyjęcie kształtu "Natury" [...] Tak, istnieje mit na lewicy, ale brak mu zupełnie jakości mitu mieszczańskiego. Mit lewicowy jest nieistotny. [...] Statystycznie rzecz biorąc mit znajduje się na prawicy. [...]

Kłamstwo jest bogactwem, zakłada posiadanie prawd, zapasu i form."

Wszyscy wyznawcy i fanatycy myślą, że posiadają prawdy w wystarczającej ilości i jakości, a nawet jej zapasy. Wypowiadają te prawdy ex cathedra. Tymczasem, tylko teologia negatywna może coś powiedzieć o Bogu, a mianowicie, czym On nie jest.

Słusznie irytują Cię pierdoły, Matt 87. Abyś mógł zmniejszyć poziom irytacji praktykuj częściej silentium sacrum. U mnie możesz liczyć na wyrozumiałość. Księdza ze mnie nie rób, mogę co najwyżej przyjąć funkcję ministranta w Świątyni Wątpienia, bez prawa wchodzenia za Ikonostas.

Matt87 napisał/a:

[...]

Ignorancja to domena ludzi wieżących,

[...]

Dobrześ napisał. I potwierdziłeś tym zdaniem swoją nieomylną i bezbłędną wiarę... Jesteś wieŻący, a Twoją ulubioną wieżą jest Wieża Babel, wieża wszystkich, którym się plączą języki.

Ten czas na pewno nie jest czasem straconym. Zmień punkt siedzenia, może wtedy zobaczysz bajeczki, do których Ty lubisz wracać i Kizię zostawisz w spokoju. Twoje bajki są bardziej szkodliwe od innych, bo pozwalają na złudzenie, że zachowujesz racjonalność, tymczasem racje, którymi karmisz siebie i innych są mocno głodowe.

82

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
kida01 napisał/a:

Witam. Mam do was takie pytanie, czy zwykły ksiądz ma prawo upominać osoby które deklarują sie jako niewierzące, wyznają inną religię, albo wierzą w Boga ale tak ,,po swojemu" czyli nie do końca zgadzają sie z tym co głosi kościół księża itd ale sami z siebie Boga kochają.
Większość księży z którymi mialam do czynienia nie przyjmowało żadnych argumentów do siebie nie dało sie z nimi rozmawiać. No to jak to jest, oni mogą mnie upominać czy nie. Ostatnio był poruszany temat aborcji, mówił ze żaden chrześcijanin nie ma prawa tego zrobic. Chrześcijanin ok. Ale jak ktoś nim nie jest, to juz mu wolno? (wiem ze to kwestia sumienia ale to tylko przykład). 
Prosze o pomoc w tej sprawie bo juz jestem totalnie skolowana.

Ależ mogą upominać a nawet rzucać anatemy, tylko wiesz gdzie niewierzący je ma? Mogę Ci przeliterować, ale liczę na domyślność big_smile

83 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-12-03 00:23:45)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Trochę mnie nie było. Wiesz Animus ile jest wart kreacjonizm, za którym tak obstajesz? Cytowanie książek nic tu nie da jak i silenie się na mądre frazesy, jutro postaram się ustosunkować do odpowiedzi.

Kizia bawi mnie jedynie twoja głupota, nie potrafiłaś odpowiedzieć na większość z moich pytań a gdy już w żaden sposób odgryźć się nie możesz stosujesz prymitywne techniki prowadzenia sporu polegające na odciągnięciu uwagi od problemu głównego. Wiesz dobrze że nie jesteśmy oboje w stanie udowodnić sobie, jakie wiary bądź nie reprezentujemy. Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii. W życiu też się tak podpinasz po tych, którzy są mądrzejsi i odwalają za ciebie całą robotę bo sama nie jesteś w stanie obronić stanowiska?

84

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

. Wiesz dobrze że nie jesteśmy oboje w stanie udowodnić sobie, jakie wiary bądź nie reprezentujemy..

dobrze napisałes   obydwoje tzn  dwie stronynie potrafia sobie  udowodnić niczego   i nie ma znaczenia  ile kto książek  przeczytał  Uczciwie  i szczerze potrafie  Ci  przyznac że  nie potrafie  Ci  odpowiedzić   na wiele pytań szczególnei że   na zagadnienia duchowe  oczekujesz  odpowiedzi  wpostaci  równań matematycznych  Ale  równoczesnei  nie  masz  zadnych  argumentów które mogłby  by podwazyć moją  czy innych  wiare , dlatego że nie potrafisz  zrozumiec czym  jest  wiara  ba nawet   ja nei potrafie Ci podac  prawidłowej  i prawdziwej  definicji  Ale  nie da się zaprzeczyć  że ona  istnieje   i nie  ograniczam się do   np  KK ale  do wiary  wszystkich ludzi Jako  drobny przykład  podam Ci  że każdy z nas wierzyże świat może  być lepszy

85

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

T Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii.

smile)))) no tak sobie tłumacz. Uśmiałam się do łez. To ty mi powiedz chłopcze ileż to książek przeczytałeś (i jakich), że uważasz się za takiego mądrego. Abyśmy mogli dyskutować o religii, to przede wszystkim ty powinieneś się doedukować w tej dziedzinie. Trochę mnie rozczarowałeś tym argumentem, sadziłam że potrafisz być mniej...dziecinny.

86 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-03 11:43:26)

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Matt87 napisał/a:

Trochę mnie nie było. Wiesz Animus ile jest wart kreacjonizm, za którym tak obstajesz? Cytowanie książek nic tu nie da jak i silenie się na mądre frazesy, jutro postaram się ustosunkować do odpowiedzi.

Kizia bawi mnie jedynie twoja głupota, [...] Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii. W życiu też się tak podpinasz po tych, którzy są mądrzejsi i odwalają za ciebie całą robotę bo sama nie jesteś w stanie obronić stanowiska?

No to i mamy piękny przykład. Tylko pogratulować.

Po pierwsze: proszę mi zacytować fragment mojej wypowiedzi, w której "obstaję" przy kreacjonizmie. Już o tym pisałem, że to erystyczny chwyt. Ile ten chwyt jest wart to niechże sobie Matt87 poczyta w wygooglanej pozycji.

Po drugie: Z jednej strony argument z ilości książek:

Matt87 napisał/a:

[...] Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii. [...]

a z drugiej strony twierdzenie o wartości cytowania książek:

Matt87 napisał/a:

[...] Cytowanie książek nic tu nie da jak i silenie się na mądre frazesy, [...]

Faktycznie, cytowanie czegokolwiek nic nie daje, gdy się ma do czynienia z interlokutorem na nieodpowiednim poziomie.

Najlepiej ten poziom wyznacza oksymoron: "MĄDRE FRAZESY". Iście poetycka niefrasobliwość.

87

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Animus napisał/a:

Po drugie: Z jednej strony argument z ilości książek:

Matt87 napisał/a:

[...] Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii. [...]

a z drugiej strony twierdzenie o wartości cytowania książek:

[

Animus, ten zarzut naszego bardzo oczytanego i dużo wiedzącego kolegi Matta87 był do mnie smile. Jest tak wszechwiedzący, że wie nawet ile czytam. Ciekawe czy audiobooki zalicza do czytania, czy nie smile.

88

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

nieważne  kto ile przeczytaqł ksiązek  ale ważne   kto ile  zrozumiał smile  jedni  czytają ksiązki aby zrozumiec  co  w nich się pisze  a  inni aby znaleść  najkieś   "haki"  a takie  podejście  wypacza  treśc  ksiązki sad

89

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?
Kizia75 napisał/a:
Animus napisał/a:

Po drugie: Z jednej strony argument z ilości książek:

Matt87 napisał/a:

[...] Za mało książek niestety przeczytałaś, abyśmy mogli dyskutować o religii. [...]

a z drugiej strony twierdzenie o wartości cytowania książek:

[

Animus, ten zarzut naszego bardzo oczytanego i dużo wiedzącego kolegi Matta87 był do mnie smile. Jest tak wszechwiedzący, że wie nawet ile czytam. Ciekawe czy audiobooki zalicza do czytania, czy nie smile.

Kizia75, wiem, że to był zarzut do Ciebie, ale nieścisłość była uniwersalna.

90

Odp: Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

A ja uważam, że nieważne, ile kto przeczytał książek, od tego nie zależy nasza wiara lub jej brak.
I mimo tego, że zgadzam się z Twoimi poglądami, to nie zgadzam się z tym, że potrafisz kogoś uznać za mniej inteligentnego od Ciebie, ponieważ wierzy, czy też ma inne przekonania, niż Ty.

Mam wyrobioną opinię na temat kościoła, księży, Watykanu oraz wiary. Natomiast nie warto obrzucać kogoś błotem z tego powodu, że przytacza swoje argumenty.
Czy przeczytana ilość pozycji określa to, czy ktoś może z Tobą prowadzić polemikę?
Jeżeli tak, to też świadczy o Tobie(żeby nie napisać dosadniej).

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ksiądz ma prawo upominać niewiernych?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024