Matt87 napisał/a:Irytuje mnie gdy ktoś pierdoły po prostu uważa za argumenty, ale ustosunkuje się do tego, o czym ostatnio nie chciało mi się pisać. Wiem też nie nie jest możliwe porozumienie osoby wierzącej z osobą o światopoglądzie kształtowanym przez typowo racjonalne przesłanki, bo to rzeczywiście odmienne zagadnienia, ale ten czas bynajmniej nie był czasem straconym.
Zawiedliby się wszyscy wielcy matematycy, fizycy gdyby przeczytali, że ich wyliczenia równane są z bajkami prostych pasterzy nie mających za bardzo pojęcia o naturze zjawisk ich otaczających. Teologia mistrzu logiki jest niczym innym tylko bajkopisarstwem bazującym na fizoloficznych motywach. Nie wiem jak wielkich trzeba być ignorantem, aby równać to z naukami ścisłymi.
Tylko ignorant może również stwierdzać, że religia zagospodarowuje tereny pozostawione bez odpowiedzi przez naukę. O jakim zagospodarowywaniu tu mowa? Ja tu widzę jedynie szerzenie ignorancji opartej na niemożliwych do zweryfikowania przesłankach, bo opartych na wierze. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że obecne religie monoteistyczne to tylko kolejny poziom, twór tego, co przez wieki wyewoluowało z prostych wierzeń animistycznych związanych z niepojętymi przez proste intelekty problemami otaczającej ich rzeczywistości.
Tak samo, jak budynek powstaje od fundamentów, tak współczesne religie mają swoje źródła w prymitywnych wierzeniach ludzi pierwotnych. Nie byłoby wierzeń chrześcijańskich w jednego boga, gdyby tysiące lat temu ktoś nie zaczął wierzyć w ponadnaturalne właściwości sił natury. To by było na tyle..
Ignorancja to domena ludzi wieżących, choć w środowisku naukowym ignorancja również występuje, ma jednak inny i nie tak szkodliwy wymiar, jak ta religijna.[...]
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..
W dzisiejszym czasach nauka w niespotykany dotychczas sposób rozwija się i pokonuje kolejne bariery. Wiara i religia stała się domeną ludzi biednych i słabiej wykształconych. Bogate i zlaicyzowane, lepiej wykształcone społeczeństwa odrzuciły religijne uproszczenia w imię tego, co niesie postęp i rozwój.
[...]
Kizia, Pani już podziękujemy..jestem ateistą, i wracaj już do swoich bajeczek.
Ignorant przynosi tyleż samo szkód w szeregach ateistów, co w szeregach teistów. Fanatyczny ateista jest tak samo zaślepiony swoją wiarą jak fanatyk religijny.
Właśnie poddałeś w wątpliwość i uznałeś za bzdury:
Maxa Webera "Szkice z socjologii religii"
Leszka Kołakowskiego "Obecność mitu"
Alberta Einsteina ogólną teorię względności
Isaaka Newtona fizykę
Murray,a Rothbard,a dociekania nad wolnością
Zdzisława Krasnodębskiego "Upadek idei postępu"
i tak dalej i tak dalej.
Ślepota nie może być usprawiedliwieniem wypowiadania poglądów na temat tego, czego się nie widzi.
Z punktu widzenia praw logiki: dowód na nieistnienie nie jest możliwy do przeprowadzenia. Dlatego takie samo prawo ma Tomasz z Akwinu do formułowania pięciu dowodów na istnienie Boga, co Richard Dawkins do "Boga urojonego".
Urojeniem jest osiągnięcie naukowości w kwestiach nierozstrzygalnych. Badać można jedynie fakty, a faktem jest istnienie Boga jako rzeczywistości... socjologicznej.
Trzeba być ignorantem, żeby nie wiedzieć, że bajka i mit są gatunkami literackimi i jako takie poddają się dyskursywnym metodom badania. Wiedział już o tym Orygenes, wiedział też Erazm z Rotterdamu, gdy chwalił ignorancję kleru w "Pochwale głupoty". Bajki i mity to gatunki literackie, wyrażające prawdy w języku niedyskursywnym.
Fizycy i matematycy wiedzą, gdzie są granice poznania. Newton napisał 600 dzieł z fizyki i 400 z teologii. Einstein wierzył w istnienie Boga panteistycznego.
Fanatyzm religijny zbiera żniwo wśród proletariatu, ale fanatyzm antyreligijny plenii się jak chwast w środowiskach ateistów.
Pytanie "Czy Bóg istnieje?" jest przykładem błędnie sformułowanej hipotezy. W nauce bardzo dużo zależy od pytania. Należy raczej zapytać "Kim/czym jest?".
Przywołałem w tym poście takich ludzi nauki, którzy na pewno nie byli bezkrytycznymi wyznawcami Kk. Na koniec cytat z Rolanda Barthesa "Mitologie" Warszawa 2008 (s. 282): "Pytano mnie, czy istnieją mity "na lewicy". Oczywiście, o tyle jednak, o ile lewica nie jest rewolucją. Mit lewicy wyłania się dokładnie w chwili, gdy rewolucja przekształca się w "lewicę", to znaczy zgadza się na zamaskowanie, zasłonięcie swojego imienia, na wytworzenie niewinnego matajęzyka i przyjęcie kształtu "Natury" [...] Tak, istnieje mit na lewicy, ale brak mu zupełnie jakości mitu mieszczańskiego. Mit lewicowy jest nieistotny. [...] Statystycznie rzecz biorąc mit znajduje się na prawicy. [...]
Kłamstwo jest bogactwem, zakłada posiadanie prawd, zapasu i form."
Wszyscy wyznawcy i fanatycy myślą, że posiadają prawdy w wystarczającej ilości i jakości, a nawet jej zapasy. Wypowiadają te prawdy ex cathedra. Tymczasem, tylko teologia negatywna może coś powiedzieć o Bogu, a mianowicie, czym On nie jest.
Słusznie irytują Cię pierdoły, Matt 87. Abyś mógł zmniejszyć poziom irytacji praktykuj częściej silentium sacrum. U mnie możesz liczyć na wyrozumiałość. Księdza ze mnie nie rób, mogę co najwyżej przyjąć funkcję ministranta w Świątyni Wątpienia, bez prawa wchodzenia za Ikonostas.
Matt87 napisał/a:[...]
Ignorancja to domena ludzi wieżących,
[...]
Dobrześ napisał. I potwierdziłeś tym zdaniem swoją nieomylną i bezbłędną wiarę... Jesteś wieŻący, a Twoją ulubioną wieżą jest Wieża Babel, wieża wszystkich, którym się plączą języki.
Ten czas na pewno nie jest czasem straconym. Zmień punkt siedzenia, może wtedy zobaczysz bajeczki, do których Ty lubisz wracać i Kizię zostawisz w spokoju. Twoje bajki są bardziej szkodliwe od innych, bo pozwalają na złudzenie, że zachowujesz racjonalność, tymczasem racje, którymi karmisz siebie i innych są mocno głodowe.