Witam was. Mam nadzieję ,ze znajdzie się tutaj ktoś kto mi pomoże . Mam dziewczynę, jesteśmy ze sobą prawie 9 i czujemy się ze sobą wspaniale. Jest jednak pewien problem - moja dziewczyna ma niskie poczucie własnej wartości, jest bardzo znerwicowana ( ma dość stresującą pracę) często wpada w doła i sięga po żyletkę, tnie się. Na początku w ogóle tego nie zauważyłem. Potem widziałem ślady na rękach to mi to tłumaczyła na różne sposoby- wierzyłem, bo w ogóle nie wiedziałem ,ze jest coś takiego może się zdarzyć mojej kobiecie. Kiedy mi o tym powiedziała byłem w tak wielkim szoku, ze absolutnie nie wiedziałem co powiedzieć. Postanowiłem jednak coś z tym zrobić bo tak nie mogło dalej być. Rozmawialiśmy o tym bardzo, bardzo długo. Wydawało mi się ,ze sama stwierdziła, że coś trzeba z tym zrobić. Nie potrafiła jednak przyrzec mi, że więcej tego nie zrobi nie przyrzekła, bo wiedziała, że jest tym w jakaiś sposób zniewolona i że to się może powtórzyć jeszcze . A ona jest bardzo akuratna - taka perfekcjonistka trochę i jak czegoś nie może obiecać innym to nie obiecuje. Powiedziała coż takiego ,że jeszcze bardziej czuję się odpowiedzialny za to co się dzieje, że jedynym jej oparciem jestem ja. Ma świadomość, że źle robi, to na pewno bo to mądra dziewczyna ale coś sprawia ,ze nie może się od tego uwolnić. Nie wiem ile to trwa - ale sądząc po śladach na rękach nie długo - może dwa lata. Jak jej pomóc? Co należy zrobić? Czy powinienem o tym powiedzieć jej rodzinie?
Witam Xmen29,
jesteś dużym wsparciem dla swojej dziewczyny. Starasz się zrozumieć jej problem i pomóc walczyć z tą trudną sytuacją.
Z pewnością i ona to docenia i jest Ci wdzięczna. Pierwszym krokiem, by zmienić dysfunkcjonalne zachowanie jest przyznanie, że ten problem nas dotyczy! Jeśli Twoja dziewczyna zdaje sobie sprawę z choroby i chce podjąc leczenie to jest na dobrej drodze.
Wiele osób okalecza się, czy to przy pomocy żyletki, czy np. drapiąc i wywołując rany na skórze. Nie robią tego by zwrócić na siebie uwagę, wielu wręcz skwapliwie ukrywa rany, jak najciemniejszą tajemnice.
W rzeczywistości tego typu zachowania pełnią funkcję radzenia sobie ze stresem, frustracją, napięciem. Są to dysfunkcjonalne sposoby na wyładowywanie nałożonych się napięć. Stąd można u samookaleczających się osób zaobserwować wzmożenie tych zachowań w sytuacjach stresujących, kiedy życie wymyka się spod kontroli.
Zdarza się, iż tego typu zachowania pojawiają się u osób, które nie wykształciły zdrowych i efektywnych metod radzenia sobie ze stresem. Być może dorastały w domu, w którym panował chaos i dezorientacja, kiedy to o wielu sprawach nie mówiono. Wiele osób zmagających się z samookaleczaniem, cierpi również na inne emocjonalne zaburzenia.
Bądź wciąż tak mocnym i bezwarunkowym oparciem dla niej. Niech wie, że ją akceptujesz. Twoja dziewczyna powinna podjąć leczenie. Niech zwróci się do ośrodka zdrowia psychicznego, bądź gabinetu psychologicznego!
Pozdrawiam serdecznie.
Dzięki Carol - nawet nie wiesz jak mi było potrzeba wsparcia. Bardzo dziękuję !!!
Chciałabym tylko przyłączyć się do słów Carol. To, że jesteś przy Twojej dziewczynie bezwarunkowo i jesteś dla niej wsparciem, na pewno pomaga jej uporać się ze swoimi problemami. Jednak wskazana byłaby pomoc fachowca.
Moja kolezanka ma podobny problem, i cały czas walczy z tym, od jakiegos roku przestała to robić, ale czy rany wygoją sie jej? Z góry dziekuje za odpowiedź
zależy jak są głębokie-jeżeli robiła to powierzchownie to minie jaki ś czas i znikną,jeżeli jednak nie szczędziła siły to rany są na tyle głębokie że ślad zostanie w postaci jaśniejszych od karnacji kresek na skórze.
Tu potrzebne jest leczenie szpitalne,lekarze doskonale dowiedza sie skad u niej takie niskie poczucie wartosci(niekoniecznie sama pracam ja tak doluje,wierz mi jestem wolontariuszka i zajmuje sie od czasu do czasu takimi ludzmi), gdyby nie matka, babacia i dom, to mogłabym z nimi przebywac 24/7.To nie sa swiry jak nie ktorzy twierdza tylko wyjatkowo uczuciowe osoby, ktore pio prostu nie radza sobie z emocjami.Radze wizyte u specjalisty.
ja nie wiem nie znam się na tym, ale współczuję bardzo ci , może idź z nią do lekarza, pamiętam moja koleżanka jak byłyśmy nastolatkami tak robiła i wtedy jej mama poszła z nią do psychologa. ona może sobie zrobić straszną krzywdę
Myślę, że ten problem jest na tyle głęboki, że konieczna jest pomoc specjalisty.
Namów dziewczynę by udała się do lekarza inaczej dalej nie będzie radzić sobie ze stresem i poprzez okaleczanie siebie będzie dawała upust swoim negatywnym emocjom. Musi nauczyć się radzić sobie z nerwami bez użycia żyletki.
Bardzo dobrze ze ja wspierasz. Jestem za tym. Ja bylam osoba ktora sie ciela. I nie mowie ze do konca z tym skonczylam ale jak mi chlopak pochowal wszystkie zyletki to trzeslo mi sie w sercu bo mialam strasznego dola a nie moglam sie wyzyc na swoim ciele. To nawet paznokacjami robilam rany. Ale po jakims czasie zrozumiałam ze to mnie nigdzie nie doprowadzi. Teraz czasami mam mysli ze musze wziasc zyletke i zrobic sobie ta przyjemność jak krew wypływa z otwartej rany...Ale wiem ze wpomnienie moje dawne wroca i moze sie nawet niekiedy wykrwawie na smierc bo np. nikogo nie bedzie w domu.
Pozostaly mi tylko blizny nie tylko na rekach.
Wiesz jak ona bedzie smutna to musisz sie starac ją pocieszac i najlepiej jak nie bedzie sama. Bo jak czlowiek jest sam to sporo glupot przychodzi jemu na mysl.
Jezeli kogos wstret przeszedł to chyba dobrze co nie?:) lepiej uczyc sie na cudzych bledach niz na swoich.
Pozdrawiam i życzę wam szczęścia. A i miej sie na baczności
samookaleczenie jest jak z alkoholem ...nie wiadomo kiedy skusi
Znam to. Też w sytuacji bardzo stresującej się samookaleczałam, po prostu drapiąc się bardzo głęboko paznokciami. Pomagało, taki ból tworzył chmurę wokół mnie, wszystko widziałam jak przez mgłę.
Mój chłopak najpierw bardzo to przeżywał. Potem kazał mi sobie obiecać, że przestanę, że skoro go kocham to muszę to zrobić dla niego. Udało się, ale skłamię jeżeli powiem że samodzielnie. Bardzo mnie wspiera, gdy mam sobie robić coś takiego poprostu go wołam i proszę, żeby ze mną pobył. Wiem, że moje prawdopodobnie trwałe blizny też nie są dla niego łatwe, ale postaraliśmy się przez to przejść oboje. Póki co działa ![]()