Witam mam ogromny problem.
Od 3 lat jestem z moim facetem mamy 8 miesieczne dziecko, kocham ich oboje bez ganicznie.
Od czasu porodu jednak nie moge zapanowac nad swoja agresja, wybucham i zaczynam sie szarpac rzucac wyzywac, a denerwuje sie naprade o pierdoly. nie potrawie nad tym zapanowac. probowalam brac tabletki nic nie pomoglo.
obrazam sie za pierdoly wkrecam sobie rozne rzeczy.
Siedzi we mnie tak jakby maly glos i mowi mi straszne rzeczy.
"Typu on Cie nie koch ma inna, powiedzial Ci ze jedzie z kolegami a skad wiesz ze do jakiejs innej nie pojechal."
Jak bylam mlodsza zdarzaly sie takie napady agresji a potem sie uspokojlo, po prodzie z now wrocilo.
Za kazdym razem sie nasilaja boje sie wkoncu ze zabije go ktoregos razu.
PROSZE NIE BLAGAM O POMOC
Moja mama miała kiedyś coś podobnego..
Udaj się do psychiatry, powinien przepisać Ci leki
czy te leki pomagaja napewno?
niewiem co mam zrobic boje sie troche isc do psychiatry ale jesli nic innego nie pomaga...
co to sa za leki?
poprostu mam isc do psychiatry i powiedziec ze potrzebuje leki uspakajace? niewiem jak to wyglada nawet
Powinnaś pójść i powiedzieć co cię denerwuje, jak takie napady agresji wyglądają i opisać tak jak u rodzinnego opisujesz objawy jakiejkolwiek innej choroby. Po prostu zacznij od tego, co napisałaś tutaj.
Fajnie, że to widzisz i że chcesz z tym walczyć.
Psycholog to dobra rzecz ale nie zawsze pomaga!!Ja ufałam mojemu Meżowi a dzis w jego plecaku znalazłam trafkę poświęciłam 3 lata dla tego związku mam synka a za 6 tygodni będziemy mieli drugie dziecko a jak go zapytałam co to jest to mnie zwyzywał od wariatek i wyszedł.A ja wariatką nie jestem bo wiem co widze!!!!!!!