Witam!
Moja historia jest bardzo długa.
W marcu skończyłam 29 lat.
Był taki moment kiedy miałam 14 lat, że nagle zaczełam dostrzegać to co sie dzieje w koło mnie.
Zobaczyłam wypadki samochodowe, w których gineli ludzie.
Szpitale gdzie umierali ludzie bo leków brakowało. Gdzieś obok mnie był katowany malec, bo rodzice pili.
Takich sytuacji było mnósto.
Wiele razy chciałam pomóc ale nie mogłam. Nie wiedziałam w jaki sposób.
dostałam sie rok póxniej do bardzo dobrego liceum. Nigdy nie miałam problemów z nauką.
W rodzinie nagle zaczeło sie sypać. Ciągle ktoś umierał. Kolejna była przyjaciólka, u ktorej zdiagnozowali nowotor. Zmarła.Potem choroba ojca itd.
zaczełam sie zamykać coraz bardziej w sobie. Uciekałam w pasje. Całymy dniami coś robiłam. Spałam około 1 godziny na 24 na dobę.
Wpadłam w depresjie. Przestałam mówić.
W tym czasie zaliczyłam wolontariat na onkologii. 6 letni.
wszystko nawarstwiło się w klasie maturalnej. Coś we mnie pękło totalnie.
Wylądowałam na leczeniu psychiatrycznym. Nikt nie wiedział co ze mną sie dzieje.
Póżniej zdiagnozowali u mnie schizofrennie. wpadłam w depresje. Przedawkowałam leki.jakoś mnie wyciągneli.
dwa lata pracowałam po 12 godzin.
Pónziej studia artystyczne.Mnósto problemóew po lekach.Brakowało mnie sił.
Najgorsze,ze ze wszystkim tym byłam sama. nikt tego nie rozumiałm.Zaliczyłam mnósto psychiatrów, ale najgorszę było to, że konsultacje trwały tylko praę minut a óźniej błam dalej ze wszystkim sama.
Znalazł się kolejny lekarz juz ostatni. Dobrał jakos leki. ćoś się zmieniło.
studia skończyłam z wyróznieinem,. leczenie przerwałam poniewaz zrozumiłam ze nie chce w taki sposob zyc ciagle zmagajac sie z tym wszystkim sama.
Sytuacja w mojej rodzine jest straszmna. mój ojciec jest po udarze. Jest wybuchowy. wszyscy na tym cierpimy.bardzo przy tym jest egoistyczny. brat tak sama.
Z winy ojca na wskutek wcześniejszych problemów wyladowalsmy w nie najlepszej dzielnicy.
Nie mam tutaj znajomycgh.
pracowałam troche na uczelni jako asystent ale przerwałam.
Psychoterapia nie nie dała.
jestem juz w wieku dojrzałaym. sStarałam sie poukładać to wszystko jak tylko mogłam.
wiele razy pragnełam zeby chociaz jedna odsoba znalazłam sie zebym mogła porozmawaiąc . przytulic i zeby po prostu była. pomysłała o mnie.
Wydawało mnie sie ze uda mnie sie to wszystko poukładac ale myliłam sie.
na konsultacjii byłam rok temu u lekarza. nie chce juz wracać. to nie ma znaczenia co sie ze mna bedzie działo.
mam jescze babacie .chce o nia zadbac bo rodzina wszystko dostała od niej. jestem jej to winna.
Po jej smierci chce zamnkąc już to wszystko.
Po prostu nie ma sił. strałam sie ale nie wyszło. nie chce już widziec lekarzy.
Ta rzeczywistośc, która widze dookoła jest koszmarna. Brakuje leków dl aludzi. Problemy z praca etc
Wszyscy biegają za pi9eniedzmi niszczac to co jest najwazniejsze. a ja nie moge nic zrobić.
Przez wszystko prowadziła mnie pasja ,która stała sie moim własnym tragizmem.