77iza777 napisał/a:Witam, witam ..Tak, wiem- długo się nie odzywałam, ale .. nie chciałam sprawiać problemu, zajmować innym czasu.
Hm.. chciałabym napisać- wielkie postępy. Jednak nie lubię kłamać i nie zamierzam, aczkolwiek jakieś postępy są.
Zacznę od tego, że byłam znów u psychiatry.
Gratuluję konsekwencji w działaniu. To ogromny sukces. Wiedz, że wielu dorosłych, dużo starszych od Ciebie, powinno brać z Ciebie przykład, bo nie stać ich na taką konsekwencję.
Pamiętaj, żeby dokładnie konsultować z psychiatrą wszystko, bo to specjalista i powinien wiedzieć o Twoich ewentualnych obawach. Musisz mu zaufać, to podstawowa kwestia. Ale skoro do niego poszłaś znowu, to pewno na szczęście nie masz z tym problemu.
77iza777 napisał/a:Co do psychologa szkolnego, to chodzę do tej pani raz w tygodniu na 2h. Jest zadowolona ze zmian jakie zaszły, choć ostatnio powiedziała mi, że .. że mogę w końcu doprowadzić do tego, że będą musieli mnie odizolować od wszystkich, chyba nie muszę tłumaczyć co miała na myśli.
Boi się o mnie, bo ostatnio zamiast po żyletkę sięgnęłam po nóż. Gdy miałam przypływ emocji. Nie mogłam się powstrzymać, nie wiedziałam jak.. znów nałogowo się tnę kilka razy w tygodniu.
Wierzę, że Pani psycholog wie, co mówi i robi. Dlatego ważne, żebyś była z nią szczera. Długo już z nią przepracowujesz wszystkie problemy i jej też musisz ufać. Na pewno Cię nie skrzywdzi.
77iza777 napisał/a:Ciocia ostatnio była w szkole i właśnie pani dała jej książkę, żeby mogła więcej się dowiedzieć na temat takich osób jak ja, jak im pomóc, jak z nimi rozmawiać. Przyznam, że przeczytałam trochę. Książka opisuje patologie wśród młodzieży. Od pani psycholog dowiedziałam się, że moja ciocia powiedziała jej, że jak ja jestem za długo w łazience to Ona się o mnie boi.
Ja nie chcę im sprawiać problemów i dlatego.. dlatego chciałabym to wszystko zakończyć
Twoja rodzina od tego jest, żeby Cię wspierać. Ciocia też wzbogaca wiedzę poprzez wizyty u Pani psycholog i poprzez czytanie. Oznacza to, że jej zależy. Iza! Ty nie miej skrupułów! Masz problem i tak jak każdy mądry człowiek, musisz dać sobie pomóc. Nie przejmuj się, że zaangażowane jest w to kilka osób. Oni robią wszystko, żeby Ci pomóc. Korzystaj z tego i absolutnie nie miej wyrzutów. Teraz ciocia Ci pomaga, być może Ty kiedyś pomożesz jej. Jesteśmy zwierzyną stadną, musimy się na wzajem o siebie troszczyć. Nie obawiaj się, proś o wsparcie i pomoc bliskich.
77iza777 napisał/a:Ostatnio moje myśli samobójcze się nasiliły. Chciałabym jutro pójść do pani psycholog w szkole i jej powiedzieć to bo czuję, że jak komuś nie powiem to coś większego zrobię. Ale się boję.. Boję się pójść i powiedzieć :"Proszę pani, ja czuję, że zaraz się potnę"..
Znasz siebie. Uwierz w swoją intuicję i mądrość wewnętrzną. Przestań zwalać winę na strach i obawy. Pani psycholog od tego jest w szkole, żeby Cię wysłuchać! Jak idziesz do jakiegoś innego lekarza/specjalisty i chcesz, żeby Ci poradził, to opowiadasz o swoich WSZYSTKICH dolegliwościach. Tak też zrób w przypadku swojej psycholog. Mów jak najwięcej, znajdź ku temu odwagę. Wtedy psycholog będzie miała pełen obraz problemu, a to bardzo ważne.
77iza777 napisał/a:Wczoraj miałam fatalny dzień. Nienawidzę 26 maja.. To dzień Mamy. Nie lubię tego święta, nie znoszę
Bardzo mi przykro, że miałaś kiepski dzień. Być może kiedyś będzie on dniem bardziej neutralnym. A kto wie, czy nie będzie w przyszłości i tak, że kiedyś będziesz chciała odświeżyć wspomnienia właśnie w ten dzień. Oby kolejny 26 maj był bardziej strawny.
77iza777 napisał/a:Dodatkowo znów dzwonił Ojciec- powiedział, że mam nie oddawać słuchawki bratu, bo ostatnio go unikam. No a co mam innego robić? A bo nie wspomniałam, że.. że podczas pobytu Ojca w Polsce udał się on do tego psychiatry bez mojej wiedzy. Nie wiem o czym rozmawiali..ale zapewne psychiatra powiedział mu wszystko, wszystko ..
Ja teraz nie spojrzę mu w oczy, nie będę potrafiła.
Ja.. Ja tak naprawdę nie czuję już więzi z ojcem.. nie jest tak, że mam serce z kamienia, po prostu za bardzo się oddaliliśmy.
Skoro poszedł do psychologa, to oznacza, że interesuje go to, co się z Tobą dzieje. Myślę, że to dobrze o nim świadczy. Rozumiem jednak, że ciężko Ci z powodu braku więzi z ojcem. Być może kiedyś zapragniesz ją odzyskać.
Myślę, że nie powinnaś być jednak tak surowa dla ojca. Nie musisz też się wstydzić za to, co się w Twoim życiu dzieje. On musi to zrozumieć. Jesteś jego córką i doskonale wie przez co przeszłaś.
A jak tam w szkole z rówieśnikami? Co z nauką? Jak ulubiony przedmiot?