Hej!! oj musiałam napisać no bo niestety znów nie daje rady.
Jestem w nowym związku od ponad 6 miesięcy, są burze.. są tęcze i są słoneczne dni w naszym związku.. na początku byłam sceptyczna... ale coraz bardziej się zakochuje i przekonuje do tego wspaniałego mężczyzny. Mam trudny charakter i stwierdzoną " nerwicę lękową" kiedyś próbowałam wielu terapii ale oni badali przyczynę a ja ją znam na wylot ( stwierdzenie psychologów) a po drugie szkoda mi wydawać pieniędzy na ludzi co nie koniecznie mogą mi pomóc a mieszkam w małej mieścinie więc dużego wyboru super specjalistów nie ma.. nie wiem czy w ogóle jest. Kiedyś brałam leki, nawet wtedy gdy poznałam ukochanego, ale potem dobrze się czułam i je odstawiłam ( brałam je tylko pół roku). Między nami jest coraz lepiej.. chyba zaczynamy się dogadywać... uczymy się kompromisów i śmiem twierdzić że to jest chyba najlepszy mój związek na świecie! ten facet dba o mnie, jest bardzo wyrozumiały mimo wszystko i kocha mnie mimo wszystko choć wiem że jego cierpliwość kiedyś może się skończyć.
Ja znów wpadam w histerie, ataki lęku.. w sumie to powiązane bardzo często.. czuje w środku poddenerwowanie.. nie potrafię spać.. wczoraj na przykład waliłam głową o kierownicę.. dlaczego to robie? bo gdy wpadam w histerie wiem ze robie źle ale nie potrafię zapanować nad tym.. takie emocje we mnie się kotłują że chce je wyrzucić a one nie chcą uciec z mego wnętrza!
i wtedy chce zrobić sobie krzywdę mając nadzieje ze zadanie bólu mnie opamięta i z drugiej strony zasługuje na karę.. na ból.. bo przecież jestem takim złym człowiekiem... bo takie rzeczy robię...
Chciałam iść do psychiatry i znów brać tabletki ale mój ukochany twierdzi że to nie jest konieczne.. bo to są tylko napady co jakiś czas..a nie cały czas i muszę postarać się sama z tym walczyć a nie za pomocą leków... z jednej strony ma rację ale z drugiej nie chce go krzywdzić.. oj on po każdym napadzie mówi mi że mnie kocha i nie odejdzie ( bo panicznie boje się że odejdzie bo ode mnie wszyscy odchodzili.. nie dziwie się zresztą) a on mimo wszystko trwa.. choć oczywiście myślę że kłamie i potem niespodziewanie odejdzie a to naprawdę świetny mężczyzna!!NIE CHCE GO STRACIĆ...
Co ja mam robić? może znacie jakieś książki? które by pomogły? lub fora? lekarz online? co mam robić ze swym ukochanym? może ktoś z was jest podobny do mnie... i znacie jakieś sposoby?