No to super ze w koncu znalazl czas no i czas pokaze jak bedzie miwdzy wami oby lepiej niz teraz;) no mi zostalo ze 2 miesiace jak maz przyjedzie mam nadzieje ze uda mu sie na koniec kwietnia, poczatek maja. Bardzo mi go brakuje ale sie nie rozklejam. Mam problemy rodzinne i glupio mi o nich powiedziec wlasnemu mezowi bo tak przez skaypa jakos nie umiem. Jak jak sie wali to pokolei niestety, a jak u was z kontaktem?
7,086 2014-03-10 23:13:50
7,087 2014-03-10 23:14:53
Wiem o co chodzi.. z tego co piszesz bardzo się zmienił. Ja też zauważam każdą zmianę w zachowaniu mojego chłopaka. Nawet jak wrócił to się jakoś inaczej zachowywał, kilka dni potrwało zanim "doszedł do siebie". W stosunku do mnie był bardzo czuły i wgl, ale w domu zachowywał się na początku nie do zniesienia. Chciał być w centrum uwagi i żeby wszyscy z zainteresowaniem słuchali jago przygód ze Szwecji, a kiedy musiał przejąć swoje obowiązki domowe to był zły na cały świat. A wcześniej było wręcz odwrotnie, zaczęłam się martwić, że staje się apodyktyczny. No ale skoro chce szukać pracy w Polsce, żeby do Ciebie wrócić to może to tylko chwilowa zmiana. Dobrze, że podchodzisz do tego realnie
I dobrze, że wie, że może Cię stracić. Jeśli nie będzie się starał, żeby to zmienić to nie jest Ciebie wart..
a ja właśnie siedzę i płaczę. sama nie wiem dlaczego, to wszystko przez okres ;/ mam już tego wszystkiego dość.. samotność mnie przytłacza..
7,088 2014-03-11 09:34:16
Ja właśnie przez ten tydzień kiedy nie miał dla mnie czasu miałam "wybuchowy czas przedokresowy" i myślałam, że wszystko i wszystkich wokół siebie rozniosę. Mnie też samotność przytłacza. Na dodatek mam tylko mamę przy sobie, a znajomych po prostu nie ma. Duża część studiuje w innych miastach, niektórzy wyjechali za pracą, a ja zostałam się kształcić. No i siedzę każdego dnia w domu, na weekend do szkoły i to wszystko. Nie potrafię sobie znaleźć zajęcia i wkurzam się na swoją nieproduktywność.
Powiem Ci petite_blonde,że ja już odczuwam jego zachowanie kiedy ewentualnie wróci do Polski. Też będzie się zachowywał tak, żeby być w centrum uwagi, będzie wszystko wszystkim opowiadać po raz tysięczny, a ja będę siedziała poirytowana. Jego rodzice są tacy, że strasznie się podniecają, że on w ogóle gdzieś wyjechał, tak jakby Anglia to była w ogóle inna cywilizacja, jakieś eldorado. Oni będą zachowywać się jak małpy, a ja będę musiała łaskawie to przeczekać.
Joasia_ana mi przez ten tydzień uzbierało się tyle spraw o których chciałam mu powiedzieć, ale kiedy już go zobaczyłam na ekranie to jakoś trudno mi się rozmawiało, powiedziałam mu nawet, że ja już nie wiem o czym mam z nim rozmawiać, bo jakoś tak jak mówisz trudno przez skype.
7,089 2014-03-11 10:37:42 Ostatnio edytowany przez petite_blonde (2014-03-11 10:38:30)
Viksi dokładnie tak jak piszesz z tym zachowaniem po powrocie
musiałam wszystkiego wysłuchać po 100 razy (bo w różnym towarzystwie) już miałam tego dość. ale nie mogłam po sobie pokazać, że mnie to denerwuje, bo "przecież mogę opowiedzieć jak tam było".. dobrze, że po pewnym czasie wszystko wróciło do normy
Wczoraj się dowiedziałam, że za kilka dni przenoszą się nie na inną budowę i nie będzie tam internetu ;/ a został jeszcze trochę ponad miesiąc, nie wyobrażam sobie tego..
7,090 2014-03-11 13:10:59
Ja bym chyba oszalała jak by mój nie miał internetu. Ale wiesz co mój tato wyjechał do Belgii i też nie ma tam internetu to kupił sobie kartę startową z Lycamobile, moja mama też sobie zamówiła tą kartę i mój tato dzwoni do niej i gadają sobie ile chcą, bo on ma za darmo. Bo jak mama dzwoni do niego to pobiera. Nie wiem na jakiej to jest zasadzie i czy w każdym kraju tak jest, ale możesz o tym poczytać, zawsze to coś.
7,091 2014-03-11 18:09:53
no będę musiała, dzięki
coś musimy wykombinować, bo inaczej oszaleję..
7,092 2014-03-11 23:39:53
wspolczuje moj byly (gnuj ktory mi tyle czasu zmarnowal) tez nie mial internetu a maz jak jezdzil do niemiec pracowal niedaleko gor i tam nawt zasiegu nie mial a co dopiero internetu, i po 2 tygodnie wcale nie gadalismy ale przyjezdzal jednak co 2 tygodnie.
A u mnie super, w koncu chyba chmury odeszly. Maz pracuje, najemcy w polowie kwietnia sie wynosza i uwaga, wyprowadzam sie od tesciowej
po moim gderaniu w koncu zrozumial chyba i pozwolil sie wyniesc. Za miesiac ide w koncu z tego domu
bede bliski mamy, siostry, kolezanek, a co najwazniejsze zdala od tesciiwej i babki koniec ze sprzataniem syfu ![]()
7,093 2014-03-12 00:12:18
To świetnie, trochę odżyjesz
a od ilu lat Twój mąż wyjeżdża? praca za granicą to jakiś koszmar.. mam nadzieję, że mój chłopak w przyszłości już nie będzie wyjeżdżał, że się nie "uzależni"..
7,094 2014-03-12 10:27:57
Joasia_ana no to super. I tak podziwiam Cię,że w ogóle mieszkałaś z teściową, bo ja bym chyba nie dała rady ![]()
Ja też mam nadzieję, że mój nie będzie wyjeżdżał w przyszłości. I nie zachłyśnie się tą rzekomą wolnością tam i pieniędzmi, których tutaj "na start" nie zarobi. Nie chciałabym tak "trwać" przez kilka lat aż się w końcu rozpadnie... Kiedyś też chciałabym wyjechać, bo mieszkam na wiosce, w której nie ma przyszłości, ale na razie mam szkołę, jeszcze 1,5 roku. Nie wiadomo co się zdarzy przez ten czas. A jeżeli już bym miała wyjechać to na pewno nie do Anglii
7,095 2014-03-12 11:07:12
ja podobnie Viksi, mieszkam na wsi, ale właściwie nie lubię miasta.. mam nadzieję znaleźć jakąś pracę w mieście i zamieszkać w jakieś wiosce niedaleko. Jadnak cenię sobie spokój i ciszę. I podobnie jak Ty zaczynam się martwić, że długo tak nie wytrzymamy z dala od siebie. Co to za związek kiedy większość czasu żyje się na odległość. To dopiero drugi wyjazd, a ja już mam tego dosyć.. co dopiero jakby miał tak jeździć kilka lat. Wtedy chyba wyjadę razem z nim,bo innej opcji nie widzę, a zarobki w Polsce raczej nie skuszą go do powrotu.
7,096 2014-03-12 12:54:52
Mi tam w sumie obojętnie gdzie będę mieszkać, ważne żeby praca była dla mnie i dla Niego. Ja już dawno planowałam wyjechać,ale potoczyło jak się potoczyło i teraz się uczę i nie przerwę tego. A po szkole zastanawiam się nad Danią. Tylko muszę się zmusić do nauczenia się języka. Mam nadzieję, że nam wszystkim się wszystko dobrze ułoży.
7,097 2014-03-12 17:52:30
mój mąż to tak. pracował w anglii 5 lat wrócił i poznaliśmy się nie umiał pracy tu znaleźć robił kursy doszkalające ale jedynie takie na 2-3 miesiące znajdywał i za marną kasę, zaszłam w ciąże, pobraliśmy się no i znalazł pracę ale też słabo płatną 2000 na rękę (za to się stąd nie wyniesiemy) ja świeżo po studiach nie znalazłam pracy, brak macierzyńskiego, ciąża zagrożona to zamieszkaliśmy tutaj. urodziła się córeczka, w grudniu i początkiem stycznia jeździł do niemiec ale roboty już tam nie miał to w lutym wyjechał do anglii znowu. ja tez nie chce tak żyć ale wyjścia nie ma, tu góra 2000 zarobi na hali produkcyjnej a my jednak jesteśmy przyzwyczajeni do jakiegoś standardu (na pewno on jest) nie chcemy całego życia mieszkać w 50 metrach i liczyć do pierwszego. plan jest taki że on nas tam weźmie jak dostanie kontrakt i załatwi mieszkanie, amanda pójdzie do żłobka ja do pracy i sobie tam ułożymy życie. mam koleżankę co 3 lata już tak żyje on przyjeżdża co 3 miesiące, ona zajmuje się dziećmi ja sobie tak długiego okresu rozłąki zupełnie nie wyobrażam.
7,098 2014-03-12 19:02:59
ja też mam taką nadzieję Viksi
Joasia_ana życzę Ci, żebyś się stąd szybko wyniosła i w końcu mogła być szczęśliwa przy mężu
a wszystkim nam życzę, żeby czas szybciej płynął ![]()
7,099 2014-03-12 20:19:37
Joasia_ana Tobie szczególnie życzę, żebyś w końcu mogła być przy mężu szczególnie, że macie już córeczkę, która na pewno chciałaby widzieć tatusia częściej.
Wiadomo, że jak się przyzwyczai do wyższego standardu to później trudno zejść niżej. Ja to jeszcze jestem na utrzymaniu rodziców i na "swój" standard muszę zapracować, ale też mnie już do jakiegoś przyzwyczaili i będę musiała nieźle pracować żeby później sobie pozwolić na to co mam teraz, mam nadzieję, że uda mi się zrealizować to co mam w głowie ![]()
7,100 2014-03-12 20:54:06
A ja Wam powiem, że mieszkałam jakiś czas za granicą i miałam kontakt z facetami którzy mieli swoje dziewczyny w Polsce i szczerze powiedziawszy to nie narzekali na tęsknotę, ani jeden nie był lojalny wobec swojej dziewczyny. Mieli swoje rozrywki o których oczywiście te biedne dziewczyny nie wiedziały... Nie warto ich tak żałować bo facet sobie wszędzie poradzi.
Viksi przeczytałam Twoje pierwsze posty i właściwie to ktoś powinien wylać kubeł zimnej wody na Ciebie. Szkoda, że nie potrafisz zająć się sobą tylko ciągle siedzisz w domu. Powinnaś wyjść do ludzi, naprawdę nie masz żadnych znajomych ? Nie wierzę. Znajdź sobie jakieś zajęcie które pochłonie Twój wolny czas, może masz jakieś hobby
Co do tych rozmów to wcale nie dziwię się, że Twój facet ma mało czasu, on tam nie pojechał siedzieć tylko pracować. Ja to dopiero zrozumiałam jak pojechałam do swojego faceta. Nie wmawiaj sobie, że on tam kogoś poznał bo to bez sensu, co Ci to daje ? Głupie myśli jedynie które doprowadzają do różnych sprzeczek. Musisz go wspierać, Jego na pewno też drażni to, że zostawił Ciebie w Polsce.
7,101 2014-03-12 23:22:00
LadyAnette wiem, że mam właśnie ten problem, że nie potrafię sobie tego czasu zorganizować. Zazwyczaj do 15:00 siedzę w domu, później zjem obiad i idę do babci, ale to też nie codziennie. i ileż można robić to samo. Tu gdzie mieszkam nie mam znajomych. Koleżanka wyjechała do Niemiec pracować. Inna pracuje i mieszka w miejscowości obok, a z racji tego, że nie mam pracy to nie chce tak mamy ciągnąć za kieszeń na wyjazdy do koleżanek, to już dużo, że daje mi na wyjazdy do szkoły. Nie mam żadnego hobby. Uwierz mi, że przeszukałam już tyle "internetów" w zaczerpnięciu inspiracji,że to jest masakra. Ta historia nadawałaby się na innego posta
![]()
Dla mnie wytłumaczenie, że pojechał tam pracować, a nie siedzieć jest głupie. Bo kiedy był w Polsce to też pracował. Miał różne roboty. Pracował 8h, 12h, 14h. I nigdy nie zachowywał się w taki sposób. Zawsze znalazł czas, żeby ze mną porozmawiać czy przyjechać, żeby mnie zobaczyć, więc to, że jest za granicą i pracuje 8,5h to niczego nie zmienia. Już z nim rozmawiałam na ten temat i jest dobrze.
Dziewczyny gadałam z nim dzisiaj, wszystko fajnie, extra. Nawet mu powiedziałam petite_blonde, że boje się jego powrotu w sensie tego, że będzie to wszystko opowiadał i w ogóle, że już mam tego dość. To się śmiał, bo już pewnie wie, że tak będzie
No i zauważyłam, że powoli zaczyna się fascynacja kasą, że tam wszystko jest lepsze, że się szybko można czegoś dorobić, to nie to co w Polsce itp. itd. Powiedziałam mu, że już mi się nie podoba jego podejście. I zaraz musiał kończyć, bo kolega chciał, żeby mu w czymś pomógł. Nie wiem jak to będzie, bo nie miałam okazji z nim rozmawiać na temat wspólnego życia gdzieś indziej niż w Polsce, a nie chce tego robić przez skype.
7,102 2014-03-13 02:53:52
Viksi nie odbieraj mojego postu jako atak na Ciebie czy coś bo nie taki miałam cel. Mówisz, że tłumaczenie, że pojechał tam pracować jest głupie. Tylko zważ na to, że on będąc w Polsce miał Ciebie na przysłowiowe wyciągnięcie ręki, a w tym momencie jest setki kilometrów od Ciebie. Jak się jest w innym państwie to jest zupełnie inaczej, a przynajmniej dla mnie. Chociaż z drugiej strony nie pracuje znowu nie wiadomo ile godzin bo tylko 8,5, mój to czasami jak wychodził o 6 rano tak wracał koło 19. Więc powinien znaleźć i czas na rozmowę z Tobą.
Fascynacja kasą... No tak, skąd ja to znam
Pieniądze pochłaniają każdego na samym początku jak jest ich dużo, na nic nie brakuje itd. Ale zobaczysz, że za jakiś czas nabierze do tego dystansu i będzie ok. Piszę to z własnej autopsji. Ale tak szczerze powiedziawszy to jasne, że za granicą można szybciej dorobić się niż w Polsce. Trochę smutne ale prawdziwe.
Tak na marginesie to co Twój facet tam robi ?
7,103 2014-03-13 10:21:10 Ostatnio edytowany przez viksi (2014-03-13 10:21:43)
LadyAnette - Ale niby co jest zupełnie inaczej? Pracuje przy mięsie.
Co do tych pieniędzy to trochę się boje, bo on nie umie oszczędzać i będzie musiał się nauczyć, bo po coś tam pojechał. Ile trwał ten "początek"? Owszem wiem, że można się dorobić szybciej, nie mówię,że nie. Z tym, że tak jak pisałam wcześniej nie rozmawiałam z nim o naszej przyszłości za ewentualną zagranicą, a nie wyobrażam sobie, żeby na dłuższą metę on zarabiał tylko tam, a ja tu.
7,104 2014-03-13 11:21:45
8,5 godziny to mało. tak mi się przynajmniej wydaje, mój pracuje od 6 rano do 19 (standardowo) a czasami nawet do 20, ale zawsze znajduje czas, żeby do mnie zadzwonić
więc nie ma co go tłumaczyć, dobrze, że już to zrozumiał i jest ok :)cieszę się, że znowu się dogadujecie. Co do czasu wolnego- ja nawet jak wychodzę ze znajomymi lub zajmuję się swoim hobby to ciągle o nim myślę i o nas. czasami nawet wolę samotność, mogę wtedy spokojnie porozmyślać o tym wszystkim, ewentualnie trochę popłakać
co właściwie pomaga..
fascynacja kasą, no właśnie.. już się zaczęło ;/ plany, przeliczenia itp. itd. pewnie nie prędko będzie chciał z tego wszystkiego zrezygnować, na szczęście patrzy na to dosyć realnie. Wie, że na dłuższą metę taki związek nie będzie miał sensu, no ale zobaczymy co czas przyniesie. Mam nadzieję, że te 34 dni miną szybko..
7,105 2014-03-13 11:59:16
No mało porównując z innymi. Ale w takich godzinach, że nasze rozmawianie jest uzależnione od tego w jakich godzinach wstanie rano, jak wstanie za późno to zbytnio nie ma czasu. Mi spotkania ze znajomymi "wynagradza" jeżdżenie do szkoły. Tam sobie pogadam z dziewczynami i tyle. Ja też cały czas rozmyślam, rozmyślam jak to będzie, co on ma w głowie i jak to sobie wyobraża. Ja mam nadzieję, że on też będzie patrzył na to realnie, ale mam wrażenie, że wciąż ma nadzieję, że ja do niego przyjadę, a nie,że on wróci do mnie. Ja niestety dla niego będę cały czas się trzymać swojego.
7,106 2014-03-13 19:35:29
Viksi a to, ze jest sie w obcym panstwie, gdzie teoretycznie wszyscy rozmawiaja w innym jezyku i kiedy nie zna sie tego jezyka to jest przekichane.
Ile trwal ? W przypadku mojego faceta jakies 3-4 miesiace. Dla mnie to poczatek bo wyjezdza juz od czerwca 2012. Wiec jak przyjedzie to porusz temat wspolnej przyszlosci, jak on to widzi itd.
7,107 2014-03-13 19:47:15
dziękuję wam
to miłe mieć takie wsparcie
mój też pracuje 8 godzin dziennie od 7-15 albo od 15 do 23 zależy jaka zmiana. z moim wczoraj nie gadałam nie miał neta tylko na minutę zadzwonił jak wracał z kebaba z kolegami. jak bym dostała łomem w głowę zrozumiałam że on tam normalnie żyje, wychodzi na miasto. boję się że z czasem nas zostawi, zapomni. jakoś dzisiaj mi gorzej czuję się bardzo samotna i opuszczona
7,108 2014-03-13 21:19:25 Ostatnio edytowany przez viksi (2014-03-13 21:20:07)
LadyyAnette, przepraszam, ale nie rozumiem co ma "bariera językowa" i bycie w obcym państwie do rzadkiego kontaktowania się z ukochaną? W ogóle do kontaktowania się z kimś? Poza tym tam gdzie on jest, prawie wszyscy rozmawiają po polsku. No i oczywiste jest to, że jak wróci to poruszę z nim ten temat.
Mój pracuje od 13:30 do 22 + ma 20km w jedną stronę, więc trochę mu to czasu zabiera. Czas ma tylko rano na porozmawianie czy wyjście do sklepu. Weekend ma wolny, więc wtedy wychodzi to do galerii, do marketu, na mecz, bo kolega z pokoju gra i jeździ z nim. Joasia_ana nie możemy się tak tym zadręczać. Wiem, że to boli, bo widzisz, że on potrafi normalnie funkcjonować bez Ciebie, ale przecież też nie będzie cały czas siedział w pokoju/mieszkaniu. Po pracy też chce jakoś się odprężyć. To tak jakby on się Ciebie doczepił o to, że gdzieś wychodzisz i prowadzisz normalne życie. Ja staram się tak o tym nie myśleć, bo już całkiem bym zwariowała. Musisz myśleć pozytywnie, wtedy wszystko się ułoży. Ja cały czas sobie powtarzam, że mój zaraz przyjedzie i mam nadzieję, że tak będzie, bo wkurza mnie to, że on sam nie potrafi się określi na ile tam będzie.
7,109 2014-03-13 22:45:29 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-03-13 22:55:18)
Viksi widze, ze kompletnie nie rozumiesz co pisze do Ciebie albo nie wiem. Oczywiscie, ze to nie ma nic wspolnego, na poczatku zakladalam, ze Twoj chlopak pracuje duzo wiecej godzin dziennie niz tylko 8,5. Co do jezyka to jesli sie go nie zna to uwierz, ze to czlowieka przytlacza jak nie ma do kogo sie odezwac poza rozmowa z Toba, ale skoro mowisz, ze sa tam prawie sami polacy to spoko. Co ma wspolnego bycie w obcym panstwie ? A no ma, bo jakby mi ktos caly czas marudzil i byl niezadowolony to chyba proste, ze nie mialabym ochoty z taka osoba rozmawiac, jeszcze ze wzgledu na to, ze bylabym daleko, a ktos jeszcze by mi pretensje robil.
7,110 2014-03-13 23:13:17
Jak tam? Widzę, że dalej smęty i płacze gdzieniegdzie ![]()
7,111 2014-03-13 23:47:18 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-03-13 23:48:50)
Teo Jak widać, bez tego by się nie obeszło
U mnie bardzo pozytywnie, chociaż z momentem przedwiośnia przyszly i objawy alergii -_- A co u Ciebie ? ![]()
7,112 2014-03-13 23:49:03
Teo Jak widać
U mnie bardzo pozytywnie, chociaż z momentem przedwiośnia przyszly i objawy alergii -_- A co u Ciebie ?
U mnie bardzo dobrze, dziękuję
od dawna nie jestem już w związku na odległość dlatego się nie udzielam ![]()
7,113 2014-03-14 00:09:07
A Ty przypadkiem nie mialas chlopaka ktory plywal po morzach i oceanach ? ![]()
7,114 2014-03-14 01:27:21
A Ty przypadkiem nie mialas chlopaka ktory plywal po morzach i oceanach ?
Nie
Dziewczyną marynarza jeszcze nie byłam i chyba sie nie zapowiada, chociaż kto wie? ![]()
7,115 2014-03-14 09:31:39
Viksi widze, ze kompletnie nie rozumiesz co pisze do Ciebie albo nie wiem. Oczywiscie, ze to nie ma nic wspolnego, na poczatku zakladalam, ze Twoj chlopak pracuje duzo wiecej godzin dziennie niz tylko 8,5.
Ja wszystko rozumiem. Nie rozumiem jedynie Twojego ciągnięcia tematu. Już praktycznie na samym początku wiedziałaś,że pracuje 8,5h a dalej była gadka o barierze językowej i przebywanie na obczyźnie. Zresztą nie ważne, nie ma co tego roztrząsać. Poza tym uważam, że nawet jeśli by pracował 12h dziennie to kontakt powinien być utrzymywany, bo to jest minimum w związku na odległość.
Co do jezyka to jesli sie go nie zna to uwierz, ze to czlowieka przytlacza jak nie ma do kogo sie odezwac poza rozmowa z Toba
też bywam za granicą niekoniecznie znając język, więc wiem co to znaczy ![]()
Co ma wspolnego bycie w obcym panstwie ? A no ma, bo jakby mi ktos caly czas marudzil i byl niezadowolony to chyba proste, ze nie mialabym ochoty z taka osoba rozmawiac, jeszcze ze wzgledu na to, ze bylabym daleko, a ktos jeszcze by mi pretensje robil.
Co masz na myśli?
7,116 2014-03-14 12:55:05 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-03-14 12:58:35)
Viksi tak sie sklada, ze nie wiedzialam po ile godzin pracuje bo najwyrazniej niedoczytalam tego o ile gdzies wczesniej napisalas o tym. Zreszta mniejsza o to.
Mam na mysli to, ze jesli ciagle mu marudzisz na temat tego, ze rzadko sie odzywa to moze nie ma ochoty sluchac ciaglych pretensji etc. Jesli powiedzialas raz i nie pomoglo to chyba cos jest nie halo, nie uwazasz ?
Ciekawe co bys powiedziala jak standartowo wymienialabys z chlopakiem po 4 smsy co drugi dzien tak jak ktoras dziewczyna kiedys cos takiego napisala.
Teo To nie wiem skad mi sie to wzielo
haha
7,117 2014-03-14 13:08:33
Nie marudzę mu ciągle. Były może dwa przypadki kiedy mu marudziłam o to i pomogło. Chyba nic więcej nie muszę mówić?
7,118 2014-03-14 13:54:26
Nie marudzę mu ciągle. Były może dwa przypadki kiedy mu marudziłam o to i pomogło. Chyba nic więcej nie muszę mówić?
No spoko, spoko.
7,119 2014-03-16 00:58:34
Ja nie bede jak co niektore (teo) udawala ze jest super bez faceta. Mi jest zle bez meza brakuje mi samej jego obecnosci dzisiaj chcial zebym przylozyla nianie do mikrofonu zeby mogl uslyszec jak mala oddycha przez sen, przepraszam ale w takich sytuacjach serce mi peka
7,120 2014-03-16 13:04:36
Nie za bardzo rozumiem zdziwnienie tym że oni wiodą tam normalne życie a nie cały czas placza w poduszke za wami
faceci nie są aż tak emocjonalni jak kobiety nie rozpatrują wszystko na 100 sposobów i nie zadręczają się tęsknotą
każdy z nich ma tam swoje życie znajomych wychodzi na zakupy chodzą do knajp na piwo gada z innymi ludźmi (kobietami również) i żyje normalnym życiem ale to chyba normalne wolałybyście żeby nosili wór pokutny? mieszkam za granicą i znam chłopaków którzy mają swoje dziewczyny w Polsce, i nie widze po nich żeby jakoś specjalnie to przeżywali,przyjechali do pracy i pracują co nie znaczy że zapomnieli o dziewczynach i przestali je kochać, ja tak tu czytam te posty to widzę w was bardzo mało wiarę w te związki, tak jak by wszytsko było wporządku tylko jak jesteście razem 24 h a jak jesteście oddzielnie to by się miało zaraz rozwalić a przecież to nie mądre, poza tym to wyliczanie czasu że on ma tyle i tyle żeby się odezwać bo pracuje od tej do tej, to nie zawsze tak wygląda oni też tam mają coś do zrobienia oprócz pracy, ugotować ogarnać chate itp. i wam radzę również się czymś zając a nie myslec o głupotach i zadreczac tym faceta a potem się dziwic ze on się nie odzywa, no ale po co ma się odzywac żeby kolejny raz sluchac tych głupot i marudzenia
7,121 2014-03-16 13:38:02
Ja nie bede jak co niektore (teo) udawala ze jest super bez faceta. Mi jest zle bez meza brakuje mi samej jego obecnosci dzisiaj chcial zebym przylozyla nianie do mikrofonu zeby mogl uslyszec jak mala oddycha przez sen, przepraszam ale w takich sytuacjach serce mi peka
Ależ ja nie udaję i nigdy nie udawałam to raz. Dwa, to mam faceta przy sobie już, dlatego się nie udzielam. Przeżyłam na odległość z poprzednim półtora roku i jakiś wielkich dramatów nie było. To że Ty wariujesz nie znaczy, że wszystkie tak mamy.
Nie za bardzo rozumiem zdziwnienie tym że oni wiodą tam normalne życie a nie cały czas placza w poduszke za wami
faceci nie są aż tak emocjonalni jak kobiety nie rozpatrują wszystko na 100 sposobów i nie zadręczają się tęsknotą
każdy z nich ma tam swoje życie znajomych wychodzi na zakupy chodzą do knajp na piwo gada z innymi ludźmi (kobietami również) i żyje normalnym życiem ale to chyba normalne wolałybyście żeby nosili wór pokutny? mieszkam za granicą i znam chłopaków którzy mają swoje dziewczyny w Polsce, i nie widze po nich żeby jakoś specjalnie to przeżywali,przyjechali do pracy i pracują co nie znaczy że zapomnieli o dziewczynach i przestali je kochać, ja tak tu czytam te posty to widzę w was bardzo mało wiarę w te związki, tak jak by wszytsko było wporządku tylko jak jesteście razem 24 h a jak jesteście oddzielnie to by się miało zaraz rozwalić a przecież to nie mądre, poza tym to wyliczanie czasu że on ma tyle i tyle żeby się odezwać bo pracuje od tej do tej, to nie zawsze tak wygląda oni też tam mają coś do zrobienia oprócz pracy, ugotować ogarnać chate itp. i wam radzę również się czymś zając a nie myslec o głupotach i zadreczac tym faceta a potem się dziwic ze on się nie odzywa, no ale po co ma się odzywac żeby kolejny raz sluchac tych głupot i marudzenia
Agulek, ja już to dawno pisałam, ale nie dociera do niektórych w ogóle ![]()
7,122 2014-03-16 14:15:21 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-03-16 22:09:51)
Nie za bardzo rozumiem zdziwnienie tym że oni wiodą tam normalne życie a nie cały czas placza w poduszke za wami
faceci nie są aż tak emocjonalni jak kobiety nie rozpatrują wszystko na 100 sposobów i nie zadręczają się tęsknotą
każdy z nich ma tam swoje życie znajomych wychodzi na zakupy chodzą do knajp na piwo gada z innymi ludźmi (kobietami również) i żyje normalnym życiem ale to chyba normalne wolałybyście żeby nosili wór pokutny? mieszkam za granicą i znam chłopaków którzy mają swoje dziewczyny w Polsce, i nie widze po nich żeby jakoś specjalnie to przeżywali,przyjechali do pracy i pracują co nie znaczy że zapomnieli o dziewczynach i przestali je kochać, ja tak tu czytam te posty to widzę w was bardzo mało wiarę w te związki, tak jak by wszytsko było wporządku tylko jak jesteście razem 24 h a jak jesteście oddzielnie to by się miało zaraz rozwalić a przecież to nie mądre, poza tym to wyliczanie czasu że on ma tyle i tyle żeby się odezwać bo pracuje od tej do tej, to nie zawsze tak wygląda oni też tam mają coś do zrobienia oprócz pracy, ugotować ogarnać chate itp. i wam radzę również się czymś zając a nie myslec o głupotach i zadreczac tym faceta a potem się dziwic ze on się nie odzywa, no ale po co ma się odzywac żeby kolejny raz sluchac tych głupot i marudzenia
Dokladnie masz racje !
Tez troche mieszkalam za granica i wlasnie mialam kontakt z facetami ktorzy przyjechali do pracy, a ich dziewczyny zostaly w Polsce. Malo tego nie raz slyszalam jak jeden sie denerwowal, ze nawet zjesc spokojnie nie moze po pracy bo dziewczyna ciagle pisze z pretensjami czemu sie nie odzywa itp. Ja naprawde wszystko rozumiem, ze mozna zwrocic uwage i wtedy facet jakos tam to wytlumaczy, no ale nie ciagle marudzic jak np., moja znajoma.
7,123 2014-03-16 18:21:47 Ostatnio edytowany przez invisible1234 (2014-03-16 18:34:05)
hej dziewczyny, dziś mój chłopak wyjechał na 2,5 miesiąca do Niemiec do swojej rodziny i do pracy w rodzinnej firmie. Dzisiaj mijają 4 miesiące odkąd jesteśmy razem, a znamy się ogólnie ponad 2 lata. Ja w tym roku piszę maturę, on ma przyjechać w maju i później razem mamy tam wyjechać. Tylko nie wiedzieć czemu, nie tęsknię za nim aż tak bardzo jak myślałam... Możliwe, że jeszcze to do mnie nie do końca doszło że wyjechał. Nasz związek był stosunkowo luźny, mieszkaliśmy 20km od siebie, ja się uczyłam on pracował (jest rok starszy ode mnie) i nie mogliśmy spotykać się codziennie, najczęściej co dwa, trzy dni na ok 3,4h , czasem bywało tak że widzieliśmy się raz na tydzień a w międzyczasie wymieniliśmy kilka smsow dziennie i kilka rozmów krótkich w internecie. Jednak mimo to stworzyliśmy coś mocnego, każde spotkanie było pełne rozmów, czułości. Dobrze się poznaliśmy. Wiem, że jestem dla niego ważna, że mnie kocha i że dla niego to też jest coś ważnego. Gdyby tak nie było to zostawiłby mnie teraz, bo w maju przyjeżdża tylko na chwile i wyjeżdża już na stałę. A sam powiedział że takie ja tu, a on tam to bez sensu będzie. Ja czuję się będąc z nim, bardzo spokojna, nie zadręczam się myślami, że może mnie zostawić itp. Czuje, ze to TO. Wiadomo, były gorsze chwile ale dawaliśmy sobie radę. To jest zdecydowanie inny związek niż te w jakich byłam wcześniej. Jednak teraz się boje. Niby kontakt mamy mieć dobry telefon, skype, facebook, ale boję się że uczucie zniknie a zostanie tylko kontakt typowo koleżeński... chociaż na dzień dzisiejszy myśląc o tym, że mogłabym z nim nie być ogarnia mnie fala smutku i łez.
Ale czy to możliwe, że teraz jeszcze za nim nie tęsknię? Czy to spowodowane jest tym że wcześniej mieliśmy taki luźny kontakt? Dodam, że widzieliśmy się wczoraj jednak na ok pół h, tylko żeby się pożegnać. Płakałam jak bóbr
dziś rano jak pisaliśmy ze sobą z resztą też. Jestem osobą bardzo emocjonalną. Ale odkąd napisał mi że już musi jechać ogarnęło mnie dziwne uczucie spokoju. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem, że jestem młoda, wiele przede mną ale czuje, że może być z tego coś naprawdę ważnego...
7,124 2014-03-16 21:16:09
hej dziewczyny, dziś mój chłopak wyjechał na 2,5 miesiąca do Niemiec do swojej rodziny i do pracy w rodzinnej firmie. Dzisiaj mijają 4 miesiące odkąd jesteśmy razem, a znamy się ogólnie ponad 2 lata. Ja w tym roku piszę maturę, on ma przyjechać w maju i później razem mamy tam wyjechać. Tylko nie wiedzieć czemu, nie tęsknię za nim aż tak bardzo jak myślałam... Możliwe, że jeszcze to do mnie nie do końca doszło że wyjechał. Nasz związek był stosunkowo luźny, mieszkaliśmy 20km od siebie, ja się uczyłam on pracował (jest rok starszy ode mnie) i nie mogliśmy spotykać się codziennie, najczęściej co dwa, trzy dni na ok 3,4h , czasem bywało tak że widzieliśmy się raz na tydzień a w międzyczasie wymieniliśmy kilka smsow dziennie i kilka rozmów krótkich w internecie. Jednak mimo to stworzyliśmy coś mocnego, każde spotkanie było pełne rozmów, czułości. Dobrze się poznaliśmy. Wiem, że jestem dla niego ważna, że mnie kocha i że dla niego to też jest coś ważnego. Gdyby tak nie było to zostawiłby mnie teraz, bo w maju przyjeżdża tylko na chwile i wyjeżdża już na stałę. A sam powiedział że takie ja tu, a on tam to bez sensu będzie. Ja czuję się będąc z nim, bardzo spokojna, nie zadręczam się myślami, że może mnie zostawić itp. Czuje, ze to TO. Wiadomo, były gorsze chwile ale dawaliśmy sobie radę. To jest zdecydowanie inny związek niż te w jakich byłam wcześniej. Jednak teraz się boje. Niby kontakt mamy mieć dobry telefon, skype, facebook, ale boję się że uczucie zniknie a zostanie tylko kontakt typowo koleżeński... chociaż na dzień dzisiejszy myśląc o tym, że mogłabym z nim nie być ogarnia mnie fala smutku i łez.
Ale czy to możliwe, że teraz jeszcze za nim nie tęsknię? Czy to spowodowane jest tym że wcześniej mieliśmy taki luźny kontakt? Dodam, że widzieliśmy się wczoraj jednak na ok pół h, tylko żeby się pożegnać. Płakałam jak bóbrdziś rano jak pisaliśmy ze sobą z resztą też. Jestem osobą bardzo emocjonalną. Ale odkąd napisał mi że już musi jechać ogarnęło mnie dziwne uczucie spokoju. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem, że jestem młoda, wiele przede mną ale czuje, że może być z tego coś naprawdę ważnego...
Witaj
To bardzo dobrze, ze masz takie myslenie. Zadreczanie sie czy facet zdradzi czy nie jest bez sensu bo jesli bedzie chcial to i tak zdradzi. 4 miesiace to troszke malo ale byly tutaj tez takie dziewczyny ktore byly 1-2 tygodnie w zwiazku i ich partner wyjezdzal za granice. Co do tesknoty to barfzo mozliwe, ze jeszcze nie do konca to do Ciebie dotarlo, na pewno bedziesz tesknic ale z tym da sie zyc, chociaz momentami nie jest latwo bo wiadomo, ze zdarzaja sie gorsze dni kiedy czlowiek potrzebuje wsparcia i bliskosci drugiej osoby, a jej wtedy nie ma. Uczysz sie, niedlugo piszesz mature wiec to napewno zabierze Ci teraz duzo czasu wiec skup sie na tym, a zobaczysz jak czas szybko minie. Mi leci momentami nieublagalnie, tak, ze czasami nie wiem w co rece wlozyc. Widze, ze macie juz jakis plan, chcesz do niego wyjechac i rozumiem, ze tam pracowac tak ?
7,125 2014-03-16 21:36:59
Witaj
To bardzo dobrze, ze masz takie myslenie. Zadreczanie sie czy facet zdradzi czy nie jest bez sensu bo jesli bedzie chcial to i tak zdradzi. 4 miesiace to troszke malo ale byly tutaj tez takie dziewczyny ktore byly 1-2 tygodnie w zwiazku i ich partner wyjezdzal za granice. Co do tesknoty to barfzo mozliwe, ze jeszcze nie do konca to do Ciebie dotarlo, na pewno bedziesz tesknic ale z tym da sie zyc, chociaz momentami nie jest latwo bo wiadomo, ze zdarzaja sie gorsze dni kiedy czlowiek potrzebuje wsparcia i bliskosci drugiej osoby, a jej wtedy nie ma. Uczysz sie, niedlugo piszesz mature wiec to napewno zabierze Ci teraz duzo czasu wiec skup sie na tym, a zobaczysz jak czas szybko minie. Mi leci momentami nieublagalnie, tak, ze czasami nie wiem w co rece wlozyc. Widze, ze macie juz jakis plan, chcesz do niego wyjechac i rozumiem, ze tam pracowac tak ?
taak, w grę wchodzi najpierw praca i szkoła językowa bo niemieckiego nie umiem nic a nic, tylko angielski. Później chciałabym zrobić studia. Oczywiście zrobię sobie tu w PL furtkę jakby miało nam się, nie zapeszając, nie udać.
Generalnie jestem dobrej myśli, ale strasznie się boję, ze on wróci i będzie inaczej i stwierdzi, że nie chce mnie tam z nim. Takie myśli mnie dołują... No i w sumie chyba zaczynam tęsknić. 72 dni, niby nie tak długo bo u innych dziewczyn rozłąka jest dłuższa, ale dla mnie to najdłuższa jak dotąd. Napisał popołudniu ze przekroczył granicę, teraz czekam aż napisze, że dojechał.
7,126 2014-03-16 22:07:35
LadyAnette napisał/a:Witaj
To bardzo dobrze, ze masz takie myslenie. Zadreczanie sie czy facet zdradzi czy nie jest bez sensu bo jesli bedzie chcial to i tak zdradzi. 4 miesiace to troszke malo ale byly tutaj tez takie dziewczyny ktore byly 1-2 tygodnie w zwiazku i ich partner wyjezdzal za granice. Co do tesknoty to barfzo mozliwe, ze jeszcze nie do konca to do Ciebie dotarlo, na pewno bedziesz tesknic ale z tym da sie zyc, chociaz momentami nie jest latwo bo wiadomo, ze zdarzaja sie gorsze dni kiedy czlowiek potrzebuje wsparcia i bliskosci drugiej osoby, a jej wtedy nie ma. Uczysz sie, niedlugo piszesz mature wiec to napewno zabierze Ci teraz duzo czasu wiec skup sie na tym, a zobaczysz jak czas szybko minie. Mi leci momentami nieublagalnie, tak, ze czasami nie wiem w co rece wlozyc. Widze, ze macie juz jakis plan, chcesz do niego wyjechac i rozumiem, ze tam pracowac tak ?
taak, w grę wchodzi najpierw praca i szkoła językowa bo niemieckiego nie umiem nic a nic, tylko angielski. Później chciałabym zrobić studia. Oczywiście zrobię sobie tu w PL furtkę jakby miało nam się, nie zapeszając, nie udać.
Generalnie jestem dobrej myśli, ale strasznie się boję, ze on wróci i będzie inaczej i stwierdzi, że nie chce mnie tam z nim. Takie myśli mnie dołują... No i w sumie chyba zaczynam tęsknić. 72 dni, niby nie tak długo bo u innych dziewczyn rozłąka jest dłuższa, ale dla mnie to najdłuższa jak dotąd. Napisał popołudniu ze przekroczył granicę, teraz czekam aż napisze, że dojechał.
Widzisz taka rozłąka to jak test dla związku. Albo jest trwały i przetrwa albo się rozpadnie i nie będzie wart zachodu. Ale z tego co piszesz nie zanosi się na żadne rozstanie jak na razie
A powiedz mi jakie on ma zdanie na temat tego wszystkiego ? Mam na myśli Jego wyjazd, Twój przyjazd do niego itd.
7,127 2014-03-16 22:36:44
invisible1234 napisał/a:LadyAnette napisał/a:Witaj
To bardzo dobrze, ze masz takie myslenie. Zadreczanie sie czy facet zdradzi czy nie jest bez sensu bo jesli bedzie chcial to i tak zdradzi. 4 miesiace to troszke malo ale byly tutaj tez takie dziewczyny ktore byly 1-2 tygodnie w zwiazku i ich partner wyjezdzal za granice. Co do tesknoty to barfzo mozliwe, ze jeszcze nie do konca to do Ciebie dotarlo, na pewno bedziesz tesknic ale z tym da sie zyc, chociaz momentami nie jest latwo bo wiadomo, ze zdarzaja sie gorsze dni kiedy czlowiek potrzebuje wsparcia i bliskosci drugiej osoby, a jej wtedy nie ma. Uczysz sie, niedlugo piszesz mature wiec to napewno zabierze Ci teraz duzo czasu wiec skup sie na tym, a zobaczysz jak czas szybko minie. Mi leci momentami nieublagalnie, tak, ze czasami nie wiem w co rece wlozyc. Widze, ze macie juz jakis plan, chcesz do niego wyjechac i rozumiem, ze tam pracowac tak ?
taak, w grę wchodzi najpierw praca i szkoła językowa bo niemieckiego nie umiem nic a nic, tylko angielski. Później chciałabym zrobić studia. Oczywiście zrobię sobie tu w PL furtkę jakby miało nam się, nie zapeszając, nie udać.
Generalnie jestem dobrej myśli, ale strasznie się boję, ze on wróci i będzie inaczej i stwierdzi, że nie chce mnie tam z nim. Takie myśli mnie dołują... No i w sumie chyba zaczynam tęsknić. 72 dni, niby nie tak długo bo u innych dziewczyn rozłąka jest dłuższa, ale dla mnie to najdłuższa jak dotąd. Napisał popołudniu ze przekroczył granicę, teraz czekam aż napisze, że dojechał.Widzisz taka rozłąka to jak test dla związku. Albo jest trwały i przetrwa albo się rozpadnie i nie będzie wart zachodu. Ale z tego co piszesz nie zanosi się na żadne rozstanie jak na razie
A powiedz mi jakie on ma zdanie na temat tego wszystkiego ? Mam na myśli Jego wyjazd, Twój przyjazd do niego itd.
Generalnie jestem dziewczyną, z którą jest najdłużej jak dotąd, nigdy nie wiazal sie tak na powaznie. Jego rodzina mnie lubi itd. Wyjazd z nim zaproponował mi sam po kilku rozmowach na temat tego co bedzie po mojej maturze. Ja nie do konca byłam przekonana ale przemyślalam wszystko i stwierdzilam ze chce z nim byc no a on ucieszyl sie gdy mu to powiedzialam, bo sam stwiedzil ze nie widzi zeby cos sie psulo miedzy nami. Rozmawiając później powiedział, że sam sie boi i nie wie jak to bedzie ale chce żebysmy sprobowali i wierzy w to, ze nam sie uda. Nigdy żadne z nas nie składalo obietnic typu "razem zawsze i na zawsze", zyjemy tym co jest i chyba oboje jestesmy swiadomi, że moze zwyczajnie nie wyjsc. Na dodatek w ciagu 4 wspolnych miesiecy ani razu sie nie pokłóciliśmy, wszystkie problemy staralismy sie przegadać, albo ja wybuchałam a on mi dawał czas ochłonąć. Ale to i tak było sporadyczne. Ja w moim poprzednim związku również przechodziłam rozłąkę miesieczna w ktorej chłopak nie wiedzial czego chce. Raz pisal, ze chce byc ze mną mimo odległości innym razem pisał, że to bez sensu. Trochę się też tego boje, taka fobia z przeszłości...
7,128 2014-03-17 19:09:37
Pewnie dlatego sie boisz takiej rozlaki. Dobrze, ze juz rozmawialiscie na ten temat. Mam nadzieje, ze nie podjelas tej decyzji pochopnie o wyjezdzie, tylko, ze naprawde tegp chcesz. W sumie w Polsce ciezko sie czegokolwiek dorobic. Coraz wiecej mlodych ludzi wyjezdza.
Widac, ze dojrzala dziewczyna z Ciebie z tego co piszesz
Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy tak jal sobie zaplanowaliscie ![]()
7,129 2014-03-18 10:24:12
Też mam taką nadzieję, targają mną sprzeczne uczucia, raz jestem mega pozytywnie nastawiona i wydaje mi się, że to nie jest długo i szybko zleci, innym razem tragizuje, że się rozwali. Jak na razie jest okej, ma stały dostęp do internetu, piszemy ze sobą, dzisiaj wieczorem ma zadzwonić. Kurcze my naprawdę mamy szczęście, że możemy się tak często kontaktować patrząc na wcześniejsze posty dziewczyn, gdzie ich kontakt z połówką był znikomy. Dziękuję za wsparcie i wysłuchanie, będę tu zaglądać do was ![]()
7,130 2014-03-25 22:02:38
Dziewczyny jak tu u was wesoło
Mój mezczyzna również wyjechał, na początku wiadomo cięzko ale dzisiaj już jest lepiej. Tez nie szaleje z zazdrości, i nie wylewam morza łez, ale to nie znaczy ze nie czekam i Go nie kocham, bywaja cieższe dni kiedy bardzo tęsknie ale wtedy telefon do ucha i mu marudzę
)
Musimy być silne !
7,131 2014-03-25 23:10:26
Dziewczyny nie nadążam za czytaniem was
Za bardzo zapracowana jestem, więc nie ustosunkuje się do waszych wypowiedzi, napiszę tylko, że was pozdrawiam ![]()
7,132 2014-03-27 11:35:44
A jak tam reszta dziewczyn, co u was? Lepiej, gorzej?
7,133 2014-03-27 23:09:12
Ja was czasem czytam ale nie mam nic twurczego do powiedzenia ![]()
U mnie bez zmian, maz przyjedzie prawdopodobnoe w maju. Bardzo mi go brakuje, tak dobrze sobie radzilam i nagle sie posypalam. Jemu nie gderam ale tu moge to napisac ze bardzo mi smutno. Ostatnio siegnelam dna wachalam jego perfum i rozplakalam sie jak zobaczylam jego rzeczy w szafie. A pozatym coreczka zabkuje na nude nie narzekam;) maz przyslal mi pieniadze jemu zabrali 10 funkow a mi 2 czyli jestesmy 60 zl do tylu. Strasznie drogie przelewy sa
7,134 2014-03-28 00:22:05 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-03-28 00:22:31)
Dziewczyny nie nadążam za czytaniem was
Za bardzo zapracowana jestem, więc nie ustosunkuje się do waszych wypowiedzi, napiszę tylko, że was pozdrawiam
Jak zwykle zakręcona Ewka
Ooo pracujesz, to super
A jak tam z chłopakiem ?
bounty Dokładnie !
I tak trzymać
A gdzie Twój chłopak jest ? ![]()
7,135 2014-03-28 09:50:54
Ja też wszystko czytam, no i w sumie mam do powiedzenia to, że na razie się nie kłócimy, bo poprosiłam go, żebyśmy przestali rozmawiać o naszej przyszłości tam, o moim wyjezdzie tam, bo to doprowadzało do masakrycznych kłótni, bo oboje mamy zupełnie inne spojrzenie na tą sprawę. No i na razie jest spokój. Omijamy ten temat szerokim łukiem, ale kiedy dowiedział się, że mam 2 miesiące wakacji to musiał swoje powiedzieć i nie dociera do niego to co ja mówię, nie liczy się w tym wypadku moje zdanie. On miał możliwość wzięcia tygodniowego urlopu i przyjechania do Polski niestety dzięki jego kochanym rodzicom nie było to możliwe z racji tego, że on u nich mieszka, a oni powiedzieli, że nie ma mowy o jego powrocie, że na pewno nie będzie u nich mieszkał - zostawię to bez komentarza, bo Ci ludzie doprowadzają mnie do skrajnego załamania nerwowego.
W dalszym ciągu nie wiadomo kiedy wróci, bo jak to mówi nie ma wyjścia, więc to będzie chyba trwało do usranej śmierci, a ja nie wiem czy to przeżyje...
7,136 2014-03-28 13:31:33
A jak tam reszta dziewczyn, co u was? Lepiej, gorzej?
Raz lepiej, raz gorzej.
Chłopak był i pojechał.
Za jakiś czas ja pojadę i wrócę.
Czyli bez zmian ![]()
Poza tym bieżące sprawy związane z pracą, kolokwium na kursach i przygotowania do ślubu w rodzinie. Dzisiaj ciąg dalszy szukania odpowiedniej sukienki ![]()
7,137 2014-03-29 13:50:33
U mnie czarne chmury. Wczoraj z nim rozmawiałam i zapytałam się, czy dalej chce być ze mną... Bo od kilku dni przestał okazywać mi czułość. Odpisał, że on chyba się wypala... Na razie postanowiliśmy zrobić przerwę. Pod koniec kwietnia jednak ma przyjechać, mamy się wtedy zobaczyć i porozmawiać. Jednak ja wiem, że to bez sensu. On chyba z resztą też. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dalej go kocham i jestem w stanie walczyć o to wszystko. Ale czuję że on nie chce definitywnie odejść bo nie chce mnie zranić. Zastanawiam się nad napisaniem mu, że to wszystko bez sensu, nie czekając jak wróci. Co myślicie? Dodam, że pewnie twarzą w twarz nie bede w stanie powiedzieć mu tego wszystkiego co zamierzam. Czekać te 3 tygodnie czy nie?
7,138 2014-03-29 22:55:06
invisible że co? ja myślałam że wam się dobrze układa, pisałaś że macie do tego dystans, on niedawno wyjechał i już się wypalił? chyba coś przegapiłam
poziomka, viksi cieszy mnie że u was ok
u mnie w sumie też ale jak pomyśle ile mam czekać jeszcze aby go zobaczyć mnie trafia, strasznie tęsknie czasem mam ochotę tam lecieć i po prostu go przytulić ale nie mam za co i z kim małej zostawić
za 2 tygodnie przeprowadzka multum rzeczy do kupienia mam nadzieję że jakoś sobie poradzę. miałam dzisiaj wypadek nic się nie stało ale dało mi to do myślenia jak kruche jest życie jak krótkie i ja je marnuje na tęsknotę zamiast być blisko męża ja jestem słaba psychicznie nie wiem jak wytrzymam rok rozłąki
7,139 2014-03-30 10:42:52
Invisible poczekaj te 3 tygodnie. Zobaczycie sie, porozmawiacie w 4 oczy, bedzie inaczej
7,140 2014-03-30 13:08:31
Joasia_ana tak właśnie... minął już 2 tydzień odkąd wyjechał. W pierwszym było wszystko okej, pisał, raz zadzwonił, ogólnie spoko. Psuć zaczęło się dopiero w drugim tyg. Głównie kontaktowaliśmy się przez facebooka, zaczęłam zauważać, że coraz częściej jest na tzw. "niewidoku", czat ma wyłączony, a jest, komentuje zdjęcia itp. U mnie było to widać. Nie pisałam wtedy do niego, bo pomyślałam, że nie chce pisać. Jak już się zdarzyło, że coś napisał, to było to takie suche, wymuszone jakby. Znaczy wysyłał jakieś tam buziaki, napisał, że tęskni, że już niedługo się zobaczymy, ale widziałam, że było inaczej. W sumie on nie jest typem wylewającym swoją miłość przy pisaniu, raczej podczas spotkań, i to gestami. Napisał mi w końcu, że sam mało czuły jest. Ale na napisaniu tego się skończyło. Teraz w czwartek popołudniem strasznie chciał zadzwonić na skype, bo napisał, że by mnie zobaczył. Pech chciał, że coś się zepsuło i ani ja ani on nie mogliśmy się połączyć. Napisał wtedy , że będzie próbował wieczorem i czy na pewno będę. Odp, że tak, że będę mieć skype włcząnego i żeby dzwonił. Czekałam, czekałam nic. Po 22 wszedł na fejsa, cisza... Pół h minęlo napisałam, że chyba już dzisiaj nie zadzwoni. Odpisał, że o deamn, popił z wujkiem piwa i zapomniał, żebym wybaczyła. Napisałam spoko, a on czy jestem zła. Ja napisałam, że trochę tak, ide spać i dobranoc, odp dobranoc i tyle. W piątek nie pisał nic. Siedział na niewidoku, czasem wszedł na online, ale nic. Wieczorem jak widziałam, że siedzi z wyłaczonym czatem, napisałam czy jest i czy możemy pogadać. Odp, że tak i co jest. JA się zapytałam czy dalej chce być ze mną, a on odp, że się chyba wypala... ja na że mu w takim w razie już nie zależy, on, że zależy ale trudne to dla niego w jakim jest momencie i że pewnie jestem zła, że on się nie odzywa. Odp że jestem, on na to, że jego 80% czasu nie ma w domu, że nie zasługuje na mnie. Jak wyszłam z pytaniem czy mnie kocha odp cytuję "nie wiem kurwa miłość nie wiem". Na to ja czy chce to skończyć, on zapytał a czy ja chcę. Ja na to, że nie, bo go kocham i chcę z nim być i jestem tego pewna. On, że to smutne, ale ja wiem jak on żyje, z dnia na dzień. Ja mu na to, że wiem doskonale i nie przeszkadza mi to i że jeśli chce to skończyć to niech to kończy bo ja nie zrobię tego. Po dłuższej chwili odp, że będzie pewnie tego żałował i pluł sobie w brodę ale odejdzie, bo się wypala. I za chwilę dodał, że albo na jakiś czas. Pożegnał się i poszedł. Ja mu wieczorem napisałam, że się nie poddam, że będę czekać, przypomniałam mu te wszystkie chwile razem spędzone, że jest o co walczyć. Odpisał rano, że okej, rozumie, wróci to porozmawiamy, a na razie zróbmy przerwę. Wczoraj nie mogłam się powstrzymać i napisałam jeszcze do niego, że go kocham i nie umiem sobie z tym poradzić. Cisza do dzisiaj.
Ja jestem w totalnej rozsypce, dzisiaj rozpłakałam się w sklepie... nie jem, nie śpię, ciągle myślę o nim i o wspólnych chwilach, wszystko mi go przypomina, nawet mój pokój... ale wiem, że to jest stracone. Co z tego, że jak przyjedzie to porozmawiamy. Nie wierzę w to, że nagle go olśni, że jednak mnie kocha... z resztą on przyjeżdża tylko na tydzień. Potem znowu jedzie a mi zostanie miesiąc matur jeszcze. Jaką będę miała pewność, że znowu się nie rozmyśli.... A on tu nie zostanie i nie zaczeka na mnie. Problem też jest taki, że mieszkanie tam w Niemczech będzie miał dopiero gdzieś na przełomie sierpnia/września, więc wyjazd mój zaraz po maturze raczej nie wypali. Nie ma szans żeby został tu ze mną. Chyba żeby mu zależało, ale po tym co teraz zrobił nie zależy mu na tyle. Chyba napiszę do niego dziś że to koniec, nic się nie uda, powiem dlaczego. Co myślicie?
7,141 2014-03-30 15:31:40
koniec dziewczyny, napisałam mu, że odpuszczam. Wyjaśniłam wszystko, wyszła z tego epopeja. A on odpisał "rozumiem, przepraszam myślałem że będzie inaczej, przepraszam. Życzę Ci żebyś znalazła kogoś godnego siebie" ja na to "żałuję że to nie jesteś Ty" on "ja też... hejo
))" Czuję się jakbym umarła od środka.
7,142 2014-03-30 15:48:17
Hej kobietki
wasze grono poszerzyło się ![]()
Mój Narzeczony dzisiaj wyjechał za granicę.
Minęło kilka godzin a ja myślałam ze pierwsze chwile bez Niego będą bardziej ciężkie.
Jak przychodzi smutek mówię sama sobie " on wyjechał dla Naszej trójki"
Najgorsze to jest że nie pracuje ale będę sobie szukała najróżniejszego zajęcia żeby ten czas mijał szybko.
Kobietki nie ma co się załamywać. A jeśli którąś złapie dołek trzeba porozmawiać od tego jesteśmy ![]()
7,143 2014-03-30 17:54:42
koniec dziewczyny, napisałam mu, że odpuszczam. Wyjaśniłam wszystko, wyszła z tego epopeja. A on odpisał "rozumiem, przepraszam myślałem że będzie inaczej, przepraszam. Życzę Ci żebyś znalazła kogoś godnego siebie" ja na to "żałuję że to nie jesteś Ty" on "ja też... hejo
))" Czuję się jakbym umarła od środka.
Masakra, żeby tak po 2 tygodniach powiedzieć, że się wypala, ja bym chyba umarła z żalu.
A może to i lepiej, że się tak stało niż żebyś czekała na niego nie wiadomo ile czasu, a on by Ci wyskoczył po kilku miesiącach rozłąki, że "sory, nara bejb" Trzymaj się, wszystko się ułoży. Wypłacz się, na pewno zrobi Ci się lepiej. Ja trzymam kciuki, żebyś doszła do siebie jak najszybciej ![]()
7,144 2014-03-30 18:02:21
Hej kobietki
wasze grono poszerzyło się
Mój Narzeczony dzisiaj wyjechał za granicę.
Minęło kilka godzin a ja myślałam ze pierwsze chwile bez Niego będą bardziej ciężkie.
Jak przychodzi smutek mówię sama sobie " on wyjechał dla Naszej trójki"
Najgorsze to jest że nie pracuje ale będę sobie szukała najróżniejszego zajęcia żeby ten czas mijał szybko.
Kobietki nie ma co się załamywać. A jeśli którąś złapie dołek trzeba porozmawiać od tego jesteśmy
Hej!
A nie mogliście wyjechać razem?
Wiecie co, tak sobie ostatnio myślałam i zaczęłam się zastanawiać czy to wszystko jest tego wartę. Tak jak Joasia_ana napisała ostatnio, że miała wypadek i jakie to życie jest kruche. Przecież tak na prawdę nie wiemy czy dożyjemy jutra i czy warto tak umierać z tęsknoty? I chyba wolałabym żyć od pierwszego do pierwszego żyjąc razem, mając siebie, móc się przytulić w każdej chwili, rozwiązywać razem problemy, stawiać czoła razem trudom codzienności, niż żyć razem, a jednak osobno. Przecież tak na prawdę każdy z nas ma inne życie tam i tu. Wydaje mi się, że zmienia się nasze podejście do drugiej osoby, ma się dystans jeżeli długo jej się nie widzi. Pogoń za pieniądzem mnie przeraża. Nie wiem może sądzę tak tylko dlatego, że jestem jeszcze młoda, nie mam dzieci...
7,145 2014-03-30 18:09:43 Ostatnio edytowany przez invisible1234 (2014-03-30 18:17:02)
Najgorsze jest to, że uwierzyłam w te jego zapewnienia. Miałam chwile zwątpienia, ale wtedy przypominałam sobie co mi mówił, że wszystko będzie z nami dobrze. Na dniach spotkam się z jego przyjacielem żeby oddać rzeczy, które zostawił u mnie. Porozmawiam z nim, może powie mi coś więcej, może coś więcej wie... Bo ja nie wierzę, nie wierzę, że się odkochał tak szybko. Jakiś miesiąc temu poszedł na imprezę urodzinową, popił trochę i po pijaku napisał mi smsa w środku nocy, że mnie kocha. A podobno człowiek po pijaku mówi prawdę. Czyli że kłamał? Albo mu się wydawało? 2 tyg to chyba za mało żeby się w kimś odkochać, jeśli uczucie było prawdziwe... nie wiem co mam myśleć. Cały czas mam w głowie jego słowa, że jestem najwspanialszą dziewczyną z jaką kiedykolwiek był, że chciałby mnie złapać i nie puścić już nigdy, że jedyne czego się boi to to, że mnie może skrzywdzić, bo wie że jestem bardzo emocjonalna... No i mu się udało. Chyba wolałabym żeby mnie zdradził. Wtedy przynajmniej mogłabym go znienawidzić... ![]()
viksi zgadzam się z Tobą w zupełności. Ale np mój już były nie miał zbytnio wyjścia. Nie skończył liceum, jedyne doświadczenie jakie miał to praca na budowie i jako kierowca busa. Pracę tutaj stracił, nie mógł nic znaleźć bo mieszkamy w takim mieście, że nic tylko stąd uciekać. Nie było powodu oprócz mnie żeby tu zostawał, a ja miałam przyjechać. Więc albo jechać razem albo siedzieć tam gdzie się jest i cieszyć się tym co ma. Tylko nieliczne, silne związki to przetrwają. Bo gdyby mój nie stracił pracy, nie wyjechał to dalej bylibyśmy razem. Kto wie, może rozwaliłoby się i tak, ale wtedy wiedziałabym, że jest jakiś konkretny powód.
7,146 2014-03-30 18:19:53
prawdziwe uczucie to jest po wielu, wielu miesiącach i spędzaniu wspolnych chwil, rozwiazywaniu problemow. nie wtedy...
7,147 2014-03-30 18:33:03 Ostatnio edytowany przez milussia (2014-03-30 18:33:47)
Do viksi :
O to chodzi że nie mogliśmy wyjechać razem. Ja jestem w ciąży tu chodzę do lekarzy, mam wykłady itd.
Po drugie rodzice zostawili mi brata żebym się nim opiekowała bo sami wyjechali w delegacje.
Dla mnie też lepszym rozwiązaniem by było gdyby On został i żylibyśmy razem ale chcemy skończyć robić swój dom i pójść na swoje. A 2 miesiące to nie jest taki duży okres. Moim zdaniem jeśli się kocha to da się przetrwać wszystko nawet rozłąkę, tęsknotę. Masz racje nie wiadomo co będzie jutro ale tak samo możemy sobie myśleć tutaj na miejscu wychodząc za każdym razem z domu.
7,148 2014-03-30 18:35:50
Mi się wydaje trochę, że to sprawa indywidualna, to się czuje. Ja mojego znałam dwa lata zanim zaczęłam z nim być, spotykaliśmy się wcześniej ale nie dane nam było wtedy być ze sobą. Ja odkąd go poznałam wiedziałam, że dla mnie jest w pewien sposób wyjątkowy. I to co czułam nie minęło, osłabło gdy kontakt nasz się urwał na trzy miesiące, ale odrodziło się na nowo gdy znowu się odezwał pół roku temu. Nie twierdzę, że on czuł to samo, bo pewnie nie. Ale ja wiem, że to jest, a raczej w sumie było coś prawdziwego. Uczucie jego do mnie było zbyt słabe żeby to przetrwać. I boli mnie, że wprowadził mnie w błąd, że jest tak silne.
7,149 2014-03-30 18:46:19
invisible1234 masz racje każdy para jest inna inaczej przechodzi miłość, rozstanie.
Twój facet wyjechał i wszystko zaczęło się psuć? Czy już wcześniej wasze relacje były kiepskie?
7,150 2014-03-30 18:49:14
Do viksi :
O to chodzi że nie mogliśmy wyjechać razem. Ja jestem w ciąży tu chodzę do lekarzy, mam wykłady itd.
Po drugie rodzice zostawili mi brata żebym się nim opiekowała bo sami wyjechali w delegacje.
Dla mnie też lepszym rozwiązaniem by było gdyby On został i żylibyśmy razem ale chcemy skończyć robić swój dom i pójść na swoje. A 2 miesiące to nie jest taki duży okres. Moim zdaniem jeśli się kocha to da się przetrwać wszystko nawet rozłąkę, tęsknotę. Masz racje nie wiadomo co będzie jutro ale tak samo możemy sobie myśleć tutaj na miejscu wychodząc za każdym razem z domu.
No teraz rozumiem, nie wiedziałam, że jesteś w ciąży, w każdym razie gratuluje! niech się zdrowo rozwija. Mi już niedługo minie 2 miesiące od wyjazdu mojego Lubego, Na początku się dłużyło, a teraz już jestem przyzwyczajona, że go nie ma.
Tak zgadzam się z Tobą, że tutaj na miejscu też się może coś zdarzyć, ale ukochana osoba byłaby ze mną. Nie chciałabym umrzeć kiedy np przez pół roku nie widziałam osoby na której najbardziej mi zależy którą kocham, bo ona wyjechała za je&*b*nymi pieniędzmi