JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

66

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Rita39 ja myślę, że ktoś, kto ma pojęcie jakiekolwiek o wychowaniu przysposobionego dziecka nigdy nie powiedziałby że wystarczy tylko chcieć... Tak mówią ludzie, którzy takich dzieci nigdy nie wychowywali a tym samym niestety zwyczajnie nie wiedzą o czym mówią. Dlatego ja nigdy nie zabieram głosu w sprawach, o których nic nie wiem, bo ich zwyczajnie nie przeżyłam. A już broń Boże nie biorę się za ocenę. Nie wszystko w życiu mi się podoba, nie wszystko pochwalam, ale nigdy nie oceniam. No chyba, ze mam podobne doświadczenia i mogę zabrać głos....No właśnie. Zabrać głos w tym wątku powinni ludzie, którzy takich rzeczy doświadczyli i mają prawo się wypowiadać na ten konkretny temat. Niestety większość zrobiła dużo hałasu w sprawie, o której nic nie wiedzą. I mam im do powiedzenia tylko jedno: nie macie prawa oceniać ludzi, którzy zdobyli się na przygarnięcie dziecka. Bo wyście nie zrobili NIC w stronę takich dzieci. Mój mąż i jego żona kiedy brali to dziecko też zapewne nie mieli w zamiarze jej skrzywdzić. Pewnie chcieli wtedy jak najlepiej. Wydawało im się , że malutka scali ich związek i stworzą kochającą się rodzinę...Niestety tak się nie stało. No ale oni są egoistyczni i nieodpowiedzialni. Nie to co większość z Was tak chętnie ich piętnująca. Wy macie miłość, serce otwarte, niezwykle dużo dobrych chęci i tak wiele zrozumienia dla tych wszystkich trudnych, skrzywdzonych dzieci. I jest Was zdecydowana większość....Dlaczego zatem tak wiele dzieci przebywa w domach dziecka?....Skoro jest Was - wspaniałych - aż tylu?....hmmmmm......Jak łatwo rzucać błotem w innych ludzi i mówić; Ja to bym tak w życiu nie zrobiła.... no pewnie, że byś nie zrobiła. Bo nigdy nawet nie przyszło Ci do głowy aby poświęcić choć trochę swego życia innemu człowiekowi. A przecież to takie proste, takie cholernie łatwe. Wystarczy tylko chcieć. To dlaczego na litość Boską w Waszych domach nie ma przynajmniej po jednym takim dziecku??? Skoro tak łatwo zrobić tyle dobrego? Czemu tyle dzieci nie ma domu? Skoro jest Was tylu??? No właśnie.... Są ludzie którzy próbują. Nawet jeśli nie zawsze się udaje, nie zawsze wychodzi, nie zawsze jest tak, jak być powinno..... i to są ludzie, którym należy się szacunek. Zwłaszcza od Was - nie robiących nic.....

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
mariola38 napisał/a:

Elfina- nie oceniaj proszę mojego męża, bo nic o nim nie wiesz. Zanim znalazł się w takim miejscu w jakim jest pokonał trudną drogę. Dlaczego jest nieodpowiedzialny? Bo starał się ze wszystkich sił o to dziecko a sprowadzony został do jak to słusznie nazwała Kleoma dojnej krowy? Bo ma dość walki z wiatrakami? To on się starał o to dziecko a matka, o ile można ją nazwać matką, zrobiła wszystko by go odseparować i spieprzyć ich relacje... i dziś, nawet jeśli jego psychika zawiodła, to on jest nieodpowiedzialny? A nie ta pseudo mamusia czasami? Bo mnie się wydaje, że jednak ona. Nie wiem jaka będzie ostatecznie decyzja męża, ale jeśli postanowi rozwiązać adopcję, chcę wiedzieć wszystko, co mogę wiedzieć na temat takiej sprawy. I tyle
Słodko-kwaśny, czekam cierpliwie....i pozdrawiam ciepło.

Po pierwsze zapytaj męża czy naprawdę tego chce,żeby potem nie było płaczu,wątpliwości itd.
Jaki to jest przysposobienie to,że pełne wiem ale czy np nie rozwiązywalne? Czy jednak takie,które da się rozwiązać.To dość ważne.
Zakładam wersję najtrudniejszą,że jest nie rozwiązywalne i pytanie moje brzmi czy maż da radę udźwignąć ciężar bo to może być długa i ciernista droga.Jednym słowem jak u niego z psychą?
Napisz mi prosze tych kilka odpowiedzi.
Bujając się dziś na hamaku rozmyślałem jak rozdzielić coś co niby rozdzielić się nie da i wpadł mi do głowy pewien pomysł.Ale o tym później.Pozdrawiam.

68

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Słodko - kwaśny nie wiem co jest w twoich postach ale.... uwielbiam Cię smile))) To tylko tak na marginesie smile.
Do rzeczy. Na chwilę obecną mąż bardzo poważnie myśli o złożeniu tego wniosku. Zapytałam co czuje do tego dziecka..... chwilę milczał po czym spytał: co mam czuć? z czego mam brać uczucia?  Nawet jej teraz nie znam... Więc chyba trochę kiepsko. Na decyzji sądu jest napisane przysposobienie pełne... Myślę, że raczej chodzi o rozwiązywalne, bo to najczęstsza forma w naszych sądach.
A jeśli chodzi o psychikę mojego męża powiem tak. Jeśli złoży ten wniosek to doprowadzi sprawę do końca. Da radę. To silny facet. Tylko dzięki silnej psychice tak długo nie dawał za wygraną, i tak długo znosił te szopki. Teraz kiedy sytuacja zabrnęła w taki kąt, też mam wrażenie, że radzi sobie z tym świetnie. Przynajmniej dużo lepiej ode mnie. Spokój i opanowanie, to on.

69

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Mysle ze facet twojego pierwszego dziecka tez powinien pojsc i samemu pozbawic sie praw rodzicielskich ... Wogole ojcowie wszyscu ktorzy rozstali sie z matkami dzieci powinni sami sie pozbawic zeby nie placic alimentow a i po co im "te" dzieci jak maja zal czesto i same nie chetnie sie widuja z tatusiami . Wogole juz nie wspomne o dzieciach ktore iles tam set kilometrow mieszkja od swoich ojcow i widuja ich bardzo zadko . To ojcowie juz powinni o nich zapomniec i wogole bo przeciez juz uczucia wygasly bo sie dawno ich nie widzialo . A twoje dziecko twoj maz kocha chociaz go nie zrobil dziecko sie przywiazalo . No ale przeciez jak by miala zdazyc sie sytuacja ze sie rozstaniecie to znowu staje sie dla niego obce dziecko . Niech od razu sie odizoluje bo bedzie po nim widac ze juz poprostu nic do tego dziecka nie czuje  uczucia umra bo nie bedzie z nim przebywal codziennie a to milosci nie bedzie mogl pielegnowac . Super  ze to tak dziala. Dziecko raz skrzywdzone a teraz przejdzie przez to drugi raz bo jak ze uczuciowy i wspanialy tatus postanawia sie jej zrzeknac . I gdyby nie chodzilo o te zasrane alimenty to po co bylo by mu rozwiazywanie tej adopcji ?! Bo niby co takiego innego ona mu da ? To ze dziecko bedzie wiedzialo ze jej nie chce ?! To niech sie wycofa z jej zycia i gdy ona ze chce sie z nim kontaktowac to to zrobi ale nie bo obowiazek placenia . Gdyby te dziecko bylo ich rodzonym i ta zona by postepowala tak samo jaki on musial by byc biedny bo nie mogl by sie wycofac z obowiazku placenia bo ZAWSZE mial by ten obowiazek . Tak samo jest tutaj ta jego byla sama decyzji o adopcji nie podjela to byla ich WSPOLNA  swiadoma decyzja i niestety jak by mial godnosc to nawet by wiedzial ze to jego obowiazek . Niestety ale nie rozumiem czegos takiego

70

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

ahh.mach - polecam słownik ortograficzny, bo trzeba się natrudzić, żeby to przeczytać. To jedno.
Drugie - ojciec mojego dziecka nie musi się zrzekać praw, bo ja nie utrudniam mu kontaktów i bycia Tatą. Wręcz walczę o te spotkania jeśli trzeba.
Po trzecie- alimenty po rozwiązaniu adopcji mogą pozostać. Są większe problemy kwestii prawnej, które kiedyś nie muszą ale mogą się odbić na naszej rodzinie, naszej wspólnej córce. I znów polecam nie zabierać głosu tym, którzy kompletnie nie znają tematu. Bo że nie wiesz o czym piszesz, to widać. Ile wiesz o prawnych konsekwencjach adopcji? Szczególnie takiej nieudanej?.... Nie wiesz NIC, co wynika z Twojego wpisu. To może się lepiej nie wypowiadaj. I tu kończę z Tobą dyskusję.

71

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
mariola38 napisał/a:

Słodko - kwaśny nie wiem co jest w twoich postach ale.... uwielbiam Cię smile))) To tylko tak na marginesie smile.
Do rzeczy. Na chwilę obecną mąż bardzo poważnie myśli o złożeniu tego wniosku. Zapytałam co czuje do tego dziecka..... chwilę milczał po czym spytał: co mam czuć? z czego mam brać uczucia?  Nawet jej teraz nie znam... Więc chyba trochę kiepsko. Na decyzji sądu jest napisane przysposobienie pełne... Myślę, że raczej chodzi o rozwiązywalne, bo to najczęstsza forma w naszych sądach.
A jeśli chodzi o psychikę mojego męża powiem tak. Jeśli złoży ten wniosek to doprowadzi sprawę do końca. Da radę. To silny facet. Tylko dzięki silnej psychice tak długo nie dawał za wygraną, i tak długo znosił te szopki. Teraz kiedy sytuacja zabrnęła w taki kąt, też mam wrażenie, że radzi sobie z tym świetnie. Przynajmniej dużo lepiej ode mnie. Spokój i opanowanie, to on.

To dobry znak,że facet jest silny ale do rzeczy gdyby było to pełne nie rozwiązywalne w myśl tego co napisałaś sugerował bym takie coś.Walące się małżeństwo i adpopcja dziecka czyli wykorzystanie przez małżonka lub wymuszenie podpisania aktu adopcji pełnej nierozwiązywalnej.Zastraszenie rozwodem co daje możliwości iż podpisany akt był pod przymusem.Późniejsze wydarzenia jakby to potwierdzają.A wiec w myśl art 86 k.c. i art 87 k.c można wystąpić o unieważnienie takiego aktu.Ale aby tak prosto nie było trzeba przekonać sąd.Stąd moje pytanie o psychikę męża czy umie odegrać rolę biednego małego misia z odrobiną skuryw...ństwa.
Ale jeśli to coś innego powinno pójść znacznie łatwiej jutro napisze Ci jak ja to widzę.

Ps.Wiesz co nie jestem od uwielbiania po prostu chcę pomóc Wam na ile umiem i potrafię.Zmuszacie mnie do myślenia bo ja bardziej od finansów jestem ale to dobrze.
Nie piję drugi tydzień stąd poślizgi dużo czytam właśnie o tym z czym macie zazwyczaj problemy.
Sam nie jestem idealny choć jak dawałem w palnik rozświetlał mi się umysł i nabierałem blasku:)
Dużo rzeczy mi się nie podoba ale staram się nie osądzać życia innych a jeśli napisze coś to tylko w stylu jak ja bym postąpił.Życie niestety nie jest fajną bajką jest ciężkie czasem zdradliwe i dziwne.Wiesz Ci którzy krytykują Ciebie sami się wystawiają na śmieszność.Moja rada olej to bo co Jesteś winna ,ze chcesz być szczęśliwa,wymiksować swojego faceta z fikcji w jakiej się znalazł.Nie  daj się zjeść ja Wam pomogę a właściwie ukierunkuje Was co powiedzieć adwokatowi to przykra i bolesna sprawa ale osądzać Was nikt nie ma prawa.Tyle ode mnie.Jutro napisze Wam co musicie zrobić i jak się zachować bo nie ukrywam Ty też będziesz musiała spełnić swoją role.Pozdrawiam.

72

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

A ty Mariolko zaadoptowalas jakies dziecko, ze masz tyle doswiadczenia?

73

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Bardzo trudno jest rozwiązac adopcję.Sąd jak zawsze w takich sprawach będzie miał trudne zadanie.Fakt, iż płaci alimenty i nie widuje się z dzieckiem , nie oznacza rozwiazania adopcji.

74

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Co to za pytanie ''czy zaadoptowaliście jakieś dziecko''? Oczywiście, że nie!
Nie, ponieważ nie jestem osobą do tego odpowiednią, ponieważ nie jestem pewna, że pokochałabym je jak własne i nie wiem, czy poradziłabym sobie z takim dzieckiem. DLATEGO nie adoptuję dziecka. Nazywam to ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nie biorę się za coś, jeśli nie mam pewności, że sobie poradzę. Bo przez moją NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ ucierpi dziecko.

75 Ostatnio edytowany przez rita39 (2015-05-17 08:52:11)

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

mariola, myślę, że zacząć należałoby od dokładnego wglądu w sprawę, czyli dokładnego sczytania wszystkich dokumentów z postępowania w sprawie przysposobienia - po sygnaturze, w sądzie, który orzekał przysposobienie. A wszystko jest ważne : czy dziecko było ze zrzeczenia, czy z pozbawienia ( nierozwiązywalna/całkowita/blankietowa czy pełna rozwiązywalna ), czy maż z byłą żoną przechodził przez ośrodek adopcyjny (przed 2012 r. nie było takiego obowiązku ), czy był przeprowadzony wywiad środowiskowy w trakcie styczności z dzieckiem, i przez kogo : kuratora, czy pracownika ośrodka adopcyjnego, jaka była we wniosku o przysposobienie podana w uzasadnieniu, motywacja. itd.

76 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-05-17 09:37:49)

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Wsadzam kij w mrowisko.

Rozwiązanie adopcji będzie dla dziecka wychowawcze.
Bo dziecko patrząc na to co teraz się dzieje, że można nic z siebie nie dając zrobić z kogoś  jelenia nie dostaje odpowiednich wzorców rodziny, dobrego wychowania.
Sytuacja dziewczynki nie zmieni się, nadal będzie z matką. W zależności od sytuacji finansowej matki alimenty mogą zostać, sąd ich nie zniesie. Będzie je być może miała do czasu uzyskania samodzielności finansowej czy skończenia nauki w odpowiednim wieku. Ale już tych bonusów, które ma do tej pory  nie będzie.
I to nie jest brak odpowiedzialności, że ojciec nie ma zamiaru błagać na kolanach o kontakty z dzieckiem. Robił co mógł aby te kontakty mimo rozwodu pozostały. Nie wyszło nie z jego winy.

Kodeks rodzinny określa też obowiązki dziecka wobec rodzica. Nawet dziecka małoletniego.

Gdy dziecko skończy 13 lat ma prawo decydować samo  czy chce być adoptowane.
Dziecko ma też prawo samo wystąpić o rozwiązanie adopcji gdy skończy 18 lat.

77

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
Cynicznahipo napisał/a:

Ludzie, no WALCZYŁABYM O MOJE DZIECKO! A nie rezygnowałabym z rodzicielstwa!! Kochający rodzic walczy o dziecko do samego końca.

I niech nikt nie waży się napisać (tak, do Ciebie to kieruję, Autorko wątku), że nie wiem, o czym piszę! Bo wiem doskonale, byłam małą dziewczynką, gdy rodzice się rozwiedli, było dużo awantur, ograniczenie praw, oj działo się, działo. Dlatego dziś wiem, że o dziecko się walczy, dziecko na to czeka.

Zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

Kleoma napisał/a:

Rozwiązanie adopcji będzie dla dziecka wychowawcze.
Bo dziecko patrząc na to co teraz się dzieje, że można nic z siebie nie dając zrobić z kogoś  jelenia nie dostaje odpowiednich wzorców rodziny, dobrego wychowania.

Tylko z jakiej racji można wymagać od 9-letniej dziewczynki, by była dojrzalsza od dorosłych ludzi? Mam 13-letnią siostrę, niby pannica, ale w wielu aspektach wciąż dziecko. Zwłaszcza jeśli chodzi o dość skomplikowane relacje w rodzinie. A co dopiero 9-latka...

Ja tu nikogo nie potępiam, ale Autorko, czy Twój mąż nie tęskni? Nie tęskni za tym co było? Bo nawet jeśli nie ma jej teraz fizycznie, nawet psychicznie, to wspomnienia pozostają. A wspomnienia potrafią podtrzymywać miłość (wszelkiego typu) jeszcze długo po tym, jak nastąpi rozpad.

Najbardziej współczuję tej dziewczynce. Kompletnie niewinnej. A wiecie jak to będzie dalej? Obawiam się, że jedynym impulsem, który trzyma "matkę" przy tym dziecku jest właśnie chęć robienia na złość "ojcu". Bardzo łatwo można sobie dopowiedzieć ciąg dalszy tej historii. Może trzeba było w takim razie adoptować krzesło? Albo kanapę? Bo jak się znudzi, to można nawet wywalić... I drogie w utrzymaniu też nie jest.

78

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Dla mnie tej watek jest tak  nieetyczny, ze czytam go z obrzydzeniem. Dziwie sie, ze znalazla sie osoba, ktora udziela porad prawnych, nie znajac calosci sprawy, malo tego namawia do klamstw. SA fora o tego typu tematyce. TU po trzeba osob o przygotowaniu pedagogicznym, psychlogicznym, aby wytlumaczyc jak takie adopcyjne dziecko mysli po rozpadzie malzenstwa adopcyjnych rodzicow. Dlaczego boi sie kontaktow z ojcem, ktorego po rozwodzie utracila, moze boi sie, ze utraci tez matke?  TU potrzebny jest madry psycholog i madre postepowanie. To jak przedstawila to autorka watku,  to dla mnie walka o miejsce w szeregu wspolnego dziecka,  ktore w przypadku  smierci ojca bedzie sie musialo dzielic z adopcyjna siostra.  Pani Mariolka patrzy w przyszlosc. Tylko taki wniosek mi sie nasuwa. Obym sie mylila.

79

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Czy mój mąż nie tęskni?... Tęsknił. Ale to już chyba przeszłość niestety. Myślę, że powoli zapomina o niej. Przez sytuację jaka zaistniała, nie z jego winy zresztą ( dzięki Kleomo że potrafiłaś to zauważyć) , to wszystko się gdzieś zatraciło. Jednego jestem pewna. Gdyby kochał nadal to dziecko, a to dziecko kochałoby jego nie byłoby tej sytuacji. I tyle. Ja wcale nie jestem pewna, czy rozwiązanie adopcji to właściwy kierunek. To znaczy jeśli ma być tak jak jest to jak najbardziej jestem za. Ale przyszło mi do głowy, że może zadzwonić do tej idiotki mamusi, umówić się na rozmowę i uzmysłowić jej do czego doprowadziła,  i co ją czeka jeśli nie ruszy dupy i nie spróbuje tego posklejać. Tylko nie wiem czy to dobry pomysł. Czy mam prawo tak się w to wcinać? I czy to coś da. To naprawdę durne babsko. Ale może świadomość ewentualnej utraty alimentów by zadziałała. Kasa to jedyne na czym jej tak naprawdę zależy. Choć do bidulek nie należy. Zarabia prawie 3000 zł, do tego 500 alimentów i jeszcze uwaga: mąż przez te wszystkie lata płaci połowę kredytu za dom który ona w całości przejęła. Powymieniała zamki, nie pozwala mu nawet zabrać reszty swoich rzeczy a ten naiwny osioł wciąż nie zrobił podziału majątku i ją utrzymuje, choć minęło 5 lat od ich rozwodu i 3 lata od naszego ślubu. Bo ona taka biedna. a ja idiotka jeszcze się na to zgadzałam tyle czasu, bo skoro chce pomóc , to ja nie będę zabraniać.... Idiotka ze mnie też. Koniec z tym. Wreszczcie kazałam mężowi założyć sprawę o podział. Mam dość. Ile można. I jeszcze za to wszystko nawet z dzieckiem normalnego kontaktu nie ma. Pierwsza rozprawa o podział jeszcze w tym miesiącu a co do adopcji.... cóż tu rzec. Będę wspierać męża jakąkolwiek podejmie decyzję. A jaka będzie właściwa? Sama nie wiem.....
Słodko-kwaśny.....hardkorowo...teraz ja muszę dojść do siebie:). Ale jeśli mąż zechce faktycznie tę adopcję rozwiązać to kolorowo nie będzie, wiem. Złapię oddech i odpowiem. Pozdrawiam Cię i dzięki za wsparcie.

80

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Słodko - kwaśny, Rita 39 - mam przed nosem postanowienie o przysposobieniu. Cytuję; Sąd postanawia : orzec przysposobienie pełne. Przysposobienie wywołuje skutki z art. 121 krio.
Rita39 oczywiście przechodzili przez ośrodek adopcyjny. Co z tego skoro nikt nie wyłapał, że to małżeństwo to lipa. Przed ośrodkiem i sądem jego była zataiła fakt, że pochodzi z rodziny alkoholickiej, że sama ma ze sobą problemy i chodzi na terapię DDA. Ale nie wiem czy to akurt miałoby jakieś znaczenie dla tej adopcji.

81 Ostatnio edytowany przez Colette1981 (2015-05-17 23:52:16)

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Mariola38
Po pierwsze - współczuję. Po drugie - w dużej mierze rozumiem sytuację, w której znalazł się Twój mąż, choć nigdy w takiej nie byłam. Ja jestem z drugiej strony barykady - przez wiele lat próbowałam zmusić męża, który zostawił naszą rodzinę, do widywania i interesowania się dziećmi, ale bezskutecznie. To taka sama walka z wiatrakami, jak Wasza hmm Ale rozwiązanie adopcji odradzam. Wydaje mi się, że Twój mąż po prostu jest zmęczony walką o dziecko, dlatego chce się uwolnić od wspomnień, od dobrych uczuć związanych z adoptowaną córką, bo myśleć o dziecku i nie mieć go przy sobie - to boli. Tylko czy mniej będzie bolało po rozwiązaniu adopcji? Czy nie będzie miał wyrzutów sumienia, że wyrzekł się nic niewinnego dziecka, które być może jest podburzane przez matkę? Może ta dziewczynka za parę lat zapuka do Waszych drzwi i spyta: czemu mnie zostawiliście?! Myślę, że tak duże dziecko w końcu zacznie doceniać zainteresowanie adopcyjnego ojca swoją osobą. Matka utrudnia kontakty? Niech tata wysyła kartki, chodzi na przedstawienia szkolne, wysyła dziecku smsy, wyśle bukiet róż albo czekoladki z okazji Dnia Dziecka czy urodzin. Niech dziecko wie, ze tata pamięta i myśli, bo być może tego nie wie. Ciekawe, co mu matka wmawia hmm

82

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Dzięki Colette za dobre słowo. I ja Ci współczuję tego co musisz przeżywać jako matka, gdy Twój były mąż zawodzi wasze dzieci. Dobrze, że mają przynajmniej wspaniałą Mamę smile. A swoją drogą spójrz jakie to niesprawiedliwe. Mój mąż zabiegał o kontakt, to robiła wszystko żeby to utrudnić. Tobie zależy na kontaktach dzieci z tatą, to tata ma w nosie...... jakie to bez sensu.....

83

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

i jak sytuacja?

84

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

A cóż mogło się zmienić przez 3 dni?....

85

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
mariola38 napisał/a:

A cóż mogło się zmienić przez 3 dni?....

Niestety nie sposób myślenia Twojego męża i Twój...

86

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Cyniczna meliskę polecam smile)

87

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
mariola38 napisał/a:

Cyniczna meliskę polecam smile)

A dziękuję, bardzo lubię.

88

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???
mariola38 napisał/a:

Cyniczna meliskę polecam smile)

i to bardzo mocną!
wszystko wiedząca kobieta!

89

Odp: JAK ROZWIĄZAĆ ADOPCJĘ???

Skoro spędzili ze sobą tyle lat myślę, że córka jeszcze zechce mieć z nim kontakt

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024