Społeczna nagonka na KK - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Społeczna nagonka na KK

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: Społeczna nagonka na KK
Vian napisał/a:

Ja nie bardzo rozumiem te całe jęki o nagonce na kościół.

Jak jakiś tam ks. Oko czy inny specjalista od wszystkiego w koloratce jedzie po - i tu litania - od homoseksualistów, ateistów i lewicowców po zespoły rockowe i maskotki dla dzieci, to jest to "wyrażanie poglądów". Jak ktoś powie, że mu się w kościele nie podoba to czy tamto to jest "nagonka".

Zwykła hipokryzja i mentalność Kalego.

Nie chodzi o to, żeby nie mówić, żeby wmiatać problemy pod dywan, ale o to, żeby nie przesadzać i się nie nakręcać.
Jest wielu księży, którzy (może trudno w to uwierzyć) nie są pedofilami, nie krzyczą z ambony natankowych frazesów, potrafią pochować, udzielić chrztu, ślubu itd., za darmo, pomagają innym, bez względu na wyznanie, a zbierają baty, bo KK jest be.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-04-19 09:21:02)

Odp: Społeczna nagonka na KK
ewka3 napisał/a:

Nie chodzi o to, żeby nie mówić, żeby wmiatać problemy pod dywan, ale o to, żeby nie przesadzać i się nie nakręcać.
Jest wielu księży, którzy nie krzyczą z ambony natankowych frazesów, potrafią pochować, udzielić chrztu, ślubu itd., za darmo, pomagają innym, bez względu na wyznanie, a zbierają baty, bo KK jest be.

Ale takich księży jest bardzo niewielu, a powinna to być większość. Przyznajmy więc uczciwie że ci którzy postępują tak jak powinni to jakiś nikły procent. Można więc powiedzieć że 99 na stu księży ma w dupie to czego nauczał Jezus. Jeśli zaś tak ogromna większość postępuje w ten sposób to z definicji jest to patologia, degeneracja tak jak w przypadku niektórych krajów gdzie 90% urzędników jest skorumpowanych.
Napisałem już najobiektywniej jak umiałem.
Rak toczy polski Kościół ale to jest wina wyznawców, którzy rozpuścili księży w sposób niewyobrażalny.

68

Odp: Społeczna nagonka na KK

Pierwsza rzecz jakie 95% katolików?? Któż wam taki głupot nawciskał? Ochrzczonych w ramach kk jest około 86% wg ogólnie delikatnych szacunków Katolików w pełni tego słowa znaczeniu w Polsce jest jakieś 20-25 %... więc jak widać Kościół się rządzi w kraju w imię mniejszości i w imie tej mniejszości wg księży mamy sie podporządkować ich prawom?? Zresztą jakim prawem Hierarchowie wymagają aby prawa państwowe były na podstawie praw z mitów?? no komedia!!!

69 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2015-04-19 11:49:21)

Odp: Społeczna nagonka na KK
Wielokropek napisał/a:

Społeczna nagonka na KK?
Społeczna?

Wikipedia napisał/a:

(?)Badanie CBOS z listopada 2011 roku wykazało, że 95% mieszkańców Polski deklaruje się jako katolicy. Jest to, po Malcie, największy odsetek w Europie. Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wierzący w Boga stanowią 80% ludności Polski (taki też jest wynik badania Eurobarometer 2010). W 2011 roku liczba osób ochrzczonych przez polski Kościół katolicki, wynosząca 33 399 328, stanowiła 86,66% populacji Polski, szacowanej na 38 538 447 osób. Liczba ochrzczonych obejmuje również wszystkie osoby, które wystąpiły z Kościoła.
W 2010 zarejestrowano 459 aktów apostazji na terenie Polski.
Według CBOS Kościołowi katolickiemu ufa obecnie 57% Polaków (sondaż TNS z grudnia 2013 r. ujawnia niższy stopień zaufania, gdy pytano o konkretne prawdy wiary). Z badań przeprowadzonych przez ISKK wynika, że w 2011 roku w niedzielnej mszy świętej uczestniczyło średnio 40% polskich katolików (nie licząc dzieci do lat siedmiu, chorych i ludzi starszych o ograniczonych możliwościach poruszania się), co stanowi spadek o 1 punkt procentowy w porównaniu z rokiem 2010 (komunię św. przyjęło 16,1%, spadek o 0,3 punktu procentowego od 2010). W ciągu ostatnich 30 lat systematycznie i stopniowo obserwowany jest spadek liczby osób uczestniczących w niedzielnej Mszy Św., obecnie 39%.(?)

Powtórzę pytanie. Społeczna? Skoro tak wielu w Polsce katolików, to autorami owej nagonki są przedstawiciele tych 20% deklarujących się jako niewierzące. A jeśli uwagi te czynią wierni KK? A może zamiast narzekać, lepiej zobaczyć rzeczywistość?

Nagonka?
Co jest ową nagonką? Pokazywanie i upublicznienie nieprawidłowości istniejących w KK? Opisywanie przestępstw dokonanych przez księży? Piętnowanie niezgodności między tym, co przedstawiciele KK głoszą a tym co robią? Domaganie się stosowania przepisów prawa wobec hierarchów? TO jest nagonką?
Księża należą (jeszcze!) do grupy osób tzw. zaufania publicznego, mają spore audytorium, mają bezpośredni kontakt z dziećmi i młodzieżą. Może też dlatego nieprawidłowości i przestępstwa niektórych są tak nagłaśniane?

Wiem. Zmieniło się nastawienie ludzi. KK przestał być noszonym na rękach, wychwalanym pod niebiosa, wreszcie (!) po latach (by nie zauważyć, że po wiekach) zaczął być rozliczany.
Wiem. To sytuacja dla KK niecodzienna. Sytuacja do niedawna nie do pomyślenia. Po latach (wiekach) zaczął być traktowany na równi z innymi. Znaleźli się tacy, którzy zauważają i głośno mówią o istniejących w KK nieprawidłowościach. Upsss! A tak dobrze szło. Tak świetnie było, gdy krytyka KK była tematem tabu albo zarezerwowana dla komunistów.
Cóż, czasy tzw. komunizmu zakończyły się w Polsce przed ćwierćwieczem. Nie ma już oficjalnego wroga KK. By wypełnić tę pustkę, trzeba znaleźć nowego? To nie lepiej/zdrowiej dla KK, by zauważyć rzeczywistość? Nie lepiej, by zamiast złościć się, że ktoś (wreszcie!) odważył się pisać o nieprawidłowościach, podziękować za ich wskazywanie? Podziękować i posprzątać na swym podwórku? Pamiętać o pokorze?

Gdy KK zauważa i piętnuje, niegodne według niego, zachowania, to dobrze. Jest to wyraz troski i chęci zawrócenia na właściwą drogę grzeszników; to dbanie o morale społeczeństwa. Gdy ktoś to samo czyni wobec KK i jego przedstawicieli, nazywane jest to nagonką i mszczeniem się. Hm?

W mym mieście, podobno ostoi laicyzmu, jest wiele kościołów. Podczas nabożeństw sporo w nich wiernych. O dziwo nikt, by dostać się do kościoła, nie schodzi do kanałów, nie ukrywa się. Nie ma pokazywania palcem, wyśmiewania się z wiernych. To odosobniony przypadek? Czyżby?

KK życzę pokory. I pamiętaniu o powiedzeniu ?Przykład idzie z góry?.

Ha. Ha. Ha. Zanim coś przytoczysz i wybiórczo wytłuścisz, wypadałoby przeczytać własny materiał ze zrozumieniem, zanim zaczniesz kogokolwiek pouczać o pokorze! roll

To, co wytłuściłaś, nie jest dowodem NA NIC, bo tylko dowodzi, ile osób w jakiś sposób się identyfikuje z kościołem, może ze względów kulturowych, może ze względu na tradycję, zwyczaj. A rzeczywistą gorliwość wiary w naszym kraju pokazują kolejne akapity, które pokazują, jak deklaracje mają się do RZECZYWISTOŚCI, a których już nie raczyłaś wytłuścić. To może ja też pobawię się boldem smile

"Według CBOS Kościołowi katolickiemu ufa obecnie 57% Polaków (sondaż TNS z grudnia 2013 r. ujawnia niższy stopień zaufania, gdy pytano o konkretne prawdy wiary). Z badań przeprowadzonych przez ISKK wynika, że w 2011 roku w niedzielnej mszy świętej uczestniczyło średnio 40% polskich katolików (nie licząc dzieci do lat siedmiu, chorych i ludzi starszych o ograniczonych możliwościach poruszania się), co stanowi spadek o 1 punkt procentowy w porównaniu z rokiem 2010 (komunię św. przyjęło 16,1%, spadek o 0,3 punktu procentowego od 2010). W ciągu ostatnich 30 lat systematycznie i stopniowo obserwowany jest spadek liczby osób uczestniczących w niedzielnej Mszy Św., obecnie 39%.(?)"

I to ma być dowód na siłę kościoła i to, jak się ma dobrze w naszym społeczeństwie? Raczej na systematyczne obniżanie się jego pozycji, na co z pewnością miała wpływ zmasowana kampania nienawiści skierowana przeciwko niemu. Wielu z tych "deklarowanych" katolików chętnie przyłącza się do antykatolickiego chórku, zresztą sama, jako agnostyczka, przyłapałam się kiedyś na tym, że nieraz gdy mnie ktoś spytał, to odpowiadałam "katoliczka", mimo, że już odchodziłam od tej wiary - po prostu mechanicznie, z przyzwyczajenia, a czasem dla zarysowania mniej więcej z jakiego środowiska kulturowego pochodzę - więc takie deklaracje nie znaczą kompletnie nic





W mym mieście, podobno ostoi laicyzmu, jest wiele kościołów. Podczas nabożeństw sporo w nich wiernych. O dziwo nikt, by dostać się do kościoła, nie schodzi do kanałów, nie ukrywa się. Nie ma pokazywania palcem, wyśmiewania się z wiernych. To odosobniony przypadek? Czyżby?

"wiele". "Sporo". No, to faktycznie obiektywna miarka smile prawda jest taka, że kościół systematycznie jest osłabiany i dowodzą tego, o ironio, te dane, które sama przytoczyłaś smile

70

Odp: Społeczna nagonka na KK

Ale wydziwiacie, żeby na siłę udowadniać swoje.
Prawda jest taka, że nie da się ocenić jaki procent populacji faktycznie jest katolikami, a jaki nie.
Bo to zależy od kryteriów.
Ja się na przykład obracam w kręgach katolików ateizujących, czy też ateistów katolicyzujących.I uważam, że tacy, trudni do nazwania, stanowią potężną większość.
Bo z jednej strony do kościoła się nie chodzi, albo tylko od święta; z drugiej nie wyobrażają sobie nie wziąć ślubu kościelnego, albo nie posłać dziecka do komunii.
Sam jestem niewierzący, ale ślubu cywilnego w ogóle nie uznaję, podobnie jak większość moich znajomych uważając go za atrapę ślubu 'prawdziwego' czyli kościelnego.
W ogóle, nawet zagorzały antyklerykał, choćby nie wiem jak nie chciał, to i tak ma katolicki system wartości i etyki.Tego się nie da ot tak, oddzielić. Kościół przez wieki tak wrósł w naszą mentalność, że jest integralną częścią kultury zachodniej.
Więc, w zależności od 'potrzeby' można stwierdzić, że katolicy stanowią kilkanaście procent społeczeństwa, a można, że ponad 90.I oba twierdzenia będą słuszne.

71

Odp: Społeczna nagonka na KK
pitagoras napisał/a:

Ale wydziwiacie, żeby na siłę udowadniać swoje.
Prawda jest taka, że nie da się ocenić jaki procent populacji faktycznie jest katolikami, a jaki nie.
Bo to zależy od kryteriów.
Ja się na przykład obracam w kręgach katolików ateizujących, czy też ateistów katolicyzujących.I uważam, że tacy, trudni do nazwania, stanowią potężną większość.
Bo z jednej strony do kościoła się nie chodzi, albo tylko od święta; z drugiej nie wyobrażają sobie nie wziąć ślubu kościelnego, albo nie posłać dziecka do komunii.
Sam jestem niewierzący, ale ślubu cywilnego w ogóle nie uznaję, podobnie jak większość moich znajomych uważając go za atrapę ślubu 'prawdziwego' czyli kościelnego.
W ogóle, nawet zagorzały antyklerykał, choćby nie wiem jak nie chciał, to i tak ma katolicki system wartości i etyki.Tego się nie da ot tak, oddzielić. Kościół przez wieki tak wrósł w naszą mentalność, że jest integralną częścią kultury zachodniej.
Więc, w zależności od 'potrzeby' można stwierdzić, że katolicy stanowią kilkanaście procent społeczeństwa, a można, że ponad 90.I oba twierdzenia będą słuszne.

Czyli mówimy tu o katolickiej tradycji, mentalności. Prawda?
Urodziliśmy się w kulturze katolickiej, wychowaliśmy i trudno nam się całkowicie odciąć od korzeni.
Niestety pomimo, że KK widzimy takim jaki jest, to wciąż zasilamy statystyki.

Nie widzę nic złego z utożsamianiem się z kulturą, w której zostało się wychowanym, ale obawiam się, że sami "wierni" budują pozycję Kościoła. Z różnych przyczyn wciąż są kwalifikowani jako katolicy, przez co Kościół jest postrzegany jako potężna instytucja, a tak naprawdę w zaciszu własnego środowiska wyraża się własne, nieskrępowane opinie.
Osobiście uważam, że tak zacne statystyki działają na szkodę KK. Kościół byłby mocniejszy (nie mylić z liczebnością), gdyby zajął się dbaniem o wiernych stanowiących stan faktyczny, a nie o propagandę i usilne utrzymywanie obrazu ilości wyznawców.


Podsumowując moje rozterki względem "nagonki na KK", to dyskusja na forum pokazuje, że zła sława istnieje. Wasze wypowiedzi, w mniejszym lub większym stopniu podpowiadają, że nakręcają ją sami wierni, bo innowierców jako tako w naszym kraju trudno doświadczyć, o czym mówią szacowne dane statystyczne i deklaracje samych wyznawców.

Pozostaje pytanie: czemu to ma służyć?
Czy dostosowaniu się wiernych do doktryny, czy doktrynie do wiernych?
Ale to już inna historia i inny temat do przedyskutowania...

72

Odp: Społeczna nagonka na KK

Największych hipokrytów i największe hipokrytki spotykałem to osoby, które chodziły do kościoła.

- większość nie czytała Biblii
- większość wcale nie jest dobrymi ludźmi
- nie trzymają się zasad kościoła, już nie mówię o przykazaniach
- nie mają świadomości tego co robią często, nawet często nie wiedzą jakie są zasady katolicyzmu/kościoła


1870 r. - Wprowadzono dogmat o nieomylności papieża.

"Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie popadnie". "Dictatus Papae" papieża Grzegorza VII (1073-1086).

"Używajmy papiestwa teraz, gdy Bóg nam go dał".

"Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Papież Leon X.

"Kościół Rzymskokatolicki przelał więcej niewinnej krwi, niż jakakolwiek inna instytucja". W. E. H. Lecky.

"Wszystko, co sprzyja osobistej godności człowieka, co podtrzymuje równouprawnienie obywateli, wszystko to powołał do życia, otaczał troską i zawsze chronił Kościół katolicki". Papież Leon III.

Źródło: maryja.org
Poprawki merytoryczne i rozbudowa: Redakcja "Własnowiercy"



Spotkałem się ostatnio z ludźmi o mentalności głęboko zanurzonej w tradycyjnym, polskim katolicyźmie. Przez lata ,,trwania w wierze" zostali nauczeni, że są grzesznikami, że są słabi, upadli, niemocni, ułomni. Zostało im wpojone, że tylko poprzez uczestnictwo w obrzędach, spowiedź, słuchanie księżowskich zakazów, nakazów i rozkazów, mogą liczyć na coś więcej niż wieczny ogień piekielny. Jak ciężko takim ludziom wytłumaczyć, że w oczach chrześcijańskiego Boga (nie katolickiego), nie są potępieni, nie są skazani, że nie muszą chodzić w poczuciu winy...
Zaczałem się zastanawiać nad całą machiną katolicyzmu. Temat katolickiego odstępstwa od nauk biblijnych przerabiałem już dość dogłębnie dawno temu, skutki tego odstępstwa widać na codzień w coraz to nowych aferach seksualnych wychodzących na światło dzienne. Pewne socjotechniczne sztuczki stosowane w katolicyźmie też dane mi już było poznać. Teraz jednak zaczął mnie zastanawiać inny fenomen owej religii...
Przychodzimy na świat jako grzesznicy. Grzech pierworodny można zmyć tylko chrztem. Oczywiście tylko w Kościele. Już od narodzin pokazuje się ludziom, gdzie ich miejsce - jesteście od początku źli, i tylko my możemy wam pomóc. Potem komunia - dopiero teraz jesteście godni, żeby przyjść bliżej Boga, ALE nie tak prędko - nadal jesteście grzeszni i źli - won do spowiedzi! Bierzmowanie czyli przyjęcie Ducha św. - z tego wynika, że wcześniej owieczki Go nie miały... Każda msza to publiczne przyznawanie się do swojej grzeszności, utwierdzanie się w przekonaniu o niezbędności Kościoła w naszym życiu. Nie ma w tych wszystkich obrzędach zbyt wielu akcentów radosnych - średniowieczny klimat, wystrój, sztuczny patos... Powtarzanie różańca, które w całym swoim bezsensie (sens tego rytuału pochodzenia indyjskiego można wytłumaczyć tylko pokrętną teologią) jest przedsięwzięciem dalece dołującym i przygnębiającym... ,,Gorzkie żale" i inne obrzędy, które już z samej nazwy są czymś, co zmusza do samobiczowania. Następnie zakaz przyjmowania komunii przez osoby żyjące w niesakramentalnym związku - swego rodzaju napiętnowanie, przekonywanie takiej osoby o jej grzeszności i niesprostaniu wymaganiom bożym, naznaczenie i postawienie w świetle wierzących drugiej kategorii. Dołująca ,,droga krzyżowa" - postawienie większego akcentu na samą mękę Jezusa, chłosty, poniżenia, upadki, niż na fakt zmartwychwstania i zwycięstwa nad grzechem. Ponadto dołujące pieśni, monotonne modlitwy powtarzane niczym mantra, przygnębiający sposób mówienia księży, często spotykane w kościołach figury o specyficznych wyrazach twarzy - wygięte w grymasie bólu, przerażenia... Często spotykany przygniatający przepych mówiący: ,, jesteś malutkim, nic nie znaczącym człowieczkiem wobec potęgi, która cię otacza"... Wszędobylski kult zmarłych, modlitwy za zmarłych, wstawiennictwo zmarłych, ,,dusze w czyśćcu cierpiące", niepewność co do życia po życiu (niebo, piekło, czyścieć ?), ciągłe wykupywanie się i swoich win mszami, odpustami...
Podobnych przykładów można by mnożyć jeszcze wiele. Zapewne wielu z Was, czy to wierzących, czy ateistów, którzy mieli styczność z katolicyzmem, najlepiej wie, co najbardziej przygnębiało, dołowało, wzbudzało niepokój. Nie chodzi mi o przeprowadzenie ataku na katolicyzm. Widzę wokół siebie różnych ludzi. Większość tych, którzy naprawdę oddali się duchowi katolicyzmu, sprawia wrażenie przygnębionych, smutnych, często żyją w poczuciu winy, żywiąc jakby, czasem tylko wyczuwalny, wstręt do samych siebie... Nieraz już sami nie wiedząc po co, uczestniczą w procesjach, mszach, odpustach, jakby w poczuciu swojego beznadziejnego położenia, nie widzieli lepszej drogi niż bezemocjonalne pogrążenie się w ascetycznych praktykach...
Tym bardziej zastanawiające jest - dlaczego tak wielu ludzi lgnie do tych praktyk? Czy to już efekt religijnego urobienia, czy wewnętrzna potrzeba bycia umartwionym? Akurat fakt, że nie ma to nic wspólnego z Jezusem Chrystusem i Jego posłannictwem, niewiele tu znaczy. Poznałem na własnej skórze prawdziwe oblicze katolicyzmu, poznałem też smak biblijnego chrześcijaństwa. Pomijając wszelkie kwestie dogmatyczne i teologiczne, to nawet czysty ładunek emocjonalny obu wyznań nie ma ze sobą nic wspólnego. O ile w chrześcijaństwie jest miejsce zarówno na chwile smutku  (nad własnym grzechem, przy pokucie...), to jest też silnie akcentowana radość (z przebaczenia, ze zbawienia...), jest entuzjazm płynący z dzielenia się z innymi prawdą Ewangelii... Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie ma podobieńśtw pomiędzy biblijną wersją chrześcijaństwa a katolicyzmem. Inne są prawdy, inne jest przesłanie, inna jest rola człowieka, inny jest obraz człowieka, inny jest Bóg. Po co to piszę? Na pewno nie po to, żeby rozpętać kolejną jałową dyskusję z cyklu ,,jesteś głupkiem z założenia, bo wierzysz, a ja jestem mądry, bo nie wierzę". Myślę, że w tym wszędobylskim katolickim przygnębieniu możemy doszukiwać się wytłumaczenia wielu patologicznych zjawisk społecznych. Obecna w niemal każdym polskim bloku mieszkalnym tzw. znieczulica społeczna, brak jakiejkolwiek więzi ludzi jako parafian (wyłączając pewne przykościelne środowiska, które nieraz zasługują na miano fanatyków...), słynna polska życzliwość, chora zazdrość i chęć wykorzystania drugiego człowieka do granic możlwości, gdy tylko nadarzy się okazja (np. relacje pracodawca - pracownik). I ta lista również może być długa. Jestem przekonany, że wiele postaw społecznych które urosły nieraz już do miana cech naszego narodu, zawdzięczamy innej cesze naszego narodu - zabobonnej, dołującej  religijności...

73

Odp: Społeczna nagonka na KK

AMEN

Na poczuciu winy nikt daleko nie zajechał wink z poczucia winy mamy wszelkie społeczne problemy min uzależnienia.

74

Odp: Społeczna nagonka na KK
maniek_z_maniek napisał/a:

Np. problem molestowania nieletnich. Stastyki podaja ze ten problem dotyczy glownie czlonkow rodziny, rodzicow, wujkow, cioc, w nastepnej kolejnosci dopiero osob, ktore maja stycznosc "czesta" ze nieletnimi czyli wychowawcow, nauczycieli, nawet policjantwo, pracownikow instytucji oswiatowych, a ksieza sa na szarym koncu w tym na tyle na ile statystycznie maja kontakt z nieletnimi (lekcje, ministranci), itp.

1. problem nie dotyczy jednego zboka w sutannie, problem dotyczy tego, że CAŁY Kościół tych zboków bronił. To że molestowało 1-2% księży (takie liczby podawał kiedyś abp Życiński) to małe piwo w porównaniu z tym, że w krycie tego procederu zaangażowane było 100% hierarchii z kolejnymi papieżami na czele.
2. proszę o statystyki, na które się powołujesz, że więcej nauczycieli czy policjantów molestuje dzieci. Od razu dodam, że kłamiesz, bo w Polsce nikt takich danych nie zbiera, więc nie możesz ich mieć. Typowe dla katolickiego talibanu posługiwanie się pospolitym kłamstwem...

maniek_z_maniek napisał/a:

I to co pisalem. Brak odniesienia do najwiekszej "mafii", przekretow i malwersacji w postaci dzialan politykow i urzednikow. Ktos np. pisze o 1,2 mld na KK.

1,2 miliarda... Pocieszne, to nie starczyłoby nawet na nauczanie religii w szkołach i przedszkolach, a iloma innymi strumyczkami kasa publiczna płynie do KK...

75

Odp: Społeczna nagonka na KK
EeeTam napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Np. problem molestowania nieletnich. Stastyki podaja ze ten problem dotyczy glownie czlonkow rodziny, rodzicow, wujkow, cioc, w nastepnej kolejnosci dopiero osob, ktore maja stycznosc "czesta" ze nieletnimi czyli wychowawcow, nauczycieli, nawet policjantwo, pracownikow instytucji oswiatowych, a ksieza sa na szarym koncu w tym na tyle na ile statystycznie maja kontakt z nieletnimi (lekcje, ministranci), itp.

1. problem nie dotyczy jednego zboka w sutannie, problem dotyczy tego, że CAŁY Kościół tych zboków bronił. To że molestowało 1-2% księży (takie liczby podawał kiedyś abp Życiński) to małe piwo w porównaniu z tym, że w krycie tego procederu zaangażowane było 100% hierarchii z kolejnymi papieżami na czele.
2. proszę o statystyki, na które się powołujesz, że więcej nauczycieli czy policjantów molestuje dzieci. Od razu dodam, że kłamiesz, bo w Polsce nikt takich danych nie zbiera, więc nie możesz ich mieć. Typowe dla katolickiego talibanu posługiwanie się pospolitym kłamstwem...

Dodajmy jeszcze to że 1-2% księży pedofilów to tylko wypadek przy pracy... w sensie tylko jakoś za bardzo przegięło ze swymi zboczeniami i nie dało się już zatuszować dawniej to by jakoś przycichło dziś to się specjalnie nagłaśnia... i dobrze!!

Po za tym na Podkarpaciu gdzie jest największy ciemnogród w Polsce dziecko molestowane nawet nie może sie poskarżyć bo zaraz będzie że jakie to niedobre i w ogóle. Dla tego nie dziwmy się że ludzie robią tzw "nagonkę", kościół przez te 1600 lat sobie zapracował  w pocie czoła i teraz spija naważonego piwa... a że mu już w gardle ością na samym początku staje cóż... trza było myśleć wcześniej ;-)

76 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-04-20 20:10:40)

Odp: Społeczna nagonka na KK

"2. proszę o statystyki, na które się powołujesz, że więcej nauczycieli czy policjantów molestuje dzieci. Od razu dodam, że kłamiesz, bo w Polsce nikt takich danych nie zbiera, więc nie możesz ich mieć. Typowe dla katolickiego talibanu posługiwanie się pospolitym kłamstwem..."

Z góry powiem ze dyskusja tutaj zmierza chyba już w nie takim kierunku co trzeba a przypisywanie mi "katolickiego talibanu" jest nonsensem. Dlatego raczej nie warto się już tutaj wypowiadać. Co ciekawe ludzie, niezależnie od wyksztalcenia, poziomu inteligencji a nawet wiedzy maja często taka ciekawa ceche, która można nazwac "klapkami na oczach" ale to i tak nie oddaje w żaden sposób tej cechy, czy cos takiego jak dostrzeganie zdzbla w oku innego a u siebie niedostrzeganie belki. Sugerowanie wiec ze np. ksieza odpowiadają za znaczna statystycznie liczbe molestwan jest nonsensem gdyz "badania" jednoznacznie wskazują na osoby znajdujące się glownie w kręgu rodziny oraz potem wychowawcow. I tak samo jak glosne byly sprawy molestowan przez księży, tak samo gwaltow na komisariacie. Z tym ze każdy wychwytuje to co mu jest wygodne. Tak jak powiedziałem rozmawiałem z taka osoba molestowana i ubolewam nad tym przypadkiem bo wtedy (30 lat temu) sprawca był bezkarny a wina lezala nie tyle po stronie przelozonych ale i całego środowiska a przede wszystkim rodzicow pokrzywdzonego, którzy ignorowali wręcz jego jasne opisy sytuacji i prośby o pomoc! Kiedys interesowałem się przez pewien czas tym tematem i wiem ze były takie sytuacje walki miedzy np. biskupami, gdzie jeden interweniowal i walczyl z drugim, który ukrywal sprawce. Sytuacje ukrywania miały miejsce często ale tez osoby pokrzywdzone nie zglaszaly tych przypadkow do prokuratury. A to sa przestępstwa scigane z mocy prawa. Natomiast w kwestii winy sprawa jest oczywista. Jeśli przelozony wiedziac co się dzieje ukrywal sprawce to moralnie ale i prawnie ponosi za te czyny wine. W tym temacie wiem znacznie więcej gdyż znam tresc prawa w KK, które wprowadzilo zupełnie wadliwa procedurę prowadzaca latwo do ukrywania takich rzeczy oraz tryb postepowania. Wiem to wszystko z rozmow z osoba pokrzywdzona.

"Od razu dodam, że kłamiesz, bo w Polsce nikt takich danych nie zbiera"

Jak się cos takiego czyta to az rece opadają. Po pierwsze Polska nie jest pępkiem swiata, rozne problemy społeczne, zjawiska dzieje się w określonym społeczeństwie, cywilizacji, która obejmuje wiele państw. Po drugie jest wiele roznych danych, które się opracowuje, także w Polsce, gdzie mamy urzędy, służby, uniwersytety. Po trzecie pewne zjawiska szacuje się na podstawie znanych zjawisk, itp. Nawet w Wikipedii pl pod haslem wykorzystywanie seksulane dzieci znajduja się dane, które jednak nie objemuja tam rowiesnikow pokrzywdzonych jako sprawcow. Warto wiec jak się cos pisze, nie popisywac się emocja, glupota ale wiedza, mieć więcej wiedzy i pokory przy podejściu do roznych "zjawisk".

Np. na stronie dotyczącym tematu czytamy tytuly:  "Byłam molestowana przez faceta mojej matki", "Ojciec molestwal dwie corki", "W GB co 20 minut ktoś gwałci bezbronna! dziewczynke",  "Siostra wyznała mi, że w dzieciństwie była molestowana przez wujka", "Ojciec zmusił 13-letniego syna do seksu ze swoją konkubiną", "12-latka nagrała film, na którym gwałci ją ojczym", itd. itd.

I to co pisałem wcześniej, 2014 gwałt na 17latce, gwałty w Bytomiu, komenda w Lublinie 2007, itd. itd.

Jeśli chodzi np. o Policjantow i Ksiezy to statystyka w stosunku do liczby "zatrudnionych" jest bardzo podobna. To samo dotyczy innych srodowisk.

Czyli wasze wypowiedzi wpisują się w spoleczna nagonke na KK, dzięki czemu można dac tez upust swojej zlosci.

77

Odp: Społeczna nagonka na KK

Ja może powiem tak. Za komuny kościół katolicki przybrał "koronę cierniową". Grał figurę bardzo ważną, bo stał w opozycji do rządzącej władzy. Był szykanowany, tłumiony i odgrywał słabszego. Można to porównać do roli szkolnego wymoczka, którego wyśmiewano i bito po kątach. Ludzie faktycznie tłumnie lecieli na msze, ale umówmy się: czy to było z wiary, czy bardziej na złość "czerwonym"?

Po roku 89 kościół zrzucił tę "koronę cierniową" i zaczął zapragnąć wejścia na piedestał. Umowy podpisane między Watykanem a  Polską gwarantowały zwolnienie z podatków, bezcłowy przewóz towarów i inne. Do tego zaczęto zauważać coraz większą aktywność kk w sferze polityki. Krótko mówiąc kk z "męczennicy" stał się  "tą męczącą". Jego zamknięte na wszelkie reformy struktury i wąskie horyzonty myślowe pewnych osób reprezentujących  nurt kk dolewają tylko jeszcze oliwy do ognia.

Co do 95% katolików w Polsce - statystyki są od wielu wielu lat zakłamywane. Wlicza się ludzi, którzy ostatni raz byli w kościele podczas bierzmowania, ba wlicza się nawet ludzi, którzy dokonali konwersji na inną wiarę lub wyznanie. Wszyscy ci ludzie nie są oficjalnie wykreśleni z ksiąg parafialnych, dlatego też sztucznie zawyżają statystyki. Rozwiązaniem jest apostazja ale cała procedura jest na tyle skomplikowana, że po prostu większość najzwyczajniej w świecie daje sobie spokój.

78

Odp: Społeczna nagonka na KK

Ja tylko zauważę, że nie ma czegoś takiego jak rzetelna statystyka, jaka grupa ile molestuje, bo nie ma jak takiej statystyki zrobić. Większość przypadków nie jest w ogóle zgłaszana z wielu przyczyn (zastraszania ofiary, wstydu, poczucia winy za bycie ofiarą, obawy przed ostracyzmem, braku zaufania do służb etc etc), a wiele z tych zgłoszonych się rozmywa z braku dowodów, męczącej dla ofiar procedury. Więc te, które są dociągane do końca, to kropla w morzu.

79

Odp: Społeczna nagonka na KK

Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

80

Odp: Społeczna nagonka na KK

Tylko, że ciągle z tej karawany odpadają kolejne wielbłądy. W mojej parafii "wizytę duszpasterską" przyjęło poniżej 50% "wiernych".

81

Odp: Społeczna nagonka na KK

Wiara to wiara a kościół to kościół. A krytyka nie jest nieuzasadniona, księża który mają być autorytetem coraz częściej okazują się nim delikatnie mówiąc nie być, pedofilia, dziwne nazistowskie czy faszystowskie poglądy, chciwość, to tylko niektóre z zarzutów i z całą pewnością nie są one bezzasadne.

Jak ktoś wyżej wspomniał 95 % to bzdura, sztucznie zawyżona. Od dawna nie było mnie w kościele, bierzmowania nie mam, a wciąż jestem na liście wyznawców wliczanych do statystyki.

A od kościoła, jako instytucji odeszłam nie bez powodu.

82

Odp: Społeczna nagonka na KK

maniek_z_maniek
prosiłem o źródło danych, dostałem bicie piany.

83 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-04-30 12:59:37)

Odp: Społeczna nagonka na KK
ewka3 napisał/a:

W Kościele Katolickim niewiele się zmieniło. Od wieków zdarzały się nadużycia i nieprzystojące powołaniu postawy. Odnoszę wrażenie, że nagle społeczeństwo przejrzało na oczy i chce ukarać wiarę chrześcijańską za wybryki pojedynczych delikwentów.
Kuszę się też o teorię, że w przeszłości byliśmy trochę naiwni i zbytnio zaufaliśmy sutannie wynosząc ją do miana nieskazitelności, a teraz, gdy wypływają na jaw matactwa, mścimy się na całej wierze, zapominając, że za danym uczynkiem stoi pojedynczy człowiek.

Krytyka Kościoła to nie jest żadna nowa sprawa, czego przykładem są chociażby ruchy reformatorskie.
Za danym uczynkiem stoi pojedynczy człowiek, ale jak oceniłabyś organizację, która tego człowieka chroni? Co powiedziałabyś matce molestowanego dziecka, którego oprawcę "ukarano" przeniesieniem na inną plebanię? Że taka kara jest adekwatna i że dobrze zrobili?

szakisz napisał/a:

Ja może powiem tak. Za komuny kościół katolicki przybrał "koronę cierniową". Grał figurę bardzo ważną, bo stał w opozycji do rządzącej władzy. Był szykanowany, tłumiony i odgrywał słabszego. Można to porównać do roli szkolnego wymoczka, którego wyśmiewano i bito po kątach. Ludzie faktycznie tłumnie lecieli na msze, ale umówmy się: czy to było z wiary, czy bardziej na złość "czerwonym"?

W tamtych czasach Kościół rzeczywiście ludziom sporo pomagał.
Ale i też potrzeby były inne.
Ludzie potrzebowali tej mentalnej alternatywy, którą dawał im Kościół i wiara, czerpali z tego nadzieję i siłę do życia w opresyjnym systemie.

Swoją drogą, nie najgorszy układ, żeby obserwować dlaczego wiara jest ludziom potrzebna i jakie potrzeby emocjonalne zaspokaja.

maniek_z_maniek napisał/a:

Widac sie jak na dloni ze "nauka" odbywala sie glownie dzieki KK.

Spróbowałbyś wtedy uczyć bez błogosławieństwa KK, antychryście.


ewka3 napisał/a:

Wciąż powtarzam, że za obraz Kościoła odpowiedzialni są wierni. To oni powinni wyeliminować skrajne jednostki w szeregach kleru, to oni, powinni powiedzieć "dość" i coś zrobić.

O, nie. Za obraz Kościoła odpowiedzialny jest Kościół. To on powinien dbać o porządek na własnym podwórku, eliminować skrajne jednostki - wyrzucić je ze swoich szeregów, nie chronić i pozwolić postawić przed sądem. Nie zrzucaj tej odpowiedzialności na wiernych, bo niby z jakiej racji to by miała być ich odpowiedzialność?

ewka3 napisał/a:

Napiszę kolejny raz. Nikt nikogo w Kościele nie trzyma siłą. Jeżeli się ktoś nie zgadza, to droga wolna.

Powiedz to tym księżom, którzy skutecznie utrudniają ludziom dokonanie apostazji.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Społeczna nagonka na KK

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024