Witajcie, mam problem i nie wiem, kogo się poradzić.
Często czytam róznego rodzaju blogi. Jakiś czas temu natrafiłam na bloga kobiety, która po prostu opisywała każdy dzień swojego życia na nim, swoje sytuacje prywatne, to, co kupiła będąc w sklepie, co pomyślała, co zjadło na obiad jej nastoletnie dziecko itp. Pisała też publicznie głównie o swoich problemach, a to, że ojciec powiedział jej to, z bratem pokłóciła się o tamto- po prostu wszystko opisywała jak na spowiedzi. Oczywiście na blogu także podała swoje imię i nazwisko, nawet numery telefonu, komunikatora itp. No i ja pewnego dnia na forum internetowym przy okazji jakiejś tam rozmowy, poruszyłam prywatnie właśnie sprawę tej pani. Temat dotyczył upublicznienia i swoich prywatnych i intymnych zwierzeń i własnie w tym temacie napisałam o tej pani, że znam przykład takiej osoby, oczywiście podałam tam także jej imię i nazwisko oraz link do bloga, po czym napisałam, że nie pochwalam takiego spowiadania się z prywatnego życia i wystawiania na pośmiewisko własnego dziecka, gdyz ta pani często także prywatne sprawy opisywała swojego syna. Nie ubliżyłam jej, wyraziłam tylko opinię o niej. Oczywiście, ktoś napisał do tej pani i powiadomił ją, że ja napisałam o niej. Pani ta odpisała mi w prywatnej wiadomości, że zgłosiła sprawę na policję za to, że podałam publicznie jej imię i nazwisko i napisałam to, co myslę. Że to jest przestępstwo i że ona założy mi sprawę za to w sądzie, że użyłam jej danych publicznie- tzn. imienia i nazwiska i że napisałam o tym, o czym ona na swoim publicznym blogu pisze. W dodatku odpisała mi, że choruje na schizofrenię i że ma prawo pisać, co chce, bo to jej blog, ale ja nie mam prawa publicznie tego komentować. I że mnie po prostu załatwi, bo na to jest paragraf, że naruszyłam jej dobra osobiste i będzie się domagała ode mnie zadośćuczynienia pienięznego w sądzie lub kary więzienia, bo ponoć za to grozi rok. Nie chcę mówić rodzicom o tym, jestem pełnoletnia, ale pracy nie mam jeszcze, w maju zdaję maturę, nawet nie miałabym z czego grzywny opłacić, jeżeli sąd by mnie skazał. Ta pani ma 40 lat, nie jest to jakaś straszaca mnie karą nastolatka, a dojrzała kobieta. Przyznam, że nie wiedziałam, że za użycie imienia i nazwiska oraz wyrażenie opinii, która oczywiscie nie była wulgarna, ani chamska ktoś pozwie mnie o znieważenie i użycie swoich danych. Co dalej robić? Czy jest jeszcze jakieś wyjście z tej sytuacji?
Na razie nic nie rób. Nie odpisuj, nie rozmawiaj. Tam gdzie opublikowałaś jej imię i nazwisko zlikwiduj to -- zgłoś się do administratora.
Dopiero jak ona założy sprawę w sądzie, policja ustali kim jesteś, dostaniesz wezwanie na rozprawę, to się tym będziesz martwić.
Młoda jesteś -- pewnie nic z tego nie wyjdzie. Po prostu się z nią nie komunikuj, a szkody jakie ewentualnie zrobiłaś jej spróbuj naprawić.
Nie ma mowy o więzieniu.
O karze pieniężnej prawie na pewno też.Za mało szczegółów.
Szanse że baba założy sprawę o naruszenie dóbr (pod nic innego to nie podpada) są minimalne.To jest sporo zachodu i wydatek, który nie wiadomo czy się zwróci.
Nie kontaktuj się z nią w żaden sposób, nie odpowiadaj na żadne maile.Szkoda czasu.
Temat uznaj za zamknięty.
Na razie nic nie rób. Nie odpisuj, nie rozmawiaj. Tam gdzie opublikowałaś jej imię i nazwisko zlikwiduj to -- zgłoś się do administratora.
Dopiero jak ona założy sprawę w sądzie, policja ustali kim jesteś, dostaniesz wezwanie na rozprawę, to się tym będziesz martwić.Młoda jesteś -- pewnie nic z tego nie wyjdzie. Po prostu się z nią nie komunikuj, a szkody jakie ewentualnie zrobiłaś jej spróbuj naprawić.
Własnie ona zrobiła już zrzuty ekranu tego, więc usunięcie nic nie da i napisała, że dziś była z tym na policji i że założy sprawę. Później inne osoby pisały o niej pod moim komentarzem, im także zagroziła, że policja ustali IP wszystkich komentujacych i ona wszystkich pociągnie do odpowiedzialnosci karnej. A czy to, że ta kobieta choruje na schizofrenię oraz, że przecież sama te informacje podaje do publicznej wiadomości w internecie, informacje o rodzinie, o prywatnych intymnych sprawach to są jakieś okoliczności łagodzace dla mnie?
I zrób też screeny z bloga abyś miała dowód, że naprawdę upubliczniła nazwisko i imię.
Nie rozumiem tego, "na chłopski rozum", skoro sama swoje wszelkie dane UPUBLICZNIŁA - musi liczyć sie z tym, ze jej anonimowość i prywatność nie istniały za jej własna przyczyną... Co innego, gdyby ów blog prowadziła pod nickiem jako zupełnie anonimowa osoba - wówczas ujawnienie jej rzeczywistych danych podpadałoby pod paragraf. Tu wyglada mi na naciąganie ustawy "o ochronie...", pieniactwo i nic więcej. I byc może sprawa nawet nie wejdzie na wokandę... To byłoby chore...
Fakt, to moje zdanie, ale zdaję sobie sprawę w jak porytym prawnie państwie zyjemy - tu wszystko jest mozliwe...
Sugeruję zasięgnięcie opinii prawnika w tej sprawie, bo prawdopodobnie sprawa jest prosta do wyjasnienie przez eksperta.
Nie rozumiem tego, "na chłopski rozum", skoro sama swoje wszelkie dane UPUBLICZNIŁA - musi liczyć sie z tym, ze jej anonimowość i prywatność nie istniały za jej własna przyczyną... Co innego, gdyby ów blog prowadziła pod nickiem jako zupełnie anonimowa osoba - wówczas ujawnienie jej rzeczywistych danych podpadałoby pod paragraf. Tu wyglada mi na naciąganie ustawy "o ochronie...", pieniactwo i nic więcej. I byc może sprawa nawet nie wejdzie na wokandę... To byłoby chore...
Fakt, to moje zdanie, ale zdaję sobie sprawę w jak porytym prawnie państwie zyjemy - tu wszystko jest mozliwe...
Sugeruję zasięgnięcie opinii prawnika w tej sprawie, bo prawdopodobnie sprawa jest prosta do wyjasnienie przez eksperta.
Własnie! ona nawet na blogu upubliczniła swoje prywatne dokumenty z jakichś spraw sądowych o przywrócenie jej władzy rodzicielskiej, swoje dokumenty dotyczace diagnozy choroby także. A poza tym ma mnóstwo zdjęć, podaje swoje dane. Mam nadzieję, że polskie prawo nie jest aż "skrzywione", by karać mnie za upublicznienia tego, co już zostało upublicznione dawno temu i ma sporo- kilka tysięcy obserwatorów.
Napisz na jakimś forum prawniczym. Zapaleńcy na pewno Ci pomogą ![]()
I zrób też screeny z bloga abyś miała dowód, że naprawdę upubliczniła nazwisko i imię.
Zrobiłam screeny już :-)
10 2015-01-14 23:58:21 Ostatnio edytowany przez marinka19 (2015-01-14 23:59:56)
Napisz na jakimś forum prawniczym. Zapaleńcy na pewno Ci pomogą
Pytałam już na jednym, no i dostałam odpowiedzi od forumowiczów, że za to, że użyłam jej imienia i nazwiska mogę zostać ukarana, bo na to jest paragraf, bo użyłam tego bez jej pozwolenia.
Ze to bez znaczenia, że ona swoje dane podaje na blogu. Ponoć grzywna kilkutysięczna mi za to grozi lub pozbawienie wolności do roku :-(
11 2015-01-15 00:04:34 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-01-15 00:05:44)
Witajcie, mam problem i nie wiem, kogo się poradzić.
Częto czytam róznego rodzaju blogi. Jakiś czas temu natrafiłam na bloga kobiety, która po prostu opisywała każdy dzień swojego życia na nim, swoje sytuacje prywatne, to, co kupiła będąc w sklepie, co pomyślała, co zjadło na obiad jej nastoletnie dziecko itp. Pisała też publicznie głównie o swoich problemach, a to, że ojciec powiedział jej to, z bratem pokłóciła się o tamto- po prostu wszystko opisywała jak na spowiedzi. Oczywiście na blogu także podała swoje imię i nazwisko, nawet numery telefonu, komunikatora itp. No i ja pewnego dnia na forum internetowym przy okazji jakiejś tam rozmowy, poruszyłam prywatnie właśnie sprawę tej pani. Temat dotyczył upublicznienia i swoich prywatnych i intymnych zwierzeń i własnie w tym temacie napisałam o tej pani, że znam przykład takiej osoby, oczywiście podałam tam także jej imię i nazwisko oraz link do bloga, po czym napisałam, że nie pochwalam takiego spowiadania się z prywatnego życia i wystawiania na pośmiewisko własnego dziecka, gdyz ta pani często także prywatne sprawy opisywała swojego syna. Nie ubliżyłam jej, wyraziłam tlko opinię o niej. Oczywiście, ktoś napisał do tej pani i powiadomił ją, że ja napisałam o niej. Pani ta odpisała mi w prywatnej wiadomości, że zgłosiła sprawę na policję za to, że podałam publicznie jej imię i nazwisko i napisałam to, co myslę. Że to jest przestępstwo i że ona założy mi sprawę za to w sądzie, że użyłam jej danych publicznie- tzn. imienia i nazwiska i że napisałam o tym, o czym ona na swoim publicznym blogu pisze. W dodatku odpisała mi, że choruje na schizofrenię i że ma prawo pisać, co chce, bo to jej blog, ale ja nie mam prawa publicznie tego komentować. I że mnie po prostu załatwi, bo na to jest paragraf, że naruszyłam jej dobra osobiste i będzie się domagała ode mnie zadośćuczynienia pienięznego w sądzie lub kary więzienia, bo ponoć za to grozi rok. Nie chcę mówić rodzicom o tym, jestem pełnoletnia, ale pracy nie mam jeszcze, w maju zdaję maturę, nawet nie miałabym z czego grzywny opłacić, jeżeli sąd by mnie skazał. Ta pani ma 40 lat, nie jest to jakaś straszaca mnie karą nastolatka, a dojrzała kobieta. Przyznam, że nie wiedziałam, że za użycie imienia i nazwiska oraz wyrażenie opinii, która oczywiscie nie była wulgarna, ani chamska ktoś pozwie mnie o znieważenie i użycie swoich danych. Co dalej robić? Czy jest jeszcze jakieś wyjście z tej sytuacji?
Komentować miałaś prawo a i owszem. Tyle, że bez podawania jej danych osobowych. Nie ma znaczenia, że ona prawie pozwoliła wejść obcym do jej "domu". Ty nie miałaś prawa wykorzystywać jej nazwiska w wydawaniu swojej opinii.
Czy jednak tamta kobieta zgłosi doniesienie na policję? Nie dowiesz się dopóki nie wyciągniesz ze skrzynki wezwania na przesłuchanie. Dodatkowo jeśli dojdzie do sprawy, musi udowodnić na czym polegało w jej przypadku naruszenie dóbr publicznych, ale to tylko w kwestii ewentualnego zadośćuczynienia.
Raczej w grę w chodzi kpc, ale nie mam pewności. I ma rację, że za to grozi kara pozbawienia wolności. Może skończyć się na grzywnie. Nie ma znaczenia, że nie pracujesz. Mało kto wie, że niezapłacone grzywny prowadzą do kary pozbawienia wolności.
W dobie ochrony danych osobowych dziwie się Tobie, że tak postąpiłaś. Przecież nawet w bankach czy na poczcie utarty jest zwyczaj, że przy okienku przebywa jedna osoba. I to akurat podyktowane jest ochroną danych osobowych.
12 2015-01-15 00:12:03 Ostatnio edytowany przez marinka19 (2015-01-15 00:14:44)
Własnie, postapiłam pod wpływem impulsu, dlatego napisałam tam jej imię i nazwisko. Kobieta już to ponoć zgłosiła, nie chciała sprawy załatwić ze mną polubownie, napisała tylko, że muszę ponieść konsekwencje, bo ona chroni swoją i swojej rodziny prywatność i że będzie domagała się ode mnie zadośćuczynienia finansowego. Od wakacji po maturze będę chciała zacząć swoją pierwszą pracę, ale obawiam się, że jako osoba karana mogę mieć problem z jej znalezieniem. Nigdy nie miałam kłopotów z prawem, więc tym bardziej się obawiam, że jeżeli kary nie zapłacę to pójdę do więzienia i wszystkie moje plany dotyczace dalszej nauki oraz pracy będę musiała pożegnać, bo kto przyjmie do pracy osobę karaną :-(
O rodzinie swojej nie wspomnę, bo nigdy nie mieli ze mną w młodzieńczych latach problemów wychowawczych, a tu u progu dorosłości mieliby ze mną przeżywać takie problemy. Aż mi się żyć odechciało po wiadomości od tej pani, nie wiem, jak spojrzę w oczy własnej rodzinie, narzeczonemu.
13 2015-01-15 00:22:42 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-01-15 00:24:22)
Własnie, postapiłam pod wpływem impulsu, dlatego napisałam tam jej imię i nazwisko. Kobieta już to ponoć zgłosiła, nie chciała sprawy załatwić ze mną polubownie, napisała tylko, że muszę ponieść konsekwencje, bo ona chroni swoją i swojej rodziny prywatność i że będzie domagała się ode mnie zadośćuczynienia finansowego. Od wakacji po maturze będę chciała zacząć swoją pierwszą pracę, ale obawiam się, że jako osoba karana mogę mieć problem z jej znalezieniem. Nigdy nie miałam kłopotów z prawem, więc tym bardziej się obawiam, że jeżeli kary nie zapłacę to pójdę do więzienia i wszystkie moje plany dotyczace dalszej nauki oraz pracy będę musiała pożegnać, bo kto przyjmie do pracy osobę karaną :-(
O rodzinie swojej nie wspomnę, bo nigdy nie mieli ze mną w młodzieńczych latach problemów wychowawczych, a tu u progu dorosłości mieliby ze mną przeżywać takie problemy. Aż mi się żyć odechciało po wiadomości od tej pani, nie wiem, jak spojrzę w oczy własnej rodzinie, narzeczonemu.
Nie panikuj. Ta kobieta musi udowodnić, jakie straty poniosła z powodu upublicznienia jej nazwiska W końcu jej blog świadczy o tym, że raczej na prywatności jej nie zależało tak do końca.
Twoim błędem jest użycie jej nazwiska bez jej zgody Marinko... Za to możesz ponieść karę. Może sie skończyć tym, że będziesz musiała tę kobietę np publicznie przeprosić. Nie zmienia to jednak faktu, że przetworzyłaś jej dane osobowe bez jej zgody.
Powiedz o wszystkim rodzicom Marinko.
marinka19 napisał/a:Własnie, postapiłam pod wpływem impulsu, dlatego napisałam tam jej imię i nazwisko. Kobieta już to ponoć zgłosiła, nie chciała sprawy załatwić ze mną polubownie, napisała tylko, że muszę ponieść konsekwencje, bo ona chroni swoją i swojej rodziny prywatność i że będzie domagała się ode mnie zadośćuczynienia finansowego. Od wakacji po maturze będę chciała zacząć swoją pierwszą pracę, ale obawiam się, że jako osoba karana mogę mieć problem z jej znalezieniem. Nigdy nie miałam kłopotów z prawem, więc tym bardziej się obawiam, że jeżeli kary nie zapłacę to pójdę do więzienia i wszystkie moje plany dotyczace dalszej nauki oraz pracy będę musiała pożegnać, bo kto przyjmie do pracy osobę karaną :-(
O rodzinie swojej nie wspomnę, bo nigdy nie mieli ze mną w młodzieńczych latach problemów wychowawczych, a tu u progu dorosłości mieliby ze mną przeżywać takie problemy. Aż mi się żyć odechciało po wiadomości od tej pani, nie wiem, jak spojrzę w oczy własnej rodzinie, narzeczonemu.Nie panikuj. Ta kobieta musi udowodnić, jakie straty poniosła z powodu upublicznienia jej nazwiska W końcu jej blog świadczy o tym, że raczej na prywatności jej nie zależało tak do końca.
Twoim błędem jest użycie jej nazwiska bez jej zgody Marinko... Za to możesz ponieść karę. Może sie skończyć tym, że będziesz musiała tę kobietę np publicznie przeprosić. Nie zmienia to jednak faktu, że przetworzyłaś jej dane osobowe bez jej zgody.
Powiedz o wszystkim rodzicom Marinko.
Aha, chciałam też dodać, ze pisząc jej imię i nazwisko na tym forum napisałam, że nie piszę dlatego, zeby ją wyśmiać lub urazić, a po prostu chcę wyrazić własną opinię. Publicznie oczywiście mogę ją przeprosić za to. Napisała mi też w wiadomości, że zapewne jestem tą sama osoba, która ją wyśmiewa przez sms-y i w prywatnych wiadomościach od dłuższego czasu, a ja oczywiście nie mam z tymi sms-ami ani wiadomościami niczego wspólnego. Z tego, co się orientuję, to ona jest typem osoby, która notorycznie biega po sądach i często ludziom sprawy zakłada o byle głupstwa (nawet własnej rodzinie), więc napewno nie zawaha się i mi nie daruje, a ni nie zgodzi się na polubowne załatwienie. Pisała także, ze to, że choruje na schizofrenie sprawia, że prawo jest jeszcze bardziej po jej stronie, bo w Polsce chroni się chore osoby.
Uspokój sie! Nie panikuj bez potrzeby - ktoś dobrze napisał - znajdź jakieś forum prawnicze i opisz swoją sprawę - na pewno dostaniesz bardziej kompetentne porady niż tutaj. A jak naprawdę się boisz, to jak ta kobieta wykona jakiś konkretny ruch (bo teraz to cię tylko straszy) to odżałuj te dwie stówy na prawnika i idź po poradę.
Uspokój sie! Nie panikuj bez potrzeby - ktoś dobrze napisał - znajdź jakieś forum prawnicze i opisz swoją sprawę - na pewno dostaniesz bardziej kompetentne porady niż tutaj. A jak naprawdę się boisz, to jak ta kobieta wykona jakiś konkretny ruch (bo teraz to cię tylko straszy) to odżałuj te dwie stówy na prawnika i idź po poradę.
Pytałam na forum prawniczym, za użycie jej imienia i nazwska grozi mi kara grzywny lub pozbawienia wolnosci. Własnie, gdybym jeszcze z 200 zł miała, ale jestem przed maturą, pracy nie mam, ani żadnych oszczędności, a z rodziny biednej pochodzę, więc nie miałabym jeszcze serca od rodziców wyciągać pieniędzy. W sumie, póki co niczego im nie powiem, by ich nie martwić. W maju matura, po maturze chciałabym zacząć swoją pierwszą pracę, o ile ta sytuacja mi w tym nie przeszkodzi
Baby babom zgotowały taki los....
Nie no, nie ma jak histeryczka zasięgnie rady histeryczek.
Nic nie będzie.
Nic.
Absolutnie nic.
Nawet jeśli zgłosiła na policję.Nie wierzę, ale jeśli, to pały muszą przyjąć każdy idiotyzm, nawet wiedząc że jest idiotyzmem.Muszą wypełnić tonę papierów i dopiero wtedy oficjalnie uznać to za idiotyzm.
W skrajnym przypadku przekazać sprawę prokuraturze i dopiero prokuratura uznaje to za idiotyzm.
Że co, że z powództwa cywilnego więzienie?Kto, kogo, za co?
Że grzywna?Dla kogo?Dla niepracującej gówniary?
Chorzy jesteście?
Młoda, olej sprawę, bo sprawy nie ma.
Też uważam, że Pitagoras ma rację.
Dziewczyno, nie martw się na zapas, jesteś tylko człowiekiem, dopiero uczysz się życia, masz prawo popełniać błędy.
Za takie rzeczy nie idzie się do więzienia!
I nawet nie myśl o głupotach typu, że Ci się żyć odechciewa, bo jakaś pani robi aferę z czegoś, co i tak już dawno zostało upublicznione.
Wyśpij się, jutro popatrzysz na sprawę z innej perspektywy:-))
może nie olej, bo warto wyciągać wnioski na przyszłość...
ale zdecydowanie - nie panikuj
i zapamiętaj, że to co zrobiłaś, jest przestępstwem
tylko jeszcze ktoś musi tobie, to udowodnić
a nikomu nie będzie się raczej chciało ![]()
Marinko... Rozumiem, że nie stać Cie na wizytę u prawnika. Tym bardziej powiedz o wszystkim rodzicom. Komentować wpisu forumowicza nie zamierzam. Masz problem. Złamałaś prawo.
Nie stoję na straży przestrzegania prawa, bo od tego mamy stosowne służby i jednostki. Wprawdzie Temida ma na oczach opaskę, ale to nie znaczy, że wszystkim wszystko wolno.
Histeryczka nie jestem. Wydałam swoją opinię na podstawie doświadczeń. Rozumiem, że czasem łatwiej jest nie przyjmować do wiadomości rzeczywistości, ale to działa tylko chwilkę. Proszę Cię, powiedz rodzicom o wszystkim.
Ta baba to jakas idiotka, ktora powinna miec zakaz uzywania internetu, a Ty nie panikuj.
Nic nie bedzie.
Marinko - jeżeli nie stać Cię na płatną poradę, to udaj się po takową bezpłatnie.
Niektóre izby adwokackie i radcowskie takie usługi prowadzą.
Uniwersyteckie wydziały prawa także świadczą nieodpłatną pomoc prawną (przez studentów, ale z pomocą pracowników naukowych).
Teoretycznie można spróbować w MOPS-ie, ale wątpię by akurat w tej dziedzinie prawa.
To Cię uspokoi, bo w tej sprawie (przy niepełnej informacji) prawdopodobieństwo odpowiedzialności cywilnej czy karnej (zostało to trochę wymieszane) jest znikome.
23 2015-01-15 03:04:18 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-15 03:15:33)
Jutro Ci napisze bo zaraz oczy mi sie zamkna ze zmeczenia. Wyluzuj, tutaj porade tez dostaniesz.
Powiedz mi tylko jakich dokladniej slow uzylas.
Jezeli juz to moglaby miec roszczenie na drodze cywilnej - zreszta bardziej oplacalnej dla powodki w tym wypadku.
I powiedz jeszcze - czy ona jako pierwsza podala swoje prawdziwe, dokladne dane osobowe (imie, nazwisko itd.)?
A na nastepny raz - nie ma nie wiedzialam.
Nieznajomosc prawa szkodzi. Ja to nawet bransoletke z ta sentencja nosze, tyle ze po lacinie ![]()
A, i nie panikuj. Na drodze cywilnej nie grozi Ci zadne wiezienie, bo to instytucja prawa karnego.
Grzywna (Pitagorasie drogi
) to tez nie w prawie cywilnym (jak mi dziala na nerwy mieszanie tego!
). To sie ladnie nazywa zadoscuczynieniem.
Tak, Kammis przyszla i sie wymadrza. Ale ta przemadrzala Kammis jej wiecej powie niz niektorzy tutaj. Jak sie wyspi i jak dziewczyna napisze wiecej szczegolow. Bo akurat wydzialu cywilnego i sedziego nie interesuje, ze "ktos jest tylko czlowiekiem". Sprawe musi rozpoznac, o ile powodka zlozy pozew.
Slonce, i mamy zakaz wiezienia za dlugi wiec nie panikuj (prawa czlowieka, miedzynarodowe publiczne, pakt praw obywatelskich i politycznych, konwencja praw czlowieka itd.).
Sponiewierana - rodzice nie pomoga, pelnoletnia jest.
Tylko napisz jaki jest stan faktyczny - co dokladnie napisalas i co strona przeciwna napisala a ja Ci powiem jaki jest stan prawny. Jestem co prawda studentka, ale calkiem niezla (wg wykladowcow) i mam pod reka 2 radcow na zawolanie ![]()
Swoja droga dziewczyna potrzebuje porady PRAWNEJ a wszyscy sie madrza nie na temat. A sprobujcie w innym watku i wielkie halo "a co ty mozesz o tym wiedziec". No to ja do paru osob tutaj (kazdy niech sobie wydedukuje do kogo) mowie: "a co ty o tym wiesz?". Tyle zeby powiedziec "mloda jestes", "idz do rodzicow"? Prawo akurat jest dziedzina gdzie jest duzo miejsca na interpretacje ale nie ma go na brak wiedzy i jego nieznajomosc.
Jedynie Luc napisala cos z sensem o tych uniwersyteckich poradniach. I Gary o naprawieniu szkody.
Grzywne sad moze zamienic na pozbawienie wolnosci jesli skazany jest niewyplacalny. Ale najpierw jest kara ograniczenia wolnosci - prace spoleczne. Potem zastepcza kara pozbawienia wolnosci.
Dlugow nie zamienia sie na wiezienie. wtedy to przychodzi komornik, zeby juz wylozyc kawe na lawe.
Wszyscy tu pisza o przestepstwach a zapominaja o podstawie w takich sprawach - naruszeniu dobr osobistych z cywila.
Dobra, koniec, bo ja sie zawsze rozpisze jak o prawo chodzi i potem rano wstac nie moge.
Jutro ![]()
/.../ No to ja do paru osob tutaj (kazdy niech sobie wydedukuje do kogo) mowie: "a co ty o tym wiesz?". Tyle zeby powiedziec "mloda jestes", "idz do rodzicow"?
Jedynie Luc napisala cos z sensem o tych uniwersyteckich poradniach. I Gary o naprawieniu szkody.
Kammiś, nie krzycz na nas ;-(
Intencje były dobre. Jesteś napewno najlepszą prawniczką tutaj i coś wymyślisz :-)))
kammiś napisał/a:/.../ No to ja do paru osob tutaj (kazdy niech sobie wydedukuje do kogo) mowie: "a co ty o tym wiesz?". Tyle zeby powiedziec "mloda jestes", "idz do rodzicow"?
Jedynie Luc napisala cos z sensem o tych uniwersyteckich poradniach. I Gary o naprawieniu szkody.Kammiś, nie krzycz na nas ;-(
Intencje były dobre. Jesteś napewno najlepszą prawniczką tutaj i coś wymyślisz :-)))
Nie uwazam ze jestem najlepsza.
Po prostu mam zasade - jak czegos nie wiem to sie nie odzywam. Bardzo mnie za to wykladowcy cenia. Odzywam sie jak wiem. Nie peplam.
Dobranoc ![]()
26 2015-01-15 03:32:43 Ostatnio edytowany przez marinka19 (2015-01-15 03:36:44)
Jutro Ci napisze bo zaraz oczy mi sie zamkna ze zmeczenia. Wyluzuj, tutaj porade tez dostaniesz.
Powiedz mi tylko jakich dokladniej slow uzylas.
Jezeli juz to moglaby miec roszczenie na drodze cywilnej - zreszta bardziej oplacalnej dla powodki w tym wypadku.
I powiedz jeszcze - czy ona jako pierwsza podala swoje prawdziwe, dokladne dane osobowe (imie, nazwisko itd.)?A na nastepny raz - nie ma nie wiedzialam.
Nieznajomosc prawa szkodzi. Ja to nawet bransoletke z ta sentencja nosze, tyle ze po lacinieA, i nie panikuj. Na drodze cywilnej nie grozi Ci zadne wiezienie, bo to instytucja prawa karnego.
Grzywna (Pitagorasie drogi) to tez nie w prawie cywilnym (jak mi dziala na nerwy mieszanie tego!
). To sie ladnie nazywa zadoscuczynieniem.
Tak, Kammis przyszla i sie wymadrza. Ale ta przemadrzala Kammis jej wiecej powie niz niektorzy tutaj. Jak sie wyspi i jak dziewczyna napisze wiecej szczegolow. Bo akurat wydzialu cywilnego i sedziego nie interesuje, ze "ktos jest tylko czlowiekiem". Sprawe musi rozpoznac, o ile powodka zlozy pozew.
Slonce, i mamy zakaz wiezienia za dlugi wiec nie panikuj (prawa czlowieka, miedzynarodowe publiczne, pakt praw obywatelskich i politycznych, konwencja praw czlowieka itd.).
Sponiewierana - rodzice nie pomoga, pelnoletnia jest.
Tylko napisz jaki jest stan faktyczny - co dokladnie napisalas i co strona przeciwna napisala a ja Ci powiem jaki jest stan prawny. Jestem co prawda studentka, ale calkiem niezla (wg wykladowcow) i mam pod reka 2 radcow na zawolanie
Swoja droga dziewczyna potrzebuje porady PRAWNEJ a wszyscy sie madrza nie na temat. A sprobujcie w innym watku i wielkie halo "a co ty mozesz o tym wiedziec". No to ja do paru osob tutaj (kazdy niech sobie wydedukuje do kogo) mowie: "a co ty o tym wiesz?". Tyle zeby powiedziec "mloda jestes", "idz do rodzicow"? Prawo akurat jest dziedzina gdzie jest duzo miejsca na interpretacje ale nie ma go na brak wiedzy i jego nieznajomosc.
Jedynie Luc napisala cos z sensem o tych uniwersyteckich poradniach. I Gary o naprawieniu szkody.Grzywne sad moze zamienic na pozbawienie wolnosci jesli skazany jest niewyplacalny. Ale najpierw jest kara ograniczenia wolnosci - prace spoleczne. Potem zastepcza kara pozbawienia wolnosci.
Dlugow nie zamienia sie na wiezienie. wtedy to przychodzi komornik, zeby juz wylozyc kawe na lawe.Wszyscy tu pisza o przestepstwach a zapominaja o podstawie w takich sprawach - naruszeniu dobr osobistych z cywila.
Dobra, koniec, bo ja sie zawsze rozpisze jak o prawo chodzi i potem rano wstac nie moge.
Jutro
Napisałam, że kojarzę taką osobę, która bardzo upublicznia swoje zycie osobiste Maria Kowalska (przykładowe imię i nazwisko) opisuje na woim blogu niemal każdy dzień z zycia- niemal z każdym- pikantnym i niemiłym szczegółem. Po czym napisałam, że nie podoba mi się taki sposób obnażania siebie w internecie i uważam, że z ta panią jest coś niezbyt w porzadku. Po czym inni forumowicze chcieli zobaczyć, o czym piszę, ale nie znali tego bloga, więc ja podałam im link do bloga tej kobiety. Niektórzy używali obrażliwych epitetów , gdy to przeczytali np. że "ta kobieta jest chyba stuknięta, że takie rzeczy pisze", ale ja zaczęłam temat tej pani, o niej ja wspomniałam pierwsza więc ona napisała do mnie. Napisała, że gdy ujrzała swoje imię i nazwisko natychmiast zrobiła zrzuty ekranu i zadzwoniła na pobliski komisariat, że na piątek ją umówili w tej sprawie i że zamierza wytoczyć mi i tamtym osobom proces o zniesławienie i naruszenie prywatności (użycie jej imienia i nazwiska) i że policja sprawdzi IP mojego komputera i oraz innych forumowiczów wypowiadających się w temacie i mamy czekac na wezwania sądowe. Że jej prywatność jest święta, a ona jako osoba chora na schizofrenie nie może się denerwować i że tego argumentu także w sądzie użyje. Napisała mi także, że ostatnio podała publicznie swój nr telefonu na blogu i ktoś się z niej naśmiewa w sms-ach i że za to także będę miała problemy, a to przeciez nie ja do niej piszę! Napisała także, że to, co ona pisze na blogu to jest jej sprawa i nie zamierza przestać, bo to jej blog i nie życzy sobie słów krytyki za to. Ogólnie była bardzo wściekła, napisała, że nie pozwoli sobie, by ktokolwiek jej zaszkodził, że jej prywatnośc jest rzeczą świętą, dlatego będzie dochodziła sprawiedliwoiści w sądzie, a ma na to czas i temu się poświęci. Więc wydaje mi się, ze nie odpuści ta kobieta... Napisała także, że pieniądze które wygra jej się przydadzą, bo z czegoś musi żyć i utrzymać dziecko.
marinka19, spokojnie, nie denerwuj się. Mleko rozlane, zastanówmy się jak wytrzeć.
Blogerzy, to w polskim prawie takie "święte krowy". Ani to dziennikarz, ani forumowicz.
Jeżeli osoba, która Cię straszy ma jakąkolwiek korzyść finansową, ze swojej działalności, to już jest dziennikarzem, a tych można cytować.
Jeżeli nie, to jest problem, bo prawo jeszcze nie określa kim w zasadzie jest bloger.
Należałoby się przyjrzeć (kammiś tu pole do popisu dla Ciebie) prawu o internecie i serwerom, na których udostępnia swoje dane.
Bardzo możliwe, że korzystając z "darmówek" wcale nie jest właścicielką swoich wpisów.
Osobiście uważam, że to rozhisteryzowana użytkowniczka, nieodporna na hejt, jednak może się okazać cwaniarą, która publikuje coś na wabia. Nie znam się na prawie, ale uważam, że babka podając informacje o swojej rodzinie sama naruszyła prawo. Piszesz o skanach dokumentów. Czy publikacja takich rzeczy jest zgodna z ochroną danych osobowych?
Kamiś, radź, bo ja się nie znam.
marinka19, spokojnie, nie denerwuj się. Mleko rozlane, zastanówmy się jak wytrzeć.
Blogerzy, to w polskim prawie takie "święte krowy". Ani to dziennikarz, ani forumowicz.
Jeżeli osoba, która Cię straszy ma jakąkolwiek korzyść finansową, ze swojej działalności, to już jest dziennikarzem, a tych można cytować.
Jeżeli nie, to jest problem, bo prawo jeszcze nie określa kim w zasadzie jest bloger.
Należałoby się przyjrzeć (kammiś tu pole do popisu dla Ciebie) prawu o internecie i serwerom, na których udostępnia swoje dane.
Bardzo możliwe, że korzystając z "darmówek" wcale nie jest właścicielką swoich wpisów.
Osobiście uważam, że to rozhisteryzowana użytkowniczka, nieodporna na hejt, jednak może się okazać cwaniarą, która publikuje coś na wabia. Nie znam się na prawie, ale uważam, że babka podając informacje o swojej rodzinie sama naruszyła prawo. Piszesz o skanach dokumentów. Czy publikacja takich rzeczy jest zgodna z ochroną danych osobowych?
Kamiś, radź, bo ja się nie znam.
Jakby nie było, ona także podaje publicznie dane innych osób, bo często podaje imię i nazwisko swojego kuratora, imię i nazwisko pani z MOPS-u, która przychodzi do niej na kontrolę, wpisuje także numery telefonów publicznie, które do niej dzwoniły. np: "700 000 000 000- przyznać się, kto z was czytajacych wysłał mi z tego numeru życzenia świąteczne". Wpisy sa napewno jej. Nie, nie zarabia na pisaniu, bo jej pisanie to jedynie opisywanie każdego dnia ze swojego życia, czyli np. że pokłóciła się dziś z bratem, a brat powiedział jej to i to, a synowi dziś ugotowała ulubioną zupę, a dzwoniła dziś do niej pani Danuta Kowalska (przykładowe dane) z opieki społecznej lub że dnia tego i tego ma sprawę o podwyższenie alimentów na syna i wpis "strzeż się(tu podaje dane ojca dziecka), bo od przyszłego miesiaca będziesz płacił więcej. Wypisuje także kwoty swoich dochodów z opieki społecznej i ogólnie wszystko podaje do wiadomości, więc dziwi mnie to, ze sama naruszajac czyjąś prywatność oczekuje, by inni nie pisali o niej publicznie, ani nie używali jej imienia i nazwiska.
Nie uwazam ze jestem najlepsza.
Po prostu mam zasade - jak czegos nie wiem to sie nie odzywam. Bardzo mnie za to wykladowcy cenia. Odzywam sie jak wiem. Nie peplam.
to już może czytelnicy ocenią
?
Konkret kammiś i rada - nie "reklama dźwignią handlu" ![]()
Marinka - u nas więzienia przepełnione, za BYLE-CO się nie sadza.
Natomiast WARTO być bardziej UWAŻNYM w różnych sytuacjach. Każdy może WŁASNE nazwisko i imię brukać na "prywatnym" choć publicznie czytanym blogu - takie jest prawo wolności. INNYM jednak tego nie wolno robić, BEZ zapytania o zgodę.
Szczegóły ewentualnych konsekwencji - w niezrozumiałym dla Ciebie, ale niewątpliwie profesjonalnym "slangu" (warto zauważyć, że TO forum jest dla zwyczajnych ludzi, a nie dla wykładowców) zaprezentuje fachowiec.
Ochłoń. To nie była zbrodnia.
Zdaje się, że szczere wyrażenie skruchy, TEŻ jest dobrze widziane w opisanych postępowaniach ![]()
30 2015-01-15 09:17:54 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-15 09:21:43)
Cóż sprawa dla mnie jest bardzo prosta. Nie ma mowy o żadnym upublicznieniu danych. Kobieta prowadzi bloga, gdzie podaje swoje dane osobowe. Ty tylko napisałaś, że znasz taką osobę i podałaś linka do bloga który jest dostępny publicznie. Dane te publicznie są również dostępne. Nie musiałabyś nawet podawać imienia i nazwiska a opisać sytuację i każdy mógłby znaleźć tego bloga. Nie masz się czym martwić. Nie odpowiadaj na żadne groźby.
Po czym napisałam, że nie podoba mi się taki sposób obnażania siebie w internecie i uważam, że z ta panią jest coś niezbyt w porzadku.
A dokładnie tych słów użyłaś? Czy raczej napisałaś coś w stylu ''ta kobieta jest nienormalna''? Bo to ma znaczenie.
Nie wiem (Kammiś, oświeć mnie), czy to nie podpada pod zniesławienie.
Nie. To nie jest zniesławienie.
...Kobieta prowadzi bloga, gdzie podaje swoje dane osobowe...
Owszem i logicznie to rozważając - nie ma podstaw... Tylko, że musimy pamiętać w jakim kraju to ma miejsce i w jaki sposób funkcjonuje tzw. "wymiar sprawiedliwości". Tu logika i zdrowy rozsądek nie ma zastosowania ![]()
...jak czegos nie wiem to sie nie odzywam... Odzywam sie jak wiem. Nie peplam.
Powinniśmy przejąć się słowami Kammiś i jako dyletanci głosu nie zabierać (nie "peplać) ![]()
Nie. To nie jest zniesławienie.
To dobrze, bo szkoda by było dziewczyny...
Ja nie jestem dyletantem. Ja jestem absolwentem prawa i co ciekawe nawet takie prawo wykładam (co prawda prawo międzynarodowe publiczne i międzynarodowe prawo humanitarne), ale co nieco o innych gałęziach wiem:) Zresztą skonsultowałem już to z kolegami i każdy się tylko zaśmiał. Moim zdaniem to próba wyłudzenia i niedługo pojawi się wspomniana już przeze mnie "oferta".
Ta baba to jakas idiotka, ktora powinna miec zakaz uzywania internetu,
w tym wypadku pomnozylabym to przez 2.
A niechże ktoś z fachowców powie dziewczynie co ma robić...
Nie jestem prawnikiem, ale wg mnie powinna:
-- usunąć imię i nazwisko tej kobiety z forum
-- NIE komunikować się z nią
-- czekać na oficjalny rozwój sprawy (pismo z policji, sądu)
Wg mnie nie będzie żadnego pisma, chyba że ta kobieta jest bogata i ma pieniądze na sprawy sądowe.
Tak na dobrą sprawę to nic nie musi robić. Usuwać też nie musi. Te dane są publicznie dostępne, one nie są prywatne jeśli ta kobieta to upublicznia. Może by zainteresować odpowiednie służby. Bo ona to już pewnością upublicznia dane których upubliczniać nie powinna jeśli to co pisze autorka jest prawdą. Blog nie jest chyba przeznaczony dla konkretnych osób. A opinię może wyrazić każdy. To nie jest zniesławienie ani pomówienie.
Najpierw mi powiedz CZY ONA SAMA PODALA SWOJEGO KMIE I NAZWISKO czy TY zrobilas to jako pierwsza bo juz n-ty raz pytam.
Najpierw mi powiedz CZY ONA SAMA PODALA SWOJEGO KMIE I NAZWISKO czy TY zrobilas to jako pierwsza bo juz n-ty raz pytam.
Kammiś, przecież napisała wyraźnie, że ta baba na swoim blogu podała swoje imię i nazwisko... a potem dopiero Autorka go użyła na forum.
41 2015-01-15 12:05:46 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-15 12:06:56)
To na poczatku, ale potem pisala o numerach glownie i to podkreslala wiec chcialabym uzyskac potwierdzenie.
I czy dobrze doczytalam ze uzylas jej danych na stronach?
Nie powiem ci ci powinnaś zrobić itd... tego nie wiem. Powiem tylko jak działa sąd Polski na przykładzie mojego męża: jeśli tamta kobieta poszła na policje i nie zgodziła się żeby zakończyło się to upomnieniem czy innym działaniem policji lecz kazała sprawę zgłosić do sądu to sprawa tam pójdzie tylko jak dojdą do ciebie. Jak będą wiedzieć już twoje dane dostaniesz pierwsze wezwanie na policje, złożysz zeznania, jeśli nie dostaniesz wezwania na rozprawę to odbędzie się bez ciebie czy twojej obrony(u nas tak było) wtedy wszystko zależy od prokuratora i sadu... Potem jest tylko list z wyrokiem.
Nie chcę cię straszyć lecz powiedzieć ci jak może się zdarzyć (przykład wzięty z życia, u nas sie tak zdarzyło) i jak działa Polski sąd w niektórych przypadkach.
Jedyne co to tak jak piszą inny nie kontaktuj się z nią.
To na poczatku, ale potem pisala o numerach glownie i to podkreslala wiec chcialabym uzyskac potwierdzenie.
I czy dobrze doczytalam ze uzylas jej danych na stronach?
Użyła imię i nazwisko tej kobiety, oraz podała adres jej bloga. Pisząc przy tym, że kobieta ma coś z głową, skoro prywatne rzeczy na blogu odpisuje.
Piszę to, bo Autorki nie ma, póki co.
kammiś napisał/a:To na poczatku, ale potem pisala o numerach glownie i to podkreslala wiec chcialabym uzyskac potwierdzenie.
I czy dobrze doczytalam ze uzylas jej danych na stronach?
Użyła imię i nazwisko tej kobiety, oraz podała adres jej bloga. Pisząc przy tym, że kobieta ma coś z głową, skoro prywatne rzeczy na blogu odpisuje.
Piszę to, bo Autorki nie ma, póki co.
No wlasnie ja bym wolala uslyszec wszystko jeszcze raz od autorki bo - wiem ze to tylko moje wrazenie - ale mialam wrazenie (mimo ze wczesniej padlo ze babeczka sama podala imie i nazwisko) potem czytajac ze jednak nie, bo bez przerwy byla mowa tylko o numerach.
Miec cos z glowa to moze byc juz naruszenie dobr. Chociaz duzo zalezy od interpretacji sedziego, ale ja juz nie siedze w jego glowie.
Juz wszystko opisuje, tylko umyje glowelaptopa odpale, bo na telefonie dziubac ciezko.
Zbrodnia to to nie jest, a jak babka sklada zawiadomienie na drodze karnej to jest glupia - cywilna bardziej by sie jej samej oplacala.
Co do poszukiwania pracy - zaswiadczenie o niekaralnosci nie jest tym czego pracodawca moze zawsze zadac (odsylam do Kodeksu pracy). Zalezy jeszcze jakiej pracy szukac bedziesz - to zalezy od jej charakteru.
Zbrodnia to to nie jest, a jak babka sklada zawiadomienie na drodze karnej to jest glupia - cywilna bardziej by sie jej samej oplacala.
Co do poszukiwania pracy - zaswiadczenie o niekaralnosci nie jest tym czego pracodawca moze zawsze zadac (odsylam do Kodeksu pracy). Zalezy jeszcze jakiej pracy szukac bedziesz - to zalezy od jej charakteru.
1.SKoro baba wrzuca do netu swoje prywatne, intymne wręcz sprawy, to raczej oczywiste, że mądra nie jest.
2.Z powodu wyszczególnionego w punkcie 1) nie będzie szła w powództwo cywilne, bo tu już trzeba cokolwiek wiedzieć oraz-oj oj, to ważne: zapłacić.
Między wierszami można przeczytać, że owa pani nie posiada ani wiedzy ani pieniążków.
3.Pomijając fakt, że Autorka z opisywanego tu powodu karana nie będzie....Ale nawet gdyby- przykładowo- umówiła się rzeczoną panią na solówę, rozbiła jej na łbie ze dwa kije bejsbolowe....To pierwsza sprawa odbędzie się gdzieś tak za rok, apelacja za dwa....Zawiasy to oczywiście max, co jej grozi, ale to dygresja.Myśl przewodnia taka, że od momentu zaistnienia >przestępstwa< do chwili formalnego >bycia< karalnym to jest ho ho ho i do matury to za cholerę się nie wyrobi dziewczyna.
46 2015-01-15 13:29:07 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-15 13:44:09)
No wlasnie ja bym wolala uslyszec wszystko jeszcze raz od autorki bo - wiem ze to tylko moje wrazenie - ale mialam wrazenie (mimo ze wczesniej padlo ze babeczka sama podala imie i nazwisko) potem czytajac ze jednak nie, bo bez przerwy byla mowa tylko o numerach.
.
Była mowa też o dokumentach w jej sprawach, a nawet o orzeczeniu o chorobie. Tam były pełne dane tej kobiety i co gorsza także innych osób jak np. jej syna.
Pitagoras, ja pisałam o przewlekłości postępowań karnych 20 stron, a Ty to ująłeś w paru zdaniach i napisałeś wszystko co trzeba
szacun ![]()
Zanim to przejdzie przez 2 instancje to faktycznie pociąć się można ![]()
No i trzeba pamiętać, że do zakładu karnego to się nie idzie ot tak - do zakładu karnego jest kolejka ![]()
Dobra, ad rem ![]()
Postaram się możliwie jak najprościej chociaż jakbyś czegoś nie zrozumiała Autorko to pytaj - dla mnie po prostu niektóre rzeczy są oczywiste i mogę je pomijać.
1. Imię i nazwisko jest daną osobową tej osoby X. Podlega ochronie na mocy ustawy o ochronie danych osobowych. I tak, mimo że ona podała, Ty nie miałaś prawa tego użyć, zwłaszcza na innych stronach, bo ustawa mówi jasno. Ustawa nie mówi "chyba że osoba fizyczna uprzednio sama użyła swoich danych osobowych".
Art. 23. 1. Przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy:
1) osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę, chyba że chodzi o usunięcie
dotyczących jej danych;
2) jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku
wynikającego z przepisu prawa;
2. W ustawie o ochronie danych osobowych mamy jeszcze następujący przepis:
Art. 49. 1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie
jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega
grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających pochodzenie
rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne,
przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, danych o stanie zdrowia,
kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym, sprawca podlega grzywnie,
karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Uprawniona nie byłaś.
Aczkolwiek ja polemizowałabym czy jest to zbiór danych osobowych (rozumie się przez to każdy posiadający strukturę zestaw
danych o charakterze osobowym, dostępnych według określonych kryteriów,
niezależnie od tego, czy zestaw ten jest rozproszony lub podzielony
funkcjonalnie).
3. Przechodzimy do cywila. Nie wiem jakich konkretnie słów użyłaś (a to bardzo istotne), aczkolwiek nawet nie używając słów powszechnie uznawanych za obraźliwe można naruszyć czyjeś dobra osobiste.
Przez Twoje działanie mogło zostać zagrożone jej dobre imię, czy jak to Kodeks cywilny ładnie ujmuje - cześć.
W związku z tym może rościć sobie zaniechania danego działania oraz usunięcia przez Ciebie skutków tego działania (mam nadzieję, że już usunęłaś wszystko, dla sędziego jest to wyznacznik naprawienia szkody). Owa pani może również rościć sobie zadośćuczynienia pieniężnego albo zapłaty na wskazany cel społeczny (to przewiduje Kodeks).
Zobacz sobie art. 23 Kodeksu cywilnego, bo coś mi Lex wariuje i nie chce się przekopiować. Wpisz w Google i wejdź najlepiej na stronę ISAPu, potem kliknij "tekst ujednolicony".
4. No i postępowanie karne, które wybrała owa pani (na razie wszystko na to wskazuje).
Art. 212 - Zniesławienie.
Podjęłaś działanie, które MOGŁO (tutaj nie jest ważne, czy to się stało czy nie) narazić tę osobę na poniżenie w opinii publicznej. W dodatku w Internecie (środek masowego przekazu).
To, że stało się to w Internecie a nie np. na ulicy działa na Twoją niekorzyść (wbrew temu co niektóre osoby tu pisały, że to blogerka i że to tylko Internet). Krótko mówiąc - grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Kara ograniczenia wolności to w praktyce nic innego jak prace społecznie użyteczne.
Aaaa, jeszcze jedno - nie sugeruj sie art. 213 dotyczącym tzw. nieuzasadnionej krytyki. Jest to tzw. exceptio veritatis, czyli zarzut prawdziwości. Polega to na tym że przed sądem mówisz, że to co powiedziałaś było prawdą. JEDNAKŻE w tym wypadku to niedziała - dotyczy albo zarzutu uczynionego niepublicznie, albo funkcjonariusza publicznego albo obronie interesu społecznego. Zatem tutaj art. 213 (dozwolona krytyka) zastosowania nie znajdzie.
To jest właściwie wszystko.
A, jej blog raczej za prasę nie mógł być uznany (piszę raczej, bo nie czytałam, więc ciężko mi naprawdę mówić coś na podstawie dwóch zdań na ten temat). Sąd Apelacyjny wydał postanowienie, w którym stwierdził, że blog, który posiada następujące cechy: służy rozpowszechnianiu informacji i cyklicznie informuje swoich odbiorców o faktach społecznych, ekonomicznych, gospodarczych, politycznych, oświatowych, kulturalnych, jest uznawany za prasę w rozumieniu ustawy - Prawo prasowe. Blog tej pani, jak sądzę, tych cech nie posiada, a więc nie jest to prasa, a ona nie jest dziennikarką.
A dlaczego Ty piszesz o przetwarzaniu danych osobowych?
No, właśnie, jeszcze jedno.
jakbym ja była prokuratorem to umorzyłabym postępowanie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.
ale prokuratorzy są różni.
My mieliśmy na 1. roku wykładowcę, który za ściąganie składał zawiadomienie do prokuratury. Potem się delikwenci bali, na jakiego prokuratora trafią.
50 2015-01-15 14:09:58 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-15 14:10:55)
A dlaczego Ty piszesz o przetwarzaniu danych osobowych?
Bo przetwarzanie danych osobowych jest WSZYSTKIM co można z tymi danymi zrobić. Nie ważne przez kogo, nie ważne co. Udostępnienie również. A dane osobowe to wszelkie dane pozwalające na identyfikację danej osoby.
Wiele osób właśnie mylnie to interpretuje, ostatnio to nawet miałam na prawie pracy, więc mam na świeżo.
51 2015-01-15 14:12:38 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-15 14:21:49)
A profesor prawa który siedzi w pokoju obok twierdzi, że linkowanie do takiego portalu jeśli jest on ogólnodostępny nie odnosi się do przetwarzania danych osobowych i nie jest bezprawne. Ona nie uzyskała tych danych od tej kobiety bo kobieta jej te dane przekazała. Ona tylko zalinkowała ogólnodostępny portal. O żadnym gromadzeniu ani przetwarzaniu danych nie ma mowy. Blog kobiety jest ogólnodostępny. W tym przypadku tych przepisów nie można interpretować wprost. DOBRY prawnik mógłby pewnie spróbować coś ugrać, ale naprawdę dobry. Aha no i jak pisałaś. Tu tylko sprawa cywilna wchodzi w związku z tym w rachubę.
Co do zniesławienia. Może taką sprawę założyć, sąd pewnie przyjmie. Ale szanse są niewielkie, a jeśli już to umorzenie tak jak piszesz lub ewentualnie przeprosiny na tym portalu bez orzekania o odszkodowaniu.
Zresztą z tego co pisze autorka jest to osoba która pozywa za wszystko i wszystkich. Wiesz jak sądy takich ludzi traktują:)
Nie ma mowy o więzieniu ani o żadnej karze jeśli ktoś sam dobrowolnie upublicznia swoje dane osobowe.Nie ma mowy nawet o sprawie sądowej takie strachy na lachy.Jakby co daj znać.Pozdro.
A i olej to grubym sikiem i żyj spokojnie dalej naprawdę może Ci nadmuchać.Wiec zajmij się spokojnym życiem dalej tyle z mojej strony:)Miłego dnia.
54 2015-01-15 14:57:46 Ostatnio edytowany przez marinka19 (2015-01-15 15:04:35)
Dostałam dziś od niej wiadomość, że pozwie mnie z artykułu 212 o zniesławienie. Ona ma bloga podpisanego imieniem i nazwiskiem, więc użyła swoich danych jako pierwsza. Zniesławienie polega na tym, że ja jej sprawy prywatne upubliczniłam, że ludzie mogli zobaczyć z mojego polecenia, co ona na blogu pisze i ją chamsko skrytykować. Ja użyłam słów "coś z nią nie tak", natomiast inni używali nieco ostrzejszych np. że jest głupia jakaś itp. Ze będzie się domagać zadośćuczynienia w postaci finansowej właśnie, bo nie ma z czego żyć, a pieniądze się jej przydadzą na potrzeby dziecka. Dostałam cały zacytowany paragraf 212 w wiadomości od niej. Aha, wydaje mi się, że to, że ona jest chora na tę schizofrenie to dodatkowo działa na jej korzyść, gdyż jako osoba chora, która nawet potwierdza to skanami dokumentów na blogu nie patrzy się na nia prawnie jak na osobę, która może być współwinna zaistnieniu tej sytuacji (czyli użycia publicznie swoich danych), bo jest chora i może różne rzeczy pisać.
Zapomnieliscie o czyms bardzo waznym. Ona ma schizophrenie, a wiec moze na zadnej policji nie byla...
56 2015-01-15 15:03:29 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-15 15:04:47)
Dostałam dziś od niej wiadomość, że pozwie mnie z artykułu 212 o zniesławienie. Ona ma bloga podpisanego imieniem i nazwiskiem, więc użyła swoich danych jako pierwsza. Zniesławienie polega na tym, że ja jej sprawy prywatne upubliczniłam, że ludzie mogli zobaczyć z mojego polecenia, co ona na blogu pisze i ją chamsko skrytykować. Ja użyłam słów "coś z nią nie tak", natomiast inni używali nieco ostrzejszych np. że jest głupia jakaś itp. Ze będzie się domagać zadośćuczynienia w postaci finansowej właśnie, bo nie ma z czego żyć, a pieniądze się jej przydadzą na potrzeby dziecka. Dostałam cały zacytowany paragraf 212 w wiadomości od niej
Spokojnie. Nic z tego nie będzie. Ja tu nie widzę podstaw. Jeśli nawet odbędzie się sprawa to po pierwsze kobieta jest chora na schizofrenię i to może być w pewien sposób łagodzące (tacy ludzie często postępują irracjonalnie, zakładają setki spraw i wszystkie przegrywają), po drugie Ty też nie osiągasz żadnych dochodów więc tu o karze pieniężnej może tylko pomarzyć, po trzecie szkodliwość czynu jest bardzo niska. Moim zdaniem jedynie co to sąd w najgorszym wypadku może kazać przeprosić na tym portalu. Ale ja tu zniesławienia nie widzę. Oczywiście zachowaj wszystkie te wiadomości. Nie usuwaj ich. Mogą się przydać w sądzie. Bo widać jasno jaka tu jest motywacja. Motywacją nie jest to, że została obrażona tylko to że może z tego wyciągnąć kasę.
A profesor prawa który siedzi w pokoju obok twierdzi, że linkowanie do takiego portalu jeśli jest on ogólnodostępny nie odnosi się do przetwarzania danych osobowych i nie jest bezprawne. Ona nie uzyskała tych danych od tej kobiety bo kobieta jej te dane przekazała. Ona tylko zalinkowała ogólnodostępny portal. O żadnym gromadzeniu ani przetwarzaniu danych nie ma mowy. Blog kobiety jest ogólnodostępny. W tym przypadku tych przepisów nie można interpretować wprost. DOBRY prawnik mógłby pewnie spróbować coś ugrać, ale naprawdę dobry. Aha no i jak pisałaś. Tu tylko sprawa cywilna wchodzi w związku z tym w rachubę.
Co do zniesławienia. Może taką sprawę założyć, sąd pewnie przyjmie. Ale szanse są niewielkie, a jeśli już to umorzenie tak jak piszesz lub ewentualnie przeprosiny na tym portalu bez orzekania o odszkodowaniu.
Zresztą z tego co pisze autorka jest to osoba która pozywa za wszystko i wszystkich. Wiesz jak sądy takich ludzi traktują:)
Nie o link chodzi tylko o użycie imienia i nazwiska i napisanie "ta pani jest taka i taka".
O to mi chodziło pisząc to. Jeżeli oczywiście autorka tak napisała, bo nie mam pojęcia w jakiej to było formie.
Owszem, tych przepisów nie można interpretować wprost - ja napisałam na co może powołać się ta kobieta.
Ja powiem tyle - ZALEŻY na jakiego prokuratora a potem ewentualnie sędziego trafi.
Są naprawdę różni a są związani jedynie ustawą i Konstytucją.
No i TK.
Zresztą jak dostanie ograniczenie wolności, to nic się jej nie stanie.
58 2015-01-15 15:20:56 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-15 15:22:17)
Rozumiem. Teraz już wiemy, że nie powołuje się na przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, a o zniesławienie. Ale też wyjawiła swoją motywację. A to wbrew pozorom jest ważne:)
"ta pani jest taka i taka"
Nie Kammiś. Ona napisała "Moim zdaniem ta Pani jest taka i taka" a to różnica zasadnicza.
59 2015-01-15 15:26:06 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-15 15:31:42)
A i olej to grubym sikiem i żyj spokojnie dalej naprawdę może Ci nadmuchać.Wiec zajmij się spokojnym życiem dalej tyle z mojej strony:)Miłego dnia.
Haha, dziewczyna o poradę prawna prosi i to dostaje w odpowiedzi.
A spróbuj napisać coś o dzieciach to będzie "masz dzieci? nie? to się nie odzywaj".
Naprawdę P A D Ł A M !
Podwójne standardy?
![]()
Piękna porada "olej grubym sikiem".
Idź do sądu i powiedz "olałam grubym sikiem" ![]()
Jako że ileś razy to tutaj usłyszałam, to parafrazuję:
Wiesz COKOLWIEK na ten temat? Nie? No to się nie odzywaj.
Interpretować można różnie. Ale TAKIE "porady" to nikomu przydatne nie są.
Rozumiem. Teraz już wiemy, że nie powołuje się na przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, a o zniesławienie. Ale też wyjawiła swoją motywację. A to wbrew pozorom jest ważne:)
kammiś napisał/a:"ta pani jest taka i taka"
Nie Kammiś. Ona napisała "Moim zdaniem ta Pani jest taka i taka" a to różnica zasadnicza.
A skąd mam wiedzieć co dokładnie napisała?
Widziałam te wpisy?
My tutaj generalnie nie wiemy prawie nic, więc ciężko o czymkolwiek mówić jednoznacznie.
A skąd mam wiedzieć co dokładnie napisała?
Jak to skąd. Napisała przecież co napisała dokładnie. Nie wiem czy widziałaś, ale w tym temacie to jest.
A skąd mam wiedzieć co dokładnie napisała?
Jak to skąd. Napisała przecież co napisała dokładnie. Nie wiem czy widziałaś, ale w tym temacie to jest.
Ok, może mi umknęło, bo czytałam na szybko, przyznaję.
Tak, "moim zdaniem" robi różnicę, ale nie wyklucza odpowiedzialności na 100 procent.
Przynajmniej na pewno nie na drodze cywilnej.
Ale jak powódka nie ma kasy, to pewnie nie wniesie pozwu.
Przynajmniej na drodze cywilnej.
Ale jak powódka nie ma kasy, to pewnie nie wniesie pozwu.
Doprawdy?
Widać nie słyszałaś o instytucji zwolnienia od kosztów.
Marcjano napisał/a:A skąd mam wiedzieć co dokładnie napisała?
Jak to skąd. Napisała przecież co napisała dokładnie. Nie wiem czy widziałaś, ale w tym temacie to jest.
Ok, może mi umknęło, bo czytałam na szybko, przyznaję.
Tak, "moim zdaniem" robi różnicę, ale nie wyklucza odpowiedzialności na 100 procent.
Przynajmniej na pewno nie na drodze cywilnej.
Ale jak powódka nie ma kasy, to pewnie nie wniesie pozwu.
Wykluczać nie wyklucza, ale jest okolicznością łagodzącą. A jeszcze bardziej łagodzi motywacja powódki.
A więc jednak zniesławienie.