Ja myśle, że on jest zmeczony ta odlegloscia, Tak naprawde niby Cie ma ale tak naprawde nie ma, nie ma cie w sytuacjach kiedy Cie najbardziej potrzebuje. Moj chlopak z ktorym sie teraz zeszlam znow, zostawil mnie na 8 msc 2 lata temu bo stwierdzil, że nie zamierza sie cieszyc kilka chwil ze mną a potem dwa razy tak samo się katowac i cierpiec przez tesknote, caly czas mnie kochal, ale udalo mi sie przeprowadzic do tego samego miasta i sie zeszlismy, co prawda nie od razu, ale mimo wszystko zwiazek na odleglosc to gówno. Czlowiek ma chwile na myslenie, zastanawianie się wnikanie az za bardzo, pozwala sobie na takie mysli i przez brak bliskosci obojetnieje. Moj obecny, tez zostawil mnie z dnia na dzien, ucial wszystko od razu, ja wariowalam, fiksowalam, byl oschły, lodowaty, okropnosc... ale w sobie nosil taki bol i cierpienie, na twarzy usmiech a w srodku jakby ktos go rozżynał, lapal sie kazdych mozliwych sposobow byleby zabic ta milosc do mnie, wiem to teraz po czasie, powiedzial mi.
Nie sadze aby przestal Cie kochac, nie sadze, że to ot tak ulecialo, w zwiazkach z tak dlugim stazem ma sie sygnaly wczesniej, a tutaj dzien przed jeszcze byl czuly i kochany, u mnie bylo doslownie tak samo. Daj mu sie pomeczyc, niech meczy sie, zobaczysz dalej ![]()
Wlasnie to najbardziej boli brak jakiś sygnałów. Tak sie cieszył jak w końcu zobaczyliśmy sie przed świętami. Nawet znajomym opowiadal ze juz się nie może doczekac. Fakt byla powazna kłótnia i sie obrazil ale w sumie to byla jego wina i wszystko sobie wyjaśniliśmy i byli ok. Cale święta spędziliśmy razem i byli super. Troszkę byl chory no goraczkowal i ledwo mowil bo go gardło bolalo ale przytulalam go i szliśmy spac.
Jedyne co mnie tylko zostanawia to sex dzień przed rozstaniem teraz jak na to spojrzę to byl zupełnie inny niz zwykle.
Juz mieliśmy wychodzić bo mial mnie odwieść. Ja konczylam soe ubierać a on szedł wyprowadzić samochód, ale tak dziwnie na mnie spojrzał i wrócił i właściwie nawet nie pytal o zdanie, poprostu się rozebral a mnie tylko zdjal spodnie.
Na koniec pocałował i kazał soe zbierać bo nie ma czasu.
Cos jakby sex na pożegnanie.
Również jak zrywal ze mna tylko raz na mnie spojrzał i oczy mial we łzach i powiedzial ze mnie nie kocha.
Nie chce robic sobie nadziei, nie warto. Zabolalo mnie to conzrobilbi chyba niw byłabym w stanie mu wybaczyć, ale kocham go i strasznie martwię się czy cos się z nim nie stalo....
Wlasnie to najbardziej boli brak jakiś sygnałów. Tak sie cieszył jak w końcu zobaczyliśmy sie przed świętami. Nawet znajomym opowiadal ze juz się nie może doczekac. Fakt byla powazna kłótnia i sie obrazil ale w sumie to byla jego wina i wszystko sobie wyjaśniliśmy i byli ok. Cale święta spędziliśmy razem i byli super. Troszkę byl chory no goraczkowal i ledwo mowil bo go gardło bolalo ale przytulalam go i szliśmy spac.
Jedyne co mnie tylko zostanawia to sex dzień przed rozstaniem teraz jak na to spojrzę to byl zupełnie inny niz zwykle.
Juz mieliśmy wychodzić bo mial mnie odwieść. Ja konczylam soe ubierać a on szedł wyprowadzić samochód, ale tak dziwnie na mnie spojrzał i wrócił i właściwie nawet nie pytal o zdanie, poprostu się rozebral a mnie tylko zdjal spodnie.
Na koniec pocałował i kazał soe zbierać bo nie ma czasu.
Cos jakby sex na pożegnanie.
Również jak zrywal ze mna tylko raz na mnie spojrzał i oczy mial we łzach i powiedzial ze mnie nie kocha.
Nie chce robic sobie nadziei, nie warto. Zabolalo mnie to conzrobilbi chyba niw byłabym w stanie mu wybaczyć, ale kocham go i strasznie martwię się czy cos się z nim nie stalo....
ktoś kto nie ma żadnych emocji wobec drugiej osoby, zachowuje sie zupelnie inaczej niż to co opisujesz. gdyby Cie nie kochal potrafilby z Toba normalnie porozmawiac tymbardziej po tylu latach, wyjasnilby Ci w sposob bardzo delikatny, że się wypalił, że to nie chce Cie oszukiwac, z pewnością nie zrobilby to w taki sposob, pokazujac emocje, bo je ewidentnie pokazał.
Jak dla mnie on zerwał z Tobą bo coś się stało, ktos tutaj pisal o jakims skoku w bok, byc moze to zrobil i czuje sie fatalnie? takich pomysłów można tworzyć krocie. Ja na Twoim miejscu, chciałabym wyjaśnień, jednak dałabym czas na to by emocje w jakiś sposob opadły. Poza tym, słowo prawdy po 8 latach należy Ci się i to choćby ze względu na ten kawał czasu jaki mu poświęciłaś.
Jedyne co dostałam to wiadomość na fb ze sie wypalil , ze nigdy chyba nie kochal , ze nie wie co to milosc i ze życzy mi lepszego następcy.
Mimo ze poczułam sie okropnie z tym jak mnie zostawił, co chwile mysle czy jeszcze jest sens o niego walczyć? Starać się, pisac, przepraszać za wszystko i prosić czy czekac....
no ale sorrry bardzo! czlowiek wypalony daje jakies sygnaly tak? faceci nie ciagna czegos co im nie sluzy, zrywają, nie mecza się, nie chce im sie tego ciagnac na sile.. a druga sprawa jego zachowanie, cos sie za tym kryje i nie wiem co. Nie wiem jedyne co zrob to mozesz ladnie to podsumowac, podsumowac te 8 lat i mozesz mu po prostu napisac co czujesz do niego, nie pisz ze bedziesz czekac, idz dalej z zyciem, a on jak sie zalapie to sie zalapie a jak nie, to wyswiadczył Ci przysługe. wiesz co? czasami sie wkurzamy, że cos nie idzie po naszej mysli, że w ktoryms momencie cos sie konczy i pytamy z zalem dlaczego? dlaczego przeciez sie kochalismy itp. Ja uwazam, że nic nie dzieje sie bez przyczyny, ze taka sytuacja jest dla nas dobra i po jakims czasie sami do tego dojdziemy spotykajac na drodze wlasciwa osobe. Czasami sie walczy o zwiazek, naprawde ale jesli sa mega przeciwnosci i wiadomo jest, że osoby sie kochają albo daja sobie jakies sygnaly na ten fakt, to druga osoba wie co ma robic, a tutaj? wiadomosc na fb po takim czasie spedzonym razem, oczekuj od niego wyjasnien i juz.
Byc moze się doczekam kiedys wyjaśnień. Napisałam mu juz wczesniej podsumowanie naszego związku, on oczywiście nic nie napisal na fb jak mu napisałam ze dorośli zalatwiaja takie sprawy inaczej napisal"mialam Ci to mówić codziennie po jednej literce? Do przyszłego roku bym nie skończył".
Zastanawia mnie czy nie zrobil tego ze względu na zupelny brak czasu i nie chcial żeby czekala?
Tyle razy deklarowal swoja milosc ze aż czasem mi bylo głupio. Rozumiem ze niektóry wydaje sie ze kogos kochaja ale nie po 8 latach.
5lat temu zostawil mnie jak go uderzylam (należało mu się) anze bylam pijana to grozilam ze sie zabije i powiedzial mi ze od wtedy się balnze cos sobie zrobię i juz nie dawał rady. Klamal oczywiście bo od tamtego czasu bylo jeszcze lepiej.
Przeciez czuje sie ze ktos kogoś kocha, inni to widza.
Nie boli najbardziej fakt ze mnie zostawił tylko fakt ze klamal!
A klamca z niego okropny.
Bo i zaczęli sie. Znajomi zaczęli juz obwiniać mnie. Oczywiście byl myly nadal twierdzi ze rozstaliśmy sie po wspólnie przeprowadzonej rozmowie, jednak nie jest on teraz sobą. Niw spotyka sie ze znajomymi. Jest zgorzknialy i oschly, caly czas zajmuje sie komputerem i projektami,zadko odbiera telefony.
Za to ja odbieram kilka dziennie z zapytaniem co sie mu stalo? Nawet jego brat juz dzwonil do mnie z pretensjami, "co ja zrobiłam z jego bratem"?
Co robic? Przestać odbierać telefony? Komentować to i starać się każdemu z osobna od nowa wyjaśniać?
I co odbierasz te telefony i co im mówisz? Ja nie rozumiem czemu nie powiesz prawdy że cie zostawił bez słowa wyjaśnienia przecziez taka jest prawda czemu ty masz obrywac za jego decyzję? Czemu go bronisz?? Ja bym na twoim miejscu powiedziała jak bylo na prawdę i albo uwierzą albo nie ich problem.
Oczywiście ze mowie " ja go zniszcztlam? To on zostawil mnie przez.sms i nie mial zamiaru sie wytłumaczy" ale oni to olewają. Tacy niby znajomi i przyjaciele. Na studiach i rodzinie mowie ze ma inna. Dlaczego? Bo tak łatwiej nic nie musze tłumaczyć.
I znów musze prosić was o poradę. Odezwał sie mnie ze cche oddać mi moje rzeczy osobiście a nie podrzucic do domu. I nie ukrywam ze cieszę się ze spotkania ale nie wiem jak sie zachować.
wez je i odejdz ja tak zrobiłam z moim naszyjnikiem nie wdawaj się w żadne dyskusje bo i tak koleś pewnie ci nic nowego nie powie jeżeli będzie chciał wyjasnić ok wysłuchaj nalezy ci się to ale jezeli nie ma takiego zamiaru po prostu je weź i idz będzie bolało jak nie wiem co ale dasz sobie rade..
Zbierz się w sobie i spróbuj się zahcowywać jakby to po Tobie spływało. ładnie się ubierz, uśmiechaj się. zobaczysz , jak facet widzi, że kobieta jest niezależna i radzi sobie dobrze bez niego, to dopiero zaczyna boleć ![]()
Nie wiem czy dam rade. Choc staram się wyglądać ok i nie smucić to w środku ryczę przez caly dzień.
145 2015-01-23 01:39:46 Ostatnio edytowany przez mcnt (2015-01-23 01:42:58)
Zbierz się w sobie i spróbuj się zahcowywać jakby to po Tobie spływało. ładnie się ubierz, uśmiechaj się. zobaczysz , jak facet widzi, że kobieta jest niezależna i radzi sobie dobrze bez niego, to dopiero zaczyna boleć
Nie..... Nie udawaj niczego. Gierki są dobre dla nastoletnich dzieciaków. Bądź sobą.
Jest ci smutno bo MASZ DO TEGO PRAWO. Źle Cie potraktował. Jednocześnie miej godność i się nie płaszcz przed nim. Jesteś zbyt wartościowa na takie zachowanie
To tyle. Mam nadzieje ze dasz sobie radę. Musisz
Zle mnie potraktował a i tak kocham. Fatalnie sie czuje bo to mój związek " byl idealny" i każdy brak z niego przykład......
Mimo że znalazłam zajecie chociaz na ten tydzin to wcisz musze lykac tabletki. Nie rusza.mnie chyba zerwanie tylko fakt 8 letniego zycia w klamstwie. Po 8 latach mieliśmy zaplanowany ślub, imiona dzieci, projekt domu itp.. a teraz ??? Nigdy nie kochal.... Klamca ??? Czy dobry aktor????
Mimo że znalazłam zajecie chociaz na ten tydzin to wcisz musze lykac tabletki. Nie rusza.mnie chyba zerwanie tylko fakt 8 letniego zycia w klamstwie. Po 8 latach mieliśmy zaplanowany ślub, imiona dzieci, projekt domu itp.. a teraz ??? Nigdy nie kochal.... Klamca ??? Czy dobry aktor????
Kłamca jak każdy i dobry aktor w pakiecie! Ppczytaj mój wątek albo chociaż ostatni post , zrobi Ci sie lepiej ![]()
149 2015-01-25 13:11:48 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-01-25 13:12:32)
Mimo że znalazłam zajecie chociaz na ten tydzin to wcisz musze lykac tabletki. Nie rusza.mnie chyba zerwanie tylko fakt 8 letniego zycia w klamstwie. Po 8 latach mieliśmy zaplanowany ślub, imiona dzieci, projekt domu itp.. a teraz ??? Nigdy nie kochal.... Klamca ??? Czy dobry aktor????
Myślę, że bardzo boli cię sam fakt odrzucenia. Na razie nie potrafisz się pogodzić z tym, że twoje plany legły w gruzach i trzeba zacząć snuć nowe od podstaw. Będziesz jeszcze dziękować jemu, że to nie trwało 8 kolejnych lat. Facet po prostu się wypalił, a to jak zerwał świadczy o tym, że już miał po dziurki w nosie tego wszystkiego. Z Twoich opisów wynika, że nie byłaś też święta. Myślę, że on cie kochał, był z tobą szczery, ale kiedy zrobił podsumowanie zysków i strat, postanowił ruszyć w pojedynkę.
Naprawdę, jeszcze będziesz mu dziękować. Uszy do góry. Masz teraz najlepszy czas żeby się rozwinąć, zrealizować swoje pasje, poszerzyć horyzonty. Będzie dobrze
.
To bardzo prawdopodobne. Jednak nie powinien robic tego w ten sposób. Wiem ze mnie kochal i może nadal kocha ale ma do mnie o wiele rzeczy pretensje i ja do niego tez. Zadne z nas nie potrafili istapic w kilku kwestiach, a ja jestem osoba bardzo pamiętliwa....
Lepiej teraz niż po ślubie,albo gdyby było dziecko? nie był ciebie wart
Poukładasz sobie wszystko tylko potrzeba czasu....banalnie to brzmi...
ale sama zobaczysz za jakis czas będziesz tylko się usmiechać na tę wiadomość ![]()
Moze kiedys... Tylko dobija mnie fakt, ze nigdy nie bylam jakos rozchwytywana przez plec przeciwna. Nie bylam chuda ani ladna. Ale dla niego zawsze byłam idealna i mimo ze twierdził ze mnie nie kocha to musialam mu się podobac skoro seks byl wspanialy. A teraz kiedy mam milion myśli na minutę to jestem pewna ze nigdy nikogo nie znajdę. Mija miesiąc a ja wciąż budzę sie rano i przez chwile mam wrażenie ze to tylko sen a jak uświadamiam sobie ze nie caly swiat zarywa mi sie pod nogami....
Ostatnio chyba pod wpływem alkoholu napisal do mnie ze bylam dla niego wredna ( moze bylam, raczej nieustepliwa w kilku kwestiach) i ze nikt niw będzie nigdy dla mnie tak dobry jak on.
Poplakalam sie...
A juz nie plakalam - zewnetrzenie. Nie potrafię juz chyba wyrażać żadnych emocji na twarzy uśmiecham sie ale nie daje juz rady....
On po prostu chce teraz zwalić winę na ciebie. Nie daj się sprowokować. Coś mi się wydaje, że chce ci pokazać, że ma nad tobą przewagę i w razie czego gdyby tylko chciał ty wróciłabyś do niego. Nie daj się sprowokować! Pomyśl lepiej o sobie, zrób coś dla siebie, może zorganizuj sobie w wolnym czasie wieczór w domowym spa? Dobre dla ciała i dla ducha
Byc moze. Sama nie wiem juz co myslec. Z jednej strony staram się nie niego rozgnieqac a z drugiej chce mi sie plakac i obwiniam soe za wszystko
nie potrafię się z tym pogodzić. Sa chwile kiedy czuje sie dobrze dopóki nie wpadnie mi do głowy jakies wspomnienie. Z jednego dnia cudowne uczucie zostalo zamienione z jego strony na zgorzknialosc i totalne odrzucenie. Wiem ze on nie spotyka sie nawet z przyjaciółmi czasem tylko do niego dzwonią i wiedza ze cos z nim nie tak. Łudzę siebze moze zadzwoni. A on jak juz czasem cos napisze to tylko ze bylam dla niego wredna.
No i mija juz ponad miesiąc. Nadal nie oddal mi moich rzeczy. A ja wcale nie czuje sie coraz lepiej....
W zasadzie jest coraz gorzej, wprawdzie zaczelam w miare normalnie jeść i to chyba tyle z poprawy, wogole nie sypiam. A każde wspomnienie daje mi takiego kopa ze brak mi oddechu. Nie potrafię siąść i plakac wśród przyjaciol. Ale gdy tylko jestem sama łzy poprostu plyna mi potokiem. Nic nie pomaga. Wiem ze sam fakt ze mnie zostawił nie boli tak bardzo jak uczucie poniżenia, które mi zafundowal oznajmiając mi ze nigdy mnie nie kochal.... To życie w kłamstwie mnie niszczy....
Jak mam dalej żyć?
Kochana czas... musi jeszcze trochę czasu minąć. Miesiąc to bardzo krótko, uwierz że będzie lepiej. Znajdź sobie jakieś zajęcie, wychodź ze znajomymi, czytaj to forum. Powoli, powoli będzie lepiej, ale musisz też tego sama chcieć i starać się o to.
Staram się ... Staraja sie tez moi przyjaciele, przyjaciele których poznałam dzieki niemu, to głupie i zupełnie sie tego nie spodziewałam sie ale spotykam sie z nimi na piwko czasem pogadać a jego olali? No moze nie oni jego a bardziej on ich. Sprawę pogorszyl fakt ze para ktora zesfatalismy z naszej paczki sie zareczyla i poprosili mnie na świadka... Super pomyślałam, z kim pójdę ... Nie załamuje sie jak jestem z kimś .. Wystarczy tylko chwila samotności i jakiś drobny szczegół i wpadam w rozpacz.
Dodatkowo on wcale nie chce mi oddać moich rzeczy. Moze faktycznie nie chce się ze mną spotkac ale co mu zalezy skoro totalnie mnie olał... ?
Moze nie do końca rozumiem facetów ale nie rozumiem takiego człowieka. Nie bylo by problemu gdybym zostawila u niego pare skarpet...
Wiem tez ze nikogo nie ma, z nikim sie nie spotyka kazda wolna chwile gra w gry na kompie... Tego mu brakowało chyba ze spedzal czas ze mna a nie z cs-em.
Jeśli faktycznie masz u niego sporo rzeczy na których Ci zależy to nie ma takiej opcji że ich nie odda. Napisz gnojkowi smsa że wtedy i wtedy pojawi sie u niego np twoja mama po odbiór rzeczy i poproś uprzejmie żeby był łaskaw spakować je do czegoś. Co do tego, że nadal boli to nie mam wątpliwości bo nie da rady się postawić na Twoim miejscu nikt kto nie ma za sobą czegoś tak okropnego i mam tu na myśli nie tylko to, że Cię zostawił bo ludzie sie rozstają po wielu latach związku ale to co on odstawił jest nad wyraz wstrętne, ja osobiście odbieram to tak, że zachowuje się tak jakby chciał Cię dobić wypisując takie rzeczy. Tak działają tylko psychopaci i osoby pokrzywdzone przez los chcące się za coś odgryźć.. a pozatym to podłe gnojki bez skrupułów. I on jest w tej trzeciej grupie raczej. Nie możesz sie poddać i dać mu satysfakcję. Wspomnienia i żal zawsze z Tobą będą ale z czasem nie będziesz może do nich podchodziła z rozpaczą tylko zmienisz ją w nienawiść. Pij herbatkę z melisy codziennie wieczorem to może będziesz lepiej sypiać bo działa dobrze na sen i uspokaja emocje. I przede wszystkim nie zamykaj się na świat i na ludzi, jeśli trzeba i czujesz taką potrzebę, płacz komuś kto Cię wysłucha w rękaw bo to żaden wstyd, mów o tym co czujesz a jeśli na horyzoncie pojawiłby się ktoś Tobą zainteresowany to nic na siłę ale nigdy prze nigdy nie próbuj sobie wmówić, że nie jesteś gotowa na nowy związek bo czasem wiele osób w najtrudniejszym momencie życia spotyka kogoś kto jest wart uwagi. A co do ślubu czy iść czy nie iść to Ci nie poradzę bo sama nie wiem co bym zrobiła skoro tam spotkasz znowu wszystkich wspolnych znajomych i zaleje Cię fala wspomnień. Mogla byś iść na złość jemu z kimkolwiek, tylko to chyba nie polega na tym żeby mu pokazać że masz go gdzieś i że jak chcesz to łatwo znajdziesz sobie pocieszenie tylko raczej chyba lepiej okazać totalną obojętność jak dla mnie. A znajomi powinni zrozumieć jeśli nie pójdziesz i nie mieć do Ciebie żalu.
Nie wiem co nim kierowalo. Chciałabym do niego wrócić. Mijają 2 miesiace a ja czuje sie coraz gorzej, nie mam ochoty zyc, nie mam po co zyc. W końcu w sobotę będę się z nim widzieć. Chciałabym zeby ktos inny odebrał moje rzeczy ale nie wypada zeby niektóre z nich ktos zobaczyl.
Jak moge udowodnić mu ze mnie kochal? Bo wiem ze tak bylo. Takie rzeczy sie czuje, zwłaszcza ze nawet rodzice nigdy nie pokazali mi ze im na mnie zalezy badz czy mnie kochają....
Każdy popełnia jakies bledy i każdy z nich da sie w pewnym stopniu naprawić. Jak zachować sie na tym spotkaniu zeby pokazac ze mi wciąż zalezy ale zeby nie przesadzic? Jak poprosić go o rozmowę a nie zwykla wymianę kartonów?
Lasssska, proszę Cię, koleś po 8 latach rzucił Cię przez telefon, a Ty nie masz po co żyć? To pomyśl sobie, że rzuca Cię przez telefon za lat 20, a tu dwójka dzieci.
Mam wrażenie, że jesteś kolejną dziewczyną, która po prostu nie umie być sama - a to dlatego tak myślę, bo powiedziałaś, że nie masz kogo poprosić, żeby odebrał wstydliwe rzeczy od byłego, czyli nie masz, poza nim, żadnych przyjaciół.
Ten związek Cię zjadł, skonsumował, tak bardzo byliście jednością, że nie wiadomo, gdzie jesteś Ty. Gdzie są Twoi przyjaciele, Twoje zainteresowania, pasje. Swoją przyszłość powinnaś wiązać ze sobą, a potem dopiero rozpatrywać, czy ktoś w tej podróży do przyszłości będzie Ci towarzyszył. A teraz siedzisz i harlekinujesz, bo nie ma komu zapukać do Twoich drzwi z blachą tiramisu i kratą wina.
Świata poza nim nie widzisz, bo zatraciłaś się chyba w tym związku, gdzie jest Twoja pewność siebie? Dlaczego swoją wartość rozpatrujesz przez pryzmat niego? Dlaczego uzależniasz swoje szczęście od obecności jakiegoś typa, co zerwał z Tobą przez telefon!?
I czy naprawdę myślisz, że prozaiczna wymiana kartonów przemieni się w scenę rodem z komedii romantycznych i będziecie się całować w deszczu? Przykro mi, ale nie sądzę.
Proszę, przestań, bo rozpacz nie jest sexy.
Panibaronowa jak czytam ostatniego posta to z góry widzę bardzo popularny honorowy a zarazem bardzo schematyczny sposób myślenia ale nie mam nic przeciwko takim opiniom jak Twoja bo świat dzisiaj opiera sie własnie głównie na tym żeby iść do przodu, myśleć tylko o sobie i nie patrzeć w przeszłość która jak wydaje sie być przegrana to trzeba ją koniecznie pogrzebać. Może i nie ma przyjaciół i zatraciła się w uczuciach ale tak ma większość ludzi którzy pokochali we wczesnej młodości i kochali przez tyle lat. Czemu jak popatrzysz 50 lat wstecz i spojrzysz na tych wszystkich ludzi co są teraz powyżej 70tki i nie wyobrażają sobie życia bez siebie widzisz takie przywiązanie.. Bo tak kiedyś było i dziś też zdarzają sie nieliczne takie przypadki. Czasy się zmieniły ale różne ludzie mają temperamenty i nie każdy potrafi zakopać kilka lat życia i żyć sobie ot tak jakby nic sie nie stało w takiej sytuacji będąc.
Darusia złudnej nadziei sobie nie rób idąc tam jutro bo po co masz cierpieć bardziej. Powiedz mu po prostu albo raczej zapytaj czy należą Ci się jakieś wyjaśnienia. Jeśli powie że nie to powiedz mu że chciałabyś znać powody jego zachowania po to żeby móc spróbować go zrozumieć. Im wiecej będziesz mówiła tymbardziej się rozkleisz. I najlepiej patrz prosto w oczy bo jeśli faktycznie powodem tego że zerwał była jakaś głupia sprawa to tylko spokojem będziesz w stanie do tego dojść. A jak faktycznie chcesz pokazać że Ci zależy to spróbuj ostatni raz co Ci szkodzi, zbliż się połóż rękę na ramieniu, spróbuj pogłaskać po policzku... Sama najlepiej wiesz jakie rzeczy go rozczulały zawsze najbardziej więc co Cię będę pouczać. Ale jeśli odepchnie taki gest z Twojej strony to już się więcej nie poniżaj tylko powiedz mu że tylko wredni tchórze marnują komuś tyle lat młodości by potem kopnąć w tyłek bez żadnego konkretnego wyjaśnienia.
Dasz radę, trzymaj się jakoś i pamiętaj, że Twoje życie jest warte o wiele więcej niż wszystkie jego mądre lub głupie przemyślenia.
Darusia czy coś się stało? Dość długo Cię nie było i się niepokoję o Ciebie.. Dałaś jakoś radę?
Daj spokój nie warto płakać po kimś kto nie jest tego wart. On będzie chciał do ciebie wrócić jak tamta da mu kopa, ale nie wybaczaj zdrady sie nie wybacza
Martwię się o Ciebie, jeśli jeszcze odwiedzasz forum to chociaż daj znać że jakoś to wszystko zniosłaś i pamiętaj że jak byś sobie naprawdę nie radziła pisz.. Miesiąc Cię nie ma już prawie i to akurat po spotkaniu z tym gnojkiem przestałaś się odzywać, boję się że coś Ci zrobił. Pamiętaj, że jakby coś to zawsze możesz liczyć na wsparcie.