8 lat w 30 min - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

66 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-12 22:14:01)

Odp: 8 lat w 30 min
darek90 napisał/a:

@ Hekaterine
Po pierwsze po co piszesz tą obszerną wiadomość w tym topicu, skoro tyczy się mnie? Po drugie wtf ? Napisałem tutaj dziewczynie jak ja to przeżyłem i z doświadczenia wiem jak się teraz czuje a Ty wyjeżdżasz z analizą mojego wątku o którym pisałem 2 lata temu. Jak już do doczytaj cały mój wątek a potem wyciągaj wnioski ok? Przez pół roki nie potrafiła się określić czy to koniec i mnie to bolało, tak samo pewnie czuje się darusia1909 bo zapewne lepiej było by jej zaakceptować że np jej chłopak ma jakąś inną wtedy poprostu się z tym pogodzi, zaakceputje to i ruszy dalej, a tak to domyśla się o co chodzi. Ja powiązałem niezdecydowanie mojej byłem (bo jaka przyczyna rozpadu była to dobrze wiem i pisałem o tym) z sytuacją w jakiej teraz jest autorka topicu, czyli z przyczyną rozpadu jej związku. Jeżeli chcesz swoje wnioski i przemyślenia na temat mojego topicu to pisz w nim albo pisz do mnie na pw, bo to co zrobiłaś jest bezsensu. Wnioskuję , że masz ból tego na czym siedzisz skoro przeczytałaś mój wątek, dlaczego? to nie wiem ale cieszę się i zapraszam to rozmowy jeżeli jesteś tak zainteresowana. Pozdrawiam.

Napisałam, bo mnie rozwalają takie teksty, tylko tyle. Nigdzie pisać nie zamierzam.
Wyczytałam z Twojego tematu wystarczająco dużo, żeby uznać Cię za winnego, a piszesz w tym wątku, jakbyś Ty był wielką ofiarą losu, że "miałeś tak samo" jak autorka, a wcale, że tak nie było, bo ona nie olewała przez ROK tego chłopaka. Nie porównuj się do niej, to nie będę się czepiała.
Wiem, że potem się wielce starałeś (co, moim zdaniem, było jeszcze gwoździem do "twej trumny"), ale musiało być za późno dla jeszcze niezbyt dojrzałej mentalnie dziewczyny.

Skąd wiesz, że on ma jakąś inną? Napisał przecież, że nie ma, dlatego nie ma co z góry uznawać, że kłamie.

67

Odp: 8 lat w 30 min

Fakt jest taki ze znam mojego byłego najlepiej ze wszystkich ludzi na świecie i wiem ze wiele rzeczy mu nie odpowiadalo we mnie i starałam sie to zmienić ale on nie zmienial siebie k bylo nam dobrze. Raz na jakiś czas wyniknela jakas kłótnia głównie z tych samych powodów ibtych samych ludzi. Ale zawsze sobie wszystko wyjasnialismy. Ibwiem ze on naprawde mnie kochal i teraz zaczyna wymyślać ze chyba nigdy nie kochal,ze on nie wie co to milosc, ale ze byl ze mna szczęśliwy i zawsze moge go prosić o pomoc i rade i ze życzy szczęścia z jego godnym nastepca. Mieliśmy poważny kryzys w październiku bo on tez die "rozleniwial" . Ale przyjechał do mnie pierwszym pociągiem z Krakowa do opola i podczas rozmowy udowodnił ze ani ja ani on nie chcemy soe rozstawac bo bardzo się kochamy. A 2 miesiące później zapytany o tamta rozmowę milczy i nie odpisuje. Zastanawiam sie czy to ja jestem nienormalna czy poprostu z dnia na dzień sie zmienił... Nie udawal przez 8 lat bo pewnych rzeczy nie da sie udawać i takie zmiany sie zauwaza.

68 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-12 22:50:28)

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

A 2 miesiące później zapytany o tamta rozmowę milczy i nie odpisuje. Zastanawiam sie czy to ja jestem nienormalna czy poprostu z dnia na dzień sie zmienił... Nie udawal przez 8 lat bo pewnych rzeczy nie da sie udawać i takie zmiany sie zauwaza.

Niech milczy, nie naciskaj na niego. Ogólnie dostosuj się do tego, co napisałam wyżej. wink
On ma jakieś dylematy, coś mu się stało, jakieś dziwne myśli miał i ma, to na pewno, jednak nie staraj się z niego nic na siłę wyciągać.
Zajmij się sobą, w końcu o tym pomyśl, bo niestety mam wrażenie, że zapomniałaś w tym wszystkim o sobie. Pamiętaj, że jeszcze do niedawna byliście wy razem, ale też on i Ty - osobno, bo nadal byliście odrębnymi jednostkami.

69

Odp: 8 lat w 30 min

Przestań płakać, rozpamiętywać, marzyć o powrocie...Myśl o sobie tylko i wyłącznie. Kochaj wszystkich ale najbardziej samą siebie. Wtedy będziesz szczęśliwa i najważniejsze SILNA. Wiem coś o tym....

70

Odp: 8 lat w 30 min

Ciężko myslec o sobie, bo odkąd pamiętam myslelismy o sobie. Każde, każdego chciało uszczęśliwić. Ibwiem ze kiedy ja bylam szczęśliwa to on tez i odwrotnie. Czy uczucia mogą zniknąć w ciągu kilku dni?
Każdy mówi zeby zajela sie sobą i staram się bardzo mocno i wychodzi mi to przez kilka minut, po czym przypominam sobie cos z naszego zycia, wracają wspomnienia o których dawno zapomniałam i znów tragedia. Zawsze bylam silna psychicznie nie stresowalam sie niczym naprawde, żadnym egzaminem, matura niczym a teraz .. Teraz wiem co to znaczy stres. Choc moze nie stres, nerwica? Nic nic nie mogę zjeść ani spac tez nie mogę lykam tabletkę i dopiero zasypiam.

71

Odp: 8 lat w 30 min

Uwierz mi wiem co mówię...17 lat małżeństwa/właściwie zdrad/w końcu się dowiedziałam i odeszłam, a dopiero w 20- tą rocznicę ślubu wreszcie pozew złożyłam. I od tej chwili zaczęłam żyć.Usmiechać się, uprawiam sport, wyglądam lepiej niż 10 lat temu i co najważniejsze dzieci / a mamy ich dwoje/ też są szczęśliwsze.. Wiem że nie był mnie wart a lata spędzone u jego boku uważam /oprócz posiadania dzieci/ za niepotrzebnie zmarnowany czas.Mój ex okazał się w końcu żałosnym frajerem, wygrałam słysząc z jego ust na rozprawie że nadal mnie kocha kiedy ja żądałam nadal rozwodu. Ja wygrałam w ostatecznym rozrachunku bo wygrałam siebie. Nie wygrałam z nim, jako facetem, będąc żoną tak bardzo się zaangażowałam w jego marzenia i jego cele -po drodze zgubiłam gdzieś siebie....To była moja porażka.Znów żyję , kocham i jestem szczęśliwa.Ty też będziesz tylko odnajdź w tym wszystkim siebie.

72

Odp: 8 lat w 30 min
mrethberg napisał/a:

Przestań płakać, rozpamiętywać, marzyć o powrocie...Myśl o sobie tylko i wyłącznie. Kochaj wszystkich.

Kochać wszystkich, a tych największych kryminalistów i psychopatów też? xD
Zagalopowałaś się "cosik". wink

Poza tym to nie jest takie proste, żeby przestać płakać i rozpamiętywać.
Jeśli to b. naprawdę koniec... dziewczyna będzie musiała przejść przez żałobę i żadne "będzie dobrze, trzymaj się" jej nie pomoże.
W sumie też mogę pisać - zajmij się sobą, a autorka i tak będzie robiła to, co potrafi/co chce.
Te silne emocje targają nią na wszystkie strony i jeszcze długo będą.

Odradzam tabletki, lepiej brać coś naturalniejszego. Jakieś zioła na uspokojenie, wypić taką herbatkę. ;p

73

Odp: 8 lat w 30 min

Psychopatów i kryminalistów oczywiście pomijam:-)
Autorce posta zamiast tabletek doradzam sport. Pomaga nawet bardzo. I jest bezpieczniejszy

74

Odp: 8 lat w 30 min

Próbowałam sportu ale jak zasnęłam padnieta to budzilam sie po kilku godzinach i juz nie spalam bo zaczynałam plakac i ciśnienie skakalo, ścisk w żołądku i nie dali rady. Tabletki juz ziolowe bez recepty pomagają po zasnkeciu spac do rana. Szczerze to nie mam pojecia czy rozpaczalabym tak gdyby on umarł, a teraz ciągle mysle, ze przeciez kiedys go spotkam, moze z inna i jak zareaguje? Przeciez pytal sie mnie tysiąc razy czy zostanę jego zona, rozmawialismy o domu, dzieciach, psie.... Ktos taki nie może udawać ze kochal. Tylko dlaczego przed samym sobą udaje ze nie kochal. Czy jemu tak łatwiej sie pozbierać?

75

Odp: 8 lat w 30 min

W takim razie oprócz sportu doradzam jedno...Swoją frustrację i niepewność spróbuj zmienić w coś innego. Pokaż co stracił, wyjdź do ludzi, zmień fryzurę, ubieraj się sex-ownie i mimo że serce boli uśmiechaj się. Znajdź w sobie siłę i naprawdę spróbuj pokazać mu że jesteś silną kobietą...albo wróci albo Ty po jakimś czasie stwierdzisz że nie warto było tracić na niego czasu.

76

Odp: 8 lat w 30 min

Darusia, maz, zona, chlopak, dziewczyna to jednak nie krewni, ktorych wiezy krwi trwaja zawsze. Para to zawsze para obcych ludzi. Trudno w to uwierzyc, gdy jest sie/bylo  bardzo blisko z patnerem, ale tak wlasnie jest. Dlatego ani malzenstwa ani pary w wolnych zwiazkach nie maja siebie na zawsze. Partnerem cieszmy sie wlasnie wtedy, kiedy jest. Bo jest to absolutnie naturalne, ze jutro, za miesiac czy kilka lat moze go nie byc. I jesli jeden z partnerow decyduje sie na odejscie - pozwalamy mu na to. Przeywamy "zdrowa zalobe", a pozniej podnosimy wysoko glowe i patzrymy swiatu prosto w oczy. I kochamy swiat, i kochamy kogos ponownie. Uszy do gory. Pisz tutaj. To dobra grupa terapeutyczna.

77

Odp: 8 lat w 30 min

Wiecie kiedys myslalam ze będzie ten chłopak potem następny i następny... Jak doszlo do pierwszego zbliżenia pomyślałam to samo. I mlze przez pierwsze 2 lata myslalam to samo. Ale z czasem stawalismy sie doroslejsi k powstawały wspólne plany i nadzieje i zadko kiedy bylo one angażowane o rozpoczynane przeze mnie. Ibpo pewnym czasie bylam juz pewna ze to ten jedyny, rozwiewal każde moje wątpliwości, ocieral kazda lze. Bywalo i gorzej i lepiej i kończyło się dobrze. Myslalam setki razy co by bylo gdyby mnie zostawił. I zawsze byłam pewna ze tego nie przeżyje. Staram się teraz trzymać nie plakac i uśmiechać. I udaje mi sie to jak jestem wśród znajomych, wspolokatorek itd. Ale jak tylko zostaje sama zaczynam o nim myslec i wylewam fontannę lez. Wspominam wszystko co bylo miedzy nami bo wszystko bylo dla mnie pierwszym i dla niego tez. Nigdy nie szukalam innego mężczyzny i on nigdy nie szukal kobiety. I nagle zalamal sie pode mna grunt wszystko na czym bylo oparte moje życie sie zawalilo. Okazalo sie ze żyliśmy w kłamstwie, które on kreowal a mimo to nie potrafię go nie nawidzic. I boje sie co stanie sie jak sie spotkamy czy będę silna czy znów sie zalane na dobre tym razem.

78

Odp: 8 lat w 30 min

Darusia, przede wszystkim dbaj o siebie. Teraz idz spac dziewczyno, bo pozna noc (ja pisze  zdrugiej polkuli). Teraz przede wszystkim Ty. Powoli, krok po kroku buduj siebie jako oddzielna samodzielna osobe, ktora wlasnie przezyje sama, niezaleznie od tego, co sie wydarzy. Paradoksalnie tylko wtedy mozemy miec dobry zwiazek, jesli nie boimy sie zostac sami. I tylko wtedy mozemy naprawde i gleboko kochac. Czy zyliscie w klamstwie? Nie wiem, chyba nie klamaliscie sobie wzajemnie, jesli juz to moze nieco sobie samym. Jesli pomaga ci zlosc na chlopaka, to zlosc sie, jesli nie umiesz sie zloscic - placz. To zdrowa zaloba. Ale minie, tylko przezywajac ja nie zapominaj o sobie. A jesli chodzi o chlopaka, moze wasze drogo znow sie skrzyzuja, moze nie. Zadbaj, o to, bys rozwijala sie jako wartosciowa, piekna i godna kobieta dla siebie, dla Twojego przyszlego meza, ktokolwiek by nim nie byl, dla dzieci i - swiata. Aha, w czasach kryzysu nie podejmujemy zadnych zyciowych zmian. Liczy sie ciaglosc. Chlopaka nie ma w twoim zyciu, ale wszytkie inne aspekty zycia pozostaly. Masz wiecej czasu, pomysl o czyms nowym, czego nie moglas robic, gdy byliscie razem. Ale powoli i w zadnym razie nie mysl o rzuceniu studiow.

79

Odp: 8 lat w 30 min

Rzucenie studiów pojawilo sie od razu po rozstaniu bo oby dwoje bardzo wspieralismy siebie wzajemnie aby koerunkowac swoje wyksztalcenie dokladnie w tym kierunku który chcieliśmy. Ka dostałam się na fizjoterapie a on 2 lata próbował aż dostanie sie na architekturę. Wybór mojego liceum również byl uzależniony od niego bo on byl rok starszy i w technikum a na studia chcieliśmy isc razem wkec zrezygnowałam z liceum plastycznego i poszłam do ogolnoksztalcacego. Niestety on na studia sie nie dostał tam gdzie chcial i ja tez. Ale przez ponad 3 lata radziliśmy sobie z tym świetnie i to bardzo wzmacnialo nasz związek. Jednak w tym roku on przygotowuje sie juz do inzynierki i ma bardzo Malo czasu dla mnie ale wiem ze staral mi soe go poświęcać jak najwięcej. Czasem mysle ze to go musiało przerazić, natlok pracy, projektów no i jeszcze ja. Ciągle cos wymyslalam żebyśmy nie siedzieli w domu bo można to robic na starość.  I faktycznie chyba jest tez tak ze moje sie byc sama. Odkąd pamiętam bylam z kimś. Zawsze mogłam liczyć na jego pomoc i rade. Byl i przyjacielem ale i przyjaciółka, bo zawsze wystarczalismy tylko sobie. Nawet nie mam z kim iść na wesele do koleżanki bo nigdy nie szukalam przyjaciol wśród chłopaków bo byl on. A i na studiach i w liceum liczba chłopaków którzy by się nadawali jest zerowa.

80

Odp: 8 lat w 30 min

Autorko, w zadnym zakresie wina nie lezy po Twojej stronie. Natomiast nie rozumiem jednego. Dlaczego nie mowisz prawdy i ukrywasz przez znajomymi ze chlopak rzucil Cie w chamski, ordynarny i prymitywny sposob? Poczucie wstydu wygrywa u Ciebie z prawda? A przeciez prawda moze uchronic kogos innego, kto kierujac sie zasadami nie wejdzie w relacji z kims takim?

Dobrze sie stalo poniewaz ten zwiazek nie mial przyszlosci. Wine za to ponosi clhopak. Zgadzam sie ze prawdziwych powodow Ci nie poda zwlaszcza jesli byl z Toba wobec braku uczuc do Ciebie juz od dluzszego czasu. Nie powie tego bo to oznacza ze jest oszustem i traktowal Cie jak szmate do lozka. I to jest ta bolesna prawda o nim. Bo inaczej po co mialby z Toba byc? Ale skoro zdal sobie sprawe z tego ze Cie nie kocha (niezaleznie od tego czy za tym stoi fascynacja kims innym czy nie) to rezultat jest dobry dla Ciebie. Nie jestes z kims kto by nie tylko nie dal Ci szczescia ale by Cie ranil swoim postepowaniem. Dlatego koncowy rezultat jest korzystny z ta tylko poprawka ze czujesz sie slusznie oszukana, zraniona. Bo prawda jest taka, ze zostalas oszukana. On juz dawno Cie nie kochal ale wykorzystywal Ciebie, Twoje cialo. W koncu sam doszedl do teog ze tak dluzej nie moze (co oznacza ze jeszcze dzis nie jest najgorszym draniem jacy chodza po tym swiecie) co nie oznacze ze nie jest gnojem. Ja to tak widze, bo wiedze co stalo za byciem z Toba.

Teraz potrzebujesz czasu i spokoju. nie mozesz tez uzalezniac swojego przyszlego zycia od zdania kogos, zarowno teraz jak i w przyszlosci. Utrata przyjaciol jest przykra ale tez Ci ludzie nie znaja prawdy. Te prawde przez nimi ukrywasz. Co Cie powstrzymuje przed powiedzeniem prawdy. Masz do tego prawo. Musisz jednak mowic spokojnie, bez emocji.

81

Odp: 8 lat w 30 min

Nigdy nie pisałam ze nie mowie znajomym co sie stalo. Owszem, musze każdemu naprostować ze to on mnie zostawił,chamsko przez sms, bo on każdemu mówi ze sobie wszystko wyjaśniliśmy i to koniec. Dzwonią do mnie i pytają z niedowierzaniem, a ja musze się tłumaczyć. Prawda jest taka ze rodzinie mowie ze ma inna. Bo nie mam ochoty sie każdemu z osobna tłumaczyć. Problematyczne jest to ze wierzyłam w jego uczucie i wierzyl w nie każdy kto nas zna.

82

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Nigdy nie pisałam ze nie mowie znajomym co sie stalo. Owszem, musze każdemu naprostować ze to on mnie zostawił,chamsko przez sms, bo on każdemu mówi ze sobie wszystko wyjaśniliśmy i to koniec. Dzwonią do mnie i pytają z niedowierzaniem, a ja musze się tłumaczyć. Prawda jest taka ze rodzinie mowie ze ma inna. Bo nie mam ochoty sie każdemu z osobna tłumaczyć. Problematyczne jest to ze wierzyłam w jego uczucie i wierzyl w nie każdy kto nas zna.

"Dzwonią do mnie i pytają z niedowierzaniem"

rozumiesz teraz o co chodzi. on chcial wygladac porzadnie przed znajomymi, grac kogos zupelnie innego i takie rzeczy trzeba ludziom pokazywac a nie ukrywac

a co do uczucia, to czesto tu pisze o powierzchownosci, powierzchownoscia jest to co jest na zewnatrz, mieszkanie razem, stusunki w lozku, gesty i slowa, teraz zapytasz sie jak poznac prawdziwa milosc, otoz kierujac sie powierzchownoscia nie mozna w ten sposob, mozna trafic lub nie, wiele osob tego nie rozumie, czym sie wiec kierowac? patrzec na zasady, oddanie, szacunek, zreszta odpowiedz na takie pytanie jest bardzo trudna, byc moze sam jej do konca nie znam

83

Odp: 8 lat w 30 min

I dlatego właśnie to będzie mój problem do konca zycia. Skąd teraz będę miała pewność ze ktos mnie pokocha? Skoro szacunek i wszystko to co mialam nie bylo mioscia. Nie wyobrażam sobie żadnych intymnych relacji z osoba do której czuje tylko pociąg seksualny. Szukam winy w sobie, owszem i chyba jej nie znajdę bo nie ma niczego co by na ta winę wskazywalo.

84

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

I dlatego właśnie to będzie mój problem do konca zycia. Skąd teraz będę miała pewność ze ktos mnie pokocha? Skoro szacunek i wszystko to co mialam nie bylo mioscia. Nie wyobrażam sobie żadnych intymnych relacji z osoba do której czuje tylko pociąg seksualny. Szukam winy w sobie, owszem i chyba jej nie znajdę bo nie ma niczego co by na ta winę wskazywalo.

Teraz to ja Cie nie rozumiem. Pomylilas 2 odrebne pojecia. Szacunek i to co obserwowalas to moglo dowodzic milosc. Natomiast jesli uwazasz ze okazywal Ci szacunek to sie mylisz. Albo odpowiedzia jest to ze byl manipulatorem. Sadze tak dlatego ze dobrze zdawal sobie sprawe z tego jak prawdziwy obraz o tym jak z Toba zerwal, wplynie na obraz znajomych wobec niego. W takim przypadku nie ma madrych i nie da sie tego odkryc. Nie mozesz wiec miec do siebie o nic zalu i szikac winy w sobie. To bez sensu. W przyszlosci, mozesz miec zaufanie do kogos i liczyc ze bedzie odwzajemnione.

85

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

I dlatego właśnie to będzie mój problem do konca zycia. Skąd teraz będę miała pewność ze ktos mnie pokocha? Skoro szacunek i wszystko to co mialam nie bylo mioscia. Nie wyobrażam sobie żadnych intymnych relacji z osoba do której czuje tylko pociąg seksualny. Szukam winy w sobie, owszem i chyba jej nie znajdę bo nie ma niczego co by na ta winę wskazywalo.

Gwałtowny spadek poczucia własnej wartości w takim przypadku, jak Twój, to właściwie normalna reakcja. Teraz całe Twoje widzenie relacji kobieta - mężczyzna stanęło na głowie.
Trudno porównywać, ale gdy moja żona zmarła nagle, miałem podobne odczucia.
Przecież nic na to nie wskazywało, a tu nagle...
Również nie potrafiłem znaleźć przyczyn, dlaczego nie powiedziała, że coś złego dzieje się z jej zdrowiem, ani nikomu innemu?
Kto ją może zastąpić? Nikt!
A kto mnie tak pokocha, jak ona?
Trwało to kilka lat, w pewnym sensie do dzisiaj, lecz okazało się w końcu, że w moim sercu znalazło się miejsce dla kogoś innego i wiem, że ona również mnie kocha.
Potraktuj tego człowieka, jakby już go nie było, przejdź żałobę po związku (bo bez tego nie da się przepracować straty).
Przyjdzie czas, że pojawi się mężczyzna, który da Ci z siebie tyle, ile oczekujesz.
I sama otworzysz się na tę miłość.

Trochę to i łzawe może, ale jestem przekonany, że tak będzie.

86

Odp: 8 lat w 30 min

Byc moze to nie byl szacunek, choc sadze o czuje ze naprawde mnie kochal i okazywał to znacznie częściej niż ja, bo nie lubialam okazywać uczuć publicznie a on zawsze wszystkim pokazywał ze jestem najwazniejsza o w ogóle. Dlatego wszystkiego nie potrafię pojac. Ciągle o nim mysle i zastanawiam się co teraz robi. Zawsze powtarzam ze cieszy sie ze mnie ma o nigdy mu soe nie nudzi. Choc bardzo bym chciala zapomniec to 8 lat wspólnego zycia nie da sie wymazac z pamięci ot tak.

87

Odp: 8 lat w 30 min

A może. że to strasznie zabrzmi, być może on to robił dla siebie dla swojego image.By wszyscy widzieli w tym twoją winę. By myśleli że to on siebie wybiela. Takie pkazówki wierz mi pomimo że działają na kobiety wcale nie muszą być wyrazem miłości. Wiedz to na przyszłość.

88

Odp: 8 lat w 30 min

Naprawde bylam pewna ze to co jest miedzy nami to milosc. Wiec od razu gdy mi napisal ze to koniec pomyślałam o tym ze ma inna. Ale krzyczał ze nie ma innej i naprawde ifalam ze żadnej nie mial. Ciągle powtarzam ze mnie kocha i dużo se sobą rozmawialismy i wogole. Sam wysnuwal plany na przyszłość. Opowiadal o własnym domu, który kiedys będziemy miec o wielkim piesku i malutkim w domu którego mam i zawsze mowil ze to nasz piesek. Wyprowadzal go na spacery zabieral do rodziców, dziadków. Idealnie bylo serio. Czasem jakas kłótnia.ale jak u każdego. Dlatego zadręczam sie milionami pytań ibtak trudno minsienzntym pogodzić.

89

Odp: 8 lat w 30 min

Czy istnieje remedium na nowy start? Zapomnienie? W kazdej chwili przylatuje sie ze o nim mysle.  Choc naprawde staram się tego nie robic to jakos wyobrażenia tworzą sie podświadomie. Dzis wyglaszajac referat poprostu się zacielam i nie mogłam dalej kontynuować,przypomniało mi sie cos podczas czytania i wiedziałam ze jak cos powiem to wybuch w płaczem.

90

Odp: 8 lat w 30 min

Chyba jeszcze zbyt mało czasu minęło, bo masz w sobie ciągle dużo emocji.. Po upływie pewnego czasu da sie nie wracać do myśli o ex. U Ciebie chyba to jeszcze nie ten etap, chociaż sam nie wiem..

91

Odp: 8 lat w 30 min

Czesc Darusia,
Mysle, ze to noermalne emocje zdrowej emocjonalnie kobiety. Zeby sobie ulatwic ten czas sprobuj poszukac jednej nowej aktywnosci. Cos, czego nie probowalas, a co zajmie ci czas i umysl. Najlepij aktywnosc fizyczna. Kiedys po rozstaniu z mezczyzna zaczelam grac w golfa. Rano jedzilam na driving range i cwiczylam. Swietnie dzialalo mi to na psychike  - no i uzyskalam nowa fajna umiejetnosc. Teraz zima, wiec raczej cos innego.

92

Odp: 8 lat w 30 min
Magita napisał/a:

Darusia, maz, zona, chlopak, dziewczyna to jednak nie krewni, ktorych wiezy krwi trwaja zawsze. Para to zawsze para obcych ludzi. Trudno w to uwierzyc, gdy jest sie/bylo  bardzo blisko z patnerem, ale tak wlasnie jest. Dlatego ani malzenstwa ani pary w wolnych zwiazkach nie maja siebie na zawsze.

Dupa zbita, a nie więzy krwi. Powiedz to tym dzieciom, które wychowują się w domach dziecka. Pomyśl o noworodkach znajdowanych na śmietnikach, o świadomych aborcjach już nie wspominając.
Powiedz to dzieciom, które są maltretowane przez swoich patologicznych rodziców. Chodzą brudne i głodne, bo mamusia musi mieć na wódę. To są te "nierozerwalne" więzy krwi? Chyba dopóki ta krew się nie poleje. Mało przypadków, że ojciec/matka zabił/a dzieci? Albo dzieci, które zamordowały swoich starszych.
Mało braci i sióstr, którzy się nie lubią, a nawet nienawidzą?
Tutaj nie ma reguły pt. "magiczne więzy krwi".

Poza tym... rodziców się nie wybiera, a partnera już tak.

"Bo jest to absolutnie naturalne, ze jutro, za miesiac czy kilka lat moze go nie byc".

A rodzice to są nieśmiertelni? Albo nie mogą się np. wyrzec dziecka z powodu jakiegoś konfliktu?

@darusia1909

Nie, nie istnieje. Musiałabyś się uderzyć mocno w głowę i może miałabyś amnezję, ale nawet tutaj są bardzo małe szanse, a poza tym w końcu pamięć by Ci wróciła.
Jeśli myślisz, że można zapomnieć o kimś, z kim spędziło się tyle lat, to muszę Cię zmartwić - nie, nie da się.
Pociesz się tym, że on Ciebie też nie zapomni.
A tak w ogóle... kontaktujesz się z nim? Piszesz do niego? Dzwonisz?

93

Odp: 8 lat w 30 min

witaj te wasze rozstanie ma drugie dno...zamiast myśleć o głupotach weź się ogarnij i pozwól sobie i jemu na oddech ...i nie wierze ,że tak na dzień dobry skreślił 8 lat waszego związku coś musiało się stać...jego rodzina jak zareagowała masz kontakt z nimi..

94

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Myslalam setki razy co by bylo gdyby mnie zostawił. I zawsze byłam pewna ze tego nie przeżyje.

Skąd brały Ci się takie myśli? Czemu o tym myślałaś?

95

Odp: 8 lat w 30 min

Pisałam przez 10 dni, starałam się ograniczać, dzwonilam nie odbieral, pipisalismy w niedzielenpo 2 tygodniach od rozstania. Niby wyjaśnił ale tak nie bardzo ci sie stalo. On nie pisze dzis, przez przypadek wyslalam mubwiadomosc " zajebiscie zdalam migowy na 5" a on odpisał " bardzo ładnie.ciesze się". Co myslec o tym? Jak pisaliśmy w niedziele to napisal ze oczywiście nigdy o mnie nie zapomni i dziekuje za przyjemne chwile i życzy mi lepszego następcy. Jak zapytałam czy traktował mnie jak zabawke seksualna nie odpowiedział.
No i spotkamy się zeby oddal mi moje rzeczy, ale nie wiem czy to zniosę.

96

Odp: 8 lat w 30 min
aniula1983 napisał/a:

witaj te wasze rozstanie ma drugie dno...zamiast myśleć o głupotach weź się ogarnij i pozwól sobie i jemu na oddech ...i nie wierze ,że tak na dzień dobry skreślił 8 lat waszego związku coś musiało się stać...jego rodzina jak zareagowała masz kontakt z nimi..

Jego rodzina? Nie wiem i nie wiem czy wogole się dowiedzieli bo on na drugi dzień wyjechal juz do akademika. Spotkałam jego babcie ale nic nie wiedziała a nie mialam sumienia staruszce mówić bo ciężko by to zniosla. Jego brat nie rozmawia ze znajomymi ale wie i nie wychodzi nigdzie bo nie wie co ludziom mówić.

97

Odp: 8 lat w 30 min
Hekaterine napisał/a:
darusia1909 napisał/a:

Myslalam setki razy co by bylo gdyby mnie zostawił. I zawsze byłam pewna ze tego nie przeżyje.

Skąd brały Ci się takie myśli? Czemu o tym myślałaś?

Wiadomo jak sie klocilismy czy cos. No i dużo znajomych nie wierzyli ze w sumie związek na odległość i spotykanie sie przez 2 weekendy w miesiącu  da rade. Ale bylo naprawde bardzo dobrze. Czasem przychodzily takie myśli głupie i czasem go pytalam i zawsze mowil ze jestem głupia i ze nigdy mnie nie zostawi i ze chyba nawet zdradę by wybaczyl i zawsze przepelnialo to moje serce radością. Bylam bardzo zazdrosna o jego koleżanki z roku bo jak ich nie znalam to bylam zazdrosna ze nie znam i nie wiadomo co to za laski a jak poznałam i widziałam jak one sie zachowują to bylam zazdrosna bardziej

98 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-14 21:15:12)

Odp: 8 lat w 30 min

Może niepotrzebnie Cię pocieszam, ale w jednym wątku na tym forum napisałam:

"Byłam podłą jedzą, obrażałam i wyzywałam tak naprawdę bez powodu, bo miałam jakiś tam kaprys. Ponadto obrażanie się, fochy, awantury, częste pretensje, "wbijanie szpilek w serce", częste okazywanie braku szacunku etc.
Przez to byłam porzucona (najdłużej na ok. dwa miesiące, ale był w miarę stały kontakt w tym czasie) ok. trzy razy (przez tę samą osobę, ale ja też zrywałam z dwa razy), aż w końcu się naprawdę ogarnęłam i już długo jest fajnie".

Tylko u nas to były pierwsze dwa lata związku, kiedy było tak burzliwie. Oboje mieliśmy wtedy "naście" lat. Bardzo mi na chłopaku zależało, więc się w końcu zmieniłam, ale też był moment, iż byłam już prawie pewna, że jestem skreślona na zawsze (po ostrej kłótni). Cytuję: z rozkapryszonym bachorem nie chciał się zadawać. big_smile

Może u niego/u was kryzys nadszedł po długim czasie?

Czyli odzywasz się, a miałaś się stosować do moich rad! ;p
To, że się odzywa, to wiesz... pewnie nie chce Cię olewać i źle traktować.
Niedobrze, że piszesz do niego, jakby nic się nie stało "cieszę się, że dostałam piątkę, łał". To trochę dziwne. ;p
Kiedy masz się z nim spotkać? Chyba powinnaś przełożyć to spotkanie, bo nie jesteś jeszcze gotowa, żeby się z nim zobaczyć, ale nie pisz mu o tym. Napisz, że nie możesz, bo coś Ci wypadło, ale nie pisz co. Po prostu przełóż tę wizytę.

A Twoja zazdrość pokazuje, że jesteś niepewna siebie, niestety.
Można ją czasem okazać, żeby druga osoba widziała, jak nam zależy, ale to taka "zdrowa zazdrość". ;p

99

Odp: 8 lat w 30 min
Hekaterine napisał/a:

Może niepotrzebnie Cię pocieszam, ale w jednym wątku na tym forum napisałam:

"Byłam podłą jedzą, obrażałam i wyzywałam tak naprawdę bez powodu, bo miałam jakiś tam kaprys. Ponadto obrażanie się, fochy, awantury, częste pretensje, "wbijanie szpilek w serce", częste okazywanie braku szacunku etc.
Przez to byłam porzucona (najdłużej na ok. dwa miesiące, ale był w miarę stały kontakt w tym czasie) ok. trzy razy (przez tę samą osobę, ale ja też zrywałam z dwa razy), aż w końcu się naprawdę ogarnęłam i już długo jest fajnie".

Tylko u nas to były pierwsze dwa lata związku, kiedy było tak burzliwie. Oboje mieliśmy wtedy "naście" lat. Bardzo mi na chłopaku zależało, więc się w końcu zmieniłam, ale też był moment, iż byłam już prawie pewna, że jestem skreślona na zawsze (po ostrej kłótni).

Może u niego/u was kryzys nadszedł po długim czasie?

Czyli odzywasz się, a miałaś się stosować do moich rad! ;p
To, że się odzywa, to wiesz... pewnie nie chce Cię olewać i źle traktować.
Niedobrze, że piszesz do niego, jakby nic się nie stało "cieszę się, że dostałam piątkę, łał". To trochę dziwne. ;p
Kiedy masz się z nim spotkać? Masz przełożyć te spotkanie, bo nie jesteś jeszcze gotowa, żeby się z nim zobaczyć, ale nie pisz mu o tym. Napisz, że nie możesz, bo coś Ci wypadło, ale nie pisz co. Po prostu przełóż tę wizytę.

A Twoja zazdrość pokazuje, że jesteś niepewna siebie, niestety.
Można ją czasem okazać, żeby druga osoba widziała, jak nam zależy, ale to taka "zdrowa zazdrość". ;p

Staram się nie pisac. Czasem zaczynam cos posac i usuwam i nie wysyłam. Dzis wybrałam wlasnie przez przypadek jego numer ibzauwazylam jak on mi odpisał a nie koleżanka.
Ta zazdrość nie byla taka ze to jemu nie ufalam,tylko dziewczynom które nawet przy mnie zachowywaly sie nienormalnie. On oczywiście ze tak nie jest i przesadzam.
Moze w głębi serca liczę na to ze sie opamięta i wróci?
Nie wiem kiedy mamy sie spotkac. Jak będziemy u siebie w mieście to ma się odezwać.
Moze za miesiąc moze za 2 tyg nie wiem. Zreszta po sesji wyjeżdżam do kuzyna bo nie dam rady siedziec w domu. Narazie mimo tego zw staram się musze funkcjonować na tabletakch uspokajających i nasennych. Czuje sie jak wariatka.

100 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-14 21:53:10)

Odp: 8 lat w 30 min

Staraj się dalej nie pisać, ale poważnie się staraj.
Jak się odezwie, to lepiej przełóż spotkanie. Znajdziesz czas dla niego, kiedy będzie Ci pasowało. On zerwał, a podobno nawet nie miał szczególnych powodów, więc nie skacz koło niego.
Piszesz, że nie widzisz winy w sobie. Może się zastanów nad tym? Musiało być coś, co mu przeszkadzało, ale nie mówił Ci tego i pewnie już nie powie.
Osobiście długo myślałam i zrozumiałam (chociaż on też mówił, co mu nie pasuje i czemu nie możemy być razem), że zachowywałam się głupio, źle, chamsko itd. Oczywiście, że wiele rzeczy robiło się nieświadomie (to błędy naszego wewnętrznego systemu), więc to nie jest tak, że ZAWSZE robimy coś złego specjalnie, z premedytacją.

Co do koleżanek - to nic, że im nie ufałaś, skoro wyżywałaś się na nim.
Zresztą to nadal ogólny brak zaufania, bo one mogłyby nawet gołe latać, a on nie powinien nic zrobić, więc po co Twoje obawy?
Miałaś jakichś chłopaków przed nim? Bliższych kolegów może?

101

Odp: 8 lat w 30 min

Nie mialam nikogo przed nim byliśmy razem odkąd mialam 15 lat. Oczywiście ze nie zawsze byłam wspaniala i milutka bo mój zly humor odbijal sie zwykle na nim. On byl bardzo skryty i spokojny a ja nerwowa i impulsywna mówi ze mu to nie pasuje, ale jakos przeżyje i żebym syarala sie nie wybuchać ale czasem sie zdarzalo. Szukam winy w sobie, bo nie zauważyłam nic nawet w jego zachowaniu co by bylo zmoenione od tego co zawsze.

102 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-14 22:49:24)

Odp: 8 lat w 30 min

Daję Ci 50% szans, że mu się odmieni i będziecie razem. Nie wiem, co on myśli/o co mu chodzi, ale mam dobre przeczucia, a to już coś znaczy. big_smile
Skoro nie miałaś nikogo (chodzi mi nawet o takie młodzieńcze "chodzenie za rękę" z jakimś innym chłopakiem, buziak od jakiegoś w przedszkolu itp. xD), to teraz koniecznie "wyjdź do ludzi". Spotykaj się też z płcią przeciwną. I nie chodzi o to, że "och, szukaj sobie nowego chłopaka", nie! Po prostu można jakoś fajnie spędzić czas i pogadać.
Serce twe zajęte, jednak masz czas i nie musisz się przejmować, co Twój chłopak sobie pomyśli/będzie może zazdrosny, bo na ten moment go nie masz.

103

Odp: 8 lat w 30 min

Bez przesady buziaki w przedszkolu byly i nawet w podstawówce ale taki prawdziwy byl jeden. Na razie chyba jestem na etapie ze do siebie wrócimy. Ale szczerze? Nawet nie wiem jak spotkać się z kimś innym? Nie mam znajomych z którymi bym sie chciala spotkać tzn facetów wolnych itd.

104

Odp: 8 lat w 30 min

Darusia, nie wyrzucaj sobie, ze odezwalas sie. Jesli juz rozmawiasz, lub piszesz trzymaj sie zasady; spokojne, krotko i szczerze.
Hekaterine, odnioslas sie do wspmnianych przeze mnie wiezow kwi bardzo emocjonalnie. Dzieki za podzielenie sie tym. Jednak wlasciwie pobudbudowujesz moja teze. ktora jest taka: Tylko wiezy krwi zostaja na zwasze (to fakt), ale nawet one nie zapewnia troski, szczerosci, milosci, i nie daja gwarancji, ze ktos kocha na zawsze (choc zawsze bede twoja matka, dzieckiem etc). Tym bardziej partnerzy czy malzonkowie. To tylko dwoje ludzi w drodze. Na dluzej, na krocej, rzadko na zawsze (chyba ze umra razem). Ale to takie dywagacje. Darusia, wierze gleboko w to, ze najlepsze co mozna zrobic to uszanowac wybor partnera. Jesli go wciaz kochasz i moglabys zaufac ponownie, gdyby kiedys wrocil, daj mu to odczuc:"Wciaz cie kocham, jestes dla mnie wazny, ale szanuje twoja decyzje, z czegokolwiek ona wynika".

105

Odp: 8 lat w 30 min

Wlasnie nie potrafię tej decyzji zrozumieć i mysle ze gdybym miala szanse zrozumieć bylo by mi łatwiej.

106

Odp: 8 lat w 30 min

Wczoraj mialam naprawde dobry dzien. Nie plakalam. Dużo o nim myslalam, ale nie plakalam. Za to dzis znów ryczę jak male dziecko - co chwile. Jeszcze co za ironia losu musialam pęknąć na psychoterapii jak akurat zapytala mnie kobietka o parntera. Wstyd i chanba!
Nie wiem czy kiedykolwiek sie pozbieram. Kilka dni po zerwaniu napisałam mu maila ze przeciez byliśmy przyjaciółmi i ufalismy sobie we wszystkim i czy juz nigdy nie bd mogla mu ske wyżalić itd. I wczoraj wieczór zauwazylam dopiero odpowiedz sprzed kilku dni o treści " mozesz". Podejrzewam ze on traktuje mnie tak tylko z litości, bo boi sie ze zrobię sobie krzywdę.
Zastanawiam sie chyba nad psychoterapeuta. Pomoże?
Każdy ze znajomych karze mi olac dupka i dać sobie spokój, ale wątpię żeby rozumieli co czuje. Wszyscy krzyczą ze glodzenie sie nic nie da ale ja naprawde się nie glodze poprostu mam taki supel, taki ścisk w brzuchu, który powoduje zupelny brak apetytu a jak cos zjem to niestety szybko sie zwraca. Staram się mimo wszystko cos zjeść w lepszym momencie a mimo to różnie bywa. Jak wytłumaczy znajomym ze och metody "zapomnienia" nie działają a tylko ppgarszaja mój stan.

107 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-15 20:57:02)

Odp: 8 lat w 30 min
Magita napisał/a:

Hekaterine, odnioslas sie do wspmnianych przeze mnie wiezow kwi bardzo emocjonalnie. Dzieki za podzielenie sie tym. Jednak wlasciwie pobudbudowujesz moja teze. ktora jest taka: Tylko wiezy krwi zostaja na zwasze (to fakt), ale nawet one nie zapewnia troski, szczerosci, milosci, i nie daja gwarancji, ze ktos kocha na zawsze (choc zawsze bede twoja matka, dzieckiem etc). Tym bardziej partnerzy czy malzonkowie. To tylko dwoje ludzi w drodze. Na dluzej, na krocej, rzadko na zawsze (chyba ze umra razem). Ale to takie dywagacje. Darusia, wierze gleboko w to, ze najlepsze co mozna zrobic to uszanowac wybor partnera. Jesli go wciaz kochasz i moglabys zaufac ponownie, gdyby kiedys wrocil, daj mu to odczuc:"Wciaz cie kocham, jestes dla mnie wazny, ale szanuje twoja decyzje, z czegokolwiek ona wynika".

Czemu emocjonalnie? Po prostu pisałam szczerą, brutalną prawdę. Często mam taki styl, bo jestem ostrą zawodniczką. big_smile
Zanegowałam Twoje słowa, gdyż nie zgadzam się, że więzy krwi są zawsze trwałe i najlepsze. O to mi chodziło.

"ale nawet one nie zapewnia troski, szczerosci, milosci"

Dlaczego nie? Mogą, choć nie muszą, o czym wspominałam. To zależy od ludzi. Jakaś matka będzie zdolna kochać bezwarunkowo swoje dziecko, ale to nie musi tyczyć się tylko tych "więzów krwi", ale też "obcych sobie ludzi", którzy potem nie są sobie obcy, bo znają się i łączy ich szczera miłość.
No i z tym umieraniem razem to przesadziłaś. Ludzie są ze sobą np. 40-50-60 i więcej lat, po czym jedno umiera wcześniej (zazwyczaj tak jest), ale czy to znaczy, że nie byli ze sobą na zawsze? Moim zdaniem byli, tylko chwilowo (opcja dla wierzących) śmierć ich rozdzieliła.
Piszesz, że to TYLKO dwoje ludzi, a ja napisałabym, że AŻ. Potrafię w związku/małżeństwie dojrzeć głębię... trudno to wyjaśnić, ale ma to poniekąd związek z moją wiarą w Boga i w Jego dzieła.   

@Darusia
"ale wątpię żeby rozumieli co czuje"

Masz rację, że wątpisz. big_smile

"Nawet nie wiem jak spotkać się z kimś innym? Nie mam znajomych z którymi bym sie chciala spotkać tzn facetów wolnych itd."

No, jest problem.
Nie masz takich znajomych, to ich poszukaj? Wystarczy pójść na jakąś imprezę, do klubu, na koncert, basen czy tam na siłownię. Gdziekolwiek, gdzie możesz poznać jakieś osoby.
Pewnie nie masz obycia, doświadczenia z facetami (chodzi o zwyczajny flirt ewentualnie omotanie jakiegoś kolesia dla zabawy lub z innego powodu), jesteś jak taka nieopierzona kurka, więc powinnaś nad tym popracować, a "ten jedyny" tylko by na tym skorzystał. big_smile Nabyłabyś trochę pewności siebie, zamiast użalać się nad sobą i myśleć, że "świat się zawalił", bo chłopak postanowił Cię zostawić.
Nie obraź się, ale mogłaś być zazdrosną, zrzędzącą nudziarą, która nie ma swoich spraw. Wychodziłaś z jakimś kolegą na spacer/soczek, kiedy byłaś z tym swoim lubym? 

Co do psychoterapeuty - nie uważasz, że jest za wcześnie na takie kroki? Chcesz za wszelką cenę pozbyć się bólu, najlepiej najszybciej, a tak to się nie da.

108

Odp: 8 lat w 30 min

Najtrudniej jest mi zrozumiec co sie stalo. Dzien wczesniej mieliśmy plany i wogole a dzien później koniec. Dzis dzwonil do mnie z pretensjami jego kumpel co ja mu zrobiłam, czemu zniszczylam tego faceta. Cholera! Koleś mnie rzucił a wszyscy do mnie z pretensjami. Zaczynam się martwic czy stalo się cos co zmusilo go do tej decyzji. Zdarzalo mi sie wychodzić na piwko z kolegami. Zdarzalo mi sie moec poważny flirt nawet, chyba nie do konca świadomy i to z żonatym facetem. I tyle. Zawsze caly swiat zamykal sie wokół nas.
A co do psychoterapeuty to widzę ze moja przyjaciółka i wspolokatorka w jednym placze razem ze mną i strasznie przezywa mój bo, nie wie jak mi pomoc i nie może patrzyć na tabletki które lykam. Nie chce ich brac ale inaczej nie zasne.

109

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Zaczynam się martwic czy stalo się cos co zmusilo go do tej decyzji. Zdarzalo mi sie wychodzić na piwko z kolegami. Zdarzalo mi sie moec poważny flirt nawet, chyba nie do konca świadomy i to z żonatym facetem. I tyle. Zawsze caly swiat zamykal sie wokół nas.

Co to, w/g Ciebie znaczy, "zdarzało mi się mieć poważny flirt i to z żonatym" i co na to były, bo rozumiem, że się dowiedział?

110

Odp: 8 lat w 30 min

Oczywiście ze sie dowiedział bo dla mnie to byla glupota po pijaku, nic sie nie wydarzyło a ja czułam się winna. To byl facet którego jest znajomym mojej ciotki i znam go od dziecka, starszy 10 lat i przez byłego mojego nie lubiany strasznie.

111

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Oczywiście ze sie dowiedział bo dla mnie to byla glupota po pijaku, nic sie nie wydarzyło a ja czułam się winna. To byl facet którego jest znajomym mojej ciotki i znam go od dziecka, starszy 10 lat i przez byłego mojego nie lubiany strasznie.

Od jakiegoś czasu usiłujesz zrozumieć powody porzucenia Cię przez chłopaka.
Przez dwie strony kreowałaś się na niewinną ofiarę bezdusznego faceta.
Tymczasem okazuje się, że obraz Waszego związku jest nieco inny.
Nie za bardzo chcesz się odsłaniać, ale i tak zaprzeczasz sobie.
To, jak to było z tym "flirtem". Poważny, czy "głupota po pijaku" i w jaki sposób były dowiedział się o tym, że coś Cię łączy z nielubianym przez niego "przyjacielem domu"?
Poza tym piwkowanie z kolegami.
Piszesz o tym dość lekko, jakby jedno i drugie miało niewielkie znaczenie dla Ciebie.
Pytanie, jak to chłopak odbierał.
Skoro ktoś z zewnątrz zarzuca Ci "zniszczenie życia" chłopakowi, nie przeszedł nad tym wszystkim do porządku dziennego.

112

Odp: 8 lat w 30 min

Po tamtej akcji mieliśmy kryzys i bylo zle. Ale właśnie on udowodnił mi ze kochamy sie i nie ma sensu sie rozstawać. Straszne mialam wyrzuty sumienia i wogole ale mieliśmy okazję konfrontacji we trójkę i sprawa zostala zamknieta. To bylo w te wakacje i choc moze ze strony tamtego faceta bylo to poważne to dla mnie to byla glupota po pijaku. Moj facet wtedy czul soe dość zle, dlatego ze nie chcial ze mną świętować ukończenia studiów i swoetowalam wlasnie z ciotka k jej znajomymi bo zrobili mi imprezę.
Szukalam winy również w tym, ale mój juz byly powiedzial ze cos takiego zupełnie sie nie liczy i cieszy się ze od razy mu powiedziałam.

113

Odp: 8 lat w 30 min

milosc moze sie oczywiscie skonczyc po czasie, zwlaszcza w zwiazku na odleglosc, ale dziwne jest to, bo nie wspominasz zeby byly jakies znaki ostrzegawcze wczesniej, odbiegajace od normy. w nim to musialo narastac juz wczesniej. byc moze nie jest jeszcze w nowym zwiazku, byc moze nigdy cie nie zdradzil, ale w sprawe na pewno jest zamieszana inna kobieta. albo wiecej niz jedna. moze po prostu poczul ze nie jest gotowy na stabilizacje bedac tam sam bez ciebie wystawiony na pokusy. wiem dokladnie jak sie czujesz, jakby ktos z calej sily kopnal cie w brzuch, ewentualnie jakby ktos umarl. czulam sie tak samo, wiecej niz raz w zyciu i uweirz mi to naprawde mija predzej czy pozniej, czasem duzo pozniej, ale mija. znajdz sobie jakies zajecie zeby troche odciagnac mysli

114

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Po tamtej akcji mieliśmy kryzys i bylo zle. Ale właśnie on udowodnił mi ze kochamy sie i nie ma sensu sie rozstawać. Straszne mialam wyrzuty sumienia i wogole ale mieliśmy okazję konfrontacji we trójkę i sprawa zostala zamknieta. To bylo w te wakacje i choc moze ze strony tamtego faceta bylo to poważne to dla mnie to byla glupota po pijaku. Moj facet wtedy czul soe dość zle, dlatego ze nie chcial ze mną świętować ukończenia studiów i swoetowalam wlasnie z ciotka k jej znajomymi bo zrobili mi imprezę.
Szukalam winy również w tym, ale mój juz byly powiedzial ze cos takiego zupełnie sie nie liczy i cieszy się ze od razy mu powiedziałam.

Tak, ale skutki Twojej "głupoty" okazują się poważniejsze, niż myślałaś.
Zbyt łatwo uwierzyłaś, że ta sprawa została zamknięta.
Przeważnie tak bywa, że pierwsza refleksja po przyjęciu do wiadomości o romansie (?) partnerki - szkoda tych ośmiu lat, lecz pewnych rzecz się nie zapomina.
Zdradę trudno wybaczyć (a tak, niestety, trzeba traktować Twój "flirt"), a jeszcze trudniej zapomnieć.
Myślę, że ta sprawa leży u podstaw odejścia, bo chłopak nie poradził sobie z tym.
Biorąc pod uwagę, że stało się to niedawno, trudno nie powiązać obu tych rzeczy.
Pozostaje jednak kwestia stylu, w jakim chłopak Cię zostawił.
Naprawdę nic nie zapowiadało tej decyzji?

115

Odp: 8 lat w 30 min

Szybko nie minie, naprawde,bo jego przyjaciele z dzieciństwa sa również teraz moimi, bo przez 8 lat sie zzylismy niesamowicie. A co do zniszczenia mu zycia to dzwonią do mnie jego koledzy ze studiów ze co ja z chlopakiem zrobiłam. Bo może na poczatku splywalo po nom jak po kaczce a teraz wiem ze tez przezywa strasznie. I co myslec?

116

Odp: 8 lat w 30 min
Excop napisał/a:
darusia1909 napisał/a:

Po tamtej akcji mieliśmy kryzys i bylo zle. Ale właśnie on udowodnił mi ze kochamy sie i nie ma sensu sie rozstawać. Straszne mialam wyrzuty sumienia i wogole ale mieliśmy okazję konfrontacji we trójkę i sprawa zostala zamknieta. To bylo w te wakacje i choc moze ze strony tamtego faceta bylo to poważne to dla mnie to byla glupota po pijaku. Moj facet wtedy czul soe dość zle, dlatego ze nie chcial ze mną świętować ukończenia studiów i swoetowalam wlasnie z ciotka k jej znajomymi bo zrobili mi imprezę.
Szukalam winy również w tym, ale mój juz byly powiedzial ze cos takiego zupełnie sie nie liczy i cieszy się ze od razy mu powiedziałam.

Tak, ale skutki Twojej "głupoty" okazują się poważniejsze, niż myślałaś.
Zbyt łatwo uwierzyłaś, że ta sprawa została zamknięta.
Przeważnie tak bywa, że pierwsza refleksja po przyjęciu do wiadomości o romansie (?) partnerki - szkoda tych ośmiu lat, lecz pewnych rzecz się nie zapomina.
Zdradę trudno wybaczyć (a tak, niestety, trzeba traktować Twój "flirt"), a jeszcze trudniej zapomnieć.
Myślę, że ta sprawa leży u podstaw odejścia, bo chłopak nie poradził sobie z tym.
Biorąc pod uwagę, że stało się to niedawno, trudno nie powiązać obu tych rzeczy.
Pozostaje jednak kwestia stylu, w jakim chłopak Cię zostawił.
Naprawdę nic nie zapowiadało tej decyzji?

Moze nie koniecznie "flirt" trudno wyjaśnić te sytuacje, podwalal sie do mnie żonaty facet który byl z rodzina i mojej ciotki razem ze mną i moja rodzina, nie reagował na brak mojego zainteresowania i mój byly o tym wiedział ze strasznie mnie to frustruje. No i kilka dni później po pijanemu ponoc dawalam mu jakies sygnały "?" Czego celowo nie robiłam no i facet mnie pocałował. Dostał po twarzy, i sie konczylo. Potem koleżanki nanieszaly mi w glowie ze po co z jednym 8 lat i wogole i chyba chcialam po ich wplywem przerwy ale wyszlo ze to głupota i byliśmy razem mega szczęśliwi, jakies tam drobne sprzeczki zawsze byly i zawsze będą z kim kolwiek. A sygnałów nie bylo żadnych. Fakt jest tylko taki ze sex dzien wczesniej byl bardzo dziwny i "lapczywy" z jego strony i pożegnanie tez zupełnie inne. A na drugi dzień poprostu nie byl sobą jak go zobaczyłam. Dziwne zachowania, dziwne teksty i sie skonczylo. Teraz wiem ze zachowuje sie inaczej, wulgarniej? Wśród znajomych.

117

Odp: 8 lat w 30 min

Niestety moj związek tez się zakończył w taki smsowy sposób...;/(poczytaj mój post,mamy podobna sytuacje:) ) Chociaz moim zdaniem nie powinas do niego się teraz odyzwac,poczekac do tego momentu az się spotkacie.I przez ten czas nie odzywaj się do niego.On przemysli i na 100% pierwszy się odezwie,a Ty wtedy będziesz miała w końcu uśmiech na twarzy i satysfakcje ,cos o tym wiem.Byliscie szmat czasu ze sobą a tego się tak nie zapomina.On potrzebuje pewnie czasu by pomyslec,właczy mu sie tesknota i wpomnienia.Naprawe zaprzestan odzywania się do niego .Czekaj az on pierwszy się odezwie.

118

Odp: 8 lat w 30 min

Odezwie się na pewno bo ma oddać mi rzeczy? Ale jak mam się wtedy zachować? Pokazac ze chce nadal z nim byc? Olac?

119

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Odezwie się na pewno bo ma oddać mi rzeczy? Ale jak mam się wtedy zachować? Pokazac ze chce nadal z nim byc? Olac?

Nie jesteś gotowa na spotkanie z nim. Jak nie musi Ci tych rzeczy oddawać to się wcale nie spotykajcie

120

Odp: 8 lat w 30 min

To spotkanie nie odbędzie sie teraz choc strasznie nalegalam bo zostawiłam notatki do sesji u tego gnoja. I nie chce mi ich oddać. Spotkamy się moze za miesiąc a jak nie spotkamy się celowo to jestem pewna ze znajomi nas ustawia czy cos bo słyszałam juz takie pomysły z ich strony hmm

121

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

To spotkanie nie odbędzie sie teraz choc strasznie nalegalam bo zostawiłam notatki do sesji u tego gnoja. I nie chce mi ich oddać. Spotkamy się moze za miesiąc a jak nie spotkamy się celowo to jestem pewna ze znajomi nas ustawia czy cos bo słyszałam juz takie pomysły z ich strony hmm

U jakiego gnoja? O.o Kogo tak nazywasz?

Fajnie, że wyciągnęłam z Ciebie jakieś nowe informacje. big_smile Dowiadujemy się, że coś tam masz "za uszami", co było do przewidzenia.
I jeszcze te koleżanki, przez które chciałaś przerwy. Sama nie byłaś pewna, czego chcesz.
Tu jakieś zaloty z żonatym facetem, tam jakieś myśli, że ten chłopak jest na jakiś czas, a potem będzie następny i następny. Wnioskuję, że byłaś z nim, żeby z kimś być, ale nie był wcale dla Ciebie taki ważny na początku i nie traktowałaś go całkiem serio.
Pewnie on to wszystko odczuł, nagromadziło się w nim sporo negatywnych emocji, a teraz się buntuje, więc odszedł.

122

Odp: 8 lat w 30 min

Szczerze to wcale nie chcialam soe z nim wtedy rozstawać tylko chcialam usłyszeć ze on nie chce i co on zadecyduje. Nigdy go do niczego nie zmuszalam. Mialam pewien problem z żonatym facetem obltorym on dowiedział sie od razu a nie mogl przyjechać mi pomoc. Moje koleżanki nie bardzo lubily byłego bo uwazaly, moze to głupie ze on zachowuje się przy mnie jak ten wampir z filmu zmierzch i ze to chore. I to ze mialm pewien problem z jakims facetem, co nie bylo zdrada ani romansem tylko naprawde problemem w który wkopalam soe dla żartów i do tej pory mam wrrzod na tylku przy nadarzającej sie okazji. Moj byly o tym wiedział i rozmawial z tym żonatym ale to nic nie dalo.
Teraz wiem ze mój byly tez przezywa nasze rozstanie i podejrzewam ze cos się stalo, bo nie mógłby rovic tak zenplanowal nam życie aż do wakacji a na drugi dzień stwierdzil ze niw kocha i ucieka z domu zeby z nikim nie rozmawiać.

123

Odp: 8 lat w 30 min

I choc nawet probuje myslec ze cos bylo nie tak i ze cos się sypalo to nie wiem co to moglobyc i dlaczego nic na to niw wskazywalo. Czy można kogoś traktować jak kogoś kogo sie locha, klamac ze sie go kocha i robic wszystko zeby byl ktos szczęśliwy a jednocześnie brzydzac sie go i nie chcąc z nim być?

124

Odp: 8 lat w 30 min

Mimo ze chce trzymac sie waszych rad to jest mi naprawde ciężko nie pisac do niego bo sama przylatuje się na pisaniu do niego sms, kasuje go i w końcu nie wysyłam ale i tak mi ciężko. I z niecierpliwością czekam aż zaproponuje spotkanie, chociaz wiem ze spotkanie go jeszcze bardziej zrujnuje mi życie....

125

Odp: 8 lat w 30 min

Z tego co czytam to przerwa od związków dobrze Ci zrobi. Przepracuj dobrze ten okres.

126

Odp: 8 lat w 30 min
Witcher napisał/a:

Z tego co czytam to przerwa od związków dobrze Ci zrobi. Przepracuj dobrze ten okres.

Teraz odnoszę podobne wrażenie. Po coś jej to zerwanie jest potrzebne. Chłopak nie zachowywałby się tak, gdyby nie miał powodów. Jego znajomi też widzą, że jest z nim źle. Autorka wspominała, że był to w miarę spokojny typ człowieka.
Dodatkowo wyleciała z jakimś "gnojem", więc chyba nie mam więcej pytań.

127

Odp: 8 lat w 30 min

Nie ukrywam ze zla jestem z powodu tego ze mimo ze mnie zostawił to powinien oddać mi moje notatki które zostawiłam u niego. Sesja za pasem a ja musze prosić o notatki wszystkich a wiadomo ze każdy liczy na siebie , przynajmniej tak jest u mnie na roku. Dosłownie wszystko zostalo u niego bo u niego soe uczyłam. Pen Drive z j. Migowym został również u niego. Nie oddal mi nic. Jedyna rzecz ktora spowodowala ze jestem wkur***na niego!

128

Odp: 8 lat w 30 min
darusia1909 napisał/a:

Nie ukrywam ze zla jestem z powodu tego ze mimo ze mnie zostawił to powinien oddać mi moje notatki które zostawiłam u niego. Sesja za pasem a ja musze prosić o notatki wszystkich a wiadomo ze każdy liczy na siebie , przynajmniej tak jest u mnie na roku. Dosłownie wszystko zostalo u niego bo u niego soe uczyłam. Pen Drive z j. Migowym został również u niego. Nie oddal mi nic. Jedyna rzecz ktora spowodowala ze jestem wkur***na niego!

Nie możesz mu napisać krótka wiadomość że masz sesje i ze te materiały są ci potezebne i ze ciebie nie interesuje to czy on jest w domu czy nie chcesz je odzywskać i już.. Koleś cię zostawił po 8 latach bez słowa a ty jeszcze sie musisz prosic o swoje rzeczy?? Coś tu chyba jest nie tak.

129

Odp: 8 lat w 30 min

ja myślę, że on cos ukrywa i nie sądzę aby to była druga kobieta. Bardziej coś związanego ze zdrowiem być może z finansami, nie wiem, ale wydaje mi się, że on to zrobil żeby Cie chronić nie wiem czemu odnoszę takie wrażenie. Wmawia sobie, ze tak bedzie lepiej. Ile was dzieli km i jak czesto sie widzieliscie?

130

Odp: 8 lat w 30 min
rockwoman7 napisał/a:

ja myślę, że on cos ukrywa i nie sądzę aby to była druga kobieta. Bardziej coś związanego ze zdrowiem być może z finansami, nie wiem, ale wydaje mi się, że on to zrobil żeby Cie chronić nie wiem czemu odnoszę takie wrażenie. Wmawia sobie, ze tak bedzie lepiej. Ile was dzieli km i jak czesto sie widzieliscie?

Odkąd studiujemy to ja jestem w Opolu on w Krakowie. Widywaliśmy sie srednio 3 weekendy w miesiącu. 2 calkowicie razem (1 opole 1 Krk) i jeden w rodzinnej miejscowości dzielily nas 4 km.
Wiem ze miał duże problemy finansowe w tym roku bo nie dostał stypendium a nie chcial brać od rodziców a stanowczo odradzalam mu kredytu studenckiego. Wiedziałam tez ze wszystko co mial wydawał na nas bo chyba głupio mu bylo ze nigdzie nie wychodzimy , starałam się płacić choc za siebie ale nie zawsze sienzgadzal (męska duma).
Rozmawialismy za to przez telefon ok 2/3h dziennie i Skype.
Wiem tez ze miał tyle roboty w tym roku na studiach ze bardzo Malo sypiam, czasem wcale. A w weekendy nic nie robił choc obiecywalismu sobie ze weźmiemy sie za robotę, choc ja na magosterce mam poprostu luz i opiernicz a nie szukalam pracy bo weekendy chcialam miec wolne dla niego no i dostaje alimenty od ojca i bym je stracila.
Ma tez do zaliczenia 2 warunki na studiach w tym roku, jeden w tym semestrze.
Czasem gniewalam sie na niego ze w tym roku mamy mniej czasu dla siebie ale robiłam to z żalu bo moje 2 wspolokatorki z akademika widują sie ze swoimi lubymi co weekend a ja teraz często zostawalam sama w akademiku i on zostawał u siebie i caly czas pracowal.
Wiem ze pracowal bo czasem wlaczal skypa i cos tam rozmawialismy dopóki nienscinal mu się program do projektowania i z kazda przerwa dzwonil,Np jak robił herbatę. Wiec wiem ze nikogo nie ma na 100,%.
Mowil ze będziemy się spotykać rzadziej bo ma zapiernicz i oczywiście rozunialam to ale grymasilam.
Jedna z jego znajomych zasugerowala mi ze cos musiało soe stać skoro jego rodzice traktowali mnie jak synowa a nie zareagowali jak on nie wpuscil mnie do domu,mimo ze wieczór wczesniej pilam z jego matka wino i oglądaliśmy film.
No i jego brat nie odbiera ode mnie telefonu choc chcialam tylko te notatki.
A mój byly nie reagował na prośby ani grozby.
Odpisywal mi na niektóre wiadomości ale niektóre lataly mu kolo d**y.
Jestem w rozsypce i zalamce totalnej. Czuje sie chamsko rzucona jak śmieć.
Ale jednocześnie strasznie martwie sie ze cos moglo sie stac i wiem ze on z nikim o tym nie porozmawia.

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024