Czytając Twój dialog z batszebą, odnoszę wrażenie, że jesteś w totalnej panice. Pytania które zadajesz skieruj raczej do męża. Skoro przeczytany mail tak bardzo wytrącił Cię z równowagi, nie pozostaje nic innego jak przyznać się mężowi że wiesz o jego flircie/flirtach i zacząć rozmowę.
Fakt, że łaskawie zwrócił uwagę rozochoconej przez siebie samego pani na obrączkę którą nosi, nie usprawiedliwia go.
Choć Ty już próbujesz to robić: "Mój mąż jest miłym człowiekiem i nigdy nikogo nie skrzywdził,szanuje kobiety." NIE SZANUJE, ani Ciebie w tym wypadku, ani tych naiwnych, spragnionych czułości "koleżanek".
Josz, mnie nie przeszkadza ten dialog, chociaż zdaję sobie sprawę, jak ten e-mail wytrącił autorkę posta z równowagi.
Oczywiście, część winy można zwrócić na panią, do której wiadomość była skierowana - bo widziały gały, w co się pakują - ale pan mąż radośnie tę panią do tego zachęcał i na to zwróciłąm uwagę w postach powyżej.
Natomiast sądzę, że rozmowa z mężem może doprowadzić jedynie do tego, że pan się wyprze wszystkiego. Nagle okaże się, że podłe wszetecznice same na niego polują, same się narzucają, a on jest niewinny jak ta lelija grzechem niesplamiona
A autorka wątku w panice w to uwierzy 
Podobnie jak Ty zwróciłam wcześniej uwagę na "aktywność" pana męża, zdecydowanie wykraczającą po za granice przyzwoitości. Współczuję autorce w/w dylematów i wątpliwości. Czytając Wasz dialog, aż wyczuwa się podniesione z emocji tętno i przerażenie Agi. Jest bardzo prawdopodobne, że mąż przyciśnięty do ściany pytaniami, zacznie się wypierać, jak większość lovelasów w takich okolicznościach. Ale treść wiadomości którą przeczytała Aga, mówi sama za siebie; prawił i prawi komplementy, obejmował, przytulał, rozgrzał panią do czerwoności, po czym udając uczciwego wycofał się (tymczasem?), snuje wizje - co by było gdyby...
Dlatego uważam, że zamiast umierać z niepewności, należałoby wziąć męża w krzyżowy ogień pytań. Jednocześnie nie przeczę, że wymiana doświadczeń na forum może być pomocna.