Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 219 ]

66

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

Nie wiem, dlaczego uważasz, że jak jest seks, to już na inne cechy człowieka nie zwraca się uwagi? Jedno drugie wyklucza?

Może nie wyklucza się to, ale osłabia, bo siła przyciągania do seksu jest spora i siła odpychania po seksie jeszcze większa. A czystość daje ufność i doczekanie do końca fazy związywania się z kimś z aktem połączenia w jedno fizycznie, miesiąc miodowy, to wszystko co łączy życiowo, zajście w ciążę, narodziny... udany seks przed ślubem oznacza, że dziecko narodzi się zdrowe i udane??? decyzja podejmowana "pod warunkiem, że wiem...coś tam, to tak" = ślub nie jest ważny; wg mnie TAK warunkowe nie jest zgodą na wszystko, co wydarzy się po ślubie; faza oczekiwania, badania siebie, jej, jego, badania duchowo, racjonalnie życiowo, ta faza trwa do ślubu; tyle czasu mamy; parametry i uszkodzenia można dogadać słownie; zaufanie wypracowuje się razem i ten akt zjednoczenia w Bogu (1) i ziemski (2) ma być w tej kolejności - to kwestia zaufania

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-22 19:38:42)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Nie wiem, dlaczego uważasz, że jak jest seks, to już na inne cechy człowieka nie zwraca się uwagi? Jedno drugie wyklucza?

Może nie wyklucza się to, ale osłabia, bo siła przyciągania do seksu jest spora i siła odpychania po seksie jeszcze większa. A czystość daje ufność i doczekanie do końca fazy związywania się z kimś z aktem połączenia w jedno fizycznie, miesiąc miodowy, to wszystko co łączy życiowo, zajście w ciążę, narodziny... udany seks przed ślubem oznacza, że dziecko narodzi się zdrowe i udane??? decyzja podejmowana "pod warunkiem, że wiem...coś tam, to tak" = ślub nie jest ważny; wg mnie TAK warunkowe nie jest zgodą na wszystko, co wydarzy się po ślubie; faza oczekiwania, badania siebie, jej, jego, badania duchowo, racjonalnie życiowo, ta faza trwa do ślubu; tyle czasu mamy; parametry i uszkodzenia można dogadać słownie; zaufanie wypracowuje się razem i ten akt zjednoczenia w Bogu (1) i ziemski (2) ma być w tej kolejności - to kwestia zaufania

Yhy. A co proponujesz niewierzącym?

wg mnie TAK warunkowe nie jest zgodą na wszystko, co wydarzy się po ślubie
No, żadne TAK nie jest, mój były mąż, czysty, cnotliwy, bardzo wierzący prawiczek mnie lał i miał parę innych wad też. I nie, nie chodzi o seks, w te klocki akurat był niezły. Jak wspomniałam - dziękuję, postoję.
Ale na szczęście według Ciebie nasz ślub nie był ważny, więc odetchnęłam z ulgą big_smile big_smile big_smile

68

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
kicur napisał/a:

Ja nie unikam seksu, wręcz odwrotnie tyle że nie jest on dla mnie najważniejszy. Częsta masturbacja przy pornolach  prowadzi do zaniku więzi między partnerami, prawie jak zdrada. prowadzi też do przedmiotowego traktowania kobiet. Teraz pytanie jeśli twojej partnerce z powodu np choroby zmniejszy się libido to wymienisz ja na lepszy model??
Ja za to nie rozumieniem mentalności chrześcijańskiej, która sprowadza kobiety do roli inkubatora oraz nie rzadko promuje także inne chore wzorce. Mam nadzieje że twa ksywa to czysty przypadek nie prawdziwe znaczenie ze slangu młodzieżowego..
W moich okolicach(dresy powiedzą w mojej parafii) bananem nazywa się dzieci z "dobrych" domów tj mających bogatych rodziców. Są to często szpanerzy tzw bananowa młodzież znana też z amerykankach filmów często klasy B.

Mieszkam niedaleko Cieszyna. Mam 19 lat. Od zawsze miałam kolegów i koleżanki z Český Těšín, Ostravy czy Karviny. Nikt z nich nie chodzi do kościoła i nie słyszy o tym wszystkim co o seksie przedmałżeńskim mówią księża. Już 2 lata temu kolega z Ostravy zachęcał mnie do pójścia na całość, bo początkowo spotykalismy się co 1-2 tygodnie, czasem jak było trochę wolnego to w tygodniu, przez tyle czasu nasze intymne spotkania kończyły się na tym, że nie pozwalałam zdjąć majtek, chociaż on zdejmował. Mimo iż przez pół godziny, często godzine lub dłużej nawet byłam rozgrzewana przez kolegę, to jednak nie decydowałam się na pełny seks. Nie dało się jednak seksu uniknąć. Było to dla mnie kolejny etap tej aktywności, bo nadal byłam rozgrzewana jak dotychczas, tyle tylko, że teraz kończyło się to stosunkiem. Moje czeskie koleżanki już od 15-16 roku zycia normalnie współżyły, gdy jedną z nich zapytałam, to powiedziała, ze już podczas pierwszych pieszczot doszło do seksu. Oczywiście jest gdzieś w ich mysleniu, ze ten z którym to zrobiła będzie jej mężem w przyszłości, ale jednoczesnie wie, że może tek nie być.

69

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

... bo siła przyciągania do seksu jest spora i siła odpychania po seksie jeszcze większa.

Co Ty nie powiesz... Chyba jesteś księdzem? Jak dziewczyna jest fajna, to siła przyciągania jest taka sama przed i po seksie.


A czystość daje ufność

Żartujesz... Na jakiej zasadzie?



i doczekanie do końca fazy związywania się z kimś z aktem połączenia w jedno fizycznie, miesiąc miodowy, to wszystko co łączy życiowo, zajście w ciążę, narodziny...

Rozkminiam to zdanie, ale trudno się czyta twój bełkot. Jakieś hasła w nieładzie wrzucone w coś co nie przeszłoby na maturze z polskiego.

70

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Autor już w postawionym przez siebie dylemacie poczynił istotny błąd. Kościół nigdy nie zachęcał, nie aprobował mieszkania ze sobą przed ślubem.

71

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

A co proponujesz niewierzącym?

Niewierzący kierują się czym??? bo nie ma odpowiedzi dla kogoś, kto odrzuca zakazy i nakazy absolutu. Jest pustka moralna i nicość, tam może wejść dosłownie wszystko. Zakładam, że niewierzący w coś tam w końcu zacznie sobie wierzyć (w siebie, w gnozę, w Czartoryskich - nie mam pojęcia) - życie nie znosi pustki - i w coś tam wejdzie "na całość", z tego coś tam wyjdzie i jak ten niewierzący to coś zobaczy, to się dopiero zdziwi...

Wierzący ma dekalog, ma prawdy wiary, ma przykazania kościelne, ma cały arsenał myślicieli i świętych do naśladowania, ma mszę codziennie, ma... ma... ma..............kogo naśladować.

Moja odpowiedź to: NAWRÓCENIE, bez tego propozycji brak smile

72

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Lawinia napisał/a:

Autor już w postawionym przez siebie dylemacie poczynił istotny błąd. Kościół nigdy nie zachęcał, nie aprobował mieszkania ze sobą przed ślubem.

Tak, słowo zakaz dotyczy tego, co możliwe do pomyślenia, Kościół nie akceptuje i nie toleruje przed ślubem współżycia. To to samo, co oddać się aktem oddania nieBogu i potem prosić o sakrament kapłaństwa. BZDURA
ALBO - ALBO / kto grzeszy ten wybiera życie poza wspólnotą, to jest 1do1 i nie da się tutaj zrobić wyjątku, coś przemalować i podkolorować, dogadać się czy kompromis zrobić - NIE DA SIĘ

73

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Ze sprawdzaniem czy Kościół ma rację jest jak z wkładaniem palca do wrzątku - sprawdzę sobie, czy się sparzę... błagam...

74 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-24 14:52:19)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A co proponujesz niewierzącym?

Niewierzący kierują się czym??? bo nie ma odpowiedzi dla kogoś, kto odrzuca zakazy i nakazy absolutu. Jest pustka moralna i nicość, tam może wejść dosłownie wszystko. Zakładam, że niewierzący w coś tam w końcu zacznie sobie wierzyć (w siebie, w gnozę, w Czartoryskich - nie mam pojęcia) - życie nie znosi pustki - i w coś tam wejdzie "na całość", z tego coś tam wyjdzie i jak ten niewierzący to coś zobaczy, to się dopiero zdziwi...

Wierzący ma dekalog, ma prawdy wiary, ma przykazania kościelne, ma cały arsenał myślicieli i świętych do naśladowania, ma mszę codziennie, ma... ma... ma..............kogo naśladować.

Moja odpowiedź to: NAWRÓCENIE, bez tego propozycji brak smile

A to dziękuję, postoję big_smile I pozostanę sobie w swojej pustce i nicości, zdecydowanie to lepsze i mniej wątpliwe moralnie niż naśladowanie niektórych wierzących big_smile

75

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

I pozostanę sobie w swojej pustce i nicości, zdecydowanie to lepsze i mniej wątpliwe moralnie niż naśladowanie niektórych wierzących big_smile

No dobrze, dobrze, naśladowanie JEZUSA jest zalecane, nie ludzi, ale też mądrość Słowa Bożego zalecane, świętych Kościoła, myślicieli uznanych i poważanych, nie pseudo-katolika zza rogu baru...podpitego, niechlujnego, w kapciach, Ferdek Kiepski nie jest kimś do naśladowania smile

76

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

trudno się czyta twój bełkot. Jakieś hasła w nieładzie wrzucone w coś co nie przeszłoby na maturze z polskiego.

Ja mam z łaciny maturę. Tzw alfabeta jestem smile

77

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Niewierzący kierują się czym??? bo nie ma odpowiedzi dla kogoś, kto odrzuca zakazy i nakazy absolutu. Jest pustka moralna i nicość, tam może wejść dosłownie wszystko. Zakładam, że niewierzący w coś tam w końcu zacznie sobie wierzyć (w siebie, w gnozę, w Czartoryskich - nie mam pojęcia) - życie nie znosi pustki - i w coś tam wejdzie "na całość", z tego coś tam wyjdzie i jak ten niewierzący to coś zobaczy, to się dopiero zdziwi...

Wierzący ma dekalog, ma prawdy wiary, ma przykazania kościelne, ma cały arsenał myślicieli i świętych do naśladowania, ma mszę codziennie, ma... ma... ma..............kogo naśladować.

Moja odpowiedź to: NAWRÓCENIE, bez tego propozycji brak smile

Well, niewierzący mają etykę i zachowania społeczne. W religiach, które znam, nie ma zakazu wymiotowania na biurko szefa, ale już normy społeczne to regulują.

Co do przedmałżeńskiego współżycia - jeśli przytoczysz mi cytat z pisma rzekomo świętego zakazujący seksu przedmałżeńskiego - to masz u mnie upominek. Jeśli przytoczysz zakaz używania prezerwatyw (były znane ówcześnie) - masz ode mnie roczny pakiet tychże. Oh, wait...

78

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Przyłączam się do pytania... proszę o cytaty.

79

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A co proponujesz niewierzącym?

Niewierzący kierują się czym??? bo nie ma odpowiedzi dla kogoś, kto odrzuca zakazy i nakazy absolutu. Jest pustka moralna i nicość, tam może wejść dosłownie wszystko. Zakładam, że niewierzący w coś tam w końcu zacznie sobie wierzyć (w siebie, w gnozę, w Czartoryskich - nie mam pojęcia) - życie nie znosi pustki - i w coś tam wejdzie "na całość", z tego coś tam wyjdzie i jak ten niewierzący to coś zobaczy, to się dopiero zdziwi...

Wierzący ma dekalog, ma prawdy wiary, ma przykazania kościelne, ma cały arsenał myślicieli i świętych do naśladowania, ma mszę codziennie, ma... ma... ma..............kogo naśladować.

Moja odpowiedź to: NAWRÓCENIE, bez tego propozycji brak smile

Tu już wyraźnie przemawia przez Ciebie pycha.
Niewierzący mają cały zestaw norm i zasad, którymi mogą się w życiu kierować. Jak zaznaczył Misiando - jest etyka, normy społeczne, jest świadomość, mądrość życiowa, wewnętrznie 'wbudowana' moralność, można uczyć się na doświadczeniu i obserwacjach. 
Ktoś nawet kiedyś powiedział, że wierzącym jest łatwiej, bo mają ściśle wytyczone dekalogiem i Biblią ramy, a niewierzący muszą sami szukać swojej drogi, dlatego tym prawym należy się większy szacunek niż tym, którym podano wszystko na tacy. Nie wiem czy się z tym do końca zgadzam, ale warto brać pod uwagę, że nie ma jedynej słusznej drogi wyboru.
Na pewno też określanie siebie jako osoby wierzącej z automatu nie czyni z nikogo wzoru do naśladowania. Zauważmy zresztą, że pomimo posiadania (tu powtórzę za Tobą) przykazań, prawd wiary, zastępów myślicieli i świętych do naśladowania - ludzie dziwnie często błądzą, a ich wiara bywa kulawa. Nic Ci tu nie zgrzyta?



---------------
Ze swojej strony proszę, abyś nie pisał postów jeden pod drugim - łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Dziękuję i pozdrawiam, Olinka

80 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-24 22:23:10)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
misiando napisał/a:

jeśli przytoczysz mi cytat z pisma rzekomo świętego zakazujący seksu przedmałżeńskiego - to masz u mnie upominek. Jeśli przytoczysz zakaz używania prezerwatyw (były znane ówcześnie) - masz ode mnie roczny pakiet tychże. Oh, wait...

Co do zakazu pisałem, że nie chodzi o zakazy, chodzi o zalecenie kościelne (TZW mądrość Kościoła).
Co do zakazu to mamy przykazanie nr 7: NIE CUDZOŁÓŻ (nie kradnij też by pasowało i nie zabijaj)

Wg prawa masz prawo dopiero współżyć po ślubie, dopiero akt ślubowania przekazuje Tobie prawo do żony, wcześniej nikt nie ma prawa tknąć dziewictwa dziewczyny czystej i nie zaślubionej (na straży stoi sam Bóg oraz rodzina dziewczyny). Po prostu tak jest. Łamanie prawa następuje z dwóch powodów: 1) nie wie o tym ONA, że ma prawo do zachowania czystości tak wielkie, że człowiek nie złamie go bez złamania więzi z Bogiem 2) facet ma to gdzieś i bzyka jak tam mu pasuje, ma Boga w D! - i.e. nie informuje celowo ofiary, że ma zakaz, ona nie wie, że jemu nie wolno. W sumie to bardzo proste.

Co do niewierzących, mówiłem, samowolka, dowolka, róbta co tam chceta. Nic nie stoi na straży złamania czegokolwiek, każda obietnica może być i prawdą i fałszem. Nie dojdziesz.

81

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:

Niewierzący mają cały zestaw norm i zasad

Tak i mogą sobie ten zestaw spalić kiedy się im tam podoba. To jest ich, to mogo. Wierzący mają zestaw od Boga (to nie jest ich) i nie mają prawa tego sobie zmieniać, nie mogą też łamać pod karą wiecznego potępienia.

82

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Cudzołóstwo to sypianie z cudzą żoną lub/i samemu będąc mężem. Seks przedmałżeński nie jest cudzołóstwem.

Ja wiem, ze kościół katolicki ma pier....a ma punkcie seksu i na punkcie winy, ale to już sobie wymyśliła hierarchia i tradycja, aby owce za pysk trzymać i strzyc w spokoju, jednak od pięciu wieków możemy czytać pismo po polsku (a kojarzysz hasła "reformacja" i "kontrreformacja"?), a myśleć samodzielnie można i należy zawsze.

83 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-24 23:59:19)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:

Ktoś nawet kiedyś powiedział, że wierzącym jest łatwiej, bo mają ściśle wytyczone dekalogiem i Biblią ramy, a niewierzący muszą sami szukać swojej drogi, dlatego tym prawym należy się większy szacunek niż tym, którym podano wszystko na tacy.

Tak, tak jest. Wierzący znając prawdy wiary ma większą odpowiedzialność, szczególnie jest posłany głosić - to jest ta podstawowa różnica. Niewierzący (znający prawdy wiary) - raczej głosić nie będzie. Skorzysta sobie np z wiedzy samej. Nieznający Boga - Ci mają faktycznie przywilej, że nie mają pojęcia, ale same normy etyczne/społeczne raczej wszędzie są, jakieś. Ale raczej od człowieka. Silniejszy może to zmienić.

Olinka napisał/a:

Na pewno też określanie siebie jako osoby wierzącej z automatu nie czyni z nikogo wzoru do naśladowania. Zauważmy zresztą, że pomimo posiadania (tu powtórzę za Tobą) przykazań, prawd wiary, zastępów myślicieli i świętych do naśladowania - ludzie dziwnie często błądzą, a ich wiara bywa kulawa. Nic Ci tu nie zgrzyta?

Wypełnić prawo na 100% jest trudno, w każdym stanie można. Wierzący nie oznacza idealny, to nie Bóg. Zło osobowe jest obecne dla wierzącego, dlatego są nakazy dla wierzącego, co ma robić, by był wolny od pokus, jak radzić sobie z pokusami. Miedzy innymi jest jasno powiedziane jak sobie radzić z pokusą pójścia z kimś na seks bez zobowiązania (i.e. seks przed ślubowaniem - czyli złamanie nakazu/zalecenia czystość i wstrzemięźliwości). Ja - dla własnej wygody - seks przed ślubem uznaję za coś jak cudzołóstwo, bo uważam, że każda osoba jest tak mocno kochana przez Boga, że przed ślubem należy tylko do Boga. Jest godna czci i szacunku na miarę tej miłości, którą Bóg obdarowuje. Ponieważ nikt nie należy do mnie, żadna dziewczyna, żadne dziecko, nawet moje, to tylko sakrament ślubu daje mi prawo do zostania z osobą sam na sam. Pożycie małżeńskie to jest dopiero wtedy możliwe, gdy spełniłem pewne wymagania. No i musi być zgoda rodziców, osoby wchodzącej w związek i Boga. To są warunki. I moja. Wiadomo. Ślubowanie pokazuje niejako jak bardzo ważna jest druga osoba i ja. Akt zespolenia w jedno po ślubie ma być dopełnieniem ziemskim tej miłości Bożej. A ważność tego i owoce są błogosławione. Osoba wierząca tak mniej więcej widzi sens czystości przed i po ślubie.

84

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

mmJUTnetPL,
to smutne, że potrzebujesz nad sobą wyimaginowanego kata/przyjaciela, żeby przestrzegać norm moralnych i to do tego stopnia, że nie jesteś w stanie UWIERZYĆ, że ludzie, którzy go sobie w głowie nie utrzymują, są w stanie dla odmiany utrzymywać owe normy moralne.

Myślę, że Chrystus, gdyby żył, nie byłby zadowolony z Twojego podejścia
sad

85

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
misiando napisał/a:

Cudzołóstwo to sypianie z cudzą żoną lub/i samemu będąc mężem. Seks przedmałżeński nie jest cudzołóstwem.

Ja wiem, ze kościół katolicki ma pier....a ma punkcie seksu i na punkcie winy, ale to już sobie wymyśliła hierarchia i tradycja, aby owce za pysk trzymać i strzyc w spokoju, jednak od pięciu wieków możemy czytać pismo po polsku (a kojarzysz hasła "reformacja" i "kontrreformacja"?), a myśleć samodzielnie można i należy zawsze.

„Miłość jest... podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej” (Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11). Miłość, do której został powołany każdy człowiek, powinna nim owładnąć, aby wszystkimi swoimi uzdolnieniami naturalnymi i nadprzyrodzonymi służył Bogu i ludziom. Również sfera seksualna człowieka musi być całkowicie podporządkowana tej miłości. Miłość służebna powinna stać się postawą całego człowieka. Wszystkie uzdolnienia ludzkie, w tym i sfera seksualna, mają być włączone w nurt miłości, która „nie szuka swego”, lecz służy innym. Każde działanie ludzkie powinno być inspirowane miłością, powinno być ukierunkowane na autentyczne dobro. Dzięki czystości sfera seksualna nie jest odłączona od miłości, nie jest traktowana jako zupełnie od niej niezależny przejaw życia i działania człowieka.

86 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-24 23:26:41)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Husky napisał/a:

mmJUTnetPL,
to smutne, że potrzebujesz nad sobą wyimaginowanego kata/przyjaciela, żeby przestrzegać norm moralnych i to do tego stopnia, że nie jesteś w stanie UWIERZYĆ, że ludzie, którzy go sobie w głowie nie utrzymują, są w stanie dla odmiany utrzymywać owe normy moralne.

Myślę, że Chrystus, gdyby żył, nie byłby zadowolony z Twojego podejścia
sad


Mówisz to jako lepszy kat/przyjaciel od mojego "wyimaginowanego" (słowo celowo użyte dla zdyskredytowania wiary, wiemy to)?
Nie odczuwam smutku gdy myślę zgodnie z nauczaniem KK, raczej radość. Ktoś się smuci? Kto?
Smutek często wynika z braku wiary...
Przypominam o niezłomnych i wyklętych... trzeba znać różnicę...

87

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

mmJUTnetPL, prosiłam już, żebyś nie pisał postów jeden pod drugim, co uporczywie w tym wątku czynisz, łamiąc w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj". Uprzedzam, że następnym razem otrzymasz ostrzeżenie.
Z pozdrowieniami, Olinka

88 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-24 23:22:11)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:

mmJUTnetPL, prosiłam już, żebyś nie pisał postów jeden pod drugim, co uporczywie w tym wątku czynisz, łamiąc w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj". Uprzedzam, że następnym razem otrzymasz ostrzeżenie.
Z pozdrowieniami, Olinka

Nie bardzo rozumiem, ale OK. Ma być jeden post i w nim wszystko razem. Chyba kumam.
Odpisuję kilku osobom. Na kilka pytań. Dlatego to podzieliłem.

89

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ktoś nawet kiedyś powiedział, że wierzącym jest łatwiej, bo mają ściśle wytyczone dekalogiem i Biblią ramy, a niewierzący muszą sami szukać swojej drogi, dlatego tym prawym należy się większy szacunek niż tym, którym podano wszystko na tacy.

Tak, tak jest. Wierzący znając prawdy wiary ma większą odpowiedzialność, szczególnie jest posłany głosić - to jest ta podstawowa różnica. Niewierzący (znający prawdy wiary) - raczej głosić nie będzie. Skorzysta sobie np z wiedzy samej. Nieznający Boga - Ci mają faktycznie przywilej, że nie mają pojęcia, ale same normy etyczne/społeczne raczej wszędzie są, jakieś. Ale raczej od człowieka. Silniejszy może to zmienić.

Przeczytaj, proszę, raz jeszcze co napisałam, bo w moim odczuciu nie rozumiemy się.

Ponadto raz jeszcze powtórzę, że wyraźnie przemawia przez Ciebie pycha - sposób w jaki się wypowiadasz świadczy, że czujesz się lepszy od tych, którzy nie wierzą. Pycha to jeden z grzechów głównych. Jak chcesz głosić, jeśli robisz to w sposób, który poprzez Twoją własną postawę, wydaje się być mało wiarygodny?

90 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-25 00:56:51)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ktoś nawet kiedyś powiedział, że wierzącym jest łatwiej, bo mają ściśle wytyczone dekalogiem i Biblią ramy, a niewierzący muszą sami szukać swojej drogi, dlatego tym prawym należy się większy szacunek niż tym, którym podano wszystko na tacy.

Tak, tak jest. Wierzący znając prawdy wiary ma większą odpowiedzialność, szczególnie jest posłany głosić - to jest ta podstawowa różnica. Niewierzący (znający prawdy wiary) - raczej głosić nie będzie. Skorzysta sobie np z wiedzy samej. Nieznający Boga - Ci mają faktycznie przywilej, że nie mają pojęcia, ale same normy etyczne/społeczne raczej wszędzie są, jakieś. Ale raczej od człowieka. Silniejszy może to zmienić.

Przeczytaj, proszę, raz jeszcze co napisałam, bo w moim odczuciu nie rozumiemy się.

Ponadto raz jeszcze powtórzę, że wyraźnie przemawia przez Ciebie pycha - sposób w jaki się wypowiadasz świadczy, że czujesz się lepszy od tych, którzy nie wierzą. Pycha to jeden z grzechów głównych. Jak chcesz głosić, jeśli robisz to w sposób, który poprzez Twoją własną postawę, wydaje się być mało wiarygodny?

Czego nie rozumiesz?
Zapewniam Ciebie, że jak się kogoś naprawdę miłuje (kocha) to się marzy o ślubie i dzieciach a nie seksie tylko. Nie uważam, że istnieje zakaz, ale jest nauczanie KK i w nim jest mowa o czystości i przed i po ślubie.

91

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Czego nie rozumiesz?

Ale to przecież nie ja mam problem ze zrozumieniem słów, które sama napisałam wink.

Prosiłam, żebyś raz jeszcze przeczytał tekst zawarty w cytacie, bo zdajesz się nie czytać tego, co rozmówca ma do powiedzenia, a głównie forsujesz swoje własne teorie. Odniosłam się do myśli, którą kiedyś słyszałam, a z której wynika, że większy szacunek należy się komuś, kto jest dobrym i prawym człowiekiem nie posiadając narzuconych wytycznych i drogowskazów, a samemu dochodząc do właściwych wniosków i wytyczając sobie właściwą drogę, Ty natomiast piszesz o odpowiedzialności wynikającej z poznania prawd wiary i konieczności ich głoszenia - brak mi w tym spójności.

mmJUTnetPL napisał/a:

Zapewniam Ciebie, że jak się kogoś naprawdę miłuje (kocha) to się marzy o ślubie i dzieciach a nie seksie tylko. Nie uważam, że istnieje zakaz, ale jest nauczanie KK i w nim jest mowa o czystości i przed i po ślubie.

Dlaczego usiłujesz mnie do tego przekonywać? Uważasz, że tego potrzebuję? Na jakiej podstawie?

92 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-25 22:23:40)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Prosiłam, żebyś raz jeszcze przeczytał tekst zawarty w cytacie, bo zdajesz się nie czytać tego, co rozmówca ma do powiedzenia, a głównie forsujesz swoje własne teorie. Odniosłam się do myśli, którą kiedyś słyszałam, a z której wynika, że większy szacunek należy się komuś, kto jest dobrym i prawym człowiekiem nie posiadając narzuconych wytycznych i drogowskazów, a samemu dochodząc do właściwych wniosków i wytyczając sobie właściwą drogę, Ty natomiast piszesz o odpowiedzialności wynikającej z poznania prawd wiary i konieczności ich głoszenia - brak mi w tym spójności.

Kiedyś coś słyszałaś, tak zrozumiałaś. To nie dowodzi, że autor ma to na myśli, co Ty rozumiesz aktualnie. Moja interpretacja jest inna. Ja ją umieściłem. Szacunek należy się każdemu taki sam, to wynika z tego, co jest u nas korzeniem naszej cywilizacji. To nie Indie. To Europa. Nie Chiny. Nie Japonia. Każdy tak samo jest szanowany. Nadajemy imiona (rola rodziców), narodzony jest przyjmowany do wspólnoty w Kościele podczas sakramentu chrztu świętego. Jak ktoś nie zna Boga, nie zna prawd wiary i żyje daleko poza cywilizacją, to wtedy można mówić, że "nie ma podane na tacy". Co znaczy "większy szacunek"??? Większy od czego? Szacunek to szacunek. Tak, poznanie prawdy zobowiązuje, przekazywanie jej dalej to obowiązek osoby bierzmowanej. Osoba w KK ma też obowiązki, nie tylko przywileje.

Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Zapewniam Ciebie, że jak się kogoś naprawdę miłuje (kocha) to .........

Dlaczego usiłujesz mnie do tego przekonywać? Uważasz, że tego potrzebuję? Na jakiej podstawie?

Staram się przekonać do tego Ciebie, bo uważam, że to prawda. Miłość nie jest seksem. I seks nie jest Miłością. To fake takie wpajanie ludziom, że seks to Miłość. KK przestrzega zatem przed pomyłką. Komunikat jest taki: "seks nie jest Miłością i nie prowadzi do szczęścia". Ale, Miłość dopuszcza wspólne pożycie w sakramencie miłości. Takie właściwe współżycie (zwane tutaj seksem, chyba!) prowadzi do szczęścia (zbawienia). Panie i panowie - myląc seks przed ślubem z Miłością nadziewacie się niejako na pal wiadomym punktem na ciele, to może prowadzić nawet do śmierci. Tak mówi doświadczenie ludzkie, tego uczy KK, ale nie mówi tego tak dosłownie. Nikt nie zabrania uprawiania seksu przed ślubem, ale nie mylmy tego z Miłością i dążeniem do szczęścia (zbawienia). Czy od Miłości można się uzależnić? Bo z tego co wiem, od seksu można: seksoholizm - tragedia i potępienie w jednym. Przed tym przestrzega KK. Bardzo blisko stoi impotencja. Też może być wynikiem nadużycia ciała własnego w celu dostarczania sobie chwilowej ulgi i paru minut zabawy.

93

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

„Miłość jest... podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej” (Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11).

A jakiś autorytet niekościelny w kwestii używania prezerwatyw i seksu przedmałżeńskiego? Coś w księdze na ten temat?
Nie?
No pech...

mmJUTnetPL napisał/a:

Wg prawa masz prawo dopiero współżyć po ślubie,

Czyjego prawa? Jakiego prawa?

94

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Czego nie rozumiesz?
Zapewniam Ciebie, że jak się kogoś naprawdę miłuje (kocha) to się marzy o ślubie i dzieciach a nie seksie tylko. Nie uważam, że istnieje zakaz, ale jest nauczanie KK i w nim jest mowa o czystości i przed i po ślubie.

Znaczy się, że ci co kochają inną osobę ale nie potrzebują ślubu, to nie kochają? Jeśli kochają, a nie czują potrzeby płodzenia dzieci, to nie kochają? Jeśli kochają, a nie wierzą w żadną ISTOTĘ/BYT boski czy też czytaj nie uprawiają żadnej praktycznej odmiany tejże wiary, to nie kochają? Ponieważ przeczuwam odpowiedź, to napiszę - kończ waść, wstydu oszczędź (sobie). Że pojadę klasykiem:

95

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
misiando napisał/a:

A jakiś autorytet niekościelny w kwestii używania prezerwatyw i seksu przedmałżeńskiego? Coś w księdze na ten temat? Nie? No pech...

hmm, dla mnie autorytetem jest ojciec rodziny, który całkowicie się z tym zgadza, np - znam takich, mają córki!!!

misiando napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Wg prawa masz prawo dopiero współżyć po ślubie,

Czyjego prawa? Jakiego prawa?

Np wg prawa, które stanowi w rodzinie ojciec rodziny. Córka może się wyłamać i postąpić inaczej, ale są tego bardzo złe konsekwencje, które znamy z życia.

96 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-25 22:26:55)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Snake napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Czego nie rozumiesz?
Zapewniam Ciebie, że jak się kogoś naprawdę miłuje (kocha) to się marzy o ślubie i dzieciach a nie seksie tylko. Nie uważam, że istnieje zakaz, ale jest nauczanie KK i w nim jest mowa o czystości i przed i po ślubie.

Znaczy się, że ci co kochają inną osobę ale nie potrzebują ślubu.........................................................................................................................to nie kochają?
Jeśli kochają, a nie czują potrzeby płodzenia dzieci..............................................................................................................................................to nie kochają?
Jeśli kochają, a nie wierzą w żadną ISTOTĘ/BYT boski czy też czytaj nie uprawiają żadnej praktycznej odmiany tejże wiary..............................to nie kochają?
Ponieważ przeczuwam odpowiedź, to napiszę - kończ waść, wstydu oszczędź (sobie).

Te pytania są idiotyczne.
Jeżeli prawda, to nie prawda? Sam/sama sobie odpowiedz. Albo znajdź coś fałszywego co napisałem.
Jeżeli kogoś kochasz, to kochasz. Jeżeli do tego nie mylisz Miłości z seksem, to dodatkowo masz w KK plusa. OK?

97

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Te pytania są idiotyczne.

Dla kogoś otumanionego oparami jakiejś religijnej pralni umysłów prawdopodobnie tak. Dla twojej wiadomości miliardy ludzi radzi sobie z życiem i miłością bez tej religijnej otoczki lub z inną otoczką niż ta przedstawiana przez KK - kościół katolicki. Na dodatek pasterze tej pralni umysłów jakby ostatnio mają słabszy mandat do pouczania innych o miłości, no chyba, że chodzi o formy "miłości" nie do końca akceptowane przez inny KK tj. Kodeks Karny...

98

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Staram się przekonać do tego Ciebie, bo uważam, że to prawda. Miłość nie jest seksem. I seks nie jest Miłością. To fake takie wpajanie ludziom, że seks to Miłość.

Starasz się mnie do czegoś przekonać, pomimo że nawet NIE wiesz jaki mam na tę sprawę pogląd, a nie wiesz, bo w ogóle się na ten temat nie wypowiedziałam. Dla mnie to znaczy, że robisz z góry określone założenia - dlaczego, na jakiej podstawie?

mmJUTnetPL napisał/a:

hmm, dla mnie autorytetem jest ojciec rodziny, który całkowicie się z tym zgadza, np - znam takich, mają córki!!!

mmJUTnetPL napisał/a:

Np wg prawa, które stanowi w rodzinie ojciec rodziny. Córka może się wyłamać i postąpić inaczej, ale są tego bardzo złe konsekwencje, które znamy z życia.

Czyli Twoim zdaniem sam fakt, że ktoś jest ojcem rodziny czyni go z automatu autorytetem? Zaskakujące stwierdzenie jak na XXI wiek i środek podobno postępowej Europy.

99 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-25 23:12:37)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Snake napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Te pytania są idiotyczne.

Dla kogoś otumanionego oparami jakiejś religijnej pralni umysłów prawdopodobnie tak. Dla twojej wiadomości miliardy ludzi radzi sobie z życiem i miłością bez tej religijnej otoczki lub z inną otoczką niż ta przedstawiana przez KK - kościół katolicki. Na dodatek pasterze tej pralni umysłów jakby ostatnio mają słabszy mandat do pouczania innych o miłości, no chyba, że chodzi o formy "miłości" nie do końca akceptowane przez inny KK tj. Kodeks Karny...

Zgoda jest w jednym, że KK (czyli Kościół Katolicki) lub KKK (Kodeks Kościoła Katolickiego = katechizm) nie jest łatwy i dotyczy bytu osobowo-duchowego, kogoś z ciałem i duszą, osoby ludzkiej. Dla kogoś, kto nie zna KKK dobrze i nie zrozumiał go, to mogą być opary i pralnia umysłu. Jest mała garstka wiernych, którzy to rozumieją i poznali dobrze KKK, a nawet wprowadzili w życie rodzinne (znam takie osoby, mało ich jest). Spora część wiernych - raczej się przygląda z boku, drepcze do świątyni i uczestniczy biernie w całej sprawie. Pralnia pewnie polega na tym, że co ksiądz to inna interpretacja nauki KKK (znam księży, co krytykuje siebie sami za błędy w nauczaniu), dlatego lepiej czytać KKK osobiście. KKK to jedyne co mamy na wyciągnięcie ręki i po polsku. Pismo Święte już jest trudniej czytać, nawet po polsku. Słowo dusz-pasterstwo wskazuje na to, że KKK koncentruje się na duszy, na zbawieniu duszy. Czy wiesz czym jest dusza wg KKK? Jak nie, to raczej nikt do Ciebie nie dotrze a zapewne nie przesłanie KKK. Poza KKK jest pełno innych książek o tym jak żyć dobrze. Można to ignorować i też żyć. Królestwo Boże nie jest z tego świata. Co innego to powiedzieć, co innego to rozumieć.

Dusza ludzka

KKK 363 Pojęcie dusza często oznacza w Piśmie świętym życie ludzkie (Por. Mt 16, 25-26; J 15, 13. lub całą osobę ludzką (Por. Dz 2, 41). Oznacza także to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne (Por. Mt 26, 38; J 12, 27) i najwartościowsze (Por. Mt 10, 28; 2 Mch 6, 30): to, co sprawia, że człowiek jest w sposób najbardziej szczególny obrazem Boga: "dusza" oznacza zasadę duchową w człowieku.
KKK 365 Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za "formę" ciała (Por. Sobór w Vienne (1312): DS 902); oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę.
KKK 366 Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga (Por. Pius XII, enc. Humani generis: DS 3896; Paweł VI, Wyznanie wiarv Ludu Bożego, 8) nie jest ona "produktem" rodziców – i jest nieśmiertelna (Por. Sobór Laterański V (1513): DS 1440) nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania.

Rozumując jw /kkk365/ seks dotyka też duszy ludzkiej, nie tylko ciała. Kościół Katolicki chroniąc duszę, chroni ciało. Chroniąc ciało przed oddaniem się w niewolę grzechu (seks przygodny), chroni duszę. Zakaz nie jest tak bezpodstawny dla osoby wierzącej. Ale nie rozumiejąc czym jest dusza i zbawienie, możemy uważać taki zakaz za bezsensowny. Po ludzku można robić wszystko co się chce i co akceptuje się samemu. Jedynie sumienie stanowi barierę, ale sumienie można też kształtować u dzieci tak, jak się samemu chce.

100

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Staram się przekonać do tego Ciebie, bo uważam, że to prawda. Miłość nie jest seksem. I seks nie jest Miłością. To fake takie wpajanie ludziom, że seks to Miłość.

Starasz się mnie do czegoś przekonać, pomimo że nawet NIE wiesz jaki mam na tę sprawę pogląd, a nie wiesz, bo w ogóle się na ten temat nie wypowiedziałam.
Dla mnie to znaczy, że robisz z góry określone założenia - dlaczego, na jakiej podstawie?

ODP: na podstawie tego, że zakładam, że się zgadzasz lub nie. Czyli podstawą jest to, że nie wiem jakie masz zdanie. Nic nie stoi na przeszkodzie jak powiesz.
ODP: jak przekonam Ciebie dodatkowo, to OK, jak się nie zgadzasz, to oponuj - co poradzić, nie każdy musi się zgadzać

Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

hmm, dla mnie autorytetem jest ojciec rodziny, który całkowicie się z tym zgadza, np - znam takich, mają córki!!!

mmJUTnetPL napisał/a:

Np wg prawa, które stanowi w rodzinie ojciec rodziny. Córka może się wyłamać i postąpić inaczej, ale są tego bardzo złe konsekwencje, które znamy z życia.

Czyli Twoim zdaniem sam fakt, że ktoś jest ojcem rodziny czyni go z automatu autorytetem? Zaskakujące stwierdzenie jak na XXI wiek i środek podobno postępowej Europy.

ODP: w rodzinie katolickiej władzę ma ojciec rodziny, to oczywiste, ma taką samą władzę jak Bóg, czyli oddaje życie własne za dobro rodziny, to jest jego prawo i obowiązek też, przeznaczenie: np umiera z głodu, ale dzieci nie zagłodzi, na tym polega władza właśnie w rodzinie, władza ojca - 100% poświęcenie siebie, 0% wykorzystywania żony i dzieci (bez sakramentu i wiary praktycznie niemożliwe wg mnie).

101

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

mmJUTnetPL

Z zapałem neofity głosisz słowo - w swoim mniemaniu - boze, a nie znasz nawet podstaw wiary swojej. Życzę powodzenia w otrzeźwieniu z zabobonu i wzięciu odpowiedzialności za własne życie bez oglądania się na religię.

Druga część przykazania miłości ma sens, a cala reszta to taka sama mitologia jak Zeus, Shiva czy Thor.

102

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Sexualność, to prawo nadane nam wraz z urodzeniem się.Jeśli ludzie religijni wypierają się tego, to znaczy, że są hipokrytami.Miłość cielesna jest objawem potrzeby, którą nosi każdy zdrowy człowiek.Jesteśmy sexualni, czy tego chcemy, czy nie smile

103

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
misiando napisał/a:

mmJUTnetPL

Z zapałem neofity głosisz słowo - w swoim mniemaniu - boze, a nie znasz nawet podstaw wiary swojej. Życzę powodzenia w otrzeźwieniu z zabobonu i wzięciu odpowiedzialności za własne życie bez oglądania się na religię.

Druga część przykazania miłości ma sens, a cala reszta to taka sama mitologia jak Zeus, Shiva czy Thor.

O przepraszam, nie głoszę słowa bożego, bo nie mam do tego uprawnień. Gdybym tak robił, to by mnie pewnie sam kościół katolicki zamknął za kratami. To moje zdanie i moja osobista opinia. Zawsze pisałem tutaj to co sam osobiście myślę na dany temat. Do tego jak mnie ktoś przekona, że się mylę, a zapewniam, że w czyn nie wprowadzam nic z tego co uważam bez potwierdzenia 100 razy, że to prawda i to przez przeciwników moich zajadłych - jak mnie przekona ktoś, że się mylę, to przyjmę z pokorą naukę. Nie ma z tym problemu.

104

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Summertime napisał/a:

Sexualność, to prawo nadane nam wraz z urodzeniem się.Jeśli ludzie religijni wypierają się tego, to znaczy, że są hipokrytami.Miłość cielesna jest objawem potrzeby, którą nosi każdy zdrowy człowiek.Jesteśmy sexualni, czy tego chcemy, czy nie smile

Ja podejmuję temat i za tezę tutaj mamy czyn - seks przed ślubem. To czyn, nie stan umysłu czy przekonanie o czymś. Jak mam rozumieć zdanie Twoje: że seks przed ślubem to prawo nadane i potrzeba nieopanowana? Czy chcesz powiedzieć, że "czasem człowiek musi, inaczej się udusi"? A coś takiego jak opanowanie, panowanie nad sobą i własnymi emocjami to, dorosłość, dojrzałość, matura - coś Ci to mówi? Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka. Nie widzisz tego? Czy kobieta którą miał bez ślubowania sam Kolin Farelka nadal jest tak piękna, czy opadła jakaś niewidzialna zasłona na jej czar i urok? To przykre, nie nabijam się z jej tragedii, ale te pomyje co ludzie na nią wylewają teraz, to jest wina kościoła??? Bo ją nakłaniał do tego?

105 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-09-26 16:36:04)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi,

Yyyy... to jakiś fetysz może?



którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek

Uwielbiam kobiety i seks z nimi. Fajnie jak miały też seks z innymi, a nie tylko ze mną. Na naszych twarzach maluje się uśmiech, czujemy szczęście. Piękne chwile. Niczego nie żałuję.



Czy kobieta którą miał bez ślubowania sam Kolin Farelka nadal jest tak piękna, czy opadła jakaś niewidzialna zasłona na jej czar i urok?

Ooo... ona jest taka sama niezależnie czy spała czy nie z Colinem Farellem. Nie mam kompleksów, aby uzależniać atrakcyjność kobiety od tego czy z kimś spała. Pewnie im dobrze było, a potem jej też w miarę skoro nie musiała się martwić o przetrwanie, tylko miała duże alimenty.

106 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-26 20:09:41)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi,

Yyyy... to jakiś fetysz może?

którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek

Uwielbiam kobiety i seks z nimi. Fajnie jak miały też seks z innymi, a nie tylko ze mną. Na naszych twarzach maluje się uśmiech, czujemy szczęście. Piękne chwile. Niczego nie żałuję.

Czy kobieta którą miał bez ślubowania sam Kolin Farelka nadal jest tak piękna, czy opadła jakaś niewidzialna zasłona na jej czar i urok?

Ooo... ona jest taka sama niezależnie czy spała czy nie z Colinem Farellem. Nie mam kompleksów, aby uzależniać atrakcyjność kobiety od tego czy z kimś spała. Pewnie im dobrze było, a potem jej też w miarę skoro nie musiała się martwić o przetrwanie, tylko miała duże alimenty.

To nie fetysz. Wg mnie męstwo jest sexi mówiąc językiem nowoczesnym. "fajnie jak miały też seks z innymi?" - to jakoś wpływa na doznania erotyczne? pierwsze słyszę coś takiego.... Co do onej, to jest taka sama w sensie jest sobą, ale już nie tak samo jest widziana przez innych. Oczywiście wyzwanie jest teraz trudniejsze i dla niej i dla osoby, która chce z nią być. Czy to dobrze? Jaki facet i jaką musi mieć miłość, by związać się z publicznie tak potraktowaną dziewczyną - wg was Farelek jest OK? Mnie się nie wydaje. Czasem jak ktoś nie myśli przed, musi pomyśleć o wiele więcej po. Będąc w takim światku jak amerykańska fabryka snów i urojeń, może to myślenie poszło na bok, podobnie jak nogi. To są fakty, są konkretne konsekwencje. Wobec rzeczywistości jesteśmy małymi chłopcami w krótkich majteczkach. Mnie to wnerwia (zmarnowany talent, wystawienie się na kpiny) - ale to jej decyzja była. Dziecko też musi z tym żyć. Ponawiam pytanie: czy to ten zakaz tak mąci? Czy jednak ludzie...

107

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Czy kobieta którą miał bez ślubowania sam Kolin Farelka nadal jest tak piękna, czy opadła jakaś niewidzialna zasłona na jej czar i urok? To przykre, nie nabijam się z jej tragedii, ale te pomyje co ludzie na nią wylewają teraz, to jest wina kościoła??? Bo ją nakłaniał do tego?

Bardzo zabawne jest to co piszesz. Po pierwsze, takie panie jak wspomniana leją ciepłym moczem na to co o niej piszą, a już szczególnie ci od komentarzy na portalach, fejsach i innych takich mediach. Dlatego, że po drugie te pomyje piszą sfrustrowane jełopy, których szlag trafia, że jakaś panienka żyje sobie tak jak oni mogą sobie co najwyżej pomarzyć i w tv pooglądać. No ale zawsze można sobie sfrustrowane ego podbudować co nie?

Po trzecie weź zarzuć jakieś cycaty o niszczeniu duszy przez gumki albo seks oralny, analny, no nie wiem co tam jeszcze. Może batożenie albo przebieranki też niszczą duszę...

108 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-26 20:27:38)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

wg was Farelek jest OK? .

No, jest wow, dlaczego nie? cool
A Ty myślisz, że Alicję obchodzi, co o niej ludzie myślą, albo ludzi obchodzi, co ona robi i z kim? big_smile

Tak mi wygląda z Twoich postów, że trochę ( big_smile ) Ci żal, że inni mają, a Ty nie big_smile

Jeżeli serio masz 45 lat ( w co, szczerze mówiąc, wątpię, no, ale gdyby... ), to - szczerze Ci współczuję smile

109

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

Tak mi wygląda z Twoich postów, że trochę ( big_smile ) Ci żal, że inni mają, a Ty nie big_smile

To jest taki mechanizm obronny pewnego gatunku facetów. Jakbym chciał, to bym ją miał ale nie chcę, bo ona taka, siaka i owaka lol A tak naprawdę, to on może ją sobie mieć co najwyżej na ekranie kompa...

110

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Snake napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tak mi wygląda z Twoich postów, że trochę ( big_smile ) Ci żal, że inni mają, a Ty nie big_smile

To jest taki mechanizm obronny pewnego gatunku facetów. Jakbym chciał, to bym ją miał ale nie chcę, bo ona taka, siaka i owaka lol A tak naprawdę, to on może ją sobie mieć co najwyżej na ekranie kompa...

Ja to wiem, Ty to wiesz, tylko Autor nie chce przyjąć do wiadomości i szuka sobie wytłumaczenia big_smile Tylko że serio mi go żal, jeśli już 45 lat szuka...

111

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

To nie fetysz. Wg mnie męstwo jest sexi mówiąc językiem nowoczesnym. "fajnie jak miały też seks z innymi?" - to jakoś wpływa na doznania erotyczne? pierwsze słyszę coś takiego....

Moje nie wpływa. A na ich owszem... Każdy człowiek jest inny, każdy seks jest inny, warto korzystać z tego piękna co nam Bóg daje.


I mam jeszcze taką opinię, że że trochę Ci żal, że inni mają, a Ty nie...

112

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

To nie fetysz. Wg mnie męstwo jest sexi mówiąc językiem nowoczesnym. "fajnie jak miały też seks z innymi?" - to jakoś wpływa na doznania erotyczne? pierwsze słyszę coś takiego....

Moje nie wpływa. A na ich owszem... Każdy człowiek jest inny, każdy seks jest inny, warto korzystać z tego piękna co nam Bóg daje.
I mam jeszcze taką opinię, że że trochę Ci żal, że inni mają, a Ty nie...

Ale co niby inni mają? Mają przetrącone kręgosłupy moralne, to mają. Ja mam opinię, że ma ten, kto nie miał okazji spartaczyć sobie życia przez jakieś przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie). Uważam, że kierowanie słowem na właściwe tory jest 0k (zero zabitych dosłownie) i ma ten, kto ma żonę i współżyje jedynie po ślubie. Ci mają. Cała reszta się pulta i miota. Nawet nie wnikam jak to jest, po prostu jest to zaprzepaszczenie możliwości przeżycia miłości w pełni i w całym pięknie doznania miłości na poziomie duchowym i cielesnym jednocześnie. Samo cielesne zjednoczenie bez duchowego? - przepraszam, ale zwierzęta też tak potrafią. To mamy się z nimi równać? Kuszenie zawsze jest, piękno kusi, ciało reaguje, ale męstwo - które jest wg mnie sexi i najbardziej pociągające - męstwo jest jedyną receptą na pokuszenia ciała. Nagroda to życie w przedsionku raju. Sprawdzić może jedynie osoba, która zaufa Bogu. A dodatkowo trzeba też pokochać i postarać się o rękę wybranej - sztuka, co? Łatwe nie jest. To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

113 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-29 03:09:58)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
Snake napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tak mi wygląda z Twoich postów, że trochę ( big_smile ) Ci żal, że inni mają, a Ty nie big_smile

To jest taki mechanizm obronny pewnego gatunku facetów. Jakbym chciał, to bym ją miał ale nie chcę, bo ona taka, siaka i owaka lol A tak naprawdę, to on może ją sobie mieć co najwyżej na ekranie kompa...

Ja to wiem, Ty to wiesz, tylko Autor nie chce przyjąć do wiadomości i szuka sobie wytłumaczenia big_smile Tylko że serio mi go żal, jeśli już 45 lat szuka...

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.
*********************
Patrol – amerykański film sensacyjny z 2006 roku, w reżyserii Andrew Davisa. Fabuła: "Film opowiada o pracy ratowników ze Straży Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Ben Randall jest jednym z najlepszych w tym fachu. Jednak podczas pewnej akcji traci całą załogę. Po tym wydarzeniu chce odejść ze służby. Jednak dowódca daje mu ostatnią szansę: ma szkolić młodych rekrutów Straży. Szkolenie ma trwać 18 tygodni. Jego uwagę zwraca Jake Fisher, który ma zadatki na ratownika, ale nie potrafi podporządkować się rygorom pracy zespołowej."
- najlepsza scena jest na początku filmu: ratownik ratuje kobietę i mężczyznę, kiedy stara się pomóc kobiecie to tonący facet w panice pcha się pierwszy do kosza ratowniczego...i odpycha kobietę, myśli jedynie o sobie, chce przeżyć nawet za cenę życia innych - czy taka postawa jest OK? A co robi facet, który bardziej od dobrej relacji z dziewczyną chce mieć fajny seks i musi kogoś mieć, no bo musi, jak inaczej? Czy nie poświęca w imię doznania ekstazy kogoś? Składam ofiarę moim bogom, bo moi bogowie to seks, przyjemność i miłe wspomnienie. A co z dziewczyną?

114

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

Zapomniałeś dodać słów "moim zdaniem". To raz, a dwa - co znaczy "mają już wszystko za sobą"? Pierwszy seks, który 'dokonał się' z kimś innym niż mąż/żona, to jest dla Ciebie to wszystko? Czy może w ogóle pierwszy seks?

I wybacz, ale ludzie głęboko religijni, chcąc żyć w zgodzie z tym, co pismo i ksiądz z ambony (czy też inny chrześcijański, duchowy przewodnik) głosi, z zasady mają raczej ubogie życie seksualne, dlatego nie wydaje mi się, aby dla większości społeczeństwa byli bardziej pociągający od tych mniej ograniczonych zakazami, nakazami, własnymi przekonaniami i tak dalej. Chyba, że masz tu na myśli jakąś zupełnie inną religię, opartą na postawie czerpiącej z życia, ale nie spodziewam się.

115 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-29 02:24:01)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

116 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-29 02:55:43)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

Zapomniałeś dodać słów "moim zdaniem". To raz, a dwa - co znaczy "mają już wszystko za sobą"? Pierwszy seks, który 'dokonał się' z kimś innym niż mąż/żona, to jest dla Ciebie to wszystko? Czy może w ogóle pierwszy seks?

No pierwszy raz mają za sobą, znaczy nie mogą być brani pod uwagę przez kogoś, kto dochowuje wierności Bogu do ślubu, przy czym prawdziwie oddany Bogu człowiek wcale nie myśli o szukaniu żony, on szuka Boga li-tylko, jeżeli rozezna, że jego powołaniem jest bycie mężem, to wtedy ewentualnie stara się o dziewczynę, ale warunkiem jest czystość po obu stronach, nie po jednej. Dla osoby wierzącej oczywistym jest brak seksu aż do czasu, że osoba wie, że np wejdzie w związek. Tego nikt z góry nie wie. Co prawda Kmicic wiedział - ale jak wiemy i tak miał spore kłopoty z własnym ego.

Olinka napisał/a:

I wybacz, ale ludzie głęboko religijni, chcąc żyć w zgodzie z tym, co pismo i ksiądz z ambony (czy też inny chrześcijański, duchowy przewodnik) głosi, z zasady mają raczej ubogie życie seksualne, dlatego nie wydaje mi się, aby dla większości społeczeństwa byli bardziej pociągający od tych mniej ograniczonych zakazami, nakazami, własnymi przekonaniami i tak dalej. Chyba, że masz tu na myśli jakąś zupełnie inną religię, opartą na postawie czerpiącej z życia, ale nie spodziewam się.

Tak, tak, moim zdaniem - to raczej oczywiste, nie cytuję tutaj nikogo, jak cytuję kogoś, to podaję kogo i biorę cytat w apostrofy.
Pismo i ksiądz podczas mszy nie mówi od siebie, jako kapłan jest przedstawicielem Boga i mówi słowo boże, tak to się mniej więcej rozumie. Bez takiego rozumowania można iść do knajpy i posłuchać kumpla, na to samo wyjdzie.
Zakazy i nakazy nie mają na celu ograniczanie, mają na celu uwolnienie, inaczej: WOLNOŚĆ. Od czego? Od grzechu. Co grzech robi? Zniewala.
Ludzie głęboko religijni mają pokój serca i miłość, którą mogą innym dawać. Ludzie "wyzwoleni" mają niepokój w sercu i brak miłości, zatem nic nie mogą dać. Taka jest różnica.
Moje zdanie - jw.

117 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-09-29 10:04:12)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

... przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie).

Uwielbiam przygodny seks tak samo jak seks z kobietami które znam. Cudownie być blisko razem, mieć orgazmy, i czerpać z tego mnóstwo szczęścia. Seks różni się tym od masturbacji, że w seksie jest drugi człowiek -- nie chodzi o samą przyjemność jak to nazwałeś -- obecność drugiej osoby daje duchowość, że jesteś z kimś.

Różnica jest taka jakby rozmawiać ze sobą, a rozmawiać z kimś. Twoje rozdzielenie przyjemności od szczęścia jest jakby rozdzieleniem słów od treści. Jakbyś twierdził, że rozmowa z kimś obcym to wydawanie dźwięków, i zwierzęta też wydają dźwięki, a dopiero jak masz rozmowę z wybraną na całe życie osobą, to wtedy to nabiera duchowości. Nieprawda. Można żyć z kimś całe życie i mieć kiepskie rozmowy, a potem kogoś obcego spotkasz, co po pierwszych słowach nawiązujesz dobry kontakt.



To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

A skąd wiesz, że szczęścia nie da? Ja czuję się szczęśliwy. Fajnie jest poznać dziewczynę i mieć z nią seks i się bardzo lubić.

118 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-02 01:13:44)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

... przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie).

Uwielbiam przygodny seks tak samo jak seks z kobietami które znam. Cudownie być blisko razem, mieć orgazmy, i czerpać z tego mnóstwo szczęścia. Seks różni się tym od masturbacji, że w seksie jest drugi człowiek -- nie chodzi o samą przyjemność jak to nazwałeś -- obecność drugiej osoby daje duchowość, że jesteś z kimś.

Różnica jest taka jakby rozmawiać ze sobą, a rozmawiać z kimś. Twoje rozdzielenie przyjemności od szczęścia jest jakby rozdzieleniem słów od treści. Jakbyś twierdził, że rozmowa z kimś obcym to wydawanie dźwięków, i zwierzęta też wydają dźwięki, a dopiero jak masz rozmowę z wybraną na całe życie osobą, to wtedy to nabiera duchowości. Nieprawda. Można żyć z kimś całe życie i mieć kiepskie rozmowy, a potem kogoś obcego spotkasz, co po pierwszych słowach nawiązujesz dobry kontakt.



To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

A skąd wiesz, że szczęścia nie da? Ja czuję się szczęśliwy. Fajnie jest poznać dziewczynę i mieć z nią seks i się bardzo lubić.

Mam na myśli szczęście w formie radości - kiedy raduje się serce oraz dusza tym, co mnie spotyka.
Chodzi o porównanie "przyjemność vs radość (nie szczęście - pomyliłem słowa)". Czy ta przyjemność i szczęście - o którym mowa - przemienia się też w radość, która trwa w wieczności?
Ja się kieruję tym co głosi xMarekD jako psycholog i ksiądz jednocześnie, sam aż tak mądry nie jestem: https://youtu.be/UFIyezxsRa0 .
Jeżeli wysłuchasz słowa jw - czy nadal widzisz sens w takiej formie kontaktowania się z kobietami, że głównie ten seks i seks. Dlaczego ten seks ciągle ma być na pierwszym planie?

Co do tego, że jesteś z kimś blisko i jest cudownie - to rozumiem. Ale seks i orgazmy bym jakoś może mniej eksponował, bo to wg mnie sprawy bardzo intymne. I chyba nie to jest najważniejsze, tak?
Obecność drugiej osoby na pewno wzbogaca wszelkie doznania, te duchowe szczególnie - zgoda.
Moje doświadczenie wskazuje na jedno i to bardzo dosadnie: można być z kimś i być jednocześnie bardzo samotnym, a to wg mnie jest wielkie nieporozumienie/tragedia. Seks tu nic nie pomoże.
A można być samotnym, ale jednak mieć nadzieję i nie upadać na duchu.
Może chodzi o to, że jak jest właściwa osoba z Tobą, to niczego nie brakuje - nie trzeba już nic więcej szukać....
Wracając do tematu jednak - czy zakaz seksu szkodzi? Wg mnie nie szkodzi, ale też sam zakaz to za mało, bo trzeba też wyjaśnić dokładnie "dlaczego?" taki zakaz funkcjonuje. Innymi słowy - samo tylko zakazywanie (bez uzasadnienia rozumowego) sensu nie ma. Jeżeli bym miał podawać przykład pary, która wg mnie jest godna podziwu i musiała działać w ukryciu (bez ślubu) to jest Johnny Depp i Vanessa Paradis - jak dla mnie Vanessa jest bardzo naturalna i nic nie gra w życiu. Mr Depp miał szczęście, że ją spotkał.

119 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-10-02 09:38:41)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam na myśli szczęście w formie radości - kiedy raduje się serce oraz dusza tym, co mnie spotyka.

Celem życia jest być szczęśliwym, ale taki sposób, aby szczęścia nikomu nie odbierać, ale dawać. Celem życia jest nauka dobrego postępowania, rozwój osobowy czy moralny (niech sobie każdy nazywa jak chce). Jak ktoś czyni zło, to zło do niego wraca, a jak ktoś czyni dobro to dobro do niego wraca. Jak dobro wraca, to czujemy szczęście, czyli radość -- nie do końca to rozróżniam... szczęście, to jakby ilość energii jaką mamy w duchu (to co innego niż dusza) zgromadzoną, a radość to odczuwanie tej energii. Tak jakby nasz duch był balonem który się może napełniać, albo opróżniać. Jak sie opróżnia, nie ma w nim ciśnienia, to czujemy depresję, brak energii, która nie jest niczym spowodowana -- to po prostu brak. Z kolei szczęście, czyli jeśli duch jest napełniony energią pod dużym ciśnieniem czujemy jak takie rozpieranie od środka, dlatego ==wpadamy== w depresję, a ==rozpiera== nas szczęście.



Chodzi o porównanie "przyjemność vs radość (nie szczęście - pomyliłem słowa)". Czy ta przyjemność i szczęście - o którym mowa - przemienia się też w radość, która trwa w wieczności?

Jeśli przeżyłeś coś dobrego, dla Ciebie i dla drugiej osoby, to przybywa Ci szczęścia, czyli w balonie wzrasta ciśnienie. Dobre wspomnienia zostają na zawsze. Energia może się za jakiś czas wyczerpać. Zatem nie można deprecionować chwil szczęścia z tego powodu, że są ulotne, że nie trwają wiecznie. One zostają nawet jeśli miną, staną się historią. Szkoda, że nie możemy ich wszsytkich dokładnie pamiętać. Darem jest wiedzieć kiedy one trwają TERAZ.



Ja się kieruję tym co głosi xMarekD jako psycholog i ksiądz jednocześnie, sam aż tak mądry nie jestem: https://youtu.be/UFIyezxsRa0 .
Jeżeli wysłuchasz słowa jw -

Okej! Lubię takie tematy. A w szczególności wystawić się na ostrzał światopoglądowy.



czy nadal widzisz sens w takiej formie kontaktowania się z kobietami, że głównie ten seks i seks. Dlaczego ten seks ciągle ma być na pierwszym planie?

Jeśli przeanalizujesz życie, to możesz dojść do wniosku że najważniejsze są relacje z innymi ludźmi -- to co z nimi robisz. Idziesz na wycieczkę z dziećmi, albo z żoną na wczasy, albo w zespole pracujesz w firmie, albo masz bliskiego przyjaciela, z którym od podstawówki "robisz biznesy", albo "towarzyszy broni" na wojnie. To są bardzo ważne elementy życia, obecność innych ludzi, ale za każdym razem jesteś z kimś i patrzycie w jakimś kierunku, nie patrzycie na siebie, nie jesteście sobą zainteresowani (nooo... wyjątkiem są dzieci i żona). Zatem seks jest wyjątkowy, bo koncentrujemy się na sobie, a cały świat się nie liczy. Celem jest druga osoba, a nie coś poza nią.

Wiem, że seks to tylko bliskość fizyczna, ale jak do tego dojdzie bliskość duchowa, przyjaźń/zauroczenie/zakochanie/miłość to wtedy jest idealnie. Bliżej z drugim człowiekiem już być nie można.



Co do tego, że jesteś z kimś blisko i jest cudownie - to rozumiem. Ale seks i orgazmy bym jakoś może mniej eksponował, bo to wg mnie sprawy bardzo intymne. I chyba nie to jest najważniejsze, tak?
Obecność drugiej osoby na pewno wzbogaca wszelkie doznania, te duchowe szczególnie - zgoda.

Nie wiem jak seks działa, tak od stronu duchowej. Może jednak jak się razem to robiło, to jakoś tak zbliża duchowo? Coś jak w sekcie naciąć palce i złączyć, aby krew się wymieszała?



Moje doświadczenie wskazuje na jedno i to bardzo dosadnie: można być z kimś i być jednocześnie bardzo samotnym, a to wg mnie jest wielkie nieporozumienie/tragedia. Seks tu nic nie pomoże.

Zobacz na moją sygnaturkę... smile smile    Masz rację -- można z kimś żyć i być samotnym. Pewnie czesto się tak dzieje. Ale nie nazywałbym tego wielką tragedią. Po prostu dwoje ludzi żyje razem, może mają dzieci, może kredyty, ale w ich relacji czegoś brakuje.



Może chodzi o to, że jak jest właściwa osoba z Tobą, to niczego nie brakuje - nie trzeba już nic więcej szukać....

Odpowiadałem sobie na to pytanie milion razy i nie wiem... Wydaje mi się, że seks jest delikatną pokusą, której nie czuć, ale jak Ci seksu brakuje to rośnie głód i zatruwa umysł, szczęście. Z drugiej strony może być jak narkotyk, że jak się rozpedzisz za bardzo, to potem ciągle byś chciał seksu. Są też ślepe uliczki -- pornografia, seks który ma coś innego zastąpić (ksiązka o tym jest pt. Dlaczego ludzie uprawiają seks, czy jakoś tak).


Wracając do tematu jednak - czy zakaz seksu szkodzi? Wg mnie nie szkodzi, ale też sam zakaz to za mało, bo trzeba też wyjaśnić dokładnie "dlaczego?" taki zakaz funkcjonuje. Innymi słowy - samo tylko zakazywanie (bez uzasadnienia rozumowego) sensu nie ma.
Jeżeli bym miał podawać przykład pary, która wg mnie jest godna podziwu i musiała działać w ukryciu (bez ślubu) to jest Johnny Depp i Vanessa Paradis - jak dla mnie Vanessa jest bardzo naturalna i nic nie gra w życiu. Mr Depp miał szczęście, że ją spotkał.

Nie znam ich historii. Jak ktoś potrzebuje dorgowskazów w postaci zakazu? Okej... może to dla niego dobre. To jak z ogniem -- może się poparzyć i zginąć, można ognia zakazać, aby było mniej poparzeń. Ale ja lubię ognisko...


EDIT... słuchałem księdza.

Pierwsze słowa księdza "szukanie przyjemności jest przejawem zniewolenia"... No to weźmy pod mikroskop najgorszy przykład -- seks za pieniądze. Jeśli dziewczyna jedyne co może od siebie dać, to przyjemność, to jest to zwykła usługa. Taki ograniczony seks, albo nawet nie seks. Ale jeśli ja ją lubię, a ona lubi mnie, i nawet jeśli się poznaliśmy przez płatny seks, to niewielka jest różnica, o ile w ogóle jest, pomiędzy seksem "z miłości" a takim płatnym. Dwoje ludzi jest ze sobą razem i się dobrze bawią. Jestem ja i jest ona -- ludzie, a nie rzeczy, są ciała, oczy, dusze.

Ksiądz porównuje seks do jedzenia. Fakt... ja też tak porównuję. Ale ksiądz ignoruje całkowicie, że seks jest czymś co ROBIMY Z DRUGIM człowiekiem. Tak jakby twierdził, że mogę nawiązać łączność na poziomie ludzkim z jedzeniem, albo tak jakby twierdził, że kobieta z którą mam seks jest rzeczą.

Następnie twierdzi, że jak jemy dla przyjemności, to sobie szkodzimy. Że jemy za dużo, albo niezdrowo, że nie taki jest cel jedzenia, bo jedzenie ma służyć odżywianiu a nie przyjemności.     Moje kontrargumenty:     (1) jeśli ktoś się przejada to sobie szkodzi... a przyjemność tutaj nie ma nic do rzeczy, czyli manipulacja polegająca na wymieszaniu prawdy z fałszem        (2) lubię zjeść coś dobrego, dlaczego miałbym tego nie robić? dlaczego miałoby to nie być przyjemne? jaki jest prawdziwy sens słów księdza? chętnie o tym porozmawiam.

Ksiądz twierdzi, że pogoń za przyjemnością doprowadza do krzywdzenia innych ludzi. Np. jeśli będę zły to komuś wbiję nóż w brzuch, bo to będzie dla mnie przyjemne.    Moje kontrargumenty:     (1) Seks jest przyjemnością dla dwojga kochanków, którzy czują się szczęśliwi; zatem wszystkie strony działania (ona i on) na tym korzystają, ich poczucie szczęścia rośnie;   jeśli wbijam komuś nóż w plecy, to nie jest moralne działanie, bo jedna strona na tym traci, jej szczęście maleje -- czyli mamy przykład pasożytnictwa;       (2) w seksie za pieniądze... jeśli on idzie do niej, jest niemiły, wyżywa się na niej to pasożytuje...      jeśli on idzie do niej, a ona oszukuje, to też pasożytuje.

120 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-02 23:24:06)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

EDIT... słuchałem księdza.

Pierwsze słowa księdza "szukanie przyjemności jest przejawem zniewolenia"... No to weźmy pod mikroskop najgorszy przykład -- seks za pieniądze. Jeśli dziewczyna jedyne co może od siebie dać, to przyjemność, to jest to zwykła usługa. Taki ograniczony seks, albo nawet nie seks. Ale jeśli ja ją lubię, a ona lubi mnie, i nawet jeśli się poznaliśmy przez płatny seks, to niewielka jest różnica, o ile w ogóle jest, pomiędzy seksem "z miłości" a takim płatnym. Dwoje ludzi jest ze sobą razem i się dobrze bawią. Jestem ja i jest ona -- ludzie, a nie rzeczy, są ciała, oczy, dusze.

Ksiądz porównuje seks do jedzenia. Fakt... ja też tak porównuję. Ale ksiądz ignoruje całkowicie, że seks jest czymś co ROBIMY Z DRUGIM człowiekiem. Tak jakby twierdził, że mogę nawiązać łączność na poziomie ludzkim z jedzeniem, albo tak jakby twierdził, że kobieta z którą mam seks jest rzeczą.

Następnie twierdzi, że jak jemy dla przyjemności, to sobie szkodzimy. Że jemy za dużo, albo niezdrowo, że nie taki jest cel jedzenia, bo jedzenie ma służyć odżywianiu a nie przyjemności.     Moje kontrargumenty:     (1) jeśli ktoś się przejada to sobie szkodzi... a przyjemność tutaj nie ma nic do rzeczy, czyli manipulacja polegająca na wymieszaniu prawdy z fałszem        (2) lubię zjeść coś dobrego, dlaczego miałbym tego nie robić? dlaczego miałoby to nie być przyjemne? jaki jest prawdziwy sens słów księdza? chętnie o tym porozmawiam.

Ksiądz twierdzi, że pogoń za przyjemnością doprowadza do krzywdzenia innych ludzi. Np. jeśli będę zły to komuś wbiję nóż w brzuch, bo to będzie dla mnie przyjemne.    Moje kontrargumenty:     (1) Seks jest przyjemnością dla dwojga kochanków, którzy czują się szczęśliwi; zatem wszystkie strony działania (ona i on) na tym korzystają, ich poczucie szczęścia rośnie;   jeśli wbijam komuś nóż w plecy, to nie jest moralne działanie, bo jedna strona na tym traci, jej szczęście maleje -- czyli mamy przykład pasożytnictwa;       (2) w seksie za pieniądze... jeśli on idzie do niej, jest niemiły, wyżywa się na niej to pasożytuje...      jeśli on idzie do niej, a ona oszukuje, to też pasożytuje.

To już się wydaje za bardzo skomplikowane na polemikę na sieci i tak pisemnie, każdy odbiera inaczej wykład xMarkaD, dlaczego? to zależy od ilości materiału, który znamy na ten temat wg mnie; ja przerobiłem dokładnie i zgadzam się 100% z wykładem, a to co mnie najbardziej utkwiło w głowie, to fragment o tym, że przyjemność jest osiągalna bezpośrednio a radość dopiero przez okazanie komuś miłości, ale tej prawdziwej, bo fałszywek jest tyle ile gwiazd na niebie. Zakaz seksu na mój rozum odnosi się do tego, że lepiej jest poczekać do ślubu i dobrze się poznać, bo dobry wybór ma kluczowe znaczenie dla trwałości związku, a seks i tak będzie. Po ślubie na 100% jest seks, ale wyboru się nie poprawi.

Tam na początku jest powiedziane w wykładzie: "...jeżeli sensem seksualności by była przyjemność" - to jest warunek, "to już jesteśmy niewolnikami...". Wszędzie tam, gdzie działamy na zasadzie szukania przyjemności, tam wchodzimy na płaszczyznę niewolnictwa/zniewolenia (czyli grzechu). To jest mądrze powiedziane. "Szukanie przyjemności jest drogą! do zniewolenia". Czyli jest złym kierunkiem, nie jest od razu zniewoleniem, ale prowadzi do niego. To jest mądre, bo to otwiera dyskusję, nie zamyka. To nie jest stwierdzenie, że coś się już stało i END, to jest tylko zagajenie całej rozmowy, otwarcie tematu. Potem xMarekD wyjaśnia dlaczego.

121

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Przesłuchałem całość.

Bóg tak ludzi stworzył, aby z seksu płynęła przyjemność, i dzięki temu się rozmnażają -- to jest ta siła co ich pcha do seksu. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chce się poznać, to koniecznie powinni uprawiać seks.

Nie rozumiem dlaczego do seksu trzeba przypiąć kategorie typu "tylko przyjemność", "tylko cielesność". A przecież ona jest człowiekiem... są jej oczy, jej ciało, włosy, śmiech, spojrzenie, dotyk. Wszystko. Bardzo dużo. Ona nie jest rzecza, która daje przyjemność, ale my się razem bawimy. Co w tym złego? Gdzie tutaj niewolnictwo? Friends shaking hands saying how do you do, they really say I love you. Radość ze spotkanie drugiego człowieka. Ale seks jest bliżej niż how do you do.

122 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-10-04 23:42:18)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

Bóg tak ludzi stworzył, aby z seksu płynęła przyjemność, i dzięki temu się rozmnażają -- to jest ta siła co ich pcha do seksu. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chce się poznać, to koniecznie powinni uprawiać seks.

Przyjemność towarzyszy aktom miłosnym, to zgoda. Bóg też nakazał się rozmnażać i zaludniać Ziemię, też zgoda. Czy do poznania się na poziomie rozumu (czyli poziom człowieka) potrzeba seksu?

Gary napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego do seksu trzeba przypiąć kategorie typu "tylko przyjemność", "tylko cielesność". A przecież ona jest człowiekiem... są jej oczy, jej ciało, włosy, śmiech, spojrzenie, dotyk. Wszystko. Bardzo dużo. Ona nie jest rzecza, która daje przyjemność, ale my się razem bawimy. Co w tym złego? Gdzie tutaj niewolnictwo? Friends shaking hands saying how do you do, they really say I love you. Radość ze spotkanie drugiego człowieka. Ale seks jest bliżej niż how do you do.

Wydaje mi się, że nikt nie przykleja takiej łatki, chodzi o wskazanie, że sensem aktu miłosnego nie jest przyjemność. Seks jest przyjemny, ale sensem jego nie jest doznawanie tej przyjemności. Gdy ta ww przyjemność staje się sensem seksu, to wchodzimy na drogę do zniewolenia. Co zatem jest sensem seksu(alności)? Na to pytanie odpowiada wg mnie ww wykład xMarkaD. Jaki jest SENS tego aktu.

Na stronie
[nieregulaminowy link]
jest dość ciekawy opis problemu.

Kawałek tekstu z opisu z ww strony: "My, którzy rozumiemy prawdę, musimy się temu sprzeciwić. Na swoim palcu mam pierścień czystości. Jak przyznałem, zanim zwróciłem się do Boga, byłem najdalej, jak tylko się da od bycia czystym. Ale posłuchajcie, to nie znaczy, że nie możecie raz jeszcze ślubować, że będziecie znów czyści. Ja noszę ten pierścień jako przypomnienie. Zawiodłem w przeszłości, ale Bóg daje mi duchowe rozeznanie w sprawach seksualności, seksu i jego przeznaczenia, tego, jaki był Jego zamysł. Otrzymawszy zrozumienie, będę to teraz szanował. Nie zamierzam ot tak wziąć ten niesamowity dar, który dał mi Bóg, by go sobie wypaczać dla swojej pokrętnej przyjemności. Przyjemnym tak czy inaczej będzie używanie go we właściwy sposób kiedyś z żoną. Jest w tym wielka przyjemność, ale to będzie w Panu, to będzie coś, co Pan może błogosławić."

A tutaj MOCNE świadectwo nawrócenia młodego człowieka "Czym jest zło, gdy go nie widać? - Sergiusz Orzeszko": https://youtu.be/fqnRf0NkTFA

123

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

Tak, czekam do ślubu i czuję się z tym dobrze. Dziewczyna ma mniej lat. Ślub planuję w przyszłości, na razie tyle mogę powiedzieć. Jedyne co wiem, to osoba jest właściwa i jestem pewien wyboru. Poczułem, że dotarłem do celu mojej drogi i mogę odpocząć w końcu, bo naprawdę nie jest łatwo znaleźć osobę, która jest właściwa. Sporo błędów, sporo boksowania się ze światem. Ale można smile

124 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-04 23:55:46)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

Tak, czekam do ślubu i czuję się z tym dobrze. Dziewczyna ma mniej lat. Ślub planuję w przyszłości, na razie tyle mogę powiedzieć. Jedyne co wiem, to osoba jest właściwa i jestem pewien wyboru. Poczułem, że dotarłem do celu mojej drogi i mogę odpocząć w końcu, bo naprawdę nie jest łatwo znaleźć osobę, która jest właściwa. Sporo błędów, sporo boksowania się ze światem. Ale można smile

Czyli nie uprawiałeś jeszcze seksu, a masz 45 lat? A ta dziewczyna wie o tym, że jest Twoją szczególną wybranką? Ile to jest "mniej"?

W sumie tak z ciekawości tylko pytam, bo nawet mnie dziwi, że chciało Ci się odkopać moje pytanie, które olałeś dawno temu. Widocznie w wątku za mały ruch. Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

125

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

No pierwszy raz mają za sobą, znaczy nie mogą być brani pod uwagę przez kogoś, kto dochowuje wierności Bogu do ślubu, przy czym prawdziwie oddany Bogu człowiek wcale nie myśli o szukaniu żony, on szuka Boga li-tylko, jeżeli rozezna, że jego powołaniem jest bycie mężem, to wtedy ewentualnie stara się o dziewczynę, ale warunkiem jest czystość po obu stronach, nie po jednej. Dla osoby wierzącej oczywistym jest brak seksu aż do czasu, że osoba wie, że np wejdzie w związek. Tego nikt z góry nie wie. Co prawda Kmicic wiedział - ale jak wiemy i tak miał spore kłopoty z własnym ego.

Tylko widzisz, zakładasz, że wszyscy myślą i czują podobnie, a ja nie widzę wokół siebie ludzi, którzy są smutni tylko dlatego, że pierwszy seks mieli za sobą nie będąc czyimś mężem/żoną. Czyżbyśmy żyli w jakimś innym świecie?

mmJUTnetPL napisał/a:

Zakazy i nakazy nie mają na celu ograniczanie, mają na celu uwolnienie, inaczej: WOLNOŚĆ. Od czego? Od grzechu. Co grzech robi? Zniewala.
Ludzie głęboko religijni mają pokój serca i miłość, którą mogą innym dawać. Ludzie "wyzwoleni" mają niepokój w sercu i brak miłości, zatem nic nie mogą dać. Taka jest różnica.
Moje zdanie - jw.

Poprzednio miałam na myśli, że osoby, które czują wolność w Twoim rozumieniu tematu, seksualnie nie są atrakcyjne dla większości społeczeństwa z uwagi na brak wolności w seksie. Tak więc jedno z drugim się wyklucza. Jednym słowem tu trzeba po prostu szukać podobnych do siebie.

Z uwagi na Twój ostatni post dodam na koniec, że pojawia się u mnie przypuszczenie, że to nie był Twój świadomy wybór, ale samo życie za Ciebie zdecydowało, że przez 45 lat (powiedzmy sobie szczerze - to bardzo długo) nigdy nie zaznałeś tego rodzaju bliskości i dlatego dorobiłeś sobie do tego całą ideologię, usiłując wszystkich przekonywać, że stoisz ponad tym. 
I jeśli tak jest w istocie, to byłoby świetnie, gdybyś innym nie wytykał, że myślą, czują i postępują inaczej.

126

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

127 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 00:23:23)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

Ale chyba praktycznie go już potem wykonują? I dopiero potem się wypowiadają?

I zgrabnie ominąłeś pytanie - ile lat ma dziewczyna i czy wie, że jest Twoją szczęśliwą wybranką...

128

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:

Tylko widzisz, zakładasz, że wszyscy myślą i czują podobnie, a ja nie widzę wokół siebie ludzi, którzy są smutni tylko dlatego, że pierwszy seks mieli za sobą nie będąc czyimś mężem/żoną.
Czyżbyśmy żyli w jakimś innym świecie?
Poprzednio miałam na myśli, że osoby, które czują wolność w Twoim rozumieniu tematu, seksualnie nie są atrakcyjne dla większości społeczeństwa z uwagi na brak wolności w seksie.
Tak więc jedno z drugim się wyklucza. Jednym słowem tu trzeba po prostu szukać podobnych do siebie.

Nic nie zakładam. Jedni się zgadzają a inni nie. Czy ja coś pisałem o smutku? Kiedy? Pytanie zupełnie bez sensu o ten inny świat. "Wolność" w seksie? Co to za maksyma??? Widzę, że polemika jakoś nie przypada Tobie do gustu. Trudno się odnieść do Twoich uwag. Podobnych w jakim sensie?

Olinka napisał/a:

...dorobiłeś sobie do tego całą ideologię, usiłując wszystkich przekonywać, że stoisz ponad tym.

Ponad czym? Trzeba czytać ze zrozumieniem. Nie piszę nic o ideologii. Poruszam temat seksu(alnego) korzystania z własnego ciała. I jakie to może nieść konsekwencje dla ciała i duszy.

Olinka napisał/a:

I jeśli tak jest w istocie, to byłoby świetnie, gdybyś innym nie wytykał, że myślą, czują i postępują inaczej.

A tutaj są dzieci na forum? Czy dorośli? I sądzisz, że można tak komuś dorosłemu wtykać? Chyba - jak na mój rozum - obraziłaś sporą jak nie 100% osób na forum. Ja odnoszę się do tematu i czasem polemizuję z konkretnymi osobami. Jak ktos czyta, to chyba nie musi brać tego do siebie? Ma rozum czy nie? Bo widzę, że pozbawiłaś forumowiczów rozumu tą uwagą.

129 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 00:46:20)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

Ale chyba praktycznie go już potem wykonują? I dopiero potem się wypowiadają?

I zgrabnie ominąłeś pytanie - ile lat ma dziewczyna i czy wie, że jest Twoją szczęśliwą wybranką...

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

130 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 00:39:58)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

A to nie mam więcej pytań big_smile big_smile big_smile

Chociaż, nie, mam jedno - ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?

Posty [ 66 do 130 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024