Porozmawiajmy spokojnie bez propagandy.
Wśród księży a także portali katolickich w stylu Fronda dominuje wiejski bolesny bełkot w stylu "wiedziały gały co brały. A nic wiedziały ponieważ jak wynika ze statystyk i także mojej obserwacji problemy zaczynają się dopiero po wspólnym zamieszkaniu. Wcześniej motylki oraz pojedyncze spotkania z partnerem skutecznie ukrywają charakter przemocowca. Nawet nie musi być w tym okresie znaków. Teraz sedno. Powiedzmy Joanna przyjęła zaręczyny Tomasza. Tomasz niby jest w porządku, zależy mu na niej więc prosi o zaręczyny ona je w końcu przyjmuje. Problem zaczyna się później ponieważ w tym momencie specjaliści, księża a także blogerki i blogerzy także na tym portalu doradzają WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ CZYLI WSPÓLNE ZAMIESZKANIE NA PRÓBĘ GDY SA JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI. I tu zaczyna się problem ponieważ CI SAMI MĄDRZY UWAGA uważają że seks nie jest najważniejszy ale jest bardzo ważny. Mówił o tym nawet sam ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk. Ci sami mówią że jak razem zamieszkacie to seks będzie naturalnym spoiwem danym przez Boga/matkę naturę rodzajowi ludzkiemu. Niby prawda ale jak to zebrać i połączyć do kupy to wyjdzie sama sprzeczność......
Kontynuujmy więc historyjkę Kochająca Joanna jako szanująca się osoba dedycje się na wspólne zamieszkanie by poznać lepiej partnera tak słyszała od swojej matki która chce dla niej dobrze. Od przyjaciółki dalszej rodziny a także od blogerów, nawet ksiądz był za, choć liczy na szybki ślub. No i zamieszkała jako że już zaczęła dojrzewać to podobnie jak jej maż choć w mniejszym stopniu zaczęła odczuwać potrzebę seksu. Jako katoliczka wie że przedmałżeński seks to grzech ale powoli zaczyna mieć mętlik w głowie ponieważ od tych samych osób słyszy że seks jest nie najważniejszą ale i tak bardzo ważną częścią związku. Z resztą Tomasz podobnie a nawet gorzej czuje się widząc codziennie Joanne. Jako że my mężczyźni potrzebujemy więcej fizycznych bodźców Tomasz doskonale znając jedyne dobre dla siebie wyjście z tej sytuacji postanawia porozmawiać ze swoją dziewczyną o ślubie jako jedynym wyjściu z tej chorej sytuacji. No i biorą ślub po ślubie pomimo dobrego seksu facet powoli pokazuje swoje prawdziwe oblicze wychodzi z z niego przemocowiec czego ona po ślubie nie może przez długi czas pojąć. Czuje że to wszystko jej wina czuje się z tym źle i ukrywa wszystko przed swoją rodziną nawet własną matką.
Tak taki scenariusz jest bardzo częstym scenariuszem katolickich małżeństw. Z resztą jak tu się rozwieść po ślubie konkordatowym bądź kościelnym.
Może ktoś mi przyzna rację.
Może ktoś mi przyzna rację.
Przyznaje, calkowita. I jeszcze jedno dodam - to jest wlasnie wynik tego, jak ktos ma za malo wlasnego rozumu tylko slucha wszystkich dookola i kieruje sie opiniami to tego to tamtego. Ja uznaje zasade, kieruj sie swoim sumieniem i tym co Ci wlasny rozum podpowiada. Bo ile kosciolow i bloggerow tyle opinii. Naprawde idzie w tym zglupiec.
A Pan Bog chyba ma za wiele na swojej sedziwej glowie, zeby sie takimi pierdolami, jak kto z kim i w jakim terminie sypia, zajmowal. To akurat domena fanatykow religijnych roznej masci i pochodzenia.
4 2014-10-09 18:25:06 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-10-09 18:27:14)
Mi się wydaje że księża doskonale zdają sobie z tego sprawę i teraz w Oławie gdzie mieszka moja kuzynka ksiądz każe modlić się za odrzuceniem konwencji przeciwdziałania przemocy wobec i kobiet i przemocy w rodzinie bo to gender(diabeł) i basta ![]()
Na szczęście w moim mieści nie wiem czy tak jest ponieważ nie chodzę do kościoła nawet odświętnie, ba nawet nie wiem kto jest księdzem w mojej parafii ![]()
Pamiętam tylko obleśnego spaślaka który dawno temu gdy byłem jeszcze mały chciał wyciągnąć od naszej rodziny kasę i pytał czemu ans nie widzi w kościele, w ogóle groził nam. Odpowiedzieliśmy głośno że to rodzina ateistów i więcej go nie było.
PIszesz o oczywistości i chcesz jeszcze poparcia. ![]()
Z tymi księżmi to różnie bywa. Nie wszyscy są aż tacy ciemni. Pamiętam, że gdy z żoną szykowaliśmy się do ślubu byliśmy wziąć jakieś tam karteczki bo braliśmy ślub nie w swojej parafii. Ksiądz gdzieś tam w swoje papiery wpisywał nasz adres więc podaliśmy. Zapytał "a to mieszkacie razem przed ślubem?" my, że tak na to ksiądz "takie czasy" i bez słowa wydał karteczki i jeszcze był bardzo miły ![]()
Co do czystości przed ślubem to dla mnie to jakiś abstrakcyjny temat w ogóle. Jeśli kocham kogoś, jest to dla mnie osoba najbliższa, z którą wiążę plany dalszego życia to nikt mi nie będzie mówił kiedy mamy uprawiać seks. Nie wiem co się roi w tych ultrakatolickich łbach ale oni chyba seks widzą jedynie przez pryzmat bzykanka z przypadkowymi partnerami. Nie widzą, że w związku pełnym miłości seks jest dopełnieniem i nie ważne czy ze swoją ukochaną robię to po ślubie czy przed czy w łóżku czy na klatce schodowej jeśli się kochamy to jest to piękne i basta ![]()
7 2014-10-13 14:31:14 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-10-13 14:38:08)
Co do czystości przed ślubem to dla mnie to jakiś abstrakcyjny temat w ogóle. Jeśli kocham kogoś, jest to dla mnie osoba najbliższa, z którą wiążę plany dalszego życia to nikt mi nie będzie mówił kiedy mamy uprawiać seks. Nie wiem co się roi w tych ultrakatolickich łbach ale oni chyba seks widzą jedynie przez pryzmat bzykanka z przypadkowymi partnerami. Nie widzą, że w związku pełnym miłości seks jest dopełnieniem i nie ważne czy ze swoją ukochaną robię to po ślubie czy przed czy w łóżku czy na klatce schodowej jeśli się kochamy to jest to piękne i basta
Zgadzam sie i ja i ogromna rzesza ludzi z Toba, ale poczekaj, jak tu zaraz niektorz cytatami, z tej czy innej Ksiegi tego czy owego autora, poleca. Dowiesz sie prawd oczywistych i tego, jak bedziesz w beczce ze smola za to dopelnienie milosci bulgotal:)
Ja gdy poszłam do spowiedzi przedślubnej i wyspowiadałam się z wiadomego grzechu, ksiądz odpowiedział, że on osobiście nie rozumie, jak można chcieć brać slub katolicki skoro postepuje się nie po katolicku. Poza tym dowiedziałam się, że jestem nielogiczna, bo przecież po pierwsze, Pan Bóg wyraźnie powiedział "Nie cudzołóż", a po drugie przecież tyle się słyszy o małżeństwach, które się rozpadły, bo ludzie współżyli przed ślubem. Niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale słyszałam raczej o odwrotnych przypadkach (tzn. brak współżycia=brak pełnego poznania drugiej osoby, a więc potem często rozczarowanie i koniec). No ale przecież księdza nie spytam, z jakiego źródła czerpał takie statystyki. Po spowiedzi całą mszę przeryczałam jak głupia, bo poczułam się naprawdę jak nielogiczna jawnogrzesznica, niby rozgrzeszenie dostałam, ale miałam opory przed przystąpieniem do Komunii Św. ... A odległe skutki tego wydarzenia są takie,że po ślubie jeszcze tylko 2 razy poszłam do kościoła, teraz nie chodzę i dobrze mi z tym. Zawsze wolałam się modlić w domu i w samotności. I czuję, że do spowiedzi też długo nie pójdę...
A poza tym, to chyba za ten grzech nie żałowałam... ![]()
Po co w ogóle mówiłaś o tym w konfesjonale? Rozumiem, ze pewnie nie chciałaś zataić "grzechu". Tak jak wcześniej pisałem nie ogarniam rozumem jak seks dwojga kochających się, szanujących i planujących wspólne życie ludzi może być uważany za coś nieodpowiedniego
tyle się słyszy o małżeństwach, które się rozpadły, bo ludzie współżyli przed ślubem
Tak, tak statystyki prosto z głowy księdza w konfesjonale. Chyba wszystkie małżeństwa, które znam i znałem współżyły przed ślubem. Niektórzy się rozstali, niektórzy nie. Jedni dopuszczali się zdrady, inni są wierni i kochający. Nie ma reguły moim zdaniem a takie gadanie jak to, które przytoczyłaś to można między baki włożyć
10 2014-10-21 17:36:25 Ostatnio edytowany przez Pontnick (2014-10-21 17:53:15)
Po co w ogóle mówiłaś o tym w konfesjonale? Rozumiem, ze pewnie nie chciałaś zataić "grzechu".
A nie zadałeś sobie trudu, by zapytać? Po co iść do spowiedzi, żeby kłamać?
Tak, tak statystyki prosto z głowy księdza w konfesjonale. Chyba wszystkie małżeństwa, które znam i znałem współżyły przed ślubem. Niektórzy się rozstali, niektórzy nie. Jedni dopuszczali się zdrady, inni są wierni i kochający. Nie ma reguły moim zdaniem a takie gadanie jak to, które przytoczyłaś to można między baki włożyć
Jest reguła. Statystyki wzięte z głowy Wątłusza_Pierwszego.
Kobieta jak zakochana to ślepa. Nawet jakby widziała przed ślubem, że coś jest nie tak to i tak by za niego wyszła mówiąc sobie "po ślubie się zmieni". Zresztą ile to jest związków nieformalnych nawet gdzie on ją leje, a ona go nie chce zostawić bo przecież go kocha. Uważam, że przemoc w rodzinie to kwestia bardziej złożona, a twierdzenie, że kościół poprzez swoje nauczanie przyczynia się do tego mocno przesadzone.
Wątłusz_Pierwszy napisał/a:Po co w ogóle mówiłaś o tym w konfesjonale? Rozumiem, ze pewnie nie chciałaś zataić "grzechu".
A nie zadałeś sobie trudu, by zapytać? Po co iść do spowiedzi, żeby kłamać?
Wątłusz_Pierwszy napisał/a:Tak, tak statystyki prosto z głowy księdza w konfesjonale. Chyba wszystkie małżeństwa, które znam i znałem współżyły przed ślubem. Niektórzy się rozstali, niektórzy nie. Jedni dopuszczali się zdrady, inni są wierni i kochający. Nie ma reguły moim zdaniem a takie gadanie jak to, które przytoczyłaś to można między baki włożyć
Jest reguła. Statystyki wzięte z głowy Wątłusza_Pierwszego.
To nie są statystyki a moje przemyślenia i obserwacje. Natomiast jeśli księża się powołują na badania i statystyki niech podadzą ich źródło. Jeśli go nie mają to to co mówią też jest jedynie ich luźną obserwacją.
Poza tym dziwna sprawa - jakoś ludzi, którzy nie mają problemu z seksem przedmałżeńskim mało obchodzi to, że ktoś chce z tym czekać do ślubu. Za to ci, którzy są przeciwnikami seksu przed ślubem bardzo się martwią tymi, którzy ten seks uprawiają.
Niech sobie każdy żyje jak chce byleby innych nie krzywdził. Jakoś nie wydaje mi się by kochający się ludzie robili sobie krzywdę uprawiając ze sobą seks czy to przed czy po ślubie
Poza tym dziwna sprawa - jakoś ludzi, którzy nie mają problemu z seksem przedmałżeńskim mało obchodzi to, że ktoś chce z tym czekać do ślubu. Za to ci, którzy są przeciwnikami seksu przed ślubem bardzo się martwią tymi, którzy ten seks uprawiają.
Tu chyba znowu mówisz o swoich luźnych przemyśleniach. Samo istnienie tego wątku i Twoje wypowiedzi wskazują, że jednak się interesują i martwią. Ba mówią o szkodliwości tego procederu.
Seks przedmałżeński szkodzi? Na pewno? A jeśli tak, to komu/czemu?
Ludziom, którzy stanowią o sobie, którzy używają rozumu zgodnie z przeznaczeniem - nie. Ludziom bojaźliwym, ulegającym wpływom - być może. Nie znam żadnych badań naukowych na ten temat. Nie znam też badań, które wykazały korelację między seksem przedślubnym a rozpadem małżeństwa. Jeśli takie są, chętnie przeczytam.
Czy zakaz seksu przedmałżeńskiego szkodzi? Zachęcam do posłuchania tego, co mają do powiedzenia seksuolodzy.
(...) Samo istnienie tego wątku i Twoje wypowiedzi wskazują, że jednak się interesują i martwią. Ba mówią o szkodliwości tego procederu.
Uprzedzając podobne twierdzenia pod moim adresem.
To, co mnie martwi to przedstawianie poglądów/opinii jako fakty. To, co mnie martwi, to zastraszanie innych. Choć też wiem, czemu straszenie jest takie 'modne'. Przestraszonymi ludźmi łatwiej kierować. Skłóconymi ze sobą - także. Problem ten nie jest jednak tematem tego wątku.
Aaaaaa! Jeszcze jedno. Zajrzałam do tego wątku, jak do niemal każdego. Taka moja rola.
15 2014-10-22 10:36:37 Ostatnio edytowany przez Pontnick (2014-10-22 10:56:15)
To, co mnie martwi to przedstawianie poglądów/opinii jako fakty. To, co mnie martwi, to zastraszanie innych. Choć też wiem, czemu straszenie jest takie 'modne'. Przestraszonymi ludźmi łatwiej kierować. Skłóconymi ze sobą - także. Problem ten nie jest jednak tematem tego wątku.
A jaki jest temat tego wątku? Problem z widzeniem na jedno oko?
Czy zakaz seksu przedmałżeńskiego szkodzi? Zachęcam do posłuchania tego, co mają do powiedzenia seksuolodzy.
Ale w tym pięknym forum jest dział o seksuologii człeka. Tu ktoś stworzył dział religijny, a nawet duchowy, więc może warto pokusić się na spojrzenie z punku widzenia aksjologii?
Pokusiłam się.
PRZED napisaniem poprzedniego posta. I nie zmienię w swym poście ani jednego słowa.
Rozumiem też, że masz zdanie odmienne od mojego.
Nie znam żadnych badań naukowych na ten temat. Nie znam też badań, które wykazały korelację między seksem przedślubnym a rozpadem małżeństwa. Jeśli takie są, chętnie przeczytam.
To co mnie martwi to przedstawianie poglądów/opinii jako fakty. To, co mnie martwi, to zastraszanie innych. Choć też wiem, czemu straszenie jest takie 'modne'.
Widać nie zadałaś sobie trudu, nawet najmniejszego, aby do takich badań dotrzeć.
Jest ich całkiem dużo.
Prowadzone były na uniwersytetach amerykańskich (przykładowo: Nowy Jork, Sacramento, Filadelfia).
Wyniki niektórych badań były opublikowane w "Journal of Family Psychology".
Także na polskim gruncie były prowadzone - ich wyniki były publikowane na UŚ, Uniwersytecie Poznańskim.
Pisał o tym też ongiś wybitny polski psychiatra (może słyszałaś) Kępiński.
Wyniki badań bywają zaskakujące.
18 2014-10-22 11:40:56 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-22 11:42:41)
Och, gdyby jeszcze to, że małżeństwo jest trwałe znaczyło także, że jest szczęśliwe...
Co mi po wiedzy, że 50/100/150 lat temu seks przedmałżeński był rzadkością, a małżeństwa zawierane na całe życie jak, równoczwśnie znaczyło to to, że kobieta była tylko seksualnym narzędziem do zaspokajania potrzeb mężczyzn. A jak jej popęd był zbyt duży to się jej usuwało łechtaczkę, żeby mąż miał spokój...
Co mi po trwałości małżeństwa jak by mi nie było wolno głośno wypowiedzieć słowa "orgazm" , bo to tylko dziwka może...
Zakaz seksu przedmałżeńskiego jest szkodliwy - jak każdy zakaz mający na celu wymuszenie podjęcia decyzji bez znajomości zagadnienia. No ale kto jak kto, ale kościół katolicki uwielbia męczenników. Nawet w małżeństwach...
luc, dziękuję za informację
; zależało mi na współczesnych badanach.
Ironia jest zupełnie zbędna.
20 2014-10-22 14:32:16 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-22 18:04:17)
luc, dziękuję za informację
; zależało mi na współczesnych badanach.
Ironia jest zupełnie zbędna.
Badania są jak najbardziej współczesne. Wszystkie (o których pisałam) były przeprowadzane po roku 2000, może któreś w latach 90-tych.
To chyba spełnia wymóg współczesności? ![]()
Kępiński oczywiście pisał nieco wcześniej (jednak nie w czasach starożytnych), ale jego obserwacje są w dużej mierze uniwersalne, nawet jeśli wziąć pod uwagę zmieniające się czasy i obyczajowość (a może nawet dlatego).
Ironia wzięła się na skutek Twojej wypowiedzi, którą cytowałam.
Antoni Kepiński zmarł w 1972 roku.
Zainspirowana informacją o badaniach, zajrzałam do wuja Google.
Znalazłam artykuł (Kwartalnik Naukowy 3 (7) 2011) dr Weroniki Juroszek z Zakładu Nauk o Rodzinie Uniwersytetu Śląskiego, a w nim przytoczone wyniki badań J. Teachman, z których jasno wynika, że nie ma związku między życiem seksualnym między przyszłymi małżonkami a trwałością ich małżeństwa. Jest w innej sytuacji, zacytuję:
(...)dla przewidywanej trwałości małżeństwa duże znaczenie ma fakt, czy kobieta kohabitowała (lub miała stosunki seksualne) przed ślubem z innymi osobami, aniżeli sam małżonek. W przypadku kobiety fakt kohabitacji (lub prowadzenia życia seksualnego) z większą liczbą partnerów sprzyjał nietrwałości małżeństwa. (...)
Szukać i czytać będę dalej. Dzięki. ![]()
Edit:
Zachęcam do przeczytania całego artykułu (to tylko 11 stron). Warto.
22 2014-10-22 15:09:50 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-22 15:28:55)
Znalazłam artykuł (Kwartalnik Naukowy 3 (7) 2011) dr Weroniki Juroszek z Zakładu Nauk o Rodzinie Uniwersytetu Śląskiego, a w nim przytoczone wyniki badań J. Teachman, z których jasno wynika, że nie ma związku między życiem seksualnym między przyszłymi małżonkami a trwałością ich małżeństwa.
Szukać i czytać będę dalej. Dzięki.
Nie są to jedyne wyniki badań, które są powołane w tej pracy, o ile dobrze pamiętam.
Zresztą, to oczywiste, że badania i wyniki będą różne. Nie twierdzę i nie twierdziłam, że są wyłącznie takie, które zauważają szkodliwość seksu przedmałżeńskiego dla trwałości małżeństwa.
To Ty pisałaś, że takich badań nie znasz.
Myślę zresztą, że dokładniejsze badania były prowadzone za oceanem.
Bardzo proszę ![]()
W dużym sensie przyznaję Ci rację. Jesteś ateistą ale może trochę bardziej obiektywne w tym temacie będzie moje zdanie jako katolika. Sam dokonuję tego okropnego czynu zwanego seksem przedmałżeńskim
ale moim zdaniem nie popełniam grzechu. Uważam, że popełniłbym go gdybym wyrwał jakąś pierwszą lepszą i przeleciał ot tyle, albo kochał się z kobietą z którą nic emocjonalnie mnie nie łączy. Na seks zdecydowaliśmy się wtedy, kiedy już wiedzieliśmy, że spędzimy ze sobą życie, weźmiemy ślub i zamieszkamy razem. Są ku temu pewne opóźnienia, bo nie chcemy pójść na swoje "na golasa", dlatego teraz oszczędzamy tyle ile możemy, aby mieć jakiś start. Też oczywiście nie jest tak, że odmawiamy sobie jakiegoś wyjazdu we dwoje, wakacji czy odrobiny luksusu bo jednak też chcemy mieć coś z tej naszej młodości, która mam nadzieję będzie trwać wiecznie. Ja po prostu uważam, że seks przedmałżeński pewnie i w jakimś stopniu jest grzechem ale jak to bywa w przypadku grzechów nie tylko fakt czynu jest ważny ale okoliczności jego zajścia. Jeżeli żyjesz w zgodzie ze swoim sumieniem, praktycznie mimo braku przysięgi małżeńskiej spełniasz ją to jest to bardzo wyraźny czynnik łagodzący.
Co do nauk Kościoła Katolickiego to niestety podupada on na wartości. Nie wiem jak to nazwać skoro w Watykanie już podejmuje się rozmowy na temat ślubów par homoseksualnych co jest sprzeczne z całą religią. Owszem teraz tego nie wprowadzą bo to byłby szok ale jak jakiś skrajny liberał będzie papieżem to kto wie... Moim zdaniem właśnie powinno się poszerzyć kwestie rozwodów kościelnych w związku z takimi zajściami jak psychopatyczne zachowanie, alkoholizm itp. Z drugiej strony też nie powinno być tak że ludzie zawierają śluby bo tak im przyjdzie ochota jak to ma często miejsce wśród osób z showbiznesu. Ogólnie żyjemy w czasach apostazji kiedy Kościół Katolicki mocno traci na wiarygodności, bo po prostu schodzi z dobrze utartej ścieżki. Co gorsza ma jeszcze mnóstwo własnych wrogów w swoich szeregach tj. oszustów, nepotów, pedofilów itp. To nie buduje społecznego zaufania.
Seks przed małżeński to cudzołóstwo - wszeteczeństwo inaczej mówiąc. Ktoś mógłby powiedzieć że jestem fanatykiem religijnym, nie, nie jestem.Chyba że powiesz że Jezus Chrystus też jest fanatykiem. Jezus wyraźnie powiedział,że każde inne obcowanie [bara bara po mojemu] poza małżeństwem to cudzołóstwo.
Ludzie rozważni powinni zanalizować co warto i jakie są następstwa różnych działań!
Ale mamy wolną wolę.
25 2014-12-20 03:28:33 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-12-20 03:30:20)
Seks przed małżeński to cudzołóstwo - wszeteczeństwo inaczej mówiąc. Ktoś mógłby powiedzieć że jestem fanatykiem religijnym, nie, nie jestem.Chyba że powiesz że Jezus Chrystus też jest fanatykiem. Jezus wyraźnie powiedział,że każde inne obcowanie [bara bara po mojemu] poza małżeństwem to cudzołóstwo.
Ludzie rozważni powinni zanalizować co warto i jakie są następstwa różnych działań!
Ale mamy wolną wolę.
Moim zdaniem jestes fanatykiem. Czy Jezus byl nie wiem, bo jestem niewierzaca. No moze nie tak do konca bo uznaje zrodla historyczne ale uwazam ze nie ma to zadnego wplywu na nasze zycie (z pogranicza ateisty i agnostyka).
Jako ze jestem czlowiekiem rozwaznym a przynajmniej staram sie byc uprawiam seks wlasciwie od poczatku zwiazku i mieszkam z chlopakiem od jakiegos czasu. Przynajmniej wiem z kim jestem i z kim ewentualnie za x lat moge sie zwiazac malzenska wspolnoscia majatkowa, aby to potem problemow nie bylo.
A malzenstwo bez seksu uprzednio to dla mnie cos jak gra w totka albo pisanie testu bez jakiejkolwiek znajosci tematu. Albo sie uda, albo nie.
Seks przed małżeński to cudzołóstwo - wszeteczeństwo inaczej mówiąc. Ktoś mógłby powiedzieć że jestem fanatykiem religijnym, nie, nie jestem.Chyba że powiesz że Jezus Chrystus też jest fanatykiem. Jezus wyraźnie powiedział,że każde inne obcowanie [bara bara po mojemu] poza małżeństwem to cudzołóstwo.
Ludzie rozważni powinni zanalizować co warto i jakie są następstwa różnych działań!
Ale mamy wolną wolę.
Jesteś fanatykiem, taka prawda! A w ogóle, to temat seksu przedmałżeńskiego uważam za ciemnogród XXI - ego wieku!
PawełM napisał/a:Seks przed małżeński to cudzołóstwo - wszeteczeństwo inaczej mówiąc. Ktoś mógłby powiedzieć że jestem fanatykiem religijnym, nie, nie jestem.Chyba że powiesz że Jezus Chrystus też jest fanatykiem. Jezus wyraźnie powiedział,że każde inne obcowanie [bara bara po mojemu] poza małżeństwem to cudzołóstwo.
Ludzie rozważni powinni zanalizować co warto i jakie są następstwa różnych działań!
Ale mamy wolną wolę.Moim zdaniem jestes fanatykiem. Czy Jezus byl nie wiem, bo jestem niewierzaca. No moze nie tak do konca bo uznaje zrodla historyczne ale uwazam ze nie ma to zadnego wplywu na nasze zycie (z pogranicza ateisty i agnostyka).
Jako ze jestem czlowiekiem rozwaznym a przynajmniej staram sie byc uprawiam seks wlasciwie od poczatku zwiazku i mieszkam z chlopakiem od jakiegos czasu. Przynajmniej wiem z kim jestem i z kim ewentualnie za x lat moge sie zwiazac malzenska wspolnoscia majatkowa, aby to potem problemow nie bylo.
A malzenstwo bez seksu uprzednio to dla mnie cos jak gra w totka albo pisanie testu bez jakiejkolwiek znajosci tematu. Albo sie uda, albo nie.
Jezus, owszem, istniał i co do tego nikt nie ma wątpliwości, podobnie jak do istnienia apostołów. Bardzo wiele źródeł historycznych o nich mówi (poza chrześcijańskich). Czy był synem Boga? Moim zdaniem tak, bo jestem osobą wierzącą. Czy wszystko to, co zostało napisane i wielokrotnie zredagowane na przestrzeni kilkunastu setek lat jest dokładnym odtworzeniem słów Jezusa? Nie wiem, nie wydaje mi się, tym bardziej, że można napotkać na wiele sprzeczności w Nowym Testamencie (o Starym nawet nie wspominając). Moim zdaniem, należy odróżnić to co jest nauczaniem Jezusa od tego, co jest nauczaniem Kościoła, bo to nie jest to samo. I to nie jest tak, że jestem chrześcijanką drugiej kategorii (typowo nie użyłam nazwy "katoliczka"), bo wybieram sobie z koszyka to, co mi odpowiada.
Jezus prawdopodobnie nie istniał, wiara chrześcijańska oparta jest an Mitrze nawet ważne dni są identyczne. Z resztą czapka papieża nazywa się Mitra co udowadnia fałsz tej wiary
Ale wróćmy do tematu
Nie było by tylu nieudanych małżeństw gdyby papież zdjął te chore zakazy.
29 2015-01-26 23:55:55 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-26 23:56:18)
kicur napisał/a:Może ktoś mi przyzna rację.
Przyznaje, calkowita. I jeszcze jedno dodam - to jest wlasnie wynik tego, jak ktos ma za malo wlasnego rozumu tylko slucha wszystkich dookola i kieruje sie opiniami to tego to tamtego. Ja uznaje zasade, kieruj sie swoim sumieniem i tym co Ci wlasny rozum podpowiada. Bo ile kosciolow i bloggerow tyle opinii. Naprawde idzie w tym zglupiec.
A Pan Bog chyba ma za wiele na swojej sedziwej glowie, zeby sie takimi pierdolami, jak kto z kim i w jakim terminie sypia, zajmowal. To akurat domena fanatykow religijnych roznej masci i pochodzenia.
Chcialem tylko zauwazyc tak przy okazji obecności w tej części forum ze fukcjonuje wiele pojec których znaczenie jest niejednoznaczne. Np. określenie Pan Bog jest sprzeczne ponieważ Bog (Ojciec jak mowil np. Jezus) daje nam wolna wole, natomiast Pan, to panujący, namiestnik, krol i Pan nie jest Ojcem. To tez podobnie jak nazywanie kaplana czy papieża Ojcem mimo ze napisane w PS jest nikogo nie nazywajcie swoim Ojcem bo jeden jest tylko wasz Ojciec w niebie, i wiele innych takich ciekawostek. Zdanie sobie sprawy z tego nie przeszkadza być chrześcijaninem, czy dla wiekszosci katolikiem. Z drugiej strony posługiwanie się tymi steoretypami swiadczy ni mnie ni więcej o nieznajomości prawd i treści swojej wiary.
Kolejna rzecza jest spiewanie co msze slow Alleluja. Nie ma czegos takiego w oryginale PS. Jest slowo okrzyk oryg. ellelu czyli okrzyk Chwala Panu, z czego wzielo się Allelu-Yah, czyli Chwala Panu Yah, wprowadzone prawdopodobnie przez Masonow, gdyż Yah jest starożytnym egipskim bogiem księżyca, przeciwnikiem Ojca a którym mowil Jezus.
Wow wierzysz w te teorie spiskowe ![]()
no lepiej niż w twoje kicur
bo nic oprócz bełkotu one nie wnoszą ... a sorry piskliwego, żałosnego miauknięcia
Maniek, w Egipcie , gorliwie oddawano cześć księżycowi, którego patronem był Tot, egipski bóg pomiarów. Podczas każdej pełni Egipcjanie składali mu w ofierze świnię.
33 2015-01-28 10:37:06 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-28 10:54:58)
Maniek, w Egipcie , gorliwie oddawano cześć księżycowi, którego patronem był Tot, egipski bóg pomiarów. Podczas każdej pełni Egipcjanie składali mu w ofierze świnię.
Nie bede juz szukal zrodel ale cytuje z polskiej wikipedii:
"Iah ( egipski : JH , w transliteracji jako Yah, Jah, Jah (w), Joh lub Aah [2] ) to bóg księżyca w starożytnym Egipcie . Jego imię oznacza po prostu, księżyc. Do Nowego Państwa był mniej znany jako bóstwo księżyca niż innych bogów z połączeń księżycowych, Tota i Khonsu . W wyniku tego połączenie między nimi mógł być identyfikowany z jedną z tych bóstw"
"forma Alleluja (HalleluJah) oznacza w rzeczywistości oznacza - niech nam świeci (iluminuje) Jah"
Jedyną poprawna forma wynikajaca z oryginalnych tresci PS jest Ellelu ew. Allelu czyli Chwala Panu, Niech zyje bez zadnych dodatkow!!!!
"
Jezus prawdopodobnie nie istniał, wiara chrześcijańska oparta jest an Mitrze nawet ważne dni są identyczne. Z resztą czapka papieża nazywa się Mitra co udowadnia fałsz tej wiary
Ale wróćmy do tematu
![]()
Nie było by tylu nieudanych małżeństw gdyby papież zdjął te chore zakazy.
"
Czytales moze Kotarbinskiego? Bo jak tak i tak samo jak tam tak samo i teraz czytam same bzdury, ktore piszesz bez znajomosci historii, pismiennictwa Iwieku n.e., odniesien, opracowan, itp. Nie masz wiedzy a powtarzasz slogany. Juz typowy "katol" jest od Ciebie mniej zatwardzialy w swoich sadach i potrafi cos zaargumentowac. Po prostu zenada.
"Czy był synem Boga? Moim zdaniem tak"
Gdybys znala wspomnienia ludzi z okresu przedprenatalnego uzyskane w wyniku hipnozy to byc wiedziala ze kazdy z nas jest. A Bog to nikt inny jak Ojciec. Ci ludzie wracajac do swoich wlasnych wspomnien nazywaja Go Wszechobecnoscia jednoczesnie Go personalizujac (potrafia okreslic z czego to wspomnienie/odczucie sie bierze).
Co do seksu przed to fotmalnie sprawa jest prosta. Sa pewne zasady danej "organizacji" i one sa nie przestrzegane, wiec pretensje do ksiezy, ktorzy w duzej czesci sa wychowani w semnariach przez te zasady, sa pretensjami o nic, nieslusznymi. Co mozna jedynie zarzucac to brak wiedzy na temat najnowszych odkryc medycyny dotyczacych rozwoju plodowego i plodnosci kobiety. Co wiecej, wielu wyksztalconych lekarzy nie ma o tym pojecia to co zarzucac laikom?
Natomiast rezygnacja z seksu w sensie "nie od razu" ma swoj konkretny powod. Otoz tworzenie zwiazku ma swoje etapy i pominiecie etapu przed seksem czesto sie msci nie wypracowaniem odpowiednich mechanizmow rezygnacji w okreslonych sytuacjach, umocowienia w sobie, itp. Nie ma tez czesto mozliwosci obserwacji i oceny wartosci parnera bo seks przeslania to przez dlugi okres czasu i klapki otwieraja sie dopiero po slubie. Czy to nie jest czasem wspolczesnie glownym powodem problemow w malzenstwie ta nieznajomosc siebie? No ale przeciez wspolczesnie ludzie sa madrzejsi niz kiedys? Dal mnie taki poglad to LOL. Ludzie sie nie tylko nie zmienili ale sa coraz glupsji w sensjie doswiadczenia i podstawowych zasad. A potem przychodzi rozczarownie co do siebie i innych. Np. dlaczego maz/zona sa rozczarowani w stosunku do siebie? Przeciez gdyby stosowali zasady wyboru swoich babc/dziadkow do rozczarowania by nie dochodzilo.
Ja nie musiałam długo szukać , po prostu starożytny bóg księżyca to thot (czyt. Tot). Owszem Izraelici mieszkali pośród wyznawców tego boga, ale nie ma on nic wspólnego z Bogiem Jahwe (po polsku Jehowa), Jah to Jego skrócone imię.
W Pismach Hebrajskich słowo ?Jah? pojawia się 50 razy ? 26 razy samodzielnie, a 24 jako część wezwania ?Alleluja?, które dosłownie znaczy: ?wysławiajcie Jah?. Jednakże popularne polskie przekłady z reguły nie używają wyrazu ?Jah?, występującego przecież w tekście oryginalnym. Kiedy stanowi część wspomnianego wezwania, pozostawiają formę ?Alleluja? (lub ?Halleluja?). A gdy występuje samodzielnie, posługują się słowem ?Pan? (Bg, BT, wyd. III, Bw, BWP) bądź pełnym imieniem ? ?Jahwe? (Bp, BT, wyd. II). W II wydaniu Biblii Tysiąclecia w Wyjścia 17:16 i Psalmie 68:5 zwrócono uwagę na skróconą formę przez zastosowanie nawiasów kwadratowych: ?Jah[we]?. Przekład Nowego Świata zachowuje formę ?Jah? we wszystkich 50 miejscach.
35 2015-01-28 11:06:02 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-28 11:46:02)
Ja nie musiałam długo szukać , po prostu starożytny bóg księżyca to thot (czyt. Tot). Owszem Izraelici mieszkali pośród wyznawców tego boga, ale nie ma on nic wspólnego z Bogiem Jahwe (po polsku Jehowa), Jah to Jego skrócone imię.
W Pismach Hebrajskich słowo ?Jah? pojawia się 50 razy ? 26 razy samodzielnie, a 24 jako część wezwania ?Alleluja?, które dosłownie znaczy: ?wysławiajcie Jah?. Jednakże popularne polskie przekłady z reguły nie używają wyrazu ?Jah?, występującego przecież w tekście oryginalnym. Kiedy stanowi część wspomnianego wezwania, pozostawiają formę ?Alleluja? (lub ?Halleluja?). A gdy występuje samodzielnie, posługują się słowem ?Pan? (Bg, BT, wyd. III, Bw, BWP) bądź pełnym imieniem ? ?Jahwe? (Bp, BT, wyd. II). W II wydaniu Biblii Tysiąclecia w Wyjścia 17:16 i Psalmie 68:5 zwrócono uwagę na skróconą formę przez zastosowanie nawiasów kwadratowych: ?Jah[we]?. Przekład Nowego Świata zachowuje formę ?Jah? we wszystkich 50 miejscach.
Calkowicie mylisz pojecia wiec ta dyskusja nie ma sensu. Skoro nawet prosty cytat z wikipedii nic Ci nie dal. Zdaje sobie sprawe ze dla ludzi czesto wazniejsze sa wlasne przekonania, a nie fakty. To tak samo jak zamek (w dzwiach) i zamek (budynek) nie sa tym samym pojeciem. Mylisz przedewszystim JAh z JAhwe/JEhowa sama nazwe z tytulem (ktore nie jest imieniem tylko pojeciem), itd. Taka dyskusja jest na poziomie przedszkola. co tylko potwierdza ze masonskie dzialania tak utwierdzily pewne pojecia ze staly sie one prawda, mimo ze z prawda nie maja nic wspolnego. Dyskusja zaczyna wiec przypominac rozmowe z kims kto przeczytal jakis artykul w gazecie (czytaj tlumaczenie) ale w rzeczywistosci bylo inaczej (original).
Odsylam do slow Jezusa:
"kto ma uszy niech slucha"
Czy uwazaz ze np. Jahwe/Jehowa byl bogiem Jezusa? Jezus sam powiedzial ze prawdziwy jest tylko ten ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie (jest milosierny, trwa od miliardow lat i wg. Ciebie sie zmienia, zmienia swoj charakter od tak?) (a Jehowe/Jahwe zydzi doskonalne znali)...ze jest duchem, itp. Nie zapominaj bowiem ze rzekomy Jehowa/Jahwe w ST silowal sie z jednym z przyszlych patriarchow Izrealitow przez cala noc (przyjmujac ludzka postac), ze kazal mordowac mezczyzn, kobiety i dzieci, ze w tych mordach brali udzial aniolowie, ze jego aniolowie byli smiertelni a jeden z nich zostal rozszarpany przez Lwa. A przeciez wystarczy samodzielne czytanie PS. Sam korzystam z grubego wydania ks. Wujka z przed kilkudziesieciu lat zawierajacego wszystkie ksiegi. A wszystko bierze sie z pomieszania ST i NT, zupelnie przeciwstawnych sobie pojec i osob. Ciekawe kto za tym stoi i miesza ludziom w glowach?
Zeby juz nie mieszac w sprawie pojec starotestamentowych i mezopopotamskich o czym nie masz zielonego pojecia wezmy pierwszy z brzegu przyklad z NT. Otoz w Apokalipsie Sw. Jana mamy o to taki fragment: 19,1
otem usłyszałem jak gdyby głos donośny
wielkiego tłumu w niebie- mówiących:
?Alleluja!*
Zbawienie i chwała, i moc u Boga naszego,
To samo mamy w tlumaczeniach na j. polski, w Vulgacie (lacina) i Septuagincie (grec).
Otoz oryginalen znaczenie jest Chwalmy Pana ale na to wystarczy samo Allelu.
Otoz okazuje sie ze:
w pierwotnych pism greckich występuje w tych wersetach inne słowo - eleleu. Oryginalnie podaje - "Chwalmy Pana", co nie oznacza natychmiastowego automatycznego zastępowania słowa - Pan imieniem egipskiego boga - Jah. A tak właśnie robi wielu ekspertów i powoduje to wielkie zamieszanie. Slowo uzywane dzis nigdy nie wystepowala i niewystepuje w tym jezyku!
Znaczenie słowa eleleu - okrzyk wojenny, coś w stylu polskiego - niech żyje, chwała Bogu, on żyje, ten który jest, czyli jest który jest.
Co do Jah, bo nie odrobilas lekcji, robie to za Ciebie, to wiele informacji na temat Yah lub Yaweh mamy w egipskich tekstach czyli jeszcze przed objawieniem tego imienia Izraelitom. Jest takze na tzw. Stelli Moabickiej, itp. Ty kwestionujesz nawet uznana wiedze historyczna.
Otoz, w rzeczywsitosci jest tak ze wiele funkcjonujacych pojec symboli jest wymyslonych, podanych na sile, poprzekrecanych tak zeby ludzie nie zadawali niewygodnych pytan, np. skad Yah obecny byl w starozytnym egicpie przed Izraelitami, dlaczego wystepuje w symbolach masonskich, dlaczego tetragam wystepuje w egispkich manusktryptach i znane sa egipskie posazki Yah?!!!!
Czy na takiej samej zasadzie jak istnieja czarne dziury a wrzechswiat powstal w wyniku Wielkiego Wybuchu z niczego (pomijajac fakt epmirycznej obserwacji ze kazdy skutek ma swoja przyczyne).?
Tak dalsza dyskusja nie ma sensu ![]()
37 2015-01-28 11:41:18 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-28 11:47:38)
Dla mnie jest oczywiste ze Yah, dzialal od wiekow na Ziemi, byl obiektem wiary ludzi, kierowal ich dzialaniami, tylko ze nie ma on nic wpolnego z Ojcem, Bogiem Jezusa, ktory jest Duchem i ktoremu Jezus zaleca oddawanie Czci w Duchu i w Prawdzwie (a nie sobie).
Co wiecej gdybys znala tresc pism starosumerysjkich to bys wiedziala ze to co jest opisane w Genesis pobierznie, jest tam opisane szczegolowo. Sam proces stwarzania czlowieka, jego etapy, procedura in vitro, wady genetyczne, zrodlo intelignecji czlowieka, ktore zostalo mu dane (nie jest winikiem grzechu):
pisze z pamieci:
"teraz czlowiek bedzie jak my, rowny nam..."
"nie martw sie (bracie), drzewo poznania otrzymali (chromosom) ale drzewa dlugiego zycia nie otrzymali (chromosom)"
czemu Noe mial biale wlosy, czemu ludzie maja gladka skore na brzuchu, dlaczego ciaza trwa 9 miesiecy a czesto porod droga naturalna nie jest mozliwy, co oznacza glina, duch, los, przeznaczenie, dlaczego jest kilka etapow stworzenia, to wszysko opisuja sumerowie conajmniej 2 tys. las wczesniej niz wogole powstal narod zydowski,
po prostu jest to historia wspolna dla calej ludzkosci, wydarzenia owszem były ale nie tam i nie wtedy, jak to jest obecnie powszechnie podawane
maniek - to wszystko swiadczy tylko o tym, ze chrzescijanstwo jest mieszanka, kalka starszych religii. O czym doskonale wiadomo.
39 2015-01-28 12:01:04 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-28 12:11:19)
maniek - to wszystko swiadczy tylko o tym, ze chrzescijanstwo jest mieszanka, kalka starszych religii. O czym doskonale wiadomo.
Zupelnie sie z tym nie zgadzam. Mieszanie pojec (celowe) wprowadzenie do chrzescijanstwa elementow starych pojec, nazw co zapewne mialo swoj cel, nie ma nic wspolnego z objawieniem Jezusa na temat Jego Ojca, Boga Duchowego, Stworcy Wrzechswiata. Czy wiesz np. ze "stworcy" czlowieka, bogowie. Elohim sami wierzyli z Stworce Wszechrzeczy a tworzac czlowieka wystapili przeciwko jego prawu? Czy wiesz ze np. napisane jest ze na Arce nie bylo zwierzat tylko esencja zyciowa zwierzat (co mozemy sobie dzis przeciez latwo wyobrazic jako komorki), itp.? W zeszlym roku przelumaczono tabliczke z opisem wygladu i wielkosci arki (kulista lub okragla, wielkosci polowu boiska pilkarskiego i natychmiaast rozpoczela sie dyskusja o okraglych lodziach z rejonu mezopotamii, choc kazdy o zdrowych zmyslach domysla sie ze arka typowa lodzia byc nie mogla).
W PS NT sa zawarte slowa: "kto ma uszy niech slucha". Jest to opis przykladu zycia, przypowiesci. Zadnej symboliki, same proste sprawy. Ta nauka jest kontynuowana w postaci objawienia o Milosierdziu Bozym najpierw przez siostre Felikse Kozlowska (ktora zostala "za to ekskomunikowana") a potem przez siostre Faustyne Kowalska (ktora za to samo zostala wyswiecona). Czy zbierznosc inicjalow tylko tych dwoch siostr gloszacych to samo objawienie jest przypadkowa?
Po prostu stosunek nasz do pewnych spraw wynika z czasu, wiedzy, otwartosci albo zamkniecia sie w sobie, a braki wiedzy poznania, wynikaja po prostu z lenistwa.
Sama wiara, wybor czlowieka jest moim zdaniem prosty i caly czas jest tak samo pokazywany. Jest to wybor zycia z Bogiem albo bez Boga. Jest to wybor samego czlowieka. Natomiast tlumaczenie naszej postawy, ze cos jest nie tak w chrzescijanstwie, czy ze jest zbitkiem jakis religii, jest po prostu smieszne, gdzy raz jest brak przestrzegania zasad, a dwa mozna oddzielic prawde od klamstwa, jak ja to probuje robic, bo "kto ma uszy niech slucha". To oczywiste ze wprowadzono rozne elementy kultow, swiat, obrzedow. Ale co to ma wspolnego z faktem (potwierdzanym empirycznie przez ludzi podczas hipnozy przedprenatalnej oraz podczas egzoryzmow) istnienia WszechOjca, Jedynego STworcy wszystkiego i naszego wyboru do bycia z Nim lub bez Niego (wg. naszego zycia, uczynkow milosierdzia, stosunku do innych ludzi)?
Dodatkowo, zeby jeszcze bardziej namieszac, odrzucane jest czesto cos takiego jak nauka/czy nauki spoleczne (w domysle dla naszego dobra) a wprowadzane sa jakiej bezsensy, rzeczy niszczace czlowieka. Czy w takim razie mozna sie doszukiwac jakiejs madrosci w takich dzialaniach? A sa one coraz powszechniejsze, mimo ze czesc ludzi sie przecikow temu buntuje. Sa oni wtedy wysmiewani medialnie a slabi podarzaja za taka retoryka. I nie robia tego religie czy ksieza, robia to politycy, rzady, ekonomisci, stratedzy, celebryci, dziennikarze, nauczyciele, specjalisci. Cos wiec nie tak dzieje sie obecnie z naszym swiatem i jak powiedziala moja kuzynka, "ludziom pomieszalo sie w glowach". Jesli to jest efekt tej "nowoczesnej madrosci", odejscia od zasad, tradycji i chrzescijanstwa to ja za to juz podziekuje.
Inka ja wszystko uzasadniam argumentacją a nie metodą ad persona. Narzekałaś na mnie że się czepiam ciebie a sama robisz dokładnie to samo.
A czytałeś barbarzyńskie cytaty biblijne. Powiedz dlaczego akurat ta wiara. urodził by się Chińczykiem bądź Hindusem to broniłbyś równie gorliwie tamtej wiary i kultury. Niektórzy chrześcijanie twierdza że Bóg dla wszystkich kultur jest jeden a to fikcja ponieważ religie są sobie sprzeczne. Cod o masonów znam masona super inteligentny człowiek myślący o wszystkim na wyprzedzeniu. Ryt francuski, kto wie czy własnie Jezus nie był masonem. Oni darzą do unitaryzmu przynajmniej tak wyczytałem to pomiędzy zdaniami.
Inka (...) Narzekałaś na mnie że się czepiam ciebie a sama robisz dokładnie to samo.
bo chcę ci pokazać jak, to działa ...
Kicur widzę, że jesteś tak zwanym uduchowionym ateistą
Czyli jakby kumasz, że boga nie ma ale to jest jednak kicha.
Już gdzieś pisałam, że religia (jakakolwiek w zasadzie) jest usankcjonowaniem rozmowy z niewidzialnym przyjacielem.
Może trochę nie na temat: ale kurczę zarąbiście byłoby mieć takiego niewidzialnego przyjaciela, który nas akceptuje, zawsze wysłucha no i jest potężny a więc nieco nam z barków zdejmuje i bierze część spraw na siebie. Uważam, że to jest świetne.
Zmierzam do pewnego olśnienia, jakiego doznałam pod wpływem jednej, w sumie krótkiej rozmowy. Otóż wiara to jest łaska. ŁASKA! To jest po prostu supersprawa w coś wierzyć.
Tak ja uznaję ucztę duchowną ponad ucztę cielesną.
44 2015-01-30 11:27:15 Ostatnio edytowany przez banan15 (2015-01-30 11:50:00)
To znaczy Kicur, że co, że seks jest" be i ohyda"? I co to są owe wartości duchowe?
45 2015-01-30 18:32:16 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-30 18:32:51)
Nie po prostu nie jest najwalniejszy. Nie uznaję pornoli no chyba że razem ![]()
Nie mam tak mocnego pożądania jak większość.
Co to znaczy? Nie rozumiem, o co chodzi z tymi pornolami? Bądź konkretny i wyjaśnij mi co to według Ciebie są te wartości duchowe
47 2015-01-31 16:21:03 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-31 16:28:12)
Po pierwsze jestem panteistą, mistykiem(hinduskim) i trochę hobbystycznym gnostykiem (ciekawi mnie ta wiedza kiedyś zakazana przez kler). Jeśli chodzi o rozumny absolut i kreacjonizm to jestem ateistom i antyklerykałem.
Zacytuje tu Alberta Einsteina : "słowo Bóg jest dla mnie niczym więcej, jak wyrażeniem i owocem ludzkiej słabości, Biblia zbiorem treści o szacunku i miłości, ale nadal prymitywnych legend, które są niemniej jednak bardzo dziecinne", "Nie wierzę w osobowego Boga i nigdy temu nie zaprzeczałem, nawet wyrażałem się jasno"
Duchowość to według mnie wysoce prawdopodobne dopuszczenie istnienia KI, pola morfogenetycznego(zbiorowej świadomości). A wartości duchowe to wyznanie uniwersalnego dekalogu(min. nie zabijaj, nie kradnij, kochaj bliźniego jak siebie samego).
Teraz moje pytanie skąd ta ksywa ?
48 2015-01-31 16:53:16 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-01-31 18:50:49)
Od zbanowany. I jeszcze coś. Nie rozumiem ludzi, którzy są mistykami i wypierają swoją cielesność. Ja żyję ciałem i poprzez ciało, z jego wadami i niedoskonałościami. Jestem doskonały(a) w swojej niedoskonałości. Kocham siebie takim (taką) jakim(jaką) jestem. Znam swoje słabości i wiem z czego one wynikają. Zen - co to takiego? Medytacja? Medytuję zawsze kiedy pogrążam się w swoich własnych myślach. Orgazm, według mnie jest dużo bardziej wartościowym doświadczeniem mistycznym, niż unikanie go.
"Medytacja? Medytuję zawsze kiedy pogrążam się w swoich własnych myślach" LOL (kolejna jehowicka pseudomadrosc).
I doczekałem się bardzo merytorycznej odpowiedz Mańka z Maniek, post wyżej.
51 2015-02-01 15:28:02 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-02-01 15:30:39)
Ja nie unikam seksu, wręcz odwrotnie tyle że nie jest on dla mnie najważniejszy. Częsta masturbacja przy pornolach prowadzi do zaniku więzi między partnerami, prawie jak zdrada. prowadzi też do przedmiotowego traktowania kobiet. Teraz pytanie jeśli twojej partnerce z powodu np choroby zmniejszy się libido to wymienisz ja na lepszy model??
Ja za to nie rozumieniem mentalności chrześcijańskiej, która sprowadza kobiety do roli inkubatora oraz nie rzadko promuje także inne chore wzorce. Mam nadzieje że twa ksywa to czysty przypadek nie prawdziwe znaczenie ze slangu młodzieżowego..
W moich okolicach(dresy powiedzą w mojej parafii) bananem nazywa się dzieci z "dobrych" domów tj mających bogatych rodziców. Są to często szpanerzy tzw bananowa młodzież znana też z amerykankach filmów często klasy B.
52 2015-02-01 17:36:29 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-02-01 17:37:51)
Kicur, poruszyłeś kilka wątków w jednym temacie. Chyba dla każdego zdrowego faceta, seks nie jest treścią życia, chyba, że jest to seksoholik. Moim zdaniem mężczyzna będący w zdrowym związku, gdzie seks jest sprawą naturalną i normalną, nie ogląda samotnie pornoli w celu rozładowania swojego napięcia, chyba, że seks dla faceta służy jedynie zaspakajaniu jego potrzeb i partnerka w tym związku czuje się wykorzystywana i nie ma bladego pojęcia co to orgazm i z tego powodu unika zbliżeń, bo czuje się jak przedmiot do zaspakajania jego potrzeb. Taki facet z dużą dozą prawdopodobieństwa, bardzo chętnie będzie oglądał pornole w wiadomym celu. Gdyby jakiś facet z powodu spadku libido u swojej partnerki, która akurat jest chora, zostawił ją i poszedł do innej, byłby ostatnią świnią, lub związek oparty był tylko na seksie. Co do mentalności chrześcijańskiej to nie generalizował bym i sprowadzał do wszystkich. Księża i kościół lansują taki model w celu kontrolowania swoich wiernych i trzymania ich w poczuciu winy tylko dla tego, że chcą uprawiać seks dla przyjemności, a nie w celu prokreacji.
Ja Wam powiem z perspektywy mlodej mezatki:). Moj maz byl moim pierwszym partnerem seksualnym. Oczywiscie byly jakies randki z innymi chlopakami, pieszczoty, pocalunki, ale TEN moment przezylam ze swoim obecnym mezem... Zanim poszlismy "na calosc", prawie poltora roku bylismy razem. Po tym czasie abstynencji poszlam z, wtedy jeszcze chlopakiem, do lozka. Kilka nastepnych lat bylismy razem, az do slubu. Seks w tamtym czasie wspominam bardzo dobrze. W roznych miejscach, pozycjach...Troche eksperymentowalismy. Jakas czekolada, gorsety, masaze oliwka itd. Bylo naprawde fajnie. I tesknie dzis do tamtych czasow, juz jako mezatka i matka 20-miesiecznego lobuza;)... Dlaczego? Ano z prozaicznego powodu- bo dzisiaj nie mamy czasu na dlugi, fajny seks. Dziecko spi z nami w sypialni. Polowe nocy w lozeczku, polowe u nas w lozku;). Nie mamy tez za bardzo go z kim zostawic i pokochac sie np. w plenerze lub innym miejscu... A kiedys byla to norma. Tamten czas wspominam najlepiej, przynajmniej dla naszego seksu. I ciesze sie dzis, ze sprobowalam "cudzolostwa", bo wiem, co to fajny, dlugi, bezstresowy seks, a nie tak jak teraz- po cichu i pod koldra:). Z niecierpliwoscia tez czekam, az dziecko troche podrosnie i wyeksmitujemy go z naszej sypialni. Bo wiem, na co czekam. Nie potepiam tych, ktorzy czekaja z seksem do slubu. Ich wola. Ja natomiast nie zaluje.
Nie sluchaj ksiezy tylko Chrystusa, a On mowil,by nie wspolzyc przed slubem,znaczy nie wspolzyc.
Nie sluchaj ksiezy tylko Chrystusa, a On mowil,by nie wspolzyc przed slubem,znaczy nie wspolzyc.
Ehh odkopałaś temat z prawie dwòch lat. Ale masz racje i się z tobą zgadzam. Popęd seksualny to baaardzo trudny test i nie wielu go poprawnie zaliczy. Moim zdaniem jak kogoś poznajemy najpierw powinna się pojawić przyjaźń a pòźniej pożądanie a nie na odwròt.
Ja Wam powiem z perspektywy mlodej mezatki:). Moj maz byl moim pierwszym partnerem seksualnym. Oczywiscie byly jakies randki z innymi chlopakami, pieszczoty, pocalunki, ale TEN moment przezylam ze swoim obecnym mezem... Zanim poszlismy "na calosc", prawie poltora roku bylismy razem. Po tym czasie abstynencji poszlam z, wtedy jeszcze chlopakiem, do lozka. Kilka nastepnych lat bylismy razem, az do slubu. Seks w tamtym czasie wspominam bardzo dobrze. W roznych miejscach, pozycjach...Troche eksperymentowalismy. Jakas czekolada, gorsety, masaze oliwka itd. Bylo naprawde fajnie. I tesknie dzis do tamtych czasow, juz jako mezatka i matka 20-miesiecznego lobuza;)... Dlaczego? Ano z prozaicznego powodu- bo dzisiaj nie mamy czasu na dlugi, fajny seks. Dziecko spi z nami w sypialni. Polowe nocy w lozeczku, polowe u nas w lozku;). Nie mamy tez za bardzo go z kim zostawic i pokochac sie np. w plenerze lub innym miejscu... A kiedys byla to norma. Tamten czas wspominam najlepiej, przynajmniej dla naszego seksu. I ciesze sie dzis, ze sprobowalam "cudzolostwa", bo wiem, co to fajny, dlugi, bezstresowy seks, a nie tak jak teraz- po cichu i pod koldra:). Z niecierpliwoscia tez czekam, az dziecko troche podrosnie i wyeksmitujemy go z naszej sypialni. Bo wiem, na co czekam. Nie potepiam tych, ktorzy czekaja z seksem do slubu. Ich wola. Ja natomiast nie zaluje.
I bardzo dobrze ![]()
Gdyby seks był potrzebny do dobrego wyboru osoby na całe życie, to by był zalecany przed ślubem. Jest zakazany, bo w niczym nie pomoże. Wyboru dokonujemy przy pomocy rozumu, nie tego co mamy jako atrybut męskości czy kobiecości. ROZUMU. Kieruj się rozumem, kształtuj go, pielęgnuj a Miłość poznasz po.... czym? no właśnie, po czym poznajemy prawdziwą Miłość???
Gdyby seks był potrzebny do dobrego wyboru osoby na całe życie, to by był zalecany przed ślubem.
O w mordę! A kto ma taką wiedzę absolutną? Czy to nie Ci sami co "kaskę" brali aby stwierdzić, że twoje grzechy się nie liczą?
mmJUTnetPL napisał/a:Gdyby seks był potrzebny do dobrego wyboru osoby na całe życie, to by był zalecany przed ślubem.
O w mordę! A kto ma taką wiedzę absolutną? Czy to nie Ci sami co "kaskę" brali aby stwierdzić, że twoje grzechy się nie liczą?
Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia, Ci co nie mieli też wiedzą, że nie był konieczny, Ci co w celibacie też wiedzą, że bez seksu można dobrze żyć, itd itd itd...
60 2018-09-21 20:47:12 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-21 20:47:39)
Gary napisał/a:mmJUTnetPL napisał/a:Gdyby seks był potrzebny do dobrego wyboru osoby na całe życie, to by był zalecany przed ślubem.
O w mordę! A kto ma taką wiedzę absolutną? Czy to nie Ci sami co "kaskę" brali aby stwierdzić, że twoje grzechy się nie liczą?
Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia
W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.
mmJUTnetPL napisał/a:Gary napisał/a:O w mordę! A kto ma taką wiedzę absolutną? Czy to nie Ci sami co "kaskę" brali aby stwierdzić, że twoje grzechy się nie liczą?
Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia
W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.
Wolna wola. Nikt nikogo nie zmusza do właściwego postępowania. Natomiast to, że nie zaleca się seksu przed ślubem jest faktem. Po prostu, seks dobry czy zły, a bywa różnie nie z powodu braku uczuć, nie jest kluczowy w wyborze osoby, z którą zakładam spędzasz życie całe, nie noc, nie tydzień. To są zakupy, pobyty w szpitalu, wakacje, dnie i noce, problemy i sukcesy, upadki - wszystko razem. Dobry seks nie gwarantuje, że w tym wytrwasz. Zatem - wolna wola. Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz gwarancji czegoś, to już Twoja osobista sprawa. Partner i Ty macie pełne prawo sobie tak decydować, jak Wam pasuje. Zaleca się natomiast dobre poznanie się wzajemnie i staranne przemyślenie tak ważnej decyzji. Oczywiście - jak mniemam - nie zależy Ci na kimś, dla kogo czystość ma znaczenie.
W języku polskim nie mówi się seks, ale płciowość, a to o czym mowa nazywa się aktem płciowym poprawnie. Czy akt płciowy jest konieczny do właściwego wyboru osoby na całe życie? - tak bym postawił pytanie. Słowo "seks/sex" to jest słowo trochę zbyt obce wg mnie i mało precyzyjne. Czy aktem płciowym coś udowadniam sobie/innym? A wstrzymaniem się coś konkretnie pokazuję wybranej osobie - szczególnie mężczyzna? Ile czasu potrzeba by się poznać dobrze? Czy w ogóle jest zakaz jakikolwiek? Czegokolwiek? Jest przykazanie - ale to nie jest zakaz. Wolna wola pozostaje i musi pozostać nienaruszalna, bez tego nie ma wolności wyboru. Bezmyślne zakazy bym odrzucił, ale wg mnie rozumne przykazania bym uszanował.
63 2018-09-22 09:04:28 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-22 09:09:14)
Po prostu, seks dobry czy zły, a bywa różnie nie z powodu braku uczuć, nie jest kluczowy w wyborze osoby, z którą zakładam spędzasz życie całe, nie noc, nie tydzień. To są zakupy, pobyty w szpitalu, wakacje, dnie i noce, problemy i sukcesy, upadki - wszystko razem. Dobry seks nie gwarantuje, że w tym wytrwasz. Zatem - wolna wola. Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz gwarancji czegoś, to już Twoja osobista sprawa. Partner i Ty macie pełne prawo sobie tak decydować, jak Wam pasuje. Zaleca się natomiast dobre poznanie się wzajemnie i staranne przemyślenie tak ważnej decyzji. Oczywiście - jak mniemam - nie zależy Ci na kimś, dla kogo czystość ma znaczenie.
Nie wiem, dlaczego uważasz, że jak jest seks, to już na inne cechy człowieka nie zwraca się uwagi? Jedno drugie wyklucza? Nie napisałam, że seks jest kluczowy przy wyborze, to po prostu jedna z rzeczy, którą należy brać pod uwagę, żeby nie zakładać potem tematów na forum typu "mam aseksualnego męża/żona nie chce się ze mną kochać". Nie, nie zależy mi na kimś, dla kogo czystość ma aż takie znaczenie. Zależy mi na fajnym, inteligentnym, czułym, troskliwym itd. itp. facecie, z którym będzie też fajnie w łóżku. Nie wiem, co ma do tego jego czy moja przeszłość seksualna.
mmJUTnetPL napisał/a:Po prostu, seks dobry czy zły, a bywa różnie nie z powodu braku uczuć, nie jest kluczowy w wyborze osoby, z którą zakładam spędzasz życie całe, nie noc, nie tydzień. To są zakupy, pobyty w szpitalu, wakacje, dnie i noce, problemy i sukcesy, upadki - wszystko razem. Dobry seks nie gwarantuje, że w tym wytrwasz. Zatem - wolna wola. Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz gwarancji czegoś, to już Twoja osobista sprawa. Partner i Ty macie pełne prawo sobie tak decydować, jak Wam pasuje. Zaleca się natomiast dobre poznanie się wzajemnie i staranne przemyślenie tak ważnej decyzji. Oczywiście - jak mniemam - nie zależy Ci na kimś, dla kogo czystość ma znaczenie.
Nie wiem, dlaczego uważasz, że jak jest seks, to już na inne cechy człowieka nie zwraca się uwagi? Jedno drugie wyklucza? Nie napisałam, że seks jest kluczowy przy wyborze, to po prostu jedna z rzeczy, którą należy brać pod uwagę, żeby nie zakładać potem tematów na forum typu "mam aseksualnego męża/żona nie chce się ze mną kochać". Nie, nie zależy mi na kimś, dla kogo czystość ma aż takie znaczenie. Zależy mi na fajnym, inteligentnym, czułym, troskliwym itd. itp. facecie, z którym będzie też fajnie w łóżku. Nie wiem, co ma do tego jego czy moja przeszłość seksualna.
Nie chodzi o przeszłość seksualną, chodzi o wartości i uczucia. Dla mnie zachowanie czystości i jedności z wiarą ma znaczenie kluczowe w otwartości na przyjęcie bezinteresownego daru z siebie od osoby, z którą bym planował wspólne życie. Po prostu dobro z tego faktu wynika. Możliwość oddania siebie komuś nietkniętym daje radość i szczęście porównywalne z ideałem piękna i prawdy.
65 2018-09-22 19:13:52 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-22 19:15:06)
Nie chodzi o przeszłość seksualną, chodzi o wartości i uczucia. Dla mnie zachowanie czystości i jedności z wiarą ma znaczenie kluczowe w otwartości na przyjęcie bezinteresownego daru z siebie od osoby, z którą bym planował wspólne życie. Po prostu dobro z tego faktu wynika. Możliwość oddania siebie komuś nietkniętym daje radość i szczęście porównywalne z ideałem piękna i prawdy.
Dziękuję, postoję. Nie mam miłych doświadczeń z takim kimś wierzącym i nietkniętym, dlatego jest już moim byłym mężem. I nie, nie chodziło o seks. Każdy ma prawo do własnych wyborów ![]()