Temat religii wywoluje wiele skajnych uczuc te pozytywne przyciagaja czy odurzaja ludzi i to rozumiem powod ze ciagle w tym temacie sa watpliwosci albo niezrozumiala pewnosc w ich obronie.
Tak naprawde tylko ludzie potrzebuja siebie i kazdy powod jest dobry by byc czescia spolecznosci, co ich integruje mysle najmniej wazne w obojetnie jakiej doktrynie. Zyje sie w wiekszosci po to by realizowac swoje marzenia i zrozumiale ze obojetnie jak cos jest dziwne, nierealne to nawet do samego diabla pojda by dopiac swego
To pewnego rodzaju cynizm ktory goruje nad tym czy to co polaczylo wielu w grupe ma sens czy nie, poki zyja ciesza sie i tyle maja z tego, jesli nie ma to oplakanych skutkow potem to niech kazdy robi sobie co chce - bo to on jest odpowiedzialny za siebie i decyzje w kwestii wlasnych dzieci.
Ten kto woli twarde fakty i uczciwosc na maksa, nie uznaje watpliwosci ani potrzeby zaufania jako zalete ale wade i wybierze brak wszelkich kultow, zadba o rozwoj potomka finansowo i intelektualnie, wg mnie najbardziej madre podejscie. Wie ze nie na wszystko ma wplyw, nie wie wszystkiego co nie daje mu jednak powodu ani prawa tworzyc komus wizji swiata ktory bazuje na romantycznym idealizmie jak wiara.
Mussuka napisał/a:a jesli dziecko chrzcza rodzice poprzednio rozwiedzeni z pierwszymi partnerami? Slubu nikt im w KK nie udzieli ale czy przestali byc wierzacymi chrzescijanami? Jesli matka jest katoliczka a ojciec protestantem (albo i ateista) i nie moga wziac slubu w kosciele, to dziecka tez nie mozna ochrzcic?
Kurde, Mussuka napisałem przecież - z istotnych powodów, żeby się nie zagłębiać w różne przypadki uniemożliwiające lub utrudniające ślub kościelny. Dlatego dziś też jeden ksiądz jakiegoś dziecka nie chce ochrzcić, a drugi to zrobi, bo dokona innej oceny czy jest tego sens. Natomiast jak para katolików żyje bez ślubu i jedyny powód tego jest taki, że nie potrzebują papierka, no to przecież obowiązku chrzczenia dzieci też nie ma. Jak wam się nie dogodzi. Raz się czepiacie, że kościół wszędzie się pcha, a jak nie chce udzielić chrztu, to zaraz raban, a przecież działa wtedy na własną niekorzyść, bo mniej duszyczek w księgach może wykazać
spoko spoko, ja tylko watpliwosci chcialam rozwiac a raczej dowiedziec sie, czy Pan Snake reprezentuje odlam fundamentalistow czy dopuszcza jakis promil tolerancji:) Dlatego podalam dwa przyklady tych istotnych, z mojego punktu widzenia, wyjatkow od reguly - jesli takie same miales na mysli to git.
spoko spoko, ja tylko watpliwosci chcialam rozwiac a raczej dowiedziec sie, czy Pan Snake reprezentuje odlam fundamentalistow czy dopuszcza jakis promil tolerancji:) Dlatego podalam dwa przyklady tych istotnych, z mojego punktu widzenia, wyjatkow od reguly - jesli takie same miales na mysli to git.
Taka intelektualna pułapka.
A może tu jednak chodzi o Twoje uprzedzenia?
Mussuka napisał/a:spoko spoko, ja tylko watpliwosci chcialam rozwiac a raczej dowiedziec sie, czy Pan Snake reprezentuje odlam fundamentalistow czy dopuszcza jakis promil tolerancji:) Dlatego podalam dwa przyklady tych istotnych, z mojego punktu widzenia, wyjatkow od reguly - jesli takie same miales na mysli to git.
Taka intelektualna pułapka.
A może tu jednak chodzi o Twoje uprzedzenia?
ale jakie uprzedzenia? Do chrztu, Kosciola czy braku chrztu?
ale jakie uprzedzenia? Do chrztu, Kosciola czy braku chrztu?
Te przykrywające wstydliwą wątpliwość sceptyka. ![]()
Powiem wam że niestety ale ja ze swojego pkt widzenia (nie byłam ochrzczona) i ubolewam nad tym. Wszyscy szli na komunię, na bierzmowanie a ja nic. To trochę bolało. Chrzest, bierzmowanie i komunię przyjęłam w wieki 20 lat. I nie żałuję bo dlaczego ?
No Kościół to jednak wspólnota ![]()
Rodzice i presja społeczna pozwala na to, by nieświadome niczego dzieci są wpychane w określone ramy kulturowe. W imię czego? Polska jest strasznie zaściankowa.
Zaściankowe i skrajnie dziecinne to są Twoje wpisy.
Każdy żyje w jakichś ramach kulturowych i Twój nastolatkowy bunt tego nie zmieni.
Religia, kultura, tradycja są ze sobą nierozerwalnie związane, czy się to komuś podoba czy nie.
Z jednej strony burzysz się na ''facetów w sukienkach'', a i tak 90% Twoich poglądów wywodzi się z chrześcijaństwa, tylko nawet nie potrafisz tego zauważyć.
Jako niewierzący akurat rozumiem i szanuję wybory innych, ale to co Ty prezentujesz, to bezmyślny antykościelny fundamentalizm.Kosztem dziecka chcesz leczyć swoje frustracje.
Rozumiem, że choinki, św. Mikołaja itp. rzeczy też nie będzie; inne dzieci będą się cieszyć prezentami, a Ty strasznie dumna z siebie wytłumaczysz pięciolatkowi, że jak będzie pełnoletni to sam zdecyduje...
Żałosne.
139 2014-04-20 16:28:17 Ostatnio edytowany przez kasm (2014-04-20 16:40:36)
Co by nie powiedzieć to prawdą jest że chrzest niemowląt nie ma uzasadnienia w Biblii , a nie którzy dowodzą nawet że jest wysoce nie moralną przemocą wobec bezbronnych niemowlaków.
Pismo Święte naucza i uznaje tylko chrzest dorosłych jako akt wolnego wyboru chrześcijanskiego życia i deklarację podążania za Bogiem w swoim życiu. Wg Bilii chrzest (pełne zanurzenie) jest symbolem śmierci starego człowieka (niewierzącego i grzesznego) i powstaniem do nowego życia (wynurzenie z wody) z Bogiem. Krótko mówiąc jest po prostu symbolem i aktem nawrócenia (nowonarodzenia)
Ba, chrzest dorosłych był praktykowany nawet w pierwszych wiekach istnienia Kościoła Katolickiego, w którym zgodnie z nakazem Jezusa jeszcze przez kilka wieków chrzczono wyłącznie dorosłych. Chrzest niemowląt wprowadzono w 412 r., co było spowodowane z jednej strony wysoką śmiertelnością wśród dzieci w tamtym czasie, z drugiej zaś w grzechem pierworodnym. Chrzczenie dzieci powodowane było zabobonnym przekonaniem, że jeśli umrą bez tego obrzędu, nie zostaną zbawione.
Ale...Dzisiaj większość katolików ma nikłe pojecie czym naprawdę jest chrzest biblijny. Dla nich chrzest to akt kulturowy, czy też akt przystąpienia do kościoła i wiary rodziców. Często jest to tez zwykłe naśladownictwo (przecież wszyscy chrzczą swoje dzieci), strach (co powiedzą ludzie i co się stanie z dzieckiem jak go nie ochrzczę), a najczęściej po prostu tradycja wyniesiona od pokoleń.
Zresztą tak samo jest z większością zachowań religijnych (rytuały, sakramenty, obchodzenie świąt). Wielu ludzi nawet nie zastanawia się dlaczego to robi, a powinni, szczególnie jak robią to z powodów religijnych.
Nie dziwię się rodzicom rodzin katolickich, że chcą ochrzcić swoje dziecko i ich rozumiem (sam byłem ochrzczony w rodzinie katolickiej). Nie należy ich za to potępiać. Chcą po prostu aby dzieci podążały ich śladem. Nie zmienia to jednak faktu że chrzest niemowląt jest pewną formą ubezwłasnowolnienia dziecka.
Dobry temat.
Życie księży,a wiara w Boga to dwie zupełnie inne rzeczy.
Gdyby to były dwie różne rzeczy, to by kościoły świeciły pustakami. A niby skąd Ty się o tym Bogu dowiedziałeś, hę? Ujrzałeś go gdzieś i Ci powiedział - hej, ja istnieję, chodź tu i patrz? Te wszystkie boskie historie słyszysz z ust księży, którzy prowadzą takie a nie inne życie, a dzięki tym opowieściom mają na to fundusze.
Oczywiście większość ludzi tego nie ogarnia, ale naprawdę cieszę się, że jest tu tyle wypowiedzi osób, które stanowczo twierdzą, że nie ochrzczą swojego dziecka.
O ile ludzie wychowani w strachu (inaczej tego nazwać nie można) przed niedostąpieniem rzekomego życia wiecznego będą z tego strachu chrzcić dzieci i przekazywać im ten strach dalej i dyskusja tu jest bezcelowa, o tyle nie mam szacunku do ludzi, którzy twierdzą, że nie wierzą, ale chrzczą dzieci, "bo to fajne przeżycie".
Ja pamiętam,jak się śpiewało na apelach w szkole rosyjskie piosenki i recytowało wiersze pochwalne na część Związku Radzieckiego. To na prawdę było fajne przeżycie - czemu to zlikwidowano? A te wspaniałe pochody pierwszomajowe - tyle muzyki, kolorów - co to komu przeszkadzało?
OK, chrzcicie dla fajnej imprezki. A potem nagle się oburzacie, że nie chcą dotować in vitro, że sklepy chcą zamykać w niedzielę, że pieniądze z podatków trafiają na budowę jakichś świątyń. No ale jakiś biskup przychodzi z jakąś karteczką i mówi, że w Polsce 90-ileś tam procent osób jest katolikami, a katolik to przecież nie może in vitro, nie może pracować w niedzielę i potrzebuje świątyni. No i najlepsze jest to, że on ma rację. Nie jesteś człowieku ubezwłasnowolniony, pozostajesz w kościele katolickim (choć możesz się wypisać), zapisujesz tam dzieci - co więcej,podpisujesz przy tym deklarację, że będziesz dziecko wychowywał w wierze katolickiej. Więc się na wszystko to zgadzasz. Świadomie rezygnujesz z seksu przedmałżeńskiego - bo tego katolikom wszak nie wolno. Ewentualnie jesteś zwykłym hipokrytą i to, że 90% podobnych osób jest takimi samymi hipokrytami, wcale tego nie usprawiedliwia.
Jestem ciekaw, ile osób oddaje głos w wyborach nie zgadzając się z programem partii, ale tak, bo im się piosenka wyborcza spodobała. No ręka w górę!
Znam sporo osób, które nie ochrzciły dzieci. Wielu z nich boryka się z różnymi babciami, ciociami itd., które przy każdej sposobności próbują naciskać. Znam nawet taką sytuację, w której matka potajemnie ochrzciła dziecko u protestantów, bo wiedziała, że jak nie ochrzci w ogóle,to jej ojciec to zrobi bez pytania. A z dwojga złego woli już protestantów. Znam wiele osób, które uległo w ten sposób presji,lub nawet szantażowi rodziny. I to jest najlepsze - że właśnie rodzina w tej materii jest najpodlejsza. Pytałem wielokrotnie dorosłe osoby, których rodzice nie ochrzcili, czy mieli w dzieciństwie jakieś problemy z tego tytułu. I jaka jest zawsze odpowiedź? Że żadnych, a przynajmniej nie większe, niż powszechne docinki rówieśników, które przechodzi każdy pod byle pretekstem. Pamiętam, byliśmy na jakimś obozie, jak byłem w podstawówce - była tam taki chłopak,dojrzalszy od nas. Był właśnie dzieckiem ateistą. Było wiele lepszy od nas, silny, opanowany.Wkurzało nas to, że on taki akuratny. Chcieliśmy mu dogryźć i nad łóżkiem powiesiliśmy mu krzyżyk i jak przyszedł, to się wszyscy demonstracyjnie na kolanach zaczęliśmy przy tym łóżku modlić. Popatrzył na nas z politowaniem jak na bandę idiotów - i słusznie tak właśnie popatrzył. A gdyby nie był ateistą? To wymyślilibyśmy coś innego, żeby mu dogryźć, bo nie to było powodem, w ogóle nas to ziębiło, to był tylko pretekst.
Do osób, które nie zamierzają ochrzcić dziecka - wasze dziecko i wasze prawo, nie dajcie się nikomu omamić i zwyczajnie zlewajcie czyjeś naciski w tym temacie. W dyskusje się nawet nie wdawajcie. Dla wielu "katolików" istotą przynależności jest to, że jest ich iluzoryczne 90-ileś tam procent. Każdy przejaw "niesubordynacji" religijnej - a więc apostazja albo nieochrzczenie dziecka wiąże się dla nich z zagrożeniem, że staną się mniejszością, co gorsza wyśmiewaną mniejszością bez możliwości narzucania innym swoich poglądów, a wręcz taką, która musi się dostosować do innych.To z resztą mechanizm każdej grupy społecznej - narodu, partii politycznej, subkultury młodzieżowej itd. Jesteście wolnymi ludźmi dajcie swoim dzieciom, to czego większość innych dzieci nie dostało - wolność, którą uzyskaliście własnym dociekliwym rozumem.
Religia, kultura, tradycja są ze sobą nierozerwalnie związane, czy się to komuś podoba czy nie.
[...]
Rozumiem, że choinki, św. Mikołaja itp. rzeczy też nie będzie; inne dzieci będą się cieszyć prezentami, a Ty strasznie dumna z siebie wytłumaczysz pięciolatkowi, że jak będzie pełnoletni to sam zdecyduje...
Nie wiem czemu obrażasz personalnie autorkę postu, ale mniejsza o to.
Jednak do sedna - tak się akurat składa, że zdecydowana większość tego, co ludziom się wydaje, że to fajne chrześcijańskie tradycje, wcale nie są chrześcijańskie. Większość z nich to stare indoeuropejskie tradycje, bo większość kultury europejskiej ma właśnie korzenie w tradycjach ludów indoeuropejskich.
W kwestii technicznej - można dziecku dać prezent, ale wcale nie musi to być od świętego Mikołaja, może to być prezent od mamy i taty z jednoczesnym wytłumaczeniem, że żadnego Mikołaja nie ma i tylko naiwne dzieci w niego wierzą. Ty natomiast, jak rozumiem, wolisz jak najdłużej okłamywać swoje dziecko, że to prezent przyniesiony przez siwobrodego starca, podczas, gdy sam go tam podłożyłeś. Świadomie więc będziesz okłamywał swoje dziecko - super.
Kwestia jeszcze inna - zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ustalić zupełnie inne terminy obchodzenia jakichś ważnych dat i wtedy obdarowywać się prezentami. Żyją w Polsce prawosławni, żydzi - jakoś nie słyszałem, by cierpieli z tego powodu, że mają inne tradycje i daty świąt.
Jestem pewien, że autorka bardzo dobrze wszystko wytłumaczy swojemu dziecku i będzie ono kiedyś jej za to ogromnie wdzięczne. Jeśli uważasz, że rolą rodzica jest mamienie dziecka prezentami, to powodzenia.
Wszyscy moi ateistycznie, nazwijmy to znajomi mają choinkę itp, ale traktują sieta jako celebrację bycia z rodziną, ot co.
Z rok na rok jest coraz więcej nie ochrzczonych dzieci, to przestaje być takim tabu.
czy przypadkiem nie demonizujecie z tym urazem psychicznym i okłamywaniu dziecka ? Osobiście pamietam to jako coś wspaniałego te wizyty "Mikołaja" potem te emocje podejrzeń i satysfakcja gdy zdemaskowałem przebranego wujka. Nie przypominam sobie aby to by jakiś dla mnie stres . Przypomnijcie swoje dzieciństwo i zastanówcie się jak długo wychodziliście z tego szoku i jak wpłyneło to na waszą psychike ....
Zrobisz krzywdę i to wielką,jeżeli nie ochrzcisz Dziecka.
Ty wybrałaś złą drogę, wiem co to życie bez Boga i wiem jakie jest życie z Nim.
Poprzez chrzest Twoje dziecko stanie się Dzieckiem Bożym, gdyby nie daj Boże coś się stało, malenstwo bd w Niebie.
Kochana, nie chce i nie bd Cię zmuszać, ale jako Matka mimo powinnas to zrobić, potem samo wlasniebwybralo drogę.
czy przypadkiem nie demonizujecie z tym urazem psychicznym i okłamywaniu dziecka ? Osobiście pamietam to jako coś wspaniałego te wizyty "Mikołaja" potem te emocje podejrzeń i satysfakcja gdy zdemaskowałem przebranego wujka. Nie przypominam sobie aby to by jakiś dla mnie stres . Przypomnijcie swoje dzieciństwo i zastanówcie się jak długo wychodziliście z tego szoku i jak wpłyneło to na waszą psychike ....
No jasne, że to szczegół. Tylko że tu padają argumenty, że jak nie ochrzcisz dziecka, to nie będzie miało prezentów od Mikołaja. No ludzie, ja nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Przykład choinki też dziwny, bo to indoeuropejski symbol drzewa świata. Swoją droga co niby taki świerczek miał mieć wspólnego z chrześcijaństwem? Zawsze przy takich dyskusjach zasmuca mnie, jak mała jest samoświadomość kulturowa Polaków. Ogrom naszych tradycji związanych ze świętowaniem wywodzi się wprost z religii i kultury słowiańskiej, czyli naszej rdzennej. I to jest tylko niewielka część tych tradycji, które zostały. Kościół katolicki permanentnie je tępił - niewielu z was wie, ale walczył z tradycjami związanymi z pisankami, kładzeniem siana na wigilijny stół, topienie Marzanny próbowano zamienić na palenie Judasza itd. Ponieważ walka z tradycjami nie była zawsze skuteczna, zaczęto starym słowiańskim zwyczajom nadawać chrześcijańskie znaczenie, wypaczając tym samym ich pierwotną treść. Jak widać skutecznie, bo jesteście przekonani, że to zwyczaje chrześcijańskie i bez chrześcijaństwa by ich nie było. Byłoby i to o wiele więcej. To tylko resztki, które POMIMO chrześcijaństwa przetrwały.
Natomiast co się tyczy samego chrzczenia, to jeśli jesteście tak bardzo przekonani o istnieniu boga z chrześcijańskich wyobrażeń i odrzucacie jakiekolwiek inne wyobrażenia boskości, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polać dziecku główkę w domu i wymówić jakąś modlitwę. I co, ten bóg tego nie uzna? Będzie potrzebował dokumentu od proboszcza?
Całe te ceregiele są potrzebne tylko i wyłącznie instytucji kościoła katolickiego do pozyskiwania nowych płatników. Jak czytam, to wiele osób jest tu tak omamionych, że są autentycznie przerażeni losem dziecka, któremu nie poleje się główki wodą i nie zarejestruje tego faktu w kościelnych księgach. W XXI wieku. To ukazuje jak wielka jest potęga indoktrynacji kościelnej i tylko uzasadnia, że należy dziecko przed tym chronić.
pitagoras napisał/a:Religia, kultura, tradycja są ze sobą nierozerwalnie związane, czy się to komuś podoba czy nie.
[...]
Rozumiem, że choinki, św. Mikołaja itp. rzeczy też nie będzie; inne dzieci będą się cieszyć prezentami, a Ty strasznie dumna z siebie wytłumaczysz pięciolatkowi, że jak będzie pełnoletni to sam zdecyduje...Nie wiem czemu obrażasz personalnie autorkę postu, ale mniejsza o to.
Jednak do sedna - tak się akurat składa, że zdecydowana większość tego, co ludziom się wydaje, że to fajne chrześcijańskie tradycje, wcale nie są chrześcijańskie. Większość z nich to stare indoeuropejskie tradycje, bo większość kultury europejskiej ma właśnie korzenie w tradycjach ludów indoeuropejskich.
Komentujesz wypowiedź, której nie zrozumiałeś.
Dopytam co to dla Ciebie znaczy tradycja chrześcijańska?
Większość z nich to stare indoeuropejskie tradycje, bo większość kultury europejskiej ma właśnie korzenie w tradycjach ludów indoeuropejskich.
.
Czyli od Afghanczykow i Persow? O.O.