List do mojej nieznanej najukochańszej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » List do mojej nieznanej najukochańszej...

Strony Poprzednia 1 8 9 10 11 12 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 1,149 ]

586

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Dobra, moje panie.... ale jak się gdzieś na forum drugi taki Lesio pojawi, to weźcie mi załatwcie bana na forum, Będę wdzięczna.

Zobacz podobne tematy :

587

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Kochani.
Czytam Was już od jakiegoś czasu i nasuwa mi się jedna refleksja, a dotyczy ona większości uczestników. Nie rozumiem jednego, skąd tyle jadu i krytyki w Waszych wypowiedziach? Dlaczego autora oceniacie po stylu pisania, czy błędach? Czy to, że pisze spontanicznie, pod wpływem chwili, świadczy o nim samym, o tym jakim jest człowiekiem? Czy wykształcenie, styl pisania czy ubierania myśli w słowa, świadczy o wartości drugiego człowieka? 
Kolejne pytanie do tych, którzy wierzą w Boga, a wiąże się ono z poprzednimi, czy Jezus był wykształcony, skończył jakieś szkoły? A apostołowie? Paweł i Łukasz owszem, ale pozostali? Czy ten fakt miał znaczenie w przekazie przez nich nauk o Stwórcy?
Do autora. Leszku, nie irytuj się opiniami innych, bądź tylko sobą i niczego na siłę nie staraj się udowodnić, bo nie taki miałeś cel zamieszczając  tutaj swój list. Cieszę się, że spotkałeś tą na którą czekałeś. Przyznam, że jest to niezwykła historia, szkoda tylko, że taka nierealna dla innych. Życzę Ci szczęścia.

588 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-12-03 22:43:10)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Droga czytelniczko
nie wiem czy przyjmujesz do wiadomości,że jest taka możliwość,że do części te ckilwe,słodko- pierdzące opowiastki nie przemawiają.Dla mnie bardzo istotne jakim kto się jezykiem posługuje a to dlatego,że ja nawet zakumplować się nie byłabym chyba w stanie z kimś kto pisze(czy też mówi) z taką emfazą.
Jak wyobrażasz sobie ocenianie kogoś kogo z forum znasz li i jedynie? Ty oceniasz nas tak samo,prawda? Po tym co piszemy.
Akurat o warości Leszka nie świadczy może to jak pisze ale to,że wciąż się chwali,że stawia siebie ponad każdego niemal interlokutora a tych co mają inny pogląd na sprawę nazywa mniej inteligentnymi,z obrzydliwych charakterem oraz stosuje osobiste wycieczki w stylu "posprzątaj w swoim zyciu,popełniasz życiowe błędy" A jego cechuje wyłącznie: "mądrość,uczciwość,miłośc i szlachetność"- no, tymi epitetami przesycona jest każda jego wypowiedź.
Jeśli coś takiego czytasz to możesz człowieka ocenić jako megalomana,niezbyt wykształconego i oczytanego (chyba,że czyta wyłącznie własną "literaturę"),zarozumialca, z ciaśniutkimi horyzontami myślowymi,który przez sam fakt wiary w boga uważa się za lepszego od każdego niewierzącego

Wiesz,ja jednak wolę ludzi "normalnych",ciepłych,skromnych, inteligentnych i potrafiących śmiać się z siebie. Lubię też takich,którzy darzą szacunkiem swego rozmówcę a styl i brak błędów ortograficznych to właśnie SZACUNEK.
Lesio odszczekuje się wszystkim co mają inne zdanie i nie podoba im się jego "tfurczość"

Tak się składa,że do mnie na maila napisał pan,który jest wykładowcą teorii literatury na polonistyce i pisze,że jego konikiem jest znajdowanie takich "kwiatków" jak liściki Leszka.Napisał,że takiej afektacji i irytującego patosu nie spodziewałby się po panu w jego wieku.Stwierdził też,że nieraz bywa na konkursach literackich,ocenia prace młodzieży i dzieci i że są to prace są o wiele dojrzalsze literacko i mentalnie niż liściki Leszka.
Zbiera on takie cudeńka by swoim studentom pokazać jak nisko upada poziom kształcenia w podstawówkach i ci,którzy robią specjalizację pedagogiczną będą mieli rączki pełne roboty.

589

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Szanowna 17ona.

A dlaczego nie jestes obiektywna i nie zauważasz, ze szanowny Lesio z Bogiem na ustach zieje nienawiścią, jak smok wawelski ogniem?
Nie tak powinien postępować głeboko wierzący! Czyż Jezus nie powiedział..... ktos rzucil Cie kamieniem, to Ty go chlebem?
A poza tym uwazam, ze to znów jakaś "koleżanka" Lesia. Będzie je teraz nasyłal czy jak?
Sam nie potrafi się obronic?
Przecież prawdziwa cnota krytyk się nie boi smile

590

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
gojka102 napisał/a:

Droga czytelniczko
nie wiem czy przyjmujesz do wiadomości,że jest taka możliwość,że do części te ckilwe,słodko- pierdzące opowiastki nie przemawiają.

Amen.

moniaCo napisał/a:

A poza tym uwazam, ze to znów jakaś "koleżanka" Lesia. Będzie je teraz nasyłal czy jak?
Sam nie potrafi się obronic?

Czytasz w moich myślach wink
Mówiłam, że tak szybko nie skończy?

Proszę moderację o przeniesienie wątku do netkafejki, może być tytuł "Ach, kochałbym Cię jak... czyli jak pisać NIE należy"
Może inny tytuł proponujecie?

591

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Ja proponuję tytuł: "Marzenia Leszka czyli co by było gdyby..." 

Jako ta mniej złośliwa powiem, że mnie również bardziej niż styl pisania i błędy denerwowało wywyższanie się autora w każdej wypowiedzi.

17ona- "niezwykła historia i nierealna dla innych"? Co w niej realnego? Ta wielka ilość smsów? Wyznawanie miłości po grób kiedy nawet się jeszcze nie widzieli? Możliwe że się nie widzieli do tej pory...

592 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-03 12:55:26)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
17ona napisał/a:

Kochani.
Czytam Was już od jakiegoś czasu i nasuwa mi się jedna refleksja, a dotyczy ona większości uczestników. Nie rozumiem jednego, skąd tyle jadu i krytyki w Waszych wypowiedziach? Dlaczego autora oceniacie po stylu pisania, czy błędach? Czy to, że pisze spontanicznie, pod wpływem chwili, świadczy o nim samym, o tym jakim jest człowiekiem? Czy wykształcenie, styl pisania czy ubierania myśli w słowa, świadczy o wartości drugiego człowieka? 
Kolejne pytanie do tych, którzy wierzą w Boga, a wiąże się ono z poprzednimi, czy Jezus był wykształcony, skończył jakieś szkoły? A apostołowie? Paweł i Łukasz owszem, ale pozostali? Czy ten fakt miał znaczenie w przekazie przez nich nauk o Stwórcy?
Do autora. Leszku, nie irytuj się opiniami innych, bądź tylko sobą i niczego na siłę nie staraj się udowodnić, bo nie taki miałeś cel zamieszczając  tutaj swój list. Cieszę się, że spotkałeś tą na którą czekałeś. Przyznam, że jest to niezwykła historia, szkoda tylko, że taka nierealna dla innych. Życzę Ci szczęścia.

Serdecznie dziękuję.Dziękuję również za liczne e-maile,które otrzymuję oraz wiadomości na komunikatorze Gadu-Gadu.Oczywiście ta historia ma ciąg dalszy ale podjąłem decyzje wraz z ukochaną o tym,że nie będę jej kontynułował widząc totalny brak zrozumienia u części jego uczestników i takich komentarzach tego co ma miejsce w naszym życiu.Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

593

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Droga Gojka102
Przepraszam. Nie chciałam urazić ani Ciebie, ani nikogo innego. Jestem daleka od obrażania czy wyśmiewania się z innych. Powiedz mi jeszcze jedno, czy osoba z niższym  wykształceniem, albo ktoś z dysgrafią, dysleksją czy dysortografią ma szanse zostać Twoim przyjacielem? Czy ktoś taki nie okaże Ci szacunku jeśli popełni błąd? 
Styl pisania wiele nam może powiedzieć o autorze danych słów, ale nie może to być jedyne kryterium oceny.
Co do wypowiedzi Leszka, wydaje mi się, że jest to tylko jego forma obrony przed ostrą krytyką, czego oczywiście nie popieram, ale staram się rozumieć.

594

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
17ona napisał/a:

Droga Gojka102
Powiedz mi jeszcze jedno, czy osoba z niższym  wykształceniem, albo ktoś z dysgrafią, dysleksją czy dysortografią ma szanse zostać Twoim przyjacielem? Czy ktoś taki nie okaże Ci szacunku jeśli popełni błąd? 
Styl pisania wiele nam może powiedzieć o autorze danych słów, ale nie może to być jedyne kryterium oceny.

To może ja się teraz wezmę i obnażę:)Miałam stwierdzoną dysleksję i coś tam jeszcze bilateralnego.
Na dobrą sprawę nie powinnam pisać poprawnie i do tego mieć problemy z nauką języków.A jak widzisz piszę,mam magisterkę z anglistyki.Trzeba dużo pracy ale jak się komuś pracować nie chce to się dygrafiami i innym pierdołami w dorosłym życiu będzie zasłaniać.A może jeszcze tym,że go na lekcji ortografii nie było bo był chory? Czy nie jest to śmieszne?

Mam przyjaciela,wykładowcę filozofii na uniwerku.Razem zmagaliśmy się z naszymi przypadłościami,wzajemnie się poprawialiśmy.I wiesz co? Nikt z jego współpracowników i studentów o tym,że ma problemy z ortografią nie wie.


Ja wyraźnie napisałam,że  nie wysuwam opinii o Leszku po tym jak pisze ale przede wszystkim CO PISZE.

Mam wielu znajomych z niższym wykształceniem niż moje.I uwierz- oni w niektórych kwestiach mają o niebo większą wiedzę niż ja.
Ja wierzę,że Leszek ma w różnych dziedzinach wiedzę większą niż moja- to jasne.Niestety, w kwestii literackiej jest mierniutki.
Dobre pisanie to ciężka praca i czytanie dobrych autorów.Świetne pisanie to talent poparty ciężką pracą.Leszek nie ma ani jednego ani drugiego.

595 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-03 16:31:27)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Wiecie...moje skrzynka e-mailowa, ostatnio pęka w szwach.
Otrzymuję sporo wiadomości od moich przyjaciół (którzy podglądają to forum), oraz zaprzyjaźnionych osób z forum...
I niestety przeraża ich osobowość autora..pomijam juz talent literacki/czy jego brak, bo to kwestia gustu, co się komu podoba.
Ale tak zapatrzonego w swoją "doskonałość" człowieka jeszcze nie spotkali.

A co najbardziej mnie zastanowiło...to wypowiedź zaprzyjaźnionego duchownego.
Że niestety wiele osób z imieniem Boga na ustach, robi przysługę, ale nie Bogu, tylko mocom piekielnym.

596 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-12-03 16:24:30)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:

Uff...wreszcie koniec big_smile
Jesli o mnie chodzi Leszku....nigdy nie przeszlo mi przez mysl startować do tego kapcia, ktorego oferowales ...
A moj męzczyzna jest na szczęscie facetem z krwi i kości, a nie rozmemłanym księciuniem. A kupowanie szpilek zostawiam sobie... sama sie na tym najlepiej znam. A mojemu facetowi pozostawiam kupowanie mi pięknych kwiatów. I .....wbijanie gwoździa big_smile

Ech...mialam sie nie odzywać juz big_smile

Mój były nazywał siebie facetem z krwi i kości a zachowywał się jak pospolite chamidło, a w 21 wieku w dobie techniki mój obecny nie niszczy sobie rąk wbijaniem gwoździ bo używa gwoździarki big_smile

597

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Jenka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Uff...wreszcie koniec big_smile
Jesli o mnie chodzi Leszku....nigdy nie przeszlo mi przez mysl startować do tego kapcia, ktorego oferowales ...
A moj męzczyzna jest na szczęscie facetem z krwi i kości, a nie rozmemłanym księciuniem. A kupowanie szpilek zostawiam sobie... sama sie na tym najlepiej znam. A mojemu facetowi pozostawiam kupowanie mi pięknych kwiatów. I .....wbijanie gwoździa big_smile

Ech...mialam sie nie odzywać juz big_smile

Mój były nazywał siebie facetem z krwi i kości a zachowywał się jak pospolite chamidło, a w 21 wieku w dobie techniki mój obecny nie niszczy sobie rąk wbijaniem gwoździ bo używa gwoździarki big_smile

To współczuję....
A mój facet jest prawdziwy...nie egzaltowany, jednocześnie czuły i kochający. Stapający twardo po ziemi, a jednocześnie  romantyczny.
Takie combo sobie wyobraź.
A do wbijania gwoździ sie nie wtrącam...grunt, ze mi pięknie łazienkę wykańcza smile

598

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
17ona napisał/a:

Co do wypowiedzi Leszka, wydaje mi się, że jest to tylko jego forma obrony przed ostrą krytyką, czego oczywiście nie popieram, ale staram się rozumieć.

Najlepszą obroną atak?

599 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-03 18:50:29)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Jenka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Uff...wreszcie koniec big_smile
Jesli o mnie chodzi Leszku....nigdy nie przeszlo mi przez mysl startować do tego kapcia, ktorego oferowales ...
A moj męzczyzna jest na szczęscie facetem z krwi i kości, a nie rozmemłanym księciuniem. A kupowanie szpilek zostawiam sobie... sama sie na tym najlepiej znam. A mojemu facetowi pozostawiam kupowanie mi pięknych kwiatów. I .....wbijanie gwoździa big_smile

Ech...mialam sie nie odzywać juz big_smile

Mój były nazywał siebie facetem z krwi i kości a zachowywał się jak pospolite chamidło, a w 21 wieku w dobie techniki mój obecny nie niszczy sobie rąk wbijaniem gwoździ bo używa gwoździarki big_smile

A to dobre!No widzisz Jenko co technika robi z ludźmi?Nie musiał chodzić na kurs trzymania młotka w reku jak Iceni,która musiała to czynić będąc kobietą.Szkoda jedynie,że nie nauczył się miłości do Ciebie i należnego Ci szacunku jako kobiety i swojej ukochanej.To życie będzie dla niego najlepszym nauczycielem.Szkoda,że nie uczęszczał od początku na jego lekcję,stając się pilnym uczniem...

600

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

He, he......a to sie uśmiałam big_smile
Lesiu pisze o szacunku do kobet....

601

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

A mnie zastanawia to,że nadal tutaj pisze smile
Toż przez ten czas ze swoją najmilejszą mógłby pokonwersować, ale nieeee.
On przecież uwielbia nas! big_smile

602

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Witaj Lesiu. big_smile

Dziewczęta, no dajcie spokój.....pofolgujcie.http://pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,007_9R_orig.gif

Lesiu zżył się z nami, Net-Kobietami (przez duże "N" i "K").
W końcu jest to JEDYNY(?) w swoim rodzaju wątek, tu na forum.
Chyba nie zaprzeczycie?

Ja mam nadzieję, że powrócił dlatego, bo wyciągnął odpowiednie wnioski z naszych pouczeń dot. zachowania wobec KOBIET, a nie tylko tej jednej...a na ile, to się okaże.

603 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-03 20:59:53)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:

A mnie zastanawia to,że nadal tutaj pisze smile
Toż przez ten czas ze swoją najmilejszą mógłby pokonwersować, ale nieeee.
On przecież uwielbia nas! big_smile

To prawda.Albo to jest taka mocna chemia pomiędzy nami albo wyjątkowe uzależnienie to znaczy tzw. syndrom Sztokholmski polegący na na związku ofiary z terorystami jaki zawiązaje się po kilku godzinach pomiędzy nimi chwili od uprowadzenia.Nie zaniedbuję swojej najukochańszej przy tym więc Viggo...

604 Ostatnio edytowany przez Viggo (2013-12-03 20:56:44)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

605

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

No widzisz,chociaż raz masz w tym rację...

606

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

607 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-03 21:03:18)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

To Ty masz problem nie tylko z tym ale też ze swoim obuwiem.Zacznij więc chodzić na takie imprezy w japonkach,skracając swój obcas...

608

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Czemu znów jedziesz Monię?
Co takiego Ci zrobiła?

609

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

610

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

To Ty masz problem nie tylko z tym ale też ze swoim obuwiem.Zacznij więc chodzić na takie imprezy w japonkach,skracając swój obcas...

Czekaj, czekaj...na jakie imprezy?

Ostatnio bylam na imprezie andrzejkowej...w super kozaczkach na wysokiej szpilce:)
Moj mężczyzna wniebowzięty....a podtatusiałych panów z brzuszkiem i w kapciach nie wpuszczali ;D w kazdym razie Ciebie Lesiu tam nie widziałam big_smile

611 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-03 21:14:01)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:

Czemu znów jedziesz Monię?
Co takiego Ci zrobiła?

Viggo,ja porostu się z nią droczę.Kto się lubi ten się czubi...

612

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Viggo napisał/a:

Syndrom Sztokholmski Leszku, nie przekręcaj big_smile

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

No proszę, proszę...nauczył się pan szanowny interpuncji. Aha....polskiej pisze się z małej litery, bo to przymiotnik big_smile

613

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Holipa uprzedzilas mnie big_smile
Mialam.napisać to samo.

No Lesiu...podszkolisz sie przy nas z historii przynajmniej. Bo na dobre maniery juz raczej za pózno u Ciebie. W pewnym wieku trudniej juz sie przyswaja wiedzę.

To Ty masz problem nie tylko z tym ale też ze swoim obuwiem.Zacznij więc chodzić na takie imprezy w japonkach,skracając swój obcas...

Czekaj, czekaj...na jakie imprezy?

Ostatnio bylam na imprezie andrzejkowej...w super kozaczkach na wysokiej szpilce:)
Moj mężczyzna wniebowzięty....a podtatusiałych panów z brzuszkiem i w kapciach nie wpuszczali ;D w kazdym razie Ciebie Lesiu tam nie widziałam big_smile

Bo na takie imprezy chodzisz Ty i Twój men a ja w tym czasie upajam sie miłością mojej najukochanszej...

614

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

Bo na takie imprezy chodzisz Ty i Twój men a ja w tym czasie upajam sie miłością mojej najukochanszej...

Osobiście czy nadal przez SMS-y?

615

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

To Ty masz problem nie tylko z tym ale też ze swoim obuwiem.Zacznij więc chodzić na takie imprezy w japonkach,skracając swój obcas...

Czekaj, czekaj...na jakie imprezy?

Ostatnio bylam na imprezie andrzejkowej...w super kozaczkach na wysokiej szpilce:)
Moj mężczyzna wniebowzięty....a podtatusiałych panów z brzuszkiem i w kapciach nie wpuszczali ;D w kazdym razie Ciebie Lesiu tam nie widziałam big_smile

Bo na takie imprezy chodzisz Ty i Twój men a ja w tym czasie upajam sie miłością mojej najukochanszej...

Mój ukochany a nie żaden men. A jesli chodzi o upajanie się milością....ech upajamy się nią często....:)
A na imprezy gdzie ja chodzę, przychodzą ludzie z klasą. Burakom wstęp wzbroniony smile

616

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Iceni napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

Bo na takie imprezy chodzisz Ty i Twój men a ja w tym czasie upajam sie miłością mojej najukochanszej...

Osobiście czy nadal przez SMS-y?

Może radiotelegraficznie big_smile

ta ti ta ta ti ta ta big_smile

617

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:
Iceni napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

Bo na takie imprezy chodzisz Ty i Twój men a ja w tym czasie upajam sie miłością mojej najukochanszej...

Osobiście czy nadal przez SMS-y?

Może radiotelegraficznie big_smile

ta ti ta ta ti ta ta big_smile

Radiotelegrafia jest mi zupełnie obca jak Twoje życie bo ja jestem radiotelefonistą a nie radiotelegrafistą i porozumiewam się ustnie z moją najukochańszą a nie jak Ty poprzez radiotelegrafię,której wielu ludzi nie rozumie na tym forum jak Ciebie,tego co robisz i piszesz w swoich postach wyrażając taką wyjątkową głupotę....

618 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-03 22:16:02)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Iceni napisał/a:

Osobiście czy nadal przez SMS-y?

Może radiotelegraficznie big_smile

ta ti ta ta ti ta ta big_smile

Radiotelegrafia jest mi zupełnie obca jak Twoje życie bo ja jestem radiotelefonistą a nie radiotelegrafistą i porozumiewam się ustnie z moją najukochańszą a nie jak Ty poprzez radiotelegrafię,której wielu ludzi nie rozumie na tym forum jak Ciebie,tego co robisz i piszesz w swoich postach wyrażając taką wyjątkową głupotę....

Oooo!
A coś, gdzieś pisałeś o szacunku wobec kobiet big_smile
Ja się nie porozumiewam z Twoją wyimaginowaną ukochaną w żaden sposób...ani słowem, ani pismem, ani znakami dymnymi smile
Nie mam urojeń tak jak Ty smile
Jakoś nikt więcej nie narzeka na sens moich wypowiedzi. A staż mam na tym forum już spory.

Aha!
Popracuj nad składnią, bo sens zdania gdzieś Ci umknął big_smile

619

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Obiektywnie stwierdzam Leszku,że mocno przesadzasz zarzucając Moni głupotę... W ogóle za bardzo bierzesz wszystko do siebie.
Rozumiem że miłość do ukochanej nadal na odległość?
Sądzę po tym, że gdyby była obok nie traciłbyś czasu na czytanie i pisanie...

620

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

Może ja ślepa jestem ale czym się Leszku różni jedno od drugiego?

621

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
gojka102 napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

Może ja ślepa jestem ale czym się Leszku różni jedno od drugiego?

Profesorowi Miodkowi chodzi o ogonek przy ę, bo z rozpędu nie zrobiłam go smile
A jako, że to facet, to martwi się o ogonki big_smile

622

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

Przyganiał kocioł garnkowi:

Leszek292 napisał/a:

To prawda.Albo to jest taka mocna chemia pomiędzy nami albo wyjątkowe uzależnienie to znaczy tzw. syndrom Sztokholmski polegący na na związku ofiary z terorystami jaki zawiązaje się po kilku godzinach pomiędzy nimi chwili od uprowadzenia.Nie zaniedbuję swojej najukochańszej przy tym więc Viggo...

Wyjątkowa złośliwość i prostactwo przebija się przez twoje posty.
Zapominasz, że jesteś tu tylko gościem, sam się wepchałeś na KOBIECE forum, smęcąc swoją miłosną historyjką, rzucając się niemalże z pięściami na każdego, obrażając bez wyjątku, kto nie piał z  zachwytu nad listem.

Leszek292 napisał/a:

...wielu ludzi nie rozumie na tym forum jak Ciebie,tego co robisz i piszesz w swoich postach wyrażając taką wyjątkową głupotę....

Miałeś kończyć waść, póki wstydu sobie nie narobisz.
Nie skończyłeś, ale jednocześnie nie widzisz, że się kończysz.
Paniał?

623

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

O, widze że Lesiu zdążył wyedytować swój post i poprawił syndrom norweski na sztokholmski big_smile
Czegoś się chłopina jednak uczy...

Szkoda, że szacunku do kobiet nie potrafi....

624 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-04 10:55:50)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
diana45 napisał/a:

Obiektywnie stwierdzam Leszku,że mocno przesadzasz zarzucając Moni głupotę... W ogóle za bardzo bierzesz wszystko do siebie.
Rozumiem że miłość do ukochanej nadal na odległość?
Sądzę po tym, że gdyby była obok nie traciłbyś czasu na czytanie i pisanie...

Uwierz mi Diano,że to co czasami pisze nie jest zupełnie mądre(jedynie czasami)ale akceptuje ją taka jaką jest,nie mierząc jej długości obcasa od jej szpilek w których staje się wyższa jaką w rzeczywistości jest.Widzę,że Cię to ciekawi co dalej z naszą miłością.Tak nadal jest na odległość ale rozmawiamy codziennie przez kilka godzin telefonicznie w różnych porach dnia i nocy.Masz rację,że gdyby była przy mnie obok to tak zachowałbym się i nie tracił ani chwili.Otrzymałem na facebooku wiadomość od mojej wieloletniej przyjaciółki,która tak jak Ty jest bardzo zainteresowana jak potoczyła się dalej ta historia.

Cytuje jej treść:"Tak Leszku , czy Twoja luba ma na imię Ania?Pytam bo tak mi się coś to imię kojarzy. Jesteś szczęśliwy? Czy jesteś gotów być szczęśliwy wobec przeciwności losu,które obiecuję ci na pewno się pojawią. Złamałeś co prawda serce mojej koleżance bo zakochała się w tych Twoich listach ale cóż takie jest życie. Kiedy ślub? I kto szyje sukienkę ślubną? Jak by co to ja się tym zajmuje i nie drogo biorę niech się To Twoje kochanie odezwie jak będzie miała pomysł na aranżacje ślubu . Buziaczki stary przyjacielu".Odpowiedziałem mojej przyjaciółce,że pomiędzy mną a moją kochaną jest znaczna odległość sięgająca kilkaset kilometrów drogi...

W odpowiedzi otrzymałem taką propozycje cytuję:"No to masz problem.Podziwiam.Kwestia daru Bożego,nie mogłeś poprosić o mniej skomplikowany przypadek? Jak by co to na randki zapraszam do mnie chyba mieszkam między wschodem a zachodem Polski więc byście się spotykali w połowie drogi.A spotkaliście się już twarzą w twarz? Leszku troszkę rozsądku,Ty jesteś delikatny facet.Ty się nie narażaj.Jakie macie plany, myślę tu o ślubie w tej sytuacji chyba tylko cywilny? Napisz mi bo teraz to już zaczęłam się przejmować.Buziaki dla was obojga...

625 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-04 10:35:24)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
diana45 napisał/a:

Obiektywnie stwierdzam Leszku,że mocno przesadzasz zarzucając Moni głupotę... W ogóle za bardzo bierzesz wszystko do siebie.
Rozumiem że miłość do ukochanej nadal na odległość?
Sądzę po tym, że gdyby była obok nie traciłbyś czasu na czytanie i pisanie...

Uwierz mi Diano,że to co czasami pisze nie jest zupełnie mądre(jedynie czasami)ale akceptuje ją taka jaką jest,nie mierząc jej długości obcasa od jej szpilek w których staje się wyższa jaką w rzeczywistości jest.Widzę,że Cię to ciekawi co dalej z naszą miłością.Tak nadal jest na odległość ale rozmawiamy codziennie przez kilka godzin telefonicznie w różnych porach dnia i nocy.Masz rację,że gdyby była przy mnie obok to tak zachowałbym się i nie tracił ani chwili...

Za to, to co Ty piszesz przepełnione jest mądrością wszelaką, oraz miłością bliźniego i szacunkiem do kobiet.
Nie wiem, czy doczytałeś co napisałam o moim zaprzyjaźnionym duchownym, który po przeczytaniu Twoich przepełnionych nienawiścią wypowiedzi, stwierdził, że niektórzy z imieniem Boga na ustach, oddają przysługe szatanowi.
Weź to sobie do serca!

626 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-04 11:36:59)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Ciekawe jak można planowac ślub, nie widząc jeszcze na oczy potencjalnej żony smile
Takie praktyki były owszem, ale w średniowieczu, gdzie małżenstwa planowali rodzice, a młodzi widzieli sie poraz pierwszy dopiero w dniu ślubu.

Lesiu, a Twoja najukochańsza nie ma na imię Dorota przypadkiem?
No chyba, że masz dwie....jedna rezerwowa big_smile

627

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Tu się wszystko zmienia, jak w kalejdoskopie... humorki Lesia, rozmiar buta, imiona ukochanej, ale najlepsze są cytaty Lesia big_smile

Lesiu, z twoją delikatnością zalecałabym dużo, dużo więcej rozsądku niż troszkę big_smile

MoniaCo próżne nagabywanie, czy Lesiu czytał, co mu pisałaś o zaprzyjaźnionym duchownym. Niewygodna prawda w oczy kole, tudzież nie istnieje.

628 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-04 11:41:13)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

No fakt...on czyta tylko to co mu pasuje.
A jak juz nie ma argumentu, to obelgami rzuca, zarzucając głupotę, schizofrenię i inne rzeczy.
I tym sie rózni człowiek inteligentny i dobrze wychowany od nieokrzesanego, niewychowanego człowieka.
Bo jakos żadna z piszących tu osób, za wyjątkiem Lesia nie obrzuca innych inwektywami.
Czyli można, jak się chce....

629

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

Moniu piszę się już a nie juz a do tego się przyswaja a nie sie przyswaja.Proponuje wrócić się do podstawówki a tam nauczą Cię Polskiej pisowni...

Może ja ślepa jestem ale czym się Leszku różni jedno od drugiego?

Profesorowi Miodkowi chodzi o ogonek przy ę, bo z rozpędu nie zrobiłam go smile
A jako, że to facet, to martwi się o ogonki big_smile

Aaa.no to ślepa jestem.Troszkę obciaszek zwracać komuś uwagę,że nie wpisał polskiego znaku i w  tymże poście samemu strzelić byka...

630

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
moniaCo napisał/a:

Ciekawe jak można planowac ślub, nie widząc jeszcze na oczy potencjalnej żony smile
Takie praktyki były owszem, ale w średniowieczu, gdzie małżenstwa planowali rodzice, a młodzi widzieli sie poraz pierwszy dopiero w dniu ślubu.

Lesiu, a Twoja najukochansza nie ma na imię Dorota przypadkiem?
No chyba, że masz dwie....jedna rezerwowa big_smile

Moniu,chociaż potrafisz pisać to wogóle nie potrafisz czytać tego co pisze moja przyjaciółka między wierszami.Jej imię przypomina imię bohaterki książki pt."Ania z Zielonego Wzgórza".Inteligencją to Ty napewno nie grzeszysz.Nikt tu nic nie planuje narazie ale moja przyjaciółka wystosowała do nas taką propozycję na przyszłość,zajmując się organizacją ślubów i prowadząc zakład w którym szyje się suknie ślubne.Widzę,że Sylwia wróciła już do Niemiec to ona Ci to wytłumaczy z polskiego na nasze...

631 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-04 11:55:02)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Ciekawe jak można planowac ślub, nie widząc jeszcze na oczy potencjalnej żony smile
Takie praktyki były owszem, ale w średniowieczu, gdzie małżenstwa planowali rodzice, a młodzi widzieli sie poraz pierwszy dopiero w dniu ślubu.

Lesiu, a Twoja najukochansza nie ma na imię Dorota przypadkiem?
No chyba, że masz dwie....jedna rezerwowa big_smile

Moniu,chociaż potrafisz pisać to wogóle nie potrafisz czytać tego co pisze moja przyjaciółka między wierszami.Jej imię przypomina imię bohaterki książki pt."Ania z Zielonego Wzgórza".Inteligencją to Ty napewno nie grzeszysz.Nikt tu nic nie planuje narazie ale moja przyjaciółka wystosowała do nas taką propozycję na przyszłość,zajmując się organizacją ślubów i prowadząc zakład w którym szyje się suknie ślubne.Widzę,że Sylwia wróciła już do Niemiec to ona Ci to wytłumaczy z polskiego na nasze...

Za to Ty grzeszysz wszystkim...pychą, rozciągniętym do niebotycznych rozmarów ego.
Lepiej zamów sobie specjalna sesję w księdza w konfesjonale, bo trochę czasu tam spędzisz.

No widzisz...a jak pisałam, że Twoja historyjka jest rodem z "Ani z Zielonego Wzgórza", to na mnie psy wieszałeś.
Czy Ty na pewno masz tyle lat, ile piszesz?
Bo skoro się zatrzymałeś na "Ani", to mam wrażenie że dużo mniej smile

A Sylwia nie potrafi dobrze pisać po polsku, więc niby co ma mi wytłumaczyć?
Znam lepsze autorytety w temacie naszego pięknego języka ojczystego smile

632

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Parafrazując pewną bajkę, dla ciebie Lesiu:

"Pewien kozioł z małej wsi
o dorodnej kozie śni
że odnajdzie ją w swym życiu
o tym marzy wciąż w ukryciu
w koło kózek trochę żyje
jedna kłamie druga tyje
a ta trzecia się nie myje!
A on kozę chce mieć dobrą
a nie jakąś krowę dojną
co pomoże i doradzi
z innym kozłem go nie zdradzi
co opieką go otoczy
na pastwisku czymś zaskoczy
domu trzymać się on będzie
gdy kozica serce zdobędzie
czy to dużo czy to wiele?
ma być koza, a nie ciele
ma być kozą, a nie kłodą
albo jakąś tam mimozą.
Daje ogłoszenia wszędzie
Która serce me zdobędzie?
szukam jej, jedynej, mojej,
ukochanej, wymodlonej...
Dałem szansę już niejednej
lecz odchodzą, tak bezwiednie..
może ze mną coś nie tak
Boże proszę daj mi znak
Trudna sprawa będę sam
będę załamany jadł
albo zrobię coś dla siebie
z tego stanu się wygrzebie
Tak ten cap latami żył
o najlepszej kozie śnił.

Jaki morał z tego płynie?

Ta wyśniona, wymarzona, wystawiana na piedestał,
Jest! Istnieje! Tu wam powiem,
Że wyłącznie w capa głowie! ;P"

633

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Coś na rzeczy jest,Pyskata:).Z tym,że Leszek ma Baran na nazwisko a nie Kozioł:))
"Na głowie kwietny ma wianek
W ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek":)

634

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Baran, czy Kozioł, jednako rogate stworzonkasmile
A ja podziwiam Lesia, bo widzę, że tu, na Naszym Forum, stara się pisać bardzo poprawnie, nawet znaki interpunkcyjne stawia.
Przed chwilą przeczytałam elaborat Lesia, a w nim, połapać się prawie nie mogłam, bo treść zawiła, a i zdania tasiemcowo długie.
Wkleję cytat, przeczytajcie uważnie.

Ciekawa refleksja Leszka (uczestnika adwentfree) na temat przyczyn konfliktu Ireny S. z wladzami KADS. Ponizej cytat:

"Zanim poznałem sprawę siostry Ireny S.nie wiedziałem nic na ten temat .Gdy ją poznałem wydawała mi się ona już jasna i oczywista,"widząc" łamanie prawa przez radę kościoła w W.i radę zboru w P.jak wynika z relacji siostry Ireny S.i przez to ich winę a wczoraj ponownie wróciłem do punktu wyjścia.Nie zaprzeczam tym faktom bo takie były.Problem w tym,że to był skutek zachowań ze strony siostry Ireny S.Dotarłem do nagrań brata Romana Ch z siostrą Ireną S.Z tych nagrań w powiązaniu z pewnymi faktami życia związanymi z siostrą Irena S.bardzo dużo wynika i daje nam to wiele odpowiedzi na postawione w tej sprawie pytania.Rozmowa ta ukazuje zarządzanie Bożym kościołem w oparciu o ludzki system zarządzania,który rodzi w nim tzw.patologie społeczne.Jest to niewłaściwy system,który w życiu się wogóle nie sprawdził powodując taki stan duchowy naszego kościoła jakiego mamy obraz obecnie a który opisany jest w biblii i uznany przez Boga za niewłaściwy.W rozmowie tej ówczesny sekretarz kościoła nie zaprzecza stanowisku siostry Ireny,doskonale rozumiejąc je i tłumacząc zasady funkcjonowania pewnych spraw w naszym kościele.To było bardzo porażąjace dla mnie.Ciekawostką w tej rozmowie była charakterystyka osobowości brata Pawła L.Patrząc na nią z psychologicznego punktu widzenia można z niej wyczytać,że cechują go dość dziwne zachowania.

Dalsza analiza jego osobowości może wskazywać na to,że czuje się zraniony sam kogoś raniąc ale to nie jest dowód jeszcze na jego winę w tej sprawie choć słysząc to już ktoś dla samego tego faktu mógłby to zrobić.Problem który jest kluczem w tej sprawie leży w samej siostrze Irenie.Dostrzega ona w zachowaniach ludzkich tego czego nie ma i nie było.W wyniku tego powstaje u niej nadinterpretacja ludzkich słów i zachowań,która powoduje to,że błędnie ocenia postępowanie innych ludzi w wyniku czego popada ona w bezpodstawny konflikt nawet z największymi przyjaciółmi przypisując im zarówno pewne słowa jak i zachowania,które wogóle nie miały miejsca.Mając świadomość swoich racji w różnych sprawach podejmuje ona walkę z nimi a w każdym użytym przez nich słowie lub zachowaniu widzi zło,swoją krzywdę i rację.Wykazuje ona syndrom ofiary,gdyż w swoim przekonaniu jest taką ofiarą.Być może przyczyn takiego stanu należy upatrywać się w dzieciństwie.Podejmuje ona walkę z ludźmi forsując swoje stanowisko i udowadniając swoje racje choć całkowicie się myli.Nie przyjmuje żadnych argumentów drugiej strony i nie toleruje innego myślenia u nikogo niż to,które ona prezentuje.Mogliśmy to zauważyć trzykrotnie w moim przypadku oraz braci z Australii,którzy jesteśmy jej największymi przyjaciółmi.W konflikcie z bratem Pawłem L.mogło być podobnie.W wyniku nadinterpretacji jego słów i zachowań przez nią mogła ona je źle odczytać i podjąć pewne działania,które go nie słusznie kompromitowały w jego oczach oraz innych pracowników.

Jako osoba stojąca na czele władzy tego kościoła i jej szef chciał się on pozbyć jak najszybciej problemu w sposób ludzki z naruszeniem prawa i dlatego takie coś miało miejsce.W tym wielkim konflikcie jaki powstał postanowiono usunąć ją ze swojego rodzimego zboru przy pomocy brata T a d e u s z a N.jako podwładnego brata Pawła L.Ten mając już wcześniej konflikt z jej mężem Kazikiem,który był starszym zboru a zarazem z nią bardzo chętnie to uczynił wraz z grupą wyznawców zboru w P,którą skupił w tym celu wokół siebie wydając potem Uchwałę nr 21/2011.Uczynił to z różnych przyczyn a jedną z nich było ujawnienie przez siostrę Irenę S.historii związanej z nim i "domem uciech" w Nadarzynie.To konflikt brata Kazimierza S.z bratem T a d e u s z e m N.i bratem Pawłem L.spowodował usunięcie go ze zboru w P.Obecnie są podjete wszelkie działania zmierzające do tego aby nie została ona członkiem zboru w Ż.Konflikt pomiędzy siostrą Ireną S.a bratem Pawłem L.ukazał przy okazji bardzo zły stan duchowy kościoła i postawy członków naszego kościoła tym konflikcie.Wypływa z tego wielka nauka dla nas podobnie jak z konfliktu w niebie pomiędzy Bogiem a szatanem.Nie pozwala ona nam na to abyśmy traktowali którąś ze stron tego konfliktu jak wroga ale każdego z nich jak brata,zagubioną owcę i monetę.Niech nam w tym Bóg dopomoże -Leszek."

635

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Ale o co kaman? big_smile

636

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
mrozirma napisał/a:

Baran, czy Kozioł, jednako rogate stworzonkasmile
A ja podziwiam Lesia, bo widzę, że tu, na Naszym Forum, stara się pisać bardzo poprawnie, nawet znaki interpunkcyjne stawia.
Przed chwilą przeczytałam elaborat Lesia, a w nim, połapać się prawie nie mogłam, bo treść zawiła, a i zdania tasiemcowo długie.
Wkleję cytat, przeczytajcie uważnie.

Ciekawa refleksja Leszka (uczestnika adwentfree) na temat przyczyn konfliktu Ireny S. z wladzami KADS. Ponizej cytat:

"Zanim poznałem sprawę siostry Ireny S.nie wiedziałem nic na ten temat .Gdy ją poznałem wydawała mi się ona już jasna i oczywista,"widząc" łamanie prawa przez radę kościoła w W.i radę zboru w P.jak wynika z relacji siostry Ireny S.i przez to ich winę a wczoraj ponownie wróciłem do punktu wyjścia.Nie zaprzeczam tym faktom bo takie były.Problem w tym,że to był skutek zachowań ze strony siostry Ireny S.Dotarłem do nagrań brata Romana Ch z siostrą Ireną S.Z tych nagrań w powiązaniu z pewnymi faktami życia związanymi z siostrą Irena S.bardzo dużo wynika i daje nam to wiele odpowiedzi na postawione w tej sprawie pytania.Rozmowa ta ukazuje zarządzanie Bożym kościołem w oparciu o ludzki system zarządzania,który rodzi w nim tzw.patologie społeczne.Jest to niewłaściwy system,który w życiu się wogóle nie sprawdził powodując taki stan duchowy naszego kościoła jakiego mamy obraz obecnie a który opisany jest w biblii i uznany przez Boga za niewłaściwy.W rozmowie tej ówczesny sekretarz kościoła nie zaprzecza stanowisku siostry Ireny,doskonale rozumiejąc je i tłumacząc zasady funkcjonowania pewnych spraw w naszym kościele.To było bardzo porażąjace dla mnie.Ciekawostką w tej rozmowie była charakterystyka osobowości brata Pawła L.Patrząc na nią z psychologicznego punktu widzenia można z niej wyczytać,że cechują go dość dziwne zachowania.

Dalsza analiza jego osobowości może wskazywać na to,że czuje się zraniony sam kogoś raniąc ale to nie jest dowód jeszcze na jego winę w tej sprawie choć słysząc to już ktoś dla samego tego faktu mógłby to zrobić.Problem który jest kluczem w tej sprawie leży w samej siostrze Irenie.Dostrzega ona w zachowaniach ludzkich tego czego nie ma i nie było.W wyniku tego powstaje u niej nadinterpretacja ludzkich słów i zachowań,która powoduje to,że błędnie ocenia postępowanie innych ludzi w wyniku czego popada ona w bezpodstawny konflikt nawet z największymi przyjaciółmi przypisując im zarówno pewne słowa jak i zachowania,które wogóle nie miały miejsca.Mając świadomość swoich racji w różnych sprawach podejmuje ona walkę z nimi a w każdym użytym przez nich słowie lub zachowaniu widzi zło,swoją krzywdę i rację.Wykazuje ona syndrom ofiary,gdyż w swoim przekonaniu jest taką ofiarą.Być może przyczyn takiego stanu należy upatrywać się w dzieciństwie.Podejmuje ona walkę z ludźmi forsując swoje stanowisko i udowadniając swoje racje choć całkowicie się myli.Nie przyjmuje żadnych argumentów drugiej strony i nie toleruje innego myślenia u nikogo niż to,które ona prezentuje.Mogliśmy to zauważyć trzykrotnie w moim przypadku oraz braci z Australii,którzy jesteśmy jej największymi przyjaciółmi.W konflikcie z bratem Pawłem L.mogło być podobnie.W wyniku nadinterpretacji jego słów i zachowań przez nią mogła ona je źle odczytać i podjąć pewne działania,które go nie słusznie kompromitowały w jego oczach oraz innych pracowników.

Jako osoba stojąca na czele władzy tego kościoła i jej szef chciał się on pozbyć jak najszybciej problemu w sposób ludzki z naruszeniem prawa i dlatego takie coś miało miejsce.W tym wielkim konflikcie jaki powstał postanowiono usunąć ją ze swojego rodzimego zboru przy pomocy brata T a d e u s z a N.jako podwładnego brata Pawła L.Ten mając już wcześniej konflikt z jej mężem Kazikiem,który był starszym zboru a zarazem z nią bardzo chętnie to uczynił wraz z grupą wyznawców zboru w P,którą skupił w tym celu wokół siebie wydając potem Uchwałę nr 21/2011.Uczynił to z różnych przyczyn a jedną z nich było ujawnienie przez siostrę Irenę S.historii związanej z nim i "domem uciech" w Nadarzynie.To konflikt brata Kazimierza S.z bratem T a d e u s z e m N.i bratem Pawłem L.spowodował usunięcie go ze zboru w P.Obecnie są podjete wszelkie działania zmierzające do tego aby nie została ona członkiem zboru w Ż.Konflikt pomiędzy siostrą Ireną S.a bratem Pawłem L.ukazał przy okazji bardzo zły stan duchowy kościoła i postawy członków naszego kościoła tym konflikcie.Wypływa z tego wielka nauka dla nas podobnie jak z konfliktu w niebie pomiędzy Bogiem a szatanem.Nie pozwala ona nam na to abyśmy traktowali którąś ze stron tego konfliktu jak wroga ale każdego z nich jak brata,zagubioną owcę i monetę.Niech nam w tym Bóg dopomoże -Leszek."

Ło jessuuu, wat?

637

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Przestańcie dziewczyny bo Lesio znowu się obrazi smile

Monia dziwisz się że można" szybko" planować ślub? (Lesio,to nie o Tobie teraz)
Można! Mam znajomego, który zaprosił mnie na swój ślub choć na oczy ukochanej nie widział(twierdził że wystarczy iż jest blondynką o niebieskich oczach).Po jakimś czasie zwierzył mi  się, że pojechał na pierwszą randkę(z kolejną dziewczyną)z odpisem aktu urodzenia i po przyjezdzie poszli od razu do USC.Pytał mnie jak to jest z rozwodami... itd.
Jak nietrudno się domyślić,znajomy lat50 nadal jest kawalerem smile
Tak więc,mnie już nic nie zdziwi smile 

Do Leszka: Kilometry kilometrami ale czas działa na niekorzyść.Jeśli spotkanie szybko nie nastąpi,będziecie dalej śnić...
Jak znam życie to i tak mnie nie posłuchasz bo wiesz lepiej...

638

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
diana45 napisał/a:

Przestańcie dziewczyny bo Lesio znowu się obrazi smile

Ależ nam się przykro zrobi.....

diana45 straszna desperacja to jest.
Ciekawe, czy auto też by tak na odległość kupił, bez zaglądnięcia pod maskę i przejechania paru kilometrów??
Pewnie nie, bo kupno auta to już poważna sprawa!!

639

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
diana45 napisał/a:

Przestańcie dziewczyny bo Lesio znowu się obrazi smile

Monia dziwisz się że można" szybko" planować ślub? (Lesio,to nie o Tobie teraz)
Można! Mam znajomego, który zaprosił mnie na swój ślub choć na oczy ukochanej nie widział(twierdził że wystarczy iż jest blondynką o niebieskich oczach).Po jakimś czasie zwierzył mi  się, że pojechał na pierwszą randkę(z kolejną dziewczyną)z odpisem aktu urodzenia i po przyjezdzie poszli od razu do USC.Pytał mnie jak to jest z rozwodami... itd.
Jak nietrudno się domyślić,znajomy lat50 nadal jest kawalerem smile
Tak więc,mnie już nic nie zdziwi smile 

Do Leszka: Kilometry kilometrami ale czas działa na niekorzyść.Jeśli spotkanie szybko nie nastąpi,będziecie dalej śnić...
Jak znam życie to i tak mnie nie posłuchasz bo wiesz lepiej...

He, he dobre...jeszcze kobity na oczy nie widział, a już planował ślub  co najlepsze...rozwód smile

640

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

To prawda.Albo to jest taka mocna chemia pomiędzy nami albo wyjątkowe uzależnienie to znaczy tzw. syndrom Sztokholmski polegący na na związku ofiary z terorystami jaki zawiązaje się po kilku godzinach pomiędzy nimi chwili od uprowadzenia.Nie zaniedbuję swojej najukochańszej przy tym więc Viggo...

Po pierwsze dlaczego edytujesz swój post, usuwając z niego błąd, na który ktoś,(a konkretnie ja) - zwrócił Ci uwagę?
Ucierpiała Twoja męska duma?

Po drugie, biorąc się za przytaczanie Syndromu Sztokholmskiego, powinieneś mieć chociaż minimalną wiedzę o nim.
Wypisujesz BZDURY o przywiązaniu ofiar do oprawcy, po upływie kilku godzin od uprowadzenia.
Kilka godzin po uprowadzeniu to zakładnicy mogli odczuwać co najwyżej paraliżujący strach i panikę.
Syndrom Sztokholmski mój drogi to zjawisko długofalowe, rozciągnięte w czasie, nie na przestrzeni wspomnianych przez Ciebie godzin.
O reakcjach zakładników decydowały dni, w trakcie których osoby zaczęły utożsamiać się z oprawcą, przywiązywać do niego, a w konsekwencji go BRONIĄC, nawet po uwolnieniu!

Jeżeli już zwracasz komuś tutaj uwagę na "głupotę" spójrz najpierw na siebie.

641 Ostatnio edytowany przez Leszek292 (2013-12-04 17:08:35)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

To prawda.Albo to jest taka mocna chemia pomiędzy nami albo wyjątkowe uzależnienie to znaczy tzw. syndrom Sztokholmski polegący na na związku ofiary z terorystami jaki zawiązaje się po kilku godzinach pomiędzy nimi chwili od uprowadzenia.Nie zaniedbuję swojej najukochańszej przy tym więc Viggo...

Po pierwsze dlaczego edytujesz swój post, usuwając z niego błąd, na który ktoś,(a konkretnie ja) - zwrócił Ci uwagę?
Ucierpiała Twoja męska duma?

Po drugie, biorąc się za przytaczanie Syndromu Sztokholmskiego, powinieneś mieć chociaż minimalną wiedzę o nim.
Wypisujesz BZDURY o przywiązaniu ofiar do oprawcy, po upływie kilku godzin od uprowadzenia.
Kilka godzin po uprowadzeniu to zakładnicy mogli odczuwać co najwyżej paraliżujący strach i panikę.
Syndrom Sztokholmski mój drogi to zjawisko długofalowe, rozciągnięte w czasie, nie na przestrzeni wspomnianych przez Ciebie godzin.
O reakcjach zakładników decydowały dni, w trakcie których osoby zaczęły utożsamiać się z oprawcą, przywiązywać do niego, a w konsekwencji go BRONIĄC, nawet po uwolnieniu!

Jeżeli już zwracasz komuś tutaj uwagę na "głupotę" spójrz najpierw na siebie.

Kiedy czytam to wszystko co piszecie to mnie to całkowicie rozbraja.Choć zajmuję się psychologią to w tej dziedzinie nie jestem expertem ale w takich przypadkach związek pomiędzy ofiarą a oprawcami rodzi się już po upływie kilku godzin,jest to zjawisko trwające długi okres czasu i połączony on jest ze strachem ze strony ofiary...

642

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Przeczytałem teraz Wasze wcześniejsze posty.Przepraszam ale to co piszecie jest naprawdę nie poważne i nie zamierzam w tym dalej uczestniczyć...

643

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

nie zamierzam w tym dalej uczestniczyć...

Leszek292 napisał/a:

Choć zajmuję się psychologią

Mam nadzieję, że chociaż raz, dotrzyma słowa i przestanie już pisać swoje "psychologiczne" mądrości.
Obym nigdy na swojej drodze, nie spotkała takiego psycho......loga:)

644 Ostatnio edytowany przez Viggo (2013-12-04 17:40:31)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:
Viggo napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

To prawda.Albo to jest taka mocna chemia pomiędzy nami albo wyjątkowe uzależnienie to znaczy tzw. syndrom Sztokholmski polegący na na związku ofiary z terorystami jaki zawiązaje się po kilku godzinach pomiędzy nimi chwili od uprowadzenia.Nie zaniedbuję swojej najukochańszej przy tym więc Viggo...

Po pierwsze dlaczego edytujesz swój post, usuwając z niego błąd, na który ktoś,(a konkretnie ja) - zwrócił Ci uwagę?
Ucierpiała Twoja męska duma?

Po drugie, biorąc się za przytaczanie Syndromu Sztokholmskiego, powinieneś mieć chociaż minimalną wiedzę o nim.
Wypisujesz BZDURY o przywiązaniu ofiar do oprawcy, po upływie kilku godzin od uprowadzenia.
Kilka godzin po uprowadzeniu to zakładnicy mogli odczuwać co najwyżej paraliżujący strach i panikę.
Syndrom Sztokholmski mój drogi to zjawisko długofalowe, rozciągnięte w czasie, nie na przestrzeni wspomnianych przez Ciebie godzin.
O reakcjach zakładników decydowały dni, w trakcie których osoby zaczęły utożsamiać się z oprawcą, przywiązywać do niego, a w konsekwencji go BRONIĄC, nawet po uwolnieniu!

Jeżeli już zwracasz komuś tutaj uwagę na "głupotę" spójrz najpierw na siebie.

Kiedy czytam to wszystko co piszecie to mnie to całkowicie rozbraja.Choć zajmuję się psychologią to w tej dziedzinie nie jestem expertem ale w takich przypadkach związek pomiędzy ofiarą a oprawcami rodzi się już po upływie kilku godzin,jest to zjawisko trwające długi okres czasu i połączony on jest ze strachem ze strony ofiary...

W takim razie mój promotor i osoby z Komisji, powinni nie uznać mojej pracy magisterskiej, bo o tym właśnie mowa była.
W dodatku praca, przed dopuszczeniem do druku, była kilkakrotnie analizowana i poprawiana-nie było tam mowy o godzinach, bo to faza wstępnej paniki i strachu, a nie przystosowania do czynników adaptacyjnych, w których znalazł się człowiek.
Taka sytuacja rozciągała się na przestrzeni czasu-proces złożony, długofalowy-> spójrz co literatura o tym mówi, a potem zarzucaj komuś nieznajomość tematu-bo nie rozumiem, jak ktoś może się wypowiadać o sprawie, nie znając nawet poprawnej nazwy Syndromu...norweski??? No proszę Cię! Trochę pokory.
I wybacz ale tytułowani doktorowie i profesorowie, którzy postawili mi bdb na koniec obrony, jednak uznali moją pracę i treści w niej zawarte za poprawne, gdzie o godzinach mowy być nie mogło, skoro została dopuszczona do druku!

645 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-04 17:46:47)

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Viggo napisał/a:

... spójrz co literatura o tym mówi, a potem zarzucaj komuś nieznajomość tematu-bo nie rozumiem, jak ktoś może się wypowiadać o sprawie, nie znając nawet poprawnej nazwy Syndromu...norweski??? No proszę Cię! Trochę pokory.

Oj czego Ty wymagasz od naszego Lesia?
Pokory? Tego słowa nie ma w jego słowniku.
Wszak on wszelkie rozumy pojadł!

Mam  nadzieję, że szanowny Lesiu "podyskutuje" jeszcze z nami. I że jego foch, nie jest fochem ostatecznym.
Wszak tych fochów juz pare było smile

646

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
gojka102 napisał/a:
17ona napisał/a:

Droga Gojka102
Powiedz mi jeszcze jedno, czy osoba z niższym  wykształceniem, albo ktoś z dysgrafią, dysleksją czy dysortografią ma szanse zostać Twoim przyjacielem? Czy ktoś taki nie okaże Ci szacunku jeśli popełni błąd? 
Styl pisania wiele nam może powiedzieć o autorze danych słów, ale nie może to być jedyne kryterium oceny.

To może ja się teraz wezmę i obnażę:)Miałam stwierdzoną dysleksję i coś tam jeszcze bilateralnego.
Na dobrą sprawę nie powinnam pisać poprawnie i do tego mieć problemy z nauką języków.A jak widzisz piszę,mam magisterkę z anglistyki.Trzeba dużo pracy ale jak się komuś pracować nie chce to się dygrafiami i innym pierdołami w dorosłym życiu będzie zasłaniać.A może jeszcze tym,że go na lekcji ortografii nie było bo był chory? Czy nie jest to śmieszne?

Mnie osobiście śmieszy.  big_smile
Błędów ortograficznych nie robisz, ale nie używasz spacji po przecinku i po kropce. Zwykłe niedbalstwo.
Pisany przez Ciebie tekst zlewa się, mnie osobiście źle się czyta.
Monia z kolei często pisze bez znaków polskich.
Można by powiedzieć, że "przytyka motyka gracy"..... wink

647

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Przyznaję, że z pośpiechu czasem przeoczę jakieś ogonki smile
Poprawię się....mea culpa smile
Każdy z nas ma jakieś ułomności, tylko nie każdy potrafi się do nich przyznać.

648

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
Leszek292 napisał/a:

Przeczytałem teraz Wasze wcześniejsze posty.Przepraszam ale to co piszecie jest naprawdę nie poważne i nie zamierzam w tym dalej uczestniczyć...

Dziewczęta/kobiety dajcie sobie troszku na wstrzymanie, bo jak widać chętnie zaglądacie do tego wątku.....
W sumie rajcuje Was to, co LESIU pisze..... adrenalinka się podnosi?
Proszę, piszmy bez wytykania 'buractwa' i braku inteligencji.
Z obu stron.

To wątek Lesia, może to jakiś jego sposób, na wyjście z psychologicznego dołka(?).....to pisanie na forum.

649

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...

Żyworódko nie przeczytałam nawet przepraszam od szanownego autora.

650

Odp: List do mojej nieznanej najukochańszej...
żyworódka napisał/a:
Leszek292 napisał/a:

Przeczytałem teraz Wasze wcześniejsze posty.Przepraszam ale to co piszecie jest naprawdę nie poważne i nie zamierzam w tym dalej uczestniczyć...

Dziewczęta/kobiety dajcie sobie troszku na wstrzymanie, bo jak widać chętnie zaglądacie do tego wątku.....
W sumie rajcuje Was to, co LESIU pisze..... adrenalinka się podnosi?
Proszę, piszmy bez wytykania 'buractwa' i braku inteligencji.
Z obu stron.

To wątek Lesia, może to jakiś jego sposób, na wyjście z psychologicznego dołka(?).....to pisanie na forum.

Żyworódko....sama ostatnio pisałaś, że masz ubaw po pachy.
Więc?
Było poważnie, nie każdemu musi się podobać to, co autor pisze, ale opinie można wyrazić prawda?
A to, że Lesiu nie potrafi dyskutować i każdą osobę, która śmie napisać jakąś krytykę obrzuca inwektywami, to inna para kaloszy.
Potem zmieniłyśmy ton na zabawniejszy, żeby trochę spuścić pary. Ale autor nadyma się coraz bardziej...obawiam się, że już niedługo pęknie.

Posty [ 586 do 650 z 1,149 ]

Strony Poprzednia 1 8 9 10 11 12 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » List do mojej nieznanej najukochańszej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024