Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 190 z 190 ]

131

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:

Bóg nie żąda ofiar,  wręcz przeciwnie, sam siebie ofiarował i to jest całkowicie wystarczająca ofiara. Dlaczego musiało się to odbyć w ten sposób, nie wiem, ale jak dla mnie chodzi o pewne prawa rządzące światem materialnym (cielesnym) i duchowym, czyli żeby znaleźć się w świecie duchowym trzeba "porzucić" ciało doczesne, i tak musiał tego dokonać Jezus. Dlaczego nie umarł w inny, mniej bolesny i dramatyczny sposób? Nie wiem, może chodziło o symbolikę niewinnej męki, generalnie takie zasady ustalił Bóg, że odkupić grzechy wszystkie wszystkich ludzi może jedna śmierć - niewinna, jego własnego Syna. Cierpienie doczesne, które jest udziałem ludzi, nie jest karą za jakiś konkretny grzech konkretnej osoby a raczej konsekwencją posiadania ciała i życia na ziemi, co z kolei jest konsekwencją tego co zapisane na początku w Księdze Rodzaju, czyli wygnania z raju.

Nie, nie zada, ale spoglada na nie laskawym okiem, skad inaczej ta idea 'ofiarowania cierpienia za przeblaganie za grzechy'?
Dlaczego Jezus musial cierpiec? No wlasnie! Dlaczego Bog potrzebowal CIERPIENIA wlasnego syna, ktory przeciez sam w sobie nigdy niczym nie zawinil? Potrzebowal przelewu krwi zeby SAM mogl ludziom cos wybaczyc.

Kizia75 napisał/a:

Dlaczego cierpią niewinni ludzie? Ano w porównaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny, a cierpienie i radość są po prostu nieodłącznie wpisane w naszą doczesność.

Kolejny dogmat wziety zywcem z lekcji religii czy szkolki niedzielnej.
Zauwaz ze w porownaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny poniewaz to Bog wygnal czlowieka z raju lata temu i skazal na grzesznosc. W ogole nie biorac pod uwage ze wielu w tym raju bo moglo sobie zyc i w niczym by Bogu sie nie sprzeciwiali.

Kizia75 napisał/a:

Kwestia Adama i Ewy to jednak czysta symbolika,  a chodzi o to, że człowiek zamiast zaufać bezgranicznie Bogu chciał być Mu równy  (to dotyczy raczej naszej ludzkiej skłonności niż jednego konkretnego wydarzenia czyli zjedzenia zakazanego owocu).

Skoro to taka czysta symbolika to dlaczego 'autor natchniony' podaje z taka precyzja imiona wszystkich synow i ich wiek od Adama do Abrahama?

Kizia75 napisał/a:

Żebyśmy żyli w raju na ziemi musimy ufać bezgranicznie Bogu, inaczej ciągle komuś przydarzały by się incydenty jak Ewie z wężem wink, a wtedy szybko zrobilibyśmy z raju niezły burdel:).

Niektorym moze tak, ale wielu z pewnoscia nie i z pewnoscia nie bylo sprawiedliwym wygnac z raju zaocznie tych ktorzy byliby posluszni i pokorni (bo o to chyba chodzilo)

Kizia75 napisał/a:

Ja tak to rozumiem, chociaż też mam wiele pytań i ciężko mi sobie niektóre sprawy wyjaśnić, wiem jednak, że nie należy naszą miarą mierzyć Boga.

O tym wlasnie mowie smile Zabijanie jest zasadniczo zle chyba ze to Bog ci kaze smile

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Bóg nie żąda ofiar,  wręcz przeciwnie, sam siebie ofiarował i to jest całkowicie wystarczająca ofiara. Dlaczego musiało się to odbyć w ten sposób, nie wiem, ale jak dla mnie chodzi o pewne prawa rządzące światem materialnym (cielesnym) i duchowym, czyli żeby znaleźć się w świecie duchowym trzeba "porzucić" ciało doczesne, i tak musiał tego dokonać Jezus. Dlaczego nie umarł w inny, mniej bolesny i dramatyczny sposób? Nie wiem, może chodziło o symbolikę niewinnej męki, generalnie takie zasady ustalił Bóg, że odkupić grzechy wszystkie wszystkich ludzi może jedna śmierć - niewinna, jego własnego Syna. Cierpienie doczesne, które jest udziałem ludzi, nie jest karą za jakiś konkretny grzech konkretnej osoby a raczej konsekwencją posiadania ciała i życia na ziemi, co z kolei jest konsekwencją tego co zapisane na początku w Księdze Rodzaju, czyli wygnania z raju.

Nie, nie zada, ale spoglada na nie laskawym okiem, skad inaczej ta idea 'ofiarowania cierpienia za przeblaganie za grzechy'?

A skąd ty to wzięłaś? Dla chrześcijaństwa idea ofiar z ludzi jest obca. To, że niektórzy ludzie chcą ofiarowywać swoje cierpienie np. biczują się, to jest ich problem, a nie "wymaganie" Boga. Jezus Chrystus nigdy nie kazał nam cierpieć. Jedyna i doskonała ofiara to ta, którą złożył Chrystus.

brzydulla napisał/a:

Dlaczego Jezus musial cierpiec? No wlasnie! Dlaczego Bog potrzebowal CIERPIENIA wlasnego syna, ktory przeciez sam w sobie nigdy niczym nie zawinil? Potrzebowal przelewu krwi zeby SAM mogl ludziom cos wybaczyc.

Też jest to dla mnie nie jasne, ale ciekawie wytłumaczyła to Catwoman.

brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Dlaczego cierpią niewinni ludzie? Ano w porównaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny, a cierpienie i radość są po prostu nieodłącznie wpisane w naszą doczesność.

Kolejny dogmat wziety zywcem z lekcji religii czy szkolki niedzielnej.
Zauwaz ze w porownaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny poniewaz to Bog wygnal czlowieka z raju lata temu i skazal na grzesznosc. W ogole nie biorac pod uwage ze wielu w tym raju bo moglo sobie zyc i w niczym by Bogu sie nie sprzeciwiali.

To akurat moje własne przemyślenia. Na szkółkę niedzielną nie chodziłam, a na lekcjach religii niestety takich ciekawych tematów nie poruszano:). Podchodzisz do Boga bardzo roszczeniowo, a on NICZEGO nie musi względem nas. To On nas stworzył (chociaż się nie prosiliśmy jak twierdzisz).  To tak jakbyś ty stworzyła świat wielkości piłki do kosza, urządziła go, stworzyła małych mieszkańców wielkości mróweczek, chciała dla nich jak najlepiej, zagwarantowała im wieczne życie po zakończeniu ich nędznego mrówczego życia, a one by ci co i rusz wyjeżdżały z pretensjami, że coś im się nie podoba i że ich zdaniem mogłaś im lepiej świat urządzić. 


brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Żebyśmy żyli w raju na ziemi musimy ufać bezgranicznie Bogu, inaczej ciągle komuś przydarzały by się incydenty jak Ewie z wężem wink, a wtedy szybko zrobilibyśmy z raju niezły burdel:).

Niektorym moze tak, ale wielu z pewnoscia nie i z pewnoscia nie bylo sprawiedliwym wygnac z raju zaocznie tych ktorzy byliby posluszni i pokorni (bo o to chyba chodzilo)

I tu znowu wchodzisz w kompetencje Boga smile. Czym był Raj i jak wyglądało owo wygnanie, tego nie wiemy. Biorąc pod uwagę skłonność człowieka do pychy, do wywyższania się, jego ciekawość i zwątpienia, nie sądzę, żeby ktokolwiek z ludzi byłby tak doskonały (nawet świętym na pewno zdarzały się chwile zwątpienia albo pychy).

133

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

..poza tym Bóg nie jest po to -paradoksalnie- by spełniać zachcianki człowieka. Bogu chodzi o więź z człowiekiem, bo dzięki tej więzi człowiek dostaje to, czego mu do szczęścia potrzebne.

134

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Bóg nie żąda ofiar,  wręcz przeciwnie, sam siebie ofiarował i to jest całkowicie wystarczająca ofiara. Dlaczego musiało się to odbyć w ten sposób, nie wiem, ale jak dla mnie chodzi o pewne prawa rządzące światem materialnym (cielesnym) i duchowym, czyli żeby znaleźć się w świecie duchowym trzeba "porzucić" ciało doczesne, i tak musiał tego dokonać Jezus. Dlaczego nie umarł w inny, mniej bolesny i dramatyczny sposób? Nie wiem, może chodziło o symbolikę niewinnej męki, generalnie takie zasady ustalił Bóg, że odkupić grzechy wszystkie wszystkich ludzi może jedna śmierć - niewinna, jego własnego Syna. Cierpienie doczesne, które jest udziałem ludzi, nie jest karą za jakiś konkretny grzech konkretnej osoby a raczej konsekwencją posiadania ciała i życia na ziemi, co z kolei jest konsekwencją tego co zapisane na początku w Księdze Rodzaju, czyli wygnania z raju.

Nie, nie zada, ale spoglada na nie laskawym okiem, skad inaczej ta idea 'ofiarowania cierpienia za przeblaganie za grzechy'?

A skąd ty to wzięłaś? Dla chrześcijaństwa idea ofiar z ludzi jest obca. To, że niektórzy ludzie chcą ofiarowywać swoje cierpienie np. biczują się, to jest ich problem, a nie "wymaganie" Boga. Jezus Chrystus nigdy nie kazał nam cierpieć. Jedyna i doskonała ofiara to ta, którą złożył Chrystus.

Z religii albo z kosciola, dokladnie nie pamietam. Zawsze mi podawano za przyklad ludzi ktorzy w jakis tam sposob cierpieli i ofiarowali to cierpienie Bogu za 'przeblaganie za grzechy'.

Kizia75 napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Dlaczego Jezus musial cierpiec? No wlasnie! Dlaczego Bog potrzebowal CIERPIENIA wlasnego syna, ktory przeciez sam w sobie nigdy niczym nie zawinil? Potrzebowal przelewu krwi zeby SAM mogl ludziom cos wybaczyc.

Też jest to dla mnie nie jasne, ale ciekawie wytłumaczyła to Catwoman.

A jak?
I skad Catwoman to wie? Rozmawiala z Bogiem?

Kizia75 napisał/a:
brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Dlaczego cierpią niewinni ludzie? Ano w porównaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny, a cierpienie i radość są po prostu nieodłącznie wpisane w naszą doczesność.

Kolejny dogmat wziety zywcem z lekcji religii czy szkolki niedzielnej.
Zauwaz ze w porownaniu z Bogiem nikt nie jest niewinny poniewaz to Bog wygnal czlowieka z raju lata temu i skazal na grzesznosc. W ogole nie biorac pod uwage ze wielu w tym raju bo moglo sobie zyc i w niczym by Bogu sie nie sprzeciwiali.

To akurat moje własne przemyślenia. Na szkółkę niedzielną nie chodziłam, a na lekcjach religii niestety takich ciekawych tematów nie poruszano:). Podchodzisz do Boga bardzo roszczeniowo, a on NICZEGO nie musi względem nas. To On nas stworzył (chociaż się nie prosiliśmy jak twierdzisz).  To tak jakbyś ty stworzyła świat wielkości piłki do kosza, urządziła go, stworzyła małych mieszkańców wielkości mróweczek, chciała dla nich jak najlepiej, zagwarantowała im wieczne życie po zakończeniu ich nędznego mrówczego życia, a one by ci co i rusz wyjeżdżały z pretensjami, że coś im się nie podoba i że ich zdaniem mogłaś im lepiej świat urządzić.

Mozna to nazwac i roszczeniowo.
Bog podchodzi do mnie tez roszczeniowo. Dal mi zycie ktorego wcale nie chce, uwazam ze dosc badziewne, a jednak wymaga ode mnie zebym go kochala i byla mu wdzieczna. A ja na to ze skoro takie mam miec zycie to dziekuje, w ogole go nie chce. Co jest nie tak w moim mysleniu? Bo JEDYNE PRAWIDLOWE podejscie to wdziecznosc Bogu za zycie? Ale moze mi ktos wytlumaczyc dlaczego?
Co do mrowek - zapomnialas dodac o roznych trudnosciach ich mrowczego zycia - bolu, samotnosci, walce o przezycie, rozczarowaniach... Wcale bym sie nie dziwila gdyby mialy pretensje.
Zycie wieczne? Jakos mnie nie cieszy ta opcja, wolalabym w ogole nie istniec, a jak juz to na pewno jak najkrocej.

Kizia75 napisał/a:
brzydulla napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Żebyśmy żyli w raju na ziemi musimy ufać bezgranicznie Bogu, inaczej ciągle komuś przydarzały by się incydenty jak Ewie z wężem wink, a wtedy szybko zrobilibyśmy z raju niezły burdel:).

Niektorym moze tak, ale wielu z pewnoscia nie i z pewnoscia nie bylo sprawiedliwym wygnac z raju zaocznie tych ktorzy byliby posluszni i pokorni (bo o to chyba chodzilo)

I tu znowu wchodzisz w kompetencje Boga smile. Czym był Raj i jak wyglądało owo wygnanie, tego nie wiemy. Biorąc pod uwagę skłonność człowieka do pychy, do wywyższania się, jego ciekawość i zwątpienia, nie sądzę, żeby ktokolwiek z ludzi byłby tak doskonały (nawet świętym na pewno zdarzały się chwile zwątpienia albo pychy).

Przeciez to zywcem z Biblii wzieta idea. Bog stworzyl ziemie, a na niej raj i czlowieka w tym raju, i plan byl taki ze czlowiek mial w tym raju sobie spokojnie zyc. Tylko wmieszal sie waz. I Bog wygnal z raju wszystkich, wspolczesnych i przyszlych.
Rownie dobrze mozna sie spodziewac ze cos podobnego moze sie wydarzyc w zyciu wiecznym, miliardy ludzi i wiecznosc, jak sama mowisz nawet siwetym zdarzaja sie chwile zwatpienia i pychy. I co wtedy, wszystko zacznie sie od nowa?

135

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:

..poza tym Bóg nie jest po to -paradoksalnie- by spełniać zachcianki człowieka. Bogu chodzi o więź z człowiekiem, bo dzięki tej więzi człowiek dostaje to, czego mu do szczęścia potrzebne.

Ach, a dlaczego Bog, skoro zakladasz ze istnieje, tak nierowno dzieli to co czlowiekowi do szczescia potrzebne? Dlaczego Bog uwaza ze jednemu do szczescia potrzebna jest milosc, zaradnosc, sukces a innemu wystarczy miska nadpsutej strawy i to nie co dzien?

136

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

A gdzie w tych wszystkich nieszczęściach widzisz udział człowieka?

137

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Vian napisał/a:

No i czy to ma przewyższyć fakt, że ludzi, którzy jednak z jakiegoś powodu nie chcą bezwarunkowo oddawać mu czci, zsyła się NA WIECZNOŚĆ na piekielne męki, do tego z wyjaśnieniem, że to nie kochający bóg to robi, ale oni sami się wysłali?

Co czeka ludzi, którzy nie wierzą w Boga, tego nie wiemy. W Biblii jest mowa o tym, ale informacje są dość oględne i raczej symboliczne, wiadomo tylko, bo to Jezus powiedział z całą stanowczością i dość jasno, że ci, którzy pokładają w Nim nadzieję, nie zawiodą się. Co do tych, którzy nie zaprzątają sobie tym głowy, to nie wiadomo tak do końca. Skoro jednak i tak nie liczą na zbawienie i życie wieczne, to pretensji mieć nie mogą smile.

Wszystko fajnie, ale ja nie pisałam o ZBAWIENIU, a o POTĘPIENIU. Na zbawieniu faktycznie nieszczególnie mi zależy, tym bardziej, że chrześcijańska wizja raju polegająca na czerpaniu rozkoszy z chwalenia boga niekoniecznie mi odpowiada, natomiast nie wydaje mi się, żebym zasłużyła na potępienie przez jakiegokolwiek boga wartego tego, żeby ktokolwiek go wyznawał.

Dla chrześcijaństwa idea ofiar z ludzi jest obca.

No, nie powiedziałabym.
Ofiara z Jezusa to dość ewidentnie ofiara z człowieka, to tak żeby nie szukać daleko i nie zagłębiać się w niuanse.

Cat napisał/a:

Moim zdaniem, gdyby Jezus zrobił dla ludzkości coś innego, np. ofiarował ludziom świątynię ze złota i diamentów, albo dał sobie uciąć rękę, nie przemówiłoby to do ludzi tak, jak śmierć: dobrowolna, w mękach - kto by się na to zdecydował?!

Ja wiem..? Miliony ludzi umarły i nadal umierają za głoszone przez siebie poglądy, a namacalnej świątyni ze złota i diamentów żaden bóg nigdy nie postawił. Dla mnie to byłby niezły, bezkrwawy początek.

138

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Vian co to za szotoński hello kitty? big_smile

Oczywiście, wiele osób umiera za głoszone przez siebie poglądy, z tym, że mało kto umiera za innych ludzi - świadomie i dobrowolnie.

139

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:

Vian co to za szotoński hello kitty? big_smile

Oczywiście, wiele osób umiera za głoszone przez siebie poglądy, z tym, że mało kto umiera za innych ludzi - świadomie i dobrowolnie.

Vian wspomniala o tym ze Jezus umarl za ludzi. To bylo 'ustawione' przez Boga wiec najwyrazniej taka ofiara jest mu mila.

140

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:

Oczywiście, wiele osób umiera za głoszone przez siebie poglądy, z tym, że mało kto umiera za innych ludzi - świadomie i dobrowolnie.

Ja myślę, że bardzo wielu ludzi umarło za innych - świadomie i dobrowolnie.

141 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-05-28 10:19:19)

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Tylko Jezus umarł i za swoich oprawców, i co najważniejsze: by człowieka zbawić. I miał, i ma taką moc: by kogoś zbawić.
Pokonał śmierć, pokonał szatana.

142

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:

Bog podchodzi do mnie tez roszczeniowo. Dal mi zycie ktorego wcale nie chce, uwazam ze dosc badziewne, a jednak wymaga ode mnie zebym go kochala i byla mu wdzieczna. A ja na to ze skoro takie mam miec zycie to dziekuje, w ogole go nie chce. Co jest nie tak w moim mysleniu? Bo JEDYNE PRAWIDLOWE podejscie to wdziecznosc Bogu za zycie? Ale moze mi ktos wytlumaczyc dlaczego?
Co do mrowek - zapomnialas dodac o roznych trudnosciach ich mrowczego zycia - bolu, samotnosci, walce o przezycie, rozczarowaniach... Wcale bym sie nie dziwila gdyby mialy pretensje.
Zycie wieczne? Jakos mnie nie cieszy ta opcja, wolalabym w ogole nie istniec, a jak juz to na pewno jak najkrocej.

Sporo w tym co napisałaś goryczy. Rozumiem już skąd się wzięła twoja postawa wobec Boga. Masz swoje powody by czuć rozgoryczenie, nie wnikam w nie. Ludzie w  twojej sytuacji często odwracają się od Boga, albo mają do niego pretensje, bo czują się niesprawiedliwie potraktowani, bo życie ich nie rozpieszcza. Rozumiem to. Biorąc pod uwagę, że kilka miliardów ludzi na świecie ledwie wiąże koniec z końcem, z tego część wręcz głoduje, a tylko niewielki procent ludzi z tzw. zachodniej cywilizacji żyje bez perspektywy głodu, to faktycznie może się to wydawać niesprawiedliwe. Czy za to odpowiada Bóg? Dlaczego do tego dopuszcza? Jezus powiedział: "moje Królestwo nie jest z tego świata" i to jest moim zdaniem odpowiedź. W Jego Królestwie nie ma głodu i bólu, a On chce się tym z nami podzielić, zaprasza nas do siebie. Obiecuje, że nie będziemy rozczarowani (a On wie co mówi). Możesz w to wierzyć i zaufać Mu (co wtedy tracisz?) albo odwrócić się od Niego, odrzucić propozycję (wtedy tracisz życie wieczne). Twój wybór.

143

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Tak, sporo goryczy, ale ta gorycz skłoniła mnie do poszukiwania i czytania. Biblii, informacji z antropologii i innych. I zaczęłam się zastanawiać nad tym co do tej pory powtarzałam sama jak małpka. Doczytałam się że Biblia została napisana ok.7-6 wieku pne (stary testament). Skąd autor wiedział co się wydarzyło setki lat wcześniej? Ano, był natchniony. Dziwne to natchnienie skoro nie bardzo pozwala umiejscowić opisane tam zdarzenia w kontekście wiedzy. Za to opowiada historyjki o tym jak Abraham zrobił dziecko niewolnicy. Dziwny ten Bóg który zawiera przymierze zczłowiekiem wymagając od tego żeby sobie coś tam zrbił z penisem:
Rdz 17,9-14 Potem Bóg rzekł do Abrahama: ?Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. 10 Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; 11 będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną. 12 Z pokolenia w pokolenie każde wasze dziecko płci męskiej, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane - sługa urodzony w waszym domu lub nabyty za pieniądze - każdy obcy, który nie jest potomkiem twoim - 13 ma być obrzezany; obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. 14 Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną?.

Brzmi, powiedziałby ktoś, niegodnie czy wręcz bluźnierczo. A w końcu to słowo boże.

Pewnie, że mój wybór czy wierzę czy nie. Ale ciężko mi wierzyć w coś takiego. I wiele innych rzeczy które wymieniam w swoich postach.
A,najprościej mówiąc, jeśli Genesis jest wymyslona to i cała reszta nie ma sensu...

144

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

brzydulla a może zawitasz -tak paradoksalnie- tu: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1530726#p1530726

możemy gadać do ukichanej śmierci o tym, co roztrząsasz na wielu wątkach.

145

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Ale to dla wierzących w Boga a ja jestem -delikatnie mówiąc - wątpiąca.

146

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Nie szkodzi. Każdy człowiek, nawet wierzący, czasem w coś wątpi wink

147

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

'Chodzi mi tylko i wyłącznie o SPOŁECZNOŚĆ ludzi, myślących podobnie; jeśli ktoś neguje, nie zgadza się, nie podoba mu się, chce krytykować pomysł- po prostu z założenia nie ma tu czego szukać:)'

148

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

brzydulla dla Ciebie zrobię wyjątek. Z prostej przyczyny: jesteś osobą kulturalną i uważam, że zadajesz ciekawe pytania.

149

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
WitchQueen napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Jak widać po autorce wątku wiara nie zawsze idzie w parze z rozumem.

Jak to czytam to trudno mi się nie zgodzić z Tobą.

Dziewczyno, czego ty od niego chcesz tak naprawdę? Facet jest dobry, kochany, nawet chodzi do kościoła z Tobą, bo TY tego chcesz, nie ma nic do wychowywania potencjalnych dzieci tak jak ty chcesz. A zastanowiłaś się w ogóle czego on chce? Dlaczego uważasz, że komunia i chodzenie do kościoła jest ważne? Ja jestem długie lata ateistką i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Ludzie są różni.

Nawet jeżeli on wierzy, to dlaczego uważasz, że musi się na siłę pojednywać z bogiem, w dodatku w sposób, który ty uważasz za jedyny słuszny? Dlaczego nie zostawisz go w spokoju, tylko próbujesz na siłę uszczęśliwiać. A co, jeżeli Twoje nagabywanie go nie uszczęśliwi? Dlaczego nie możesz przyjąć do wiadomości, że on wierzy, ale inaczej i w żaden sposób to nie jest gorsze od Twojego postrzegania wiary? Uważasz, że tylko ty masz rację.

Nie wyobrażam sobie życia z wierzącym i praktykującym partnerem, ale jeżeli by się takowy związek zdarzył, to na pewno nie dałabym się namówić na wspólne bieganie do kościoła. Moim zdaniem facet jest po prostu złoty, że mimo Twojego fanatyzmu wciąż tłumaczy Ci to ze spokojem i dla świętego spokoju chodzi z Tobą do tego kościoła.

I nie próbuj mi czasem z powodu mojego ateizmu życzyć pojednania z bogiem, bo nie ręczę za siebie.

XXI wiek, ale jak widac jeszcze wiele osob tkwi gleboko w sredniowieczu. Czy nigdy nie skonczy sie to naklanianie do czegos co jest tylko ludzka filozofia i proba wyjasnienia naturalnych zjawisk i wydarzen za pomoca wierzen religijnych. Ludzie prymitywni nie rozumieli wielu rzeczy wiec musieli sobie wynalezc bogow lub jednego boga, ale w dzisiejszych czasach mozna sie chyba juz opanowac i zyc normalnie bez potrzeby zwalania wszystkiego na kogos kogo nikt nie potrafi udowodnic ze istnieje... Bylem kiedys bardzo a bardzo wierzacy i praktykujacy, ale to pod presja otoczenia. Ale w koncu otworzyly sie moje oczy i skonczylo sie ... chcialbym, zeby tez inni dostali takiego olsnienia, ale nie bede nikogo na sile uszczesliwial. Jesli ktos wierzy to niech sobie wierzy, trudno...ja tego chlopaka rozumiem i pewnie, gdyby byl moim przyjacielem, to nie mial by juz zadnych watpliwosci, dlaczego tak wszystko sie dzieje...ale pod wplywem tej kochajacej kobiety, znow brnie w ciemnosc. Zaczal slusznie myslec, ze jest cos nie tak, pogubil sie, a tu ktos pod pretekstem milosci prostuje nie w te strone.....

150

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Ojciecpiotr napisał/a:
Kizia75 napisał/a:
agnik napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź smile I gratuluje, że radzicie sobie w związku ze sprawą, która generalnie dzieli wiele osób smile

Właśnie dziwi mnie, że wiele osób może to dzielić. Jakiś czas temu byłam u naszych polskich Tatarów na Podlasiu i tam jeden z nich - muzułmanin oczywiście, opowiadał jak wygląda jego małżeństwo z katoliczką. Ślub mają  o ile pamiętam cywilny, potencjalnych synów zdecydowali wychowywać w duchu islamu, dziewczynki w duchu chrześcijaństwa (żartował, że trzecie dziecko będzie prawosławne). Mówił, że wśród polskich Tatarów nie praktykuje sie przechodzenia na religię jedna czy drugą i małżonkowie w mieszanych związkach pozostają przy swojej religii. Tam to się jakoś sprawdza.  Musi to jakoś funkcjonowac, bo tych Tatarów jest tak mało, że muszą się łączyć z chrześcijanami w małżeństwach, podobnie jest z protestantami na Śląsku cieszyńskim, też są tam śluby mieszane i często pozostają przy swoich wyznaniach.

Jak nie patrzeć to religia bardziej w życiu przeszkadza niż pomaga.

Rzeczywiscie! Wszystko zalezy od punktu widzenia, ale patrzac obiektywnie stojac z boku, to religia barzdiej przeszkadza niz pomaga. Nawet miedzy wyznawcami tej samej religii wybucha konfikt, bo ten wierzy bardziej, a tamten mniej, ten chodzi do kosciola regularnie, a tamten tylko od swieta.... no i tak dalej i tak dalej by wymieniac....

151

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Komu przeszkadza temu przeszkadza, mnie pomaga i to tylko mnie interesuje.

152

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Norbi777 napisał/a:

XXI wiek, ale jak widac jeszcze wiele osob tkwi gleboko w sredniowieczu. Czy nigdy nie skonczy sie to naklanianie do czegos co jest tylko ludzka filozofia i proba wyjasnienia naturalnych zjawisk i wydarzen za pomoca wierzen religijnych.

Religia nie służy wyjaśnianiu naturalnych zjawisk, nigdy nie był to główny "cel" chrześcijaństwa, ale wiadomo, że kiedyś (i pewnie w niektórych zakątkach świata nadal) ludzie mieli inne wyobrażenie świata i religia pomagał im pewne rzeczy zrozumieć. Wiara w Boga jest czymś zupełnie innym i nie przeszkadza mieć wiedzę np. z astrofizyki. Nauka wcale nie kłóci się z wiarą, bo w przeciwnym razie wszyscy naukowcy bez wyjątku byliby ateistami, a tak nie jest. Oczywiście jeżeli ktoś interpretuje np. Biblię w sposób dosłowny to nie dość że w samej Biblii napotka wiele (pozornych) sprzeczności, to nijak nie będzie mu się to zgadzało ze współczesną nauką.

Norbi777 napisał/a:

mozna sie chyba juz opanowac i zyc normalnie bez potrzeby zwalania wszystkiego na kogos kogo nikt nie potrafi udowodnic ze istnieje...

Przecież Bóg udowodnił, że istnieje, przyszedł do ludzi, czynił cuda w obecności wielu świadków, nakazał przekazywanie tego doświadczenia dalszym pokoleniom. Czy żeby zadowolić niedowiarków Bóg musiałby się ukazywać każdemu z osobna przez te wszystkie wieki? Jak miałby się ukazywać? Jako gigantyczna postać na niebie? Co musiałby zrobić Bóg żeby raz na zawsze rozwiać wątpliwości wszystkich niedowiarków? Przecież nawet jak by się ludziom ukazał to i tak część ludzi by nie uwierzyła, tylko stwierdziła, że ma halucynacje, a przyszłe pokolenia zaraz by zaczęły poddawać w wątpliwość Jego istnienie, bo przecież nie im się ukazał, więc może to wszystko wymysły. Bóg nie musi i nie chce UDOWADNIAĆ swego istnienia, bo po co miałby to robić. To tak jakby musiał za każdym człowiekiem z osobna chodzić i prosić - "uwierz we mnie".

153

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Marka Ragnos napisał/a:

Komu przeszkadza temu przeszkadza, mnie pomaga i to tylko mnie interesuje.

Mnie też pomaga smile. Zmieniła moją perspektywę patrzenia na życie. Teraz czuję się bardziej wolna, nic nie muszę.  Kariera, sukces, które kiedyś określały mnie jako człowieka i wydawały się dla mnie celem samym w sobie, teraz już takie nie są. Teraz coś innego określa mnie jako człowieka, i dzięki temu czuję się bardziej spełniona i po prostu szczęśliwsza, a to co kiedyś było dla mnie katastrofą, jest mniej istotne. Wszystko mi się w życiu poukładało i sądzę, że odkąd Bóg jest dla mnie na pierwszym miejscu, podejmuję lepsze decyzje życiowe, a to się w moim przypadku przekuło akurat na sukces i powodzenie. Mam takie odczucie, że im bardziej ufam Bogu, tym bardziej On mnie wspiera.

154

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Vian napisał/a:
allegra napisał/a:

Nie lubią mówisz? A skąd wiesz? Jak się naprawdę nagrzeszy to marzy się o tym, żeby zrzucić z siebie ten ciężar. Pod warunkiem, że wierzysz w moc tego Sakramentu.

Ciekawa argumentacja.
Czyli jeśli prawdziwie wierzysz, to spowiedź Cię cieszy, a jak Cię nie cieszy, to znaczy się za słabo wierzysz i problem jest w Tobie?

Wiesz, przypomniało mi się, jak dawno dawno temu na religii zapytaliśmy, co właściwie wiadomo o niebie, a ksiądz powiedział, że niebo to miejsce, gdzie zbawieni przez wieczność głoszą boską chwałę. Ja na to, że to bardzo fajne dla boga, ale dla tych zbawionych jakby mniej, a to oni spędzili na ziemi życie pełne wyrzeczeń, a ksiądz odpowiedział, że jak ktoś prawdziwie kocha boga i zasługuje na niebo, to głoszenie boskiej chwały będzie dla niego najwyższą rozkoszą. Bardzo sprytna koncepcja.

Bóg Cię nigdzie nie wyśle. Najwyżej samemu się można tam wysłać, jak się Boga konsekwentnie i ostatecznie odrzuca.
Bóg nas widzi wszędzie, to prawda, ale niczego nam nie każe. Daje wolność wyboru.

Nigdy tego nie rozumiałam.
Na bardziej ludzkim przykładzie - mówię mojemu dziecku, że np. nie wolno mu uprawiać seksu, bo inaczej zamknę go na resztę życia w piwnicy, ale jednocześnie, że ma wolną wolę i to jego wybór, co zrobi - już samo to wydaje mi się dość dziwne. Jeśli potem przyłapuję swoje dziecko na grzesznym seksie i zamykam je w tej piwnicy bez możliwości apelacji, a przy tym tłumaczę, że tak naprawdę wcale go nie zamykam, że samo się tam zamknęło przez złamanie mojego zakazu, to robi się już mocno toksycznie. A jak do tego zacznę go przekonywać, że przy tym wszystkim niesamowicie go kocham, to już w ogóle kosmos.

Na to zwykle dostawałam odpowiedź, że człowiek to człowiek, a bóg to bóg. No dobrze, ale dlaczego skoro potępiamy za coś człowieka, to boga za to samo (a nawet coś gorszego, bo moje dziecko w piwnicy kiedyś umrze, a dusza w piekle nie) już nie, skoro on z założenia jest doskonalszy i jeśli ktoś ma prawo do taryfy ulgowej to prędzej my niż on..?
To z kolei jest bardzo nielogiczne.

Sluszne wywody! I tak mozna wszystko po kolei obalic...wystarczy myslec logicznie! Przyklady, przyklady, przyklady a wnioski same sie nasuwaja.........

155

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Kizia75. Niby calkiem slusznie i logicznie wnioskujesz...ale wierzacy zawsze znajdzie sobie jakies proste wytlumaczenie by nie stracic swojej wiary. Ale wazne sa fundamenty danej religii, nakazy i zakazy. Jezeli tam istnieja nonsensy, sprzecznosci to udawadnianie istnienie lub nie istnienie boga nawet nie jest juz potrzebne, po prostu bezcelowe. Przedstawiciele kosciola i innych wyznan rowniez, "biblie" stawiaja na piedestale nieomylnosci i ze w 100% jest "slowem bozym". Zreszta kazda religia ma swoja swieta ksiege z prawami i zasadami. ... Wiekszosc naukowcow jest niewierzaca, ale jest pewna grupa tych wierzacych. Podobnie bylo z komunistami, jedni walczyli z religia, a drudzy po cichu chodzili do kosciola! Nastepny przyklad: Wszyscy wiedza, ze palenie tytoniu jest bardzo szkodliwe. Jest juz tyle zakazow by chronic kobiety ciezarne, dzieci i osoby niepalace.... Do czego zmierzam. Lekarze jako ta najbardziej uswiadomiona grupa ludzi o szkodliwosci palenia i biernego wdychania, propagujaca zdrowy styl zycia....jest wielu lekarzy, sam znam kilku, ktorzy pala nalogowo wrecz w ilosciach sprzecznych ze zdrowym rozsadkiem. I jak to wyjasnic? A zrozumiec? Nie sposob chyba..... Religie wpojona od malego dziecka chyba mozna zaliczyc do nalogu, z ktorego ciezko sie wyrwac.... Sa tez dziedziny nauki, gdzie religia nie ma wiekszego znaczenia i nie kloci sie nawzajem. Jest wiele niewidzialnych rzeczy jak gazy, wiatr, przed elektryczny, temperatura, cisnienie.... kiedys ludzie tlumaczyli w ten sposob obecnosc boga. Teraz nikt przy zdrowych zmyslach juz nie bedzie tak twierdzil, co najwyzej niektorzy nadal porownuja niewidzialna boza energie do pradu elektycznego czy wiatru, ze nie widac a jednak isnieje. Uparty zawsze znajdzie cos na poparcie swojej nawet nie slusznej tezy! Wiem ze czlowiek nie wie jeszcze wszystkiego, ale nie mozna wyciagac pochopnych wnioskow i udowadniac na przekor wszystkiemu wciaz co zostalo wymyslone przez ludzi jaskiniowych! Jezeli juz cos istnieje to obce cywilizacje, ktore plataja ogromnego figla ludziom wierzacym.

156 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-06-03 09:30:54)

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Norbi777 napisał/a:

Wiekszosc naukowcow jest niewierzaca,

A skąd masz taką pewność? Ja jak czytam o różnych naukowcach, noblistach, wielkich odkrywcach (np  w prasie) to zauważyłam, że wielu z nich (zwłaszcza Amerykanie) podkreśla więc swoją wiarę w Boga. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że większość naukowców to właśnie ludzie wierzący, ale pewności nie mam, bo tego nikt nie jest w stanie policzyć.



Norbi777 napisał/a:

Religie wpojona od malego dziecka chyba mozna zaliczyc do nalogu, z ktorego ciezko sie wyrwac....

Może, ale np. w moim przypadku wiara pojawiła się dopiero w dorosłym życiu. W rodzinie nie mam właściwie religijnych osób.

Norbi777 napisał/a:

Wiem ze czlowiek nie wie jeszcze wszystkiego, ale nie mozna wyciagac pochopnych wnioskow

Właśnie, naukowcy wiedzą, że w wielu dziedzinach wiemy wciąż na prawdę bardzo, bardzo mało. Ci wierzący w Boga twierdzą nawet, że świat jest zbyt skomplikowany aby był dziełem przypadku. Kiedyś słyszałam przykład, że twierdzić że wszechświat powstał jako dzieło przypadkowych zdarzeń (nie kierowanych przez jakąś nadnaturalną siłę) to tak, jakby twierdzić że na wysypisku złomu przy odpowiednio silnym wietrze w końcu powstanie F-16.

Norbi777 napisał/a:

Jezeli juz cos istnieje to obce cywilizacje, ktore plataja ogromnego figla ludziom wierzacym.

Mnie nie płatają. Wierzę, że Bóg oprócz nas mógł stworzyć również inne myślące i duchowe istoty, w końcu nie jest niczym ograniczony.

157

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Norbi777 napisał/a:

Wiem ze czlowiek nie wie jeszcze wszystkiego, ale nie mozna wyciagac pochopnych wnioskow

Właśnie, naukowcy wiedzą, że w wielu dziedzinach wiemy wciąż na prawdę bardzo, bardzo mało. Ci wierzący w Boga twierdzą nawet, że świat jest zbyt skomplikowany aby był dziełem przypadku. Kiedyś słyszałam przykład, że twierdzić że wszechświat powstał jako dzieło przypadkowych zdarzeń (nie kierowanych przez jakąś nadnaturalną siłę) to tak, jakby twierdzić że na wysypisku złomu przy odpowiednio silnym wietrze w końcu powstanie F-16.

Wiemy mało ale to jeszcze nie upoważnia nas do zakończenia tematu stwierdzeniem: nie wiem skąd to się wzięło tzn że Bóg to stworzył.
Kiedyś ludzie nie wiedzieli skąd się bierze dżuma, uważali więc że to kara boża i próbowali ją zwalczyć modlitwą i samobiczowaniem. Jak się okazało, modlitwa miała wątpliwą skuteczność ale odkrycie mikroba, antybiotyki i poziom higieny są dużo skuteczniejsze. Wiesz co by się stało gdybyś zjawiła się z kontenerem gentamycyny w średniowieczu? Uznaliby cię co najmniej za świętą. A potem może spalili na stosie wink

F16 ze złomu nie powstanie bo to wbrew prawom fizyki i biologii.

Sporo procesów które znamy we wszechświecie jest zgodna z prawami fizyki. A może i są jeszcze jakieś inne prawa które czekają na swojego odkrywcę? Skoro gwiazda i jej planety mogą powstać i zginąc w wyniku ciągu procesów fizycznych to dlaczego wchechświat nie?

158

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Brzydullo, wierzę, że Bóg stworzył prawa fizyki i to jest właśnie niezwykłe:) Ewentualnie '''nic'' uznało kiedyś (choć słowo kiedyś jest niewłaściwe, bo jak nie było nic, to nie było czasu big_smile ), że zacznie działać z prawami fizyki (ciekawe czemu akurat takimi prawami?) no i zaczęło, czas upłyyyyyyyyynął i Ziemia jest smile

159 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-03 21:55:05)

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Tak samo możesz udowodnić że Bóg stworzył jak i fizyk może udowodnić że samo się stworzyło...
Wersji z Bogiem też można zadać pytanie: dlaczego akurat takie prawa fizyki? Dlaczego akurat takie prawa biologii? Dlaczego akurat stworzył mutację genu RB1 i w konsekwencji nowotwór siatkówki (i często idącą za tym ślepotę) u maleńkich dzieci? Dlaczego Bóg tworząc świat uznał że dinozaury były niedobre i je wytepił (mimo,że wg Biblii wszystko co Bóg stworzył było podobno dobre?)

160

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Widać uznał, że takie są najlepsze. smile Jak idealny konstruktor, który dobiera akurat takie elementy.
Co do dinozaurów - wiele gatunków zwierząt wyginęło z różnych powodów. Dlaczego akurat te, nie inne, nie wiem.
Co do cierpienia itp. to już się wiele razy wypowiadałam.

161

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

No tak... Bóg wie najlepiej smile
Zdaje się że jakieś 65 mln lat temu wyginęła większość istot żywych na ziemi. Naukowcy twierdzą że w ziemię walnęła asteroida. Ot, taki przypadek. Ale pewne formy życia przetrwały, i proces ewolucji zaczął się na nowo. Trochę już inaczej zauważ, bo żadne dinozaury tym razem już nie powstały. Ale jeśli to wszystko to robota Boga to nasuwa się wniosek i pytanie że najwyraźniej Bóg miał chwilę zawahania w swoim dziele stworzenia i prawie się rozmyślił. Dlaczego? Wertuję różne źródła religijne na równi z naukowymi i te pierwsze, choć rozwodzą się dogłębnie nad użyciem takich czy innych czasowników w księdze genesis, to jednak do bardziej istotnych historycznie problemów się nie odnoszą. A szkoda. Myślałam że ktoś kto studiuje Biblię latami nie będzie miał wątpliwości z tak banalnym faktem.

Nie, nie kumam cierpienia u maleńkich dzieci.

162

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:

Nie, nie kumam cierpienia u maleńkich dzieci.

A gdyby maleńkie dzieci nie cierpiały, tylko ludzie po 60-tce, kumałabyś?

163

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Nie, nie kumam cierpienia u maleńkich dzieci.

A gdyby maleńkie dzieci nie cierpiały, tylko ludzie po 60-tce, kumałabyś?

to allegra ma na ten temat jakąś teorię,nie ja...
ze swojej edukacji religijnej wnioskuję że po 60tce można powiedzieć że to kara za grzechy,w tym wieku każdy już jakieś ma

164

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Karę za grzechy człowieka poniósł Jezus. Inne są niepotrzebne.

165

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Oj, to po co chodzimy do spowiedzi (katolicy w każdym razie) i dostajemy jakieś modlitwy do odmówienia 'za pokutę'?

Po co istnieje piekło i czyściec?

166

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:

Po co istnieje piekło i czyściec?

Nie wiem, bo w Biblii nie ma o tym ani słowa wink

167

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

O piekle (czy wiecznym potępieniu) chyba jest, z czyśccem chyba gorzej, podobno wymyslił go KK w średniowieczu żeby móc sprzedawać odpusty i tak już zostało
Niemniej - to chyba Ojciecpiotr zadał kiedyś pytanie i chyba nie uzyskał odpowiedzi - czy uważasz że skoro Jezus poniósł już karę za grzechy człowieka to człowiek może sobie grzeszyć do woli bez obawy utraty nieba?

168

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Po co istnieje piekło i czyściec?

Nie wiem, bo w Biblii nie ma o tym ani słowa wink

pieklo jest wymienione wielokrotnie w bibli, ale... calkiem zgola innym znaczeniu. Greckie slowo Hades odnosi sie do krainy umarlych, gdzie ida tam wszyscy umarli. Prawie wszyscy ida po smierci, bo nie pojsc do "piekla" wedlug wielu religii jest kara otrzymana przez przewaznie ludzi  z grona tegoz czlowieka. Gdy nie zostanie prawidlowo pogrzebany, nie zostanie ujszczona oplata, albo martwe cialo zostanie porozrzucane bez pochowku i inne jeszcze powody. Czyli pojscie do piekla tylko wedlug religii katolickiej jest czyms zlym, bo wedlug innych wierzen jest czyms naturalnym dla kazdego, dobrego i zlego czlowieka. Cierpienia piekielne sa juz typowym wymyslem sredniwiecznego kosciola by miec kontrole nad spoleczenstwem i nad owczesnymi krolami, moznowladcami, siejac strach.  Podobnie jest ze spowiedzia, kiedys jej nie bylo. Bardzo dawno temu znalazlem wyjasnienie pochodzenia spowiedzi w kosciele katolickim, ze spowiedz byla pretekstem do zdobywania wszelakiej wiedzy co sie dzieje w panstwie. Kosciol katolicki mial zbudowany potezny kontrwywiad przez setki lat. Miedzy innymi spowiedz byla bardzo temu uzyteczna. Kosciol wiedzial pierwszy i mogl odpowiednio manipulowac politykami do oasiagniecia wlasnych prywatnych celi. Lokalna wiedza zdobyta od prostych ludzi tez byla uzyteczna do kontrolowania poczawszy od malych wiosek do duzych miast... Straszne!

169

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

O tzw. mekach piekielnych jest wspomniane w bibli przynajmniej raz, ale ma zwiazek z innym slowem tlumaczonym mylnie na pieklo. Chodzi o "gehenna". Dla przecietnego czlowieka niby nie ma to wiekszego znaczenia, ale blednie interpretowane robi wielkie zamieszanie i pozwala straszyc ludzi przez tych, ktorzy chca cos wymanipulowac do osiagniecia korzysci tu na ziemi, obiecujac innym za to nagrode w niebie, ktora nie jest wcale tak oczywista jak pieniadze i inne dobra, namacalne i widoczne golym okiem.... "Gehenna" byla uzyta w bibli jako porownanie i raczej ostrzezeniem przed marnotrawieniem zycia na doczesnych sprawach. Gehennna byla po prostu smietnieskiem za murami miasta, gdzie byly wyrzucane wszystkie odpadki komunalne, bo nie bylo wtedy jeszcze takiej kanalizacji jak w XX wieku. Zazwyczaj byly one regulrnie palone, co dalo siespalic, a reszte odkazano za pomoca znanej do dzis siarki. I stad wzielo sie okreslenie "gorejace ogniem i siarka". W sredniowieczu szkolnictwo prostych ludzi bylo zabronione, by ludzie nie zdobyli odpowiedniej wiedzy by uwolnic sie spod wladzy kosciola katolickiego. Brak znajomosci historii i mitologii nawet wspolczesnym ludziom jak widac sprawia problem powiazanie pewnych faktow i mitow. Bez obrazy oczywiscie. To jest tylko zakorzenione bezgraniczne zaufanie komus kto dawno to zaufanie juz stracil, chocby u Boga rowniez. Sam Jezus gdy mowil o faryzeuszach..... ..... doskonale wszystko pasuje dzisiaj .... gdyby Jezus przyszedl teraz, to pogonil by te cala zgraje w sutannnach...

170

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:

czy uważasz że skoro Jezus poniósł już karę za grzechy człowieka to człowiek może sobie grzeszyć do woli bez obawy utraty nieba?

Nie.
Natomiast człowiek który przyjmuje Jezusa i łaskę zbawienia poprzez krzyż, nie jest już niewolnikiem "zakonu" (czyli litery prawa, przepisów) jak mówi Biblia.

"Zakon zaś został nadany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa" ew.Jana 1,17

Człowiek, który  przyjmuje Jezusa na swojego zbawiciela, przechodzi przemianę. To żadne sakramenty, żadne zaklęcia, żadne rytuały. Moc Jezusa polega na tym, że zmienia serce człowieka; zmienia jego priorytety, usuwa lęk, złość, w zamian daje człowiekowi nowe.... spojrzenie, że ten nie chce, nie ma zamiłowania do czynienia tego, co niewłaściwe, na pewno nie chce żyć w grzechu - chce podążać za Bogiem.

Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu list do Rzymian 3,20

Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary.Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu. list do Rzymian 3,27-28

Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,  Rz.5,1

Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych.(...) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu.
Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie Jego.
Rz. 5,7, Rz. 5,9-10


....można by mnożyć przykłady. A to i tak tylko słowa smile

171

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

No nie mogłem się powstrzymać żeby tu nie zajrzeć. Nie chciało mi się tylu stron czytać ale muszę zapytać, Bogu czy kościołowi? jakiemu Bogu?
PS.  Ewangelia św. Mateusza 6:1-15
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

Tak więc nikt mnie nie namówi do pójścia do kościoła, bo jak widać nie trzeba.

172 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-06-04 11:19:48)

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Mazar tu się zrobił potężny off topic smile
Podejrzewam, że Autorka wątku już tu nie zajrzy big_smile

173

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

fakt, przepraszam. Chyba ta tematyka przyprawia mnie o zadziwiającą "wylewność". Już się zamykam smile

174

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Nie, nie! Ty piszesz akurat na temat big_smile Mówię o nas - reszcie smile

175

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:

A to i tak tylko słowa smile

Ale za to czyje słowa smile. Na początku było właśnie Słowo, a potem Słowo ciałem się stało.

176

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

A to i tak tylko słowa smile

Ale za to czyje słowa smile. Na początku było właśnie Słowo, a potem Słowo ciałem się stało.

Tak, tylko bez Ducha, są to tylko słowa smile

177

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:

Nie, nie! Ty piszesz akurat na temat big_smile Mówię o nas - reszcie smile

to może jakaś kafejka do dyskusji wierzących i niewierzących?

178

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
brzydulla napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Nie, nie! Ty piszesz akurat na temat big_smile Mówię o nas - reszcie smile

to może jakaś kafejka do dyskusji wierzących i niewierzących?

Proszę smile  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1549756#p1549756

179

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Pytanie: Skad sie wzial Bog? Co bylo przed nim? Nicosc? Jak to mozliwe, ze swiat nie mogl powstac w skutek ewolucji, to w takim razie kto stworzyl Boga? Bog sam powstal wskutek wielkiego wybuchu od rzau potezny i doskonaly? Skad sie wziely piewiastki, atomy do stworzenia tego wszystkiego? Czy moze powstac cos z niczego? Latwo jest tlumaczyc powstanie swiata przez Boga, ale to nasuwa wiel inych pytan. To tak samo twierdzic, ze najpierw byla kura z nikad i zaczela sie rozmnazac. Wszystko ma swoj poczatek. Co do wszechswiata, raczej jest nie do ogarniecia  przez umyskl ludzki jak to bylo od samego poczatku. W przyrodzie podobno nic nie ginie, tylko zmienia postac rzeczy. Logiczne. Czyli nie ubywa ani nie przybywa. Tez ciezko zrozumiec, bo co bylo przed tem... Od razu bylo tyle i tylo co poztrzeba? To tak jakby ktos nawiozl cegiel, i innych materialow budowlanych by zbudowac dom. Dom ma swojego stworce. Ale przed tym byla hurtownia z materialem budowlanym, a przed hurtownia jakies fabryki, fabryki ktos musial zbudowac, a skad budulec? I tak bledne kolo! Wciaz te same pytania, i tylko chyba 2 odpowiedzi, dzielace ludzio na 2 obozy. Zwalanie wszystkie na Boga lub bogow pozornie wyjasnie wiele rzeczy, ale jednoczesnie probujac to ogarnac ludzkim umyslem to staje sie jeszcze bardziej pogmatwane. Do tego jeszcze dochodza obce cywilizacje, a moze nawet inni bogowie w odrebnych dalekich galaktykach. Czy Jezus umarl tylko za tych na Ziemi czy za tych na innych planetach rowniez? A moze kosmici sa bardziej inteligentni, bez problemowi i nie potrzebuja okupu....? Bo twierdzenie, ze jestesmy sami we wszechswiecie jest bzdurne, egocentryczne... A moze za bogiem wlasnie stoja kosmici, a Ziemia to ogromna od tysiecy lat jedna z wielu laboratoriow naukowych pod "ich" kontrola i obserwacja? I stad te wszystkie mutacje, dziwne zjawiska, manuskrypty o "obcych" . Wiele dawnych religii, wykopalisk wspomina i ukazuje, postacie przypominajace "obcych". Sama biblia wspomina wielokrotnie o dziwnych istotach z nieba, i nie mam tu na mysli apokalipsy, bo apokalipsa jest sama w sobie dziwna i trudna do prawidlowej interpretacji. Mamy do czynienia z wielka manipulacja, ale to juz odrebny temat do dyskusji............

180

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Norbi, zapraszam Cię tu:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1551940#p1551940

181

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Norbi777 napisał/a:

Wciaz te same pytania, i tylko chyba 2 odpowiedzi, dzielace ludzio na 2 obozy. Zwalanie wszystkie na Boga lub bogow pozornie wyjasnie wiele rzeczy, ale jednoczesnie probujac to ogarnac ludzkim umyslem to staje sie jeszcze bardziej pogmatwane.

Bo Bóg nie tyle odpowiada nam na pytanie "jak"  ale "dla czego".  Jak powstał świat mniej więcej wiemy, bo odpowiedzi dostarcza nam nauka i pewnie dowiemy się jeszcze więcej, ale fakt, że im więcej nauka odkrywa, tym więcej pojawia się pytań. Tajemnica materii i antymaterii, boska cząstka to ciągle obiekty badań kryjące więcej tajemnic niż do tej pory udało się odkryć. Sądzę, że kiedyś nauka dojdzie do takiego punktu, za którym będzie już tylko jedna odpowiedź - Bóg.

182

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Norbi777 napisał/a:

Wciaz te same pytania, i tylko chyba 2 odpowiedzi, dzielace ludzio na 2 obozy. Zwalanie wszystkie na Boga lub bogow pozornie wyjasnie wiele rzeczy, ale jednoczesnie probujac to ogarnac ludzkim umyslem to staje sie jeszcze bardziej pogmatwane.

Bo Bóg nie tyle odpowiada nam na pytanie "jak"  ale "dla czego".  Jak powstał świat mniej więcej wiemy, bo odpowiedzi dostarcza nam nauka i pewnie dowiemy się jeszcze więcej, ale fakt, że im więcej nauka odkrywa, tym więcej pojawia się pytań. Tajemnica materii i antymaterii, boska cząstka to ciągle obiekty badań kryjące więcej tajemnic niż do tej pory udało się odkryć. Sądzę, że kiedyś nauka dojdzie do takiego punktu, za którym będzie już tylko jedna odpowiedź - Bóg.

odpowiedziałam Ci na http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1552005#p1552005

183

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Ja też jestem religijny i trudno znaleźć drugą połowę któras będzie wyznawała podobne wartości. Poznałem kiedyś kogoś. Była u Pierwszej Komunii Świętej ale później przestała wierzyć. Kiedy mnie poznała zaczęła chodzić do kościoła (razem chodziliśmy) ale z czasem dostrzegłem, że chodziło tylko i wyłącznie o przypodobanie się mi. Kiedy z czasem znudziłem się jej, przestała chodzić.

184

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
kotsylwester napisał/a:

Była u Pierwszej Komunii Świętej ale później przestała wierzyć.

ależ może wcale nie przestała smile tylko po prostu.... zaprzestała tej praktyki jak komunia św.

185

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Catwoman napisał/a:
kotsylwester napisał/a:

Była u Pierwszej Komunii Świętej ale później przestała wierzyć.

ależ może wcale nie przestała smile tylko po prostu.... zaprzestała tej praktyki jak komunia św.

Albo wcale nigdy nie wierzyła w Boga, w końcu uczestniczenie w I Komunii zupełnie o niczym nie świadczy. Czy ośmioletnie dziecko, które nie wierzy w Boga może się sprzeciwić i nie pójść do I Komunii? Do I Komunii posyła się dzieci ZWYCZAJOWO bez względu na to, czy ono wierzy w Boga, ani nawet czy rodzice wierzą w Boga. Robi się to bardzo często ze strachu, żeby dziecko nie było odrzucone przez rówieśników, żeby się nie wyróżniało oraz dlatego, że taki zwyczaj i rodzina tego oczekuje (podobnie z Chrztem). Polska jest pod tym względem ewenementem na skalę światową, a wynika to z tego, że jesteśmy bardzo przywiązani do wartości rodzinnych i do podtrzymywania więzi z rodziną, a nie z naszej niby religijności.  Religijność Polaków jest niestety niezwykle płytka.

186

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Czy ośmioletnie dziecko, które nie wierzy w Boga może się sprzeciwić i nie pójść do I Komunii? Do I Komunii posyła się dzieci ZWYCZAJOWO bez względu na to, czy ono wierzy w Boga, ani nawet czy rodzice wierzą w Boga.

Zależy od rodziców, ja na przykład mogłam.
Co nie zmienia faktu, że byłam u I komunii, a potem przestałam wierzyć jak dojrzałam do tej decyzji.

187

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Moi Drodzy, a może przeniesiemy każdą dyskusję niezwiązaną z tematem wątku do nowo otwartej kafejki? wink Przyznaję, sama robiłam off topic, ale błąd naprawiłam połowicznie chociaż wink  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1551940#p1551940

188

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Norbi777 napisał/a:

Wciaz te same pytania, i tylko chyba 2 odpowiedzi, dzielace ludzio na 2 obozy. Zwalanie wszystkie na Boga lub bogow pozornie wyjasnie wiele rzeczy, ale jednoczesnie probujac to ogarnac ludzkim umyslem to staje sie jeszcze bardziej pogmatwane.

Bo Bóg nie tyle odpowiada nam na pytanie "jak"  ale "dla czego".  Jak powstał świat mniej więcej wiemy, bo odpowiedzi dostarcza nam nauka i pewnie dowiemy się jeszcze więcej, ale fakt, że im więcej nauka odkrywa, tym więcej pojawia się pytań. Tajemnica materii i antymaterii, boska cząstka to ciągle obiekty badań kryjące więcej tajemnic niż do tej pory udało się odkryć. Sądzę, że kiedyś nauka dojdzie do takiego punktu, za którym będzie już tylko jedna odpowiedź - Bóg.

NIGDY !!! Nigdy sie tak nie stanie. Poniewaz czytajac biblie mamy wzmianke o wiezy Babel. Ludzie podobno juz byli tak doskonali i swiadomi wszystkiego, porozumiewali sie jednym jezykiem, chcieli sie zintegrowac z Bogiem,a moze nawet zrownac, dysponowali ogromna wiedza, ale.... Bog z obawy, ze ludzie stali sie zbyt potezni, zyli w  zgodzie i jednosci pogladow, ze..... pomieszal im jezyki, zdolnosc do porozumiewania nawzajem i rozproszyl po swiecie. Ciekawe??? Teraz tez ludzie daza do jednosci, naukowcy z calego swiata wspolpracuja razem i odkrywaja stale cos nowego, dazymy do wspolnego jezyka, najpierw byl esperanto, ale sie nie przyjal, jest za to angielski bardzo powszechny na swiecie, mamy unie europejska, ONZ... nie ma juz zimnej wojny, dazymy do scalenia swiata pod jednym rzadem.... do zapanowania powszechego pokoju bez wojen.... powoli sie to staje mozliwe, ale....coz Bog znowu pokrzyzuje plany ludziom, sprowadzi moze jakas zaglade, kataklizm.... Dlaczego tak ? Ja wiem, ale czekam na opinie...

189

Odp: Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(
Kizia75 napisał/a:
Catwoman napisał/a:
kotsylwester napisał/a:

Była u Pierwszej Komunii Świętej ale później przestała wierzyć.

ależ może wcale nie przestała smile tylko po prostu.... zaprzestała tej praktyki jak komunia św.

Albo wcale nigdy nie wierzyła w Boga, w końcu uczestniczenie w I Komunii zupełnie o niczym nie świadczy. Czy ośmioletnie dziecko, które nie wierzy w Boga może się sprzeciwić i nie pójść do I Komunii? Do I Komunii posyła się dzieci ZWYCZAJOWO bez względu na to, czy ono wierzy w Boga, ani nawet czy rodzice wierzą w Boga. Robi się to bardzo często ze strachu, żeby dziecko nie było odrzucone przez rówieśników, żeby się nie wyróżniało oraz dlatego, że taki zwyczaj i rodzina tego oczekuje (podobnie z Chrztem). Polska jest pod tym względem ewenementem na skalę światową, a wynika to z tego, że jesteśmy bardzo przywiązani do wartości rodzinnych i do podtrzymywania więzi z rodziną, a nie z naszej niby religijności.  Religijność Polaków jest niestety niezwykle płytka.

Wola moich rodzicow byla nie chrzcic mnie i nie posylac do I komunii. Czasem bywalem na lekcji religii pod presja kolegow ( zakonnica uczaca bardzo mnie lubila). Rodzice mi nie zabraniali chodzic do kosciola ani nie nakazywali. W domu byly prowadzone czesto rozmowy na temat religijnosci, biblii i wydarzen na swiecie..... mialem spora wiedze, bardziej obiektywna, sklaniajaca do myslenia, czesto sie przysluchiwalem co mowili dorosli.... Przez to ze bylem inny niz moi rowiesnicy i pozostali z otoczenia, ale tylko pod wzgledem religii, a tak bylem zwyczajnym dzieciakiem... to cierpialem nie raz i nie dwa wskutek rozmaitych przesladowan, slownych i cielesnych... to ostatecznie mnie zrazilo do religii, boga i nauczylo patrzec szeroko otwartymi oczami i rozumiec wiele spraw. Jestem wdzieczny rodzicom, mimo przesladowan (podobno wtedy Polska byla socjalistyczna z przewaga komunizmu z negatywnym nastawieniem do katolicyzmu), ze mieli odwage przeciwstawic sie tak naciskom z jednej strony(katolicyzm) jak i zdrugiej (komunizm) i dali mi swobode decydowania w przyszlosci o moim zyciu, wierze lub niewierze.... KIZIA75 ma racje... nie latwo sie przeciwstawic wiekszosci, chocby nawet wiekszosc tylko bedzie udawac cos przed innymi, nieraz to jest chora zazdrosc i zawisc, ze ktos potrafi myslec i robic inaczej, bo im brakuje "jaj" by zyc zgodnie z wlasnymi pogladami. Nieraz slyszalem jak katolicy miedzy soba narzekaja na kosciol, tradycje itd. ale jak gdy jest okazja cos zmienic, to woda w usta i pokornie jak gesi w jednej linii robia to co inni.... smutne i zalosne....

Posty [ 131 do 190 z 190 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Co robic by chłopak znowu zaufał Bogu??? :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024