Ten co zdradza, na bank nie kocha swojej najbliższej osoby.
Ten co zdradza, nie ma wyrzutów sumienia.
Ten co zdradza, cieszy się chwilą radości.
Ten co zdradza, ma zawsze powód by zdradzić.
I ten powód to sedno zdrady.
Zgadzam się na podstawie własnych doświadczeń
1 jeżeli kogoś zdradzamy to już nie kochamy, co najwyżej tak nam się wydaje. Jakbyśmy kochali i co też ważne- byli kochani, nie zdradzilibyśmy. Ja czułam sie pokrzywdzona w związku, facet był wobec mnie nie w porządku, już nie czułam, żeby mnie kochał i moje uczucie też słabło, aż w końcu zarówno z jego jak i mojej strony przerodziło się raczej we wzajemną irytację
2. Tak nie mam wyrzutów sumienia, jak się zdradza to jest się tego świadomym, bez względu na to czy robi się to "w zemście" jak zazwyczaj kobiety, czy "z powodu chcicy"- jak niby faceci (stereotypowe podjeście)...
4... własnie dlatego zdradziłam, idiotycznie myślałam, że będzie mu przykro, a poza tym brakowało mi seksu
3. a można się nie cieszyć chwilą radości? sama radość jest symbolem "cieszenia się"
5 sedno zdrady to to co osobie zdradzającej wydaje się powodem;)