Czy któraś z Was kobietki czytała i może wyrazić swoją opinię? ![]()
Słyszałam, że rewelacyjna.
Parę znajomych czytało i opinie sa dobre z ich ust.
Ale ja sama niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytać.
Również już jestem ,,po" lekturze. Ta książka pochłania! Gorąco polecam!
Są trzy części tej ksiązki. Trafiła do nas dość późno bo np w irlandii bestsellerem była juz dość dawno temu.
To taka kobieca literatura erotyczna. Lekko perwersyjna ale nie przekracza pewnych granic.
Mi kolega polecił tą książkę.
Stwierdził, że mi podpasuje, bo coś ostatnio wiele mówię o seksie.
posiadam w formie ebooka,pierwsza i druga czesc, jesli ktos chetny prosze pisac.
ja! ;)
posiadam w formie ebooka,pierwsza i druga czesc, jesli ktos chetny prosze pisac.
Ja, ja
.
Natalia1987 napisał/a:posiadam w formie ebooka,pierwsza i druga czesc, jesli ktos chetny prosze pisac.
Ja, ja
.
podaj mi na prv swoijegoo maila
ja!
Podajcie mi prosze Wasze maile i od razu wysle
Czytajcie,czytajcie. Warto ![]()
Z ciekawości wczoraj przeczytałam kilka rozdziałów, zaciekawiona zachwytami nad tą książką. Dostałam w łeb cegłą rozczarowania. Tak płytkiego, nudnego, amatorsko napisanego czytadła dawno nie miałam w rękach - toż to pospolity harlequin przecież. Saga "Zmierzch" jest przy tym dziełem literatury pięknej... Acz tematyka bardzo podobna, i to tłumaczy, dlaczego kobiety tak się na te książki rzucają - w obu narratorką jest bohaterka, którą kopnęło nieziemskie szczęście, że "ON idealny" na nią spojrzał. A co do samych "momentów" i otoczki BDSM, to niestety w "50 twarzy Greya" nie ma nic nowego - amatorkom tego rodzaju erotyki polecam dawno już wydane: "Historię O" Pauline Reage lub "W jego dłoniach" Marthe Blau. Ewentualnie "Przebudzenie Śpiącej Królewny" Anne Rice.
Wiesz, jestem na 130 stronie i powiem ci, że czyta się lekko - to lekkie, nasiąknięte erotyzmem czytadło dla kobiet. W sumie dobrze porównujesz do Sagi. Czekam na to COŚ, coś co mnie walnie obuchem... oczywiście część sytuacji przewidziałam, ale ja kiedyś czytywałam harlekiny. ![]()
Ja nie mam nic przeciwko lekkim czytadłom dla kobiet, nie twierdzę, że trzeba cały czas zaczytywać się trudnymi dziełami zmuszającymi do myślenia. Jednak "50 twarzy Greya" wydało mi się zwyczajnie nudne. I dodatkowo - choć nie wiem, czy to nie kwestia marnego tłumaczenia na przykład - odniosłam wrażenie, że tę książkę napisała piętnastolatka. Opisy i dialogi są okrutnie naiwne, jestem przekonana, że twórczość naszych użytkowniczek w dziale "Debiuty literackie" jest na wyższym poziomie ![]()
Nie czytałam książki, tylko jeden rozdział kilka tygodni temu. Rzeczywiście jest to harlequinowa opowieść, ale podobać się może. W wielu recenzjach przewija się opinia, że to porno dla mamusiek, ja myślę, że nastolatki mogłyby się tym zachwycać, mamuśki to już chyba coś niecoś wiedzą o życiu :-)
hmmm..nastolatką już niestety nie jestem. Ale książka podoba mi się strasznie. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje
Co do podobieństwa do Zmierzchu- nie wiem, nie znam, nie czytałam/ oglądałam ![]()
Pierwszą część czytało mi się dobrze - nieźle napisana powieść erotyczna lekko perwersyjna ale bez wulgaryzmów. Natomiast druga część "ciemniejsza strona Greya"........po prostu znudziła mnie. Po trzecią która ma wyjść w przyszłym roku....chyba juz nie sięgnę.
Nudne jak flaki z olejem, dzieła wybrane Lenina są przy tym jak mroczny thriller.
Wdałam się w dyskusję na jej temat z moją siostrą, która BDSM zna jedynie z opowiadań. Dla niej było to ciekawe i subtelne wprowadzenie do tematu mocniejszej erotyki. Dla mnie nuuuda. Myślę, że to zależy od punktu widzenia. Dla kogoś, kto nie ma w zwyczaju eksplorować swojej seksualności w takich kierunkach to każda odmiana wydaje się być tajemniczą i niezwykłą przygodą. Jednak dla kogoś, kto próbuje wielu rzeczy, ciężko czymś takim zaskoczyć. Moim zdaniem z BDSM to ta książka ma niewiele wspólnego, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego niejedna Pani Domu zamarzyła mieć takiego Greya
Osobiście od lat jestem zagorzałą miłośniczką Dominującej, męskiej natury. Tylko, że Grey jako Dominujący to raczej został moim zdaniem przedstawiony w kiepskim świetle.
Fajne to jest przy zalozeniach ze mam ochote poczytac cos co jest lekkie, latwe i przyjemne.
W sumie niczego nowego o seksie sie nie dowiedzialam, o milosci tez nie ale nad paroma dialogami sie usmialam.
Grunt ze bezstresowo sie to czyta. ![]()
Spodziewałam się czegoś znacznie więcej po tym całym szumie medialnym wokół tej książki. Przeczytałam, trochę banalna fabuła - na początku czytałam jednym tchem, bo czekałam, na te fantastyczne fragmenty, o których tak się rozpisywano, potem zaczęło mnie nudzić to 'czekanie' i czytywałam po rozdziale raz na kilka dni. Czyta się lekko i przyjemnie, ale przeczytałam wiele lepszych pozycji. ![]()
i ja podążyłam za trendem i sięgnęłam po książkę. jak skończyłam to zastanawiałam się, czy ja nie zrozumiałam o co chodzi czy..po prostu o nic nie chodzi. i okazało się to drugie. szybko się czyta i dobre na zabicie czasu,ale wielkiego "halo"wokół książki nie rozumiem. Być może faktycznie bardziej skierowana do nastoletnich odbiorców,których tematyka fascynuje. Choć słyszałam też,że tłumaczenie jest słabe a wersja ang. lepsza. Nie wiem,nie sprawdzałam osobiście. Ale tak jak było wspomniane-o gustach się nie dyskutuje:)
Przeczytałam wszystko i się podobało. Choć może w pewnych momentach czułam się odrobinę znudzona ![]()
Ja też postanowiłam sprawdzić,o co to wielkie halo wokół tej książki, I powiem tak: po pierwszej części byłam zachwycona,byłam ciekawa co dalej, chociaż polskie tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia (miałam w rękach angielską wersję, i nie rozumiem jak słowo "oh F**CK" można przetłumaczyć "o święty Barnabo(?)".
druga część już mnie nudziła, opisy uniesień seksualnych po prostu omijałam, bo ile można czytać o tym samym seksie w windzie,na podłodze, w łóżku itp
Czekam na trzecią część, ma przyjść pocztą lada dzień, ale szczerze powiem,że przeczytam ją raczej dla zasady,skoro przeczytałam I i II to wypada i III ![]()
nie rozumiem jak słowo "oh F**CK" można przetłumaczyć "o święty Barnabo(?)".
Ha, dobre! ![]()
czytalam, niestety, dla mnie gniot literacki jakich malo, opisy rodem z tanich Harlequinow, Polskie tlumaczenie beznadziejne
Nie czytałam, ale koleżanka czytała na głos fragment, gdy byliśmy w pubie. Moje jak i innych uczestników odczucia: harlequin.... a zdziwiło mnie to, że ludzi nadal tak intryguje książka, w której jest słowo seks
Toż to 21 wiek!
ooo i wlasnie to "Swiety Barnabo" to po prostu mnie irytuje, nawet nie bawi, o seksie nic nowego nie rpzeczytalam, jakbym miala 14 lat to moze bym sie jarala tym ![]()
kto wie, może nastolatki będą czerpać swą pierwszą wiedzę na temat seksu z tej książki właśnie ![]()
No to całkiem ciekawe pokolenie wyrośnie ![]()
Przeczytałam 3 części, pierwsza jako tako dała się czytać, mimo płytkiej fabuły i tendencyjności, drugą jakoś przeżyłam, trzecia była pomyłką.
Spodziewałam się czegoś więcej po sprawozdaniu krytyków.
a ja powiem tak: nie jest to wymagająca literatura, jednak na długie, zimowe wieczory akurat. Nie wiem dlaczego uważacie, że nic się w niej nie dzieje, kiedy tam jest sporo zwrotów akcji. Mi się bardzo podobało, przeczytałam 3 części i żałuję, że to już koniec. Nie chodzi mi o opisy seksu ale o to co się działo,w II części pojawienie się Leili, przeszłość Christiana...w III części eeeee może nie będę pisała, bo niektóre może czytają
. Nie oczekujmy od tego wyżyn i cudów, jednak do poczytania jest bardzo przyjemna
a niektóre dialogi wymiatają, Ana ma cięty języczek ![]()
Co tu dużo mówić - przejaw bezczelnego i niepohamowanego grafomaństwa. To nie jest książka o BDSM, tylko o ostrym seksie. Połowa tekstu poza opisami najróżniejszego, ale niezbyt jednak zaskakującego, trochę perwersyjnego seksu, to zachwyty nad idealnością Greya ![]()
Ale czyta się szybko, łatwo i bez zastanowienia. Ot, chwila relaksu.
O stylu pisania się nie wypowiadam, bo kto czytał, to wie jakże to jest stylistycznie słabe ![]()
przeczytałam ta ksiazke i nie wiem dlaczego tak wiele dziewczyn wzdycha do postaci Greya
Czy naprawdę chciałyby miec takiego faceta, który im rozkazuje i jest przesadnie zazdrosny ?!
przeczytałam ta ksiazke i nie wiem dlaczego tak wiele dziewczyn wzdycha do postaci Greya
Czy naprawdę chciałyby miec takiego faceta, który im rozkazuje i jest przesadnie zazdrosny ?!
Takiego, co wie co robi, co dominuje, co rządzi, co ma wiedzę i hmmm.... narzędzia(?). Czemu nie:-)
A tak poważnie - przeczytałam i polubiłam. Na wyobraźnię podziałało, Mąż też zadowolony;-)
A mnie się właśnie podoba. Na pewno nie jest nudna, bo mnie zwrotu akcji zaskakują, no ale może po prostu jest głupawą kurą domową. Nudzą mnie tyle opisy seksu, no może nie od początku ale po trzecim przewracałam kartki. Niestety trzecia część najsłabsza, straciła jakąś pikanterie i to co było fajne w pierwszej i po części w drugiej.
Anastazja 20 napisał/a:przeczytałam ta ksiazke i nie wiem dlaczego tak wiele dziewczyn wzdycha do postaci Greya
Czy naprawdę chciałyby miec takiego faceta, który im rozkazuje i jest przesadnie zazdrosny ?!
Takiego, co wie co robi, co dominuje, co rządzi, co ma wiedzę i hmmm.... narzędzia(?). Czemu nie:-)
A tak poważnie - przeczytałam i polubiłam. Na wyobraźnię podziałało, Mąż też zadowolony;-)
Czy naprawde chciałabys by facet mówił Ci co masz robić a czego nie ? Sama jestem w takim zwiazku gdzie zazdrość, dominacja, rzadzenie i osaczanie jest na porzadku dziennym
I jedno mogę powiedziec , ze nic fajnego w tym nie ma ! Fajnie sie czyta takie romansidło ale w rzeczywistości jest inaczej. Nawet uroda i kasa sie nie liczą w takich wypadkach ...:/
Czy naprawde chciałabys by facet mówił Ci co masz robić a czego nie ? Sama jestem w takim zwiazku gdzie zazdrość, dominacja, rzadzenie i osaczanie jest na porzadku dziennym
I jedno mogę powiedziec , ze nic fajnego w tym nie ma ! Fajnie sie czyta takie romansidło ale w rzeczywistości jest inaczej. Nawet uroda i kasa sie nie liczą w takich wypadkach ...:/
Hmmm... Tak na co dzień to nie, ale w łóżku to już a i owszem;-)
Mój M. dawno temu też tak próbował. Na szczęście udało mi spacyfikować te zapędy.
Zachęcona opinią przyjacółki zakupiłam pierwszą część... to chyba najgorzej wydane 34.90zł w życiu... Gniot jakich mało... Nie mam pojęcia skąd ta fama i popularność. Niby czyta się lekko ale na tym koniec plusów. Doszłam do połowy i ruszyć dalej nie mogę. Mam książkę od początku grudnia...
Szczerze mówiąc nie polecam, zdecydowanie nie kupię kolejnych części. Rozczarowanie jakich mało.
O Matko i Corko.
Bo tu nie chodzi o ambitną lekturę ani nawet o dobrą książkę.
Tu chodzi o coś przy czym się odpłynie i zapomni o dniu codzinnym
mimo, że nie rozumiem fascynacji samym Greyem jako facetem marzen wiekszości kobiet to nie uważam, że ta ksiazka to gniot .
42 2013-02-02 01:34:33 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-02-02 01:35:49)
O Matko i Corko.
Bo tu nie chodzi o ambitną lekturę ani nawet o dobrą książkę.
Tu chodzi o coś przy czym się odpłynie i zapomni o dniu codzinnym
O tato i synku, ale jej się najwyraźniej nie podobało, nawet do pływania. ![]()
Btw - nie rozumiem, dlaczego jak odpływać i zapominać o dniu codziennym, to nie przy kawałku sensownej literatury tylko przy gie-eł-gu, no ale widać ja się nie znam na gustach.
Ja się do tej pory nie wpisywałam, bo książki nie czytałam, a jedynie przekartkowałam u przyjaciółki, ale to kartkowanie mnie nie zachęciło do czytania, na pewno nie do kupienia. Lubię literaturę erotyczną, ale z drugiej strony nie znoszę romansów, a ten cały Gray to raczej romansidło z pieprzykiem. No i tyle.
O tato i synku, ale jej się najwyraźniej nie podobało, nawet do pływania.
Btw - nie rozumiem, dlaczego jak odpływać i zapominać o dniu codziennym, to nie przy kawałku sensownej literatury tylko przy gie-eł-gu, no ale widać ja się nie znam na gustach.Ja się do tej pory nie wpisywałam, bo książki nie czytałam, a jedynie przekartkowałam u przyjaciółki, ale to kartkowanie mnie nie zachęciło do czytania, na pewno nie do kupienia. Lubię literaturę erotyczną, ale z drugiej strony nie znoszę romansów, a ten cały Gray to raczej romansidło z pieprzykiem. No i tyle.
O gustach sie podobno nie dyskutuje...
Podobno. Ale Ty z gustem Fumiko dyskutowałaś, prawda? ;-)
Nie tyle z gustem, co z przyjęciem IMHO nieprawidłowej pozycji wyjściowej przy zabieraniu sie do tej książki.
Nie ma co po niej oczekiwać zbyt wiele.
Choć rozumiem, że po wszechobecnych ochach i achach można spodziewać sie czegoś literacko bardziej wow.
No ale z postu sądząc Fumiko nie spodziewała się czegoś na miarę "Zbrodni i kary" Dostojewskiego, ale kawałka solidnej literatury rozrywkowej - w końcu książka jest chwalona, tak? A dostała dość marnie napisany romans z elementami erotyki. Literatura popularna, taka do odprężenia się, która z założenia ma być lekka, ciekawa, zajmująca, też może być dobra albo nie. Przykładowo Harry Potter to kawał dobrej literatury dziecięco-młodzieżowej. A "Zmierzch" to kawał gniota. ;-)
Mnie koleżanka też zachęcała mówiąc "spodoba ci się, to książka o BDSM". No to w międzyczasie wzięłam do ręki i zaczęłam sprawdzać, czy faktycznie mnie zaciekawi - okazało się, że ani mi się spodoba, ani o BDSM. Dla mnie ta książka jest napisana tak, jakby autorka romansów usłyszała hasło "BDSM", pogoglowała w necie, co to takiego, stwierdziła "acha!" i machnęła książkę. ;-)
Generalnie... Jesteś blisko:-)
Czytałam gdzieś, ze z początku to miała być fan-wersja dalszych przygód bohaterów Zmierzchu.
Ale ze właśnie autorka pojechała z fabuła i postaciami, to powstała osobna seria.
Dlatego tez skojarzenia ze Zmierzchem, Edziem i Bellą w wersji z większym pieprzem nie są przypadkowe;-)
A btw - Zmierzch tez mi sie miło czytało.-)
Powinni ostrzegać na okładce... ^^'
Powinni ostrzegać na okładce... ^^'
ROTFL
Nie rotfl, tylko fani Zmierzchu by się na to rzucili jak stado wygłodniałych koszatniczek (założę się, że przynajmniej część nie wie, że to ma jakiś związek), a ja nie straciłabym cennych 20 czy nawet 25 minut życia. Win - win. ^^
Mnie koleżanka też zachęcała mówiąc "spodoba ci się, to książka o BDSM".
padłam
A ja właśnie zaczęłam czytać, jestem gdzieś w połowie pierwszego tomu i mówię dość. Ileż to razy można przygryzać wargę i dochodzić (albo i nie) na zawołanie, mi się nie podoba. Wracam do przerwanego "Ojca Chrzestnego". Dodam, że "Zmierzch" czytało mi się cudnie, nie mogłam się oderwać a przy Greyu tego nie mam, nudzi mnie, niestety...
53 2013-02-14 14:44:05 Ostatnio edytowany przez fairytale (2013-02-14 17:01:52)
Strasznie słaba książka, a nawet gorzej. Pierwsze co razi w oczy to język jakim zostało napisane to "dzieło". Mam wrażenie, że napisała je gimnazjalistka która ma macice zamiast mózgu. Dodatkowo polskie tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia. Teksty takie jak "o kuźwa" czy "o święty Barnabo" to jakaś porażka.
Bohaterowie są strasznie mdli. Głowna bohaterka Ana jest tak tępa że ciężko znaleźć w niej jakąkolwiek pozytywną cechę. Niby święta dziewica, a za chwilę (po kilku dniach znajomości) postanawia iść do łożka z gościem który lubi sado maso i traktuję ją jak zabawkę, o którym nic nie wie. A później ryczy w poduszkę... No ale chwila, przecież ten jakże tajemniczy, niedostępny i zimny sukinsyn nagle zaczyna dla naszej wyjątkowej bohaterki zmieniać swoje zwyczaje, jest tak zafascynowany jej "inteligencją" i notorycznym przygryzaniem wargi... Oh
Swoją drogą trzeba być upośledzonym żeby non stop przygryzać wargę.... Naprawdę nie rozumiem co miała na celu autorka pisząc o tym na każdej stronie, bo na pewno tym charakteru Pannie Steele nie dodala.
Sam Grey został przedstawiony mało wiarygodnie, niby taki bogaty i inteligentny biznesmen a rzuca wszystko dla upośledzonej laski przygryzającej wargę, która nie wyróżnia się z tłumu niczym oprócz swoja niezdarnością i głupotą. Bo niestety Ana nie ma żadnych zalet. Jest niezdecydowana, naiwna i nijaka. W dodatku Grey pomimo, iż jest taki zajęty pracą co chwilę wypisuje do niej maile i przyjeżdza do niej na każde zawołanie... Sorry, ale nie kupuje tego. Przedstawienie Greya jest niekonsekwentne. Na początku autorka próbuje nam wmówić iż jest to zimny i bezwzględny drań, a poźniej zaczyna się on opiekowac Ana i dowiadujemy się że jakaś starsza babka wykorzystywała go gdy był małolatem. No i z zimnego greya robi sie biedny popapraniec który dla cudownej Any zaczyna coraz bardziej się zmieniać.. Wow, jakie to romantyczne i typowe.
Sceny łożkowe są takie... zwyczajne. Elementy sado maso nie robią wrażenia bo autorka nie umie zbudować klimatu, atmosfery i napięcia. W rezultacie nawet taka forma seksu jest nudna i mało wciągająca. Żadego dreszczyku emocji, nic. I szpicruty, i kajdanki nie pomogą... Nawet to iż Ana dochodzi za każdym razem gdy Grey ją dotknie nie pomaga
Kompletne rozczarowanie.
W dodatku razi mnie strasznie to, iż bohaterowie są niemal kalką bohterów ze Zmierzchu. A przy tym nadal są nijacy, pozbawieni wyrazu, sztuczni i mało wiarygodni. Jak dla mnie książka nie ma ani jednej pozytywnej cechy, no może to, że łatwo ją się czyta i nie trzeba przy niej myśleć, co akurat jak dla mnie rownież jest wadą, bo jako czytelnik czuję się potraktowana jak ameba
Nie polecam nikomu, chyba że ktoś lubi tandetne romanse które czyta się szybko i równie szybko zapomina.
Widzę , że opinie są podzielone ![]()
Osobiście jej nie czytałam , zerknęłam tylko na chwilę , gdy koleżanka z zachwytem przewracała co chwilę nową to stronę.
Mnie by raczej nie wciągnęła , ale każdy lubi co innego
.
Przez pewien czas nawet zastanawiałam się czy nie czytać tej książki, ale jak czytam negatywne opinie, to wiem, że to nie dla mnie książka
Ta książka jest po prostu straszna. Bohaterka jest głupia i beznadziejna, on jest na chama boski i cudowny i władczy i mroczny, że wydaje mi się, marną imitacją żywego faceta. O tym marzą kobiety? O takim facecie marzy tyle kobiet, o takiej relacji? Wstyd mi za nie w takim razie
bardzo nudna.doczytalam aby moc wyrazać opinie, ale meczylam sie z nia dlugo.glowna bohaterka okropna i irytujaca.fabula nie wciaga. No i najwazniejsze- czy w tej ksiazce jest cos wyuzdanego,seksownego badź nieprzyzwoitego? wątpie. chyba ze dla 15 latkow. Czekalam przez caly czas czytania az w koncu stanie sie cos zaskakujaco fajnego (jezeli chodzi o sceny lozkowe) i sie nie doczekalam.Nawet sie nie podniecilam ani razu.Takie rzeczy to chyba kazdy w lozku robi.O a tu nawet trójkąta nie bylo!
Aktualnie stoję gdzieś z 15 rozdziale pierwszej części i nie nęci mnie słuchać dalej. Gdybym pewnie miała ją czytać, nie doszłabym nawet do tego rozdziału. Jak dla mnie za dużo bezsensownych opisów, akcja się zbytnio rozwleka. Owszem są ekscytujące momenty, ale na tym tyle.. nie wiem może jeszcze nie zdążyła się rozkręcić??
Przeczytałam, byłam nastawiona sceptycznie, ale nie było aż tak źle. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest wybitne dzieło, ale nie to było zamiarem autorki. Dobra na rozluźnienie
. Zgadzam się, że główna bohaterka irytująca, ale postać Greya mi się podoba. Ciekawa jestem ekranizacji tej książki.
ja również przeczytałam wszystkie 3 czesci, pierwsza długo zajęła, dwie szybko, bo chciałam się dowiedzieć prawdy o Greyu, ale niestety koniec rozczarowujący. ale ogólnie mi się podobała:))
Uwielbiam tę książkę! jest fantastyczna. I z niecierpliwością czekam na film ![]()
Dotarłam gdzieś do 250. strony i się poddałam. Nie wiem, może fabuła później się robi sensowniejsza, ale styl jest dla mnie nie do przebrnięcia. Ja bym to do kolejnej korekty czy kto tam się tym zajmuje wysłała.
Vian napisał/a:Mnie koleżanka też zachęcała mówiąc "spodoba ci się, to książka o BDSM".
padłam
Padłam i ja:)
Ta książka nie wiele ma wspólnego z relacją Pan-niewolnica... i z samym BDSM, może trochę się o niego ociera.. Zgadzam się że czyta się lekko łatwo i przyjemnie.... za lekko...
Zachęcona opinią koleżanki, która stwierdziła, ze książka jest świetna. Zakupiłam od razu 3 części. Przeczytałam 2/3 I części i do połowy się zastanawiałam kiedy się akcja rozkręci, ale w końcu zrozumiałam, że już się bardziej nie rozkręci.
Spodziewałam się czegoś. Niestety zgadzam się z fairytale. To jest strasznie denne. Świat marzeń, a nie prawdziwe życie. Masakra.
Nie mniej jednak czyta się lekko i skończę, skoro już pieniądze wydałam.
Przeczytałam wszystkie części. Pierwszą czytało się lekko i fajnie, wydawało się, że następne będą lepsze a tu autorka zaczęła się powtarzać do znudzenia. Przy trzeciej części omijałam opisy seksu, ileż można to samo czytać (chociaż normalnie lubię wracać do książek). Ogólnie trochę harlequin. Za ładnie się zrobiło.