Allegra, ależ ja doskonale rozumiem co usiłowałaś osiągnąć, rzecz w tym, że ja się z tym kompletnie nie zgadzam.
Piszesz:
allegra90 napisał/a:Oni jedyni wierzyli w Jahwe i Bóg musiał ,,używać'' drastycznych środków, żeby przetrwali i żeby tym samym wiara w Niego trwała.
A czy nie powinien robić tego z miłości do nich i w sposób, który pozwalał im tę miłość poczuć?
allegra90 napisał/a:Jednak, żeby wiara w jedynego Boga trwała, Bóg musiał im o sobie przypominać, często karząc.
Dlaczego i po co? Czy nie lepiej sprawić, żeby ludzie sami potrzebowali takiego Boga, który ich kocha i który jest im opoką? W ten sposób Bóg ludzi zastraszał, zsyłał cierpienie za to, że mieli odwagę wątpić w Jego miłość. Gdyby było inaczej, przecież nie szukaliby innych bożków.
allegra90 napisał/a:Zresztą przez cały Stary Testament Bóg wymagał posłuszeństwa. I czy to oznacza, że był zły?
Tak, myślę, że tak, bo zamiast ludziom tłumaczyć i otoczyć ich miłością, Bóg sprawił, że się Go bali, wymuszał posłuszeństwo i bezkrytyczne poddanie się Jego woli.
Widzisz, ja z kolei (w drugim akapicie swojej poprzedniej wypowiedzi) próbowałam objaśnić Ci, że to nie są metody, które świadczą o miłości. Do ludzi trzeba docierać sercem, cierpliwie ich kochać, a poprzez tę miłość tłumaczyć i wybaczać, nie zastraszać ich, karać i wmawiać, że to jest dla ich dobra. Miłość połączona ze strachem i cierpieniem jest chora i w moim pojęciu z prawdziwą miłością raczej niewiele ma wspólnego.
Ja swoje dziecko kocham, ale równocześnie od niego wymagam i robię to wyłącznie dla jego dobra, ono się mnie jednak nie boi, nawet wówczas kiedy wie, że nie zasłużyło na pochwałę, bo ma świadomość, że zamiast bezwzględnie ukarać, to z nim porozmawiam i cierpliwie wszystko wytłumaczę, wybaczę błędy i postaram się zrozumieć. Jeśli dziecko znajduje w rodzicu wsparcie, czuje się bezwarunkowo kochane, to nie szuka tego na zewnątrz, nie oddala się, nie ucieka w innym kierunku, a oddaje to, co dostaje, czyli miłość i szacunek, pracuje też na swoje zaufanie. Kiedy jednak będzie zastraszone, to będzie czuło respekt i będzie posłuszne, ale nie będzie się otwierać, zwierzać, ufać, a zrozumienia i akceptacji zacznie poszukiwać zupełnie gdzieś indziej.
Rozumiesz tę analogię?