Agresja słowna, malkontenctwo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Agresja słowna, malkontenctwo

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

Temat: Agresja słowna, malkontenctwo

Od pewnego czasu mam spory problem właśnie z agresją słowną i marudzeniem. Nawet nie zauważam tego, kiedy zaczynam marudzić, kiedy staję się złośliwy, arogancki i po prostu ordynarny i chamski. Stałem się utrapieniem dla otoczenia. Chcę się udać do psychologa, bo problem mnie przerasta. A to dlatego, że zawsze taki byłem, ale do tej pory w granicach akceptowalnej normy, czy wręcz pożądanego humoru. W końcu celna, delikatna złośliwość często bywa przyczyną śmiechu, ale jej nadmiar ma zdecydowanie odmienny skutek...

Na wstępie zaznaczę, że znam przyczyny: to jest frustracja spowodowana brakiem seksu i długo utrzymującymi się problemami w związku, nieciekawa sytuacja finansowa (ponad rok byłem bezrobotny i udawało mi się łapać tylko krótkie zlecenia, obecnie pracę mam względnie stałą) oraz zmiana trybu życia z bardzo aktywnego na dupiasty, co zostało wymuszone przez stan mojego zdrowia. Tyle co mogę to ćwiczę, ale za dużo tego nie ma. Ruch i ćwiczenia były zawsze moim sposobem na stres i na zagospodarowanie wolnego czasu oraz na psychiczny odpoczynek. Zawsze kajaki, rower, piesze wędrówki po górach i lasach, żagle. Później również służba w rozpoznaniu (a więc gdzie kondycję trzeba mieć wręcz końską). Od niemal półtora roku jednak to się zmieniło i już nie mogę tyle się ruszać. Jak wyżyłem te niemal 80kg i praktycznie tłuszczu nie miałem (przy wzroście 170cm i rozmiarach 'M', byłem zbity, ale nie napompowany) tak teraz ważę już ok 67kg, z czego w wyniku stresu ok 5kg schudłem w ostatnich 4 dniach. I nie jest to skutek odwodnienia, bo jadłem normalnie i dużo piłem. Nie znam innych sposób na stres jak właśnie ruch i aktywność, którą jestem zmuszony ograniczyć do minimum, więc obecnie jest to kolejna przyczyna moich problemów.


Jak można z tym walczyć?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Hej. Swego czasu też miałam praktycznie to samo, co Ty. Najbardziej lubiłam się wściekać po alkoholu, rzucałam się do tych, co popadli. Moja sytuacja była spowodowana przez problemy rodzinne, niestabilność uczuciową i takie tam.
Kiedy na pewnej imprezie pokłóciłam się z większością moich znajomych, którzy byli wściekli, usiadłam i trzeźwo spojrzałam na całą sytuację- uświadomiłam sobie, że jeżeli nadal będę taka, to stracę wszystkich, nikt nie będzie chciał już ze mną przebywać, wychodzić itp.
A kiedy zaświeciła się lampka w głowie, sama z siebie się otrząsnęłam i zostawiłam to za sobą. Ale sposób? hm.. czasem brałam tabletki na uspokojenie. Chyba to pomogło mi ułożyć ten bałagan, oprócz tego odizolowałam się od ludzi. Sama ćwiczyłam wyciszanie, czytałam dużo książek. Może to był mój złoty środek?

Najgorsze jest to, że zdajesz sobie z tego sprawę, ale nie wiesz jak to rozwiązać. Gdyby nie lęk przed samotnością to pewnie do dzisiaj byłabym taka zołzowata. Chyba to mnie na tyle wystraszyło, że szybko zmieniłam się ponownie na taką osobę, jaką byłam wcześniej

3

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Mnie samotność nie przeszkadza, bo generalnie nigdy nie czuję się samotny. Ani moich problemów czy zachowania nie generuje/nie wyzwala coś tak trywialnego jak alkohol....i dlatego to dla mnie takie trudne.

4

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Ale jeżeli Twoje zachowanie będzie nadal takie "prymitywne" (oczywiście nie chcę Ciebie tutaj urazić- piszę tak, ponieważ nie umiem wynaleźć na poczekaniu innego słowa) to zostaniesz sam jak palec.
Bo w końcu zacznie wszystkim to przeszkadzać, będą mieli dość Twoich heroicznych zachowań. Wiem to po sobie, zaczęłam tracić wszystkich po kolei.
Nie ma na to złotego środka.. chyba ;-)
Musisz wziąć się w garść i zacząć budować siebie na nowo.

5

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Tylko widzisz, strach przed tym, że zostanę bez przyjaciół do mnie nie trafia. Mnie raczej zależy na jednej, szczególnej osobie.

Owszem biorę się w garść, a przynajmniej staram się. Tylko zastanawiam się czy jakieś tabletki na uspokojenie to mają w takim wypadku sens?

6

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Jeżeli masz dużo nerwów i wyładowujesz je w taki sposób jak opisałeś to możliwe, że coś dadzą, może nie zamierzony efekt, ale będą w jakiś sposób stymulowały Twój powrót do "Zdrowia"
Jeżeli zależy Ci na szczególnej osobie to rozważ jedno zdanie- czy ta osoba zwróci na Ciebie SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ czy po prostu stwierdzi, że zachowujesz się zbyt nieelegancko i Cię oleje? Takim zachowaniem, jakie prezentujesz, nie osiągniesz zamierzonego efektu.. Raczej tą osobę od siebie odrzucisz, a nie przyciągniesz. Może takie spojrzenie spowoduje w Tobie tę chęć zmiany samego siebie?

7

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Fakt, być może taka osoba jest nawet niedaleko, ale... boi się "podejść".

Nie jestem psychologiem, ale może przyczyną takiego zachowania jest nieświadomy strach przed brakiem akceptacji. Tak, wiem - to brzmi nie najlepiej, ale daje się wytłumaczyć dosyć prosto: jeśli Cię ktoś nie lubi, wszystko jest jasne - to dlatego, że jesteś nieprzyjemny/nieprzyjemna. Gorzej, gdyby Cię ktoś nie lubił mimo że jesteś ok. To by było odrzucenie Ciebie takiego jakim jesteś. Lepiej więc generować przyczynę niż ryzykować ten sam efekt bez niej - mimo że te obawy nie są tak naprawdę uzasadnione.
Ech, miało być prosto. Niestety nie wiem, czy dość jasno przekazuję to, o co mi chodzi.
W skrócie: boisz się, że ktoś Cię zrani, więc na wszelki wypadek nie pozwalasz się zbliżyć do siebie na tyle, żeby mógł to zrobić. Może to nie do końca to samo, o czym pisałam wcześniej, ale też może być jakimś wyjaśnieniem.

8

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Taa.. już sobie wyobrażam jak potencjalna partnerka wskakuje do łóżka z wielką ochotą, wcześniej jednak wyżyłeś się na niej, wyładowałeś stres. Oczywiście zdiagnozowałeś się tak, jak tobie wygodnie. Dosłownie partner marzenie, nawrzuca,przyczepi sie byle pierdoły, z wiecznie niezadowoloną gębą i chamskimi odzywkami. Nie chciałoby mi się do chałupy wracac, a na samą myśl o pocałowaniu ust, z których padły obelżywe słowa zemdliłoby mnie. Ble...

Kijem takiego nie dotykac, a co dopiero uprawiac radosny seks.
Może faktycznie udaj się do psychoterapeuty, to tak na początek.
Bardzo przydatne byłyby informacje co sądzi o całej sytuacji ta osoba, na której ci zależy. A może boi się cokolwiek powiedziec, bo ego jaśnie gniewnego ucierpi, może lepiej gówna nie ruszac?

Nie ty jeden jesteś niski, inni są łysi, brzydcy, mają odstające uszy, wielgachne kinale, noszą bryle jak denka od musztardówki, ale nadrabiają czymś innym. Ty szukasz usprawiedliwienia dla swojego wrednego charakteru.

9

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
chaber05 napisał/a:

może lepiej gówna nie ruszac?

Dzięki za twoją niezwykle cenną uwagę, ale możesz już opuścić ten wątek. Nie po to proszę o pomoc, aby mnie ktoś obrażał.


julissima rozumiem, o co ci chodzi i to by się zgadzało z moim życiowym doświadczeniem.

BlackAngel no coś w tym jest. Na pewno to przemyślę. Na bieżąco staram się wprowadzać zmiany w swoim zachowaniu i większą uwagę zwracam na swoje słowa i zachowanie. Częściej gryzę się w język....

10

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Zabolało? To dobrze. Ty możesz komuś robic nieprzyjemności, ciebie należy głaskac.
Z radością opuszczam ten wątek.
Tobie pomoże dopiero porządny wstrząs.

11

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Nie, nie zabolało. Po prostu nie lubię użerać się z internetowymi trollami.

12 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-05-05 19:26:50)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Ja się zgadzam z chaber05, napisała Ci prawdę, ale Tobie ciężko to przyjąć.
Nie wydaje mi się, żeby psycholog, albo tabletki coś Ci pomogły (na chamstwo leku nie ma tongue ), postaraj się zmienić.

13

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Hmm.może urośnij trochę...to znaczy....dorośnij:)

14

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

sweil akurat na krytykę, to ja jestem otwarty. Ale krytykę konstruktywną, a nie zwykły trolling. Jeśli ja bywam chamski, to słowa o gębie i gównie odnośnie mojej osoby padające ze strony chaber05 czym są? Dodam tylko, że do takiego prostactwa sam bym się nie posunął....


gojka102 jestem człowiekiem uczciwym, odpowiedzialnym, słownym i potrafiącym przyznać się do błędu oraz pracującym nad sobą. Czy zatem nie jestem dojrzały? Jeśli oceniać dojrzałość na podstawie malkontenctwa, to w Polce żyją same dzieciuchy wink. Z resztą twoje słowa również można interpretować jako chamskie.....choć są dla mnie jedynie zabawną złośliwością.

15

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

sweil akurat na krytykę, to ja jestem otwarty. Ale krytykę konstruktywną, a nie zwykły trolling. Jeśli ja bywam chamski, to słowa o gębie i gównie odnośnie mojej osoby padające ze strony chaber05 czym są? Dodam tylko, że do takiego prostactwa sam bym się nie posunął....

Ja akurat odnoszę inne wrażenie (nie tylko na podstawie tego wątku), ale nie będę się sprzeczać, bo nie o to chodzi. Nie chcę nikogo bronić, ale nie traktuj tych słów tak dosłownie, wydaje mi się, że chaber05 nie miała na celu Cię obrażać, czasami "mocniejsze" słowa pomagają nam otworzyć oczy na wiele spraw ... taki pewnie był ich cel.

16

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Czyli jaki? Bo ja tego głębszego sensu to nie widzę....

17

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

I to właśnie jest Twój problem ... skoro nie widzisz wink

18 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-05-05 22:41:51)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Jak można z tym walczyć?

im mocniej walczysz tym mocniej cierpisz...

...mi zawsze pomagał dystans i realna ocena rzeczywistości np.no dobra nie mam pracy ale dach nad głową mam, zjeść co mam, tragedii nie ma...dalej są problemy w zwiazku, partner chce odejść,brak seksu czy zrozumienia-jak kto woli itp. no ok nie na wszystko mam wpływ...i tak dalej

co do uspokajaczy to raz przez tydzień brałam, takie lekkie otumanienie dają ale nic konkretnego

19

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

sweil ok, skoro nie widzę i to jest właśnie mój problem to może mi to wyjaśnisz?

20

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Ale co ja mam Ci wyjaśniać, bo nie bardzo już sama rozumiem? Ja tylko napisałam, że zgadzam się z chaber05 i że inaczej odbieram to co napisała, niż Ty. Kilka słów prawdy, czasami zawartych w ostrzejszych słowach daje lepszy skutek, niż niejedne tabletki czy pomoc psychologa, tylko trzeba umieć to przyjąć ... A Ty masz problem ze sobą, bo przyjmujesz tylko to co jest dla Ciebie wygodne, jeżeli ktoś wypowiada się o Tobie nie tak jakbyś chciał to potrafisz jedynie nazwać go internetowym trollem.
Zadajesz pytania, na które sam znasz najlepiej odpowiedzi, to gdzie tutaj jest sens?

21

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Ów rzekomy głębszy sens. Bo ja go nie widzę. Tym bardziej, że to totalnie rozmija się prawdą. Ja nie szukam usprawiedliwienia mojego zachowania. Czy ja gdziekolwiek zadawałem pytania "dlaczego taki jestem?" albo "czemu się tak zachowuję?" Nie. Ja zadałem proste pytanie "jak z tym walczyć?". Dlatego pisanie takich pierdół uzupełnianych próbami obrażania mnie jest w mojej ocenie trollingiem. Tym bardziej, że pisałem również, że zaczynam być męczący, a nie że jestem szkodliwy dla swojego otoczenia, bo wieje ode mnie patologią na kilometr. Skąd zatem wnioski, że komukolwiek ubliżam? Tego również nigdzie nie pisałem. Pisałem o malkontenctwie i złośliwości, spowodowanych moimi problemami z ostatnich ~2 lat. Wcześniej nie byłem tak męczący, a wręcz przeciwnie. Byłem zawsze duszą towarzystwa, a moje komentarze (choć często złośliwe) to jednak zawsze były humorystyczne i były przyjmowane ze szczerym uśmiechem.


Przyjmuję to, co jest logicznie uzasadnione, a nie wyssane z palca i w dodatku prostackie.


Prawda w ostrzejszych słowach? Po pierwsze to, co napisała chaber05 nie jest prawdą, a po drugie nie jest to opisane w ostrych słowach. Jest to po prostu nosi znamiona zachowania obraźliwego. A to różnica, którą nawet ja widzę. Ostrzejsze słowa napisała gojka102 - była to złośliwość, zabawna, ale do pewnego stopnia celna.


Koliber o ten dystans w wielu sytuacjach mi trudno

22

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Chaber chciała Ci dosadnie pokazać co może myśleć ta druga osoba, a zrobiła to tak szorstko, żeby wstrząsnąć Tobą.

Musiałbyś popracować nad sobą, nie walczyć, ale próbować likwidować przyczynę tego, a nie innego zachowania. Skoro jesteś nerwowy to tabletki uspokajające Ci pomogą, a gdy nerwy opadną, zapewne nie jesteś tam wredny, czy arogancki w stosunku do innych?
Nie potrafisz opanować chaosu, który jest w Twojej głowie i według mnie takim zachowaniem wyżywasz się na innych- przynajmniej tak było w moim przypadku.

23

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Przepraszam za zbyt mocne słowa.
Tak, moją intencją było wstrząsnąc. Wyobraź sobie co czuje taka młoda kobieta, której partner nawymyśla, Przyjdzie z pracy i ględzi, czepia się. Czy ona nie będzie miec urazu? Jak będzie oceniac mezczyzn?
Nie szukaj wymówek, działaj i pamiętaj: nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.

Zacytuję maksymę którą widziałam u Wielokropka:
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób
Jeśli ktoś chce, znajdzie powód

24

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Zacznijmy od tego, że opryskliwy i chamski do przesady zacząłem być dopiero po tym jak pojawiły się moje problemy. Dziś większość rozwiązałem, albo znalazłem skuteczną drogę do ich rozwiązania.

chaber05 - nie masz za co przepraszać. Ani mnie to chłodzi, ani grzeje.

25

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Jaka jest ta skuteczna droga według Ciebie, możesz napisać? Pytam serio, bez żadnych złośliwości.

26

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Chodziło mi o problemy, przez które stałem się złośliwą marudą. Podleczyłem się i już normalnie chodzę, choć nie ma szans na bieganie jakiekolwiek i już chyba nigdy nie będzie. Mam też względnie stałą pracę. To oznacza, że mogę ponownie podjąć się realizacji niektórych swoich celów, które wcześniej musiałem odłożyć właśnie ze względu braku odpowiedniego zdrowia i pieniędzy.

27

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

W zasadzie często tak bywa, że kiedy problemy nas przerastają wyładowujemy swoje frustracje na najbliższym otoczeniu, gorzej jest jak wcześniej długo tłumiliśmy to w sobie, udając silnych - wtedy te "wyładowania" bywają jeszcze bardziej bolesne, bo nie znam człowieka, który miałby niezniszczalną psychikę, każdy kiedyś "pęknie" przy takich stresach. U Ciebie wszystko zaczyna się prostować, teraz pewnie będzie tylko lepiej. Musisz gryźć się w język, by nie zrażać do siebie znajomych, bo później ciężko będzie te relacje naprawić.
Kiedy ja jestem przepełniona agresją, uciekam do sportu (wiem, że u Ciebie to niemożliwe), poza tym odnajduję spokój w muzyce, albo zwyczajnie zamykam się w pokoju - powyzywam sama siebie, powyklinam pod nosem, potrzaskam drzwiami - wtedy inni nie cierpią, a ja naprawdę się uspokajam. Dzisiaj miałam strasznie podły dzień, pojechałam do przyjaciółki - wygadałam się, pobluzgałam i jest już o niebo lepiej, czasami zwykła rozmowa z kimś zaufanym jest najlepszym lekarstwem.

28

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

No do tej pory właśnie sport był moim lekarstwem na stres, ale obecnie średnio to możliwe jest. Przynajmniej nie w takim zakresie, żeby móc wyrzucić z siebie w ten sposób złość. No, ale przynajmniej pod tym kątem to idzie ku lepszemu.

29

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Pytasz jak można walczyć z własnym malkontenctwem i agresją?
Moim zdaniem odpowiedź dla Ciebie jest prosta: musisz pogodzić się z nowym sobą i siebie zaakceptować, potem polubić.

Zastanów się, lubisz siebie? Jeśli tak, to nie czytaj dalej. Jeśli nie bardzo lub w ogóle nowego siebie nie znosisz, to możesz przebrnąć przez następne linijki.

Wszystkie problemy,  które często chadzają pod różnymi hasłami: frustracja, zmęczenie życiem, życiowy zakręt - często mają podstawową przyczynę, człowiek zapomina o sobie.

Tak już jest, że aby polubić, zadbać, dopieścić bliską nam osobę należy obdarzyć na początku siebie takimi uczuciami.
Moim zdaniem nie da się stworzyć dobrego, długotrwałego pełnego związku, jeśli kuleje nasza własna samoocena.

Wkurzasz się na nową sytuację życiową, reagujesz agresywnie, bo najprawdopodobniej przestałeś siebie lubić.
A skoro wkur... jesteś na siebie, to nie dziw się, że nie bardzo wychodzi Ci w innych relacjach.

30 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-05-07 07:02:56)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Pomimo Twojej choroby i problemów, kompletnie Cię nie rozumiem. Nawet ten uśmiechnięty zawsze znajomy\a może głęboko skrywać jakąś traumę. Dokopanie komuś, wbicie szpili, celne zripostowanie by dowartościować się chwilowo cudzym kosztem ( och jakim jestem elokwentnym wykształciuchem) źle świadczy. Takich ludzi omija się szerokim łukiem, a nigdy nie wiesz co Cię jeszcze w życiu spotka. Nie warto zrażać sobie ludzi. Mogą kiedyś okazać się pomocni.
Naprawdę trudno jest wyciągnąć pomocną dłoń w kierunku osoby, która jest chamowata, opryskliwa, dołuje innych.
Nas spotkało ogromne szczęście w postaci wielu pomocnych rąk, w czasie choroby syna. Kto wie jak losy by się potoczyły w innym przypadku, może ktoś by sobie pomyślał: jak taka cwana to niech sobie sama radzi?
Dziękuję za uwagę.

31

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
dorota.f napisał/a:

Zastanów się, lubisz siebie?

Mam zbyt wysokie wymagania względem siebie, aby się lubić. Akceptuję siebie i pracuje nad sobą. Tylko tyle i aż tyle.


chaber05 napisał/a:

Pomimo Twojej choroby i problemów, kompletnie Cię nie rozumiem.

A co w tym trudnego do zrozumienia? Moje pasje, hobby, styl życia, sposób na nerwy i stres.....wszystko musiałem odstawić w kąt. Nim zdążyłem się zorientować stałem się typową, zgorzkniałą marudą. Widzę swój błąd i staram się to zmienić, szukam alternatyw.

32

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

hej wiesz autorze ja mam podobny problem, nie radzę sobie, ale nie walczę z tym. generalnie szkoda znajomości, tyle co większość znajomych poszła po świecie. nadmienię że jestem w ciaży i nie mieszkamy jeszcze razem.czekam na remont.

33

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Zastanów się, lubisz siebie?

Mam zbyt wysokie wymagania względem siebie, aby się lubić. Akceptuję siebie i pracuje nad sobą. Tylko tyle i aż tyle.

Wymagania trzeba mieć, to zdrowe. Oby były jednak tylko wysokie, a nie wygórowane.
Akceptować to można - 20 st. w zimę. Nic nie poradzisz, chciałoby się trochę więcej ciepełka, ale nic się z tym nie da zrobić.
Siebie natomiast powinno się również polubić, bo ma się na to ogromny wpływ i można nad tym pracować.

Ci co tego nie robią, są moim zdaniem albo mega leniwi albo mega wygodni.
Skoro jednak pracujesz nad sobą, to może warto dopracować pozytywniejsze uczucia względem samego siebie?

Jednym pomaga w tym psycholog, innym wystarcza determinacja i własna praca.
Myślę, że warto, bo dla Ciebie efektem mogłaby być zmniejszona frustracja.

yoghurt007 napisał/a:

Moje pasje, hobby, styl życia, sposób na nerwy i stres.....wszystko musiałem odstawić w kąt.

Pracowałeś na to, przyzwyczaiłeś się do tego, dawało Ci to frajdę. Masz teraz wybór wściekać się, że odeszło lub pomyśleć konstruktywnie czym to zastąpić, aby znowu było fajnie.
Nikt nie rodzi się z pasją czy z danym hobby, zazwyczaj wypracowujemy sobie jakiś styl życia. Ty po prostu musisz wyprawować sobie kolejny. Mało to fair, ale nic na to nie poradzisz. Albo pozwolisz sobie na kolejne etapy gorzknienia albo weźmiesz się w garść i zaczniesz od nowa.

34

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Skoro jednak pracujesz nad sobą, to może warto dopracować pozytywniejsze uczucia względem samego siebie?

Dla mnie, w czasach dzieciństwa nagrodą był brak kary. Choć dobrze mi z sobą samym, to mam wrażenie, że większość życia byłem dość samotnym człowiekiem. "Nie ufaj nikomu, bo potem to się odwróci przeciwko tobie" to jedna z głównych zasad wpajanych mi przez matkę. Do tego ciągłe przeprowadzki, zmiany szkół, pracy, potem służba w wojsku. Na palcach jednej ręki policzę osoby, z którymi utrzymuję regularny kontakt dłużej niż 2-3 lata, mimo że zawsze byłem duszą towarzystwa...

Całe życie słyszałem, że mogę osiągnąć wszystko, a porażka jest tylko i wyłącznie moją winą, bo widać się nie przykładałem odpowiednio mocno. Jak mam zatem lubić samego siebie, skoro nie mam sukcesów, którymi mógłbym się pochwalić, i za które byłbym doceniany? Jak mam lubić siebie, skoro wszystko na czym mi zależy rozpada się powoli na moich oczach i mam wrażenie, że nic nie jestem w stanie z tym zrobić, choć staję na rzęsach, aby to ponaprawiać?

Odpuścić? Pogodzić się i polubić siebie? Nie jestem w stanie sobie nawet tego wyobrazić, bo takie coś mam zakodowane jako porażka. Akceptacja (choć chyba lepszym słowem byłaby jednak tolerancja) to chyba maks na co mnie stać jeśli chodzi o uczucia względem samego siebie.

35

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Dla mnie, w czasach dzieciństwa nagrodą był brak kary. Choć dobrze mi z sobą samym, to mam wrażenie, że większość życia byłem dość samotnym człowiekiem. "Nie ufaj nikomu, bo potem to się odwróci przeciwko tobie" to jedna z głównych zasad wpajanych mi przez matkę.

Przykro się to czyta. Nie znaczy to jednak, że taka ma być reszta Twojego życia. Jesteś teraz dorosłym człowiekiem, to Ty o sobie decydujesz i to Ty ustalasz swoje zasady i system motywacyjny.

Rodzice mają na dzieci ogromny wpływ, ale nie jest tak, że tego co nam wpojono nie da się już zmienić. Bzdura. Nie jest to proste, nie jest to łatwe, ale jest to do zrobienia. Jeśli się chce.
Łatwiej jest nam jednak czasami zostawić to jak jest, bo mamy wtedy silne argumenty; moje życie jest spaprane, bo rodzice robili błędy.

yoghurt007 napisał/a:

Całe życie słyszałem, że mogę osiągnąć wszystko, a porażka jest tylko i wyłącznie moją winą, bo widać się nie przykładałem odpowiednio mocno. Jak mam zatem lubić samego siebie, skoro nie mam sukcesów, którymi mógłbym się pochwalić, i za które byłbym doceniany?

Czytając takie rzeczy myślę sobie, że mam do czynienia ze zgorzkniałym podstarzałym dziadem! Weź Ty się przestań ze sobą pieścić.
Coś tam Ci w życiu nie wyszło, wyciągnij wnioski i łap się czegoś innego. Obniż może poprzeczkę, zacznij od małych sukcesów. Być chwalonym, być docenianym każdy chce, ale nie prosto sobie na to zasłużyć. Tobie radziłabym raczej skupić się na zaimponowaniu samemu sobie, by zyskać trochę wiary w siebie.


yoghurt007 napisał/a:

Jak mam lubić siebie, skoro wszystko na czym mi zależy rozpada się powoli na moich oczach i mam wrażenie, że nic nie jestem w stanie z tym zrobić, choć staję na rzęsach, aby to ponaprawiać?

Zamiast stać na rzęsach, lepiej usiądź i odpuść. Może po prostu nic więcej już nie jesteś w stanie zrobić? No czasami sytuacja bywa patowa, należy przyjąć ją taką i iść dalej.
Może polub się choć za to, że udało Ci się coś zbudować? Po co skupiać się na swoich klęskach? Nie lepiej na sukcesach?

36

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Czytając takie rzeczy myślę sobie, że mam do czynienia ze zgorzkniałym podstarzałym dziadem!

Po prawdzie to czasem tak się czuję.


A że pora "wziąć się w garść" to ja wiem. Tylko nie bardzo wiem jak. Zaczynam od małych rzeczy, ale czy to przyniesie jakiekolwiek efekty? Nie wiem, ale wiem, że rozmowa tutaj daje mi sporo siły i jednocześnie wewnętrznego spokoju. A to już coś, bo najbliższe niemal dwa miesiące będą wyjątkowo ciężkie - zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Prawdopodobnie będzie to jeden z trudniejszych okresów w moim życiu...

37

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Czytając takie rzeczy myślę sobie, że mam do czynienia ze zgorzkniałym podstarzałym dziadem!

Po prawdzie to czasem tak się czuję.

To bardzo Ci w takim razie współczuję.
A co robiłeś do tej pory, aby poczuć się choć o drobinkę młodziej? Bo wiesz od takiego dziada, droga do samotnego, wyalienowanego starego głupca już bliska. Może jednak nie warto ją podążać?

yoghurt007 napisał/a:

A że pora "wziąć się w garść" to ja wiem. Tylko nie bardzo wiem jak. Zaczynam od małych rzeczy, ale czy to przyniesie jakiekolwiek efekty? Nie wiem, ale wiem, że rozmowa tutaj daje mi sporo siły i jednocześnie wewnętrznego spokoju. A to już coś, bo najbliższe niemal dwa miesiące będą wyjątkowo ciężkie - zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Prawdopodobnie będzie to jeden z trudniejszych okresów w moim życiu...

Kilka małych kroczków do przodu, potem wielki krok wstecz. Ponownie kilka do przodu, potem mały przystanek. Tak to będzie wyglądało zapewne. Najważniejsze jest jednak to, żeby wmówić sobie, że to Ty kontrolujesz wszystkie te kroczki i to Ty wyznaczasz cel oraz ilość kroków, jaka do niego prowadzi.

Nie wolno też wątpić i zastanawiać się za dużo. Należy działać a dopiero potem rozkminiać, czy wystarczające efekty to przynosi. Reakcja dopiero po akcji wink

38

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

A co robiłeś do tej pory, aby poczuć się choć o drobinkę młodziej?

Moim lekarstwem na wszelkie stresy, złe samopoczucie, mój sposób na spędzanie wolnego czasu to była do tej pory aktywność fizyczna. A teraz to się skończyło. Co nieco ćwiczę, ale to za mało w porównaniu do wcześniejszego stanu.

39

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

yoghurt

smile Bardzo się ucieszyłam jak przeczytałam Twój wątek. Już wyjaśniam dlaczego.
Widzisz,że jest problem. To już pierwszy krok. Masz dobry wgląd w siebie i to jest świetne wyjscie do pracy nad sobą.

Powiem Ci,że Twoje reakcje na sytuację życiową w jakiej jesteś są naturalne. Aczkolwiek ciężkie dla otoczenia i Ciebie samego. Jednak nie ma nic czego nie dałoby się naprawić.

Myślę,ze wsparcie terapeuty jest dobry rozwiązaniem. Ponieważ wgląd ,który masz jest "czysto intelektualny". Tzn wiesz co się z Tobą dzieje, być może znasz źródło problemów .Jednak samemu jest bardzo trudno zmienić swoje reakcje(złośliwość,wyzywanie się).

Jak będziesz szukał psychologa zrób dobre rozeznanie. Nietety tutaj trzeba dobrze trafić.
Są różne nurty i podejscia terapetyczne. Znajdź to które Tobie odpowiada.

40 Ostatnio edytowany przez wieloowocowy (2012-05-20 23:43:52)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

^^^
Ja bym powiedział, że wręcz przeciwnie - yogurt nie ma dobrego wglądu w siebie, widzi siebie raczej tak, jak mu wygodnie i stąd trudność w rozwiązaniu problemów. Bo jak rozwiązać problem, na który nie potrafimy nawet odpowiednio spojrzeć? A jak z tym walczyć? Przede wszystkim trzeba umieć przyjąć krytykę, czego nasz bohater nie potrafi (argumenty muszą być logiczne, ale każdy niewygodny argument można uznać za nielogiczny; ergo - przyjmuje do siebie tylko to, co mu pasuje). wink

A potem można zacząć pracę nad sobą, a jest co robić. wink To co ja osobiście dostrzegłem (popraw mnie yogurt, jeśli się mylę, tylko merytorycznie!) to narcyzm, a co się z tym łączy przechwalanie się na wiadomy temat. Ja osobiście strasznie tego nie lubię. Do tego perfekcjonista - wszystko musi zrobić idealnie, jak nie zrobi, czuje się źle, jakby nie wykonał zadania. Przypuszczam, że więcej uwagi przywiązuje do popełnionych błędów niż do sukcesów. Do tego związane z powyższym kult siły i niedawanie sobie prawa do słabości. Z drugiej strony mentalność Kalego - jak już ktoś w tym wątku napisał, on może komuś robić nieprzyjemności, ale jemu nieprzyjemności robić nie wolno (twoje jazdy, yogurcie, na takiego_onego były tak samo chamskie jak chaber na ciebie; jedyna różnica polega na tym, że nie były wulgarne). No i na koniec szukanie akceptacji w trochę przesadzony sposób - w razie sporu używanie jako argumentu tego, że ktoś się ze mną zgadza, że wyraził takie samo zdanie. Budowanie wartości poprzez opinie innych, a nie poprzez własne pozytywne przekonania jest szczególnie trudne, kiedy jest się indywidualistą. Także charakterek nienajłatwiejszy, a do tego - strzele sobie (a co! smile) - pewnie jedynak.

Proszę nie traktować tego jako atak, tylko jako merytoryczne argumenty podparte obserwacjami z forum. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że takie internetowe zabawy w psychologa mogą z boku trochę śmiesznie wyglądać, ale niech sam yogurt usosunkuje się do tych moich opinii. I jeszcze raz zastrzegam sobie prawo do mylnej interpretacji tego, co przeczytałem na tym forum. smile

41

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

yogurt nie ma dobrego wglądu w siebie, widzi siebie raczej tak, jak mu wygodnie i stąd trudność w rozwiązaniu problemów.

Nie mam takich trudności zazwyczaj. W zasadzie pierwszy raz jestem w podobnej sytuacji, ale kilka tygodni działań przyniosło już konkretne i widoczne efekty.

To co ja osobiście dostrzegłem (popraw mnie yogurt, jeśli się mylę, tylko merytorycznie!) to narcyzm, a co się z tym łączy przechwalanie się na wiadomy temat

Chciałbym ci przypomnieć - już po raz enty - że to ty non stop offtopujesz na temat mnie, męskości i wojska. To jest kolejny temat, w którym poruszasz tą rzecz lub ją sugerujesz. Nosz ile można? I nie - narcystyczny nie jestem. Znam swoje mocne i słabe strony, ale nie wpadam z tego powodu w samozachwyt. I trudno, abym nie poruszał kwestii wojska, wędrówek po górach, żeglarstwa, czy spływów kajakowych w młodym wieku skoro to jest moje doświadczenie i moje wspomnienia. Ty to oceniasz przez pryzmat "męskości". Ja jedynie patrzę na to z perspektywy wspomnień i nauki jaką wyniosłem z tych doświadczeń.

Do tego perfekcjonista - wszystko musi zrobić idealnie, jak nie zrobi, czuje się źle, jakby nie wykonał zadania. Przypuszczam, że więcej uwagi przywiązuje do popełnionych błędów niż do sukcesów. Do tego związane z powyższym kult siły i niedawanie sobie prawa do słabości.

Tu akurat racja. Błędy wymagają przemyślenia, aby nauczyć się jak ich nie popełnić w przyszłości.

No i na koniec szukanie akceptacji w trochę przesadzony sposób - w razie sporu używanie jako argumentu tego, że ktoś się ze mną zgadza, że wyraził takie samo zdanie.

A tego nie rozumiem, choć przypuszczam do czego pijesz. Do mojej odpowiedzi względem zarzucanej wyłączności na prawdę absolutną. W tym wypadku to trudno użyć innego argumentu, skoro wszystkie odpowiednie padły wcześniej. Normalną rzeczą na forum dyskusyjnym jest, że cześć ludzi się ze sobą zgadza, a część nie. Nie widzę tutaj szukania akceptacji.

Także charakterek nienajłatwiejszy, a do tego - strzele sobie (a co! smile) - pewnie jedynak

Pudło. Mam o dekadę młodszą siostrę, którą niejednokrotnie się zajmowałem. A charakterek? Poza tym, że jestem uparty jak osioł to jestem duszą towarzystwa - uśmiechnięty, energiczny i z dużym poczuciem humoru. I mogą to potwierdzić osoby z tego forum, które miałem okazję poznać na żywo.

42

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

haha fakt tongue energii i poczucia humoru yoghurt-owi nie brakuje tongue

43

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

wieloowocowy chyba cie trochę wyobraźnia poniosła z tą analizą psychologiczną...

44

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Może Wieloowocowy przesadził, a może nie.
Może Yoghurt  zaprezentował Modzi7 taką twarz, jaką chce by wszyscy widzieli.

Aktorzyc da się przez jakiś czas, czemu nie. Tylko co to da na dłuższą metę. Pełno na tym forum opisów wspaniałych początków związków, znajomości. Następnie rozżalenie: jak ja mogłam/em tego nie dostrzec, gdzie ja oczy i rozum miałam/em.
Pytanie tylko po co oszukiwac siebie i innych.
Jeszcze nie spotkałam osoby, która w tak krótkim czasie przeszła taką metamorfozę jak autor posta. Teraz został duszą towarzystwa.


Nieprzyjmowanie cudzych argumentów, zaprzeczanie, wyparcie, przemieszczenie ( cały szereg mechanizmów obronnych). Wygląda mi na to, że Yoghurt żałuje swojej szczerości na forum i robi co może by poprawic wizerunek.

45

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

"zawsze taki byłem, ale do tej pory w granicach akceptowalnej normy, czy wręcz pożądanego humoru. W końcu celna, delikatna złośliwość często bywa przyczyną śmiechu,"

I dokładnie taki byłem w czasie naszego forumowego spotkania - pełen energii, humoru, dosadności (czasem wręcz graniczącej z wulgarnością) nie tylko wobec modzi7, ale wobec innych zebranych również. Po prostu po wielu miesiącach wreszcie odżyłem. To nie jest metamorfoza. To raczej jak obudzenie się z zimowego snu.


Po co szukając rady miałbym cokolwiek udawać? Przecież to nie ma jakiegokolwiek sensu. Przyszedłem tu, na to forum, ze swoimi problemami. Szukałem pomocy, rady. I ją otrzymałem - skutecznie. Otrząsnąłem się i inaczej spojrzałem na wiele spraw.


Umówmy się - byłbym aktorem iście oskarowym gdybym potrafił udawać swoje zachowanie....no, ale to chyba są w stanie potwierdzić jedynie osoby, które na owym spotkaniu były, bo przecież zgodnie z twoją ideologią, to napisać mogę cokolwiek...bo udaję.

46

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Nie mam takich trudności zazwyczaj. W zasadzie pierwszy raz jestem w podobnej sytuacji, ale kilka tygodni działań przyniosło już konkretne i widoczne efekty.

Ja, czytając twoje wypowiedzi, odniosłem zupełnie inne wrażenie. Chociażby ten związek, który ciągnął się w zawieszeniu chyba przez rok z wiadomego powodu. Jak to nie są trudności, to co nimi jest? A co do tego związku jeszcze... Fakt, forma zarzutu chaber była nieodpowiednia, ale spróbuj może odnieść się do niego merytorycznie. Czy możliwe, że to przez swoje aruganckie zachowanie zniechęciłeś dziewczynę do seksu?

Chciałbym ci przypomnieć - już po raz enty - że to ty non stop offtopujesz na temat mnie, męskości i wojska. To jest kolejny temat, w którym poruszasz tą rzecz lub ją sugerujesz. Nosz ile można? I nie - narcystyczny nie jestem. Znam swoje mocne i słabe strony, ale nie wpadam z tego powodu w samozachwyt. I trudno, abym nie poruszał kwestii wojska, wędrówek po górach, żeglarstwa, czy spływów kajakowych w młodym wieku skoro to jest moje doświadczenie i moje wspomnienia.

Ja tylko reaguję na twoje posty. Każdy (albo prawie każdy) ma jakieś hobby, pasję, ale nikt oprócz ciebie nie pisze o tym w co drugim poście. Nikt nie schodzi na temat swoich zainteresowań przy najmniejszej okazji, która się nadarza i nie wałkuje tego w nieskończoność. Ty to robisz nagminnie i to w tonie "patrzcie jaki jestem zajebisty, bo pływam kajakiem czy byłem w wojsku", a to jest po prostu nudne i irytujące. W takiej ilości jest to dla mnie specyficzny rodzaj szpanu, przechwalania się. Jeden szpanuje dobrym samochodem, drugi wojskiem, ale obydwaj z boku wcale nie wyglądają tak fajnie jak im się wydaje, a wręcz przeciwnie - śmiesznie, żeby nie napisać żałośnie. Poza tym, to nie dotyczy tylko twoich zainteresowań. Nie widzę na tym forum drugiej takiej osoby, która by tak często wspominała i podkreślała swoje zalety przy byle okazji. Dlatego napisałem o narcyźmie. Weźmy chociażby powyższy post, w którym też zdążyłeś sam siebie pochwalić. Może lepiej by twoją energię, humor czy dosadność ocenili inni (tak jak zrobiła to modzia), niż żebyś sam się zachwalał, bo będzie to po prostu bardziej wiarygodne.

Ty to oceniasz przez pryzmat "męskości".

To ty ustawiasz tak tę ocenę pisząc: "Kurde, nie ma już facetów, którzy wiedzieliby co to prawdziwy wysiłek? Bo mam wrażenie, że dla większości to wyzwaniem jest pójść na godzinkę na siłownie, bo padają ze zmęczenia..." i prowokujesz w ten sposób do reakcji. Ja wiem, że to było pytanie, ale wyraźnie sugerujące, że faktycznie takich facetów nie ma. Oprócz ciebie oczywiście. Ja nie muszę biegać po poligonie 20 km, żeby czuć się prawdziwym mężczyzną. Jeśli ty masz tak ustawioną poprzeczkę, to już twoja sprawa, ale nie dziw się, że skoro piszesz w ten sposób, to później się ciebie czepiam.


Do tego perfekcjonista - wszystko musi zrobić idealnie, jak nie zrobi, czuje się źle, jakby nie wykonał zadania. Przypuszczam, że więcej uwagi przywiązuje do popełnionych błędów niż do sukcesów. Do tego związane z powyższym kult siły i niedawanie sobie prawa do słabości.

Tu akurat racja. Błędy wymagają przemyślenia, aby nauczyć się jak ich nie popełnić w przyszłości.

Niestety z obserwacji wiem, jak ciężko być perfekcjonistą.

A tego nie rozumiem, choć przypuszczam do czego pijesz. Do mojej odpowiedzi względem zarzucanej wyłączności na prawdę absolutną. W tym wypadku to trudno użyć innego argumentu, skoro wszystkie odpowiednie padły wcześniej. Normalną rzeczą na forum dyskusyjnym jest, że cześć ludzi się ze sobą zgadza, a część nie. Nie widzę tutaj szukania akceptacji.

Tutaj znowu kwestia częstotliwości z jaką się podpierasz takim argumentem. Gdyby to było raz, to pewnie nawet nie zwróciłbym na to uwagi, ale to się powtarza. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy...?

Pudło. Mam o dekadę młodszą siostrę, którą niejednokrotnie się zajmowałem. A charakterek? Poza tym, że jestem uparty jak osioł to jestem duszą towarzystwa - uśmiechnięty, energiczny i z dużym poczuciem humoru. I mogą to potwierdzić osoby z tego forum, które miałem okazję poznać na żywo.

No to pudło. A, że uparty, to nawet mi się nie chciało dopisywać - oczywista oczywistość. smile

Koliber napisał/a:

wieloowocowy chyba cie trochę wyobraźnia poniosła z tą analizą psychologiczną...

Dlatego zrobiłem zastrzeżenie, że są to tylko moje luźne przemyślenia i opinie. wink

47 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-22 07:21:56)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Czy możliwe, że to przez swoje aruganckie zachowanie zniechęciłeś dziewczynę do seksu?

Nie.

Ja tylko reaguję na twoje posty. Każdy (albo prawie każdy) ma jakieś hobby, pasję, ale nikt oprócz ciebie nie pisze o tym w co drugim poście.

Nikt oprócz ciebie mi tego nie wytyka. A co lepsze, nikt oprócz ciebie nie poświęcił mi 50% wszystkich napisanych przez siebie postów, wypominając w co drugim z nich fakt, że służyłem.

Nie widzę na tym forum drugiej takiej osoby, która by tak często wspominała i podkreślała swoje zalety przy byle okazji.

To ja mam taką propozycję dla ciebie. Zamiast śledzić z uporem maniaka co i gdzie piszę, to może lepiej znajdź sobie kobietę?

Może lepiej by twoją energię, humor czy dosadność ocenili inni (tak jak zrobiła to modzia)

Znalazła się więc jedna (a zapewne byłoby ich i więcej) osoba, która moje cechy potwierdza. Tak więc co nam z tego wynika...?

Tutaj znowu kwestia częstotliwości z jaką się podpierasz takim argumentem.

Jakim argumentem?

To ty ustawiasz tak tę ocenę pisząc: "Kurde, nie ma już facetów, którzy wiedzieliby co to prawdziwy wysiłek? Bo mam wrażenie, że dla większości to wyzwaniem jest pójść na godzinkę na siłownie, bo padają ze zmęczenia..." i prowokujesz w ten sposób do reakcji.

Widzę kolega ma zapędy archeologiczne smile Ile miesięcy temu ja to pisałem? I ciągle cie to boli? Nie przesadzasz?

48

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Przeczytałam i zapytam yoghurta: co z tego,że nikt oprócz wieloowocowego nie wytyka Ci faktu,że (rzeczywiście) w prawie każdy poście się chwalisz?To nie oznacza,że nikt oprócz niego tego nie widzi.Po prostu sporo osób to czyta ale stwierdzają,że nie muszą się wypowiadać.
Być może,gdy zaczniesz się chwalić w kolejnym temacie,ktoś zwróci na to uwagę.

Ja też to zauważyłam w pierwszym Twoim poście ale nie chciało mi się rozwijać kwestii gdy poczytałam kilka kolejnych.I tu popieram wieloowocowego.Przyznam,że troszkę mnie zaskoczyło i rozbawiło to wyliczanie ile to ważyłeś i jaką miałeś masę mięśniową w pierwszym poście.I dlatego napisałam,żebyś dorósł.Bo dla mnie to lansowanie się poprzez forum- chyba najsłabszy i najsmutniejszy na to sposób.

Najważniejsze,że Tobie forum pomogło i pozwoliło Ci przejść szybką i skuteczną metamorfozę:)
Pozdrawiam

49 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-22 10:43:40)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

w prawie każdy poście się chwalisz

Yyyyy no szczerze mówiąc nawet nie wiem co powiedzieć. Czym takim się chwalę i gdzie?


Przyznam,że troszkę mnie zaskoczyło i rozbawiło to wyliczanie ile to ważyłeś i jaką miałeś masę mięśniową w pierwszym poście.I dlatego napisałam,żebyś dorósł.Bo dla mnie to lansowanie się poprzez forum- chyba najsłabszy i najsmutniejszy na to sposób.

Prawdę mówiąc to nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę zostać w tej kwestii tak odebrany. Tym bardziej, że nie ma się przecież czym chwalić. To raczej miało zobrazować fizyczne efekty stresu, w jakim się znalazłem...no bo nie mając nadwagi (w sensie zbędnych kilogramów tłuszczu, bo BMI jednak ewidentnie wskazywał na nadwagę, ale to dlatego, że to się nie sprawdza u wysportowanych osób) schudnąć te 13-15kg w ciągu roku i to nic nie ćwicząc? Z czego 5kg w ciągu raptem kilku dni? Czym się lansować - wyniszczeniem organizmu kontuzją i stresem?

Byłem przekonany, że rozmawiam z dorosłymi i dojrzałymi ludźmi, którzy tego typu szczegóły odbierają w kontekście opisanej sytuacji i jako jej uzupełnienie dla uzyskania lepszego obrazu, a nie przez pryzmat własnych kompleksów i cyferek samych w sobie. Jeszcze zrozumiałbym, gdybym pisał w stylu, że brałem, no nie wiem, np +100kg na klatę, a obecnie jedynie 75kg. Gdzie to faktycznie może być jakimś tam lansem, bo o niczym to nie świadczy. Ale sam opis typu budowy i różnicy wagi na przestrzeni ostatniego roku? No bez przesady....

50

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Heh- ja odebrałam to nie jako wyniszczenie organizmu stresem tylko pokazanie jaki to z Ciebie był niesamowity twardziel:)i w ogóle supermięsniak:).

Nie wiem dlaczego takie zarzuty próbujesz odpierać wmawiając kompleksy interlokutorowi.Pod względem fizycznym raczej ich nie mam.I dodam- co znamienne- jestem kobietą:) więc sam rozumiesz,że odbieranie mnie na zasadzie tego,że mam kompleksy względem Ciebie jest nieporozumieniem:).

Dorośli i dojrzali ludzie nie pisaliby w ten sposób.Może najwyżej wspomnieliby,że chudną...ale bez porównań do stanu "sprzed".A to tłumaczenie na co wskazuje Twój BMI- no sorki....:)
Masz jakąś obsesję na punkcie fizyczności?

Miałam kiedyś takiego "adoratora",który w podobny sposób mówił o sobie- uciekłam,nie odbierałam telefonów,udawałam,że nie ma mnie w domu:))

51 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-22 12:02:09)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Jak waga i typ budowy ma odzwierciedlać moją rzekomą superowość? Tego nie rozumiem. Tym bardziej, że nie uważam, abym wyróżniał się czymkolwiek pośród innych osób aktywnie uprawiających jakieś sporty. Jakbym chciał się kreować na super twardziela to napomknąłbym ile razy się podciągam, ile wyciskam na klatę i takie tam pierdoły. Ale to nie ma absolutnie najmniejszego znaczenia. W przeciwieństwie właśnie do masy (z uwzględnieniem typu budowy), gdzie w moim odczuciu dość dobitnie pokazuje to efekty kontuzji i poziomu odczuwanego stresu. A w tym temacie uznałem to za przydatną informację.


Nie wiem dlaczego takie zarzuty próbujesz odpierać wmawiając kompleksy interlokutorowi.

Bo z kolei tak ja to widzę. Jak facet podaje szczegóły swojej budowy w wymiarach to musi się akurat chwalić i podkreślać swoją, no nie wiem, męskość czy co tam? Ja tego tak nie widzę. Dla mnie to szczegół uzupełniający całość. Tym nie mniej okazało się, że jednak jakiś kompleks masz - pozostałość po przypakowanym bezmózgu, który nachodzi niechętne mu dziewczyny. Notabene mówisz, żebym dojrzał, a sama ukrywasz się w domu udając, że cie nie ma?

A to tłumaczenie na co wskazuje Twój BMI- no sorki....

BMI jest pewnym systemem, liczbowym ujęciem budowy. Ma swoje wady i nie jest doskonały, bo właśnie nie sprawdza się u osób wysportowanych. Przy moim wzroście i podanej wcześniej wadze wskazuje na znaczną nadwagę, a z tym nie miałem problemu. A tłumaczę....no bo co mam innego zrobić? Nie wiem czy w ogóle wiesz co to jest BMI i jakie ma wady.

Masz jakąś obsesję na punkcie fizyczności?

Nie specjalnie. Ćwiczyłem zawsze dla siebie i dla zdrowia. Swego czasu czytałem i udzielałem się na forach sportowych oraz wielu innych, gdzie ujęcia liczbowe były normą i na nikim nie robiło to absolutnie żadnego wrażenia - mimo, że były o wiele, wiele bardziej szczegółowe.


Inaczej wygląda rozmowa w 4 oczy, a inaczej rozmowa na forum. W normalnej rozmowie na żywo faktycznie wystarczyłoby, jakbym wspomniał, że schudłem te 10-12-15kg. Widząc mnie sama wiedziałabyś, że to czynnik negatywny. A na forum jak to okazać? No w moim odczuciu nie da się inaczej jak właśnie za pomocą zestawienia pewnych suchych liczb. Inaczej to przecież będzie wyglądać dla osoby mającej np 190cm wzrostu i ważącej 120kg mającej widoczną nadwagę, a inaczej dla kogoś o moim wzroście i budowie. W jednym wypadku będzie to rzecz wskazana i pozytywna, a w drugim już niekoniecznie. A tę informację właśnie niesie ze sobą podanie wzrostu, masy i ogólnej budowy. Wydawało mi się, że nie da się z tego wyciągnąć innego wniosku...no ale jak widać myliłem się.

52

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

^^
A nie przyszło ci do głowy, że mało kogo może interesować twoje BMI?

yoghurt007 napisał/a:

Nikt oprócz ciebie mi tego nie wytyka. A co lepsze, nikt oprócz ciebie nie poświęcił mi 50% wszystkich napisanych przez siebie postów, wypominając w co drugim z nich fakt, że służyłem.

Myślę, że wynika to z faktu, że inni wolą się nie konfliktować, a ja po prostu mam to w części ciała, która nawet latem biała. wink

To ja mam taką propozycję dla ciebie. Zamiast śledzić z uporem maniaka co i gdzie piszę, to może lepiej znajdź sobie kobietę?

O to niech cię głowa nie boli. wink A co do śledzenia... O śledzeniu to możnaby mówić, jakbyś pisał tutaj od wielkiego dzwonu, ale skoro płodzisz po kilkanaście postów dziennie, to trudno się na nie nie natknąć. Te dłuższe wywody o poligonach najczęściej sobie darowuję, ale krótsze na zasadzie "czym to nam się dzisiaj yogurt pochwali" czasem obadam. smile

Znalazła się więc jedna (a zapewne byłoby ich i więcej) osoba, która moje cechy potwierdza. Tak więc co nam z tego wynika...?

Wynika z tego to, że jeśli się taka jedna lub więcej osób znajadzie, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli sam się zachwalasz wygląda to komicznie. A ogólnie z twoich wypowiedzi wynika, że uwielbiasz mówić o sobie. Temu chyba nie zaprzeczysz?

Widzę kolega ma zapędy archeologiczne smile Ile miesięcy temu ja to pisałem? I ciągle cie to boli? Nie przesadzasz?

Napisałeś to parę dni temu, z tego co pamiętam. Nawet nie chce mi się sprawdzać. I nie chodzi o to, że boli, tylko że jest to idiotyczne stwierdzenie. Równie dobrze ktoś może napisać "Nie ma już facetów, którzy potrafiliby zarobić na dobry samochód? Bo mam wrażenie, że dzisiaj dla większości powodem do dumy jest kupno czegoś pokroju golfa za 70 tysięcy." Co pomyślisz o kimś, kto rzuca takimi frazami?

53

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

A nie przyszło ci do głowy, że mało kogo może interesować twoje BMI?

Podobnie jak mało kogo może interesować jakie mam problemy. Podobne pytanie możesz zadać każdemu, kto przychodzi tu po radę. Ale opisałem swój problem podając różne szczegóły. Jednej mniej istotne, a drugie bardziej. Ktoś, kogo to interesuje i chce pomóc, może uznać taki szczegół za przydatny, albo oleje sprawę.

Myślę, że wynika to z faktu, że inni wolą się nie konfliktować, a ja po prostu mam to w części ciała, która nawet latem biała.

1) Skoro masz to w części ciała, która nawet latem jest biała, to po co zabierasz głos w dyskusji? Trolling czy jak?

2) Konstrukcja forów internetowych jest taka, a nie inna. Jak coś napiszę w jednym temacie, to udzielając się w innym przecież nie będę linkował do innego mojego postu sprzed kilku dni/tygodni/miesięcy. Napiszę to jeszcze raz, bo nie oczekuję, że dany user będzie czytał tysiące, czy dziesiątki tysięcy postów setek userów w poszukiwaniu informacji - ot choćby dotyczącej życiowego doświadczenia interlokutora wypowiadającego się w jego wątku.

3) PHP PunBB niestety nie umożliwia dodania użytkownika do listy ignorowanych, więc jak komuś nie odpowiada styl i treść moich wypowiedzi - może je olać. Jego pełne prawo. Może też zgłosić post redakcji z prośbą o usunięcie jako nic nie wnoszący do dyskusji. Również takie ma prawo.


Wynika z tego to, że jeśli się taka jedna lub więcej osób znajadzie, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli sam się zachwalasz wygląda to komicznie. A ogólnie z twoich wypowiedzi wynika, że uwielbiasz mówić o sobie. Temu chyba nie zaprzeczysz?

Czyli nie mogę pisać o sobie prawdziwych rzeczy, które są w stanie potwierdzić osoby z tego forum, a które poznałem, bo w twojej opinii wygląda to komicznie? Wybacz - następnym razem zapytam o pozwolenie. Czy lubię mówić o sobie? Raczej generalnie lubię rozmawiać.

Napisałeś to parę dni temu, z tego co pamiętam. Nawet nie chce mi się sprawdzać. I nie chodzi o to, że boli, tylko że jest to idiotyczne stwierdzenie. Równie dobrze ktoś może napisać "Nie ma już facetów, którzy potrafiliby zarobić na dobry samochód? Bo mam wrażenie, że dzisiaj dla większości powodem do dumy jest kupno czegoś pokroju golfa za 70 tysięcy." Co pomyślisz o kimś, kto rzuca takimi frazami?

Napisałem to dokładnie 1 maja, a więc kilka tygodni temu. Nie chce ci się sprawdzać, ale chciało ci się przeglądać treść wszystkich swoich postów lub moich lub dany temat wertując go strona po stronie, aby móc owo zdanie zacytować.....a teraz mówisz, że ci się nie chce? Trochę to żenujące. Stwierdzenie idiotyczne? Może - ale przede wszystkim prowokacyjne, bo i takie miało ono być.

54

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Podobnie jak mało kogo może interesować jakie mam problemy. Podobne pytanie możesz zadać każdemu, kto przychodzi tu po radę. Ale opisałem swój problem podając różne szczegóły. Jednej mniej istotne, a drugie bardziej. Ktoś, kogo to interesuje i chce pomóc, może uznać taki szczegół za przydatny, albo oleje sprawę.

Nie prównuj konkretnych problemów do szczegółowego opisywania swojego BMI, bo to są jednak dwie różne rzeczy.

Skoro masz to w części ciała, która nawet latem jest biała, to po co zabierasz głos w dyskusji? Trolling czy jak?

Napisałem już dlaczego: bo piszesz w irytujący sposób. Widzę, że nie zrozumiałeś - to czy z tego wyniknie jakieś spięcie mam głęboko, a nie to, że piszesz bzdury.

Czyli nie mogę pisać o sobie prawdziwych rzeczy, które są w stanie potwierdzić osoby z tego forum, a które poznałem, bo w twojej opinii wygląda to komicznie? Wybacz - następnym razem zapytam o pozwolenie. Czy lubię mówić o sobie? Raczej generalnie lubię rozmawiać.

Ale o sobie rozmawiać, o sobie. smile Dziwię się, że tego nie dostrzegasz... Poza tym nie manipuluj - to, że ktoś potwierdza twoją wersję, nie musi automatycznie oznaczać, że to faktycznie jest prawda, a poza tym z potwierdzeniem mamy do czyneinia tylko w tym przypadku. Jakby inni chcieli potwierdzać wszystkie twoje przechwałki, to pewnie nie mogliby pisać o niczym innym na forum. Oczywiście możesz zachwalać się tutaj do woli, tak jak ja mogę ci to wytykać.

Napisałem to dokładnie 1 maja, a więc kilka tygodni temu. Nie chce ci się sprawdzać, ale chciało ci się przeglądać treść wszystkich swoich postów lub moich lub dany temat wertując go strona po stronie, aby móc owo zdanie zacytować.....a teraz mówisz, że ci się nie chce? Trochę to żenujące.

Jeśli tak bardzo cię to interesuje, to w ogóle nie zaglądałem na forum w pierwszej połowie maja, a potem wziąłem się za czytanie nieprzeczytanych wątków. Naprawdę nie trzeba było nic wertować. Zresztą co ma być żenujące? To że dzisiaj mi się nei chce sprawdzać, a jutro może mi się zechce? Nie bądź śmieszny.

Stwierdzenie idiotyczne? Może - ale przede wszystkim prowokacyjne, bo i takie miało ono być.

No to jeśli umyślnie prowokujesz w ten sposób, to raczej ty uprawiasz trolling. I napiszę to po raz kolejny - nie dziw się, że ktoś na to reaguje.

55 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-24 07:31:24)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Nie prównuj konkretnych problemów do szczegółowego opisywania swojego BMI, bo to są jednak dwie różne rzeczy.

Dwie różne rzeczy? Ciekawe - w wyniku kontuzji i stresu schudłem ok 15kg, co jedynie powiększyło stres, w wyniku którego przez jakiś czas byłem marudny niczym ząbkujące dziecko, a ty mi mówisz, że to są dwie różne rzeczy? To jest ściśle związane ze sobą. A jak już to mówiłem, aby osoba czytająca miała pogląd na to, czy te -15kg jest czynnikiem negatywnym czy pozytywnym to musiałem podać jakieś liczby. Nie widzę w tym ani nic dziwnego, ani zdrożnego, ani chociażby cienia czczych przechwałek, bo tu nie było się po prostu czym chwalić. A uczepiłeś się tego jak rzep psiego ogona. Gdybym zachowywał się w sposób, o jaki mnie osądzasz to napisałbym, że robiłem tyle, a tyle pompek, a teraz tylko tyle i tyle, że na uda wyciskałem tyle, a tyle, a teraz raptem tylko tyle i tak dalej.

Napisałem już dlaczego: bo piszesz w irytujący sposób.

To nie czytaj. Masz do tego prawo. Za to ja nie mam obowiązku pisać w taki sposób, aby przypadkiem nie poirytować wieloowocowego. Z resztą co to za dziwna mentalność? Jak pisać o sobie to tylko źle albo obojętnie, a dobrze już nie można, bo tak to mogą pisać jedynie inni o nas samych?

nie manipuluj - to, że ktoś potwierdza twoją wersję, nie musi automatycznie oznaczać, że to faktycznie jest prawda

"I nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe". ROTFL.

Jeśli tak bardzo cię to interesuje, to w ogóle nie zaglądałem na forum w pierwszej połowie maja,

Ależ nie musisz się przede mną tłumaczyć. Naprawdę. To co robisz ze swoim czasem to twój biznes. Mnie jedynie schlebia, że kogoś tak zazdrość zżera, że dedykuje mi połowę wszystkich napisanych przez siebie postów czepiając się...mojej służby wojskowej i mojego życiowego doświadczenia.

No to jeśli umyślnie prowokujesz w ten sposób, to raczej ty uprawiasz trolling.

Prowokować do dalszej dyskusji to jest zupełnie co innego niż uprawiać trolling.

56 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-05-24 17:16:18)

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Jak waga i typ budowy ma odzwierciedlać moją rzekomą superowość? Tego nie rozumiem. Tym bardziej, że nie uważam, abym wyróżniał się czymkolwiek pośród innych osób aktywnie uprawiających jakieś sporty. Jakbym chciał się kreować na super twardziela to napomknąłbym ile razy się podciągam, ile wyciskam na klatę i takie tam pierdoły. Ale to nie ma absolutnie najmniejszego znaczenia. W przeciwieństwie właśnie do masy (z uwzględnieniem typu budowy), gdzie w moim odczuciu dość dobitnie pokazuje to efekty kontuzji i poziomu odczuwanego stresu. A w tym temacie uznałem to za przydatną informację.


Nie wiem dlaczego takie zarzuty próbujesz odpierać wmawiając kompleksy interlokutorowi.

Bo z kolei tak ja to widzę. Jak facet podaje szczegóły swojej budowy w wymiarach to musi się akurat chwalić i podkreślać swoją, no nie wiem, męskość czy co tam? Ja tego tak nie widzę. Dla mnie to szczegół uzupełniający całość. Tym nie mniej okazało się, że jednak jakiś kompleks masz - pozostałość po przypakowanym bezmózgu, który nachodzi niechętne mu dziewczyny. Notabene mówisz, żebym dojrzał, a sama ukrywasz się w domu udając, że cie nie ma?

A to tłumaczenie na co wskazuje Twój BMI- no sorki....

BMI jest pewnym systemem, liczbowym ujęciem budowy. Ma swoje wady i nie jest doskonały, bo właśnie nie sprawdza się u osób wysportowanych. Przy moim wzroście i podanej wcześniej wadze wskazuje na znaczną nadwagę, a z tym nie miałem problemu. A tłumaczę....no bo co mam innego zrobić? Nie wiem czy w ogóle wiesz co to jest BMI i jakie ma wady.

Masz jakąś obsesję na punkcie fizyczności?

Nie specjalnie. Ćwiczyłem zawsze dla siebie i dla zdrowia. Swego czasu czytałem i udzielałem się na forach sportowych oraz wielu innych, gdzie ujęcia liczbowe były normą i na nikim nie robiło to absolutnie żadnego wrażenia - mimo, że były o wiele, wiele bardziej szczegółowe.


Inaczej wygląda rozmowa w 4 oczy, a inaczej rozmowa na forum. W normalnej rozmowie na żywo faktycznie wystarczyłoby, jakbym wspomniał, że schudłem te 10-12-15kg. Widząc mnie sama wiedziałabyś, że to czynnik negatywny. A na forum jak to okazać? No w moim odczuciu nie da się inaczej jak właśnie za pomocą zestawienia pewnych suchych liczb. Inaczej to przecież będzie wyglądać dla osoby mającej np 190cm wzrostu i ważącej 120kg mającej widoczną nadwagę, a inaczej dla kogoś o moim wzroście i budowie. W jednym wypadku będzie to rzecz wskazana i pozytywna, a w drugim już niekoniecznie. A tę informację właśnie niesie ze sobą podanie wzrostu, masy i ogólnej budowy. Wydawało mi się, że nie da się z tego wyciągnąć innego wniosku...no ale jak widać myliłem się.

Heh- nie było mnie dwa dni i widzę,że Ty swego czasu nie zmarnowałeś:).Tobie konieczna jest praca albo jakieś absorbujące zajęcie:)
Ja zakładam,że mój rozmówca WIE o czym piszę,rozumie słowa,którymi operuję i tak nie miałabym odwagi być takim fanfaronem,żeby w to wątpić.To tak a propos pytania czy wiem co to jest BMI:)
Na forum wystarczy napisać po prostu,po polsku,że schudłeś.Myślę,że każdy forumowicz napisze Ci to samo.

Fakt,że ukrywałam się przed adoratorem świadczy o tym,że po prostu niektórym- tak jak Tobie- pewnych rzeczy wytłumaczyć się nie da.Jeśli ja mówię,że nie chcę mieć przyjemności przebywania i rozmowy z kimś a on nie rozumie to nie widzę innego wyjścia.Podobnie nie widzę innego wyjścia jak dać sobie spokój i już niczego Ci nie tłumaczyć- reprezentujemy inne kręgi kulturowe.Przypuszczam,że wielu udzielających się w tym wątku z tego powodu spasowało- zauważ,że oprócz Ciebie,Wielokolorowego i mnie nie ma tu nikogo aktywnego.
Wybacz ale zwyczajnie szkoda mi czasu...

Pozdrawiam wielokolorowego.

57

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Tobie konieczna jest praca albo jakieś absorbujące zajęcie:)

Już posiadam, dziękuję.

Ja zakładam,że mój rozmówca WIE o czym piszę,

Ja zakładam, że nie wie. Nie mam podstaw do założenia, że wie. Bezpieczniej mi założyć, że jednak nie wie. Co wcale nie byłoby zaskoczeniem patrząc na poziom dyskusji niejednego wątku....i to nawet nie mówię o ocenie merytorycznej, ale patrząc jedynie na pisownię mam wątpliwości, czy  w ogóle rozmawiam z ludźmi z Polski.

Na forum wystarczy napisać po prostu,po polsku,że schudłeś.Myślę,że każdy forumowicz napisze Ci to samo.

Przywykłem do innego prowadzenia rozmów na forach. Do rozmów, gdzie ogólniki są jedynie czczym gadaniem, które niewiele wnoszą do dyskusji. Liczby, wymiary, konkretne dane - do tego jestem przyzwyczajony. Jednakże wezmę sobie twoją radę do serca.

po prostu niektórym- tak jak Tobie- pewnych rzeczy wytłumaczyć się nie da

I tu się mylisz. Wytłumaczyć jak najbardziej się da. A tego, że jak kobieta mówi "nie", to znaczy, że nie, to nawet tłumaczyć nie trzeba....więc insynuowanie mi takich rzeczy po prostu mnie obraża.

Przypuszczam,że wielu udzielających się w tym wątku z tego powodu spasowało- zauważ,że oprócz Ciebie,Wielokolorowego i mnie nie ma tu nikogo aktywnego.

Zauważ, że ta część forum jest ogólnie mało popularna. A to, że niewielu się wypowiada to jakoś mnie to nie boli. Naprawdę. W mojej ocenie to wątek można zamknąć, bo tylko wieloowocowy (grunt to wiedzieć z kimś się rozmawia, prawda?) spamuje. Z kilkoma osobami miałem przyjemność wymienić kilka-kilkanaście maili i była to bardzo konstruktywna dyskusja. Dyskusja, która nie mogłaby się odbyć na forum publicznym z uwagi na jej intymny i bardzo osobisty charakter, a z której wyniosłem sporą naukę.

58

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Dwie różne rzeczy? Ciekawe - w wyniku kontuzji i stresu schudłem ok 15kg, co jedynie powiększyło stres, w wyniku którego przez jakiś czas byłem marudny niczym ząbkujące dziecko, a ty mi mówisz, że to są dwie różne rzeczy? To jest ściśle związane ze sobą. A jak już to mówiłem, aby osoba czytająca miała pogląd na to, czy te -15kg jest czynnikiem negatywnym czy pozytywnym to musiałem podać jakieś liczby. Nie widzę w tym ani nic dziwnego, ani zdrożnego, ani chociażby cienia czczych przechwałek, bo tu nie było się po prostu czym chwalić. A uczepiłeś się tego jak rzep psiego ogona. Gdybym zachowywał się w sposób, o jaki mnie osądzasz to napisałbym, że robiłem tyle, a tyle pompek, a teraz tylko tyle i tyle, że na uda wyciskałem tyle, a tyle, a teraz raptem tylko tyle i tak dalej.

Tak, dwie różne rzeczy - poważny kłopot to jedno, a szczegółowe analizowanie spadku swojej wagi, drugie. Tak jak napisała gojka, wystarczyłoby, gdybyś napisał, że schudłeś, no ale przecież nie mogłeś przpuścić takiej okazji, żeby nie podzielić się własnymi rozmyślaniami nad swoim BMI. A co do ostatniego zdania w tym akapicie, to twoje wywody o sobie właśnie mniej więcej do tego się sprowadzają.

To nie czytaj. Masz do tego prawo. Za to ja nie mam obowiązku pisać w taki sposób, aby przypadkiem nie poirytować wieloowocowego. Z resztą co to za dziwna mentalność? Jak pisać o sobie to tylko źle albo obojętnie, a dobrze już nie można, bo tak to mogą pisać jedynie inni o nas samych?

To w takim razie ja nie mam obowiązku nie reagować, jak ktoś pisze bzdury w mojej obecności. Oczywiście, że można pisać o sobie dobrze, ale z umiarem, bo w przeciwnym razie łatwo przekroczyć granicę śmieszności. Ty już dawno to zrobiłeś.

Mnie jedynie schlebia, że kogoś tak zazdrość zżera, że dedykuje mi połowę wszystkich napisanych przez siebie postów czepiając się...mojej służby wojskowej i mojego życiowego doświadczenia.

Mylisz zazdrość ze zwykłą niechecią do ciebie i do twoich narcystycznych wywodów.

Prowokować do dalszej dyskusji to jest zupełnie co innego niż uprawiać trolling.

Ale ty nie prowokujesz do dyskusji, tylko prowokujesz. Kropka. W dodatku pisząc brzdury. a to jest właśnie trolling.

Przywykłem do innego prowadzenia rozmów na forach. Do rozmów, gdzie ogólniki są jedynie czczym gadaniem, które niewiele wnoszą do dyskusji. Liczby, wymiary, konkretne dane - do tego jestem przyzwyczajony. Jednakże wezmę sobie twoją radę do serca.

Przywykłeś do tego, że uwielbiasz pisać o sobie i nawet tego nie dostrzegasz. Mam kumpla, który też nie dostrzega jednej swojej wady. On w odróżnieniu od ciebie nie jest samochwałą, za to uwielbia konfabulować. I dla niego też jest rzeczą niezrozumiałą, jeśli ktoś mu wypomina, że coś się jednak w tych jego opowieściach nie zgadza.

Zauważ, że ta część forum jest ogólnie mało popularna. A to, że niewielu się wypowiada to jakoś mnie to nie boli. Naprawdę. W mojej ocenie to wątek można zamknąć, bo tylko wieloowocowy (grunt to wiedzieć z kimś się rozmawia, prawda?) spamuje. Z kilkoma osobami miałem przyjemność wymienić kilka-kilkanaście maili i była to bardzo konstruktywna dyskusja. Dyskusja, która nie mogłaby się odbyć na forum publicznym z uwagi na jej intymny i bardzo osobisty charakter, a z której wyniosłem sporą naukę.

Spamujesz co najwyżej ty swoimi opowieściami o kajakach przy byle okazji. smile Natomiast co do krytyki, to podejrzewam, że potrafisz przyjąć tylko taką, która jest dla ciebie wygodna. Widocznie to, że jesteś narcyzem i samochwałą za bardzo kole w oczy.

Gojka, odpozdrawiam, jeśli chodziło o mnie. wink

59

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Wiesz, to się robi naprawdę żenujące. Chcesz to możemy się spotkać. Pogadamy wtedy w cztery oczy, mogę pokazać zdjęcia, blachy i inne pamiątki jako dowód moich słów, iż nie jest to czcza gadanina z mojej strony. Może wtedy zrozumiesz, że napisałem o sobie naprawdę bardzo mało. Czy to moja wina, że prowadzę aktywne życie?

Na ponad 1110 postów to na palcach można policzyć ile razy napisałem o swojej wadze czy sile lub wytrzymałości. No, ale przechwalam się swoją fizycznością do tego stopnia, że aż się śmieszny zrobiłem. To skoro tak się przechwalam, to może (polećmy stereotypem, a co tam) powiesz ile na tą klatę jednak wyciskam?

Ja już jestem tym zmęczony - i to nie tylko ze względu na godzinę. To jest takie gadanie po próżnicy. Co bym nie napisał, to i tak znajdziesz sobie coś nowego do czepnięcia się, a ja nie mam siły, ani ochoty obalać twoje kolejne, wątpliwe tezy. Jak nie męskość i służba wojskowa, to przechwałki i fizyczność. Zlituj się człowieku.

60

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Wieloowocowy- chodziło o Ciebie.Przepraszam za karygodną ignorancję względem Twego nicku:)

61

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
gojka102 napisał/a:

Podobnie nie widzę innego wyjścia jak dać sobie spokój i już niczego Ci nie tłumaczyć- reprezentujemy inne kręgi kulturowe.Przypuszczam,że wielu udzielających się w tym wątku z tego powodu spasowało- zauważ,że oprócz Ciebie,Wielokolorowego i mnie nie ma tu nikogo aktywnego.
Wybacz ale zwyczajnie szkoda mi czasu...

Napisałam wcześniej kilka słów, ale zrezygnowałam, bo zaczęły się jakieś dziwne wycieczki osobiste.
Facet pisze o swoim problemie, a tu zamiast mu coś poradzić, rozwodzicie się, że zbyt szczegółowo opisuje on swoją utratę wagi.

Ja więc akurat nie spasowałam przez yoghurta, ale przez to, że wątek się rozmył.

Mi nie przeszkadza, że ktoś pisze dużo o sobie. To przecież jego wątek. Skoro opisuje w nim konkretne rzeczy, to dostarcza nowych informacji dla rozmówców, a nie się przechwala.
Jeśli jednak ktoś twierdzi, że taki jego zamiar, to po co w ogóle się wypowiada?

To był taki mały off smile

Jeszcze do autora
Dokończyłeś wątek poza forum, więc może podsumujesz, co wyniosłeś z tej konstruktywnej dyskusji mailowej? Jakie są Twoje postanowienia - jak będziesz dążył do tego, żeby poprawić swoją kondycję psychiczną?

Gratuluję chęci pracy nad sobą. Grunt to nie spocząć na laurach wink

62

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

dorota.f ot mądrego to i dobrze poczytać smile


Konstruktywnych wniosków jest kilka. Między innymi chodzi o to, aby jednak nie zatracić się w swoim problemie, o co jest nietrudno. To trochę tak, jakby się stało w środku lasu: stoisz i widzisz same drzewa. Ale kiedy człowiek wejdzie na jedno z nich, to dostrzega las jako ogół. W końcu wszedłem więc na wysokie drzewo i spojrzałem z dystansu. Przy okazji dotarło do mnie, żeby gdyby jednak moja luba miała się zmienić, to by się zmieniła, a przynajmniej dostrzegłbym symptomy zmian po jej zachowaniu, a nie słowach. A ja zbyt bardzo chciałem wierzyć słowom. Długo trwało zanim to zrozumiałem, ale fakt, że starałem się do samego końca pomógł mi się z tym uporać. Wiem, że dałem z siebie wszystko i mam czyste sumienie względem siebie samego. A to dla mnie bardzo ważne.

Kolejną rzeczą jest fakt, że podleczyłem się na tyle, że jakieś spokojne ćwiczenia z nie za dużymi obciążeniami stały się z powrotem możliwe i widzę pierwsze efekty regularnych treningów. Zmieniłem pracę na lepszą. Jest o wiele bardziej stresująca, ale ponad dwukrotnie lepiej płatna. Stanowi dla mnie duże wyzwanie, bo w zasadzie pierwszy raz w życiu zajmuję stanowisko kierownicze (i nie mam tutaj na myśli kierownika zmiany na dziale w markecie). Powoli odświeżam dawne znajomości. Małe kroczki w końcu dały duży efekt, tylko trzeba było czasu i wytrwałości.

63

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

Przy okazji dotarło do mnie, żeby gdyby jednak moja luba miała się zmienić, to by się zmieniła, a przynajmniej dostrzegłbym symptomy zmian po jej zachowaniu, a nie słowach. A ja zbyt bardzo chciałem wierzyć słowom. Długo trwało zanim to zrozumiałem, ale fakt, że starałem się do samego końca pomógł mi się z tym uporać. Wiem, że dałem z siebie wszystko i mam czyste sumienie względem siebie samego. A to dla mnie bardzo ważne.

Żyjemy często zbyt długo w bańce naszych oczekiwań i zapewnień. Tak jest czasami bezpieczniej i łatwiej. Dobrze jednak, że udało Ci się w końcu pęknąć swoją bańkę (tak jak Kubuś pęknął swój balonik wink )

Myślałeś pewno sobie, że skoro związałeś się z kobietą i ją wybrałeś, to ona ma tylko chwilę słabości, bo przecież Twoja wybranka musi być ok. To trochę taka walka z własną samooceną. Jak nie układa się w związkach, to ona spada. No więc część udaje, że jest ok.
Najważniejsze to pozostać sobą, zrozumieć, że ludzie się zmieniają i często ich drogi rozmijają się ze sobą. Noi trzeba też w takich sytuacjach nauczyć się przestać kochać...

yoghurt007 napisał/a:

Małe kroczki w końcu dały duży efekt, tylko trzeba było czasu i wytrwałości.

Życie zbyt proste byłoby zdecydowanie za nudne wink

64

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo

Myślałeś pewno sobie, że skoro związałeś się z kobietą i ją wybrałeś, to ona ma tylko chwilę słabośc

Dokładnie tak myślałem. Tak chciałem myśleć. Że to minie....że zmieni się z powrotem w osobę, z którą zdecydowałem się związać. Ale nic się takiego nie stało.

Życie zbyt proste byłoby zdecydowanie za nudne wink

Na nudę, to ja akurat nie muszę narzekać tongue

65

Odp: Agresja słowna, malkontenctwo
yoghurt007 napisał/a:

dorota.f

Kolejną rzeczą jest fakt, że podleczyłem się na tyle, że jakieś spokojne ćwiczenia z nie za dużymi obciążeniami stały się z powrotem możliwe i widzę pierwsze efekty regularnych treningów. Zmieniłem pracę na lepszą. Jest o wiele bardziej stresująca, ale ponad dwukrotnie lepiej płatna. Stanowi dla mnie duże wyzwanie, bo w zasadzie pierwszy raz w życiu zajmuję stanowisko kierownicze (i nie mam tutaj na myśli kierownika zmiany na dziale w markecie). Powoli odświeżam dawne znajomości. Małe kroczki w końcu dały duży efekt, tylko trzeba było czasu i wytrwałości.

Trafiłem tutaj przypadkiem i tylko taka mała uwaga..
Chyba jednak cos jest w tym chwaleniu się..
Wystarczyło napisac ze zmieniles prace na lepsza i bardziej wymagającą ale nie..
Musiałes napisac ze zarabiasz 2x wiecej i masz stanowisko kierownicze, stan z boku i powiedz ze to nie chwalenie sie?

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Agresja słowna, malkontenctwo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024