hmmm to rzeczywiście nie fajna sytuacja ;/ kurczę ten chłopak nie jest typem nachalnego .wczoraj się do mnie odezwał,zdziwiłam się no ale cóż i tak bywa,pytał się czy mam kogoś ,odpowiedziałam że tak,zaproponował mi spotkanie ,ja nie traktuję tego jako randkę,ale tak to by pewnie wyglądało...i też się właśnie zastanawiam bo z jednej strony ja uważam że to nic takiego ,zwykłe spotkanie ,pewnie i tak ciągle bym myślała o swoim i miała trochę wyrzuty sumienia i poczucie winy ,wiem że jemu by się to bardzo nie spodobało,mi zresztą też jakby z jakoś dziewczyną gdzieś wyszedł...nie wiem sama co robić,gdybym czuła się pewnie w tym związku że mnie kocha ,traktuję bardzo poważnie ,dba o mnie ,wtedy nawet bym o tym nie pomyślała,ale niestety tak nie jest i stąd mam wahania czy może jednak nie.On pewnie z kolegami wypiją trochę od soboty a ja będe siedziała w domu i rozmyślała w tym czasie gdy on będzie sie dobrze bawił,tzn nie bawił ale miło spędzał czas .wszystkie moje koleżanki powyjeżdzały
jakiś tydz temu moje ostatnie znajome wyprowadziły się,zostałam sama ...nie mam z kim wyjść nawet jakbym chciała,mam dużo kolegów ale z nimi nie chcę ,czasem po prostu wydaje mi się że za dobra i przyzwoita jestem a on nie zawsze,A odnośnie kłótni to na szczęście unikliśmy wczoraj tego ,robiło sie już nie ciekawie ale on zahamował to i nie doprowadził do tego a mógł wkurzyć się i walnąć focha jak zwykle .